patikab
14.03.06, 15:11
Od urodzenia corki 2 lata temu mieszkam z rodzicami, mialo to byc tylko 3
miesiace, jednak moje zycie zamienilo sie w pieklo.Najpierw zabronili
kontaktu z ojcem dziecka ,ja naiwnie myslalam ze sie jakos ulozy chociaz
moglam zamieszkac u narzeczonego z dzieckiem(32 m,pomagala nam jego
mama).Jednak zostalam u rodzicow, pomiwaz nie mialam pracy a on mial prace
dorywcza.Pozatym babcia nie zgadzala sie by dziecko mieszkalo gdzie indziej,
stopniowo tracilam wplyw na to co sie dzieje, zostalam sprowadzona do roli
popiekunki wlasnej corki.Kulminacja bylo odebrabie mi praw gdy coreczka miala
2 latka.Mysle ze sad zbyt pochopnie zrobil , nikt nie byl z opiejki zobaczyc
i poroznmawiac ze mna i dzieckiem przed rozprawa.Uwierzyli w klamstwa .teraz
moja matka dostaje 800 zl na dziecko, a jednak Emilka chodzila cala zime w
bucikach i ubranku po corce sasiadki.Babcia natomiast zbiera pieniadze na
nowa kuchnie, ja tymczasem w sadzie bylam rozliczana przez nia z kazdego
grosza z 210zl ktore dostawalam. Tutaj nie sprawdza nikt.Mam wielki zal do
matki ze rozbila moja rodzine, jednak dalej mieszkam z nimi bo chce byc z
corka.Nie rozumiem decyzji sadu tym bardziej ze moja matka zostala wyrzucona
z domu dziecka za bicie wychowankow.Codziennie wysluchuje wyzwisk na moj
temat od nich, co slyszy moja corka,Dzisiaj krzyczala ze jestem jedza,
judaszem i mam sie wynosic z domu, bo powiedzialam w mopsie ze Chcialabym
odzyskac dziecko.mam 27 lat ,jestem po studiach i nie mam juz sily tak
zyc.Prosze poradzcie mi co robic, nawet poszlabym do domu samotnej matki by
odzyskac dziecko.Chce sprawe pokazac w telewizji, czy to cos pomoze?Ja cale 2
lata poswiecilam dziecku i nie zostawie jej, mimo ze narzeczony nalega bym
nie meczyla sie z nimi i po prostu po zdobyciu pracy wziela dziecko i
zamieszkalibysmy razem jak normalna rodzina. Co mam robic i jak szukac
pomocy? Moze jest jakis bezplatny psycholog bo juz nie daje sobie rady tz ta
sytuacja.?
Patrycja