Dodaj do ulubionych

Walka z wiatrakiem

29.12.05, 13:19
Ex ma wyznaczone dni i godziny "widzeń z dziećmi". Praktycznie zabiera je na
ten czas, a ja mam wolne.
Problem zaczął się kilka lat temu. Nie dałam mu dzieci, bo były chore pod
opieką moich rodziców (w ich domu), a ja byłam w pracy (musiałam tyrać nawet
w soboty). Uprzedziłam go wcześniej o tym. Przyjechał z policją. Stwierdzili,
że nie ma nikogo w domu. Notatka, czyli dowód do sądu jest.
Założył sprawę o egzekucję kontaktów i wymyślił, że w ogóle mu nie daję
dzieci. Zostałam przez sędziego sponiewierana i uprzedzona, że zostanę
ukarana.
Od tej pory kazałam kwitować odbiór dzieci (jak paczkę) i dopiero wówczas
dostawał dzieci (I tak jest do dnia dzisiejszego. Myślę, że do ich
pełnoletności).
Niestety, ale czasem nie przychodzi, a później twierdzi, że to ja nie daję. I
tak w koło Macieju.
Założył kolejną sprawę, która została oddalona, bo miałam dowody, że dzieci
daję, a on sam nie bierze.
To jest męczące i doprowadza do obłędu.
Ilekroć wie, że dzieci są pod opieką dziadków, to jedzie z policją do mojego
domu. (Raz do roku taka sytuacja ma miejsce).
Wszędzie uchodzi za człowieka pokrzywdzonego przez złą exię, najlepszego ojca
(Członek Stowarzyszenia Praw Ojca), a ja za zołzę (nie ma instytucji
chroniącej. Niebieskie linie są do bani!). Opinia obcych mnie nie interesuje.
Po prostu nie chcę zwariować.

On ma przywilej brania, a ja obowiązek dawania. Wielokrotnie informuje mnie w
ostatniej chwili, że ot, nie przyjdzie. Np. ostatnio zapomniał, że są święta!
Stwierdził, że i tak nie ma czasu, aby się z dziećmi zobaczyć.
Notorycznie skraca wizyty (ja muszę gnać z językiem po pas przez całe miasto,
bo ten już odwozi dzieciaki).
Co zrobić w takiej sytuacji?
Jak mam się przed nim uchronić? Chcę mieć niezakłócone plany, zapewnić
dzieciom stabilizację, a ja się psychicznie w takich sytuacjach sypię.
Pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • edzieckokarenina Re: Walka z wiatrakiem 29.12.05, 14:09
      kotko- ja nie biegłabym po dzieci kiedy ojciec skraca czas jaki ma przeznaczony
      na spotkania z dziećmi.
      Skoro ex należy do stowarzyszenia ojców chce zapewne na takich spotkaniach
      pochwalić się tym,że wywiązuje się ślicznie ze swoich obowiązków.
      Nie utrudniaj mu tego!!!!smile)
      musi mieć czas na natrzaskanie odpowiedniej ilości fotek żeby udokumentować
      radość dzieci podczas oglądania seriali telewizyjnychsmile
      Weź się w garść i odmawiaj mu skracania wizyt!
      buziaki
      ps.ale z Ciebie wredniara
    • iziula1 Re: Walka z wiatrakiem 29.12.05, 14:27
      Kotko, bo Ty wredna jesteś. Po co dzieciaki wywozisz w czasie wizyty ojcasmile
      Nie wiem co Ci doradzic. Ja potykam się o wredote mego eks wspartą silnie przez
      głupie procedury sadowe od prawie roku.
      I gdy myśle,że teraz to juz koniec okazuje się,że nie. Bo nie wystarczy znać
      prawo trzeba znać procedury i tym dołożyc. A nóz zaboli lub narazi na dodatkowe
      koszty.
      Postanowiłam przeczekac to.
      Odizolowac sie psychicznie, nie myslec, zaufac że prawda i uczciwośc zawsze
      wygrywaja. I to mi daje siłe.
      Najgorsze jest to,że na to aby ucziwość wygrała czeka się dłużej.
      Ale ja poczekam.
      I Tobie radzę to samo.
      Przeczekaj. Rób swoje. Wszystko ma swój kres.
      Pozdrawiam.
      Iza
      • kotka.na.dachu Re: Walka z wiatrakiem 29.12.05, 14:29
        Aleśta się uparły na kotkę wink
        • kammik Re: Walka z wiatrakiem 29.12.05, 14:41
          Siłą przyzwyczajenia smile Tez przechodzilam proby wezwania policji, kiedy nie
          bylo mnie z dzieckiem w domu, o czym eks doskonale wiedzial. Brakowalo tylko
          Marcina Wrony z mikrofonem smile)

          Nic ci nie poradze, niestety. Kto sie fiutem urodzil, to kanarkiem raczej nie
          zdechnie.
    • ann_mart Re: Walka z wiatrakiem 29.12.05, 14:51
      Humorystycznie nieco - jak będziesz przewidywała, że przyjedzie z policją
      zostawiaj kartkę w drzwiach, zaadresowaną XX + policja - gdzie są dzieci i
      dlaczego. W wersji bardziej rozwinietej możesz sama dzwonić na policję i
      informować, że skoro tyle razy się fatygowali to chcesz im fatygi oszczędzić i
      informujesz, że nieobecność dzieci wynika z... i są w....
      W wersji sformaliowanej - list polecony do exa z info.
      Karkołomne to - ale na oszołomów czaseem działa. Moja koleżanka po 10 wizycie z
      policją pod jej nieobecność - była w delegacji, dziećmi zajmowali się
      dziadkowie, ex o tym wiedział, dziadkowie nie robiliby problemów z
      odwiedzinami - i próbie wykorzystania tego w sądzie, zastosowała sposób drugi.
      Numery skończyły się dopiero po trzecim razie, ale się skończyły.
      • ann_mart Re: Walka z wiatrakiem 29.12.05, 14:52
        "W wersji sformaliowanej" - sformalizowanej of kors
        • zycietojebajka Re: Walka z wiatrakiem 29.12.05, 15:18
          Rozmawiałam z dzielnicowym, który stwierdził, że z takim schizem jeszcze się
          nie spotkał. Nawet ów dzielnicowy prosił mnie o "wpłynięcie" na byłego męża,
          aby zaprzestał takich zachowań. Mają tego dość, a na każde pisemne wezwanie
          muszą odpowiadać. Poza tym wzywa radiowozy, a nawet sam dowozi funkcjonariuszy
          do mojego domu.
          Jest tylu bandziorów do łapania, a ja jestem priorytetem! Hahaha i zarazem
          buuuuuu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka