magdmaz
31.07.07, 05:58
Piszę tu, bo może przeczytają mnie osoby, które już takie doświadczenia mają
za sobą albo chociaż na sprawę potrafią spojrzeć obiektywnie i bez jadu.
Moja córka ma w przyszłym roku komunię.
Założyłam sobie, że będzie normalnie: przyjadą Rodzice, Dziadkowie, Chrzestni
(mój brat i moja najbliższa przyjaciółka) - zapewne ze współmałżonkami i dziećmi.
Ex nie ma żony ani "nowych" dzieci.
Impreza w knajpie, bo mam fobie na tle grzebania exa po moich szafach i nie
chcę go nocować, ani żeby przebywał w moim domu więcej niż potrzeba.
Zadeklarowałam, ze załatwię nocleg dla Rodziców exa, noż cholera, jemu też
mogę ten skubany hotel opłacić!
I ex powiedział, że kategorycznie nie życzy sobie, aby na komunii była
chrzestna matka naszej córki, bo ona była świadkiem na rozprawie rozwodowej.
!!!!!!
(Ex jest chory - albo ma przynajmniej silne zaburzenia emocjonalne, ja wiem że
się leczy, ale tekst, ze przyczyniła się bezpośrednio do rozbicia naszego
związku (!!!!!!! - wyraził zgodę na rozwód!!!!!!!) powalił mnie totalnie. Jej
zeznania były tylko formalnością, złego słowa na niego nie powiedziała, mówiła
głównie o sytuacji dzieci w tym małżeństwie - nawet nie wiem, czy ex zapoznał
się z zeznaniami, bo były w innym sądzie).
Szczęka mi opadła i jeszcze ją zbieram.
Zazwyczaj liczę się ze zdaniem exa w sprawach dzieci, ale to jest ŚWIęTO
DZIECKA i gó.. mu do tego, kogo sobie lubi, a kogo nie. Co mu powiedziałam,
ale bez wrażenia.
Wymyśliłam dwa rozwiązania:
1. Leję na exa i zapraszam skład jak powyżej, najwyżej tatuś się obrazi i
sobie wyjdzie w połowie - albo zrobi awanturę - a potrafi.
2. Nie zapraszam NIKOGO. Mama, tata, dziecko, brak przyjęcia. Obawiam się, ze
dziecko nie będzie szczęśliwe, ale przynajmniej obędzie sie bez wymyślania
drogich prezentów przesłaniających uroczystość.
Czy umiecie wymyślić jakieś lepsze rozwiązanie? Co byście zrobili na moim miejscu?