Dodaj do ulubionych

powrót do exa

26.06.06, 21:50
po 4 latach nieobecności ex postanowił poznac swoje dziecko. Po kilku
spotkaniach zaproponował nawet ze posiedzi z nim wieczorem, gdybym chciala
spotkać się ze znajomymi w miescie. kiedy wróciłam długo rozmawialismy
i....kochalismy się!!!! Teraz mam strasznego kaca moralnego, wróciły dawne
uczucia ( jemu też) i nie mogę sobie z tym poradzić. Mój spokój wewnętrzny
legł w gruzach, nie wiem jak mogłam do tego dopuścic. Nie jestem z nikim
związana, ale on jest.
Obserwuj wątek
    • pelagaa Re: powrót do exa 26.06.06, 22:11
      A moze warto sprobowac???
      No nie wiem sama, co napisac...
      Trzymaj sie jakos!
      • czerwone_korale Re: powrót do exa 26.06.06, 23:11
        . Mój spokój wewnętrzny
        legł w gruzach, nie wiem jak mogłam do tego dopuścic. Nie jestem z nikim
        związana, ale on jest.
        ____
        no wiesz..skoro jak piszesz on jest z kimś związany to jak to odbierasz?
        słabośc do ex jest raczej zrozumiaławink ale czy coś z tego będzie?
        zastanów się,żebyś drugi raz nie dała się skrzywdzić.
        No i mam nadzieję że się zabezpieczyliście
    • maja_sara Re: powrót do exa 27.06.06, 00:13
      Przeciez on z Toba wlasnie zdradzil swoja obecna partnerke...Zdradzil ją,
      bedzie zdardzal i Ciebie. Pasuja Ci takie uklady??
      • mrs_ka Re: powrót do exa 27.06.06, 01:27
        o drobnym szczególe, że przespałaś się z męzczyzną, który przez cztery lata
        olewał Twoje i swoje dziecko nie wspominając. Widać jednak Twoje ciało nie jest
        aż tak wraże, aby chciało mu się go wyrzec. W przeciwieństwie do brudnych
        pieluch, które przez cztery lata zmieniałaś sama. Gdzie był wtedy? To jak to
        jest- jako posiadaczki d...y jesteśmy ok, ale jako matki niespecjalnie?
        Przepraszam za brutalność, ale piszę to tylko dlatego, aby uzmysłowić wszystkim
        tym, które gnębi nostalgia, jak działa schemat powielania błędów.

        Proponowałabym, abyś powaznie przemyslała następującą kwestię: czy odpowiada Ci
        taki uklad, w którym nie ma miejsca na szacunek dla Ciebie i dziecka, bo sama
        siebie i własnej przeszlości nie szanujesz, czy też idziesz dalej i wyrzucasz ze
        swojego serca tych, którzy na miejsce w nim nie zasługują?

        Pisząc o szanowaniu samej siebie nie mam na myśli postawy a la działaczka LPR.
        Jestem od tego naprawdę daleka.
        Ale facet, który zostawia Cię na pastwę losu, olewa swoje rodzone dziecko na
        cztery lata, nie interesuje się ani Tobą, ani dzieckiem, jest zwyczajnym
        sukinsynem. I jeśli po czterech latach decydujesz się na regres pod tytułem "ale
        jednak tyłek ma fajny" to mam nadzieję, że robisz to z czystej potrzeby chuci, a
        nie z potrzeby wybaczenia/nadziei na przyszlość.
        Bo nie od łóżka zaczyna się poważne odbudowywanie związku. Zwłaszcza po
        czteroletniej nieobecności i po olaniu osoby najbliższej- własnego dziecka.

        Kwestię tego, że ojciec Twojego dziecka ma już inny związek celowo pomijam- tym
        bardziej nie należy liczyć, że przespał się z Tobą z potrzeby serca i chęci
        odnowienia rodziny.
        Tym samym te cztery lata, które przezyłaś bez niego i dzięki którym podleczyłaś
        rany na sercu, poszły w siwy dym. Bo wznowienie bliskości oznacza wznowienie
        rozterek, pytań bez odpowiedzi i cały ten uczuciowy kołowrót, który zafundowałaś
        sobie wyłącznie na własne życzenie.

        Sugeruję spojrzeć na sprawę brutalnie i bez sentymentów: czego oczekujesz dalej?
        Uważasz, że macie szansę na jakieś "razem"? Ewentualne "razem" w tej sytuacji
        zaczyna się od a) przerwania aktualnego związku b) zbudowania więzi z dzieckiem
        c) zdobycia Twojego zaufania d) udowodnienia wiarygodności intencji. Seks jest
        na końcu.
        Patrząc na to z punktu widzenia tego męzczyzny- trafił mu się po prostu
        przyjemny seks bez zobowiązań i dodatkowe umocnienie przekonania, że można kogoś
        bezkarnie krzywdzić, bo konsekwencji nie ma.
        Facet Cię wykorzystał, a Ty mu na to pozwolilaś. Teraz on wróci w ramiona swojej
        partnerki, a Ty pozostaniesz z rozgrzebanymi emocjami. On nic nie stracił, Ty
        tak. Cztery lata samotności i kopów od życia to widac za mało, aby narodziła się
        w Tobie złość na tego, który zawiódł Ciebie i dziecko.

        Nie napisałam tego złośliwie. Przemyśl to, proszę.
        Jeśli chcesz uczyć się na błędach to zacznij się na nich wreszcie uczyć. I
        ostatnia rada, która powinna być mottem tego forum: od momentu urodzenia dziecka
        przestawiamy się z myslenia spontanicznego na myślenie rozsądne. Bo nie jesteśmy
        już same; jesteśmy odpowiedzialne również za nasze dzieci.

        a.


        • kropeczka_2 Re: powrót do exa 27.06.06, 10:17
          Dziękuję wam bardzo dziewczyny za odpowiedzi, a w szczególności mrs_ka, Twój
          list mnie otrzeźwił, nawet bardzo, pogłębił co prawda kaca moralnego, ale to
          dobrze, moja głupota jest chyba nieuleczalna...sad Dzięki raz jeszcze, wzięłam
          to sobie do serca!
          • czerwone_korale Re: powrót do exa 27.06.06, 13:28
            kropeczka_2 napisała:

            > Dziękuję wam bardzo dziewczyny za odpowiedzi, a w szczególności mrs_ka, Twój
            > list mnie otrzeźwił, nawet bardzo, pogłębił co prawda kaca moralnego, ale to
            > dobrze, moja głupota jest chyba nieuleczalna...sad Dzięki raz jeszcze, wzięłam
            > to sobie do serca!
            ____
            może nie tyle głupota co troszkę naiwność..no cóż-stało się i oby nie było z
            tego większych konsekwencji dla Ciebie.
            Ja w przeciwieństwie do pesher nie znam żadnej pary której by się ponownie
            udało.Coś w tym jest-że dwa razy nigdy nie wejdziesz do tej samej rzekiwink
            Na niekorzyść całej sytuacji jet to,że jesteś sama- pewnie dlatego tak łatwo
            uległaś ex-owi.
            Pomyśl teraz o sobie- że nie po to żyjesz,żeby się z kimś szarpać czy dawać
            wodzić za noswink a niestety tak chyba by było u "Was".On kogoś ma itp itd.
            W życiu najważniejsze są jasne sytuacje.
            POzdrawiam
    • natasza39 Odgrzewane sa dobre tylko...gołąbki! 27.06.06, 01:07
      Ewentualnie pierogi...ruskie!
      Opowiem Ci historię mojej bardzo dobrej znajomej, której zachciało
      sie "reaktywacji".
      Rozwiodła sie z męzem po 12-stu latach małzeństwa. Mieli syna. Była przemoc,
      alkohol i zdrady. Po 3-ch czy 4-ch latach ex jednak wrócił. Nawet zamieszkali
      ze soba razem. Ślub powtórny nawet chcieli (a zasadniczo on na to naciskał)
      wziaść. Kiedy się tak zeszli i "zakochali" na powrót, to z tego "zakochania"
      poczęli drugie dziecko. Kiedy młody się urodził,zaczeło sie od nowa, to co
      wczesniej. Wywaliło go z domu. Sama na spółke ze starszym synem wychowała
      młodego. Dzis młody ma lat 16, a starszy brat praktycznie zastapil mu ojca. De
      facto dziecko poczete ze "ślubnym kościelnie" męzem ma napisane w
      papierach "ojciec nieznany".
      Niewazne jakie były powody waszego rozstania. Nie musiały byc akurat takie jak
      u mojej znajomej. Wazne jest, ze były na tyle powazne, ze jednak skończyły sie
      rozwodem. Faceci sie nie zmieniaja.
      To, że poszliście razem do łózka świadczy, moim zdaniem, przede wszystkim źle o
      nim. JAkby nie było zdradził teraz tamtą. Za chwile zdradzi Ciebie z jakas
      trzecia etc, itd.
      Mówie Ci dziewczyno, odgrzewane smakuje jedynie cos z kapustą, a nie związek z
      facetem, powtórny, który tak zawiódł na całej linii.
      • pieknahelena70 I bigos :) 27.06.06, 10:20

      • pesher Eeee... fasolowka:) nt 27.06.06, 10:41

    • pesher Re: powrót do exa 27.06.06, 10:25
      Przeczytalam wczoraj Twoj post i nawet na niego odpisalam. Ale nauczylam sie
      juz czytac zanim nacisne enter.. i w koncowym efekcie skasowalam wszystko co
      napisalam. Dzis, po przemysleniu napisze Ci tak:
      Trzeba szanowac siebie. No trzeba, bo jak Ty sama nie bedziesz szanowac siebie,
      to nikt inny szanowac Cie nie bedzie. Ani matka, ani kuzyn, ani sasiadka. Tym
      bardziej facet, ktoremu po czterech latach nieobecnosci w zyciu Twojego i jego
      dziecka ladujesz w lozku bo.. No wlasnie, dlaczego? W sumie zrozumialabym,
      gdybys sie przespala z kolesiem ot tak, dla sportu. Po owczesnym zabezpieczeniu
      sie na 3 sposoby co najmniejsmile Samotna matka tez kobieta i swoje potrzeby ma, a
      co tam. Ale teksty pt "wrocily dawne uczucia"?? Z dawnych uczuc to Ty
      przypomnij sobie te, ktore byly przy rozstaniu. Przypomnij sobie dlaczego i jak
      sie to odbywalo. No i dodatkowa atrakcja: koles jest z kims zwiazany. Zdardzil
      tego kogos. Bedzie mial opory przed kolejna zdrada? Nie sadze.

      Znam pary, ktore sie zeszly w kilka lat po rozstaniu. I sa teraz szczesliwymi
      malzenstwami. Pewnie, ze znamsmile Ale rozstawali sie majac po 20 lat z drobnym
      ogonkiem i nie majac dzieci. I w takie come backi wierze. Ale w powrot ojca
      marnotrawnego, ktory przez 4 (!!!!!!) lata nie interesowal sie dzieckiem nie
      wierze.
    • geve Re: powrót do exa 27.06.06, 14:26
      Nie dalej niż 4 tygodnie temu uaktywnił się ojciec mojej córki, który zostawił
      nas kilka dni po urodzeniu dziecka (no nie licząc kilkumiesięcznego jeżdżenia
      po mózgu moim i nienarodzonej ) w niezbyt ciekawej sytuacji. Otóż ten popularny
      i szanowany specjalista w swojej branży, stojąc chyba przed widmem odebrania mu
      praw rodzicielskich, co niezbyt dobrze by wpłynęło na jego wizerunek i tak
      nadszarpnięty przez liczne eksperymenty przyrodnicze big_grin, wyraził olbrzymią chęć
      zaistnienia w życiu dziecka jako ojciec.
      Ów „gentelmen”, który obecnie mieszka ze swoją byłą żoną i ich synem (rozstali
      się prawie 3 lata przed naszym poznaniem) i który pojawił się nagle tak, jakby
      się nic nie stało, stwierdził, iż nie ma rzeczy nieodwracalnych i wszystko
      można „ułożyć” „załatwić” i „naprawić” i ze wszystkich sił postara się
      zrekompensować stracony czas. Zaproponował na początku, poza fantastyczną wizją
      wakacji, kupno mi samochodu (swój notabene, tak jak inne wartościowe rzeczy,
      sprzedałam – obarczona kredytami, musiałam z dnia na dzień zrezygnować z pracy
      i przekreślić dziesięcioletni dorobek zawodowy - przez wiele miesięcy
      zajmowałam się wyłącznie chorującą córką), pomoc w spłacie zadłużeń,
      finansowanie opiekunek oraz szkoły do której też dawno powinno zapisać się
      dziecko etc... Bardzo chciałby lepiej poznać dziecko, mieć normalne relacje,
      jakie ma ojciec z córką (która w ogóle nie ma świadomości, iż ów Pan jest jej
      rodzonym ojcem), dobrze by więc było, by z nami trochę poprzebywał (czytaj:
      pomieszkał)... A na niedzielę mamusia zaprasza nas na obiad, będzie nasza
      rodzina oraz X,Y,Z , może pojechalibyśmy w piątek wieczorem i zostali na
      weekend?
      Na 5 umówionych spotkań, 2 razy nie przyszedł, raz spóźnił się, drobiazg, 6
      godzin (bo miał taką ciężką noc).
      Opadają mi ręce, nie chce mi się ani śmiać ani płakać.
      Nie wierzę, że mogłam być z tym człowiekiem przez kilka lat, musiałam być
      bardzo zakochana
      • geve Re: powrót do exa 10.07.06, 09:48
        I na tym zakończyło sie zainteresowanie taty córką.
        I chyba tak będzie lepiej
    • mama322 Re: powrót do exa 10.07.06, 11:59
      Podpisuję się pod tym co ktoś wyżej napisał - skoro jest w związku to właśnie
      zdradził z Tobą swoją kobietę... Jaką masz gwarancję, że nie będzie zdradzał
      Ciebie? No chyba, że tak lubisz...
    • kini_m Re: powrót do exa 11.07.06, 02:59
      Poczytałem, poczytałem Wasze mądre słowa.
      Wszystkie skrzywdzone, wszystkie mundre (a jakże po fakcie - więc nie takie do
      końca mundre).
      Po czym wróciłem na początek i mam wrażenie że jakaś śljepota tu ogarnęła.

      kropeczka_2 napisała:
      > po 4 latach nieobecności ex postanowił poznac swoje dziecko.

      Więc moje Drogie Panie: czy naprawdę macie mniemanie o drugim człowieku jak o
      traktowaniu zabawki? Ot, chciało mu się pobawić w poprzypominanie o dziecku!
      (No to "gratuluję" takiej interpretacji świata.)

      Zwłaszcza że zaraz potem jak byk stoi:

      > Po kilku spotkaniach zaproponował nawet ze posiedzi z nim wieczorem, gdybym
      > chciala spotkać się ze znajomymi w miescie.

      No to też najwyraźniej "potwierdza" o zabawie i humoresce faceta, co...?
      Ślepe jesteście, a to że w życiu coś tam przeszłyście niemiłego (choć w
      szczęśliwych rodzinach nie tylko szczęściem sie żyje) to już jedynie zazdrość w
      Was siedzi, żeby innym się nie udało.

      Natasza, przykład który podałaś nic kompletnie nie tłumaczy.
      Naprawdę tak się da mysleć jedynie przy założenie że: to wyłącznie druga strona
      jest winna.
      Tak się składa, że mój bliski przyjaciel też musiał matkować rodzeństwu, więc
      wiem jak takie historie wyglądają. I wiem że rzeczywistość zazwyczaj nie
      wygląda tak jak to spłycasz.

      Żal mi Waszej "życiowej mundrości" za którą kryje się nienawiść do exów,
      zazdrość, niezdolność do innego pozytywnego spojrzenia na świat. Zapewne same
      podobijałyście własne szanse w życiu. Ale nie naiwnością....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka