26.12.06, 01:07
Dzis mam cholernie smutny dzien ,mialam bo juz pozna noc . Tatus zabral
maluszka na pol dnia jutro tez po niego przyjedzie maja swietny kontakt ,
ale ja sobie nie radze ze soba z podejsciem do exa zaakceptowaniem tej nowej
sytuacji ,jak stoi i czeka na malego w drzwiach przeciez ja tego czlowieka
kochalam pomimo tyle zlego ile mi wyrzadzil ,przezylismy tyle fajnych chwil a
teraz przyjezdza po dziecko i zachowujemy sie jak bysmy sie nie znali . Do
jasnej cholery ja tego nie wytrzymam ,boje ze za jakis czas sama wyciagne do
niego reke choc to ja odeszlam.To jest chore to wszystko sorki ze ten post
jest taki pogmatwany ale jestem juz zmeczona a pomimo tego nie moge spac .
Nic mi nie brakuje ze strony materialnej ale to naprawde nie to ,nic mnie nie
cieszy nawet moje najpiekniejsze perfumy ktore sobie zprezentowalam na
gwiazdke ,ile to bedzie trwalo .Myslalam ze zapomne ale jednak nie potrafie
bo ex ciagle sie pojawia . Buuuuuuuuuuuuuu chyba go nadal kocham
Obserwuj wątek
    • alicja611 Re: smutek 26.12.06, 01:18
      i ja nie spie, tez lapie sie na tym, ze kocham ex (wciaz), ale skutecznie i
      wytrwale walcze z ta mysla, bo ona juz nic nie da-facet jak sobie raz postanowil
      to juz nie zmieni decyzji-pogodz sie z tym. Im wczesniej to zrobisz tym lepiej
      dla ciebie.Mnie tez zal rozrywal serce, ale musialam sie z tym pogodzicsad
    • alicja611 Re: smutek 26.12.06, 01:21
      moj gg 967124 daj znac jak chcesz pogadac
    • kini_m Re: smutek 26.12.06, 01:42
      Więc po cholerę jeszcze tu tkwisz????
      Masz (miałaś) faceta który jest fajnym ojcem dla dziecka.
      Masz (miałaś) faceta który Ciebie nie porzucił (ale Ty jego).
      Dostał od Ciebie po garach i to jeszcze Ty oczekujesz że to on poprosi o powrót????
      No daj mu zachować godność, przeproś się ze swoimi emocjami i to Ty wracaj ratować rodzinę.
      Po cholerę pchasz się byc na siłę samodzielną matką?
      Czy to taki zaszczyt dać się dopełnić swoim emocjom w taki sposób???
      Jak go kochasz, a on jest dobrym ojcem to w te pędy wracaj do niego. Bez czekania, że to on łaskawie poprosi o coś za Twoje błedy.
      _________________
      Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
      • alicja611 Re: smutek 26.12.06, 01:54
        hej kini, no chyba cos musialo byc zle, ze wystapila o rozwod, nie sadze , ze z
        powodu checi bycia samodzielna mama...........
      • kini_m Re: smutek 26.12.06, 01:56
        Spojrzałem przed chwilką na Twoje pozostałe posty.
        Nie widzę w nich niczego, czego by się jeszcze nie udało odratować.
        Rozumiem że to co dotychczas działo się między Wami stawał się dla Ciebie coraz większym koszmarem. Ale w tym co piszesz, czytając to z boku, nie widzę żadnych "twardych" zarzutów do partnera. Wypada się zastanowić czy Ty także jego osoby nie odbierałaś w zbyt przerważliwiony sposób. Twoje słowa o straszeniu sądem - to każdy poważny czlowiek musi się z tym liczyć, że temat sądu pojawi się w momencie rozejścia. To nie jest żadne specjalne straszenie.
        Naprawdę uważam że jesli tylko chcesz, to masz szansę jeszcze dać dziecku pełna rodzinę. Tę rodzinę.
        _________________
        Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
        • kini_m Re: smutek 26.12.06, 02:02
          Alicjo, no oczywiście że coś musiało być.
          Tylko ile w tym czymś jest naszego przewrażliwienia tkwiącej w sposobie odbierania partnera, niespełniania naszych pierwotnych romantycznych wyobrazeń?
          A ile czegoś naprawdę "poważnego"?
          Ja oczywiście nie wiem. Ale mam osobiste odczucie że u mamyice i jej exa mam nadzieję że jeszcze nie jest az tak bardzo źle.
          A że "coś" musiało być... no jezu, a pokaz mi nawet tzw. szczęsliwy związek w którym "czegoś" by nie było. A jednak da się żyć w rodzinie nienajgorzej i dziecku dać szczęście razem we dwoje.
          _________________
          Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
          • alicja611 Re: smutek 26.12.06, 02:10
            Kini, zgadzam sie z Toba-czasami jakas blahostka lub zwyczajne znudzenie
            partnerem moze i prowadzi do rozwodu. Pewnie, ze tak. Jednak wyobraz sobie, ze
            nie ma klotni, jest chlod i obojetnosc, ludzie nie moga na siebie patrzec. Jedna
            strona probuje porozmawiac, druga nie chce i ucieka. Co wtedy robic? Co robic,
            kiedy zyjesz z obcym czlowiekiem, nie wiesz co robi gdy go nie ma w domu, nie
            wiesz jak dysponuje pieniedzmi, a moze ma jakies dlugi, za ktore jestes tez
            odpowiedzialna? Wiesz, w pewnym momencie rozwod staje sie ladowaniem awaryjnym.
            Jedynym, ktory ocali twoje zycie.
          • kini_m Re: smutek 26.12.06, 02:30
            Pamiętajmy że rozwód to właściwie początek problemów, a nie rozwiązanie problemów. Pierwsze nowe problemy Mamaice już widzi.
            Więc czy nie warto lepiej zainwestować nieco wysiłku we wspólne starania o rodzinę? Opłaciłoby się dla dziecka, uniknęło multum problemów porozwodowych, a tęsknota za exem też nie odchodzi z dnia na dzień.
            We wspólnym związku dotychczasowe problemy też można/należy rozwiązywać. Żeby się lepiej dogadywać pójść na wspólną terapię dla par/małżeńską. Samej korzystać ze wsparcia psychologa, psychiatry, terapeuty. Podpowiedzą jak przejść kryzysy w rodzinie, jeśli samemu nie ma nie siły.
            Tak, bywa chłodno. Tak, bywa że czujesz się jak z obcym człowiekiem.
            Ale dla tej najmniejszego i bezbronnego człowieczka warto - bo ono chce mieć oboje rodziców przy sobie.
            Czy to przerażające? To zależy co chcesz dac dziecku. Czy tylko spokój? Czy może czasem co prawda kilka chwil niepokoju, ale w zamian za to coś o wiele wspanialszego. Mamę i tatę razem. To jest najważniejsze dla dziecka. RAZEM. To mu daje największe poczucie bezpieczeństwa, a nie wcale to że nigdy w domu nie zdarzyłby się podniesiony głos. Dziecko i tak będzie kiedys musiało poznać przykrości świata, nie damy rady go przed tym uchronić nigdy.
            Ja znosiłem i zniósłbym upokorzenie, żeby dawać to dziecku.
            Ostatnio ktos mnie zapytał - czy zeszedłbym się z mamą dziecka, exią (nawet jeżlibym nie był pewien czy ją kocham)?
            Zapewne - tak. Dla własnego dziecka zostałbym nawet prostytutką we własnym domu, żeby tylko móc dac dziecku oboje rodziców razem. Bo dziecko jest treścią mojego życia. Od kiedy się urodziło moje życie biegnie dla niego. Moje cele, oczekiwania, potrzeby są drugorzędne. Nie oczekuję że to zostanie zrozumiane.
            Ale u mamyice, może jeszcze nie ma tego złego, czego by się nie dało ponaprawiać.
            _________________
            Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
            • pati_76 Re: smutek 27.12.06, 13:15
              kini kiedys na Ciebie nakrzyczałam
              przepraszam

              to co napisałeś wyżej bardzo mi się podoba
              czytałam z zapartym tchem
              pozdrawiam
              • kini_m Re: smutek 29.12.06, 00:46
                Pati, spoko. Nie obrażam się o krzyczenie.
                Dla mnie liczy się Twoje ostatnie słowo.
                Pozdrawiam ciepło.
                _________________
                Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
    • mamaice Re: smutek 26.12.06, 21:39
      Mialam faceta ,ktory bardz kochal i kocha dziecko ale nie mnie . Ciagle cos do
      mnie mial nie wiadomo co i nawet teraz jak przychodzi po malego ma cos do
      mnie , pytalam wiele razy ale on nie chcial rozmawiac mowil czeg ty kobieto
      chcesz milosci? daj mi spokoj i inne ,wiec w koncu odeszlam bo po co mam tkwic
      w zwiazku chorym bez odwzajemnionej milosci ,ponizajacym ,brak slow .
      • kini_m Re: smutek 29.12.06, 00:44
        mamaice napisała:

        > Mialam faceta ,ktory bardz kochal i kocha dziecko ale nie mnie . Ciagle cos
        > do mnie mial nie wiadomo co i nawet teraz jak przychodzi po malego ma cos do
        > mnie , pytalam wiele razy ale on nie chcial rozmawiac mowil czeg ty kobieto
        > chcesz milosci? daj mi spokoj i inne ,wiec w koncu odeszlam bo po co mam
        > tkwic w zwiazku chorym bez odwzajemnionej milosci ,ponizajacym ,brak slow .

        Może się mylę, ale na tyle na ile choć trochę znam facetów, to...
        ...wcale nie musi znaczyć że przestał kochać Ciebie.
        Z tych kilku słów, które napisałaś bardziej podejrzewałbym, że on stracił
        cierpliwość po jakiejś ilości bezskutecznych prób przekazywania swoich
        komunikatów do Ciebie.
        A teraz pokazuje postawę odrzucenia, być może nie dlatego że nie kocha, ale być
        może dlatego aby zabić resztki nadziei.
        Wiesz myślę to, bo trudno mi sobie wyobrazić miłość do dziecka nie kochając
        jego matki.
        Jeśli bym się nie mylił, to problem leżałby po stronie Was obojga. Każde z Was
        o wiele bardziej słucha siebie, niż drugiego. I niby w tym nic dziwnego. Chyba
        większość ludzi tak ma. Ale gdy towarzyszą temu duże ambicje co do partnera, to
        w pewnym momencie te ambicje się wypalają i dochodzi do stanu który tu widzimy.
        Ale to wcale nie musi oznaczać końca miłości. Ale na pewno wymagałoby reformy w
        traktowaniu i słuchaniu drugiej osoby. Obojga nawzajem.
        Takie mam odczucie po Twoich słowach.
        _________________
        Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka