Dodaj do ulubionych

Czy wiecie,że.....?

30.12.06, 20:38
Właśnie przeczytałam na macoszkach,że nie wiemy,że nasz problem tkwi w tym,że
pochodzimy z plebsu??nie uczymy się,nie rozwijamy czekamy tylko,żeby rycerz
nas podstarzałe i brzydkie wyzwolił?A anastazja twierdzi,że trzeba płacic
alimenty i edukowac pasierbów po to,żeby kiedyś nie siedzieli biednym
macoszkom na głowie?
Poszłam tam bo chciałam napisac o mojej neksi,jak ją lubię i szanuję i jaka
fajna z niej dziewczyna(atrakcyjna)podziękowac za Komunię Sylwii.Napisac nie
mogę ale za to poprawiłam sobie humor czytając takie "kwiatki".
Cieszę się,że jestem tu z Wami mamusie,my kobiety z dołów społecznych musimy
trzymac sie razem....
Pozzdrawiam,Bogna mama Sylwii
Obserwuj wątek
    • agus-ka Re: Czy wiecie,że.....? 30.12.06, 21:01
      Ale kwiatki, ciekawe czy zmieni zdanie jak dołączy do tego plebsusmile)
    • jenny_curran Re: Czy wiecie,że.....? 30.12.06, 21:06
      No tak, my z nizin społecznych, gdyby nie mezalians jaki z nami popełnili ich
      aktualni faceci, pewnie nadal mieszkałybyśmy w gliniankach ... Żenua poprostu
      jak to niektórym potrafi się popieprzyć pod sufitem, aby takie bzdury gadać.
      Ale nie będziemy aż tak złośliwe, aby szerzej komentować osobowość pewnej grupy
      macoszek, my prostaczki nei znalazłybyśmy słów na to by wyrazić co myslimywink.
    • redtower Re: Czy wiecie,że.....? 30.12.06, 21:09
      big_grin hehe... fajnesmile Ale myślę że nie ma co uogólniać... wiele z nas rewelacynie
      się rozwija od momentu kiedy eks się wyniósł, ale są też zapewne takie, które
      nie mają zamiaru tego robić i siedzą czekając na kasę od Eksa... szkoda mi ich
      i współczuję... bo dobrego przykładu dzieciom z całą pewnością nie dają...
      oczywiście nie mówię tu o kobietach, które sie starają a jednak cały czas coś
      idzie im nie tak jakby chciały...
      A rycerz... hymmm... rycerze w białych zbrojach zawsze się przydadzą smile
      Przynajmniej będzie okazja do poznania przeciwieństwa Eksasmile
      Pozdrawiam Was wszystkie, tak samo podstarzałe i brzydkie jak ja wink


    • aisza33 Re: Czy wiecie,że.....? 30.12.06, 21:21
      kochane ale to nie my byle powinnysmy byc te nizzsze ranga to one macochy w
      duszy samej sa zle na nas trudno im pogodzic sie z faktem ze bylysmy wczesnie
      przeciez to on traktuje je tak jak traktowal nas te same slowa te same
      odruchyMoj byly nawet te same prezenty jej daje co mi myslicie ze traktowane sa
      oryginalnie? mnie to smieszy a co czuje ona? pieniadze do podzialu na dwa domy o
      ile oczywiscie placi ten tatus najchetniej to by zapakowaly go w pudelku i w
      kieszeni nosily byle by z nami kontaktu nie mial... facet ktory mial juz zone
      nigdy nie bedzie jej caly ona nie wyszla za niego za maz tylko za nas i nasze
      dzieci
      • m-jak-magi drogie samodzielne 30.12.06, 21:38
        jak to latwo genralizowac i wyrywac wypowiedzi z kontekstu. akurat osoba ktora
        pisala o tzw plebsie jest poniekad jedna z was i od wielu lat toczy walke o
        godne zycie swoich dzieci z tatusiem ktory absolutnie sie do tego nie poczuwa.
        z drugiej strony ma do czynienia z eksia swojego obecnego meza ktora nie
        pracowala, nie pracuje i nie zamierza pracowaC mimo iz wie ze ojciec placi
        wiecej na ailenty niz aktualnie zarabia. osoba ta ma prawo to rozzalenia i jej
        posty dotyczace plebsu sa byc moze bardzo osobiste ale w pelni uzasadnione.
        ja nie jestem jedna z was - jestem jedynie macocha i staram sie byc jak
        najlepsza w tej roli bo zalezy mi na dziecku ktore daze ogromna sympatia. nie
        wlacze z eks nie mam kontaktow i kaceptuje wszystkie obciazenia finansowe bo
        sie dziecku naleza.
        pojawil sie watek bbbb10 pelen jadu i prostactwa - z ogromna satysfakcja
        wytknelyscie jej ze nawet na macochach jej postawa nie znalazla poklasku ani
        zrozumienia. wydawalo by sie ze warto w takiej sytuacji popatrzec na nas
        macochy jak na normalne kobiety ktorym kiedys zycie skrzyzowalo sie z naszym i
        tez staramy sie jakos funkcjonowac - lepiej lub gorzej.
        jednak nie dalej wyszukujecie wypowiedzi wyrwane z kontekstu i budujecie na ich
        podstawie obraz macochy latajacej na miotle.
        podobno to stereotyp ale skoro taki powstal to z pewnoscia cos w tym jest - tak
        zdaje sie skwitowala to jedna z was.
        odsylam was zatem do bajek anderasena gdzie wielokrotnie pojawia sie postac
        niedobrej matki - nie macochy ale wlasnie matki.
        sama na swoim przykladzie wiem ze jesli w calej takie konfiguracji ( eks,
        nekst, ojciec, dziecko ) na pierwszym miejsciu postawimy dziecko to stac nas na
        dystans do wielu spraw. potrafimy zapomniec kto czemu winien a skupic sie na
        tym jak zyc aby dziecko ponosili jak najmniejsza cene. tak stalo sie w
        przypadku mojego zwiazku - wszyscy zdalismy sobie sparwe ze liczy sie mala
        tylko mala. skonczyly sie problemy z zazdroscia, wytykaniem win, dorabianiem
        dupie uszu.
        pozdrawiam
        • latortura Re: drogie samodzielne 30.12.06, 22:09
          popieram m-jak-magi,

          i dodam cos od siebie:

          aisza33 napisała:

          >facet ktory mial juz zone
          nigdy nie bedzie jej caly ona nie wyszla za niego za maz tylko za nas i nasze
          dzieci<

          otóż nie kochana,
          za Was i Wasze dzieci nikt wychodzic nie bedzie, to włącznie Twoje zdanie,
          czy jak brałas slub z ex to wychodziłas również za jego
          siostrę/brata/mame/tate??? czy poprostu myslałas ze za tego faceta ?
          bo ja jestem z facetem, którego kocham i toleruje fakt, ze ma przeszłosc,
          ale napewno nie zamierzam brac sobie na głowe jego byłej rodziny,
          • latortura Re: drogie samodzielne 30.12.06, 22:11
            i tez mi wstyd za niejaką bbb która wypowiada sie za wszystkie macochy,ze
            tez tak myslimy zeby zabrac w przyszłosci kase,

            Boze drogi kobiety, uspokójmy się,
            kasa, kasa, kasa...
            zróbmy wszystko zeby dzieciom godnie i normalnie się zyło, bez naciągania przez
            exie i bez ograniczania przez nexie,
            ale byłoby pięknie,
            pozdrawiam
          • m-jak-magi Re: drogie samodzielne 30.12.06, 22:24
            ja to odbieram nieco inaczej niz ty latortura. corka mojego m jest w moim
            rozumieniu czlonkiem mojej rodziny z tej czystej przyczyny ze jest jego
            dzieckiem. ojciec moze sie rozstac z matka dziecka ale z dzieckiem nigdy tak
            wiec mala jest jego nierozerwalna czescia i tego zawsze mialam swiadomosc.
            jesli mala mieszka z nami, a jest to srednio 2-3 miesiace w roku - to na
            prawach pelnoprawnego czlonka rodziny - ma wszytskie przywileje i obowiazki
            jakie powinno miec dziecko w rodzinie.
            dla mnie bardzo liczy sie fakt iz niedlugo urodze moje dziecko i chce zeby
            znalazl w malej kochajaca siostre tak jak i on bedzie dla niej kochajacym
            bratem.
            inna sprawa to eks - mam swiadomosc ze istnieje i na tym koniec. obie nie
            szukamy kontaktu ze soba, chyba i niespecjalnie sie lubimy ale stanc na na
            dystans do siebie bo jest to w interesie malej.
          • aisza33 Re: drogie samodzielne 30.12.06, 22:55
            ciekawe.. nie masz zamiaru zyc jego przeszloscia a niestety jestes zmuszona. A
            ciekawi mnie co masz zrobuc z jego dziecmi? zawsze bedziesz wiedziala jakzyje
            zona byla i nie mow ze serduszko ci nie wali jak mile wspomina co poniektore
            chwile spedzone z eks
            • braktalentu Re: drogie samodzielne 31.12.06, 11:35
              O tak, mnie bije szybciej.
              Nawet bardzo szybko.
              Ale to zdrowo.
              Bo śmiech to zdrowie.
              Mój M. też lubi się pośmiać z moich wspomnień z chwil wspólnie spędznych z
              byłym narzeczonym-smile.
              A Młoda jak się ubawi słuchając tych historii-smile))
              Aż szkoda, że tak żadko robimy sobie te wieczory wspomnień.
              A, że już zawsze będę wiedziała jak była żona żyje, to faktycznie przykre i
              smutne. I Jej pewnie też przykro, kiedy dowiaduje się jak my żyjemy-sad Ale
              przecież sama dokonała tego wyboru.
            • latortura Re: drogie samodzielne 31.12.06, 15:50
              aisza,

              oczywiscie że biore pod uwage Jego przeszłosc,
              wbrew temu co myslisz staram sie byc dla Jego dzieci naprawde dobrą kobietą,
              i mysle ze tak mnie odbierają, mamy dobry kontakt,

              ale to wszystko co robie, robie z dobrej woli i dlatego ze chcę a nie ze muszę,

              nigdy nie zabronię M kontaktów, wiele razy - jakis czas temy exia BARDZO
              utrudniała Mu kontaktów, czasem zrezygnowany miał ochote powiedziec ze ma to
              gdzieś i przestac sie starac poprzestając na płaceniu alimentów, wtedy to ja
              mówiłam Mu że dzieci są najwazniejsze i mimo tego co sie dzieje ma walczyć bo
              wkoncu bedzie lepiej a dzieci beda pamietały ze nie zostawił ich "ot tak" ,

              obecnie exia sie uspokoiła, ma kogoś, układa sobie zycie,
              rzadziej "daje o sobie znac",
              jestem złosliwa ale taka jest prawda ze od kiedy ma faceta chetnie daje dzieci
              itd, ok - ja to zrozumiałam, najwazniejsze ze jest dobrze,

              mówiąc o tym, ze wychdze za M a nie Jego exie i dzieci mam na mysli że exię
              moge zupełnie olac a dzieci widywac kiedy mam na to ochote,
              najwazniejsze są relacje ojciec-dzieci,
              nie mam obowiązku "usługiwania" im jak przychodzą, nie mam obowiązku spedzania
              znimi czasu,
              a i tak w rzeczywistosci dzieje sie inaczej, są dni kiedy jestem razem z nimi,
              mój M wtedy jest bardzo szczesliwy, ze jestesmy wszyscy razem,
              nie traktuje wtedy niczego jako łaskę i usługiwanie, bo sprawia mi przyjemnosc
              przebywanie z tymi dziecmi, przygotowanie im jedzenia, danie ulubionych
              słodyczy itp,

              gorzej jesli nadużywa sie mojej cierpliwosci i prywatnosci, wtedy rozmawiam z
              M, ze nie mam np ochoty widywac Jego syna kilka razy w tygodniu bo chciałabym
              miec czas dla siebie i jest to nasze mieszkanie a on ma swoje, duze, osobny
              pokój i swoje tam zycie,
              w kazdym razie nie jestem złą macochą z bajek, bo czasem są chwile ze dałabym
              tym dzieciom naprawde bardzo wiele gdyby ich mama inaczej sie zachowywała,
              jesli na kazdą naszą pomoc i danie przez M dodatkowych (oprócz alimentów)
              pieniedzy otrzymujemy smsa, ze to mało (mimo iz nie musiałby M tego dawac) to
              wybaczcie ale odechciewa się "nadgorliwosci",

              osobiscie powiem,ze mój zal i złosc w stosunku do exi mija,
              moze z powodu mojej ciązy,

              nie wiem tylko jak zareaguje na tą wiadomosc bo z tego na ile ja znamy powie
              dzieciom ze tata bedzie miął NOWE dziecko i nie bedzie sie juz nimi zajmował,
              (juz tak kiedys mówiła ze tak bedzie),
              a szkoda...
              bo wcale nie zamierzamy zachowac sie jak dfranie wrzucający "stare dzieci" do
              kosza,
              nie mamy nawet w myslach pójszie o zmniejszanie alimentow itp,

              aisza a co do szybkiego bicia serca,
              powiem Ci - choc mozesz w to nie uwierzyc bo niby wiekszosc nexi tak mówi- ze
              tych chwil chyba zbyt wiele nie było - nie mówie tego naprawde z zazdrosci czy
              złosci - jestem przekonana ze Wasi byli mezowie spedzali z Wami piekne chwile i
              ze przezyłyscie z nimi wiele dobrego, ale w naszym przypadku było inaczej,

              nie mówie tego znając tylko jedna ze stron, rozmawiałam z exią, wiem co mówiła
              i mówi nadal,
              pobrali sie z powodu ciąży, i tak tez zostało że trwali sobie i trwali w tym
              małzenstwie,
              ona sama przyznaje ze był to nieudany, wrecz na siłe stworzony zwiazek i ze wie
              ze on jej nie kochał,
              cenie tą jej szczerosc, mimo iz ma jeszcze chwile kiedy żali sie że to inni
              zepsuli jej małzenstwo itd,

              poz atym, co to byłby za facet z mojego M podejrzewam że ztakim bym nie była-
              gdyby wspominał miłe chwile z exią wink
              szkoda gadac,

              szczerze mówiąc to On denerwuje sie jak słyszy o moim byłym partnerze (nie ode
              mnie oczywiscie),
              mysle ze to on jest bardziej zazdrosny o moją przeszłosc, ja...nie mam poprostu
              o co,
              i nie powiem ze "bo exia jest brzydka, gorsza itd",
              owszem róznimy sie typami urody całkowicie ale przyznam ze jest ładna kobietą i
              zycze jej ułozenia sobie fajnego zycia i dostrzeżenia ze to czasem inny facet
              jest tym partnerem na całe zycie, zycze by poznała co to miłe chwile bo z moim
              M tych chwil nie miała,

              pozdrawiam wszystki exie i nexie,
              nie piszcie o durnych (choc pięknych wink bajkach o złych macochach, patrzmy na
              realia ileż to biologicznych matek wyrzuca swoje dzieci do śmieci po urodzeniu,
              ile ich nie chce ile ich usuwa,
              nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora,
              wiele macoch byłoby bardziej przychylnych w stosunku do pasierbów gdyby nie
              słyszałay za plecami że mają sie nie wtrącac, że są złe i głupie i ze to nie
              ich dzieci itd,
              staram sie coraz bardziej zrozumiec bóle i żale matki samotnej, brak czasu
              wolnego itd,
              gdyby exia normalnie z nami rozmawiała zyskała by we mnie może małe wsparcie,
              pomoc, moze wtedy zobaczyłaby ze nie jestem taka zła, ze nie odbiorę jej nigdy
              dzieci bo dzieci mają jedną MATKĘ, której żadna kobiet,a gdy matka żyje nie
              zostąpi chocby nie wiem jak sie starała...


              • aisza33 Re: drogie samodzielne 31.12.06, 16:03
                wiekszosc neksi nie chce z nam rozmawiac.... chcialy by zamnknac calkowicie
                drzwi za przeszloscia ale to jest nie mozliwe Nie porownujmy partnerow bylych
                tak awanych narzeczonych poprzednich zona byla i ich dzieci to nie zamniety
                rozdzial zycia pomimo rozwodu. Niech to bedzie nawet przyjazn pomiedzy eksia a
                neksia ale zawsze ta przeszlosc i lacznosc pomiedzy eksiem i eksia jest jedna
                poloczeni tymi dziecmi to ta jednosc..
                • latortura Re: drogie samodzielne 31.12.06, 16:13
                  gdyby exia chciała ze mną rozmawiac zrobiłabym to,
                  ma do mnie żal ze jej sie nie udało i mi z jej byłym mezem jest naprawde dobrze,

                  ale ja jej zycze tez takiego dobrania sie w parę z innym mezczyzną,
                  moze nawet po wspolnej rozmowie byłoby nam "lepiej" na duszy...

                  dochodzi flustracja, bo ona musi zostac z dziecmi, bo ma obowiazki a ja nie, i
                  mozemy z M sie bawic, miec swoje zycie towarzyskie,
                  my idziemy dzis z M na zabawe (chyba uz musze sie szykowac wink
                  wiem ze ona zostaje w domu z dziecmi,
                  jest mi dzis jej żal...
                  podczas całego małzenstwa z M nie byli nigdy na żadnej zabawie, nie byli nigdy
                  na zadnych wakacjach...
                  wiem, ze chciałaby sie pobawic, wiem ze jej tego brakuje,

                  dlaczego nie byli nigdzie?
                  M nie chciał...
                  nie chciał z nią wychodzic...

                  chciałabym jej w przyszłym roku zaproponowac , a moz enawet teraz w karnawale,
                  zeby to ona sie pobawiła, ze dzieci moga zostac u nas,
                  jestem w ciązy, w przyszłym roku zostane chyba w domu z półrocznym dzieckiem,
                  chetnie zostane tez z dziecmi M. (choc nie są juz takie małe, ale zawsze
                  bezpiecznie gdy nie są same całż noc),
                  czy przyjmie propozycję? czy odbierze to źle? nie wiem,

                  ale rozumiem ją ze ma tez ochote kupic sobie ciuch, zrobic makijaz i zapomniec
                  o codziennosci...

                  przyjazn miedzy exia a nexia? hm wink
                  zależy czy któras ma do drugiej uraz wink
                  wystarczyłyby norlamlne rozmowy, to juz byłoby duuuzo,
                  • aisza33 Re: drogie samodzielne 31.12.06, 16:19
                    POSZLA BY TEZ NA BAL ALE DZIECI... a czemu ty i tatus nie zostaniecie w domu a
                    ona pojdzie? wiesz dlaczego? bo ty tez chcesz istniec ale ta mama tez tez... bo
                    ona tez czlowiek... zycze ci szczesliwego nowego roku jak i wszystkim mamom ...
                    • latortura Re: drogie samodzielne 31.12.06, 16:36
                      no ale widzisz, to własnie Ci pisze a Ty odwracasz kota ogonem, że
                      zaproponowałabym jej to żeby ona poszła,
                      nie było z jej strony ANI JEDNEGO telefonu ANI JEDNEJ rozmowy z moim M. zeby
                      taka sytuacja była, zeby mu powiedziec że ona tez chce isc,
                      wiec skąd mamy wiedziec,
                      ja tez bede miała dziecko, i tez chciałabym w przyszłosci nadal wychodzic,
                      mam to szczescie że ma kto sie zając moim dzieckiem, ona nie ma tu rodziny ale
                      ma mojego M., który chetnie przejmie obowiązki tylk ze ona NIC nie mówi !!!
                      • latortura Re: drogie samodzielne 31.12.06, 16:46
                        wiesz, a teraz taka troszkę złosliwa bede, "decydując" sie na dziecko (mimo iż
                        to wpadka była no ale trzeba sie było liczyc z konsekwencjami) w bardzo
                        młodym wieku trzeba wziąśc pod uwage że zaczyna się dorosłosc,
                        ja zdecydowałam sie na dziecko w pozniejszym wieku i całe 7 lat więcej niż exia
                        mogłam sobie poszaleć i pobawic się,
                        dlaczegopozniej takie pretensje do drugiej kobiety że ona moze a ja mam juz
                        dzieci,
                        przykre, ale skoro je chciała musiała wziąść rózne rzeczy pod uwage, kazdy sam
                        planuje swoją przyszłosc,
                        ja zaplanowałam inaczej, najpierw studia, pozniej dziecko i musze wysłuchiwac
                        jak mi to dobrze, bo się wyszalałam i mam wykształcenie,

                        przepraszam ale to nie moja wina, ze jej wykształcenie konczy sie na szkole
                        zawodowej i że miała predko dziecko,

                        owszem, ma je z kims, sama ich nie zrobiła - bo to mi pewnie teraz napiszesz,
                        ale tak jak mówie M. jest bardzo chetny do pomocy, tylko wszystko co zrobi jest
                        złe, kazda dodtakowa pomoc traktowana jest jak jakis atak na nią,
                        no i fakt, że nic nie mówi, nie potrafi zadzwonic i powiedziec ze chce wyjsc,
                        skąd my to mamy wiedziec?
                        czy dlatego że ona siedzi w domu ja też mam zostac?
                • madziulec Nexia wyraznie mi napisala 31.12.06, 19:16
                  ze chcial mi pomoc, ale je jestem wredna to teraz ma zamiar obrzydzic mi zycie jak sie da.
                  Sms-a zachowalam na pamiatke wink Takie rzeczy przeciez swiadcza o czlowieku, nie o tym, czy jest to nexia, exia czy ktokolwiek
        • redtower Re: drogie samodzielne 30.12.06, 23:01
          chwileczkę... powracając do bajek... w żadnym razie nie stwierdziłam, że
          stereotyp macochy jest zgodny z rzeczywistością... stereotym to stereotyp i na
          tym poprzestańmy... nie mamy wpływu na to, że ludzie mu ulegają... niby nic w
          tym złego bo, po to zostały stworzone aby im ulegać... Stereotypem jest również
          to żę Ex i Next nie mogą się porozumieć i się nie lubią... (ten chyba jest
          bardziej zgodny z dzisiejszą rzeczywistością, jednak to nadal tylko
          stereotypsmile)
          Dla mnie oczywiste jest, że są ludzie i ludziska.. że sa mądre i głupie Ex i
          mądre i głupie Next... że są tatusiowie opiekujący się dziećmi i tacy którzy
          najchętniej wykasowali by dziecko ze swojego życia...

          Zastanawiałam się dziś nad tą wojną pomiędzy Ex i Next... i stwierdzam, że jest
          to jakiś ogólny bezsens... tatusiowie zazwyczaj nie biorą w tym udziału... no
          może poza kilkoma znanymi wszystkim nam wyjątkami... nie biorą udziału...
          zapewne dlatego, że jest to bezsensowne bicie piany i tyle.. i niejeden
          zapewne zdziwiłby się gdyby zobaczył co jego kobieta była czy obecna wypisuje
          na forum...smile)) Ciekawa czy możliwa jest normalna rozmowa pomiędzy macochami i
          samodzielnymi... przecież w większości nawet się nie znamy a tyle zajadłości w
          postach smile
          Pozdrawiam wszystkie Next i Ex poza tą od mojego Ex, bo jej po prostu nie
          lubięwink
        • pelagaa Re: drogia Magi 31.12.06, 14:05
          Niestety, ale teksty o plebsie, nizinach spolecznych, lapaniu na dziecko i
          brzydocie exi (wszystkich jak leci, bo dopiero w drugich zwiazkach faceci
          dojrzewaja do tych cudownych next, buchahahah) to ostatnio teksty, ktore mozna
          wyczytac w co drugim watku. Autorkami sa na zmiane anastazja (w istnienie
          ktorej osobiscie nie wierze, bo czyz mozna byc tak naiwnym i podlym zarazem?),
          reksia, ze swoimi emocjonalnymi tekscikami, a o brzydocie przyklasnela nawet m-
          m-m, ktora jest zdecydownaie prawdziwa.
          Dla mnie to smieszne i zalosne, ze trzeba siebie tak dowartosciowywac kosztem
          bylej partnerki.
          Smiesza mnie teksty o pasierbach wymagajacych obsugi i zlym wychowaniu dzieci
          przez matki (bo jak wiadomo ojcowie sa stworzeni do celow wyzszych).
          Ktos musi byc winny popapranemu zyciu, wiec znajduje sie wine w exi i jej
          dziecku, zapominajac, ze to dziecko rowniez partnera.
          A bbbb10??? Czym tu sie ekscytowac??? Trollem??? Tez mi powod do dumy, ze sie
          odcinaja wink Juz przyklad Juli pokazal jak sie odcinaja od glupoty i trollizmu.
    • mira59 Re: Czy wiecie,że.....? 30.12.06, 22:53
      I ja się przyłączę popierając m-jak-megi.
      Wiążąc się z facetem z przeszłością musimy tolerować jego przeszłość,tak jak i
      on naszą,tzn.dzieci z jednej i drugiej strony.Co wcale nie oznacza,że musimy
      akceptować nasze exie czy next.
      Zbyt często dochodzi do uogólnień (na samodzielnych i na macochach),większość z
      nas pisze odnosząc się do własnej sytuacji,lecz nie pisze "to moje
      doświadczenia z moją ex/next",tylko "ex/next jest beee".Są "bee" i exie i
      macochy,co wcale nie oznacza,że wszystkie.Dużo empatii i wyrozumiałości
      przydałoby się nam.
      Pozdrawiam.
      • aisza33 Re: Czy wiecie,że.....? 30.12.06, 23:02
        sama niestety sie przyznajesz do tego ze chcesz aby sie z dala od was trzymala a
        juz chyba najbardziej od niego mam racje? nie wychodzilam za brata ani za
        siostre z tym sie zgodze ale napewno nie bylam wtorna ....
        • braktalentu Re: Czy wiecie,że.....? 31.12.06, 11:47

          A były mąż to taki całkiem nie używany przed Tobą?
          A całował się przed ślubem?
          A opowiadał, że miło było?
          Często to wspominał w trakcie wpólnego pożycia?
          Raczej w trakcie romantycznych wieczorów, podczas seksu, czy wykrzykiwał w
          trakcie awantur?

          No i w myśl Twojej teorii lepiej, żebyś dalej była sama, bo to nieelegancko
          jakiegoś miłego faceta traktować jak "wtórniaka"?


      • madziulec Moje zdanie jest takie... 30.12.06, 23:03
        Zarowno i eks i next sa rozne. Sa takie, ktore sa w stanie zaakceptowac (zapewne nie od razu) to, ze facet uloizyl sobei zycie i ma kogos innego.
        Wtedy zycie zapewne staje sie latwiejsze, bo matka moze prawdopodobnie zaczac liczyc na ojca, o ile ocywiscie on w ogole ma zamiar jej pomagac.
        Niestety czesto sa rozne next. next, ktore we wlasnym egoizmie nei patrza na to, ze staly sie jedna z przyczyn (pewnie glowna przyczyna byl sam uklad w zwiazku) rozstania tej pary. Ni ewidza tego i chocby im to dokladnie poakzywac - i tak udaja swietsze od samego Papieza, cesto nawet mimo tego, iz potrafily byc kochankami ojca dziecka jeszcez w trakcie trwania zwiazku rodzicow dziecka.

        Sa exie wredne (np podobno ja), sa takie, ktore uwazaja, ze skoro zyly na jakims poziomie to rozniez i po rozstaniu powinny na takim samym poziomie zyc, sa tez i takie, ktore zostaja z dziecmi same i anwet nie maja aliemntow, bo wcale po nie nie poszly do sadu (mam taka kolezanke).
        Sa nexie, ktore stawiaja sprawe kontaktow z dziecmi z peirwszego zwiazku wrecz jako ultimatum "ja albo one", a sa tez i taki8e, ktore wypychaja swojego faceta, pomagaja w kupowaniu prezentow, domagaja sie zabierania dzieci z pierwszego zwiazku na wspolne wakacje.

        Mozliwe, ze ja zle trafilam - nexia ojca mojego dziecka nie dazy do nawiazania zadnych kontaktow z moim dzieckiem niszczy je jak moze, protestuje przeciw wszelkim kontaktom jego ojca z nim, dodatkowo protestujac przeciwko placonym alimentom. Co wcale nei znaczy, ze gdzies jest inna kobieta, ktora postepuje wrec zodwrotnei i chcialabym wierzyc, ze takei sa...
    • jane795 Re: Czy wiecie,że.....? 30.12.06, 22:59
      Magi jak pisałam w tym poście poszłam na to forum chcąc pochwalic "moją" neksię
      bo naprawdę fajna z niej kobietka i jest świetna dla mojej córki.Nie chciałam
      ani generalizowac ani wyrywac z kontakstu ale czytalam jej wypowiedz kilka razy
      i ona wyraźnie generalizowala i utrwalała stereotypy.Ja uważam,że zarówno eksia
      jak i neksia mogą byc fajne,"moja" neksia jest świetna,jestem spokojna jak
      córka jedzie do neksa bo wiem,że ona tam jest i co będzie mogła to dopilnuje.I
      szczerze lubi moją córkę a ja lubie jej synka a moja córka wręcz go
      uwielbia.Zawsze dla nas będą najbliższymi dla siebie i obie będziemy pracowac
      nad tym,aby ich więź była mocna i trwała.
      Ale ten post mnie szczerze oburzył nawet z tego powodu,ze osobę z "dołów"
      społecznych także nie należy "podkładac" pod stereotyp.
      Nie chciałam nikogo obrazic...A tym bardziej te macoszki,które są w
      porządku...pozdrawiam
      • madziulec jane zazdroszcze Ci ;-) 30.12.06, 23:05
        naprawde. Tez bym chciala, by nexia ojca mojego dziecka dobrze je traktowala, a nie jak przyblede ;-(
        • aisza33 Re: jane zazdroszcze Ci ;-) 30.12.06, 23:08
          czasem sa tez powodem nie powodzenia w ich zwiazku bo te dzieci za duzo
          wymagaja... jesli rodza dzieci to tez sadza ze ich sa najwazniejsze. S a tez
          takie co niby udaja wspaniale macochy i zeby pozbyc sie juz tego dzis przyjedzie
          tamto dziecko czy nie, udaja wekend za wspaniale udany
          • aisza33 Re: jane zazdroszcze Ci ;-) 30.12.06, 23:12
            nie oszukujmy sie wejscie w zwizek wtorny z ojcem majacym dzieci jest trudny a
            to wedlug psychologi niestety napawa wiele nienawisci nawet do tych nic nie
            winnych dzieci.. czy czasem te wtorne zastanawialy sie co tak naprawde bylo w
            tamtym zwiazku i czy w ich zwiazkach nie ma tego samego problemu.Dzieci niestety
            ale to chyba .. moze nie ch7ba ale napewno owoce milosci
            • redtower Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:15
              Kto niby jest wtórny? hymmm... myślisz, że byłaś pierwsza kobietą ojca swojego
              diecka/dzieci?? smile) Bo ja to byłam zapewne wtórna wtórnej, która była wtórna...
              a tamta jeszcze była wtórna po tamtej pierwszej wtórnej...wink))
              • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:22
                a jagze!! jestem pewna!! to dziwne ze ten maz tak czesto zmienia sobie zony
                czyli nie wie co to byc i zyc ... nie rozumiem tylko jednego dlaczego wtorne tak
                czesto twierdza ze ta eks byla taka niedobra len brudas itp czy to nie
                przypadkiem ten maz tak sie skarzyl? ale napewno owil kje ze kocha.. czy to cie
                nie zastanawia ?
                • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:25
                  zadna z wtornych nie wypowiada sie na temat tych eks dobrze.Ta eks byla staszna
                  to dlaczego owoc milosci nazywa sie dla was pasierbem chociaz to okropnie brzmi
                  • m-jak-magi Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:29
                    aisza - mimo najszczerszych checi chyba cie nie lubie.
                    o jakiej wtornosci mowisz ?????
                    no chyba ze twoj byly maz byl twoim 1szym i jedynym mezczyzna.
                    nie kazdy zwiazek konczy sie malzenstwem i nie kazde malzenstwo plodzi
                    potomstwo.
                    biorac powyzsze pod uwage to wszyscy jestesmy wtorni,
                    a tak na marginesie jak ocenisz moja pozycje: ja np jestem zona a moja
                    poprzedniczka nie .......... jestem wtorna ???
                    • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:30
                      mag ja nie zupa pomodorowa nie musisz mnie lubic...
                    • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:32
                      no to mi wytlumacz dlaczego my te poprzednie jestesmy takie zle?
                      • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:37
                        mag? a co czujesz kiedy pomyslisz ze moze i to dziecko bedzie odwiedzac ojca a
                        ty bedziesz ta zla eks?
                        • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:39
                          i uslyszysz ze tamta zona mowi ze pracuje a ty ciagniesz
                          • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:44
                            opowiem ci co w moim przypadku.. moj byly nie pracuje nie placi oboje twierdza
                            ze jest na utrzymaniu jej a ze ona dobrze zarabia wiec szkoda zachodu aby on
                            pracowal placi za niego panstwo.Nie rozumiem jak im jest z tym dobrze ale jak
                            przyszlo co do czego to okazalo sie ze maja az trzy kredyty splacaja i maja
                            ciezka sytulacje materialna bo najpierw ich wygoda a potem potrzeba rodziny
                            czyli dzieci. czy myslisz ze mozna uwierzyc w to ze ta macocha szanuje moje i
                            jego dzieci?
                            • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:47
                              i nie obraz sie jako macocha ale zalozono jej sprawe o alimentacje pasierbow.. i
                              nie uwierzysz.. ale orzeczenie brzmi 300 zl mc oczywiscie apelacja wniesiona no
                              bo jakze.. myslisz ze kodeks rodzinny omija macochy?
                              • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:51
                                macochy to tez dzieci rodzina....skoro widzi ciebie z ojcem to czyje ze jestes
                                dla niego bardzo wazna dlatego pojecie ze nie wyszlas za maz tylko za niego ale
                                za dziecko z matka zwiazane jest pojeciem logicznym
                              • m-jak-magi Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:57
                                sluchaj ..... skoro wyjdziemy z zalozenia ze taka macocha jesyt taboretem to
                                trzeba tak z nia postepowac. nie zmienia to faktu ze to ojciec jest fiutem a
                                nie ona.
                                • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:59
                                  fiut nie fiut ale czemu ona w tym tkwi? jesli widzi na codzien ze siedzi a dlug
                                  rosnie ? mysli moze ze panstwo daje to zyje szczesliwa? jak z tym zyc?
                                  konsumujac jedzenie mysli ze tym dzieciom z nieba spadnie?
                                  • aisza33 Re: aiszaaa... 31.12.06, 00:02
                                    napisalas miala udzialw rospadzie to musi i przezys tego skutki? no to o co ta
                                    wojna pomiedzy macochami a eksiami?
                                  • m-jak-magi Re: aiszaaa... 31.12.06, 00:02
                                    doprawdy nie wiem co tacy ludzie mysla. nie umiem takich postaw zrozumiec bo sa
                                    mi po prostu obce.
                                    • aisza33 Re: aiszaaa... 31.12.06, 00:05
                                      czyli jest cos w tym ze macochom jednak zle z tym ze sa dzieci tej eksi.. nie
                                      mowie tu o tobie bo o tobie swiadczy dobrze ze kochasz tam to dziecko ale czy
                                      tak bedzie jesli narodzi sie wasze?
                                      • aisza33 Re: aiszaaa... 31.12.06, 00:07
                                        w wiekszoac macochy twierdza ze ta eks ciagle tylko chce wiecznie daj
                                        • aisza33 Re: aiszaaa... 31.12.06, 00:08
                                          chcialabys byc samotna mama? nie sadze.
                                          • m-jak-magi Re: aiszaaa... 31.12.06, 00:24
                                            pewnie ze nie ale mam swiadomosc ze w zyciu roznie moze sie ulozyc i moge
                                            zostac samotna mama.
                                            ja akurat samotnosci sie nie boje - z perspektywy dlugiego zycia singla uwazam
                                            ze bylo super.
                                            nie chcialabym tylko zeby moje dziecko chowalo sie bez ojca.
                                      • m-jak-magi Re: aiszaaa... 31.12.06, 00:22
                                        a co ma piernik do wiatraka ?? oczywsicie milosc do mojego wlasnego dziecka
                                        bedzie inna miloscia.
                                        czy jak tobie urodzilo sie dziecko przestalas kochac swojego brata ????
                                        chyba nie, dalej go kochasz choc to uczucie nieporownywalne z uczuciem do
                                        wlasnego dziecka.
                                        ja nie zapominam ze mala nie jest moim dzieckiem i nie uzurpuje sobie praw
                                        matczynych wobec niej. po prostu jest super i nie sposob jej nie kochac. to
                                        tyle. a ze beda problemy to wiem bo takie jest zycie.
                            • m-jak-magi Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:53
                              nie win macochy tylko ojca swoich dzieci. to on jest tutaj najwiekszym
                              problemem. ona nic nie musi ona moze chciec - on musi.
                              oczywioscie duzo swiadczy o kobiecie ktora biernie przyglada sie jak ojciec
                              olewa swoje wlasne dzieci ale to dalej jest problem z ojcem a nie z nia.
                              ja nie umialabym zyc z czlowiekiem ktory zadniedbuje swoje dzieci - dla mnie to
                              nie jest partner do zycia.
                              mimo ze ja mam mase uczuc dla swojej pasierbicy wiem ze nie wszytskie kobiety
                              potrafia takie uczucia wykrzesac do nie swojego dziecka. skoro ojciec sie nie
                              poczuwa nie oczekuj ze zrobi to obca kobieta.
                              niestety ..................
                              • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:56
                                mag... ta mama dziecka zyje z tym ze dziecko krazy pomiedzy dwoma domami
                                • m-jak-magi Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:59
                                  to ze ona z tym zyje doprawdy malo mnie obchodzi. miala swoj udzial w rozpadzie
                                  zwiazku wiec musi poniesc tego konsekwencje.
                                  mnie ine=teresuje tylko fakt ze dziecko krazy miedzy dwoma domami i staram sie
                                  na ile moge zapewnic dziecku normalne warunki zeby czulo sie akceptowane i
                                  mialo wrazenie ze jest u siebie.
                              • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:57
                                ale ta obca kobieta zyje z tym czlowiekiem skoro z tym zyje to znaczy ze popiera
                                • m-jak-magi Re: aiszaaa... 31.12.06, 00:01
                                  zgadza sie ale skupiajac sie na jej winie zapominasz ze 1szym winowajca w tami
                                  ukladzie jest ojciec dzieci.
                          • m-jak-magi Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:48
                            nie uslysze, bo obie ciezko pracujemy - to m sie czasem obija smile
                        • m-jak-magi Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:47
                          ja nie bywam zla na ex bo o niej nie mysle. nie wiem jaka jest, co mowi co
                          mysli. jak mam byc zla na kogos kto dla mnie jest wirtualny.
                          • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:48
                            mag kochaj te dziecko tak jakby bylo tez i twoje bo to tez krew i synka ta sama
                            • m-jak-magi Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:49
                              z takiego zalozenia wychodze i naprawde latwiej mi sie zyje.
                              • aisza33 Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:53
                                i zyj tak...zapewne rozumiesz ze zwiaze z przeszloscia ma jednak trudy
                      • m-jak-magi Re: aiszaaa... 30.12.06, 23:42
                        ani wy pierwsze ani wy zle. sa ludzie i taborety. ja nie dziele ludzi na eksie
                        i macochy bo podzial z gory dupawy.
                        oceniam czlowieka na podstawie czynow i postawy jak reprzentuje wobec dziecka.
                        jesli matka traktuje dziecko jako karte oprzetragowa do walki z bylym mezem, bo
                        ch...., bo porzucil, bo zostawil wiec niech placi - taka osoba jest w moim
                        poczuciu zla.
                        tak samo macocha ktora zagarnia egoistycznie tertorium zapominajac ze m ma
                        dziecko z poprzedniego zwiazku ktore nie jest jedynie obciazeniem finasowym a
                        ma przede wszytskim swoje prawa do szacunku, milosci i troski oraz oczywosice
                        zabezpieczenia finansowego - taka macocha jest zla.
                        tyle na temat.
                        ani ja latam na miotle ani wy nie macie aureoli cierpietnic.
                        skrzyzowaly sie kiedys nasze zycia i tyle. trzeba ten fakt przyjac i
                        zaakceptowac bo liczy sie dobro dziecka.
            • m-jak-magi Re: jane zazdroszcze Ci ;-) 30.12.06, 23:24
              nie jest trudny jesli wyjdziemy z zalozenia ze dziecko jest czescia czlowieka
              ktorego kochamy. skoro kochamy jego to musimy przynajmniej szanowac jego
              dziecko.
              ja mam dla malej duzo wiecej uczuc niz tylko szacunek i mam wrazenie ze jej
              matka to rozumie.
              jestem w zwiazku juz ponad 4 lata a nigdy nie zamienilam z nia 1 slowa. jest
              dla mnie wirtualna postacia............... mam dla niej jednak ogromny szacunek
              ze umie wychowac mala wolna od niezdrowych emocji. mala powiedziala mi ostatnio
              ze jestem jej najwieksza przyjaciolka - odbieram to jako wielki sukces calego
              trio : eksi, m i mojego.

              wracajac do watku na macochach - nawet nie zdajecie sobie sprawy ile z macoch
              jest jednoczesnie eksiami....
              • aisza33 Re: jane zazdroszcze Ci ;-) 30.12.06, 23:27
                mag... ale to niestety czujesz czesc swojego meza wiedz ze to i czesc tamtej
                kobiety. Nie jest ta eks tak okropnal postacia skoro 9 miesiecy pod sercem je nosila
                • aisza33 Re: jane zazdroszcze Ci ;-) 30.12.06, 23:29
                  myslisz ze skoro az tak ciagnie z kieszeni wtornej na dziecko to sama z tego
                  korzysta? sadzisz ze ubierze sie w te ubranie ze wyksztalcenie to jej potrzebne?
                  • m-jak-magi Re: jane zazdroszcze Ci ;-) 30.12.06, 23:37
                    z mojej kieszeni nie ciagnie. co robi z pieniedzmi nie wnikam. wychodze z
                    zalozenia ze jak kazda matka chce dla dziecka jak najlepiej i pieniadze wydaje
                    najlepiej jak potrafi.
                    wbrew powszechnym opiniom uwazam ze kazdy rodzic ktory decyduje sie na kolejne
                    dziecko musi pamietac o finaswoym zabezpieczeniu wszystkich swoich dzieci.
                    fakt ze pojawia sie nowe nie oznacza ze na dotychczasowym dzieciom zmniejszyly
                    sie potrzeby finansowe.
                    chcesz miec wiecej dzieci - wiecej pracuj i wiecej zarabiaj. to akurat
                    codziennie wladam lopata do glowy mojemu m i tez zasady sie trzymamy.
                    • madziulec m-jak-magi 30.12.06, 23:52
                      Wiesz, to pewnie jestes jedna z nielicznych. Nexia ojca mojego dziecka uwaza, ze krzywdze wlasne dziecko. nie wiem jeszcze na czym ta krzywda mialaby polegac, bo jak dotad nei moge si erecz doczekac tego obiecaniego zabrania mi dziecka, a obiecane zostalo przez niego w maju zeszlego roku...
                      Widac cos nei za bardzo mu to skladnei idzie.

                      Takie juz jest zycie.
                      Czasem oczywiscie patologia sie zdarza, ale wbrew pozorom nei jest tak czesta
                      • aisza33 Re: m-jak-magi 30.12.06, 23:54
                        madziulec przezylam i to .Nie ma szans w polsce nie tak latwo rozbic wiezi
                        pomiedzy matka a dzieckiem
                        • madziulec Re: m-jak-magi 31.12.06, 08:37
                          Powiem Ci tak - nie tak latwo, ale jest to potencjalnie mozliwe.
                          Czyli do zrealizowania.

                          Mnie naprawde zastanawia fenomen ojcow, ktorzy w ferworze walk na poczatku konca zwiazku wygrazaja jak to odbiora dziecko, pozniej zas raczej nie wykazuja wiekszego zainteresowania. Jakos mi sie to kloci
                • m-jak-magi Re: jane zazdroszcze Ci ;-) 30.12.06, 23:32
                  aisza - niech ona sobie bedzie jaka jest. nie mnie ja oceniac. nie musze jej
                  lubic ona mnie tez nie. zreszta jakby nie patrzec powodow do wzajemnej sympatii
                  nie mamy.
                  jest szacunek - a przynajmniej pozory szacunku - to wystarczy.

                  hmmmm czy noszenie dziecka pod sercem przez 9 miesiecy to powod do oceny czy
                  ktos jest okropny czy nie ???? argument chyba zaden, ja nosze swojego
                  dzieciaczka od 7miu a czy jestem okropna matka czy nie pokaze zycie.
                  • aisza33 Re: jane zazdroszcze Ci ;-) 30.12.06, 23:35
                    mag bedziesz mama to powiedz mi czemu ta eks nie moze czuc sie matka ?dlatego ze
                    ciagnie na dziecko? tak to chyba nazywaja*** te drugie zony****
                    • m-jak-magi Re: jane zazdroszcze Ci ;-) 30.12.06, 23:45
                      aisza jak zejdziemy z poziomu genralizowania to z przyjemnoscia z toba
                      podyskutuje.
                      uwierz mi nie jestem partnerem do takiej dyskusji bo szanuje matke mojej
                      pasierbicy a mala kocham bo jest super dzieckiem i naprawde ciesze sie ze
                      zaistniala w moim zyciu. ciesze sie ze moj synek bedzie mial fenomenalna
                      siostre a to po czesci sukces jej matki ze tak ja umiala wychowac.
              • pelagaa Re: jane zazdroszcze Ci ;-) 31.12.06, 21:57
                Magi,ale takich wyjatkowych, jak Ty osob jest bardzo niewiele, naprawde smile
          • braktalentu Re: jane zazdroszcze Ci ;-) 31.12.06, 12:02
            Tak, są też takie. Może nawet większość. Kto wie? Na przykład ja. Wzór
            stosunków z pasierbicą. A jednak moje dziecko jest dla mnie najważniejsze. I to
            w sytuacji ekstremalnej (jaskinia, zimno, brak pożywienia, drapieżniki na
            zewnątrz) na pewno zadziała na niekorzyść dziecka z pierwszego małżeństwa. No i
            pech chciał, że teraz to ja jestem szyją kręcącą głową mojego M. A Exia? Pewnie
            się cieszy, że znalazł babkę, która nawet kiedy nie ma humoru, to przyzwoitość
            zmusza ją do udawania, że się cieszy z wizyty pasierbicy (jak z wizyty Ciotki
            Leokadii z Pobiedzisk, Teściowej, czy Zdzichy-smile. I, że czasem (nawet dość
            często) naprawdę się cieszy. Tak, tak Aisza, to przykre, ale masz rację. W
            dużej mierze to od Nexi zależy, czy Twojemu dziecku zostanie zapewniona
            należyta miłość i utrzymanie, czy dostanie tylko nędzne ochłapy. Lepiej się
            Nexiuni nie narażaj-smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka