Dodaj do ulubionych

koszty obniżenia alimentów

28.02.05, 12:48
Ojciec mojego dziecka wystapił o obniżenie alimentów. Jego kolejna partnerka
i matka kolejnego dziecka postanowiła wziąc urlop wychowawczy (mimo, że ma
dobry zawód i doskonałą posadę) - co oznacza, że to on będzie ją utrzymywał.
Czy, skoro nie jest jego żoną, ma - formalnie taki obowiązek?
Poprzednia decyzja o alimentach jest z przed 2 lat i w tym czasie jego
dochody WZROSŁY (moje nie). Czy sąd może zażądać na mój wniosek ujawnienia
PIT-a?
Kto ponosi koszty sądowe jeżeli "przegram"?
Obserwuj wątek
    • rybkavielorybka Re: koszty obniżenia alimentów 28.02.05, 14:33
      przegraniem sié akurat nie przejmuj.On i tak poniesie koszty , bo osoba która
      opiekuje sié dzieckiem na codzie jest zwolniona z kosztów sádowych z urzédu.

      pozdrawiam

      Mama Dominiki
      _____________________
      w sprawach dzieci-konserwa...
    • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 28.02.05, 18:55
      Mam klopoty z netem, ale jak tylko ruszy przesle Ci na gazetowa poczte troche
      materialow do przygotowania sie do sprawy.
      Kosztami sie nie martw, nie poniesiesz ich, nawet jesli sprawe przegra TWOJE
      DZIECKO, bo to jest sprawa przeciwko dziecku, a nie Tobie.
      Koniecznie musisz wnioskowac o zlozenie PIT-a za poprzedni rok. Wolno Ci o to
      wnioskowac.
      • czekolada72 Pelago! 28.02.05, 20:14
        Czy moglabys rowniez mnie przeslac takie materialy, na gazetowy@ ?
        • pelaga Re: Pelago! 28.02.05, 21:14
          Dziewczyny u mnie widac, ze materialy do Was poszly, jesli nie doszly podajcie
          na priv inne adresy. Mail zawiera dwa zalaczniki, jeden w excelu - przyklad
          wyliczen utrzymania dziecko, drugi w wordzie - uchwala SN dotyczaca alimentow.
          Wszystkich zainteresowanych materialami zapraszam na priv, zeby nie zasmiecac
          watku.
    • aqua696 Re: koszty obniżenia alimentów 28.02.05, 22:06
      A czy niejest tak ze on przedstawi akt urodzenia nowego dziecka-jedna z
      mozliwosci obnizenia alimentow-i pit bedzie nic nie wart.
      Poza tym przepraszam ale czy nowa partnerka meza nie ma prawa wychowywac
      dziecka i zrezygnowac z pracy??

      • virtual_moth Re: koszty obniżenia alimentów 28.02.05, 22:08
        aqua696 napisała:

        > Poza tym przepraszam ale czy nowa partnerka meza nie ma prawa wychowywac
        > dziecka i zrezygnowac z pracy??

        Ma prawo. Tylko dlaczego kosztem dziecka z poprzedniego związku?

        Pozdrawiam
      • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 01.03.05, 08:00
        > A czy niejest tak ze on przedstawi akt urodzenia nowego dziecka-jedna z
        > mozliwosci obnizenia alimentow

        Niekoniecznie jest to powod do obnizenia alimentow. Idac tym tokiem
        rozumowania, jak sobie tatus strzeli dziesiate dziecko to zostanie zwolniony z
        obowiazku placenia na pierwsze w ogole.

        > pit bedzie nic nie wart.

        PIT zawsze jest "wart" wystapienia o niego. Obrazuje ile zarabia migajacy sie
        tatusiek. Jak sie ojciec nie miga to wie ile kosztuje dziecko i nie trzeba go
        po sadach wloczyc.

        > Poza tym przepraszam ale czy nowa partnerka meza nie ma prawa wychowywac
        > dziecka i zrezygnowac z pracy??

        A samodzielnej dasz takie prawo????????? I moze rozpatrujmy to w kategorii
        MATKA. Jesli matka ma takie prawo to moze kazda, niezaleznie od statusu. Albo
        od wszystkich wymagajmy pracowania, albo wszystkim zezwalajmy na siedzenie z
        dzieckiem w domu. A najlepiej, niech kazdy sam decyduje za siebie, ale nie
        kosztem innych.
        • julia.68 Re: koszty obniżenia alimentów 01.03.05, 08:52
          Bardzo dziekuję za rady i komentarze też. Jeszcze jedno pytanie: jak
          wykorzystać uchwałę SN? Wydaje mi się, że jest to rodzaj ostatecznej i
          nieodwołalnej interpretacji przepisów, ale może naoglądałam się filmów
          amerykańskich i głupstwa gadamwink
          • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 01.03.05, 09:20
            Jest to interpretacja przepisow. Na uchwale mozesz sie powolywac w
            odpowiedziach na pisma procesowe, a takze na rozprawie mozesz sie na nia
            powolywac w swoich wypowiedziach.
            • olik7 do PelAgi 01.03.05, 09:37
              Mogłabyś też przysłać mi tę uchwałę SN?
              Dziękuję!
              • pelaga Re: do PelAgi 01.03.05, 20:57
                Dziewczyny wyslalam materialy do wszystkich, ktore prosily, rowniez to
                tych,ktore napisaly na priv, gdyby do kogos nie doszlo, niech poda jakis inny
                niz gazetowy mail do mnie na priva, na ktory mzna jeszcze raz przesylac.
                • czekolada72 Re: do PelAgi - dzieki za lekturke :) 01.03.05, 22:47
      • ann_mart Re: koszty obniżenia alimentów 01.03.05, 09:40
        aqua696 napisała:

        > Poza tym przepraszam ale czy nowa partnerka meza nie ma prawa wychowywac
        > dziecka i zrezygnowac z pracy??

        A poprzednia nie ma takiego prawa, jak pokazują watki obok, powinna pracować
        i "nie mieć postawy roszczeniowej" tzn. pozwalać na niepłacenie alimentów.
        Jeżeli przyznajemy takie prawo to może obu partnerkom - byłym i obecnym.
    • aqua696 Re: koszty obniżenia alimentów 01.03.05, 20:35
      julia napisala "Jego kolejna partnerka
      > i matka kolejnego dziecka postanowiła wziąc urlop wychowawczy (mimo, że ma
      > dobry zawód i doskonałą posadę)"-i o to chodili mi jak pisalam o byciu mamy
      z dzieckiem-ma e kazda mama i samodzilena i w zwiazku-nierozpatrujac czy
      jest on farmalny czy nie.
      A czemu pisalam tak pesymitycznie-znam przypadek gdzie tata ciezko chorej
      dzieczynki Mozgowe porazenie Mial szczecie do jednej z sadzin ktora
      ulitowala sie nad biedakiem i nawet obliczala mu koszt kupna biletu
      miesiecznego aby mogl dojechac do pracy-warszatatu ojca w ktorym pracowal
      i meldunkowo mieszkal nad nim, ale koledzy poswiadczyli ze mieszka na
      drugim koncu trojmiasta.

      I tak pomyslalam a moze stworzyc ajkas liste sedziow ktorzy za przeproszenie
      trzymaja strone tych biednych rodzicow zmuszanych do alimentow!!!!! i wola
      im zostawic niz dac dziecku.
      Rok temu spotkalam sie z tym ze ojcu zmniejszona aliment bo urodzilo sie
      kolejne dziecko a on biedny mial jeszcze kredyt za samochod i mieszkanie i
      mama z 500zl alimetow dostala 250zl. utrzymane po odwolaniu.
    • kartaga Re: koszty obniżenia alimentów 01.03.05, 21:00
      A ojciec dziecka nie ma prawa do zalozenia nowej rodziny,do kolejnego dziecka?
      Facet,ktory ma dziecko z pierwszego zwiazku nie ma oplat za
      mieszkanie,prąd,wodę,gaz,nie musi jeść,pić,ubierac się?
      • kammik Re: koszty obniżenia alimentów 01.03.05, 21:05
        A ktos twierdzi, ze nie ma prawa? Najpierw powinien jednak na kolejne dzieci
        zarobic, a nie zabierac starzemu, bo tak najlatwiej.
        • kartaga Re: koszty obniżenia alimentów 01.03.05, 21:26
          A co to znaczy zabierac starszemu?A moze lepiej by ojciec dziecka nie miał
          prawa do niczego i całą wyplatę oddawał na poczet dziecka z poprzedniego
          związku?Według mnie alimenty powinny byc obnizone,gdy ojciec ma kolejne
          dziecko,by w ten sposób proporcjonalnie zaspokoic potrzeby obydwojga dzieci,a
          co najważniejsze,by alimenty nie zabieraly wiekszości dochodow
          ojca,uniemozliwiajac mu w ten sposób normalne zycie.Skoro w objętosć alimentow
          wliczane sa zwykle oplaty ponoszone przez matkę względem utrzymania
          mieszkania,oplat za energię,bo przecież korzysta z tego dziecko to dlaczego nie
          bierze się pod uwagę tego,ze ojciec dziecka również musi miec gdzie
          mieszkac,oplacać mieszkanie,zywnosc,ubierać się itd.
          • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 01.03.05, 21:36
            A kto powiedzial, ze alimenty to wiekszosc dochodow ojca??? I gdzie sa takie
            sady, ktore to zasadzaja??? Ja na takie nie trafilam.
            Kiedys tu i na macochach byl taki watek o danych na temat wysokosci alimentow.
            JASNO z niego wynikalo, z wypowiedzi macoch rowniez, ze przecietne alimenty to
            20-30% dochodow ojca. Wiec o co chodzi??? Jak mu sie drugie urodzi to kolejne
            20% mozna policzys i suma alimentow nie przekracza progu 60% dochodow, ktory
            moze osiagnac egzekucja komornicza.
          • kammik Re: koszty obniżenia alimentów 01.03.05, 21:47
            Zabierac starszemu to znaczy fundowac sobie kolejne dziecko bez odpowiedniego
            zabezpieczenia finansowego. Temat byl walkowany miliony razy. Przy zasadzaniu
            alimentow sąd zazwyczaj bierze pod uwage nie tylko kwoty wydawane na utrzymanie
            dziecka ale rowniez i ojca.

            > Według mnie alimenty powinny byc obnizone,gdy ojciec ma kolejne
            > dziecko,by w ten sposób proporcjonalnie zaspokoic potrzeby obydwojga dzieci

            No to wedlug ciebie. Sady zazwyczaj maja na ten temat inne zdanie, wychodzac z
            zalozenia, ze prokreacyjne ambicje ojca (jejku, jaka ja jestem jednak
            obrzydliwa)nie powinny miec wplywu na obnizenie stantardu zycia dziecka/dzieci
            z poprzedniego zwiazku.
            • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 01.03.05, 21:57
              > (jejku, jaka ja jestem jednak
              > obrzydliwa)

              A fe, Kamila, a fe wink)))))!!!
            • mikawi Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 09:42
              w takim razie jak sie to ma do matki, która nie pracowała bo nie mogła "z
              powodu wychowywania dzieci" - w związku z tym całość kosztów utrzymania tych
              dzieci spoczął na ojcu. Dzieci w końcu odrosły na tyle, że mamusia mogłaby
              pójśc do pracy i zacząć przyczyniać się do finansowego utrzymania - ale traf
              chciał że poznała kogos z kim po raz kolejny "zaspokoiła swoje prekreacyjne
              ambicje" - i w związku z tym nadal nie pracuje i "nie ma możliwosci podjęcia
              pracy"? dlaczego ojciec "pierwszych" dzieci ma nadal sam je utrzymywać? a może
              kolejny pan powinien sie dołozyć? no bo przeciez nie mamusia...
              • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 10:35
                Odsylam do mojej odpowiedzi
                pelaga 01.03.2005 08:00

                Ja nie wiem, czy Ty mikawi dopuszczasz do siebie taka mysl, ze niektore kobiety
                REALIZUJA sie w macierzynstwie i nigdy nie planowaly pracowac zawodowo, a ich
                faceci (ojcowie dzieci) sie na to godzili. To sa konsekwencje zyciowych
                wyborow. Ponosze je ja, wychowujac sama chore dziecko, ponosi je Twoj maz
                placac za swoje dziec cala swoja pensje, ponosi je wiele wiele innych osob.
                Nikt nie obiecywal, ze bedzie latwo. Przyklady niesprawiedliwosci mozna mnozyc,
                tyle tylko, ze sprawiedliwosc, jak juz kiedys pisalam znajduje sie w slowniku
                miedzy gownem i syfilisem i tyle samo jest warta.
                • balladynka Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 11:33
                  Wiesz co Pelaga. Nie zawsze tak jest, że faceci się na to godzą bez gadania.
                  Mój M płaci swojej byłej takie alimenty, że starczyłoby dla połowy dziewczyn z
                  tego forum i jeszcze by zostało. Dodam, że dziecko jest wpadkowe, pojawiło się
                  po dwóch miesiącach znajomości (i założę się że nie przypadkiem) i jako żywo
                  żadnych takich ustaleń co do podziału ról w "rodzinie" nie było między nimi.
                  Mój M. płaci bo się poczuwa, dodatkowo pokrywa koszty szkoły, że o innych
                  mniejszych pierdółkach nie wspomnę. Ale wraz z dorastaniem dzieci oczekuje, że
                  mama, skoro dzieci podrosły, spędzają teraz czas w szkole i nie są już takie
                  absorbujące, przejmie część ciężaru utrzymania ich a przede wszystkim samej
                  siebie. Ja tam nie jestem za zagłodzeniem byłej bo też człowiek i jeść musi i
                  dopóki nie miała możliwości zarobkowych a dzieci były małe i jej potrzebowały
                  to mi do głowy nie przyszło bąkać nic na ten temat. Ale teraz wqu..a mnie
                  fakt, że ona uważa, że jej się teraz do końca życia należy utrzymanie. I nie
                  mów mi, że to jest utrzymanie dla dzieci, bo akurat w tym przypadku mamusia nie
                  zarabia ani grosza a żyje sobie na bardzo przyzwoitym poziomie na koszt byłego.
                  Dzieciom się należy i ja im nie żałuję. Ale uważam, że akurat w tym przypadku
                  to nie jest mamusia, która całe życie siedziała w domu bo mąż nie życzył sobie
                  aby pracowała a teraz ma lat 50, mąż ją puścił kantem z małolatą więc jej się
                  należy za te wszystkie lata a poza tym trudno by jej było znaleźć się na rynku
                  pracy w tym wieku. A na jego nieśmiałe prośby czy aby nie mogłaby go trochę
                  wesprzeć i przyczynić się do SWEGO i ich dzieci utrzymania straszy go, że w
                  takim razie jak go nie stać ją utrzymywać to ona musi wrócić do swego
                  rodzinnego miasteczka do rodziców. Dodam, że jest wykształcona i inteligentna
                  osobą, mogącą uprawiać swój wolny zawód tak, aby nie musieć spędzać w biurze 10
                  godzin tylko być faktycznie z dziećmi wtedy kiedy nie są w szkole. Tyle, że
                  leń. I nikt z moim M. nie ustalał, że ona się będzie REALIZOWAĆ w
                  macierzyństwie więc o czym tu mowa. Po prostu go teraz szantażuje, że mu te
                  dzieci wywiezie jak nie będzie bulił na jej utrzymanie. A że akurat mój M
                  należy do tych chcących widywać swoje dzieci to płacze i płaci. I niestety
                  takie eksie właśnie psują opinię samodzielnym i wpieniają co poniektórych. Bo
                  nie chodzi tu nawet o kwoty tylko o stosunek do sprawy. I bardzo mnie wqu..a
                  fakt, że jedne z Was muszą się borykać z tatuśkami o głupie 100 złotych a inne
                  żyją sobie jak królewny.
                  A z pewną satysfakcją pewnie samodzielne odnotują fakt, że z uwagi na powyższe
                  jak idziemy razem do supermarketu to mój super zamożny M przygląda się z uwagą
                  rachunkowi i dzieli na pół!
                  • ann_mart Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 11:58
                    balladynka napisała:

                    >
                    I niestety
                    > takie eksie właśnie psują opinię samodzielnym

                    Sadzę, ze to kwestia podejścia, jakbym mierzyła "macochy" miarą Kwiatka... To
                    by chyba dobrze nie było. Może lepiej myśleć, że Kwiatek psuje opinie sobie a
                    nie macochom, a takie eksie sobie a nie samodzielnym??
                • e_r_i_n Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 11:36
                  pelaga napisała:

                  > nigdy nie planowaly pracowac zawodowo, a ich faceci (ojcowie dzieci) sie na
                  > to godzili

                  Zadalam juz Ci kiedys to pytanie, ale nie uzyskalam odpowiedzi, wiec ponowiam.
                  A co, jesli ci faceci sie nie godzili? W jaki sposob mieli swoje zony
                  przekonac/zmusic do pojscia do pracy? (oczywiscie odpowiedz "rozmawiac" nie
                  przechodzi, bo takowe nic nie dawaly).
                  • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 12:37
                    > A co, jesli ci faceci sie nie godzili?

                    Droga Domali, odpowiadam wiec. Nie powinni sobie robic z ta kobieta dzieci,
                    jesli jej sposob na zycie im nie odpowiadal. PROSTE. A jesli to byla wpadka, to
                    coz... trzeba poniesc konsekwencje i jeszcze raz nadmienie, ze wiem o czym
                    pisze, bo ponosze konsekwencje wpadki.
                    Gdybym planowala nastepne dziecko kwestie mojej i dziecka/dzieci przyszlosci,
                    metod wychowawaczych, ewentualnego wychowawczego, podzialu obowiazkow
                    omawialabym w pierwszej kolejnosci.
                    I tak, wiem, wiem ludzie czasem sie "maskuja" i udaja kogos, kim nie sa.
                    Dlatego warto troche pobyc z dana osoba, zanim zdecydujemy sie na wiazace,
                    zyciowe decyzje.
                    Ale kluczem do wszystkiego jest odpowiedzialnosc i ponoszenie konsekwencji
                    wlasnych zyciowych wyborow. Przeszlosci nie da sie wymazac gumka myszka.
                    • e_r_i_n Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 12:55
                      pelaga napisała:

                      > > A co, jesli ci faceci sie nie godzili?
                      >
                      > Droga Domali, odpowiadam wiec. Nie powinni sobie robic z ta kobieta dzieci,
                      > jesli jej sposob na zycie im nie odpowiadal. PROSTE.
                      (...)
                      > I tak, wiem, wiem ludzie czasem sie "maskuja" i udaja kogos, kim nie sa.
                      > Dlatego warto troche pobyc z dana osoba, zanim zdecydujemy sie na wiazace,
                      > zyciowe decyzje.
                      > Ale kluczem do wszystkiego jest odpowiedzialnosc i ponoszenie konsekwencji
                      > wlasnych zyciowych wyborow. Przeszlosci nie da sie wymazac gumka myszka.

                      To nie jest odpowiedz na moje pytanie. Chodzilo mi o konkretne
                      sposoby 'przekonania' kobiety do pojscia do pracy (kobiety, ktora na przyklad
                      dopiero po urodzeniu dziecka stwierdzila (sama), ze teraz to sie ona w
                      macierzynstwie bedzie realizowala).
                      • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 14:16
                        > Chodzilo mi o konkretne
                        > sposoby 'przekonania' kobiety do pojscia do pracy

                        Wiesz Domali tak sie sklada, ze nie musialam przekonywac WLASNEJ ZONY do
                        pojscia do pracy, wiec recepty na przekonanie nie podam. Gdybym nawet
                        przekonywala i to z powodzeniem, nie gwarantowaloby to, ze u kogos innego moj
                        sposob sie sprawdzi. Ale zdaje sie, ze tej nieprzekonywalnej nikt za tego
                        pokrzywdzonego tatuska nie wybieral???
                        I wracamy do punktu wyjscia. Ponoszenie konsekwencji za zyciowe wybory smile Taki
                        lajf wink
                        • e_r_i_n Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 14:17
                          pelaga napisała:

                          > I wracamy do punktu wyjscia. Ponoszenie konsekwencji za zyciowe wybory smile

                          Mhm. Czasami czyjes smile No ale masz racje, taki lajf, a sprawiedliwosci nie ma.
                      • mikawi Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 12:43
                        a to tak a'propos tzw. ustalania:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=21266341
                        • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 12:59
                          Raczej a'propos niewlasciwego wyboru w stosunku do wlasnych wymagan.
                          Widze, ze masz wiele wspolego z 18lipcem, czy jakkolwiek to sie odmienia.
                          • mikawi Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 13:04
                            nie wiem co widzisz; watek pokazuje mniej więcej to, o czym była mowa tutaj -
                            że nie zawsze fakt że żona siedzi latami w domu wynika z takich ustaleń z
                            męzem, bo ów maż może miec zgoła inne zdanie na ten temat. Tylko o tym na
                            sprawie rozwodowej się zapomina domagając się alimentow na siebie.
                            • ashan Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 13:09
                              Mikawi, nie przesadzaj - chodzi o przypadek jednej osoby, chcącej zostać rok
                              dłużej w domu (o ile dobrze zrozumiałam). W dodatku przytłaczająca większość
                              wypowiedzi jest w tonie, który powinien Ci odpowiadać smile
                              pozdrawiam smile
                              a.
                            • derena33 Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 14:10
                              Uwazam ze praca w domu i wychowywanie dzieci jest praca rownorzedna a nawet
                              ciezsza i bardziej odpowiedzialna niz siedzenie w biurze.
                              Kiedys ktos sie pokusil o wyliczenie ewentualnej zaplaty za taka prace i
                              wyszly wcale niemale kwoty.
                              Ja pracowalam i wychowywalam male dziecko. Nie samodzielnie tylko razem z
                              ojcem.
                              Poniewaz nie przelewalo nam sie wtedy, to moj dzien wygladal tak:
                              Pobudka 6 rano, budzenie mlodego, ubieranie sniadanie i biegiem do przedszkola
                              na 7,00, potem biegiem na autobus by na 8,00 zdazyc do przcy ( i tak mialam
                              dobrze ze nie musialam zdazyc na 6,00 lub 7,00) potem o 16,00 powrot autobusem
                              po drodze zakupy, i odebranie dziecka z przedszkola ( zawsze byl odbierany
                              ostatni)potem szybki obiad sprzatanie po obiedzie, o 18,00 moglam usiasc, ale
                              nie calkiem bo dziecko domagalo sie zabawy i poswiecenia mu czasu, no to
                              poswiecalam mu czas i bawilam sie z nim, o 19,00 trzeba bylo znowu wydac jakis
                              posilek. Po kolacji trzeba z dzieckiem poskladac zabawki wykapac mlodego i
                              polozyc spac, poczytac mu ksiazeczke. O 20,00 wreszcie byl czas na inne domowe
                              prace, zmywanie sprzatanie, mycie, pranie. czas dla siebie mialam o 23,00. To
                              byla codziennosc. Nie wspominam tu o chorobach lekarzach, bo to nie dzialo sie
                              codziennie.
                              Jezeli chodzi o grube prace domowe to maz sie w to wlaczal, razem mylismy okna,
                              pastowalismy podlogi, Bylismy tzw. partnerskim malzenstwem

                              Tak wyglada zasuw na dwa etaty, czego tobie mikawi nie zycze.
                              • done2 Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 14:40
                                przepraszam, a gdzież tu partnerstwo? Jeśli nie było akurat "grubszych prac
                                domowych" to co Twój małżonek robił od 18.00? Bo z opisu wynika że do 23.00
                                zapieprzałaś Ty.
                                • derena33 Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 14:57
                                  do done ( w zasadzie nie warto odpowiadac bo glupia jestes jak but)
                                  Moj maz pracowal i jezdzil na delegacje, byl pracownikiem tzw. dsypozycyjnym.

                                  Codziennosc nalezala do mnie.
                                  • done2 Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 15:31
                                    A ty za to umrzesz z przepracowania mądralko.
                                    • derena33 Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 17:16
                                      a ty done teraz moze zrozumiesz na moim przykladzie niesamodzielnej
                                      pracujacej,co to jest samodzielna i w dodatku pracujaca, to taka kobieta co
                                      jeszcze szybciej umrze z przepracowania. Idac oczywiscie twoim tokiem
                                      rozumowania.
                              • mikawi Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 14:42
                                chyba się kompletnie nie zrozumiemy - ja nie kwestionuję tego, że wychowanie
                                dziecka to ciężka praca. Mówie tylko o tym ze w obecnych czasach mało która
                                rodzina może sobie pozwolić na życie z jednej pensji (np. takiej średniej 1500
                                zł), spłacając jeszcze do tego kredyt mieszkaniowy. I to, że kobieta wraca do
                                pracy po macierzyńskim lub krótkim (zdecydowanie nie 3 letnim) wychowawczym
                                staje sie normą bo takie są czasy i KONIECZNOŚCIĄ. I mówienie że facet MUSI
                                zarobić na rodzinę żeby kobieta mogła się realizować w macierzyństwie i kropka
                                często nie ma racji bytu (tak jak gadanie że facet może zarobić więcej i
                                koniec). Mówię tez o tym, że nie zawsze mąż przytakuje żonie w jej decyzji o
                                pozostaniu w domu, powody zostały przytoczone w watku który wkleiłam. Między
                                innymi dlatego, że z jednej pensji jest bardzo trudno, że jest lęk co się
                                stanie jak i tej jednej zabraknie, bo zwolnienia dotyczą tez facetów, itp, itd.
                                A że cięzko godzić etat i wychowanie dziecka - wiem o tym ja, wiedzą moi
                                rodzice bo musieli to godzić i wie o tym kilka(naście?) milionów rodzin w tym
                                kraju.
                              • ann_mart Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 14:48
                                O rany dajcie spokój....
                                Przecież wiadomo, że żadna żadnej nie przekona.
                                Czy exia ma prawo nie pracować? - ma prawo,
                                czy exia ma prawo nie hcieć praciować? - ma prawo
                                czy exowi ma prawo sie powyższe nie podobać? - ma prawo
                                czy nexi ma prawo sie powyższe nie podobac? - ma prawo
                                Czy ex ma prawo nie płacić na exię - ma prawo (chyba że sąd alimenty zasądził
                                na nią)
                                Czy ex ma prawo nie płacić na dzieci i nie interesować się nimi - nie ma prawa
                                Żony i mężów łaskawie pominę

                                Ale jest też kwestia przyzwoitości i jeżeli ex i exia jako mąż i żona USTALILI,
                                że będzie ona opiekować się dziećmi, utrzymywał dom, jest człowiekiem zamoznym
                                lub więcej niż zamoznym, a następnie po latach on odszedł - umówmy się
                                zaczynanie kariery zwodowej przez kobietę w średnim wieku tak aby z tego wyżyć
                                jest trudne. U tu własnie wkracza w grę przyzwoitość - powinien płacić, choc na
                                poczatku - nie twierdzę, że do końca życia, choć i takie przypadki mogą być
                                usprawiedliwone.

                                Są ludzie ssaki i gady, żeby się posłuzyć sygnaturką Chalsi, jednym sie nie
                                chce pracować - po obu stronach, innym się nie chce płacić. Czy przy kazdym
                                wątku trzeba wytaczać armatę na wróbla?
                                Pozdrawiam
                                Anka
                                • ann_mart errata 04.03.05, 14:51
                                  Powinno być - nie chcieć
                                  "c" mi zjadło i fatalny ort wyszedł
                • mikawi Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 13:45
                  generalnie balladynka dobrze ujęła i moje zdanie - ja nie wiem w takim razie
                  dlaczego ty nie dopuszczasz do siebie takiej mysli że o jakichkolwiek
                  ustaleniach mogło nie być mowy - bo trudno nazwać ustaleniami ciągłe rozmowy na
                  temat podjęcia przez ex pracy, ciągłe jej opowiadanie że ona pracy szuka i
                  ciągle jej znaleźć nie może. Co może zrobic były mąz? Kijem do pracy nie
                  wygoni, może zmniejszyć dopływ łatwej gotowki, ale wtedy to w dzieci uderzy.
                  Więc kólko się zamyka - eksia nie pójdzie do pracy dopóki kase ma i nie musi
                  iść, a będzie ją miała dopóki, dopóty nie zacznie sama zarabiać.
                  Nie wiem dlaczego dopuszczasz mozliwość że niektóre kobiety sie realizują w
                  macierzyństwie - ale o ile to nie sa drugie żony. Skoro o konsekwencjach mowa -
                  konsekwecją decyzji eks żony o rozwodzie jest również decyzja o tym, że nie
                  tylko na kase byłego męża mozna liczyć, TYM BARDZIEJ jesli planuje się kolejne
                  dzieci z kimś innym. Bo to że były maz jest byłym meżem nie oznacza że do końca
                  życia ma utrzymywac eks żonę bo ona wiecznie wychowuje dziecko. I w takim razie
                  skoro "nikt nie obiecywal, ze bedzie latwo" może i mamusia zacznie pracować na
                  kolejne "produkty swojej prokreacji"? Czy tylko drugiej żony to dotyczy?
                  • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 14:12
                    Jeszcze raz odsylam Cie do mojego postu
                    pelaga 01.03.2005 08:00

                    gdzie to DOPUSZCZAM mozliwosc realizowania sie w macierzynstwie przez KAZDA
                    matke niezaleznie od jej statusu.

                    > I w takim razie
                    > skoro "nikt nie obiecywal, ze bedzie latwo" może i mamusia zacznie pracować
                    > na kolejne "produkty swojej prokreacji"?

                    A czy ja gdzies napisalam, ze byly maz ma utrzymywac KOLEJNE dzieci swojej
                    bylej zony?????????? Toz to bzdura absolutna.
                    Uswiadomie Cie tez mikawi (choc pewnie o tym wiesz, tylko wygodniej o tym nie
                    pamietac), ze alimenty to srodki wychowania i utrzymania. Zgodnie z
                    obowiazujacym prawem. Czyli matka moze wykonywac obowiazek alimentacyjny
                    poprzez wlasne starania o wychowanie dziecka, jak to ladnie ujmuja przepisy.

                    A dlaczego nie dopuszczam do siebie mysli, ze ustalen moglo nie byc??? A czy ja
                    komus wybralam na zone osobe, z ktora nie da sie NIC ustalic??? Raczej nie.
                    Wybralam sobie na meza faceta, ktory ma w dupie dziecko. Tez glupio z mojej
                    strony, ponosze tego konsekwencje, SAMA. I kazdy musi poniesc konsekwencje
                    tego, co w zyciu robi, tego z kim sie wiaze i jakich wyborow dokonal.
                    • mikawi Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 14:23
                      wybacz, ale obowiązek alimentacyjny wobec nastolatka to w wiekszej cześci
                      finanse zaspokajające rosnące potrzeby chocby edukacji niż własne starania
                      matka w ugotowanie zupy, bo takową to nastolatek sam potrafi ugotować. Rozumiem
                      jeśli mowa o małym dziecku - takie potrzebuje maksimum uwagi matki. Ale w miarę
                      jak rosnie matka odcinając pępowinę, powinna przesuwać to w strone zaspokajania
                      finansowych potrzeb dziecka. Bo chyba nie musi siedziec w domu cały dzień żeby
                      zdążyć przyprowadzić ze szkoły piętnastolatka, a potem zaprowadzić go na basen?
                      Dla nastolatka wazne będzie żeby dostac na ten basen gotówkę, podobnie jak na
                      kurs językowy czy obóz wedrowny. I czas najwyzszy aby o to dbał juz NIE TYLKO
                      ojciec w postaci podwyższanych mu systematycznie alimentów.
                      • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 14:47
                        Zasadniczo to sie z Toba zgadzam, ze wraz ze wzrostem dzieci, mniej czasu matka
                        musi poswiecic dziecku. Tyle tylko, ze mylisz sie, jesli sadzisz, ze nie trzeba
                        wychowywac nastolatka, szczegolnie w dobie narkotykow i rosnacej
                        przestepczosci, w dobie wolnosci seksualnej. Mylisz sie, jesli sadzisz, ze taki
                        nastolatek nie potrzebuje czasem pomocy w lekcjach, przypilnowania, zeby na
                        kurs jezykowy dotarl, bo dzieci nie zawsze pala sie do nauki. Trzbe z nim pojsc
                        do sklepu po zakup ubran, zeby wygladal jak czlowiek.
                        No i pozostaje jeszcze problem czy ona po ilus tam latach w domu znajdzie
                        prace, osobiscie watpie. I wiem, ze zaraz napiszesz pewnie, ze dokonala takiego
                        wyboru i musi poniesc konsekwencje, ale nie ona jedna musi je poniesc moim
                        zdaniem, bo wybor nie dotyczyl tylko jej, na taki wybor godzil sie jej maz
                        (albo sie nie godzil, tylko zle wybral smile ale to juz bylo wyzej.
                        • mikawi Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 15:14
                          zlituj się - jak ludzie rozwodzą się jak dziecko ma 2-3 lata to o jakim
                          wspołdecydowaniu BYŁEGO męża czy BYŁA żona pracuje czy nie przez następne
                          naście lat mówisz? rozwiedli się, ustalili (czy sad ustalił) alimenty na
                          dziecko i kazde sobie zyje jak chce. Gdy moj M. nagabywał swoją BYŁĄ juz wtedy
                          zonę o to żeby poszła do pracy to najpierw odpowiadała że szuka ale nie może
                          znaleźć, potem że znalazła ale to praca poniżej jej ambicji więc jej nie
                          przyjęła aż w końcu rzekła że to NIE JEGO sprawa. Więc skoro JEJ (wylącznie
                          jej) decyzją było siedzenie w domciu bo tak wygodniej, to tez niech ona ponosi
                          konsekwencje tego że niełatwo o te pracę będzie jak będzie po 40-ce. Najłatwiej
                          powiedzieć - to jest konsekwencja złego wyboru faceta ale to bzdura jakaś -
                          wszystko jest winą faceta? a eksia to bezwolna kukiełka? ona jakieś
                          konsekwencje ponosi? czy tylko zmienia źródło utrzymania z rodziców na byłego
                          męża (w imię dobra dzieci rzecz jasna). Rozumiem że druga zona ma niemowlę
                          zostawić w żlobku i ruszyć do pracy, żeby była żona mogła maksimum uwagi
                          poświecać pierworodnemu nastolatkowi siedząc w domu i nie pracując? Bo mało
                          który facet jest w stanie zarobic tyle aby jego eks mogła juz nigdy nie
                          pracować skoro dotad jej się do tego nie paliło i druga żona również - aby
                          zająć się noworodkiem. Konsekwencją tego, że eks dokonala złego wyboru
                          męża/partnera życiowego/ojca dziecka jest fakt, że trzeba zakasać rękawki i
                          zacząc zarabiac na utrzymanie siebie i dziecka (nie mówię o 50-latkach
                          porzucanych po 30 latach małżeństwa) a nie tylko wynajdowac powody dla ktorych
                          tej pracy nie moze podjąć - bo dzieci, bo pracy nie ma, bo jak jest to nie
                          taka, bo trzeba odrabiac lekcje także z nastolatkiem. A co jak dziecko skończy
                          naukę i alimenty się skończą? to tez będzie wina faceta że przestal płacić i
                          byłej żonie skończyły się pieniadze a do pracy w tym wieku to kto to słyszał? i
                          powtarzam - mówię o sytuacji gdy rozwodzą się ludzie dwudziestokilkuletni - to
                          chyba jest dużo czasu by zrozumiec że rozwód oznacza również konieczność
                          zadbania o własną samodzielność finansową?
                          • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 16:32
                            > ona jakieś konsekwencje ponosi?

                            Zapewniam Cie, ze ponosi. Ale nie bede Ci ich tlumaczyc, bo i tak nie
                            zrozumiesz. Tak jak nie zrozumie ich nigdy obciazony alimentami tatusiek, ktory
                            uwaza, ze skoro placi to juz jest debesciak. Ponosi niejednokrotnie tyle
                            konsekwencji, ze na cale zycie jej wystarczy. I choc dla macoch samotne
                            macierzystwo gowno znaczy, ja uwazam je za moje duze osiagniecie, bo wiem ile
                            mnie to kosztuje pracy, wytrwalosci i wyrzeczen. I to nie w takim sensie "czy
                            kupic sobie majtki za 5, czy za 50 zl".
                            Osobiscie uwazam, ze prawo z automatu powinno zasadzac aliemnty na kobiety,
                            jesli to facet zdecydowal sie na rozstanie. W innych przypadkach, jesli winy
                            nie orzeczono oczywiscie nie. Ale wiem, ze to tylko moje zdanie.

                            > powtarzam - mówię o sytuacji gdy rozwodzą się ludzie dwudziestokilkuletni to
                            > chyba jest dużo czasu by zrozumiec że rozwód oznacza również konieczność
                            > zadbania o własną samodzielność finansową?

                            Moze i jest duzo czasu. Ale nie wszyscy chca pracowac i sie do tego nadaja. To
                            ich wybor. A skoro ma taka osoba za co zyc w majestacie prawa... No coz. Jej
                            wybor. Nie moja rola jest ocenianie jak kto sie zyciowo realizuje.
                            • mikawi Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 17:06
                              pelaga napisała:
                              Ale nie wszyscy chca pracowac i sie do tego nadaja.

                              na taki argument to ja wymiękam; czyli facet tez może powiedzieć że się nie
                              nadaje do pracy albo mu sie nie chce? czy to tylko przywilej kobiety? czy tylko
                              byłej czy obecnej żony (drugiej) również? kurcze, tak sobie myslę że mi to się
                              w zasadzie nie chce pracować, baaaa - ja się zupełnie do tego nie nadaję.... no
                              i w razie jak M. nie będzie w stanie zarobić na nas obie-niepracujące i eks
                              dostanie nieco mniej... cóż... takie konsekwencje...
                              • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 20:17
                                Nie ma obowiazku pracowania, NIKT nie ma. Jesli ma z czego zyc, to nie MUSI
                                pracowac. Coz wiec dziwnego, ze kazdy ma prawo wyboru???
                                A niektorzy sie do pracy nie nadaja, np. ze wzgledu na stan zdrowia. Na temat
                                tego, czy to przywilej obecnej, czy bylej zony odesle Cie PONOWNIE do postu
                                pelaga 01.03.2005 08:00,
                                czy to moze za trudne, zeby go przeczytac??????
                                Jest to dla mnie PRZYWILEJ MATKI, ktora zapieprza w domu, wykonujac WSZYSTKIE
                                obowiazki, zeby Pan Maz mogl sie realizowac zawodowo. Jesli Pan Maz chce
                                zajmowac sie domem i wychowywac dzieci, a matka chce sie realizowac zowodowo,
                                to przywilej przechodzi na meza.
                                Jak obie Panie Mikawi i Balladynka zdecyduja sie wreszcie zrobic sobie
                                dzieciatka to moze zrozumieja, jaki ogrom pracy mialam na mysli. Dla mnie jest
                                to rownoznaczne z posiadaniem etatu.
                                Jest jeden warunek. Matke musi byc stac, czyli ktos musi ja utrzymywac, na
                                takim poziomie, jaki jej odpowiada.
                                • mikawi Re: koszty obniżenia alimentów 03.03.05, 09:45
                                  pelaga napisała:

                                  > Nie ma obowiazku pracowania, NIKT nie ma. Jesli ma z czego zyc, to nie MUSI
                                  > pracowac. Coz wiec dziwnego, ze kazdy ma prawo wyboru???

                                  jest mała róznica między tym kto nie pracuje bo wygrał w totka i faktycznie -
                                  NIE MUSI pracować a tym, kto nie pracuje bo doi kogo się da - czy byłego męża,
                                  czy rodziców swoich i jego bo się NIE CHCE pracować.

                                  > A niektorzy sie do pracy nie nadaja, np. ze wzgledu na stan zdrowia.

                                  dla takich osób jest renta z tego co wiem; bynajmniej nie sądzę aby eksia męża
                                  balladynki czy "nasza" takową dostała, bo nikt nie da zdrowej, młodej
                                  dziewczynie renty

                                  > Jest jeden warunek. Matke musi byc stac, czyli ktos musi ja utrzymywac, na
                                  > takim poziomie, jaki jej odpowiada.

                                  mylisz się - to nie matka tylko decyduje czy będzie sobie żyć na koszt innych
                                  wychowując dziecko przez następne 20 lat - takie decyzje podejmuje się wspólnie
                                  z meżem/ojcem dziecka. I jesli mąż ma inne zdanie to co? no tak, przeciez to
                                  napisałaś - bedzie musiał ją utrzymywać tak czy siak i to na takim poziomie na
                                  jakim jej odpowiada

                                  pelaga - zejdź na ziemie, szczytne sa hasła o realizowaniu się w domu, podziale
                                  ról, ale rozejrzyj się wokoło, duzo znasz par/małżeństw w których kobieta
                                  siedzi latami w domu? mało kogo stać na to w dobie, gdy średnia pensja to 1500
                                  zł. Więcej realizmu. I te matki tak samo prowadzą dom i wychowuja dzieci.
                                  • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 03.03.05, 10:37
                                    Zapewniam Cie, ze stoje twardo na ziemi.
                                    • done2 Pytanie do Pelagi 03.03.05, 10:51
                                      Pelago, co zrobisz jeśli Twój ex umrze? (na zawał np.). A zaraz za nim jego
                                      rodzice (o ile ich ma)? Pytam poważnie, bo przy tym sposobie życia żadne
                                      rozwiązanie w tej hipotetycznej sytuacji nie przychodzi mi do głowy.
                                      Pozdrawiam
                                      • pelaga Re: Pytanie do Pelagi 03.03.05, 11:06
                                        A co ty wiesz dziecinko o moim sposobie zycia????????????
                                        W kazdym razie ukoje twoja skolatana dusze wrednej nexiary: zarabiam na swoje i
                                        czesc utrzymania mojego dziecka SAMA. Moj ex placi alimenty na dziecko, a jak
                                        mu sie kopnie w kalendarz, to dziecko dostanie rente.
                                        Tyle tylko, ze skoro ja pracuje, to nie wysylam wszystkich matek zeby ruszyly
                                        dupe i poszly do roboty, tylko dlatego, ze ja wybralam taka droge zyciowa.
                                        Rozumiem kobiety, ktore realizuja sie poprzez macierzynstwo i prowadzenie domu.
                                        • done2 Re: Pytanie do Pelagi 03.03.05, 11:13
                                          A co ty wiesz dziecinko o moim sposobie zycia????????????
                                          Czy celem każdego Twojego postu jest obrażanie innych? Możemy się założyć tu na
                                          forum, że jestem starsza od Ciebie, więc nie mów do mnie dziecinko.

                                          > W kazdym razie ukoje twoja skolatana dusze wrednej nexiary
                                          A skąd wiesz że jestem nexiarą?
                                          • pelaga Re: Pytanie do Pelagi 03.03.05, 11:20
                                            > Czy celem każdego Twojego postu jest obrażanie innych?

                                            Chyba o sobie piszesz.
                                            • done2 Re: Pytanie do Pelagi 03.03.05, 11:22
                                              Czy ja kogoś obraziłam?
                            • balladynka Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 17:08
                              Ale nie wszyscy chca pracowac i sie do tego nadaja. To
                              > ich wybor.

                              Słucham?!?!?! To ja mogę sobie wybrać czy pracować czy nie? No to ekstra! W
                              końcu jako zdrowa, w pełni sił, wykształcona, młoda osoba, co ma dwie rączki i
                              dwie nóżki, mogę wyciągnąć łapę po jakąś formę zasiłku i wybrać sobie
                              niepracowanie i samorealizację. Np. zawsze moim marzeniem było malowanie na
                              szkle. Albo plecionki ręczne... Bo ja to się tak naprawdę do siedzenia w biurze
                              nie nadaję.
                              I nie mówię tu o alimentach absolutnie tylko o absurdalności powyższego
                              stwierdzenia w ogóle (bo matki samotnie wychowujące dzieci zawsze cieszyły się
                              moim szacunkiem i wiem jaka to praca). Nie rozumiem tylko, dlaczego bronisz
                              śmierdzącego lenia tylko dlatego, że jest samotnie wychowującą dzieci matką.
                              Czy tu już wszyscy potracili zdolność obiektywnego widzenia? To już jest takie
                              osiągnięcie, że nic innego życie od tej Pani nie ma prawa wymagać a ona powinna
                              spocząć na laurach? Czy dobrze rozumiem, że według Ciebie każdy tak się może
                              życiowo realizować, nie chcieć pracować albo uważać, że się do tego nie nadaje
                              a społeczeństwo powinno temu przyklasnąć? A stać Cię na takie podatki bo mnie
                              nie.

                              A skoro ma taka osoba za co zyc w majestacie prawa... No coz. Jej
                              > wybor. Nie moja rola jest ocenianie jak kto sie zyciowo realizuje.

                              A akurat moja eksia nie w majestacie prawa sobie takiego wyboru dokonała bo mój
                              M nie z tych co po sądach się ciąga. W majestacie prawa to ona by co najwyżej
                              reprymendę dostała a nie takie alimenty jak dostaje. I doskonale o tym wie.

                              O Jezu, czasem nie rozumiem o co chodzi.
                              • rybkavielorybka Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 20:05
                                hehehe, no tak "samodzielne" inaczej nadaja się tylko do prokreacji(takie sie
                                modne słowo zrobiło smile) a nie do pracy...
                              • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 20:28
                                > Słucham?!?!?! To ja mogę sobie wybrać czy pracować czy nie? No to ekstra!

                                No ciesze sie, ze Cie uswiadomilam, ze nie ma obowiazku pracowania.
                                A jak ktos znajdzie taki przepis, ktory nakazuje WSZYSTKIM pracowac to poprosze
                                o link.

                                > (bo matki samotnie wychowujące dzieci zawsze cieszyły się
                                > moim szacunkiem i wiem jaka to praca). Nie rozumiem tylko, dlaczego bronisz
                                > śmierdzącego lenia tylko dlatego, że jest samotnie wychowującą dzieci matką.

                                Gdybys miala pojecie o pracy, ktora matka KAZDA wklada w wychowanie dziecka
                                nie wyzywalabys ja od smierdzacych leni. Pewnie, ze zdarzajs ie spokojne
                                dzieci, niechorujace, ale wiekszosc jednak daje mocno popalic. A i te spokojne
                                wymagaja ogromu pracy. I odsyla Cie do postu, ktory mikaw tez opronie
                                podchodzil, gdzie pisze o MATKACH, niezaleznie, czy samodzielnych, czy nie.
                                I kazdemu z nas WOLNo miec swoje poglady. Ja mam tradycyjne. Facet jest od
                                zarabiania na dom, a ja od jego prowadzenia i wychowywania dzieci. Jak ktos ma
                                inne to niech sobie ma. Mnie sytuacja zmusila do pojscia do pracy. Gdyby mnie
                                bylo stac, nie pracowalabym, tylko zajmowala sie dzieckiem i domem, robiac
                                sobie hobbystycznie doktorat. I nie czuje sie gorsza od Was postulujacych, ze
                                nie mozna sie realizowac, jak sie nie pracuje. Kazdy ma PRAWO do takiej
                                realizacji jaka jemu odpowiada, a nie jaka czyjas next uwaza za jednyna sluszna
                                droge zyciowa.
                                • balladynka Re: koszty obniżenia alimentów 03.03.05, 11:03
                                  Mnie sytuacja zmusila do pojscia do pracy. Gdyby mnie
                                  > bylo stac, nie pracowalabym,

                                  No właśnie, gdyby CIEBIE było stać , a nie sąsiada, Eksa, listonosza czy Billa
                                  Gates'a.

                                  Kazdy ma PRAWO do takiej
                                  > realizacji jaka jemu odpowiada, a nie jaka czyjas next uwaza za jednyna
                                  sluszna
                                  >
                                  > droge zyciowa.

                                  Wiesz co, rzadko się na forum wypowiadam z punktu mojego siedzenia. Mój punkt
                                  widzenia nie ma nic wspólnego z tym, czy jestem eks, czy next, biała czy
                                  czarna, gruba czy chuda, a przynajmniej staram się aby tak nie było i staram
                                  się pomyśleć zanim coś napiszę. Guzik mnie to obchodzi a moje posty świadczą
                                  dobitnie o tym, że nie mam syndromu "ja wiem najlepiej, mam swoje przeżycia i z
                                  ich perspektywy będę walić w bęben byle głośniej". Tak samo oceniam postawę
                                  swojej eks jak ją opisałam powyżej jak i postawę ojców którzy przepisują
                                  majątki na neksie bo nie chcą płacić na swoje dzieci, pracowników siedzących na
                                  lewych zwolnieniach a w międzyczasie dorabiających na czarno gdzie indziej,
                                  chorowitych rencistów dwudziestolatków realizujących się przy budce z piwem,
                                  łapówkarskich polityków etc. I fakt, że jestem next nie ma tu nic do rzeczy.

                                  Ale widzę, że takie podejście ma się nijak do przyjętych na forum zasad: każdy
                                  sobie rzepkę skrobie. Widać tak już jest, że jednak ma ono głównie spełniać
                                  zadanie terapeutyczne i służyć wyładowaniu własnych frustracji. Rozumiem, że
                                  nie widzisz nic dziwnego w postępowaniu akurat mojej eks i gdyby Twój Eks
                                  spełniał dwa warunki 1) interesował się dzieckiem tak jak mój M, 2) stać by go
                                  było, to i Ty byś uważała, że Twój Eks ma Cię teraz do końca życia utrzymywać.
                                  Tak?
                                  • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 03.03.05, 11:16
                                    > Rozumiem, że
                                    > nie widzisz nic dziwnego w postępowaniu akurat mojej eks

                                    Moglabym sie na ten temat wypowiedziec, gdybym uslyszala jej wersje wydarzen.
                                    Twoja jest dla mnie wersja nie z pierwszej reki. Kazdy z nas przedstawia sprawe
                                    ze swojego punktu widzenia. Zdanie mozna sobie w pelni wyrobic obeserwujac
                                    sytuacje z boku, wysluchujac obu stron konfliktu.

                                    > i gdyby Twój Eks
                                    > spełniał dwa warunki 1) interesował się dzieckiem tak jak mój M, 2) stać by
                                    > go było, to i Ty byś uważała, że Twój Eks ma Cię teraz do końca życia
                                    > utrzymywać. Tak?

                                    Ja chyba JASNO napisalam, ze to zalezy od USTALEN, lub od ponoszenia
                                    odpowiedzialnosci za swoje czyny. Moj ex mial farta, ze trafil na mnie, bo nie
                                    musi mne utrzymywac, tylko tego biedaczysko nie docenia, ba nawet jestem pewna,
                                    ze uwaza, ze mnie utrzymuje, bo nie bez powodu sadzi sie o obnizenie alimentow.
                                    Od smieci kasy nie biore, dlatego na utrzymanie exa nie mam ochoty liczyc. Duma
                                    nie pozwolilaby mi i honor. Ale to moj sposob na zycie. Niekoniecznie jedyny
                                    sluszny.
                                    • balladynka Re: koszty obniżenia alimentów 03.03.05, 11:35
                                      Zdanie mozna sobie w pelni wyrobic obeserwujac
                                      > sytuacje z boku, wysluchujac obu stron konfliktu.

                                      Ja tam Pelago nie zakładam z góry że kłamiesz albo przeinaczasz fakty czy
                                      opowiadasz swoją wersję wydarzeń, bo do wszystkich uczestników forum staram sie
                                      podchodzić z kredytem zaufania, ale może faktycznie nie powinnam być z Tobą
                                      myślami i wieszać psów na Twoim Eksie za obniżanie alimentów i za nie widywanie
                                      się z dzieckiem póki nie wysłucham jego wersji. A wyobraź sobie, że takie było
                                      moje zdanie do tej pory na temat Twojej sprawy.

                                      Widzę że nie mogę liczyć na wzajemność. Dzieli nas jednak pogromna przepaść,
                                      dla niektórych nie do przeskoczeniasad

                                      Jeśli chodzi o:
                                      1. ustalenia - nie było takowych;
                                      2. ponoszenie odpowiedzialności - ponosi jak najbardziej - w stosunku do
                                      dzieci. Jeśli rozszerzasz tę jego odpowiedzialność na roztaczanie dożywotniej
                                      opieki nad Eksią, bo taką sobie kiedyś wybrał, to odnieś się proszę w takim
                                      razie do mojego postu na temat wzajemności dożywotniego świadczenia
                                      innych "obowiązków małżeńskich" w przypadku obu byłych partnerówsmile)
                                      • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 03.03.05, 11:58
                                        > podchodzić z kredytem zaufania, ale może faktycznie nie powinnam być z Tobą
                                        > myślami i wieszać psów na Twoim Eksie za obniżanie alimentów i za nie
                                        > widywanie się z dzieckiem póki nie wysłucham jego wersji.

                                        Moze... Sama chetnie bym jej wysluchala. Tego, ze uwaza wraz ze swoja zonka, ze
                                        mnie utrzymuje to jestem wrecz pewna. Ciekawa jestem tylko w jaki sposob
                                        ograniczylam mu kontakty.
                                        I na tym chyba zakonczymy te bezowocna dyskusje.
                                        • balladynka Re: koszty obniżenia alimentów 03.03.05, 12:29
                                          Pelaga, ja do ciebie jak do człowieka, opisałam naszą sytuację przy okazji
                                          jakiejś tam dyskusji, nikogo przy tym nie obrażałam, podkreśliłam że to MOJA
                                          sytuacja, a Ty wyskakujesz z tekstami że Twój Eks i jego żonka pewnie są zdania
                                          że Ciebie utrzymują. Gdzie tu widzisz jakiekolwiek podobieństwo sytuacji
                                          Twojej, Twojego Eksa i jego żonki do mojej Eksi, mojego M i mojej to ja nie
                                          wiem ale to tylko świadczy o tym, że niezależnie czy takowe podobieństwo jest
                                          czy nie Ty swoje wiesz.
                                          Więcej nie napiszę, bo Cię nie chcę obrazić bo Cię szanuję. Wiem, że jesteś
                                          zraniona ale nie mierz każdego jedną miarką.
                                          Pozdrawiam.
                                          • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 03.03.05, 12:49
                                            Balladynko napisalam, ze moj ex i jego zonka sa zdania, ze mnie utrzymuja, bo
                                            jestem PEWNA, ze tak sadza. Sprawy o obnizenie aliemntow zaczely sie jak next
                                            stala sie zona exa. Ja nie sadze zebym byla na ich utrzymaniu. Gdyby placil ze
                                            2 tysiaczki moze i zrezygnowalabym z pracy, bo wtedy bylaby to kwota, za ktora
                                            jestem w stanie sie utrzymac. Skorzystaloby na tym moje CHORE dziecko, ale to
                                            juz zupelnie tylko moj klopot, bo tatusiek chorobe dziecka ma gleboko w
                                            powazaniu. Nie pisalam o podobienstwie do czyjejkolwiek sytacji, tylko o
                                            widzeniu spraw przez ludzi z dwoch ston barykady. Pisalam o wyzywaniu od
                                            nierobow matek, ktore od zawsze byly zdeklarowanymi kurami domowymi i nie
                                            zamierzaly przemienic sie w drapiezne japiszony, nawet po rozwodzie.
                                            I mnie nie zranil ex, on zranil moje dziecko.
                                            A jak ktos jeszcze chce podyskutowac na temat wyzszosci pracujacych nad kurami
                                            domowymi to chyba nie ze mna smile)) Ja juz chyba wszystko napisalam na ten
                                            temat smile
                                • e_r_i_n Re: koszty obniżenia alimentów 03.03.05, 11:47
                                  pelaga napisała:

                                  > Gdybys miala pojecie o pracy, ktora matka KAZDA wklada w wychowanie dziecka
                                  > nie wyzywalabys ja od smierdzacych leni.

                                  Ja mam pojecia, ile czasu i energii wymaga zajmowanie sie dzieckiem
                                  i wychowywanie go. Co nie zmienia faktu, ze uwazam, ze nie przeszkadza to
                                  w pracowaniu na swoje utrzymanie (lub dokladniu sie do owego utrzymania) czy
                                  tez kontynuowanie studiow (zeby nie bylo, ze nic nie wiem o pracy).
                                  Dla niektorych jednak posiadanie dziecka (nie mowie o noworodku czy tez malym
                                  dziecku) jest usprawiedliwieniem nierobstwa (podkreslam - dla niektorych).

                                  > Kazdy ma PRAWO do takiej realizacji jaka jemu odpowiada, a nie jaka czyjas
                                  > next uwaza za jednyna sluszna droge zyciowa.

                                  Oczywiscie, ze kazdy ma do tego prawo. Tyle tylko, ze jesli konsekwencje tych
                                  praw dotykaja nie tylko te jedna osobe, to i zdanie tych innych sie liczy.
                                  Ja wiem, ze sie mozna realizowac siedzac w domu, ale pod warunkiem (jak juz
                                  napisalam), ze jest sie ona w stanie samam utrzymac (bo ma tyle kasy na koncie,
                                  ze zyc moze z odsetek na przyklad) lub tez ktos ja dobrowlnie utrzymuje(mowi
                                  swojemu (bylemu) mezowi/tacie/mamie/dziadkowi/sasiadowi/siostrze/komukolwiek),
                                  ze ona sie bedzie spelniac jako matka, a ty mnie bedziesz utrzymywac i ten ktos
                                  mowi: "ok".
                                  Jesli natomiast ten, od kogo taka matka oczekuje utrzymania (czy to obecny
                                  partner czy tez byly) ma na ten temat inne zdanie, to sorry, ale nie moze taka
                                  kobieta samodzielnie i jednostronnie podejmowac pewnych decyzji, ktorych
                                  konsekwencje dotykaja nie tylko ja.
                                  Napisalas w ktoryms poscie, ze kobieta ma prawo oczekiwac utrzymania jej przez
                                  faceta na takim poziomie, jaki ona sobie wybierze (w zamian za co ona prowadzi
                                  dom). Czasami wiaze sie to z tym, ze facet zasuwa na 5 etatach i dochodzi do
                                  powstania blednego kola - kobieta mowi, ze jej sie to i tamto nalezy, bo tylko
                                  ona zajmuje sie domem i dziecmi, a facet nie zajmuje sie ww nie dlatego, ze nie
                                  ma ochoty, tylko dlatego, ze zasuwa w tych pieciu pracach (bo ona sie zajmujei
                                  chce zyc na takim, a nie innym poziomie).
                                  Inna sprawa, ze jak sie chce, to mozna tak podzielic obowiazki, ze i zajmowanie
                                  sie domem, i zapewnianie kasy jest po rowno po stronie faceta i kobiety. Tyle
                                  tylko, ze do tego trzeba checi obu stron, a nie jednostronnych decyzji (ktore
                                  zauwazylam wsrod samodzielnych dosyc popularne sa). I oczywiscie wiem, ze sa
                                  rodziny, gdzie tradycyjny podzial rol jest akceptowany, ale my mowimy o takich,
                                  gdzie takiej zgody na ten temat nie ma.
                    • balladynka Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 14:56
                      Ja jeszcze może tylko jedno dodam. Ja rozumiem, że ustalenia to są między
                      małżonkami/partnerami i po rozwiązaniu umowy małżeńskiej/ustaniu związku
                      wygasają tak samo jak i mój obowiązek pracy po wygaśnięciu stosunku pracy. Ja
                      też podczas trwania małżeństwa/związku mam prawo od męża/partnera wymagać aby
                      mi wbił gwoździa, był mi wierny i mył samochód w niedzielę. Ale była już raczej
                      niekoniecznie. Prawa to ma ich dziecko a ojciec obowiązki z stosunku do niego.
                      Tak jak on nie ma prawa wymagać od niej obiadu po pracy, odkurzania pilota od
                      telewizora i bycia skorą do figli w alkowie. Czy się mylę? Bo może skoro tak,
                      to ona mogłaby mnie czasem zastąpić jak mnie boli głowa i akurat nie mam ochoty
                      albo nie chce mi sie stać przy garach i zrobić mojemu chłopowi obiad? W końcu
                      musi ponosić konsekwencje swojego wyboru go na chłopa kiedyś tam.
                • done2 Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 14:36
                  > Ja nie wiem, czy Ty mikawi dopuszczasz do siebie taka mysl, ze niektore
                  kobiety
                  >
                  > REALIZUJA sie w macierzynstwie i nigdy nie planowaly pracowac zawodowo,

                  No, pogratulować, możliwości samorealizacji. Wszystkie kobiety pracujące a nie
                  przepadające za pracą, posiadające dzieci powinny się teraz walnąć patelnią w
                  łeb (i te samotne i mężatki). Zamiast się realizować w macierzyństwie, one,
                  durne troszczą się na równi z mężami o byt rodziny...

                  To sa konsekwencje zyciowych > wyborow. Ponosze je ja, wychowujac sama chore
                  dziecko, ponosi je Twoj maz > placac za swoje dziec cala swoja pensje, ponosi
                  je wiele wiele innych osob.
                  > Nikt nie obiecywal, ze bedzie latwo.

                  Idąc tym tropem jeśli po ślubie okaże się że mąż to damski bokser i poturbuje
                  żonę do kalectwa, cóż, musi się bidulka z tym pogodzić, bo "to są konsekwencje
                  życiowych wyborów".

                  Pozdrawiam z pracy!
                  • e_r_i_n Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 14:39
                    done2 napisała:

                    > No, pogratulować, możliwości samorealizacji. Wszystkie kobiety pracujące a
                    > nie przepadające za pracą, posiadające dzieci powinny się teraz walnąć
                    > patelnią w łeb (i te samotne i mężatki). Zamiast się realizować w
                    > macierzyństwie, one, durne troszczą się na równi z mężami o byt rodziny...

                    Takie kobiety (te "realizujace sie") w sumie sa madre - spod skrzydel rodzicow
                    prosto pod skrzydla meza. Ot, samodzielnosc (zaradnosc na 100%) smile
                    • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 14:55
                      > Takie kobiety (te "realizujace sie") w sumie sa madre - spod skrzydel
                      > rodzicow
                      > prosto pod skrzydla meza. Ot, samodzielnosc (zaradnosc na 100%) smile

                      Pisze to osoba, ktora w wieku 19 lat z niezakonczona edukacja zaliczyla wpadke
                      z zonatym facetem, hmmm... Czyli wlasnie spod skrzydel rodzicow wyladowala na
                      garnuszku meza. Nie pracujaca, studiujaca, krytykujaca kobiety niepracujace????
                      Widac Ty jestes niepracujaca inaczej wink)) No zabawne bardzo wink)
                      • e_r_i_n Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 14:58
                        Mhm, tyle tylko, ze ja sie nie tylko 'macierzynsko' zamierzam realizowac, a
                        posiadanie dziecka (owszem, nieplanowanego) nie spowodowalo, ze zaniechalam
                        dbania o swoja przyszlosc. No ale zapomnialam, jestem nienormalna smile
                        • pelaga Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 20:34
                          I coz tego, ze zamierzasz sie realizowac nie tylko macierzynsko??? To robi z
                          Ciebie osobe lepszej kategorii? Dlaczego Twoj wybor mialby byc obowiazujacy dla
                          wszystkich? Jest gdzies zapisane, ze TAK TRZEBA? Zyjemy w wolnym kraju. KAZDY
                          ma prawo wyboru.
                          A to, ze nie zaniechalas dbania o swoja przyszlosc wynika z tego, ze
                          pozostajesz nadal na czyims utrzymaniu. Zadziwia mnie wiec, ze jednoczesnie nie
                          bedac samodzielna pietnujesz ludzi, ktorzy nie pracuja. Tobie wolno, im nie?
                          Kalim zalatuje.
                          • e_r_i_n Re: koszty obniżenia alimentów 02.03.05, 22:38
                            pelaga napisała:

                            > I coz tego, ze zamierzasz sie realizowac nie tylko macierzynsko??? To robi z
                            > Ciebie osobe lepszej kategorii? Dlaczego Twoj wybor mialby byc obowiazujacy
                            > dla wszystkich? Jest gdzies zapisane, ze TAK TRZEBA? Zyjemy w wolnym kraju.
                            > KAZDY ma prawo wyboru.

                            A czy ja gdzies tak napisalam? Ze jestem lepsza, albo ze moje decyzje sa
                            najlepsze? A jak sie ktos chce realizowac macierzynsko, to niech to robi. Tyle
                            tylko, ze ktos inny wtedy powinien DOBROWOLNIE taka matke utrzymywac.
                            A nie 'ponosic konsekwencje' nie swoich wyborow.

                            > A to, ze nie zaniechalas dbania o swoja przyszlosc wynika z tego, ze
                            > pozostajesz nadal na czyims utrzymaniu. Zadziwia mnie wiec, ze jednoczesnie
                            > nie bedac samodzielna pietnujesz ludzi, ktorzy nie pracuja.

                            Moja niesamodzielnosc (chociaz wg tego, co pisza samodzielne, niekoniecznie
                            niesamodzielna jestem; poza tym, jak sama wszem i wobec glosisz, opieka nad
                            dzieckiem jest wywiazywaniem sie z obowiazku wobec dziecka tozsamym z lozeniem
                            na niego pieniedzy, wiec tym bardziej czuje sie usprawiedliwiona) jest
                            TYMCZASOWA. Bo TYMCZASOWO jestem na utrzymaniu meza.
                            Bycie na utrzymaniu rodzicow i/lub meza szczegolnie dziwne wsrod studentow
                            studiow dziennych nie jest. A jak do tego dochodzi posiadanie dziecka, to
                            jeszcze mniej dziwi. Tyle tylko, ze ja zamierzam zaraz po skonczeniu studiow
                            aktywnie szukac pracy, a niektore 'samodzielne' mamy takowa aktywnoscia zdaja
                            sie nie zaprzatac sobie glowy.

                            Zgadzam sie z Toba w jednym - jesli facet ZABRONIL kobiecie pracowac, to w
                            razie rozwodu powinien poniesc tego konsekwencje, placac na nia alimenty
                            (chociaz z drugiej strony ta kobieta sama sobie takiego meza wybrala, wiec tez
                            powinna konsekwencje swoich decyzji ponosic). W inne sytuacji (skoro tak juz o
                            ponoszeniu konsekwencji trabimy), jesli zakazu nie bylo, kobieta po rozwodzie
                            musi wziac sie za swoje utrzymanie. A ze ma trudniej (bo siedziala kilka lat w
                            domu)? W koncu to skutek jej decyzji.
    • julia.68 Re: koszty obniżenia alimentów i nie tylko 02.03.05, 12:56
      Oprócz obniżenia alimentów ojciec dziecka wystapił z pozwem (!) przeciwko
      dziecku o cytuję "ustalenie kontaktów oraz ustalenie zakresu praw
      rodzicielskich". Znaczy się obowiązki są be ale prawa jak najbardziej. Ani
      słowa o współuczestniczeniu w wychowaniu. Ręce opadają!
      W "pozwie" stek kłamstw i bzdur, które może "udowodnić" tylko kłamstwami.
      A tak przy okazji: gdybym związała się z dzieciatym mężczyzną i on
      zakomunikowałby, że wystepuje o obniżenie alimentów na swoje dziecko (nie
      niepracująca byłą), bo chce żeby było więcej dla mnie, dla nas, bo premia była
      kiepska w tym roku, bo była ma lepsza pracę - wywaliłabym z domu na zbity pysk!
      • czekolada72 Re: koszty obniżenia alimentów i nie tylko 02.03.05, 16:12
        Julio, czy moge sie skontaktowac z Toba na priva?
        • julia.68 Re: koszty obniżenia alimentów i nie tylko 03.03.05, 09:29
          Zapraszam na gazetowy
          • czekolada72 Julia masz @ 03.03.05, 10:51
            • skorpionka76 do pelagi!!! 03.03.05, 11:49
              prosba do pelagi o przesłanie w/w materiałów, jestem tym bardzo zainteresowana.
              Jestem w trakcie sprawy rozwodowej, podwyższenie alimentów, itd. z góry wielkie
              dzięki
              • pelaga Re: do pelagi!!! 03.03.05, 12:31
                wysle wieczorkiem z domu smile
    • aqua696 Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 03:48
      mikawi 03.03.2005 09:45 + odpowiedz


      jest mała róznica między tym kto nie pracuje bo wygrał w totka i faktycznie -
      NIE MUSI pracować a tym, kto nie pracuje bo doi kogo się da - czy byłego męża,
      czy rodziców swoich i jego bo się NIE CHCE pracować.

      Latwo mowic z perspektywy bycia kolejna -ale przeciez tak jak matka maial
      prawo wyboru ojca dziecka tak nex mogla wybrac bezdzietnego.

      dla takich osób jest renta z tego co wiem; bynajmniej nie sądzę aby eksia męża
      balladynki czy "nasza" takową dostała, bo nikt nie da zdrowej, młodej
      dziewczynie renty
      Kochana chyba niewierz jak wyglada system rentowy w polsce-rozejrzyj sie w
      kolo-----
      Moj blad np. polegal ze kiedys olalam staranie sie o rente, a teraz kiedy
      stanz drowia zlecial z 10pietra okazuje sie ze niemam odpowiedniej ilosci
      lat przepracowanej brakuje kilku miesiecy, lekarz czeka na spora lapowke kurce
      te renty to taka kasa, a skad wierz z etaka zdrowa bylas z nia u lekarza??
      Podejrzewam ze niejedna osoba widzac mnie w dobrym dniu powie jaka zdrowa,
      ajk czuje sie gorzej powie no coz cos ja uwiera, co mam chodzic i straszyc
      mina, nawet bol mozna zniesc z usmiechem, po co dziecko ma widziec tylko
      lzy....
      Makijazem mozna zdzialac tez cuda, ale jakbys moze jesli kiedys bo teraz
      watke spotkala mnie na plazy to pewnie pomyslalabys ze takis powazny wypadek-
      zresztatak w wakacje myslaly panie z sklepow kolo domu gdy maly robil
      zakupy, i rowniez tata byl z nim, a ja jesli juz wyszlam to dziecko
      wszystko nioslo i turlalam sie powyginana na plac zabaw aby usiasc zeby
      maly mogl sie wychasac, .. nieoceniaj-jedna oceniala ze mecze dziecko bo nosi
      i niestet jakos po tygodniu ajk zaslablam to ona wzywala karetke-a potem
      sama przepraszala i potrafila zadzwonic czy niechce wyjsc z malym bo
      chetnie pomoze?? do dzis potrafi sama wpasc i zaproponowac pomoca okazala
      sie super babka i opowiadala jak bylo jej glupio!

      > Jest jeden warunek. Matke musi byc stac, czyli ktos musi ja utrzymywac, na
      > takim poziomie, jaki jej odpowiada.

      A taty nie i pewnie jak ty urodzisz to od razu polecisz do pracy??
      a dziecko co zlobek opiekunki-to po co dziecko lepeij zwierzatko??
      Pozatym wierz wychowanie potrafi byc kawalek ciezkiej roboty, a gdy
      dzieciak choruje- to kto mame zatrudni?? i chyba obraz kobiet z dzieckiem na
      reku siatami wypchanymi i moze papierami jeszcze pod reka z pracy ci
      odpowiada??

      mylisz się - to nie matka tylko decyduje czy będzie sobie żyć na koszt innych
      wychowując dziecko przez następne 20 lat - takie decyzje podejmuje się wspólnie
      z meżem/ojcem dziecka. I jesli mąż ma inne zdanie to co? no tak, przeciez to
      napisałaś - bedzie musiał ją utrzymywać tak czy siak i to na takim poziomie na
      jakim jej odpowiada

      Kochana on tez uczestniczyl w sprowadzeniu dziecka, i podjal decyzje!
      a jak cos jest nie tak z dzieciakiem za czesto choruje zle sie zachowuje
      to kto bedzie winny i swiecil oczami/? juz widze tatusia lecacego na
      wywiadowke dziecika i slychajaceg gromow i prosze zajac sie dzieckiem
      bardzije!

      pelaga - zejdź na ziemie, szczytne sa hasła o realizowaniu się w domu, podziale
      ról, ale rozejrzyj się wokoło, duzo znasz par/małżeństw w których kobieta
      siedzi latami w domu? mało kogo stać na to w dobie, gdy średnia pensja to 1500
      zł. Więcej realizmu. I te matki tak samo prowadzą dom i wychowuja dzieci.

      A troche beszczelnie a co tatus nie moze zarabiac wiecej, jak tym bardziej
      decyduje sie na nowy zwiazek?? A i nex wiedziela w co wdepnie?
      A jesli nex byla powodem rozpadu rodziny wierz mi niemaialbym litosci
      tylko rozwod z orzeczeniem o winie i niech ojciec lozy na byla zone, chial
      sie bawic -zabawa kosztuje!
      A co jak cos stanie sie ojcu i dziadkom? Kochajacy ojciec zabezpieczy
      dzieci i ich matke-sa polisy... no chyba ze jest draniem i ma daleko
      gdzies dzieci- niestety bardzo czesto tak jest.

      wielu ojcow nie zajmuje sie dzieciakiem bo po co , potrafi jeszcze mowic ze
      nie jego bo wkopala go w ciaze, lub inne brednie, nie wezmie nawet na spacer
      dziecka
      i co mama ma pracowac prowadzic dom wychowywac byl matka i ojcem super-
      fajnie mowic komus jak zyc gdy niejest sie an jego pozycji niezycze co
      tego bo mozesz za bardzo sie potluc spadajac.....
      w koncu on ma praktyke w zostawianiu kobiet z dziecmi


      • mikawi Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 09:31
        zrobiłas z tego taki misz masz, mieszając wypowiedzi moje, swoje i pelagi ze
        trudno wydobyć z tego chaosu cokolwiek; krótko więc:

        taaaa, oczywiście eks mojego M. to biedna schorowana istota, tylko orzecznicy
        ZUS tacy wredni że się na jej chorobach nie poznali... mały szczegół to to, że
        nigdy się o rentę nie starała bo nie ma takiego powodu. Ale pewnie ty wiesz
        lepiej.

        co do dziecka - "zwierzątka" - owszem, po macierzyńskim pójde do pracy bo moje
        dziecko musi coś jeść, tak samo jak ja. Takie to dziwne? Nie wszyscy moga
        siedzieć z dzieckiem przez następne 18 lat w domu.

        > A troche beszczelnie a co tatus nie moze zarabiac wiecej, jak tym bardziej
        > decyduje sie na nowy zwiazek??
        pensja średnia w naszym kraju to 1500 zł i takie sa fakty. A pretensje żeby
        więcej zarabiac kieruj do polityków, pracodawców żeby więcej płacili a nie do
        ludzi którzy ciężko zasuwają. Wiele dziewczyn na tym forum nie zarabia nawet
        tych 1500 więc nie obrażaj ludzi. Zresztą, odnosze wrazenie że kompletnie nie
        zrozumiałaś tego co napisałam.

        > Kochajacy ojciec zabezpieczy dzieci i ich matke-sa polisy... no chyba ze jest
        > draniem i ma daleko gdzies dzieci- niestety bardzo czesto tak jest

        ojejku jejku, mój M. jest strasznym draniem bo nie ma polisy, a nie ma jej, bo
        gdyby ją miał i musiał płacic składkę - byłoby mniej na tzw. bieżące potrzeby
        dzieci. Straszne. Wiesz że rynek polis na życie jest w naszym kraju bardzo
        mały? a wiesz czemu? bo ludzi nie stać na nie. Wiekszość Polaków to straszne
        dranie w takim razie.

        > niezycze co tego bo mozesz za bardzo sie potluc spadajac.....
        > w koncu on ma praktyke w zostawianiu kobiet z dziecmi

        a skąd wiesz kto kogo zostawił? a może to ona zostawiła jego? takiej możliwości
        widzę nie dopuszczasz.
    • kartaga Re: koszty obniżenia alimentów 04.03.05, 12:12
      A troche beszczelnie a co tatus nie moze zarabiac wiecej, jak tym bardziej
      decyduje sie na nowy zwiazek?? A i nex wiedziela w co wdepnie?
      A jesli nex byla powodem rozpadu rodziny wierz mi niemaialbym litosci
      tylko rozwod z orzeczeniem o winie i niech ojciec lozy na byla zone, chial
      sie bawic -zabawa kosztuje!
      A co jak cos stanie sie ojcu i dziadkom? Kochajacy ojciec zabezpieczy
      dzieci i ich matke-sa polisy... no chyba ze jest draniem i ma daleko
      gdzies dzieci- niestety bardzo czesto tak jest.


      Widzę,ze przemawia przez Ciebie żądza zemsty i zgorzknienie.To w końcu jak to
      jest z tymi alimentami?Idą na potrzeby dziecka czy sa tylko narzędziem zemsty
      na byłym za to,że ułożyl sobie życie na nowo?Co do dodatkowych etatow to chyba
      sama nie wiesz co piszesz.Twoim zdaniem ojciec ma zasuwac od rana do wieczora
      (jeśli oczywiscie przy wielkim szczęsciu zdobędzie dodatkową pracę)by
      utrzymywać bylą żonę i dzieci?Nigdy nie zrozumiem dlaczego facet ma sobie
      wypruwać żyly tyrając od rana do wieczora,bo eksia postanowila spelniac się
      rodzicielsko.Napiszę po raz kolejny,ze M ma nową rodzinę,ma miesięczne opłaty
      etc,więc koszta utrzymania rozkladają się na pól -na nową rodzinę i alimenty
      dla DZIECKAn a nie na nowy plaszcz eksi,bo Ona spełnia się rodzicielsko i procz
      alimentow nie ma żadnych dochodów.A kogo to interesuje?!?(nie mowię o
      niemowlętach czy malych dzieciach)Realia są takie a nie inne-nikt nie będzie
      siedzial w domu,gdy liczy grosz do grosza i dotyczy to kazdego.Dla mnie jest to
      proste-nie potrafię zaspokoić swoich potrzeb,więc idę do pracy lub pracę w
      miarę mozliwości zmieniam na lepszą .Skoro M może iść do pracy i tyrać od rana
      do wieczora to dlaczego nie moze zrobić tego eksia?
      A co do tej polisy,to z jakiej racji M ma zabezpieczać byla żone?Rozumiem,że
      dzieci owszem i nową rodzinę,ale dlaczego akurat byłą żonę?!?
      • szymon00 Re: oj kobitki, kobitki 04.03.05, 14:54
        proste pytanie a post rozrósł się do 76 wypowiedzi (moja wypowiedź będzie 77),
        nie wystarczyło poprostu przepisać terść art. 138 - w razie zmiany stosunków
        można żądać zmiany orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku alimentacyjnego -
        no i odpowiedź gotowa

        jak już tak drastycznie wchodzicie w sprawy rozmnażania się któreś ze stron to
        powinna iść zasada wspólna i sprawiedliwa, obowiązek alimentacyjny wisi na
        obojgu rodzicach

        tak więc:

        a. tatuś chce się rozmanażać niech to robi ale nie kosztem pierwszego dziecka,
        czyli powodem obniżki alimentów nie powinno być pojawienie się nowego potomka

        b. mamusia chce się rozmnażać to też proszę ale nie kosztem podwyżki alimentów
        od ojca pierwszego dziecka, bo ma teraz wychowawczy

        no i wtedy jedna i druga strona wcześniej by się zastanowiła komu daje..., albo
        gdzie sieje.....

        ale to moja sugestia, sądy i tak wyrokują dziwnie w tych sprawach.

        kończąc swą wypowiedź, pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka