co ja ma z tym zrobić?

17.04.03, 13:39
Żyje sobie spokojnie, a tu nagle tatusiowi mojej córki znów coś strzeliło do
głowy. Zostawił mnie w 3 mies. ciąży,właściwie to mi naewt nie powiedział, że
mnie zostawia. Po prostu zaczął sie pokazywac coraz rzadziej itp. Moja teraz
roczna córka widywała go rzadko, była nawet 1/2-roczna przerwa. Od jakiegoś
czasu zaczął sie pojawiać częsiej i zachowywac tak jak kiedyś. Wiedziałam ,że
coś się święci. A dziś dostałam sms-y (dziwny sposób na takie wiadomości), że
mnie wciąż kocha i nie może zapomnieć. Najgorsze jest to ,że ja tez nie mogę
zapomnieć, chociaż juz chyba zrobiłam wszystko w tym kierunku. Chciałabym z
nim być, ale to chyba niemożliwe. Mamy inne plany na przyszłość, poza tym to,
co zrobił i moja rodzina. mama bardzo mi pomogła przejść przez ten czas i nie
wyobrażam sobie, jak mogłabym jej to zrobić. Więc teraz siedzę i zastanawiam
się, czy mu w ogóle odpowiadac na te sms-y. Nawet nie wiem, co miałabym mu
napisać.
    • mag_p Re: co ja ma z tym zrobić? 17.04.03, 13:50
      Hmm.. To wiecej niz trudne...
      Moze okres probny..?
      Wiesz ja nie mam prawa , ani nawet nie chce Ci doradzac co powinnas zrobic, ale
      moge tylkopowiedziec , ze wg. mnie powinnas podjac te decyzje po przemysleniu.
      Ale mimo calej Twojej miloscdo Matki i calego Jej oddania , nie mozesz ssie w
      tej decyzii kierowac Nia. Musisz barc pod uwage Siebie i dziecko. Ona jest
      istotna i bardzo wazna .. wiem , bo moja Mama tez pomaga mi przejsc
      najtrudniejszy etap mego zycia, ale ... no wlasie to jest to ale, mysle , ze
      Ona po rozmowie z Toba przyjmie kazda Twoja decyzje, ale To Ty muszisz byc
      pewna tej decyzji i Ty musisz wiedziec jak chcesz...

      Zastanow sie , to bardzo powazne i trudne. Uczucia, rozsadek...
      Matka jest wazna - nawet bardzo ... , ale to ktos kto Ciebie zrozumie wiec nie
      rob nieczego ze strachu przed czyjas rakcja!

      Mag
    • mikawi Re: co ja ma z tym zrobić? 17.04.03, 14:15
      nie pisz nic, jeśli mu na was zależy i bedzie chciał byc z wami, to nie będzie
      pisał sms-ów, tylko do was przyjeżdżał. Facet musi zdać sobie sprawę, że już
      raz namieszał ci w zyciu, przewrócil wszystko do góry nogami, a teraz - gdy ty
      pozbierałaś wszystko do kupy, on znowu próbuje ci zrobić rewolucję. Rozmowa,
      rozmowa, rozmowa - czy zdaje sobie sprawę z tego co robi, mowi/pisze? Bo jeśli
      to słowa, jeśli znowu nie jest pewny, to niech nie eksperymentuje na tobie i
      dziecku. Niech sam sie zastanowi nad tym, bo ty już dość przeszłaś. Taką
      decyzję ty tez podejmij na spokojnie, gdy będziesz pewna, że mu się po jakims
      czasie znowu nie odwidzi a ty znowu będziesz zbierała się do kupy.
    • e.beata Re: co ja ma z tym zrobić? 17.04.03, 15:18
      Popieram mikawi, nie rób w tej chwili nic.
      Niech odwiedza dziecko.
      Będzie miał przecież wtedy kontakt z Tobą.
      Niech nawiąze dobry kontakt z córką, niech zobaczy na czym będą polegać jego
      obowiązki a ty zobaczysz jak sobie radzi i czy się za pół roku nie
      wystraszy "obciążenia".
      Ty już udowodniłaś że jesteś dobrym człowiekiem, dobrą matką.
      Teraz on musi Tobie, dziecku, sobie udowodnić, że jest odpowiedzialnym
      człowiekiem. A na to trzeba czasu.
      I życzę żeby wszystko wam się dobrze ułożyło wink.
      • edzieckokarenina Re: co ja ma z tym zrobić? 17.04.03, 15:33
        Zgadzam się z mikawi i e.beatą-to jest zbyt poważna sprawa,żeby załątwić ją
        za "pomocą" sms-ów.Sms-a można komuś wysłać,jak się chce po prostu umówić na
        randkę.Jeżeli czujesz potrzebę odpisania mu,to najlepiej napisz,że jest to dla
        Ciebie temat na poważną rozmowę w cztery oczy-sama wtedy zobaczysz jak
        zareaguje.Czy zechce się umówić na spotkanie,czy znowu zamilknie na jakiś czas.
        Trzymaj się!smile
        • marina2 Re: co ja ma z tym zrobić? 17.04.03, 16:41
          Teraz to facet musiesie postarac.Ok sms moze byc poczatkiem , nie wiedzial jak
          nawiazac, cos mu sie tam roji pod czaszka moze i dojrzewa.Trzymaj sie faktow a
          nie obietnic.Niech sie stara i wykaze.Nie ma lekko jak sie namiesza ...M
          • linia_maginota Re: co ja ma z tym zrobić? 17.04.03, 22:59
            ciekawa jestem jaka bierzecie odpowiedzialnosc za udzielanie tego typu rad...
            czytam z zaciekawieniem i zauwazylam, ze niektore osoby (nie bede pokazywala
            palcem) wykazuja sie jakas rasistowsko-seksistowska pasja w dawaniu rad. sms
            jest jakas forma kontaktu miedzy ludzmi. moze w tej chwili nie stac go na inna,
            ale jakby nie patrzyl sa objawem dobrej woli. jesli je zlekcewazysz twoj facet
            moze czuc, ze juz go dokumentnie skreslilas ( tak, tak drogie panie! mezczyzna
            to tez czlowiek i tez czuje !!!). czasami ludzie dziwnie sie zachowuja, kiedy
            czuja, ze sytuacja ich przerasta. przeciez mozesz umowic sie nawet smsowo na
            rozmowe i przedyskutowac sprawe. ludzie maja prawo do bledow i moze, jesli ty
            dasz szanse podtrzymujac kontakt, ktos kiedys, kiedy zbladzisz tez taka szanse
            ci da. pozdrawiam i zycze wybrania najlepszego z mozliwych rozwiazania ( ktore
            na pewno w glebi serca znasz smile
            • edzieckokarenina Re: co ja ma z tym zrobić?-do linii?liniaa 18.04.03, 11:26
              miła/ły linio,skoro zwróciłaś/łeś się do ogółu osób,które tutaj się
              wypowiedziały postanowiłam nie pozostawić Twej osoby bez odpowiedzi.Niestety
              nie odpowiem jako "głos zbiorowy",odpowiem za siebiesmile, i wypowiem swoje
              zdanie na temat innych odpowiedzi.
              Wymowa Twego postu jest taka-"one odradzają kasi kontaktów z tym
              facetem!"(dobrze Cię zrozumiałam linio?).
              Otóż nie-pisze się tu o tym,aby z nim poważnie porozmawiać w cztery oczy-tak?
              Pozdrawiam Cię
    • stynka Re: co ja ma z tym zrobić? 18.04.03, 23:40
      ekasiu,

      Napisz, że dasz mu szansę.
      Daj mu szansę, dla dobra dziecka. Poinformuj go tylko, że to jego ostatnia
      szansa... Zawiódł Cię pewnie nie raz, skoro piszesz, że mu znowu coś strzeliło.
      Ale może tym razem ma szczere zamiary i nie kręci? Może zrozumiał, że dziecko
      to cenny skarb? My jesteśmy silne i dla dobra dzieci wiele zrobimy. A skoro
      dodatkowo Ty sama coś jeszcze czujesz, to powinnaś też dla siebie spróbować. Na
      dwoje babka wróżyła. Albo wygrasz (czego Ci oczywiście życzę), albo pozbędziesz
      się złudzeń. Ale nigdy nie będziesz sobie wyrzucać, że nie spróbowałaś.
      Ja mam inną sytuację, ale czasami zastanawiam się, czy nie za łatwo dałam za
      wygraną, czy nie powinnam była zawalczyć o ojca dla mojego dziecka, czy w końcu
      moje dziecko mi tego kiedyś nie wypomni...
      Nie przejmuj się rodziną. Pomogli Ci, ale prawdziwa pomoc jest bezinteresowna.
      Nie możesz podejmować własnych decyzji mając na względzie tylko i wyłącznie
      zdanie mamy. Przecież jeśli się uda, to i ona będzie szczęśliwa mając
      szczęśliwą córkę i wnuczkę! A jeśli się nie uda, to raz jeszcze Ci pomoże.
      Przecież właśnie takie są matki!
      Spróbuj. Nawet gdyby ten człowiek miał się odnaleźć jedynie w roli ojca Twojej
      córeczki, to i tak byłaby wygrana.

      Ściskam świątecznie,
      stynka
    • ania_rosa Re: co ja ma z tym zrobić? 19.04.03, 16:15
      hej
      Chciałabym tylko rzucić jedną anegdotę bardzo w temacie. Rzecz dotyczy mojej
      przyjaiólki. Cztery lata temu zostawił ją facet i kiedy odchodził nadal
      utrzymywał, ze jest milością jego życia (???) ale nie jest w stanie z nią
      dłużej być. Facet szybko odnalazł się w nowej sytuacji, wszedł w nowy związek i
      mniej więcej raz na pół roku wysyłał do swojej byłej dziewczyny- a mojej
      przyjaciółki- a) sms'y b) maile c) wiadomości na GG d)telefony zawsze tej samej
      treści- kocha ją, chce z nią być, marzy o ich wspólnych dzieciach i firankach w
      przyszłym domu, a obecny związek jest pomyłką. Ilekroc coś miało już już z tego
      wyniknąć facet wycofywał sie rakiem i wracał do swojej ówczesnej dziewczyny.
      Obecnie mija czwarty rok tej sytuacji, włąsnie otrzymała maila, ze jest cudowną
      kobietą, do której on chce wrócić. Rozstał się z poprzednią partnerką. Chyba
      Was nie zaskoczę jeśli dodam, ze moja przyjaciółka nadal nie jest pewna, czy
      wyobraża sobie życie bez niego. Mimo czterech lat i permanentnego robienia jej
      w konia.
      Nie ma w tym nic dziwnego, ze serce czasem dyktuje co innego niż rozum.
      Natomiast warto czasem uruchomić rozsądek i zapytać się siebie samej czy sprawa
      ma w ogóle ręce i nogi i czy facet rokuje. Sytuacja pozostawiania za sobą
      tzw "otwartych drzwi", które w razie czego pozwolą wrócić do byłej partnerki/ra
      zdarza się dosyć często. sytuacja w ktorej były partner/ ka ma mętlik w glowie,
      bo nie wie co o tym wszystkim sądzić zdarza sie nie mniej rzadko. Zyskują na
      tym niewatpliwie ci niezdecydowani, bo niezależenie od tego, co zrobili uczy
      się ich, ze uporem i konsekwencją są w stanie przekonać oporną kobietę lub
      męzczyznę. Rób jak uważasz, ale sms'y i maile nietrudno wysłać. Trudniej
      przełożyć deklaracje na konkretne czyny, a przede wszystkim wyznaczyć granice
      własnej tolerancji wobec poczynań człowieka, na którym Ci zalezy. Jesli
      zdecydujesz sie go przyjać po jakimś okresie próbnym proponuję wytyczyć
      nieprzekraczalną linię własnej cierpliwości i trzymac sie jej granicy. I na
      drugi raz nie pozwolić na jej złamanie.
      pozdrawiam
      Rosa
      • matiw67 Re: co ja ma z tym zrobić? 22.04.03, 22:22
        Nie wydaje wam się, że w kontaktach z wybrakowanymi facetami przechodzimy po
        kolei nastepujące etapy?
        1. Etap buntu: facet z całym bagażem swoich wad zaczyna na dobre działać nam na
        nerwy Dzlnie postanawiamy zerwać wszelkie kontakty.
        2. Etap wahania: Mija trochę czasu i on robi się nagle zupełnie inny- miły,
        przyjazny, przynosi kwiatki i pisze SMS-y. Zastanawiamy się, czy nasza decyzja
        nie była pochopna. A może by tak dać mu nową szansę ? Wszak nikt nie jest
        doskonały, a jak popatrzec na facetów koleżanek to nasz nie taki znowu zły...No
        i łyso samemu.
        3. Etap szansy : zaczynamy od nowa... gehennę z facetem ( te telefony, które ni
        dzwonią choć obiecał, te chwile jego zamyśleń, ta drażliwość, ta nuda, to
        chamstwo - bagaż jego wad zaczyna nam ciążyć coraz bardziej, doprowadza nas do
        czarnej rozpaczy, popadamy w depresję i wracamy do pkt 1...ITD

        Nie chcę przez to powiedzieć , że nie warto próbować . Wszak "cierpliwośc i
        poczucie humoru to dwa wielbłądy, które przeniosą nas przez każdą pustynię"
        Pozdrawiam wszystkie ofiary błędnego koła smile
    • rzena3 Re: co ja ma z tym zrobić? 23.04.03, 09:47
      Witaj Kasiu!
      Kiedyś byłam w podobnej sytuacji.
      Mieszkałam z facetem , zaszłąm w ciążę i ansza miłośc sie skaczyła, zostawił
      mneiw 8 m-cu ciazy, potem ja miłąm problem y wieć chyba z litości wrócił na
      moment. Kiedy sie urodziłao dziecko odszedł znowwu, nei kontaktowłą sie ani ze
      mna ani z dziecki m przez 2 miesiące. Mogłam liczyć też tylko na moja rodzine
      na mamę dzieki której wogóle żyję któa mnei zawsze podtrzymywałą na duchu i
      znosiał moje załąmania,dzięki mojejmu bratu któy starał sie mnei ciagle do
      siebei zabeirać . PO 2 m-cach Tatuś sobei przypomniał o nas, zacżął anjpierw
      przychodzić raz an tydzień , dzwonić pod byle pretekstem itp. Starał sie zbiżyć
      c choć dalej swoja wolność pielegnował. W końcu po 3 miesiaćach takiego
      przychodzenai wkońcu codziennego postanowiłąm mu dacć szansę , myślałam ze sie
      opamietał ze zrozumiał i sie zmienił. Mieszaliśmy 4 miesiaće i potem mu
      znowu :"odbiło". Poprostu z dnia na dzień mu sie znudziło i zapragnał znowu
      innego życia . Nic nie zrozumiał a wrócił tylk odlateg oze go starszei rodzice
      pchaja do nas. Potem było jeszczewiele błędó z mojej strony ze godzilam sie an
      takei zycie tzn. rozstania i powroty.
      Teraz z nim nei mieszkam od prawie 2 miesiećy znowu przychodzi codziennie ,
      dzwoni, obeicuje, móiw ze kocha. Ale ja już teg onei słucham, ja wiem czym to
      pachnie. Zaproponowałam jemu jedna rzecz: pisemne oświadczenei ze wiecej sie
      eni powtózy to ze nas zostawial a jesli nawali to definitywne wyprowadzenei
      sie sie i koniec. I wiesz co on powiedzłą ze takeigo czegośmi nigdy nei podpize
      ze on mi słownei obeiuej ito mi powinno wystarczyć . I od poniedziałku zero
      kontaktu.Takei są jego zmiany.
      Co mogę ci poradzić Kasiu!!
      Jeżeli to jest pierwszy raz keidy od sie probuje do was zblizyć po tym jak cie
      zostawił to zastanó sie czy nie bedziesz załowac niewykorzystanej szansy a nuz
      sie zmieni.Nikt ci nie zagwarantuje ze on sie zmieni l i sie to wieće jn ie
      powtózy. Ale nie ulegaj złudzenion non stop tak jka ja. Jeśli raz nei skorzysta
      to nigdy potem tez sie nie zmieni.
      pozdrawiam
Pełna wersja