Dodaj do ulubionych

Mściwe intrygantki

18.05.05, 16:49
Nie jestem samotną matką więc ewentualnie mnie skasujcie.
POczytałam sobie - zainteresowana linkiem - forum "W stronę ojca". Was
podczytuję od jakiegoś czasu, szczerze podziwiam i współczuję.
Z f."w stronę ojca" wyłania się diametralnie inny obraz, cokolwiek... hm..
niewiarygodny?
Generalnie wszystkiemu winna jest kobieta.
Pan pije - twoja wina, pewnie mu marudzisz
Ułożyłaś sobie życie z innym - k..a
"Żona wyniosła się z córkami do domu samotnej matki" - rozumiem, zrobiła tak
w przypływie dobrego humoru i z ułańską fantazją
Tatuś odwiedza dziecię raz na 2 miechy - wspieraj go i mów, że jest dobrym
ojcem
Pobita kobieta - kłamliwa suka, przekabaciła lekarza, policję, sąd i kuratora
Wniosłaś pozew o rozwód do małżonek miał gdzieś rodzinę - nie potrafisz
utrzymać rodziny, trzeba zabrać ci dziecko
Ex wypiął się tuż po poczęciu - mów dziecku, że ma tatusia, w razie gdyby się
objawił po latach ułatw nawiązywanie więzi
Mąż miał kochankę - brakowało mu w domu ciepła i zrozumienia

Dziewczyny, czy ja nie potrafię czytać, czy wydaje mi się, że coś z panami na
tym forum nie halo?
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: Mściwe intrygantki 18.05.05, 17:23
      triss_merigold6 napisała:

      > Dziewczyny, czy ja nie potrafię czytać, czy wydaje mi się, że coś z panami na
      > tym forum nie halo?

      Wiesz, z panami jak z panami, ale najwięcej tego typu wymienionych przez Ciebie
      tekstów pochodzi od kobiety, nazywającej siebie Marthąwink, ale oczywiście nie
      tylko.

      Swego czasu również trafiłam na tamto forum i chciałam usłyszeć zdanie facetów
      na temat mojej sprawy. Zostałam przez Marthę nazwana "właścicielką dziecka", a
      moje dziecko półsierotą. Oczywiście "dawałam dupy", bo jakiś facet raczył się
      mną zainteresować, a tak poza tym to nie nadaję się do życia w rodzinie, bo nie
      potrafiłam faceta przy sobie utrzymać. Robiłam za mało pierogów, nie
      organizowałam kolacji przy świecach i nie uprawiałam seksu "alternatywnego",
      gdy innego nie mogłam, więc facet miał święte prawo uciec ode mnie do innejwink
      Facet mój zresztą to super gosć, bo CHCIAŁ uznać dziecko, a ja się wahałam czy
      się na to uznanie zgodzić. No zgrozaaaaaa normalnie! Facet CHCE a ja mam
      czelność nie schylić karku i mieć wątpliwości co do jego intencjiwink Jakim
      prawem w ogóle daję sobie prawo do tego, aby pozwalać na uznanie czy nie
      pozwalać!

      No ale jest co najmniej jeden facet na tamtym forum, który mimo
      mojej "wredności" i "traktowania dziecka jak zabawkę" przyznał mi rację. Pomógł
      mi zresztą w kwestiach prawnych, za co mu przy okazji jeszcze raz dziękuję.

      Swoją drogą polecam samodzielnym traktowania exów tak jak ojcowie na stronie "w
      stronę ojca" traktują matki swoich dzieci. To bardzo upraszcza sprawy i ułatwia
      życiewink

      Pzdr
    • natasza39 Re: Mściwe intrygantki 18.05.05, 20:50
      Bardzo dobrze czytasz. Jak na mój gust ok 50% stałych "pisaczy" z tego forum ma
      delikatnie rzecz ujmując kłopoty ze zdrowiem psychicznym.
      O samokrytycyzmie nie wspomnę, bo takie słowo wogóle tym ludziom nie jest znane
    • szymon00 Re: Mściwe intrygantki 18.05.05, 21:11
      triss_merigold6 napisała:

      > Dziewczyny, czy ja nie potrafię czytać, czy wydaje mi się, że coś z panami na
      > tym forum nie halo?

      odp: a ja myślę poczytując to forum i "macochy", że nie które Panie też mają
      tak nie równo pod deklem, a o to przykłady:

      mam dziecko z żonatym facetem, o mój Boże ... a ch... mówił, że żony już nie
      kocha i chce rozwodu...zaufałam mu a jak mi pyknął dziecko to wrócił do żony,
      nie wiem co zrobić występować o alimenty czy też nie, łajdak porzucił mnie; i
      to dla kogo? dla żony i dwójki dzieci, a ja sama płaczę po nocach i co dziecko
      teraz czuje

      ojej drogie mamuśki pomóżcie ojciec dziecka mnie zostawił, był rozwodnikiem
      mamił mi oczy, że chce założyć rodzinę, pokochałam go, mówił, że to żona go
      opuściła uniemożliwia mu kontakt z dziećmi - a na wiadomość o dziecku dał nogę,
      o ja biedna i pokrzywdzona oczywiście nie płaci alimentów na nasze dziecko, na
      poprzednie też nie płaci, ale wtedy to mi nie przeszkadzało bo mieliśmy na kino
      i Colę...

      płaczę i płaczę mój książe mnie opuścił, moją śliczną dupeczkę woził
      samochodem, miał dwa domy, chciałam sie poczuć jak królewna, życ w pałacach, no
      cóż jak dzidziuś się urodził powiedział, z ejuż mnie nie kocha o mój Boże
      mamusie pomóżcie on nie płaci alimentów, ma nową panienkę - dziwkarz jeden;
      moze skubnąć dziadków Oni mają 3 szyby naftowe

      ojciec dziecka był kibicem Legi, żebyście wiedziały jak ślicznie przeklinał,
      wydawało mi się to bardzo męskie - ale cóż to było jedynie chamskie

      reasymując: pkt widzenia zależy od pkt. siedzenia
      • natasza39 Re: Mściwe intrygantki 18.05.05, 21:27
        szymon00 napisał(a):
        > reasymując: pkt widzenia zależy od pkt. siedzenia

        Oczywiście, że tak jest. Tyle tylko, że nikt nie napisał że to forum jest cacy
        a tamto bee!
        Natomiast "obiektywizm" tamtego forum jest porażajacy.
        Ja sie całkowicie zraziłam do ludzi tam piszących po sprawie leeyi. Chyba
        pamietasz?
        • kini_m Re: Mściwe intrygantki 18.05.05, 21:55
          ...i dlatego instynktownie nie łażę na męskie fora,
          byłem tam raz, jedno pouczające stwierdzenie zobaczyłem i wystarczy.
          Ale przecież w każdej grupie społecznej są ludzie i ludziska.
          Co tu odkrywczego?
      • konkubinka Re: Mściwe intrygantki 18.05.05, 22:29
        Szymon, ja poprostu Cie uwielbiam.Gdyby nie odleglosc bylibysmy idealna parąsad:
        (sad((((( a moze smile))))))
        • kini_m Re: Mściwe intrygantki 19.05.05, 00:57
          ...ale u wszystkich, i u tych dobrych, i u tych złych
          widzę jedna wspólną cechę:
          Wszyscy aspirują że sami są dorośli, a ci drudzy to niedorośli lub psychole.
          A ja się wypisuję z takiej bajki:
          I na każdego dorosłego zawsze patrzę częściowo jak na dziecko,
          a na każde dziecko zawsze patrzę częściowo jak na dorosłego.
          Nie ma czystej postaci dojrzałości (inaczej to byłby beznadziejnie nudny świat).
          Tak samo indywidualność każdego z nas jest tworzona przez odchyły psychiczne.
          I to jest piękne.
          • natasza39 Re: Mściwe intrygantki 19.05.05, 01:01

            kini_m napisał:

            Tak samo indywidualność każdego z nas jest tworzona przez odchyły psychiczne.
            > I to jest piękne.

            Dla mnie wyzywanie kogoś od k...ew, producentek sierot etc nie jest ani barwne,
            ani interesujace a napewno nie piekne!!!
            • ewik25 Re: Mściwe intrygantki 19.05.05, 11:58
              Witam !!!

              Na forum wstroneojca siedzie juz jakis czas i po przeczytaniu tego watku na
              jego temat musze przyznac ze jest w tym troche prawdy jednak ze strony tatusiow
              nie spotkalam sie tam raczej z brakiem obiektywizmu a jedynie od slynnej Marthy
              ktora wlasnie w ten sposob osadza kobiety winne za wszystko wyzywajac przy tym
              od najgorszych ale ona jest wyjatkiem zreszta nie chce sie wypowiadac na jej
              temat bo brak mi slow ...mysle ze na kazdym forum sa ludzie i ludziska nie
              kazdy musi tez rozumiec czyjas sytuacje ale na Boga nie osadzajmy innych bo w
              ten sposob mozna wsadzic tylko w szpile(co robi martha) i wyrzadzic wieksza
              krzywde niz jakby trzymaloby sie morde na klodke.
              Ja sie przekonalam do tego forum i poznalam tam duzo wartosciowych fajnych
              ludzi.Jednak kazdy ma prawo wyboru co i gdzie mu sie podoba i gdzie jest komu
              dobrze pozdrawiam.
    • burza4 Re: Mściwe intrygantki 19.05.05, 21:11
      Triss, weź napisz dla jaj na tamtym forum, że 300 zł alimentów to jakby
      przymało - dopiero zobaczysz! okaże się, że jesteś bezwzględną harpią która doi
      faceta bez skrupułów i dzięki alimentom żyje jak królowa zamiast zabrać się do
      uczciwej roboty, połowa z tego idzie na twoje przyjemności, kochasia itd!
      kiedyś powalił mnie jeden tatuś - zabrał dzieci na 2-tygodniowe wakacje i wydał
      4 tysiące, ale uważa że z 800 zł alimentów na tę dwójkę to matka powinna
      jeszcze chyba na prywatne studia odłożyć...
      • triss_merigold6 Cześć burza:) 20.05.05, 10:15
        O właśnie zainteresowały mnie wypowiedzi z których wynika, że podłe żony
        hajtały się lecąc na kasę (te domy, majątki z USA przywiezione, zasoby teściów)
        a po rozwodzie takiego bogacza na 400 zł alimentów nie stać... Ciekawe.
        Oczywiście, kobietą żądają podwyżki alimentów o 200 zł ponieważ wypatrzyły nową
        torebkę w Bacie.P
      • griffon Re: Mściwe intrygantki 21.05.05, 11:59
        Forum w stronę ojca powstało aby wspierać mężczyz w sytuacji gdy dochodzi do rozwodu oraz tych którzy mają ograniczane a wręcz zabraniane kontakty ze swoimi dziećmi. Alimenty nie sa tematem tego forum !!!!!!!
        Jeśli facet który walczy o możliwośc widywania się ze swoimi dziećmi jest chory psychicznie to jak nazwać matke która te kontakty uniemożliwia?
      • chalsia Re: Mściwe intrygantki 22.05.05, 14:28
        He he he - polecam do przeczytania wątek założony przez Ciaptunek (jedyny tejże
        osoby) - ale to już dawno było więc trzeba by było jakoś odgrzebać.
        Było w tym watku kilka bardzo OK opinii od panów z "w stronę ojca". I sporo
        takich, że facet może być w swym działaniu bezkarny.
        Ciaptunek
    • chicarica Re: Mściwe intrygantki 19.05.05, 21:50
      A gdzie jest to forum w stronę ojca?
      • konkubinka Re: Mściwe intrygantki 19.05.05, 22:07
        www.wstroneojca.ngo.pl
        normalnie szok , ze jeszcze ktos na nie nie trafil.
        Acha, Szymon ja oczywiscie tak w zartach wczoraj - najpierw wpadlam na macochy
        a potem na twoja wypowiedz i sie wyluzowalam do resztysmile))
        • kini_m Re: Mściwe intrygantki 20.05.05, 03:34
          Nataszo
          > Dla mnie wyzywanie kogoś od k...ew, producentek sierot etc nie jest ani
          > barwne, ani interesujace a napewno nie piekne!!!
          1. Wyzywanie nie jest ani interesujące ani pięknę. Sam tego tutaj (i nie tylko)
          doświadczyłem obficie, więc znam to. Oczywistość.
          2. Natomiast faktem też jest "produkowanie sierot" po obu stronach: mężczyzn i
          kobiet.
          Jak czytasz dłużej forum to czasem zapewne widzisz jakąś część mam
          rozchodzących się jednak zbyt pochopnie. Kobiety i mężczyźni to w gruncie
          rzeczy ten sam gatunek.
          • natasza39 Re: Mściwe intrygantki 20.05.05, 10:29
            Oczywiście, że może się komuś wydawać, że ktoś odchodzi "pochopnie". Ale są to
            nasze odczucia po przeczytaniu postu czy dwóch. Czasem wstyd jest przyznac się
            nawet na niby anonimowym forum (sam chyba wiesz że anonimowość jest pozorna) do
            szczegółów pożycia.
            Ale na forum ojców są osobnicy którzy zawsze przypisują winę kobiecie. Nawet w
            przypadku alkoholizmu małżonka winę ponosi wg nich kobieta.
            Bo albo powinna wiedzieć, że wychodzi za alkoholika, albo grzecznie czekać aż
            on przestanie chlać.
            • kini_m Re: Mściwe intrygantki 21.05.05, 00:16
              > Oczywiście, że może się komuś wydawać, że ktoś odchodzi "pochopnie". Ale są
              to
              > nasze odczucia po przeczytaniu postu czy dwóch. Czasem wstyd jest przyznac
              się
              > nawet na niby anonimowym forum (sam chyba wiesz że anonimowość jest pozorna)
              > do szczegółów pożycia.
              Co do odczuć (o pochopności), które nie są jednolite -
              1. Ja osobiście mam tu bardzo szerokie spektrum odczuć. Widzę wg mnie sytuacje
              bardziej i mniej uzasadnione. (Oczywiscie nigdy nic nie jest na 100% ani na
              0%, i po stronie piszacego i po stronie czytającego. Tak więc watpię czy też w
              kazdym wypadku jest pełna zasadność rozejść rodziny. To pewnie można by
              określić jakąś krzywą Gaussa.)
              Najbardziej pouczająca dla mnie była historia Nadziei75 z wątku "MOJE SERCE
              KLĘKŁO I ZAPŁAKAŁO -MAM DOŚĆ". Moją bardzo negatywną początkowo opinię o jej
              mężu musiałem złagodzić, i jestem ciekaw czy któraś z czytelniczek wie o co
              chodzi.
              2. Szkołę czytania między wierszami dała mi moja Exia tutaj mnie piętnująca.
              Zobaczyłem jak wygląda pisanie rozbieżne z rzeczywistością, w jakim stopniu, w
              jakich momentach, jakie dziedziny, poznałem nowe motywy.
              3. Każdy ma choćby podstawowe tego umiejętności. Jeśli Ciebie partner oskarży
              że przez Ciebie wybuchła III Wojna Światowa - to wiesz że to jest nieprawda. W
              miarę obcowania z przykrościami świata ta umiejetność rozwija się w każdym na
              bardziej subtelne kwestie.
              4. Ujawniło sie na forum nowe podejście do przyczyny rozpadu rodziny na
              przykladzie wątku :"czy sa wśród Was takie........
              ". To tez w pewnym sensie kategoria typu: "zbyt pochopnie."

              > Ale na forum ojców są osobnicy którzy zawsze przypisują winę kobiecie.
              Takich zawsze omijam.
              A właściwie widzę że mamy tu wspólna przypadłość. Widzę że Ty też preferujesz
              poznawać płeć przeciwną, do niej zachodzić na forum. Ja na tamto niemal nie
              zachodzę (byłem 1 czy 2x).
              Aha, tę postawę o której piszesz w całości prezentuje ma forum moja Exia,
              śledziłaś? (i wiekszość oczywiście przyłączyła się do jej lawiny oskarżeń)

              > Nawet w przypadku alkoholizmu małżonka winę ponosi wg nich kobieta.
              > Bo albo powinna wiedzieć, że wychodzi za alkoholika, albo grzecznie czekać aż
              > on przestanie chlać.
              To nie zawsze jest takie proste.
              Ja trafiłem na teścia alkoholika (on nie pije juz od kilku lat, ale
              alkoholikiem ponoć się jest juz do końca).
              Ale to wcale nie on był agresorem w domu. To bierny, ucieczkowy człowiek. Nawet
              pierwsza opini Exi dla mnie była: "mam tatę pantoflarza". A tam właśnie ta
              niepijąca matka była i jest heterą (ostatnie zdanie babki mojej córki do
              mnie: "Ja Cię tak urządzę że wcale tu nie będziesz mógł wchodzić." i przy
              nadażającym się pretekście Exia posłusznie wdrożyła słowa mamusi.)
              Ja sam osobiście jestem antyalkoholowy - ale właśnie powiem że nie dziwię sie
              teściowi że przy takiej agresywnej żonie wpadł w alkoholizm.
              Teściu PIŁ alkohol już w szkole średniej.
              ALE CHLAĆ alkohol zaczął w małżeństwie. (PIĆ a CHLAĆ to jest różnica.)
              Przyczyna często jest po obu stronach:
              - jedno ma skłonności do jakieś patologi
              - drugie nieraz uruchamia czynniki wyciagające te patologie na wierzch
              Ale żadne nie chce przyznac się do swego współudziału.
              A ja się przyznam (na obu tych płaszczyznach, bo tak też zazwyczaj bywa):
              czasem mam nature depresyjną, że można mnie było kiedyś doprowadzić do marazmu
              że w domu nie było ze mnie pożytku. (i póki mojej pani nie spotkałem to nigdy
              nie miałem takich załamań jak po jej zachowaniach).
              I jednocześnie w przybliżeniu wiem w jaki sposób jestem winny uruchomienia
              patologi mojej Exi. (No ale moze już czas abym nauczyl sie żyć bez niej.)
              Ta wina za rozpad bardzo często jest powiązana z negatywną interakcją miedzy
              obojgiem, więc w tym zwlaniu winy na drugą stronę jest POŁOWA prawdy (i na
              forum tatusiów, i na forum mamusiów).

