Dodaj do ulubionych

Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu

06.10.04, 15:11
Watpliowsc.
Tak zupernie w oderwaniu.
Pytanie zarowno do macoch jak i do samodzielnych.
Kto powinien byc na pikniku dziecka w szkole . Rozmuem ze dziecko0zaprasza
przyrodnie rodzenstwo. A teraz czy dziecko winno wybierac pomiedzy mata a
ojcem i macochca. Czy powinni byc oboije rodziec .

Zakladam rozwiaznie optymalne bawia sie swietnei wszyscy razem- ale nie
badzmi idealistami a w niektorych przypadkach utopistami.
Wiec kot>??
I czy dajmy natao macocha winna czuc sie urazona ( w sprawei bebikonapisalam-
ze rozumiem) . Ale ogoleni.
Czy powinno stawiac sie dziecko przed takim dylemtem czy dorosli sami powinni
rozwiazywac takie kwestei.
Np. przychodzi zawsze matak , ojciec i dziprzyrodnie rodzenstwo.

Prosze to temat ktory moze mien dotknac..
Obserwuj wątek
    • rakijka Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 15:24
      Rodzic z ktorym dziecko mieszka + drugi rodzic
      i rodzenstwo. A reszta jak sie lubia. Koniec. Kropka smile)
      Przeciez to chyba oczywiste, jezeli dziecko w wieku przedszkolnym lub
      mlodszoszkolnym jest odbierane przez mieszkajaca z nim matke, ona zna
      srodowisko dziecka, nauczycieli, srodowisko zna ja, to wiec ktoz inny?
      > Wiec kot>??
      Kota tez mozna zabrac wink))
      Pzdr

      • new_live Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 15:31
        Dzieki za tego kota smile))
        Biedny szarus czulby sie porzucony smile))
      • matylda_z Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 15:32
        Zgadzam sie z rakija.
    • jayin Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 15:24
      new_live

      Mi się wydaje, że na pikniki idą ci, których zaprosi dziecko i którzy w tym momencie mają na to czas i ochotę smile Po prostu.

      Jeśli dziecko chce iść z rodzicami - to od nich już zależy reszta - czy pójdą razem z dzieckiem, czy nie. Najczęściej jest tak, że z przyczyn różnych (wzajemna niechęć do siebie np.) pójdzie TYLKO mama, albo TYLKO tata.

      Tutaj faktycznie czasem wynika temat "udawania" kochającej się rodziny na użytek znajomych osób - do czego dążą najczęściej same dzieci, te, które nie pogodziły się z myślą o rozwodzie rodziców, albo mają problem z zaakceptowaniem aktualnej sytuacji (np. nowa rodzina ojca). Tudzież: wstydzą się takiej sytuacji, zaistniałej w swojej rodzinie i obawiają się negatywnych reakcji otoczenia.

      CO do macoch i ojczymów - jeśli nie są zaproszeni przez samo dziecko (tzn. że są niechętnie przez nie widziani na takiej imprezie) - to nie idą.
      a ich uczucia własne - to ich uczucia. I reakcja na to to też ich sprawa.
      Ale nie sądzę, żeby mogli sobie "rościć" prawa do towarzyszenia dziecku wszędzie i zawsze przy takich okazjach. Chyba, ze dziecko samo ich do tego przyzwyczai i będzie chciało smile A tak też bywa.

      pozdr.

      J.
      • new_live Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 15:31
        Tojany- to nie jest kwestia udawain. Tak samo moze powiedziec eks jak next i
        ojciec dziecka wystepuja gdzies razem- udawanie szczeliwej rodziny...

        Tak mi sie wydaje. Owszem dziecko ma zawsze pragnienie polaczenia rodziny - ale
        wspolny wyjscie zrowniwnie z udawaniem uwazam za nie Ok.

        Co do tego kogo dziecko zaprosi..
        I tu wlasnie zastanwaim sie czy to powinno zrzucac sie na dziecko. Bo wiesz
        dziecko ma trudnosci z tymy relacjami , a tu jeszcze decyzyzjnosc na niego. Bo
        kogo ma urazic mama czy macohce, czy tate. Ajak prze to tamci przestana go
        lubic??
        I tak wkolko. Dziecko musialoby czu duzo akceptacji i duzo takiego luzu w tych
        stosunkach a o to widac trudno.. nawet w takich sytuacjach , gdzie wydaje sie
        ze wszystko Ok.


        Jewszcze raz podkreslem wyjscie razem to nie udawanie. Tak samo udwawniem jest
        wyjsci next dziecko ojcie dziecka.
        Jesli takdo tego podchodzimy.
        Jesli podchodzimy wmiare z zaufaniem do dziecko i wszystko mu wyjasnimy to
        udawanian e przed kim ..? Przeciez nie uczymy dziecka obludy.

        Pozdrawaim
        • jayin Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 15:51
          > Tak samo moze powiedziec eks jak next i
          > ojciec dziecka wystepuja gdzies razem- udawanie szczeliwej rodziny...

          Owszem. Może. Czasami to nawet słyszę osobiście od swojej dobrej znajomej Ex. Że obawia się tego, jak pusci np. dziecko z Exem i jego panią na wakacje, to OBCY ludzie będą uważali, ze to ICH wspólne dziecko i ona (Ex) nie chce, żeby JEJ dziecko było uważane przez innych ludzi za dziecko "tamtej". Trochę tego nie rozumiem, bo nikt nie może odpowiadać za to "co inni sobie pomyślą", ale każdy ma prawo do własnych zdań. Z jednej i drugiej strony.


          > Tak mi sie wydaje. Owszem dziecko ma zawsze pragnienie polaczenia rodziny - ale wspolny wyjscie zrowniwnie z udawaniem uwazam za nie Ok.

          Ale ja tego nie zrównuję.
          Chodzi mi o to, że są przypadki, gdy takie wspólne wyjscia mają na celu własnie udawanie. Wynika to wówczas z chęci albo dziecka, albo Ex, albo nawet Exa, którzy chcą wobec ludzi "wyglądac po staremu".
          Nie piszę, że KAŻDE wspolne wyjscie wynika z tych pobudek. Skądże.
          Jestem jak najbardziej daleka od takiego twierdzenia.


          > Co do tego kogo dziecko zaprosi..
          > I tu wlasnie zastanwaim sie czy to powinno zrzucac sie na dziecko. Bo wiesz
          > dziecko ma trudnosci z tymy relacjami , a tu jeszcze decyzyzjnosc na niego.

          A dlaczego ktoś ma decydować za dziecko w sprawie tego co ono, chce? Kierować jego sympatiami i antypatiami? Bo na tym opierają się głównie wybory dziecka.
          Czasem dziecko woli iść np. z mamą i ojczymem, bo woli ojczyma od ojca, a czasem zdarzają się dzieci, ktore wolą isc na pikniki/wycieczkę/wesele - z ojcem i macochą, bo np. nie lubią matki (przeciez i takie sytuacje sie zdarzaja).

          Niebagatlną rolę w tym wszystkim odgrywa wg mnie wiek dziecka. I o ile kilkuletnie dziecko faktycznie można "ukierunować" w jego decyzjach - bo samo nie jest jeszcze w stanie określić swojego stanowiska w wielu "poważnych" sprawach. Ale myślę, że 12-letnie dziecko ma już swoje zdanie na wiele tematów i rolą rodziców jest już wówczas wytłumaczenie mu pewnych niuansów życia, służenie pomocą - a nie kierowanie jego wyborami i uczuciami wobec ludzi. Oczywiscie domeną rodziców pozostaje wciąż aspekt finansowy i opiekuńczy wobec dziecka. Ale wychowanie i opieka nie powinny w żadnym wypadku polegać na "wyznaczaniu" kilkunastoletniemu dziecku "prawidłowych" decyzji i uczuć.

          Zresztą - jeśli dziecko nie wie co zrobić, zwraca się z tym do matki/ojca. I pyta. Tylko trzeba miec z tym dzieckiem na tyle dobry kontakt, by mogło nam zaufać i odważyc się spytać i poprosić o wyjasnienia/pomoc.

          (piszę cały czas o dzieciach starszych, a nie maluchach).


          > Bo kogo ma urazic mama czy macohce, czy tate. Ajak prze to tamci przestana go
          > lubic??

          I tu jest rola dorosłych, żeby mieć z dzieckiem jasny i dobry kontakt. By nie musiało się zastanawiać, kogo urazic a kogo nie. By mogło swoje wątpliwości "zgłosić" komus z nich i otrzymac odpowiedz.
          Jesli lubi całą trojkę - a nie wie kogo zaprosic - to zazwyczaj dorosli sami sie w tym orientuja (tzn. rodzice). I wtedy ich rolą jest załatwienei tego tak, by dziecku było łatwiej podjąć decyzję. Np. ojciec powie macosze/matka ojczymowi - ze dziecko nie wie co zrobic, kogo zaprosic. W takiej sytuacji oczywiscie pierwszą osobą, ktora powinna się "wycofac" z tego jest ojczym/macocha. I powinni posrednio, albo bezposrednio przekazac to dziecku - np. mowiac, ze chetnie by poszli, ale maja do zalatwienia jakies BARDZO WAZNE rzeczy...wink (zakladam caly czas, ze sytuacja jest taka, ze dziecko ma ze wszystkimi dobre kontakty - bo przeciez inaczej i tak by nie mialo dylematu kogo zaprosic).

          > I tak wkolko. Dziecko musialoby czu duzo akceptacji i duzo takiego luzu w tych stosunkach a o to widac trudno..

          Własnie. To jest chyba głóny problem.
          Gdyby dziecko czuło się pewnie, na luzie i mialo zaufanie do dorosłych - nie obawiałoby sie pojsc do nich ze swoimi watpliwosciami.
          Ma prawo do samodzielnej decyzji, ale nie ma jeszcze tyle doswiadczenia, zeby znalezc rozwiazanie z kazdej sytuacji.
          Dorosli (glownie rodzice) powinni ulatwic dziecku taki wybor. Co nie znaczy, ze maja za nie decydowac.

          > Jewszcze raz podkreslem wyjscie razem to nie udawanie. Tak samo udwawniem jest
          > wyjsci next dziecko ojcie dziecka.

          Czasami i tak bywa smile
          Głównie motywacja "udawania" lezy wtedy po stronie ojca, ktory chce miec "jedną wielką kochającą się rodzinę".


          > Jesli podchodzimy wmiare z zaufaniem do dziecko i wszystko mu wyjasnimy to
          > udawanian e przed kim ..?

          Przed ludźmi. Pewnie kazdy z nas zdaje sobie sparwę, że nikt nie jest idealny> Tym bardziej swiat, w ktorym zyjemy. Czasem łatwiej jest udawac, ze wszystko jest OK, niz przyznac sie do czegos i narazic się na osmieszenie, wstyd, czy niechęć.
          Nie bywa tak?
          Opinia społeczna tzw.

          > Przeciez nie uczymy dziecka obludy.

          CZasami nie. Czasami tak.
          Rzadko świadomie - częściej dziecko samo się wzoruje na zachowaniach dorosłych.
          A dzieci są bardzo pojętne......
          • new_live Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 15:59
            Tu sie zgadzam- dziecko samo - i miejmy nadziej ze ma tyle zaufania, ze powie i
            tyle luzu- ze nie bedzie obaw.
            Choc jak widzis w tak dobrym ukladzie jak Bebiko. mimo takiej dbalosci o malego
            i jakby sie wydwalo luzu- to nie wypalilo..
            I powiem ci ze jak uwazm argumet ze wstydem- raczje za wymowke..
            I pytanie czy taki luz wogole da sie sttworzyc....???


            No ale to juz zycie pokarze. Jak wudac nawetw dobrych ukladach to szfankuje.
            Co do udawania- jest w glowie tego ktory udaje. Nie mozna powiedziec , ze udaja
            dobrea rodzine- Bo oni wszyscy musiel by tak myslec- a tak mysli zazwyczaj
            jedna ososba z nich i to nie koniecznie...
            I jesli tak mysli to obluda jest w niej - nie w spotkaniu rodzicow i dziecka.
            • jayin Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 16:20

              > Choc jak widzis w tak dobrym ukladzie jak Bebiko. mimo takiej dbalosci o malego i jakby sie wydwalo luzu- to nie wypalilo..

              Może dla TEGO konkretnego dziecka było zbyt mało luzu? (tzn. atmosfery zaufania i dobrego samopoczucia). A może miał zbyt mało czasu, by nauczyć się korzystania z tego luzu. Bo na to też potrzeba czasu. Czasem wielu lat.

              Tak samo przecież jest z dziecmi i rodzicami. Nierzadko dzieci (te kilkunastoletnie) uczą się polegac na rodzicach w kwestii pomocy w podejmowaniu decyzji, czy zaufania na tyle, by powierzyc im swoje tajemnice, obawy itd - dopiero jak same są dorosłe. To zależy od układów jakie wypracuje sobie osoba dorosła na lini: "ona-dziecko". Czy to rodzic, czy nauczyciel, czy macocha.


              > I powiem ci ze jak uwazm argumet ze wstydem- raczje za wymowke..

              To tylko moja teoria na temat takiego a nie innego zachowania dziecka.
              Jak ja mialam te kilkanascie lat - wprawdzie nie bylo mowy o rozwodzie u moich rodzicow, ale działo się dość... hm... ciekawie. W róznych sferach naszego "rodzinnego" zycia. I serio - wowczas cholernie wstydziłam się do tego przyznawac. Bo uwazalam, ze inni rowniesnicy moi maja w domach inaczej, wiec mi NIE WYPADA miec tak, jak mam. Jak juz "dorosłam" nagle zaczęłam miec na to inne spojrzenie. I zaczelam myslec, ze nie ma co sie wstydzic za kogos. Tylko za siebiesmile A na szczescie jak do dzis do tego powodow nie mam.

              > I pytanie czy taki luz wogole da sie sttworzyc....???

              Myślę, że tak. I wydaje mi się, że czasmi łatwiej stworzyc taki luz między dzieckiem, a dorosłymi, którzy nie są jego rodzicami smile

              > No ale to juz zycie pokarze. Jak wudac nawetw dobrych ukladach to szfankuje.

              Racja.

              > Co do udawania- jest w glowie tego ktory udaje. Nie mozna powiedziec , ze udaja dobrea rodzine- Bo oni wszyscy musiel by tak myslec- a tak mysli zazwyczaj jedna ososba z nich i to nie koniecznie...

              Racja.

              > I jesli tak mysli to obluda jest w niej - nie w spotkaniu rodzicow i dziecka.

              Racja. O ile pozostaje to tylko w jej głowie i taka osoba nie "daje do zrozumienia" wyraznie otoczeniu, ze "udawanie" jest "prawdą". Bo tak czasem bywa.
              • new_live Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 16:22
                Jedyne co moge powiedziec ZGADZAM sie z Tobasmile)))
              • new_live Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 16:27
                Male ale, mam nadziej ze Ty zgodzis zsie ze mna. Oczywisce jesli rozmawiam to
                mowimy to nie moj maz . Ale zgdzisz sie ze jak jestesmy na spotkaniu to nie
                zaczynam od tego to nie moj maz, nie moja zona - my rozwiedzeni.
                Ale w rozmowie gdy cos wynikni , ktos cos powie. Ja wlasnie wpadlam na pomysl..
                Jak przedstawiamy sie sobie- bo rodzice sie przedstawiaj na takich spotkaniach
                to mozna mowic to moje eks mza.A nie tata dziecka..
                I to rozwieje wszelkie problemy. Ale przyznasz ze na spacerze, trudno ludziom z
                ktorym piec minut rozmwaimi uswiadamic takie fakty - chyba ze same wyjda... Np.
                pani maz zgubil czapekczke dziecka- prosze-A ja nato "Przepraszamto moje kes
                maz. Dziekuje"- ja tak moge robic . Choc troche to smieszne nie???
                • jayin Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 16:34
                  > Male ale, mam nadziej ze Ty zgodzis zsie ze mna.

                  Tu się zgadzam w całej tzw. rozciągłosci smile

                  > Oczywisce jesli rozmawiam to
                  > mowimy to nie moj maz . Ale zgdzisz sie ze jak jestesmy na spotkaniu to nie
                  > zaczynam od tego to nie moj maz, nie moja zona - my rozwiedzeni.
                  > Ale w rozmowie gdy cos wynikni , ktos cos powie.

                  O to mi chodzi. Że nie można biegac po ulicy i wołac do wszystkich: "Halooo! Jakby co to to dziecko to nie moje dziecko, tylko pasierbica!", albo na wstepie zaznaczac: "Dzien dobry, od razu mowi, ze ten facet to nie moj mąż, tylko Ex, wiec prosze nie wyciagac falszywych wnioskow!"...wink Byłaby to istna paranoja.

                  Chodzi mi o dwie rzeczy tylko:
                  - prostowanie błędnych wniosków, jakie wyciagaja inni z tego co widza/słysza (o ile jestesmy przy tym obecni)
                  - nie mowienie nieprawdy na ten temat, z premedytacja przemilczając fakty, albo wrecz kłamiąc.

                  > Ja wlasnie wpadlam na pomysl..
                  >
                  > Jak przedstawiamy sie sobie- bo rodzice sie przedstawiaj na takich spotkaniach to mozna mowic to moje eks mza.A nie tata dziecka..
                  > I to rozwieje wszelkie problemy.

                  Niektorzy tak własnie robią smile To jest dobre wyjscie wg mnie. Mozna uniknąć nieporozumien.


                  > Ale przyznasz ze na spacerze, trudno ludziom z
                  > ktorym piec minut rozmwaimi uswiadamic takie fakty - chyba ze same wyjda...

                  Przyznaję.

                  > Np. pani maz zgubil czapekczke dziecka- prosze-A ja nato "Przepraszamto moje kes maz. Dziekuje"- ja tak moge robic . Choc troche to smieszne nie???

                  Śmieszne smile Serio.
                  Nie przezywam takich sytuacji w kontekscie mężów i macoch, ale od 6 lat z uporem obstaję przy swoim, jak idę gdzieś z moją najmłodszą siostrą (20 lat młodszą ode mnei) i ktos mi mowi: "ale ma pani ładną coreczke!" albo "jak poprosisz mamusię, to mamusia ci na pewno kupi!" smile)
                  Smiac mi sie chce, ale stanowczo, acz usmiechem odpowiadam ZAWSZE: "Nie mamusia... Siostra, proszę pani"smile
                  Ludzie zazwyczaj trochę się mieszają i albo przepraszaja za pomylke, albo wykrecaja się ogonkiem ("Ach! A taka do pani podobna!"smile, ale co tam...wink

                  J.
                  • new_live Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 16:40
                    Wiec sie zgadzamy - informowac - prostowac gdy ktos widzi, ze mylnym torem
                    idziemy.
                    I zgadzam sie, ze nie bedzie moja eks biegac za malym ikrzyczec - to moj
                    pasierb , ale wolalabym jesli ktos powie przy niem - twoja mamuisa- to zeby
                    wyprostwoana.
                    I to jest Ok.
                    Ja eks meza bede zawsze protowac....

                    Bo wazne jest dla mnie ze On pamieta - moj syn- a obcy ludzie...

                    Ale zgodnosc.. Czy Ty macocha a ja eks...
                    Wrzuc temat o aliemtach to mze wkoncu bedzie jasno
                    • jayin Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 16:43
                      > Ale zgodnosc.. Czy Ty macocha a ja eks...
                      > Wrzuc temat o aliemtach to mze wkoncu bedzie jasno

                      smile Ja nie wrzucam.
                      Na szczęście (?) ani Ex ani Osobisty nie "plączą" mnie w ich sprawy.
                      I nie mam żadnych problemów z alimentami smile
                      Oni też nie.

                      Co za sielanka...wink

                      (a tak swoją drogą, to czasem mam wrażenie, ze taka "sielankowość" jest w dzisiejszym swiecie czymś tak nienaturalnym, że czasem inni w to wręcz nie wierzą... A szkoda.)
                      • new_live Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 16:45
                        Ja tez ostanio prawie sielanko..
                        Warto wierzyc.
                        ja wiesz ze swoimi alimetami ii ch dogadaniem tez nnie maial STRASZNYCH
                        problemo. Czesm tylko biore glos w roli ..postronego widza.
        • maligne Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 07.10.04, 23:00
          Ja sie w tej sprawie juz wypowiedzialam ale moze troszke chaotycznie.

          Moze powtorze, nie chodzi o udawanie przed ludzmi rodziny ale moze tylko
          unikanie rozmow na temat rozwodu rodzicow przed innymi rodzicami ,
          nauczycielami i dziecmi. Wbrew pozorom mamy drobnomieszczanskie spoleczenswto i
          wydaje mi sie ze niejedna samodzielna sie o tym przekonala. zreszta na innym
          forum kilka dni temu przeczytalam ze Ci rozwiedzeni to cos z nimi musi byc nie
          tak skoro sa rozwiedzeni. to dygresja.

          Krotko. Uwazam ze na jedna impreze z mama na druga z tata i przyrodnim
          ordzenstwem i koniec. a macochom i ojczymom nic do tego (chyba ze biologiczny
          rodzic nie zyje albo nie utrzymuje kontaktow).
          dziecko powinno jasno znac te zasady i wiedziec ze raz mama raz tata na zmiane.
          I ze wtedy nikomu nie bedzie przykro (pewnie troche dziecku ale to jakby jasne
          ze nie ma juz mama i tata razem, wakacji tez nie ani wolnego czsu razem wiec
          jest to jakby "norma").
          Najwazniejsze zeby zasady dla dziecka i rodzicow byly jasne. (w tamtym watku
          byl problem bo macocha poczula sie "zdradzona" ale chyba nie bardziej przez
          pasierba ile przez ojca ktory jej wcale jasno nie powiedzial ze to dziecko
          sobie nie zyczy (a moze i on) tylko, ze tam bedzie nudno, a juz z tymi
          uczuciami powinna sobie poradzic sama a nie obarczac nimi dziecko, bo to
          wstretne).
          pozdrawiam
          maligne
    • kkokos Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 15:38
      no własnie na to (marginalne w gruncie rzeczy, a jednak) pytanie chyba nie ma
      łatwej odpowiedzi.
      Na zdrowy chłopski rozum, dla kogo jest ten piknik? Szkolny piknik rodzinny
      jest chyba dla dziecka (przyjemne) oraz dla integracji rodziców z danej klasy
      czy szkoły (pożyteczne).
      Może więc pozwólmy dziecku zdecydować, kogo zaprosić? Może powie, że chce iść z
      wujkiem Olkiem, bo świetnie gra w nogę i dzięki niemu połączona reprezentacja
      rodziców i uczniów IIIc na pewno pokona podobną reprezentację IIIa... Takim
      wujkiem można się pochwalić, nikt z naszej klasy nie ma takiego... i
      dylemat "matka czy ojciec z macochą" będzie z głowy.

      a tak bardziej serio: czy naprawdę ojciec w tej sytuacji nie może wystąpić
      samodzielnie? przyrośniętą ma tę nową żonę do boku czy co? to samo się zresztą
      tyczy drugiej strony, czyli ojczyma. (tyle jak pojawi się sama matka i sam
      ojciec, większość macoch zareaguje "bawią się w udawanie szczęśliwej rodzinki").

      no więc może wróćmy do punktu wyjścia: spytajmy dziecko.
      • kkokos Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 15:41
        o widzę, że za długo pisałam i wątek udawania juz został poruszony smile
        • new_live Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 15:53
          kkokos - Twoje zdanie sie dal mnie bardzo liczyc.
          Ale nie myslisz ze na to dziecko zrzucamy starszna kwestie. Kwestie z ktora
          dorosli nie potrafia sieuprac. Boze - ale decyzje czekaja moje dziecko. Juz
          zaczne je przygototwywac . ...

          Co do udawania.
          mam pomysl jak idzie matak ojciec dziecko a rodzice sa rozwiedzeni to przed
          nimi transparent z napiseym. jestesmy rozwiedzenie, ael dla dobra dziecak i z
          faktu ze przeszlismy etap worosci potrafimy ze soba rozmawiac i nie rzucac
          nozami i potrafimy ze soba rzomaiwac. Nic nie gramy smile))

          powinnno byc OK.
          Czemu jesli ide z kolega i synem - to te gram szczesliwa rodzine.
          Z jeden strony tyle sie mowi , ze powiny byc dobre stosunki a z drugiej
          udawanie..
          Kuchan ja czesto chodze z sasiadem i jego synem- siekawe czy wg .niektorych tez
          udajemy kochajaca sie rodzine. bez sensu.
          Udawanie jest w glowiea nie w tym ze spotlkkloi sie ludzie rozwiedzeni. mysel
          ze to problem - nietety macoch..
          • jayin Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 15:58
            new_live....

            Kto napisał, że ZAWSZE wspólne wyjścia rozwiedzionych rodziców (ojczyma i matki, macochy i ojca) z dzieckiem/dziećmi - jest UDAWANIEM?
            Jak mi wskażesz taki cytat, gdzie jest użyte słowo ZAWSZE to stawiam ci butelkę dobrego wina smile

            Ale czy nie przyznasz, że W NIEKTÓRYCH przypadkach, takie wspólne wyjścia wynikają z czyjejś (ojca, matki, albo dziecka) chęci zachowania pozorów (skoro słowo "udawanie" jest takie nieładne)?
            • new_live Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 16:00
              Odpowiedzialam Ci wyzej...

              Zgadzam sie z toba..- troche smile))
              Nie denerwuj sie- moze za bardzo podkerslialam pewne rzeczy. przepraszam.
              • jayin Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 16:11
                Nie szkodzi smile

                I nie denerwuję się.
                Tylko trochę irytuję czasamismile)

                J.
                • new_live Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 16:15
                  Podobala mi sie jak to wyjasnilas Bebiko.
                  Wlasnie nie ma udawania - jesli sie tego nie wstydzimy. Dajmy na to ktos mowi O
                  tatus i mamusia- to prawda nie ma co prostawacm, ale jak na takim spotkaniu
                  powie do mnie"Pani maz" to powie- przerpaszam to nie moj maz.
                  Widzis - o to mi chodzi- ze nie udaje sie, tylko nie mamy wplywnu na to jak
                  interpretuja to ludzi ktorzy nie zanja sytaucji a trudno wszystkim tlumaczyc i
                  chyba te spotkania dla dziecka sa wiecej warte niz to co sobie ktos z boku
                  pomysli???
          • kkokos Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 16:02
            new_live napisała:

            >> Ale nie myslisz ze na to dziecko zrzucamy starszna kwestie. Kwestie z ktora
            > dorosli nie potrafia sieuprac.

            tak, to może być straszna kwestia. ale dziecko może też wyskoczyć z"wujkiem
            olkiem" czy jakimś innym pomysłem w tym stylu świadczącym o tym, że dla niego
            nie ma problemów tam gdzie są dla nas... zresztą dotyczy to nie tylko kwestii
            pikniku smile)


            >
            > Co do udawania.
            > mam pomysl jak idzie matak ojciec dziecko a rodzice sa rozwiedzeni to przed
            > nimi transparent z napiseym. jestesmy rozwiedzenie, ael dla dobra dziecak i z
            > faktu ze przeszlismy etap worosci potrafimy ze soba rozmawiac i nie rzucac
            > nozami i potrafimy ze soba rzomaiwac. Nic nie gramy smile))
            >

            tak, pod warunkiem, że ten transparent będzie duży i kolorowy smile i jeszcze
            dzwoneczek niech ma przyczepiony smile


            > Z jeden strony tyle sie mowi , ze powiny byc dobre stosunki a z drugiej
            > udawanie..
            > Udawanie jest w glowiea nie w tym ze spotlkkloi sie ludzie rozwiedzeni. mysel
            > ze to problem - nietety macoch..

            niestety...
    • burza4 Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 06.10.04, 16:34
      dochdzę do wniosku, że jestem w cudownej sytuacji....

      Po pierwsze dlatego, że nikt w rodzinie nie przepada za imprezami zbiorowymi
      typu klasowy piknik itp. i w takiej sytuacji raczej trzeba wypychać kogoś na
      siłęsmile)) - kwestii, że komuś pominiętemu będzie przykro w ogole sobie nie
      wyobrażam.

      Po drugie - w takiej sytuacji wszystkie warianty wchodzą w gę - my (ja z
      małżem), oni (ex z nexią), wszyscy razem (to najmniej prawdopodobne, po co
      wszyscy mają się męczyć), no i jestem pewna, że ani ja ani eks nie mielibyśmy
      cienia pretensji, gdyby dziecko zaprosiło tylko jedna stronę albo
      zaprotestowało przeciwko uczestnictwu naszych obecnych partnerów.

      Wiem, że córka czasem unika wprowadzania obcych w nasze układy rodzinne, nie
      prostuje kiedy ktoś o moim mężu mówi "twój tata", choć kiedyś, na początku
      bardzo starannie podkreślała, że nie jest jej ojcem. Ale czasem musi wyjaśnić,
      dlaczego mamy różne nazwiska. I powiem tak - sama z siebie się nie garnie, ale
      jeśli już taka konieczność istnieje, to nie robi z tego dramatu.
    • judytak Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 07.10.04, 11:26
      new_live napisała:

      > Watpliowsc.
      > Tak zupernie w oderwaniu.
      > Pytanie zarowno do macoch jak i do samodzielnych.
      > Kto powinien byc na pikniku dziecka w szkole .

      dziewczyny, jakie wy macie problemy :oD

      idzie ten, kto chce, kto może, kto ma czas, kogo udało się dziecku namówić :o)

      i jeśli "zestaw" nie każdemu odpowiada, to trudno - ten, któremu nie odpowiada,
      pomęczy się trochę - albo na pikniku, kulturalnie rozmawiając np. z obecną żoną
      byłego męża, której najchętniej by wydrapała oczy, albo w samotności w domu,
      wyżywając się na szorowaniu wanny ;o)

      kiedy ojciec i matka dziecka występują razem "z okazji dziecka", to jedyny
      komunikat, przekazany otoczeniu, to "jesteśmy rodzicami tego dziecka,
      sprawujemy razem władzę rodzicielską, jesteśmy kulturalnymi ludźmi i
      zachowujemy się kulturalnie"

      może i to udawanie, bo na co dzień nie są ludźmi kulturalnymi...

      pozdrawiam
      Judyta
      • new_live Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 07.10.04, 11:39
        Judytko- siwtenie to napisas. Pytanie tylko czy to matak dziecka winna byc
        nieobecna na tym spotkanieu czy juz raczej macocha. W koncu zalozywszy , ze
        dziecko zaprosilo matke i ojca - macocha nie ma tam czego szukac.

        Takie - po przemysleniu jest moje zdanie.

        Bo jesli dziecko zaprosi macoche- trudno - .. Ale jesl i nieto:
        1. Nie powinna miec zalu
        2. dziecko nie powinno byc stawiane przed wyborem mataka czy ojciec z macocha.

        Od wszystko.
      • mamaadama4 Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 07.10.04, 11:40
        Kogo dziecko zaprosi niech idzie, bo to w końcu piknik dziecka. U nas chodzi
        tylko tata, bo mama chłopców niespecjalnie garnie się do swojej roli. A ja nie
        chodzę, bo nikt mnie nie zaprosił a poza tym u nas mimo 10 lat razem nie
        integrujemy się aż tak.
      • new_live Re: Na bazie watku bebeiko- ale w oderwaniu 07.10.04, 11:45
        Mam nadziej , ze moj syn nigdy nie popelni takiego nietaktu i nie zaprosi nas
        razem.
        A jezeli to mu sie przydazy na dzien dzisiejszy: znajde sobie milsze zajecie
        niz szorowanie wanny smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka