Witajcie.
Nie umiem sobie z tym poradzic... Jako nastolatka zaliczyłam tzw. "wpadkę", wyszłam za mąż i jak nietrudno sie domyślic szybko sie rozwiodlam

Od tego czasu minęło już kilka lat. Potwornie dokucza mi samotnośc, brakuje mi męskiego ramienia, wsparcia ze zmaganiami codzienności ale też zwykłej bliskości fizycznej. Od rozwodu przez moje życie przewineło się 2 facetów, trudno to nazwac związkami- poprostu bliższe kilkumiesięczne znajomości: do kina, na randke, do sexu... smutne, prawda
Niepotrafie sie zakochac, do kazdej znajomosci podchodze z zalozeniem " sprubuje, moze sie uda stworzyc fajny związek" .
Kolejny problem to lęk przed sexem, a wlasciwie PANIKA "po".
Każdorazowo sie zabezpieczam, ale po kazdym stosunku dopadaja mnie mysli: "co bedzie jesli antykoncepcja zawiedzie?" "Co jesli znów zajde w nieplanowaną ciąże?" itp.Doszło już do tego ze gdy tylko okres spóźniał mi się kilka dni bieglam po testy ciażowe i mimo negatywnego wyniku gorączkowo przeglądałam strony o tematyce wczesnej aborcji. Jestem tym przerażona!

Nawet nie wiem czy kiedykolwiek chciałabym miec jeszcze dzieci. Staram sie byc jak najlepsza matka dla swojego dziecka ale niestety macierzynstwo kojarzy mi sie głownie z wieloma wyrzeczeniami i ograniczeniami. Kocham swoje dziecko i jest ono promykiem słonca w moim szarym skopanym zyciu, ale wszystko robie z myslą o nim, dla niego. Dlaczego tak sie dzieje? Mam 27 lat a czuje sie jak nastolatka ktora zwyczajnie nie dojrzala do sexu