Możecie mi powiedzieć jakie macie zasądzone alimenty? Tak konkretnie?
Zakładając, iż druga strona prowadzi kilka dobrze prosperujacych interesów,
czyli jego dochody można oszacować na kilka do kilkunastu tysięcy zł miesięcznie.
Ja też pracuję, zarabiam średnio, na chleb i buty nam nie brakuje, ale już np.
z aparatem korekcyjnym na zęby będę miała problem, będę musiała chyba kredyt brać.
Ja mam zasądzone 600 zł, od siedmiu lat - córka ma 8. Z różnych powodów, to
długie, prawnik doradził mi złożenie wniosku o podwyższenie alimentów.
Tylko czy sądy zasądzają zgodnie z ewentualnymi wyliczeniami, czyli czy mam
szanse na wyrok dla mnie pozytywny? Tak z życia - czy macie wyższe alimenty
niż 600 zł? Jak sąd podchodzi do podwyższenia takich kwot?
Od razu uprzedzam - zdaję sobie sprawę, że niektórzy z nas mają zasądzone
alimenty w śmiesznych kwotach 150 zł i podobnie, i te moje 600 (tak naprawdę
to dużo mniej, bo tatuś ukrywa dochody, ale właśnie mam parę dowodów na to) to
dużo, ale należy pamietać, iż dziecko ma prawo do takiego poziomu zycia, jaki
mają oboje rodzice, i do takich pieniędzy, jakie byłyby na nie wydawane, gdyby
rodzice nadal byli razem.
A mój ex zarabia zdecydowanie parokrotnie więcej niż ja. Dlaczego mam więc
chodzić do państwowego ortodonty i czekać miesiącami na wizytę, skoro ex
jeździ do najlepszego/najdroższego dentysty do najbliższego miasta
wojewódzkiego? Dlaczego mam odmawiać jej angielskiego czy kina? Jej tato
niczego nie odmawia sobie. I nie boli mnie to, żeby mnie tu zaraz nie
atakowali, jestem zadowolona ze swojego obecnego życia. Tylko dlaczego on
żałuje kasy na córkę?
Łoo matko, alem się rozpisała

Więc podsumowując: jakie alimenty przyznają sady, zakładając, iż strona
zobowiązana do alimentacji jest naprawdę dobrze sytuowana? Czy macie zasądzone
np. 1000 zł, albo wiecej? Żeby mi nie daj boshe nie obniżyli

Napiszcie, bardzo proszę.