              A czy któraś z pań umie się przyznać do swojego współudziału w rozbiciu rodziny?
              Czy aby wszystkie są generalnie aniołami, i zawsze trzymają nerwy na wodzy?
              (i ciekawe, kiedy następny atak Exi)
              Pozdrawaiam
              Kini_m
              • chalsia Re: Mściwe intrygantki 22.05.05, 14:24
                > A czy któraś z pań umie się przyznać do swojego współudziału w rozbiciu
                rodziny
                > ?
                > Czy aby wszystkie są generalnie aniołami, i zawsze trzymają nerwy na wodzy?

                Myślę, że wiele (o ile nie większość) piszących tutaj kobiet ma zrozumienie
                swojego współudziału w rozpadzie związku. Jak również nie sądzę, by myślały o
                sobie jako aniołach z nerwami ze stali.
                Jednak to forum nie jest zatytułowane "mój wkład w rozpad" albo podobnie.
                Nazywa się natomiast "samodzielna mama", w zwiazku z czym tematyka jest inna.
                Chalsia
              • triss_merigold6 Re: Mściwe intrygantki 22.05.05, 19:20
                Nie będą z Tobą polemizować, bo nie było to tematem wątku. Napiszę tylko, że
                jedyne na co zasługuje pijący alkoholik (nie trzeźwy) to kop na ulicę bez grama
                litości. I jakoś dziwnie nie wierzę w opowieści pt. "To przez złą kobietę
                przechlałem swoje życie". W przypadku nałogowca dziecko należy odizolować od
                takiego ojca wszelkimi możliwymi sposobami.
                • aggtt Re: Mściwe intrygantki 23.05.05, 16:47
                  Nie dziwi mnie, że na wstroneojca panowie za wszelka cene bronia siebie...
                  dziewczyny - czyzby wasi byli byli inni??? Kazdy jest swiety, niestety i kazda
                  jego next (patrz: Martha) to potwierdzi...
                  Smutne to. Moja next tez ma na imie martasmilePozdrawiamsmile
                  • mikawi Re: Mściwe intrygantki 23.05.05, 16:59
                    na forum ojców - faceci nie mają sobie nic do zarzucenia, na samodzielnej -
                    panie są bez winy, normalka
                    • megan58 Re: Mściwe intrygantki 25.05.05, 14:02
                      ... a na macochach - macochy .
                      • mikawi Re: Mściwe intrygantki 26.05.05, 15:40
                        dokladnie tak, każdy jest kryształowy w swoich oczach
                        • megan58 Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 08:46
                          Cóż za samokrytyka Mikawismile
                          • mikawi Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 12:12
                            nie sądzisz chyba że identyfikuje się ze wszystkimi macochami? więc nie wiem co masz na mysli pisząc o samokrytyce
                            • megan58 Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 12:24
                              Ha.Ha.Ha.... Wszyscy , tylko nie ty.
                              • mikawi Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 12:32
                                może będzie prościej - co masz na myśli? bo trudno mi pisac w temacie "wybielania się" jeśli chodzi o zalezności eksia i jej eks (czyli moj partner) skoro nie mialam wplywu na ich zwiazek i rozpad tego związku. A nie zamierzam się biczować za to że są next które były takową przyczyną. Stad nie rozumiem zwrotu dot. samokrytyki. Napisałam bowiem że tak jak na wstroneojca ojcowie obarczają winą swoje eks żony za wszystko, tak na samodzielnej robią to panie. Zwykle każda strona konfliktu widzi wyłączną winę tej drugiej. Nie wiem jaki tu udział mają macochy (pomijając te które przyczyniły się do rozpadu małżeństwa)?
                                • megan58 Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 12:38
                                  Zbyt personalnie do tego podchodzisz. Widzisz zaczełaś uogólniąc wiec ja
                                  pociagnałam, a skoro uogólniamy , a, że doszłyśmy do szczegułu.. Cóz...
                                  Mysłałam , że zaliczasz się do Macoch smile.

                                  Ide posmiać sie dalej.Nieżle mnie rozbawiłas. Jak zwykle wszyscy w koło tylko
                                  nie ty....
                                  • mikawi Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 12:52
                                    ja podchodze zbyt personalnie? wyjaśnij mi prosze w takim razie swoje sformułowanie "cóż za samokrytyka" tak jak napisałam - nie identyfikuję się ze wszystkimi macochami, więc nie rozumiem tego "szczegółu". Uogólniłam? ojcom zarzuca się że się wybielają - to nie jest uogólnienie? to samo dzieje się tutaj. Napisałas "macochy tez" - potwierdziłam, ale co ma to wspólnego z samokrytyką? to że "zaliczam się" jak to ujelaś do macoch nie oznacza że powinnam w imieniu ich wszystkich składać samokrytykę (pytanie jeszcze za co, bo wątek był o obarczaniu winą za rozpad związku). rozumienie znaczenia słów którymi sie posługuje jest dość istotną sprawą w dyskusji;
                                    • megan58 Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 12:58
                                      Mikawi :
                                      - potwierdziłam, ale co ma to wspólnego z samokrytyką? to że "z
                                      > aliczam się" jak to ujelaś do macoch nie oznacza że powinnam w imieniu ich
                                      wszy
                                      > stkich składać samokrytykę (pytanie jeszcze za co, bo wątek był o obarczaniu
                                      wi
                                      > ną za rozpad związku).

                                      No za wszyskie nie. Ale samam za siebie chyba tak???

                                      Wiesz ja nie zarzucałam nikomu nic.
                                      Napisałas , ze samodzielnie sie wybielaja.
                                      Wiesz jesli powiem to zbór trójkątów. Ten zbior ma ceche - elemetnu tego
                                      zbioru są koloru zielonego.
                                      To znaczy , że każdy element tego zbioru jest koloru zielonego- czyli kazdy
                                      trójkąt jest koloru zielonego.

                                      Ty zastosowałąs ta metode opisywania zbioru do samodzielnych i chba niechcący
                                      do macoch.

                                      Wiesz możan było powiedziec niektóre elemnty..itd..

                                      Co do poczatku - wrto mówic za siebie.


                                      • mikawi Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 13:09
                                        mówię o elementach związku który się rozpadł - była żona i były mąż, każde na 'swoim" forum pisze to samo - to on/ona jest winny/winna. Ty zauważyłas tylko tyle że napisała to macocha. A ja napisałam coś zupełnie innego i właśnie na tym polega problem że się widzi to co się chce zobaczyć.
                                        • megan58 Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 13:14
                                          Miakwi - napisałaś:
                                          "na forum ojców - faceci nie mają sobie nic do zarzucenia, na samodzielnej -
                                          panie są bez winy, normalka
                                          " ( wypowiedż nie jest wyrwana z kontekstu bo zacytowałam cała Twoja wypowiedz)
                                          Użyłaś uogólnienia i nie napisłaś w jaik kontekście i nawet w takim kontekscie
                                          to nie jest zasadne jak każde uogolnieieni.

                                          Odpisałam:
                                          "... a na macochach - macochy ."
                                          Potwierdziłas.
                                          Zasada wyzej opisanych trójkótów ma zastosowanie.
                                          Dlatego radze nie uogóniać i pisac za siebie.
                                          Co do tego maja machocy- .. Oj dużo.
                                        • megan58 Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 13:18
                                          A co do tego mają macochy.. Chyba maja bo w końcu to Ty napisłaśna moja
                                          odpwoiedz:
                                          "... a na macochach - macochy "
                                          Odpowiedz :
                                          "dokladnie tak, każdy jest kryształowy w swoich oczach

                                          "
                                          • mikawi Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 13:29
                                            mag... jak miło cię widzieć smile)))
                                            owszem, potwierdzam że ludzie mają tendencję do wybielania. Tylko pisałam o ludziach zaangażowanych w konflikt bezpośrednio - w tym przypadku to eks mąż i eks żona piszący na dwóch forach niemal identycznie. Ponieważ traf chciał że napisała to macocha - ty przyczepiłas się właśnie tego. Szkoda że nie pomyslałas - w sumie racja, może trzeba popatrzec i na swoje blędy które się popełniło w związku. Ale co tam, zgodze się - macochy tez się wybielają. Ja idealna tez nie jestem - zgadzam się, mam mnóstwo wad, i w swoich poprzednich związkach TEŻ popełniłam błędy. Ale akurat w kwestii o której rozmawiamy w tym watku (czyli konflikcie eks małzonków) nie mam sobie nic do zarzucenia, bo w tym konflikcie nie uczestniczyłam. Więc nie będę składać samokrytyki tylko dlatego że sa macochy które przyczyniły się pośrednio czy bezpośrednio do rozpadu czyjegos małżeństwa. Uff.. prościej nie potrafię.
                                            • megan58 Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 13:35
                                              Haa.. cha.. Wiesz mikawi setnie się ubawiłam...

                                              Wiesz przyznałaś ze "dokladnie tak, każdy jest kryształowy w swoich oczach "
                                              I kręcisz , zeby siez tego wycofać...

                                              Wiele macoch ma wiele wspólnego z tym tematem tylko nie wiele ma odwage ,
                                              wysokoie morale by sie do tego przyznać. I wystarczy poczytać forum macochy bo
                                              zobaczyc wpły na kontakt z dziecmi , pomoc finasowa i niz zawesz pozytywny.

                                              .
                                              • mikawi Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 13:47
                                                z niczego się nie wycofuję, tylko dziwnym trafem ty zgrabnie zmieniłas temat, może na wygodny tobie - powtórze - wątek, który obecnie zaśmiecamy dotyczył tego że ojcowie na swoim forum całą winę za wszystko co złe zwalają na eks żony. moim zdaniem to samo dzieje się na samodzilenj mamie - na której piszą byłe żony - te całą wina obarczają byłego męza. Jest inaczej?

                                                co do macoch, które to ty właczyłas w ten wątek - owszem, jest wiele które przyczyniły się do rozpadu (matko przeciez ja to juz napisałam więc o co ci chodzi kobieto) ale nie rozumiem dlaczego uznałas to za MOJĄ samokrytykę. O ile ja mówiłam OGÓLNIE - ty skierowałas konkretny, na dodatek bezpodstawny zarzut w moim kierunku. Nie wmówisz mi czegoś czego nie zrobiłam a chyba dość długo znasz mnie z forum by znac moją historię, więc tym bardziej to co napisałaś pod MOIM adresem jest dziwne. Dla mnie EOT tej dyskusji.
                                                • megan58 Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 13:53
                                                  Cytata:
                                                  który obecnie zaśmiecamy dotyczył tego
                                                  > że ojcowie na swoim forum całą winę za wszystko co złe zwalają na eks żony. mo
                                                  > im zdaniem to samo dzieje się na samodzilenj mamie - na której piszą byłe
                                                  żony
                                                  > - te całą wina obarczają byłego męza. Jest inaczej?

                                                  Tak w niektórych wypadkach jest inaczej.

                                                  Co do Twoich uwage.
                                                  Droga jest prosta:
                                                  Posłuzyłas sieuogólnieniem z którym sie nie zgadzam.
                                                  więć pociągnełam to uogólnienia - a ty przyznałas mie racje- czyli sie
                                                  zgodziłas.
                                                  Tym samyma jak w przykładzie z trójkątami - jesłi uogólniasz cacehce na danuy
                                                  zbiór to kazdy element tego zbirou ma tę cehę Ty też.

                                                  To tyle.
                                                  Na drugi raz nie obrażaj uogólnieniam nie , nie wrzucaj wsztskich do jedengo
                                                  wroka - to i ciebie nie wrzucą.
                                                  Nie wmówisz mi czegoś czego nie zrobiłam a chyba dość długo znasz mni
                                                  > e z forum by znac moją historię, więc tym bardziej to co napisałaś pod MOIM
                                                  adr
                                                  > esem jest dziwne. Dla mnie EOT tej dyskusji.

                                                  Nie obwianim Cie Napisałam "Niektóre" , Większośc...
                                                  W przeciwieństwie do Ciebie.


                                                  • mikawi Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 15:48
                                                    napisałas "co za samokrytyka" co w kontekście tematu wątku było trafieniem jak kula w płot i obrażeniem mnie (jesli się zamierzasz licytować kto tu kogo obraził). Z tym się nie zgodze a nie z tym, że każdy (macochy też) nie widzą swoich błędów jakie popełniają w stosunku DO PARTNERA. Mówimy o ZUPEŁNIE INNYCH RZECZACH. Dziwne że uogólnienie dotyczące facetów piszących na forum w strone ojca wystosowane przez autorke tego wątku cie nie oburzyło i nie napisałas że obraża ojców. I powtórzę jeszcze raz - wskazałam że tak samo jak oni (wszyscy - skoro autporka uogólniła) nie widzą swoiwch błędów tak i tutaj eks żony (tez uogólnienie) nie widzą swoich. W sumie normalka, bo w życiu tak jest. Ty wciągnęlaś w to macochy, choć nie miało to nic wspólnego z tematem, tylko dlatego że akurat ja napisałam te krótką uwagę. A chciałam tylko pokazać że tak samo można odebrać to forum jak panie odbierają forum ojców - jako zupełnie nieobiektywne i zapatrzone w tylko swoja krzywdę. I nie miało to nic wspólnego z obrażaniem, tylko próbą (jak widać nieudolną) pokazania drugiej strony medalu.
                                                  • megan58 Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 16:16
                                                    Brażanie ojców mnie nie oburzyło bo nie jestem ojcem...
                                                    Natomiast jestem samodzielna mam ai z takim oogólnieniem sie nie zgadzam.
                                                    Ale jesłi chciąlś zrobic samouogólnienie to zrobiłam je i ja. Zgodziłaś sie z A
                                                    stąd wynikło dalsze historie..


                                                    Proste - NIE UOGÓLNIAJ
                                                  • mikawi Re: Mściwe intrygantki 27.05.05, 17:40
                                                    > Proste - NIE UOGÓLNIAJ

                                                    otóz to, zasad ta dotyczy równiez samodzielnych
    • alina66 Re: Mściwe intrygantki 23.05.05, 17:49
      kini

      twoje posty są strasznie dlugie i filozoficzne, z reguły je sobie odpuszczam,
      dzisiaj wpadł mi w oko fragment o alkoholiźmie. I tak sobie myśle, niewiele
      wiesz o chorobie alkoholowej...
      Twoja teściowa to osoba współuzalezniona po prostu, życie z alkoholikiem jest
      piekłem, nawet jeśli alkoholik spokojny. BYlam żoną takiego właśnie spokojnego
      alkoholika, jestem też dzieckiem dwojga alkoholikow. I wiesz co, ja wyszłam z
      tego związku chora fizycznie, dwa razy walczyłam z nowotworem, z wielkimi
      problemami psychicznymi, a mój syn- mimo, że jego ojciec nie robil awantur, nie
      krzyczał, "tylko" pił i spał chciał popelnić samobójstwo.
      Co Ty możesz wiedzieć, co dzieje się z Twoją teściową?
      Blagam, nie pisz w odpowiedzi kolejnego posta o pojemności małej ksiązki.
      • kini_m Re: Mściwe intrygantki 25.05.05, 13:54
        Alina, przepraszam za długaśność postów, ale jestem skrupulatny i wykładam
        wszystko. (niniejszy post jest skrótowy w stosunku co chciałem napisać.)
        Co do różnych obliczów alkoholizmu (współuzależnienia):
        - teściowa (teoretycznie współuzależniona) w 7 lat po ustaniu picia alkoholu
        nadal rozbija psychicznie rodzinę (duży despotyzm) oraz była i jest nadal
        wspomagaczem w rozbijaniu mojej rodziny, nawet inicjując postawę własnej córki
        co izolacji własnej wnuczki od jej ojca
        - teść jednak swój sukces odniósł (7 lat nie pije) choć nadal ma ucieczkową
        naturę od problemów)
        Co do ujawnień różnych przypadłośći w związku, współudziału partnera w ich
        rozwijaniu (tzw "żona winna za mój alkoholizm"):
        - to co ujawniło się u mnie w związku (moja depresyjność, czasowy marazm) co
        też wystawiło nasz związek na szwank ewidentnie było reakcją na bardzo
        agresywne sposoby rozwiązywań problemów przez exie. Moje przypadłości na
        wierzch wyciągnęła exia, poprzez notoryczne akty agresji (wielogodzinne
        wyzwiska nad głową dziecka, skopanie mnie po dyskusji która zakończyła się nie
        po jej myśli, zrywanie wspólnie ustalonych planów dla odegrania się za inne
        kwestie ją niezaspokajające, szantaż emocjonalny, itd.)
        Nigdy przedtem nie wpadałem w takie stany, nigdy przedtem nie byłem ja (także
        ja+córka) tak atakowany przez osobę której okazałem całkowite zaufanie.
        Pomimo mojego przyznania do współudziału w rozpadzie - to jednak exia
        przenosiła konflikty na coraz agresywniejsze poziomy w związku.
        Stąd po własnym doświadczeniu (wyciagnięciu moich przypadłości) teksty
        typu "żona winna za mój alkoholizm" - uważam że niekiedy mogą mieć połowę
        prawdy (prawda przecież jest po obu stronach).

        Natomiast posiadając inne znajome rodziny alkoholowe (z także nieagresywnym
        alkoholikiem) i nie widząc takich negatywnych skutków wnioskuję iż nie wszystko
        można przypisać alkoholizmowi. Że jednak decyduje osobowość współpartnera. (w
        większym stopniu jego wychowawcza przeszłość, umiejetności własne, niż aktualny
        stan związku.)
        Moja osobista opinia:
        - alkoholizm "agresywny" jestem skłonny uważać za główną przyczynę rozpadu
        rodzin
        - alkoholizm "nieagresywny" jestem skłonny uważać za drugoplanową przyczynę
        rozpadu rodzin (spychologia, gdzie indziej należy doszukiwać głównego problemu).
        Oczywiście nie wiem co czuje osoba współuzależniona alkoholowo, natomiast na
        skórze mojej (i mojej córki) odczuliśmy skutki postepowania takiej osoby w
        drugim (i trzecim!!!) pokoleniu.
        Teściowa doprawadza do rozpadu rodzinę: swoją - psychicznie, moją - psychicznie
        i fizycznie.
        Pozostaje mi pytanie: czy udział teściowej jakiego doświadczyliśmy jest głównie
        wynikiem współuzależnienia alkoholowego czy głównie własnej osobowości
        tesciowej?
        (a w konsekwencji jak wiele można uzasadnić alkoholizmem, bo agresywna postawa
        teściowej do teścia i do mnie jest często zbieżna?)

        Natomiast konsekwencje problemu alkoholowego (teścia) w 100% mogę przypisać
        mojej exi. Krótko mówiąc wiązałbym to z kwestią "tatusiowa-córeczka, mami-
        synek". A konkretnie z brakami wynikłymi w tym przypadku defektowej relacji.
        (Są też inne kwestie np. to że stała się "kalką" własnej matki - począwszy od
        agresywnego postępowania skończywszy nawet na wyglądzie fizycznym, choć
        uprzednio nic na to nie zapowiadało.)
        • alina66 Re: Mściwe intrygantki 25.05.05, 18:02
          kini, to jest mój ostatni post na ten temat.

          Nie jestem teoretykiem - jestem człowiekiem, który cierpiał i cierpi z powodu
          alkoholizmu w rodzinie. Od kiedy zrozumiałam istotę uzależnienia i
          współuzaleznienia jest mi łatwiej.

          jeśli chcesz się wypowiadać na temat alkoholizmu, to poczytaj choć trochę, albo
          porozmawiaj z ludźmi, którzy są trzeźwymi alkoholikami, albo z teraupeutami.
          Polecam portal www.akcjasos.alkoholizm, albo serwis "nie piję" . Nie twórz
          własnych teorii - możesz tym zaszkodzić ludziom, którzy jeszcze piją albo
          współuzaleznionym.

          współuzaleznienie nieleczone nie przechodzi jak katar, pozostaje, nawet jeśli
          partner nie pije. Współuzaleznienie trzeba leczyć jak osobną chorobę- osobną to
          znaczy niezależną od choroby alkoholowej.
          Następny problem: niepicie wcale nie oznacza trzeźwienia, człowiek, ktory nie
          pije i się nie leczy, jest tylko "suchy" ale nie jest trzeźwy, jego sposób
          myślenia nadal jest chory.
          I dalej- nie ma nigdzie podziału na alkoholizm "agresywny" i "nieagresywny".
          Każdy alkoholik- obojętnie, czy jest agresywny czy też spokojny - kaleczy i
          niszczy swoją rodzinę. Byłam zoną takiego spokojnego alkoholika. Skutki już
          opisałam. Po alkoholiku pozostaje pustynia - wg badań przez jednego
          uzależnionego cierpią conajmniej 4 osoby.
          Dalej- w sposob trwały z nalogu wychodza 3 osoby na 10 PODEJMUJĄCYCH LECZENIE.
          I ostatnia sprawa. Wychowanie w rodzinie z problemem alkoholowym powoduje
          szkody u każdego dziecka - tak mówią uznani i znani zajmujący się alkoholizmem.
          Każdy z nas- wychowanych "z hipopotamem w pokoju stołowym" jest uszkodzony ,
          stopień uszkodzenia może być rózny, ale każdy z nas jest DDA.

          Nie odnoszę się do Twoich uwag na temat Twojej byłej żony i czynię to z
          rozmysłem.

          PS' "Hipopotam w pokoju stołowym" to określenie z podręcznika dla DDA.
          • kini_m Re: Mściwe intrygantki 26.05.05, 04:10
            Alino,
            Teori nie tworzę a podałem jedynie:
            - skrócone fakty
            - własny wniosek dla mojej indywidualnej sytuacji
            Teorią nie jest to tez dlatego że własne dywagacje zakończyłem pytaniem.
            Jeśli nie zgadza sie to z ogólną wiedzą nt alkoholizmu znaczyłoby to że
            przyczyna problemu nie jest w samym li tylko alkoholizmie. (A nie koniecznie to
            jako nowa teoria.)
            Teściowie przeszli wszystkie 12 kroków terapi do których byli dopuszczani
            sukcesywnie (alkoholik i współuzależniona, podaję za teściem), a relacje nadal
            są zaburzone co słanaiłoby do wnisku jak powyżej (problemy spoza alkoholizmu).
            Pustynia jakiej tworzenie odczuwam jest tworzona:
            a) obecnie przez teściową (tu: ta współuzależniona)
            b) obecnie też przez exię (przykład jej ataków na mnie na forum)
            W żadnym wypadku od czasu mojej znajomości tej rodziny nie mogę tego przypisać
            czynienia pustyni teściowi który kiedyś pił. Co słanaiłoby do wnisku jak
            powyżej (problemy spoza alkoholizmu).
            Bezpośrednie krzywdzenie zachodzi na lini: teściowa - moja rodzina (3 osoby,
            poprzez wzmagania rozbicia rodziny), lub też exia - ja i córka (2 osoby,
            poprzez odgradzanie nas obojga). Krzywdzenie przez teścia który kiedyś pił nie
            zachodzi (przynajmniej bezpośrednio).
            Z polemika z Tobą wychodzą wnioski że przynajmniej w mojej sytuacji postawę
            teściowej nie powinno się tłumaczyć jako udział skutków problemu alkoholowego
            (współuzależnionej), czyli nie wszystko można zwalic na alkoholizm.
            Na boku - każde nowe spostrzeżenia moga rozbudowywać nauke o alkoholizmie,
            tworzyc rozwijające teorie - bo jak sama widzisz stan tej wiedzy jest jeszcze w
            powijakach (sama przytaczasz skteczność leczenia na 30%).

            Chalsia, co do zdania:
            > konsekwencje problemu alkoholowego (teścia) w 100% mogę przypisać
            > mojej exi. Krótko mówiąc wiązałbym to z kwestią "tatusiowa-córeczka, mami-
            > synek". A konkretnie z brakami wynikłymi w tym przypadku defektowej relacji.
            Znaczy że:
            - przez 5 lat widząc nasze problemy i próbując je wytłumaczyć pomijałem czynnik
            alkoholowy (bo wchodząc do rodziny już nie było tam picia od jakiegoś czasu),
            co teraz widzę było błędem
            - dopiero po rozstaniu dotarło do mnie że miłość jakiej potrzebowała exia to
            miłość ojcowska (której nie dostała wystarczająco, bo ojciec zbyt często był
            zajęty amokiem alkoholowym) a nie miłość partnerska. Dziś widzę że jeśli nie
            dostała wystarczająco tej pierwszej to będą problemy z realizacją tej drugiej.
            - spostrzegłem to dopiero w momencie gdy zestawiłem z naszych różnych
            problematycznych sytuacji te którym towarzyszyła agresja exi i te którym nie
            towarzyszyła agresja exi. Wyszło mianowicie że: - jej agresji nie wywoływały
            problemy w których zachowywałem sie identycznie jak jej ojciec: niewymagając
            dyskusji, nie stawiając oczekiwań, akceptując wszystko bez większego
            zaangażowania emocjonalnego, nie oczekując wzajemności.
            Pzdr, Kini_m
        • chalsia Re: Mściwe intrygantki 25.05.05, 23:08
          kini_m napisał:

          > A konkretnie z brakami wynikłymi w tym przypadku defektowej relacji.

          czytałam to zdanie 4 razy i konia z rzędem temu, kto mi wyjasni jego sens.
          Kini, jak chcesz by ludzie zrozumieli Twoje stanowisko, to im to umożliwiaj,
          pisząc "z sensem".

          > (Są też inne kwestie np. to że stała się "kalką" własnej matki - począwszy od
          > agresywnego postępowania skończywszy nawet na wyglądzie fizycznym, choć
          > uprzednio nic na to nie zapowiadało.)

          no cóż, nieznajomość prawa nie chroni przed konsekwencjami jego łamania. Widać
          nie znałes starej mądrości ludowej - tym razem dla facetów - zanim się
          zdecydujesz na związek z kobietą, przyjżyj się dokładnie jej matce, bo Twoja
          wybranka będzie z wiekiem coraz bardziej do niej podobna - zarówno fizycznie
          jak i w zachowaniach.

          Chalsia
          • kini_m Re: Mściwe intrygantki 26.05.05, 04:16
            A co do prawdy:
            > Widać
            > nie znałes starej mądrości ludowej - tym razem dla facetów - zanim się
            > zdecydujesz na związek z kobietą, przyjżyj się dokładnie jej matce, bo Twoja
            > wybranka będzie z wiekiem coraz bardziej do niej podobna
            To uważam że nie musi to być regułą.
            I moje zainteresowanie idzie w kierunku - jakie czynniki powodują że ta prawda
            zaistnieje lub nie zaistnieje?
            Czy da sie te czynniki wyodrębnić? (aby im zapobiec)
            Czy jednak jestesmy na to skazani?
            • kini_m Re: Mściwe intrygantki 28.05.05, 12:00
              Jeszcze bezpośrednio do słów:
              > Co Ty możesz wiedzieć, co dzieje się z Twoją teściową?
              Na partnerkę wybrałem sobię exię, a nie jej matkę. Dziś widzę że to naiwne
              podejście. I dla trwałości związku winienem był troszczyć się o uczucie exi i
              teściowej. A o przyzwoite normy psychiczne w wychowaniu naszej córki troszczyć
              na końcu. (Bo nawet najlepiej traktując córkę, będąc najlepszym ojcem jakim
              umiem - to ostatecznie teściowa trzyma "klucze" do naszego związku.) Niestety
              za brak tego spostrzeżenia na czas, mogę sobie pozgrzytać zębami dzisiaj.
              > Nie jestem teoretykiem - jestem człowiekiem,
              > który cierpiał i cierpi z powodu alkoholizmu w rodzinie.
              Ja też z córką cierpimy. Ale ile w tym winy alkoholizmu, a ile czynników
              leżących po innych stronach osobowości - niniejszym rozważam. Bo nawet
              najbardziej zdawałoby się łatwe przyczyny rozważam, by nie wpaść w złudne
              pułapki.
              > Od kiedy zrozumiałam istotę uzależnienia i
              > współuzaleznienia jest mi łatwiej.
              Od kiedy ja to zrozumiałem - to coś mi spadło z serca, ale jednocześnie sie
              przeraziłem. Bo zobczayłem że w moich rękach niestety jest znacznie mniej niż
              50% odpowiedzialności za sukces związku.
              Chyba że trwałość fizyczną związku osiagnąłbym gdybym dał sie współuzależnić
              warunkom exi - patrz koniec wytłumaczenia dla Chalsi (co przecież nie oznacza
              prawdziwego sukcesu).
              Ale poszedłbym też i na to świadomie - bo tak długo jak trwa związek to można
              go naprawiać, po rozejściu odcina się możliwe drogi uzdrowienia (zwłaszcza
              realizację potrzeb dziecka.)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka