Dodaj do ulubionych

Co mam robic

02.02.08, 23:45
Błagam pomóżcie, jakaś rada. Jestem załamana. 12 lat małżeństwa (mam 37, maż
39) jedno dziecko 11 lat, 17 lat znajomości. Związek bardzo udany - mój wciąż
mąż - zaradny, kochający, dużo pracujący, dbający. Ja pracuję jako
nauczycielka w budżetówce, on wzięty adwokat, po studiach w Polsce, Niemczech
i Stanach, rozpoczęty prawie ukończony doktorat. Zarabia pieniądze olbrzymie,
nie piszę jakie, ale za miesiąc wiele razy więcej niż ja za rok! Jest
wspólnikiem w kancelarii, poza tym jest niesamowicie inteligentny, ceniony.
Poza pracą która rzeczywiście lubi,nie włóczył się Czasem pracował też w domu
i dlatego tez sporo czasu spędzał w domu. Bywało, że gdzieś wyjechał służbowo,
ale na krótko. Dość przystojny (no może teraz starszy o parenaście kilogramów,
ale nie gruby (siłownia) - raczej kawał chłopa - co może się podobać jak
któraś lubi ponad 185 cm i ponad 100 kg żywej wagi). Ja raczej szara myszka.
Zadawałam sobie często pytanie, czy to nie za dużo szcześcia. Przystojny mąż,
pracowity, kochajacy, gwarantujący beztroskie życie w luksusie? Chociaż dbam o
siebie, bo mnie stać na to, to nie jestem piękną kobietą, z super figurą (jak
to bywa - tu za dużo tu za mało, zmarszczki tu i ówdzie cellulit, mimo, że
zwalczam, też parę kilo więcej)
Mąż nie dbał o pieniądze - zjeździłam z nim prawie cały świat. Byliśmy na
Hawajach, Arubie, w Brazylii, Seszelach,Florydzie, w całej chybie Europie.
Prywatna szkoła dla dziecka, pani do pomocy w domu, co dwa- trzy lata nowy
samochód. Wydawałoby się, że idylla. Ale on kogoś poznał jakieś dwa - trzy
miesiące temu - przyznał się do tego,że spotyka się z kobietą i z nią sypia.
Co gorsza wiem o kogo chodzi,ponieważ jest też nauczycielką. Niestety jest też
piękna kobieta, wdowa, starsza od niego o 8 lat (!) ale nie wygląda na swój
wiek (tak z 8 lat mniej) Była sportsmenką, trenowała lekką atletykę, nawet
uczestniczyła w zawodach międzynarodowych. Super figura (mimo że ma 2 dzieci),
chodzi w mini, mam długie nogi, wspaniałe włosy (brunetka). Nadawałaby się na
okładkę jakiegoś ekskluzywenego magazynu dla kobiet. Naprawdę czuję się przy
niej szarą myszką, brzydką, już z cellulitem, szerokimi biodrami.
Do tego nie mam w ogóle chęci na seks. Powinnam może od tego zaczać -
nastąpilo to ponad rok temu po operacji na enodmetriozę To chyba popchało
mojego męża do niej. Kilka miesięcy postu, minimalne zainteresowanie tymi
sprawami z mojej strony później. To tak z już ponad rok (prawie półtora) , ale
ja po prostu nic nie odczuwałam, jakaś blokada, organizm nie potrzebował, a on
próbował od czasu do czasu, ale nie nachalnie. Krótko - kiedyś było kilka
razy na tydzień, a zrobiło sie raz na kilka tygodni...
Wydaje mi się się chyba poznał ją na jakiejś oficjalnej uroczystości (na
której i ja byłam), miała jakiś problem prawny, on zadeklarował pomoc i
prawdopodobnie tak się to zaczęło. Nie obawiałam się tego, że prosiła go o
pomoc, bo doradzał dwóm byłym Miss Polonią, kilku modelkom - wiem gdyż
niektóre z tych kobiet poznałam dzięki temu. Trochę się obawiałem tych
znajomości z pięknymi kobietami, ale wcześniej żadna z nim nie wykroczyła poza
znajomość służbową. Teraz ktoś ich zobaczył razem w objęciach, a on przyznał
się, że widuje się z nią dwa - trzy razy w tygodniu i że śpią ze sobą i że
jest mu z nią dobrze. Powiedział, że ona nie chce wychodzić za mąż, że nie
chce od niego pieniędzy, że jest po prostu fantastyczną kobietą, która daje mu
wiele przyjemności, że te spotkania to pełen relaks, że jest fantastyczna w
łóżku. Co robić - walczyć, czyli przebaczyć czy rozwód? Powiedział że jeśli
chce rozwodu to nie będzie robić problemów, tylko chce zachować prawo do
częstych spotkań z synem, że da mi samochód, mieszkanie, duże alimenty dla
mnie, pokrycie kosztów wykształcenia dziecka - zawsze taki był, nie dbał o
siebie, ale o rodzinę . Ale ja go w sumie kocham, tylko nie potrafię wybaczyć
zdrady... Obwiniam o to co się stało to siebie, to tamtą - że weszła w moje
życie. Obawiam się, że już skoro raz zdradził, to może zdradzić kolejny raz
....Załamałam się - świat się mi zawalił ...Mąz powiedział, że może się
wprowadzić w ciągu kilku dni (mamy wolne mieszkanie). Co robić???
Obserwuj wątek
    • katarzynasg Re: Co mam robic 03.02.08, 09:41
      wybacz...
      ale z tego co przeczytalam zrozumialam ze bardziej kochasz jego pieniadze niz
      jego...
      po drugie nie napisalas ze on skonczy znajomosc z ta kobieta, skoro mu dobrze z
      nia....
      po trzecie skoro od tak dlugiego czasu masz problem z seksualnoscia to wybierz
      sie do seksuologa badz psychologa na poczatek a na pewno cos doradzi, jesli nie
      chcesz od niego odejsc z tylko sobie waznych powodow, to pewnie bedziesz musiala
      sie pogodzic ze twoj pan puszcza sia na boki ale"najwazniejsza dla niego jest
      rodzina- nie mysli o sobie" moze wez sobie przeczytaj jeszcze to co napisalas to
      bedziesz miala obraz wlasnej sytuacji rodzinnej.....
      • sbelatka Re: Co mam robic 03.02.08, 15:34
        oczywiście nikt z nas Ci tego nie powie.
        Sugerowałabym żebys zamieściła swój post na forum "rozwód i co
        dalej?".Pewnie spotkasz sie tam nie dośc, ze z wiekszym odzewem (tak
        mysle) to także z sugestiami kobiet lub mężczyzn, ktorzy rozważali
        koniecznosc rozwodzenia sie i/lub rozwodzą sie czy już rozwiedli.
        Jeżeli nie potarfisz wybaczyc - to sie rozwiedz po prostu. Bo jak w
        takiej sytyacji wyobrażasz sobie Wasz dom?
        I jeszcze jedno. Mysle, ze bardzo by Ci sie pzrydalo podjęcie
        działań, w konsekwencji ktorych przestaniesz sie postrzegac jak
        szara myszka.
        I wiesz co? paradoksalnie być może najlepsza żecza jaka może Cie w
        życiu sppotkac to rozwód. Ale OCZYWISCIE tego nie wiem....
        Powodzenia. Bo przed toba trudne lata. Bez względu na to czy sie
        będziesz rozwodzic czy nie.
      • agapaws Re: Co mam robic 04.02.08, 01:17
        Mylisz sie kocham (a moze kochałam go) bardzo. Jak go poznalam był studentem,
        bez majątku, bez bogatej rodziny. Nie chodzi mi o pieniądze ale o męża, którego
        tracę. Nie pisałam że skończy znajomość. Nie rozumiałaś mnie - albo może
        opacznie zrozumiałaś
    • burza4 Re: Co mam robic 03.02.08, 16:23
      do przebaczenia potrzeba tego, co w konfesjonale - wyznania
      grzechu, ale i skruchy i postanowienia poprawy.

      ty piszesz tylko o wyznaniu - co z resztą? wygląda to jakby twój mąż
      oczekiwał od ciebie przyzwolenia - albo decyzji o rozwodzie. Skoro
      tak rzeczowo podchodzi do kwestii rozwodu - to jakoś nie widzę w nim
      żalu że popełnił błąd.

      cynicznie powiem, że póki ma wyrzuty sumienia - zadbałabym o
      przyszłość swoją i dziecka. Smutne doświadczenia wielu dziewczyn
      pokazują, że takie deklaracje wietrzeją z czasem. Za chwilę może być
      tak, że będziesz musiała walczyć o swoje.
      Niech przepisze mieszkanie, samochód, ustali alimenty - i
      przeprowadzi separację. To da wam obojgu czas na ochłonięcie. Sprawa
      jest zbyt świeża, żeby podejmować ostateczne decyzje, do
      przebaczenia potrzeba czasu. On z kolei powinien z dystansu
      zastanowić się czy udany seks jest wart rozbicia rodziny.
      • bennaz nawet tarot 03.02.08, 16:40
        mowi o tym,ze ten czlowiek co najwuzej Ci imponuje, nie kochasz go..
        • bennaz Re: nawet tarot 03.02.08, 16:50
          a on sie okreslil tzn. 'porachował', zrobil rozrachunek, nazwal
          rzeczy po imieniu. Poa tym szanuje Cie bo JESTES JEGO ZONA I MATKA
          JEGO DZIECKA, bo cs was laczy
          • agapaws Re: nawet tarot 04.02.08, 01:28
            Masz rację szanuje mnie ale zdradził i nie odczuwam, że chce "poprawy". Łączy
            nas (łączyło na pewno) wiele pięknych chwil, wyrzeczeń, wspólnego budowania
            związku, jak dotąd uchodzącego za wzorcowy.
        • agapaws Re: nawet tarot 04.02.08, 01:25
          Teraz nie wiem czy naprawdę go kocham, parę miesięcy temu na pewno tak i to
          bardzo. Imponuje mi tak tym co osiągnął i jakim kosztem i trudem oraz wielkim
          uporem w dążeniu do jasno postawionych celów. O tym co chce mówił już na
          studiach i zrealizował prawie wszystko. tak jak chciał. Gdyby nie ona to byłoby
          wszystko jak opisywał dawno temu, a co wtedy brzmiało jak sen.
      • agapaws Re: Co mam robic 04.02.08, 01:22
        Właśnie nie ma postanowienia poprawy! CO do deklaracji odnośnie zabezpieczenia,
        wydaje mi się, że oczekuje ode mnie decyzji. Jak powiem rozwód to mnie
        zabezpieczy tzn przepisze wolne mieszkanie, samochód, da pieniądze, zobowiąze
        sie do alimentnów. Ale będe się czuła jako ta co powiedziała dość i dostała za
        to kasę. Trochę okropne uczucie.
    • braktalentu Re: Co mam robic 03.02.08, 20:09
      Prawnik - od finansowego zabezpieczenia Ciebie i dziecka (nic na
      gębę, wszystko na ważnym urzędowo papierze, bo On jest oczywiście
      wspaniałym Misiem, ale ta Pani sypiająca z żonatym mężczyzną może
      nie być taka wspaniałomyślna i może woleć, żeby pieniądze
      przeznaczył na biżuterię dla Niej)
      Separacja - od ochłonięcia
      Seksuolog - od seksu
      Psycholog - od wypędzania szarej myszy

      Z rozwodem zawsze zdążysz
      • agapaws Re: Co mam robic 04.02.08, 01:32
        Masz sporo racji - ale nie pozbęde się poczucia szarej, mało atrakcyjnej, gdy
        mam tamtą przed oczami. Seksuloog - nawet myślałam o tym, lecz już za późno. Czy
        kiedykolwiek pójdę z nim do łóżka, po tym co zrobił? Zabezpieczenie sądzę, że
        bardzo kocha syna i gotów jest dla niego zrobić wszystko.
        • braktalentu Re: Co mam robic 04.02.08, 08:37
          Dla synka może i zrobi wszystko, ale dla Ciebie... Poczytaj na
          macochach jak się załatwia pazerne Exiary, to może otworzysz oczy.

          Jeżeli każdą radę masz zamiar kwitować, że już za późno i nic się
          nie da zrobić, to szkoda naszego wspólnego czasu.

          Być może nigdy nie pójdziesz z nim do łózka, ale jest kilku innych
          atraktyjnych panów, z którymi warto się przespać z przyjemnością,
          zamiast w wizją gęstowłosej piękności przed oczami.

    • gosia.dwa Re: Co mam robic 03.02.08, 22:03
      witam!!!
      napewno z podjęciem decyzji nie mozesz sie spieszyć.Musisz
      odpowiedzieć sobie na pytanie czy Ty wogóle kochasz swojego męża.Od
      miłości do nienawisci jeden malutki krok.Czasami wiadomość o
      zdradzie przekresla możliwość bycia razem no i uczucie sie zmienia.
      Zastanów się czy byłabyś w stanie być z mężem który Cię
      zdradził.Wybaczyć nie jest trudno ale zapomnieć to nielada wyzwanie.

      Nie rozumiem tej kobiety która spotyka się z Twoim mężem.
      Boże jacy ludzie są bezmyślni!!!
      Krzywdzą rodzinny-odbierają mężów,ojców...
      To taki niesprawiedliwe..

      pozdrawiam-gosia
      • agapaws Re: Co mam robic 04.02.08, 01:34
        Dziekuję, Wiem, że NIE zapomnę,a ze względu na wspólne lata może przebaczę i
        chyba wciąż go kocham....
    • jarena2 Re: Co mam robic 03.02.08, 23:24
      Przede wszystkim zgadzam się z burzą4 zabezpiecz swoje interesy
      finansowe na papierze, ja przechodziłam przez to samo, na początku
      dawał pieniądze nie było problemu, zawsze mówił że cokolwiek by się
      nie stało to o nic nie muszę się martwic he, he dobre, teraz tak już
      nie mówi, tylko muszę walczyc o swoje a wierz mi z tą kliką nie jest
      łatwo (jest prawnikiem i prowadzi wspólnie kancelarię). A to czy się
      rozwodzic czy nie to już drogorzędna sprawa, chociaż niekoniecznie.
      Jeśli chcesz to możemy pogadac na prive, to opowiem ci co nie co smile
      • agapaws Re: Co mam robic 04.02.08, 01:36
        Jestem z Warszawy, a Ty?
        Moze coś napiszesz więcej na maila na portalu gazety. Wasze radcy i
        spostrzeżenia są naprawdę cenne. Patrzycie chłodno i z boku, co pomaga mi
        zobaczyć moją sytuację z innej strony
        DZIEKUJE
    • lilith76 Re: Co mam robic 04.02.08, 11:13
      Równie istotne - NIE PORÓWNUJ SIĘ Z TAMTĄ. Kobiecość to niekoniecznie ubranie, sprężyste, gładkie ciało (80% kobiet po 20 roku życia ma cellulit, wyluzuj). Kobiecość to stan umysłu.
      Dla poprawy nastroju wybierz się do kosmetyczki, fryzjera, na fajne zakupy (w swoim stylu).
    • g0sik Re: Co mam robic 04.02.08, 20:46
      Mam wrażenie, że facet nie daje Ci dużego wyboru....Albo
      zaakceptujesz kochankę i będziecie papierowym małżeństwem albo
      rozwód i on Cię zabezpieczy...Pytanie czy jest o co walczyć skoro
      maż stawia sprawę raczej jasno - z kochanka jest mu dobrze i nie
      zamierza z niej rezygnować. Zgadzam się z Burzą, zabezpiecz swoje
      interesy oficjalnie i na papierze, jeśli nie macie rozdzielności
      facet nie robi Ci żadnej łaski…

      >Powiedział, że ona nie chce wychodzić za mąż, że nie chce od niego
      >pieniędzy, że jest po prostu fantastyczną kobietą, która daje mu
      >wiele przyjemności, że te spotkania to pełen relaks, że jest
      >fantastyczna w łóżku.

      Moja Droga, pokaż mi kochankę która po 2-3 miesiącach romansu
      ujawni, że dąży do ślubu i położenia ręki na kasie faceta... Nawet
      jeśli to prawda, to nie znaczy, że za pół roku nie zmieni zdania i
      nie zapragnie czegoś więcej niż tylko bezinteresownego seksu kilka
      razy w tygodniu...
      • mrs_ka Re: Co mam robic 05.02.08, 00:59
        > Moja Droga, pokaż mi kochankę która po 2-3 miesiącach romansu
        > ujawni, że dąży do ślubu i położenia ręki na kasie faceta... Nawet
        > jeśli to prawda, to nie znaczy, że za pół roku nie zmieni zdania i
        > nie zapragnie czegoś więcej niż tylko bezinteresownego seksu kilka
        > razy w tygodniu...


        święte słowa. Wydrukować, oprawić i powiesic na widocznym miejscu. I
        w chwilach przypływu nadziei spoglądać celem otrzeźwienia.

        ja Ci jednak chciałam napisac coś brutalnego, ale prawdziwego:
        Jestes biedną zoną bogatego męża. I dlatego jest Ci teraz tak trudno.
        Nie jest łatwo zrezygnowac z Aruby i komfortu finansowego w imię
        niewycenialnej godności własnej i aż nadto prawdopodobnej wizji
        zycia na poziomie średniej krajowej.
        Żebyśmy się dobrze zrozumiały: nie piszę tego zlosliwie. Piszę to
        serio.
        Wiele kobiet w podobnej do Twojej sytuacji zaciska zęby i wybiera
        jednak symboliczną Arubę. Z biegiem lat ich decyzja obrasta w
        kolejne argumenty wtórne w rodzaju "nie mogłam odebrać dziecku ojca"
        czy też "małżeństwo jest swięte" czy też "mimo wszystko go kocham".
        Na samym dnie tych autoracjonalizacji leży zawstydzająca prawda, ze
        przehandlowały swego czasu poczucie własnej wartości i godności za
        zycie na dobrym poziomie.
        Jesli to wybierzesz to nie będzie znaczyło, że Jesteś okropną
        materialistką i komukolwiek wolno Cię potepić.
        Po pierwsze każdy na tym forum wie, że wzniosłymi frazesami nie
        napcha się żołądka ani nie zapłaci za czynsz.
        Po drugie cena, jaką sie płaci za taki wybór jest ceną bardzo wysoką
        i nieodwołalnie coś w nas zabija. Mimo butów od Blahnika i kremów
        Heleny Rubinstein.

        Powinnaś się dobrze zastanowic nad sytuacją, najlepiej- o ile to
        mozliwe- z dala od męza i dziecka, może spróbuj wyjechac samotnie na
        weekend i tam oddać się mało kuszacej perspektywie zrobienia
        podsumowania. To nie będzie przyjemne, ale za to konieczne. I byc
        może uchroni Cie od wdepnięcia w prawdziwe bagno.
        Pamiętaj też, że żadne z rozwiązan, jakie wymyslisz, nie da Ci
        gwarancji na nic.
        Nawet jesli zgodzisz się na rolę dobrze opłacanej, za to
        wyrozumiałej i milczacej żony, nie jest wcale powiedziane, że- jak
        napisała G0sik- za parę miesięcy nie będzie Cie czekał rozwód, bo
        kochanka przejdzie do kolejnej fazy znajomosci i planów. A wtedy
        będzie jeszcze bardziej brutalnie, niż teraz, bo nikt już nie będzie
        mieć skrupułów i sentymentów.
        Tak samo jesli się na nią nie zgodzisz nikt Ci nie zagwarantuje, że
        mężowi się nagle nie odwidzi i zamiast mieszkania i alimentów
        zostaniesz zaproszona na salę sądowa, gdzie miły pan adwokat
        udowodni Ci, iż wspólny majątek jest tak jakby nie Twój i nic Ci do
        niego.
        Poza wszystkim nikt Ci nie obieca, że jesli zostaniesz z mężem Twoje
        dziecko kiedykolwiek to doceni. I czy- na przykład- kiedyś nie
        powtórzy manewru swojego ojca, bo skoro w małżeństwie rodziców to
        przeszło, to czemu jego przyszła rodzina nie miałaby funkcjonowac
        tak samo? Jak też czy nei straci do Ciebie szacunku orientując się
        rychło, że tworzycie menage a trois.

        Konkluzja jest jedna: licz na siebie. Postawienie na swojego męża
        może skonczyć się dla Ciebie bardzo źle, niezaleznie od biegu
        wydarzeń. Kto już raz zawiódł i dowiódł wiary w to, że mozna sobie
        kupić czyjąś lojalność i milczenie, nie jest człowiekiem honoru.
        Twój mąż najwyraźniej uważa, że ceną dobrobytu, jaki Ci zapewnia
        (jak i naturalną konsekwencją Twojej niechęci do seksu) jest Twoja
        uległość w kwestii utrzymywania przez niego kochanek.
        To nie minie wraz z pierwszymi objawami andropauzy, bo bierze się
        nie z hormonów, a z postrzegania drugiego człowieka, jako bytu, z
        którego uczuciami i emocjami nie trzeba się liczyć, bo jest on od
        nas całkowicie zależny. A to bardzo zły prognostyk na przyszłość.

        Czegokolwiek bys nei wybrała będzie Ci trudno. Moim zdaniem róznica
        między trudnością jednego i drugiego wyboru polega na tym, że w
        przypadku odejścia od męza Będzie Ci cholernie trudno na początku,
        potem jednak staniesz na nogi, zaś w sytuacji pozostania w
        małżeństwie prędzej czy później rozwali Cię to psychicznie.

        a.

        • anitawalc Re: Co mam robic 05.02.08, 16:55
          Podpisuje sie pod poprzednim postem.
          Zadbaj o FINANSE TERAZ KIEDY MAZ JEST GOTOWY NA UGODE.
          W kazdej chwili moze sie to zmienic. Zabezpiecz sie natychmiast.
          I pomysl o siebie, idz na aerobik do kometyczki, zapisz sie na jakis
          sport itp. To pomaga..
          • sbelatka Re: Co mam robic 05.02.08, 18:33
            Cóz, powiem Ci jeszcze, ze ja w imię ... czego by tam nie znalazł i
            także dlatego, ze kochalam exa i nie wyobrażąłam soebiżycia bez
            niego.. zdecydowalam sie na trwanie w fikcji..
            Un jeździl z rzadka na jakies tam randki ale poza tym byl w domu
            itepe. Aż któregos razu zrekł - Ludzie, ktorzy sie kochaja musza
            mieszkac razem. I odszedł...
            A moj ex szlachetnie zostawil dom, wziął jedynie ubranka i
            samochodzik. I zaczyna od nowa.yciem w rozkroku" Okropne to bylo.
            Ciągła niepwenośc, niepewnośc... Gdzie jest, czy sie spotyka, co
            teraz robi, czy jak sie spoznia to dlatego... każdy dzwiek
            telefonu.. brrr...KOSZMAR!
            No nic. Mysl. płacz. Rozmawiaj z ludźmi.
        • agapaws Re: Co mam robic 06.02.08, 11:12
          MRS_KA dziekuje za bardzo rzeczowe postawienie sprawy - potrzebne mi to było,
          aby ktoś na chłodno spojrzał. Dla mnie sytuacja w której się znalazłem to duży
          szok, bo to jest pierwszy taki przypadek w moim wciąż małżeństwie. Może coś
          kiedyś było o czym nie wiem i nie mam jakiś poważnych przesłanek do podejrzeń,
          np jakieś jednorazowe skoki w bok, lecz nie było to nic poważnego.
          W sumie masz dużo racji co do dylematu - mityczna Aruba z kacem i zakłamaniem
          psychicznym czy względny komfort psychiczny z trudnościami na niższym poziomie
          życia, chociaż chyba wciąz troszkę wyższym niż średnim. Dziś gdy deczko
          ochłonęłam i już przeszło pierwsze najgorsze odczucie to raczej wybiorę to
          drugie. NA Arubę czy Seszele już nie pojadę, bo nie będzie mnie stać, ale zawsze
          pozostanie np Chorwacja czy polskie morze.
          Pogadam z nim na temat separacji, wychowania i wizyt u syna, spraw majątkowych.
          W sumie chyba będę kolejną samodzielną mamą......
          • g0sik Re: Co mam robic 06.02.08, 19:32
            Ja na Twoim miejscu postarałabym się o dowody zdrady przed
            ustaleniami dot. rozwodu. To tak na wszelki wypadek gdyby mąż w
            trakcie rozwodu okazał się mniej wspaniałomyślny niż teraz
            deklaruje. To najlepszy moment - przyznał się, że ma kochankę więc
            nie będzie się specjalnie krył skoro wie, że Ty wiesz...Warto mieć
            jakieś dowody i asa w rękawie….dopóki Cię stać na dobrego
            detektywa....
            • agapaws Re: Co mam robic 07.02.08, 17:12
              Z tym to nie ma problemu gdyż jest kilku świadkówm widujących ich we
              dwoje w sytuacjach powiedzmy "romantycznych". Zresztą on to mnie w
              obecności kogoś innego
    • ya.79 Re: Co mam robic 07.02.08, 09:28
      Jestem mamą pierwszoklasisty i powiem ci że moje dziecko samo chodzi
      do szkoły i samo z niej wraca. Szkoła jest blisko. Na poczatku roku
      szkolengo prowadziłam i odbierałam dziecko, potem stopniowo
      przyzwyczajałam do samodzielności. Dzieci trzeba uczyć
      samodzielnośći, bo same się nie nauczą. Nadmierne niańczenie i
      nadopiekuńczość wcale nie są dobre, bo potem dziecko starsze nie
      potrafi sobie poradzić w trudnych sytuacjach. Zgadzam się, że to
      spore ryzyko, ale zagrożeń jest wiele i przed wszytkim nie
      uchronimy nasze dzieci. Największą ochroną jest nauka zachowania w
      grożnych sytuacjach.
    • zwiatrem Re: Co mam robic 07.02.08, 13:06
      czy istnieje mozliwosc konkretnej rozmowy z mezem, aby uzyskac informacje - jak
      planuje przyszlosc, gdyz chcialabys sie jakos odniesc do tej sytuacji, swoich
      planow i ewentualnie wziasc pod uwage jego plany, zanim zaczniesz uwazac, ze Cie
      nic milego i dobrego nie spotyka i ze nadal jestes szara myszka, dowiedz sie, iz
      kazdy ma prawo do szczescia

      sprobuj rozmowy w spokoju, na neutralnym ale milym gruncie i nie naciskaj na
      nic, musicie miec czas oboje, byc moze gdyby Twoja nastepczyni zaczela na cos
      naciskac, on wroci do domu, byc moze Ty jednak stanowisz cos waznego dla niego,
      stawiam na rozmowe, psychologa dla dziecka i siebie i na madrosc, ktora kazda z
      nas nosi w sobie, teraz masz siebie i zyj dla siebie i licz na siebie,

      nie powiem ratuj zwiazek, ale siegnij po przyczyny i skutki staraj sie
      zminimalizowac zeby jak najmniej bolalo- bo bedzie bolalo;
      • agapaws Re: Co mam robic 07.02.08, 17:28
        Owszem rozmawiamy ze sobą w sprawach koniecznych. Chociaz on
        zachowuje się trochę jak zakochany czy zadużony nastolatek
        Facet był to do tej pory opanowany, miał wyjątkowo dużo zimnej krwi,
        prawie człowiek maska, a teraz chyba codziennie z nią sie widuje jak
        zauroczony.
        W sumie podtrzymuje, że jest gotów mnie zabezpieczyć, chce tylko
        prawa do współdecydowaniu o wychowaniu syna i praw do
        nieograniczonych czasowo i terminowo kontaktów (tzn bez dokładnego
        określenia dni i długości kontaktów. Wspominał coś o orzeczeniu
        separacji (ewentualnie rozwodu na życzenie) Ja nie podejmuje walki,
        gdyż wygląda jakby podjął decyzję. Zastanawiam sie tylko czy można
        tak po kilku miesiacach znajomości z kimś przekreślic kilkanaście
        lat wspólnego związku?
        W zasadzie związek już chyba nie istnieje
        • aga0700 Re: Co mam robic 07.02.08, 18:51
          współczuje ci ja tez tego nie rozumie jak facet dla jakies nowo
          poznanej panienki potrafi zrezygnowac z własnej rodziny to chore
          moim zdaniem trzymaj sie kobieto pozdrawiam
        • bejoy Re: Co mam robic 08.02.08, 09:35
          > gdyż wygląda jakby podjął decyzję. Zastanawiam sie tylko czy można
          > tak po kilku miesiacach znajomości z kimś przekreślic kilkanaście
          > lat wspólnego związku?

          Można.
          Co więcej - panienka podobno nigdy nic od niego nie chciala.
          Odchodząc - był "chojny" i rozmowny.
          Jak tylko z nią zamieszkał - panienka wytłumaczyła mu, że chce dać za dużo.

          Teraz mam taką jazdę, że głowa mała.

          Dobrze, że zgłupiał tak jak Twój i nie myśli zbyt logicznie...
          Ale to nie zmienia faktu, że jak się wyprowadził do niej już oficjalnie, tak do
          tej pory nie dał GROSZA na dom czy dzieci.
        • zakatekdumania Re: Co mam robic 18.02.08, 13:50
          chce tylko
          > prawa do współdecydowaniu o wychowaniu syna i praw do
          > nieograniczonych czasowo i terminowo kontaktów (tzn bez dokładnego
          > określenia dni i długości kontaktów.

          Znaczy sie bedzie placil, a Ty masz dawac dziecko, jak sie facetowi
          uwidzi? Jak bede swieta spedzac z panienka, a on bedzie chcial wziac
          dziecko, to tez dasz? To samo w wakacje, wyjazd w gory, o ile
          panienka zaakceptuje Twoje dziecko..... Bo wiesz, ten Twoj szanowny
          malzonek to bez powodu malpiego rozumu nie dostal. Ty skup sie na
          dziecku, zabezpiecz na wselkie mozliwe sposoby, wynajmij adwokata (
          moze nie ktoregos z jego kolegow po fachu ) i kuj zelazo poki
          gorace. I pamietaj dziewczyno, to nie jest na zasadzie panienka -
          maz - Ty, ale ojciec - dziecko - Ty. Mysl o dziecku. A panienka moze
          miec jeszcze milion ciekawych pomyslow, a po tej panience przyjdzie
          kolej na nastepna ( rozumiem, ze maz wchodzi w okres andropauzy? )

          A przede wszzystkim tak bardzo nie obwiniaj siebie - maz swoj rozum
          chyba ma i glowa tez moze myslec. Do tanga trzeba dwojga.
          • madziulec Re: Co mam robic 18.02.08, 14:01
            Z ciekawostek - ostatnio dowiedzialam sie, ze jednak mozna okreslic
            snakcje za to, ze tatuskowie nei stawiaja sie na spotkania z
            dziecmi....
            • zakatekdumania Re: Co mam robic 18.02.08, 14:03
              ..... no umieram z ciekawosci!
              • madziulec Re: Co mam robic 18.02.08, 14:09
                Wizyta u prawnika wink polecam wink
                Ja nawet o tym nei wiedzialam i zylabym w swojej durnej
                nieswiadomosci.
              • madziulec Re: Co mam robic 18.02.08, 14:09
                Wizyta u prawnika wink polecam wink
                Ja nawet o tym nei wiedzialam i zylabym w swojej durnej
                nieswiadomosci.
    • tautolog Re: Co mam robic 08.02.08, 10:00
      Bałagan w głowie w takiej sytuacji to rzecz naturalna.
      Miękkie serce, twarda dupa.
      Pamiętaj, że w Twojej sytuacji czas gra wybitnie na Twoją niekorzyść.
      Bez żadnej ironii ani podtekstów proponuję skupić się na wyrwaniu od
      męża jak najwięcej dopóki wagina kochanki przesłania mu logiczne
      myślenie.
      Blokada moralna? Cóż, ponoć to nas rózni od zwierząt, ale są też
      tacy, którzy twierdzą, że moralność to argument ludzi
      przegrywających.
      Potraktuje to jako zadośćuczynienie.
      Powiedz mu, że to takie osobiste damnum emergens i lucrum cessans.
      Jest prawnikiem, będzie wiedział o co chodzi.
      • agapaws Re: Co mam robic 17.02.08, 22:44
        PO kilu dniach wiele rzeczy się wyjaśniło - jego romans kwitnie, czuje się jak
        młody bóg. Widzę, że wraca od niej prawie co wieczór. zrelaksowany, z dobrym
        nastroju.
        W marcu planuje jakiś wspólny z nią wyjazd w ciepłe kraje.
        Ja poszłam w kompletna odstawkę, interesuje sie tylko dzieckiem i ewentualnie
        przy okazji mną oraz praca a przede wszystkim nią. Zapowiedział, że za kilka
        dni wyprowadzi się,zresztą i tak mało bywa (po pracy jeździ do niej).
        Powiedział, że złoży wkrótce, jeszcze w lutym pozew o separację. Ja wolę
        separację - może kiedyś się coś zmieni? Mam taką cicha nadzieję.
        Co do spraw majątkowych napisał (tak na piśmie) co chce mi dać w razie
        orzeczenia separacji. Powiedział, że słowo słowem a papier pozostaje i jak raz
        coś napisał, to już nie będzie się wykręcał w przyszłości i że ten dokument daje
        mi abym nie myślała, że chce mnie zostawić na lodzie oraz że dołączy go do
        pozwu, aby sprawę przeprowadzić maksymalnie szybko i sprawnie (zarówno separację
        jak i sprawy majątkowe)
        W sumie zachował się w sprawie rozliczeń bardzo uczciwie - w zasadzie z grubsza
        wychodzi po połowie (po odjęciu kredytów które bierze w całości na siebie).
        Zaproponował mi mniejsze mieszkanie (ale bez hipoteki!) z wyposażeniem, meblami
        itp, samochód, trochę gotówki. Co do dziecka też napisał, że oprócz dokładania
        się do normalnych kosztów utrzymania, koszty jego edukacji bierze w całości na
        siebie. Powiedział mi, że syn będzie też w razie czego jedyny uposażonym z jego
        polis ubezpieczeniowych i że zrobi w tym tygodniu zmiany.
        W zasadzie bez gadania dał to o czym pisałyście. Podszedł do tego z zimnym
        profesjonalizmem, tak jakby to była kolejna setna jego transakcja w życiu,
        kolejny biznes zawodowy do przeprowadzenia. Bez emocji, chłodno wykalkulowane,
        wyliczone, na piśmie. Brrrr czułam się jak druga strona negocjacji w sprawie
        jakieś umowy, a nie żona z kilkunastoletni stażem.
        Kurde ale czy mam traktować jak ostatniego drania? Jak czytałam niektóre wpisy z
        forum, to moje rozstanie, poza wielkim bólem psychicznym to jaki się jak idylla.
        Zastanawia mnie cały czas jednak jedno, czy można po kilkunastu latach sobie
        kupić niezależność, zapomnieć, odciąć się? Czy to nie jest tak, że ja się godzę
        na pewną transakcję?
        No i po tym wszystkim, wciaż po prostu nie potrafię zapomnieć, pomimo, że mnie
        skrzywdził, porzucił, a może wyrzucił z serca. Jednak wciąż go kocham (chociaż
        nie wiem czy to odpowiednie słowo). A może będzie z tamtą szczęśliwszy? Wygląda
        na to, że na dziś jest w niebowzięty.
        Może daje mu to czego ja nie dałam
        Mam mieszane uczucia i nie potrafię o nim zapomnieć.

        • madziulec Re: Co mam robic 17.02.08, 23:07
          Nie licz na slowne deklaracje.
          Zazwyczaj koncza sie slowami i niczym wiecej.
          Apetyciki kochanek i bezkarnosc facetow zazwyczaj rozrasataja sie do rozmiarow
          tego, ze polisa, ktora byla na dziekco staje sie raptem polisa po polowie: na
          dziecko i na kochanke (fakt autentyczny..).
          samochod kupiony dla dziecka raptem staje sie samochodem dla kochanki.
          Polisa na ksztalcenie dziecka zostaje zlikwidowana po rozprawei alimentacyjnej,
          gdzie ojciec wykazuje jakim jest wspanialym i chojnym tata...

          Podobnie ojciec wykazuje milion wydatkow...
          Pamietaj o tym.
          • agapaws Re: Co mam robic 18.02.08, 09:05
            Nie wiem czy przeczytałaś dokładnie - napisał już co daje w podziale majątku
            (mieszkanie, samochód, trochę gotówki - to nie tak mało) Przecież gdyby chciał
            się wykręcić to tylko o tym by powiedział. Jest prawnikiem i to niezłym, a więc
            zna wagę swojego podpisu pod dokumentem. Wydaje mi się, że ze względu na to, że
            bywa w sadzie i jest znany w środowisku, to nie będzie robił z siebie
            pośmiewiska o wykręcał się od tego co sam napisał.
            Koszty kształcenia syna to chce wziąść na siebie przy określeniu alimentów (co
            do reszty kosztów utrzymania powiedział, żebym je oszacowała a jeśli nie będę z
            kosmosu to od razu zaakceptuje). Wiesz mnie przeraża to zimne podejście do
            sprawy - wyliczone, małe negocjacje - tyle ok, podpisane. Załatwione. Che
            wszystko załatwić na jednej rozprawie (!) Przyjść niemal z gotowym wyrokiem.
            Jedyny warunek przy którym obstaje to dziecko, częste wiedzenia z nim, wspólne
            wakacje w lecie i zimie, jeden dzień z weekendu, ale i tu przyszedł z gotową
            propozycją. Profesjonalnie, szybko, było minęło.
            Oczywiście istnieje ryzyko co do polis, że zmieni za pewien czas zapis, czy coś
            w tym rodzaju (nie wiem testament, likwidacja polis)
            ale to już byłaby z jego strony desperacja (są to polisy kupione sporo lat
            temu). Jednakże po tym jak obstaje o prawa do syna to nie sądzę aby mu zrobił
            coś takiego. A poza tym jak się zobowiązał do pokrywania kosztów kształcenia, to
            przecież jest już duża polisa dla dziecka.
            Tylko ja się czuje sama, opuszczona, winię siebie za to co się stało.
            Widzę, że już nie ma uczucia, jest chłodne prawnicze podejście, załatwienie
            problemu. A może rzeczywiście byłam taka zła, niewdzięczna, nie rozumiałam jego
            potrzeb, oczekiwań.
            Czuję się podle
            • madziulec Re: Co mam robic 18.02.08, 11:07
              Jasne.
              Ja tez juz od jednej dziewczyny uslyszalam co maz obiecywal jej
              doroslym synom.
              Przyzwoite alimenty, bo studiuja...
              Coz, bardzo szybko przestal dobrowolnie palcic.

              A pisac to mozna sobie duzo. Dopoki nie masz tego notarialnie czy
              sadownie to ja Ci tez moge duuuuuzo napisac wink
              NIGDY nie wierz w deklaracje - to sie zmienia. To co masz w wyroku
              jest do wyegzekwowania, chociaz.. jak sie pojawi "konkurencja" w
              postaci nowego dziecka to sie dowiesz, ze Twoje dziecko juz jest
              niewiele warte i koneic z wakacjami, ksztalceniem itp. I koniec z
              polisami. I czas zejsc na ziemie.
              • to.ja.kas Re: Co mam robic 18.02.08, 11:17
                Madziulec ma racje, co na pismie to na pismie.
                Nie zgodze sie, ze facet zawsze zapomina o dziecku jak pojawi sie
                nowa osoba w jego zyciu, ale tak sie zdarza. Wokół mnie sa wypadki
                potwierdzajace amnezje tatusiów i takie gdzie mozna ojca stawiac za
                wzór troski i miłosci do dzieci pomimo rozstania.
                Będziesz czuła sie bezpieczniej jak sie zabezpieczysz na pismie i
                miała gwarancje gdyby sie okazało ze mąz podatny na zaniki pamieci
                po jakimś czasie.
                Dziecko straci mieszkanie i przeprowadzi sie do mniejszego, straci
                mozliwosc mieszkania z obojgiem rodziców,zmieni środowisko w jakim
                jest na codzien, nie ma powodu by mu sie miał obnizyc status
                materialny z powodu odejscia ojca.

                Ja nalezałam do tych co maz obiecał a potem sie wycofał. Wiec z
                kolei odeszłam bez niczego bo miałam dosc. Lepiej milo sie
                rozczarowac niz obudzic sie z niczym.
                • madziulec To.ja.kas... 18.02.08, 11:38
                  Sama wiesz, ze wiecej jest takich ojcow co to nawet cos napisza na
                  kartce zwyklej i co potem? jak z takicej kartki dochodzic
                  sprawiedliwosci?
                  Nijak.


                  I to potem jest spory problem.
                  Z kolei to pewne jak nic, ze dziecku obnizy sie status materialny i
                  moge sie zalozyc.
                  • to.ja.kas Re: To.ja.kas... 18.02.08, 12:22
                    Wiem, ze podpis na kartce guzik znaczy i poki nie ma gwarancji w
                    postaci aktu notarialnie potwierdzonej własnosci, przyznanych
                    alimentów itd....
                    I wiem, ze olbrzymia rzesza facetów zapada na pomrocznosc jasną.
                    Mam nadzieje, ze facet okaze sie odpowiedzialny za syna i nie
                    przykreci kurka tylko dlatego, ze skonczyła sie miłosc do jego mamy.
                    To zawsze jest wstretne.
                    I mam nadzieje, ze sie mylisz Madziulec, mam nadzieje....
                    Ale na przebieg historii nie mamy zadnego wpływu niestety.
                    • madziulec Re: To.ja.kas... 18.02.08, 13:06
                      Ja w wielu przypadkach kurcze chcialabym sie mylic.
                      W tak paskudnie wielu, ze az szkoda gadac.

                      Czytajac to i kilka innych for niestety dochodze do wniosku, ze
                      faceci sa takimi fajnymi marionetkami w naszych kobiecych lapkach. I
                      dostaja delikatnie mowiac malpiego rozumu, gdy my czegos sobei
                      zazyczymy a do tego cos obiecamy, na co oni leca (sexapil prawda???).

                      I naprawde nei chce mi sie opisywac milionowy raz mojej historii, bo
                      jest passe, ale ostatnio znow poczytalam o tym, jak naprawde
                      dojrzaly i dorosly facet umawial sie z doroslymi synami...
                      Fajnie... Z umowy zostalo wielkie g....
            • danagr Re: Co mam robic 18.02.08, 14:47
              dziewczyny maja racje, papier z jego podpisem to jakas gwarancja dla ciebie.
              On podchodzi na zimno bo kazda czescia ciala i rozumu jest z nia, nic na to nie
              poradzisz i ty tez postaraj sie tak do tego podejsc, jak do negocjacji z obca
              osoba, spojrz tak na niego. Dziwie sie, dlaczego separacja, sama widzisz co sie
              z nim dzieje, jak daleko jest od ciebie, nie rob sobie nadziei, chyba nie chcesz
              zyc w matrixie i czekac na kogos kto prawdopodobnie nie wroci, na twoim miejscu
              rozmawialabym o rozwodzie bo nie wydaje mi sie zebyscie mieliby byc jeszcze
              kiedykolwiek razem. Jemu moze rozwod nie jest potrzebny, ma juz ja ale dlaczego
              ty sobie odbierasz prawo na ulozenie zycia byc moze jeszcze z kims innym.
              Byc moze i dolozylas sie w jakis sposob do waszego rozstania ale nie jestes
              wylacznie winna, nie mozesz tak myslec bo zanizysz jeszcze bardziej swoje
              poczucie wartosci i jeszcze ciezej bedzie ci sie podniesc, zastanow sie na
              spokojnie jakie bledy moglas zrobic i wyciagnij wnioski na przyszlosc.
              • madziulec Re: Co mam robic 18.02.08, 15:07
                Ale nie dziwmy sie kolezance.
                Ja mialam moze nie az tak kraine mlekiem i miodem plynaca, ale
                podobnie. acet, ktory dzieki mnei znalazl dobra prace, bo przeciez
                dzieki mnei przeprowadzil sie do duzego miasta, dzieki mnei nabral
                oglady towarzyskiej. Owszem - ja potem tak samo zaczelam z tych
                profitow korzystac. Fajnei bylo: a to prezenty, a to bywanie w
                restauracjach, a to fajny urlop. Milo jest tez pojsc do sklepu i
                nawet glupia wyprawke dla dziecka wybierac tak, ze nie zastanawiasz
                sie czy Cie na to stac. Podobnie porod - to ja wybralam szpital,
                polozna, sale, na ktorej bylismy oboje nawet po porodzie.
                Fajnie bylo miec wygodny samochod z dobrym wyposazeniem, tez mialam
                pania, ktora pomagala potem przy sprzatania mieszkania.

                I tez myslalam, ze gosc sie opamieta. Bo przeciez mowil, ze dziecku
                nic sie nei stanie zlego, ze bedzie robil wszystko, zeby spedzac jak
                najwiecej czasu z malym. Opowiadal, ze maly nic na tym nei starci,
                ze my sie rozstajemy.

                I co?
                Po pierwsze: zabral samochod. Mozna powiedziec, ze maly nei starcil,
                bo aj starcilam. Tymczasem to maly byl wozony na rehabilitacje (30
                km w jedna strone) a tatus rzekla wtedy: poradzisz sobie, polisy
                byly 3, wiem, ze 1 juz zlikwidowal, przy moim parwniku stwierdzil
                rozbrajajaco, ze i tak druga jest juz w polowie przepisana na tamta
                (czyli juz nie jest w calosci na moje dziecko)...

                Wizyty u mojego dziecka...
                Coz.. Jakby tu rzec... Moj eks dorobil sie kolejnego dziecka.
                Ostatnio mial moje zabrac na tydzien ferii. Nie zabral.
                Bo po co? Przeciez dzieckiem trzeba sie zajmowac. A tam juz dzieci
                nadmiar bo az 2 (jej z pierwszego malzenstwa i ich wspolne).

                Teraz moj eks co chwilke odwoluje wizyty.

                Do tego moj eks ostatnio dobrowolnei zgodzil sie lacic 50 zl
                miesiecznie alimentow wiecej. Nie placi.


                Tak wyglada milosc do dziecka. Po niecalych 3 latach od odejscia od
                jego matki...
                • agapaws Re: Co mam robic 18.02.08, 21:41
                  Widzisz u mnie sytuacja była troszkę inna - ja mu zawdzięczam to co widziałam,
                  mam, to co przeżyłam (ale i podobieństwa też są).
                  Wiesz to jest typ takiego "self - made man". Zdolny, niesamowicie inteligenty
                  (to nie moja opinia, ale ludzi z jego podwórka), pracowity i systematyczny aż do
                  bólu.
                  Co do jego pisma o podziale majątku - nie wiem ale chyba trochę inaczej
                  odbieram. Pytałam się innych znajomych prawników i powiedzieli, że ten dokument
                  to umowa przedwstępna albo jednostronne zobowiązanie do dokonania czegoś tam
                  (chyba nie pokręciłam) i że w sądzie to jest dobry dowód (np na t co jest
                  wspólne, jaka jest wartość wspólnego majątku, jak ocenia koszty utrzymania
                  dziecka itp
                  Nie sądzę, też aby ryzykował amnezję, czy wycofanie się z tego co napisał. Za
                  bardzo dba o własne nazwisko zawodowe, aby w sądzie (w którym przecież często
                  bywa) we własnej sprawie wycofywać się z własnego zobowiązania lub popadać w
                  amnezję lub pomroczność (to go zdyskwalifikowałaby jako adwokata - to się nazywa
                  chyba niezdolność do wykonywania zawodu). Wiem że mnie nie już nie kocha, mało
                  szanuje ale swój zawód bardzo i praca to jego "największa kochanka" -tak kiedyś
                  powiedział. Świadczy o tym też to że stara się wszystko tak przygotować, aby
                  całość rozejścia zamknąć na jednej sprawie - powiedział, że nie chce przedłużać
                  mimo że to świetnie potrafi, bo (tu cytat) "do sądu często to mogę chodzić w
                  cudzych sprawach, bo mi za to płacą, a na własną nie chce tracić czasu".
                  Dlatego trochę mnie obawiam się że wycofa się z tego co napisał (takiego
                  podziału majątku i zobowiązania do utrzymania dziecka). Bardziej boli mnie, że
                  jestem tak szybko odstawiona i że muszę się zgodzić w zamian za mieszkanie,
                  samochód i że obwiniam za to siebie.
                  Na chłodno boję też coraz bardziej boję się, czy w relacjach z synem nie będzie
                  mnie "podkupywał:, tzn dobry tatuś da nowe drogie Lego, najnowszy telefon
                  komórkowy, w wakacje zabierze na wypad do Paryża połączony z Disneylandem - a
                  mnie raczej nie będzie na to stać. Czyli ja ta gorsza, goniąca do nauki,
                  stawiająca bariery, zakazy a on uchylający drzwi raju i beztroskiej zabawy.
                  Niestety mam małą próbkę tego. W weekend pojechali na gokardy, kręgle i "małe
                  zakupy". Syn wrócił bardzo zadowolony (każde dziecko po takich prezentach
                  wróciło by zadowolone, a to chyba z pół mojej pensji miesięcznej) i z wyrzutem,
                  że "widzisz jak tata jest dobry dla mnie". Boję sie tego jak się to rozwinie
                  dalej ...
                  Przeszła mi przez chwilę myśl o alimentach dla mnie ale nie jestem w
                  niedostatku, mam stałe dochody, pracę. Nie wiem ale to chyba poniżej mojej
                  godności, dla mnie liczy się bardziej uczucie




                  • danagr Re: Co mam robic 19.02.08, 01:41
                    agapaws napisała:

                    > Na chłodno boję też coraz bardziej boję się, czy w relacjach z synem nie będzie
                    > mnie "podkupywał:, tzn dobry tatuś da nowe drogie Lego, najnowszy telefon
                    > komórkowy, w wakacje zabierze na wypad do Paryża połączony z Disneylandem - a
                    > mnie raczej nie będzie na to stać. Czyli ja ta gorsza, goniąca do nauki,
                    > stawiająca bariery, zakazy a on uchylający drzwi raju i beztroskiej zabawy.
                    > Niestety mam małą próbkę tego. W weekend pojechali na gokardy, kręgle i "małe
                    > zakupy". Syn wrócił bardzo zadowolony (każde dziecko po takich prezentach
                    > wróciło by zadowolone, a to chyba z pół mojej pensji miesięcznej) i z wyrzutem,
                    > że "widzisz jak tata jest dobry dla mnie". Boję sie tego jak się to rozwinie
                    > dalej ...


                    zwykle tak jest, ze to my matki jestesmy od "brudnej roboty", a ojcowie
                    dochodzacy probuja rekompensowac dzieciom, ich brak np. drogimi zabawkami,
                    wakacjami w tropikach itd., w takiej sytuacji ojciec przekazuje watrosc
                    pieniadza za to ty mozesz przekazac zupelnie inne wartosci. Z jednej strony
                    dobrze, ze wydaje pieniadze na dziecko ale wiadomo iz jak skorupka za mlodu
                    nasiaknie....natomiast z drugiej, nie jest to dobre. Jesli zle sie z tym
                    czujesz, powiedz. Ja ze swoim ex ustalilam, ze maluch drogie prezenty dostaje na
                    szczegolne okazje i jak na razie dobrze to funkcjonuje. Twoj syn jest na tyle
                    duzy, ze na twoim miejscu po malu, wdrazalabym w swiat waszych, twoich i syna,
                    finansow, niech sie uczy, ze na "luksusy" ciezko sie pracuje i nie zawsze po
                    tyle samo, rodzice zarabiaja.
                    • agapaws Re: Co mam robic 19.02.08, 18:46
                      Staram się przekazywać mu co innego - zresztą do tej pory tak było, bo ja i tak
                      więcej czasu w domu spędzałam.
                      Co do syna to jest to (przynajmniej do tej pory było oczko w głowie) i jest
                      gotów poświęcić dla niego wszystko (wiem to chociażby po tym jak raz zachorował
                      za granicą).
                      Spójrz na to tak dla niego to żaden problem wydać na rozrywki dla syna
                      jednorazowo 1000 zł, a dla mnie to ponad pół pensji. Syn o tym wie, że ojciec
                      zarabia duże pieniądze, chociażby po wydatkach, wyjazdach, porównaniu z
                      kuzynami, którzy jeździli nad Bałtyk a nie na Florydę.
                      Wiesz nie wiem jak to będzie wyglądać, ale widzę , że mój jeszcze mąż
                      prawdopodobnie nadal będzie chciał zapewnić synowi to samo ale beze mnie.
                      Czyli to ja będę gorsza a może pomyśli sobie, że to ja byłam winna rozpadu
                      związku i gorszego życia? Ciężko przetłumaczyć dziecku, że nie nagle będzie
                      mojej strony może mieć zapewnione jedynie wartości i obowiązki, a nie rozrywki i
                      spełnianie zachcianek, które gwarantuje mu ojciec. Nie mówię o ubraniach,
                      butach, jedzeniu itd bo tutaj mój przyszły ex zgodził się na dość duże alimenty
                      na syna + pokrycie kosztów edukacji, ale o to co miał dotąd na co dzień.
                      Kurcze martwię się tym, że nie dość że małżeństwo mi się rozpadło, to może z
                      czasem i dziecko się ode mnie odwrócić.
                  • madziulec Re: Co mam robic 19.02.08, 07:17
                    Ja umowe zawarlam przy prawnikach.
                    Mialam swiadkow. Do tego wpisali mi sankcje - czyli 'Kary", ktore zostana na
                    niego nalozone, jesli czegos tam nie zrobi.

                    A chodzilo o przepisanie jego polowy mieszkania na dziecko.


                    Relacje z dzieckiem? Moga wygladac tak: on kupuje wszystko. Ale nie dlatego, by
                    Ciebie "przebic", a po to by zagluszyc swoje sumienie.
                    • agapaws Re: Co mam robic 19.02.08, 18:23
                      Co do zawarcia umowy przy prawnikach. Fajnie mi się skojarzyło w niego w
                      kancelarii, w której jest wspólnikiem jest ich chyba z tuzin (tzn prawnikow po
                      studiach, aplikacji, czy w trakcie aplikacji)
                      Na serio zaś co do relacji z dzieckiem - może to sumienie, ale z drugiej strony
                      on zawsze taki był. Duzo zarabia, dużo wydaje, więc musi jeszcze więcej
                      zarabiać. Nie była to ostentacyjna konsumpcja, ale dobre rzeczy, dobre
                      samochody. Dla syna wszystko co chciał, ale na zasadzie wyboru - tzn jedna rzecz
                      z dwóch. a nie obie na raz. W tym problem, że mnie z pensji nauczycielskiej na
                      jedną nie będzie nawet stać, a on może sobie na kupno obu pozwolić. Wiesz syn
                      nie jest rozpieszczony, ale przywykł do do takiego poziomu, którego ja mu nie
                      zapewnię. Wiesz do dobrego łatwo się przyzwyczaja, ale odzwyczaić sie trudno.
                      Wiem to nawet po sobie, mimo, że nie mam 11 lat.
                      Aha powiedział, że pozew w tym tygodniu złoży i że termin powinie być na
                      kwiecień wyznaczony i że skoro wszystko jest w zasadzie dogadane, to sąd
                      załatwi to w godzinę.
    • agapaws Re: Co mam robic 08.03.08, 08:34
      Witam w gronie samodzielnych prawie - dostałam pozew. Termin za półtora miesiąca
      (ale się uwinął Przynjamniej napisał w pozwie to co obiecywał w sprawach
      majątkowych. Ale jednak przykro jak się dowiadujesz, że uczucie wygasło ...
      Mam pytanie praktyczne, dot opieki i praw do dzieci - czy jest sens szczegółowo
      opisywać prawa do widzeń i decydowania o synu w wyroku?
      Mój wciaż mąż chce - opisał to detalicznie. Ja nie zamierzam mu ograniczać
      wizyt, skoro chce płacić z spore alimenty na syna i pokrywać całe koszty
      wykształcenia. Wydaje mi się, że jakby nie wierzył mi .... A może coś za tym sie
      kryje o czym nie wiem?
      • some_guy Re: Co mam robic 08.03.08, 12:36
        Ty się chcesz zabezpieczyć finansowo, on na wypadek (r)ewolucji
        Twoich poglądów na kontakty,
        • to.ja.kas Re: Co mam robic 11.03.08, 09:15
          Skoro nie zamierzasz ingerować w ich spotkania i ich ograniczać
          niech je sobie reguluje na piśmie. Ty zadbaj o to byś mogła z synem
          zyć na przyzwoitym poziomie. Trzymam kciuki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka