kilka dni temu byłam świadkiem takiej sytuacji:
boczna droga przez las, na rowerach jadą z przodu (domniemam, że babcia) za
nią wnuczka (ok 7 lat) a za wnuczką matka tej wnuczki

. Jakiś małoletni
debil szaleje na drodze autem, wyprzedza je.. dziewczynka wystraszyła się,
chciała jak najbardziej zjechać na bok. krawężnik był wysoki wywróciła się.
uderzyła głową o beton. krew sie polała dziewczynka leży i płacze. Matka tej
dziewczyny zaczęła krzyczeć: "Ty głupia jesteś, po co zjeżdzasz, mówiłam że
jadę za Tobą, jak do ciebie mówić? mam Cię dosyć głupia szczeniaro...
zatkało mnie ale nic patrzę co dzieje się dalej..
Kobieta zamiast pomóc dziewczynce wstać, a przede wszystkim sprawdzić czy nic
poważnego się jej nie stało zaczyna ją okładać - taką leżącą...
nie wytrzymałam podeszłam, zwróciłam uwagę nawet nie zareagowała..
odepchnęłam ją a ta wpadła w szał i zaczęła się ze mną szarpać... zagotowało
się we mnie wezwałam policję...
babcia dziewczynki stała ciągle obok, nie reagowała poprostu patrzyła...
Kur... m....
miałam ochotę zabrać tą biedną dziewczynkę od tej popier.. kobiety.. jak tak
można? jakie poczucie własnej wartości ta dziewczynka bedzie miała kiedyś w
przyszłości... i jak ma nie być przemocy w rodzinie, skoro nawet babcia która
pewnie jest codziennie światkiem tych zachowań nie reaguje...