Dodaj do ulubionych

Życie z kimś nowym...:)

26.02.08, 17:52
Chcę się dziś z Wami podzielić moimi ostatnimi przeżyciami. Robię to
chyba po to żeby wszystkie załamane sytuacją samodzielne mamy
wiedziały, że zawsze można spotkać kogoś kto chce coś z Wami
zbudować smile
Moje życie wywróciło się ostatnio pozytywnie do góry nogami...
poznałam nowego mężczyznę... nowego... wolnego... a uwierzcie mi, że
to dla mnie bardzo dużo po tym co przechodziłam przez ostatnie 2
lata smile
Mam nadzieję że każda z Was/Nas takego kogoś spotka... bo pomimo
tego, że mieszkamy ze sobą raptem... chwilę... to warto wiedzieć, że
ktoś chce... że mu zależy... że tak poprostu pomaga w
codzienności... smile
Każdej z Was życzę takiego kogoś smile))
Towerek znowu zadowolony z życiasmile

Obserwuj wątek
    • maria515 Re: Życie z kimś nowym...:) 26.02.08, 19:24
      Ciesze sie, gratuluje i.....uwielbiam takie watkismile Naprawde humor
      mi sie poprawia gdy cos takiego czytam. Ja oczywiscie wiem, ze
      szczescie ma nie polegac na znalezieniu odpowiedniego mezczyzny, ale
      to nie zmienia faktu, ze chcialabymsmile
      • aneczka22wawa Re: Życie z kimś nowym...:) 26.02.08, 22:06
        Ja tez nie wiezylam ,ze jeszcze spotka mnie szczescie.Ponad rok
        temu rozstalam sie z mezem , po kilku latach zycia obok siebie, bez
        milosci ,zaufania i szacunku. Myslalam ze faceci to
        egoisci ,zezawsze lepiej mi bedzie samej. 5 miesiecy temu poznalam
        mojego obecnego partnera jest cudownym czlowiekiem, przy nim
        nauczylam sie kochac,wiem zemoge liczyc na niego zawsze czuje sie
        kochana i oitoczona miloscia zarowno ja jak i moj syn. maja swietny
        kontakt,uwielbiampatrzec jak sie bawia smieja. jestem szczesliwa i
        spelniona i zycze sobiei wszystkim po przejsciach milosci,bo ona
        daje nowy sens zyciu.
    • saganna Re: Życie z kimś nowym...:) 27.02.08, 08:21
      bardzo się cieszę z Twojego szzczęścia Towerku smile smile
      • julijul Re: Życie z kimś nowym...:) 29.02.08, 23:44
        To naprawde wspaniale ze znalazlas kogos, kto bedzie docenial twoj
        wysilek, kochal w trudnych sytuacjach (a nie uciekal bo dziecko
        poprzewracalo jego zycie). Chyba wszystkie na tym forum przezylysmy
        koszmar w poprzednim zwiazku i zaslugujemy na milosc i
        opiekunczosc, ciepelko z innym mezczyzna. Nikt tak nie zrozumie
        samodzielnej matki jak inna samodzielna matka.
    • izunia_milo Re: Życie z kimś nowym...:) 27.02.08, 14:03
      Towerek, ale mi się micha ucieszyła!!

      EEEEEEEEEEEEEEEEEEEeeextra!!

      Powiedz, że i mi się uda, nooo...
      • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 27.02.08, 22:42
        Pewnie że się uda!!!!smile
        Tak naprawdę... to ja wcale nie uważałam że do szczęścia jest mi
        potrzebny Onsmile Po przejściach z moim Exmężem potem obecnie Exkimś...
        nie wierzyłam już w to, że istnieje męczyzna, który będzie ze mną
        szczery... otwarty i pełen oddania... że istnieje taki, za którym
        będę mogła tęsknić prawdziwie, wierząc że on też tęskni i że w tym
        czasie nie kombinuje czegoś na bokusmile
        ehhh... jest i będzie pięknie smile
        wiem wiem.... kochane samodzielne pesymistki... zaraz napiszecie...
        poczekaj rok... dwa... ale ja nie mam zamiaru się zastanawiać jak to
        będzie wyglądało za jakiś czas... mam zamiar żyć...smile i cieszyć się
        tym co daje mi los... tym bardziej, że mój wspaniały Skarb również
        całkowicie akceptuje Onego i tylko czasami pokazuje, że powinnam mu
        poświęcać więcej uwagi smile
        Towerek optymista smile
    • aga0700 Re: Życie z kimś nowym...:) 27.02.08, 22:42
      gratuluje ci serdecznie, mnie tez zycie pokazało ze może znalesc sie
      ktos komu drugi raz zaufam kogo pokocham i tak juz leci nam 4 rok
      bycia ze sobą mieszkania razem w między czasie urodziła nam się
      cudowna córeczka teraz wiem co to byc szczęsliwą i tego życze tobie
      pozdrawiam ci i zycze powodzenia
    • m.nikla Re: Życie z kimś nowym...:) 28.02.08, 10:26
      Gratulujesmile wszytskiego dobrego wam życzęsmile
    • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 23.07.08, 18:13
      smile To znowu ja smile I to w dodatku nadal szczęśliwa... Nadal jestem
      przekonana o tym, że jednak trafia się w końcu na tego Jednego-
      Jedynego, dobrego, oddanego, kochającego, dbającego, wyrozumiałego,
      pomagającego... takiego jaki powinien być!!!
      Kochane Samodzielne... to jest naprawdę możliwe!!! Nigdy się nie
      poddawajcie, bo gdzieś tam z całą pewnością na Was też czeka TEN
      On smile
      Pomimo tego, że myślałam, że nie jestem w stanie mieć już kolejnego
      dziecka - bałam się kolejnego porodu - teraz z niecierpliwością
      czekam na narodziny naszego wspólnego maleństwa... Niesamowite jak
      inaczej może wyglądać czas oczekiwania na dziecko... Jak inaczej
      może kobietę traktować przyszły ojciec... Wspaniale jest przeżywać
      ciążę nie obawiając się o przyszłość, widząc w oczach ukochanego
      miłość... ehhhh...
      Pozdrawiam Was Kochane serdecznie...
      Towerek
      • madziulec Re: Życie z kimś nowym...:) 23.07.08, 19:16
        po 5 miesiacach...
        Niezle tempo...

        Narzie komentowac wiecej nei bede. Poczekam na cdn.
        • anetina Re: Życie z kimś nowym...:) 23.07.08, 21:42
          każda/każdy ma swoje tempo
          nie nam je oceniać sad
        • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 23.07.08, 21:59
          prawie po 7 smile
          • madziulec Re: Życie z kimś nowym...:) 23.07.08, 22:05
            Jest po prostu okreslenie, ktorego nie znam w jezyku polskim "deeply impressed".
            Po 7 miesiacach tak po prostu dziecko.

            Tyle tylko. Nie jest oceniajace (to dla Anetiny, ktora wszedzie widzi drugie dno
            - tej polecam z kolei, ktoras z ksiazek Chmielewskiej, gdzie autorka szukala
            takiego malego wlasnie z dnem wink.
            • anetina Re: Życie z kimś nowym...:) 24.07.08, 07:56
              a gdzie ja według ciebie akurat tu widzę to drugie dno? smile
      • anetina Re: Życie z kimś nowym...:) 23.07.08, 21:41
        wspaniałe uczucie
        szczęścia życzę

        oj ja tak szybko nie zdecyduję się na dziecko smile
        • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 23.07.08, 22:03
          smile Ja w przeciwieństwie do poprzedniego związku jestem teraz
          pewna smile Myślę, że czas nie ma tu znaczenia... albo trafiasz na
          łajdaka albo nie. Biorąc pod uwagę to, że z moim Ex-mężem spotykałam
          się przez 3 lata i czekałam nie wiadomo na co... to chyba jednak
          lepiej podejmować szybkie decyzje smile
          Pozdr.
          Towerek
          • madziulec Redtower. Moge Ci zadac pytanie? 23.07.08, 22:09
            Skoro nie bylas pewna w poprzednim zwiazku (siebie? faceta?) to po co
            decydowalas sie na powazne kroki?
            Bo przeciez powaznym krokiem jest decyzja o narodzinach wspolnego dziecka. To
            wiaze ludzi, to komplikuje zycie.

            Zeby nie bylo - jesli te pytania sa dla Ciebie w jakis sposob intymne,
            klopotliwe, przepraszam, ale ciekawi mnie po prostu, ze po 3 latach bycia z kims
            mozna powiedziec "nie bylam pewna" a po 7 miesiacach mozna powiedziec "wiem, to
            ten"...
            • dynema Re: Redtower. Moge Ci zadac pytanie? 23.07.08, 22:35
              Hmm...moim zdaniem jest cos w tym, czlowiek w kozim wieku moze sie
              niezle wpakowac bo ma wiare ze potrafi kogos zmienic, jest pelen
              romantycznych nastoletnich( wczesno dwudziestoletnich) snow o tym
              jak zmienia niegrzecznego/ niepewnego swojej wartosci faceta w kogos
              innego.

              Pozniej, po tym jak sie sparzyl, podchodzi do sprawy inaczej -
              patrzy na druga osobe bardziej krytycznie, i wie ze albo ja
              zaakceptuja taka jaka jest albo sie wycofa.

              Tak wiec wierze ze ocena drugiego i kolejnego powaznego zwiazku
              przychodzi latwiej.

              Ale fakt faktem ja po 7 miesiacach balabym sie zaryzykowac kolejne
              dziecko - bo nic, zaden papier i przysiega nie lacza tak dwojki
              ludzi jak wspolne dziecko.

              Ale autorce watku zycze jak najlepiej, i mam nadzieje ze jej
              przeczucia sie sprawdza smile
            • redtower Re: Redtower. Moge Ci zadac pytanie? 24.07.08, 19:43
              Madzulec...sprawa jest prosta... jeżeli po trzech latach bierzesz
              ślub i dowiadujesz się, że twój mąż ukrywał przed Tobą wszystko co
              najgorsze, to dochodzisz (przynajmniej ja doszłam) do wniosku, że
              jeżeli masz wpaść w bagno to wpadniesz... i ie jest istotne czy
              znasz kogoś miesiąc czy 3 lata...
              Teraz z nowym Onym sytuacja jest całkowicie inna... nie ma
              tajemnic... nie ma ukrywania telefonu, maili... nie ma idiotycznych
              tłumaczeń...
              Moje pierwsze dziecko ma już 5 lat... Kocham mężczyznę z którym
              jestem... wiem że jest z innej gliny niż mój Eks... i to mi
              wystarczy... jak tylko zaczeliśmy się spotykać wiedziałam, że chcę
              mieć z nim dziecko...
              Na całe szczęście nie nabrałam, tak jak chyba większość
              Samodzielnych, nienawiści do mężczyzn i nie straciłam wiary w to, że
              nie wszyscy zdradzają, nie wszyscy mają długi, nie wszyscy kłamią...
              Pozdrawiam,
              Towerek
              • madziulec Re: Redtower. Moge Ci zadac pytanie? 24.07.08, 19:50
                ok.
                Rozmawiamy szczerze.
                Wychodzac za maz za pierwszego tez myslalas, ze jest szczery i uczciwy do bolu.
                Prawda? Tak. Bo gdybys tak nie myslala to uznalabym Cie za kretynke, ktora chyba
                jak cma leci do ognia.
                Czyli zakladalas dokladnie to co teraz - ze ktos postepuje z Toba dokladnie tak
                jak Ty: uczciwie i fair.
                Czy tlumaczenia sa idiotyczne? Tego eni wiesz. Tlumaczenia mojego np. eksa byly
                wg mnie normalne. Dopiero po jakims czasie okazalo soe, ze bylam na tyle glupia,
                ze wierzylam mu, a on mnie oklamywal. A mi w ogole do glowy nie przyszlo, ze
                facet, wobec ktorego ja mam powazne plany i ktory mnie zapewnia o powaznych
                planach moze mnie oszukac.

                Tak wiec dlatego tu nei chodzi o nienawisc, dlugi czy cos takiego.
                Chodzi o .. ja bym to okreslila niefrasobliwosc wink Bo po 7 miesiacach pakowac
                sie w kolejne dziecko?? Zapomnialas jak to jest samej z dzieckiem? A jak bedzie
                zostac z dwojka???
                • redtower Re: Redtower. Moge Ci zadac pytanie? 27.07.08, 18:16
                  smile))
                  Ja nie boję się życia... może dlatego, że doskonale sobie radzę?
                  Z moim pierwszym mężam nie decydowałam się na dziecko...
                  rozmawialiśmy o tym ale ogólnie była to wpadka, czyli nie do końca
                  było tak jak powinno być... poza tym fakycznie byłam gówiarąbez
                  doświadczenia... teraz na dziecko zdecydowałam się świadomie i nie
                  ma moim zdaniem znaczenia czy bło to szybko, czy nie smile... i
                  zupełnie tego nie żałuję... wręcz przeciwnie uważam to za najlepszy
                  w wyborów w moim życiu smile
                  A dlaczego tak szybko się zdecydowałam na dziecko... może to kwestia
                  tego, że On nie jest całkiem obcy, może dlatego, że znam go
                  od ...nastu lat? Może pamiętałam jaki był kiedyś i do tego co o nim
                  sądziłam kiedyś, doszła jeszcze dojrzałość i gotowość do prawdziwego
                  rodzinnego życia? Nie wiem... może wszystko na raz??? smile)
                  Pomimo tego że wiem że On mnie nie zostawi... odniosę sięjeszcze do
                  tego, że piszesz o tym, że miałabym wychowywać dwoje dzieci sama...
                  dzieci nie są dla mnie ciężarem... mam mieszkanie, mam dobrą pracę i
                  bez problemu stać mnie na ewentualną nianię, więc nie widzę w tym
                  problemu...smile
                  Pozdrawiam wszystkie Nieufne... i Racjonalne Samodzielne smile
                  Szczęśliwy Towerek smile
                  • madziulec Re: Redtower. Moge Ci zadac pytanie? 27.07.08, 18:20
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=82651480
                    Ale lubie wiecznych optymistow.
                    • redtower Re: Redtower. Moge Ci zadac pytanie? 27.07.08, 18:48
                      smile Troszkę inna sytuacja... i ja i On żyjemy na podobnej stopie
                      życiowej... nie musimy pożyczać od siebie pieniędzy i jego i mnie
                      stać na samodzielne w miarę wygodne życie smile)
                      Wiem, że podajesz to jako przykład... ale mój On nie jest też aż tak
                      obcy... nie zjawił się dwa dni temu, miałam o nim jakieś zdanie
                      wcześniej... chociaż faktycznie odkryłam go na nowo smile)
                      Pozdrowionka,
                      Towerek
            • witch.shadow Dziwne pytanie madziulec 20.10.08, 17:57
              A czy ty wiesz co to znaczy miłość? Twoje pytanie świadczy o tym, że do
              wszystkiego podchodzisz w sposób racjonalny i chyba nie zaznałaś w życiu miłości...
          • anetina Re: Życie z kimś nowym...:) 24.07.08, 07:58
            redtower napisała:

            > smile Ja w przeciwieństwie do poprzedniego związku jestem teraz
            > pewna smile Myślę, że czas nie ma tu znaczenia... albo trafiasz na
            > łajdaka albo nie. Biorąc pod uwagę to, że z moim Ex-mężem spotykałam
            > się przez 3 lata i czekałam nie wiadomo na co... to chyba jednak
            > lepiej podejmować szybkie decyzje smile
            > Pozdr.
            > Towerek


            różne są losy
            tak samo są różni ludzie

            ważne, że ty jesteś pewna, że razem jesteście szczęsliwi smile
    • zzuuza Re: Życie z kimś nowym...:) 24.07.08, 08:36
      Słuchajcie, nie na oceniać dziewczyny, to jej wybór, nie znamy przecież Jej ani
      Jej nowego partnera.

      Oczywiście spodziewałam się tego że madziulec napisze coś w tym stylu, bo
      przecież wszyscy mężczyżni są be... (wg. madziulca, oczywiście)

      - Kobieto mogłabyś czasami napisać coś optymistycznego, a nie jak zwykle straszyć...

      Natomiast jeśli chodzi o mnie, to ja pewnie nie zdecydowałabym się na 2-gie
      dziecko, choćby był najlepszy i najbardziej kochający, ale to oczywiście tylko
      moje postanowienie, nie neguję oczywiście autorki postu.

      Pozdrawiam i życzę szczęścia!
      • guderianka Re: Życie z kimś nowym...:) 24.07.08, 08:59
        Gratuluję bo pamiętam Cię, a raczej twojego nicka wink
        Wszystkiego co najlepsze na NOwej drodze życia wink
      • madziulec Re: Życie z kimś nowym...:) 24.07.08, 09:50
        Sama piszesz, ze nie zdecydowalabys sie na drugie dziecko, czyli tez Ci cos "k..
        " brzydko pachnie.
        Bycie z kims to eni zabawa i kazda z nas to wie. Podjecie decyzji o dziecku nie
        jest decyzja podobna do kupienia kilograma pomaranczy, ktore jesli nei beda
        smakowac to je sie po prostu wyrzuci.

        Zauwaz, ze kazdy zyczy Redtower jak najlepiej, ale kazdy jakos dziwnie mowi, ze
        by sie jednak na dziekco eni zdecydowal.. Dziwne???
        • guderianka Re: Życie z kimś nowym...:) 24.07.08, 09:57
          Podjecie decyzji o dziecku nie
          > jest decyzja podobna do kupienia kilograma pomaranczy, ktore jesli
          nei beda
          > smakowac to je sie po prostu wyrzuci.

          Prawda. My zdecydowaliśmy się na dziecko po ponad 2latach razem i
          badaniach DNA

          Ale

          > Zauwaz, ze kazdy zyczy Redtower jak najlepiej, ale kazdy jakos
          dziwnie mowi, ze
          > by sie jednak na dziekco eni zdecydowal.. Dziwne???

          Postarajmy się nie oceniać. Mleko się wylało. Dziecko przyjdzie na
          świat i narodzi się w kochającej rodzinie, w atmosferze pełnej
          miłosci. I o to chodzi
          • madziulec Re: Życie z kimś nowym...:) 24.07.08, 11:52
            Kazda z nas zakladala juz atmosfere pelna milosci.
            Ty tez.
            Wyszlo jak wyszlo.
            • guderianka Re: Życie z kimś nowym...:) 24.07.08, 12:42
              Ja nie narzekam smile
              • madziulec Re: Życie z kimś nowym...:) 24.07.08, 13:39
                Ja tez nie wink))
    • kilowisni Oj dziewczyny)) 26.07.08, 09:26
      Ok, może być różnie .Ale zamiast myśleć o najgorszym ja podam fakty.
      Znam dwie laski , które po totalnych pomyłkach ze swoimi pierwszymi mężami mając
      dziecko spotkały wartościowych facetow , z ktorymi są długie lata.Jedna 20 ,
      druga ,, dopiero ,, 5.
      Myślę ,że przy odrobinie rozumu nie jest trudno po uprzedniej ,, wtopie ,,
      związania się z niemożebnym dupkiem ,potrafić zauważyć naprawdę kogoś ok na
      całej linii.
      Sama też myślę,że ten z kim jestem to właśnie odnaleziony po burzach odpowiedni
      partner i ,, tata,, dla mojej cory.
      I mam nadzieję,że wlaśnie kogoś takiego spotkała Redtower)))Powodzeniasmile
      • redtower Re: Oj dziewczyny)) 27.07.08, 18:22
        smile) Ja nie muszę już myśleć o najgorszym... bo wiem że tak nie
        będzie smile To jest czas na szczęście i oddanie... i tak właśnie mam
        zamiar żyć... nie tracąc ani jednego cennego dnia naszego wspólnego
        życia smile))
        Tobie kilowisni też życzę żeby to był ten On, bo przy takim kimś
        życie nabiera nowego smaku smile
        pozdrowionka
        Szczęśliwy Towerek smile
    • jastonka Re: Życie z kimś nowym...:) 31.07.08, 00:30
      ja też byłam samotną mamą a teraz jestem już zaręczona od miesiąca smile warto
      wierzyć smile
      • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 31.07.08, 09:47
        smile)) Wszytkiego najlepszego smile Mam nadzieję, że u Ciebie też będzie
        ta kolorowo jak u mnie smilePozdr.
        Towerek
        • chainsmoker Re: Życie z kimś nowym...:) 01.08.08, 20:00
          ehh jakbym siebie kiedyś czytała. tez się zakochałam też spędzilismy
          razem parę lat, bez kłótni, miał być slub, miało byc dziecko. i nie
          ma nic. w zyciu nie mozna byc niczego pewnym, tyle mnie nauczyla ta
          historia.
          życie depcze wyobrźnie
          • saganna a jeśli ów TEN okaże się "nie tym"? 15.10.08, 11:53
            raczej mało jest ludzi, którzy sami chcą być.
            Poczytałam sobie Towerka i inne happy wypowiedzi po spotkaniu swojej
            połówki.
            A jeśli poznany facet - na dzień dzisiejszy połówka stanie się jutro
            kolejnym exem? Czy ja krzywdzę swoje dziecko, które już tatusia
            biologicznego ma a ja owemu dziecku "wprowadzam w życie" następnego
            pana...(a jeśli mi się nie uda z tym) to jeszcze kolejnego?
            Czasami takie wyrzuty sumienia mam. Słuszne?
            Nigdy nie wiem co będzie jutro i jak sie ułoży.
            ????????????????
            Proszę o odpowiedż smile
            • malorita Re: a jeśli ów TEN okaże się "nie tym"? 15.10.08, 12:14
              tak sobie myślę, że nigdy nie przewidzi się tego co bedzie jutro..

              i że czas trwania znajomości przed ślubem, czy zamieszkaniem razem,
              nie ma znaczenia... po prostu, albo ludziom się układa, albo nie...
              jak para ma być szczęśliwa to będzie ... smile

              i jeszcze jedno, ponoć : "Kto nie ryzykuje ten nic nie ma ..." - coś
              w tym jest...

              Pozdrawiam serdecznie !
              • toniesamowite Re: a jeśli ów TEN okaże się "nie tym"? 15.10.08, 13:24
                zycze szczesciasmile
                a madziulcowi i innym pesymistycznym niedowiarkom: nie martwcie
                sie,jak sie dziewczynie znowu nie uda,to nigdy nie opusci tego
                forumwink)i bedziecie mialy wiernego towarzysza do koca swoich dni
                • saganna Re: a jeśli ów TEN okaże się "nie tym"? 15.10.08, 13:35
                  a ja też cieszę się szczęściem Towerka i każdego innego człowieka.
                  I wiem, że kto nie da szansy losowi ten nie zyska i kto nie ryzykuje
                  ten nie ma.
                  Chciałam spojrzeć "od strony dziecka", które poznaje kolejnych
                  kolegów mamy a oni wchodzą w życie malucha. Czy krzywdzę je tym, że
                  np nie udaje mi się kolejny związek? Czy ma to wpływ na dziecko?
                  • toniesamowite Re: a jeśli ów TEN okaże się "nie tym"? 15.10.08, 16:16
                    jesli -kolejni koledzy mamy- to psychopaci,to wtedy krzywdzisz
                    dziecko skazujac je na ich towarzystwowinkjesli jednak to normalni
                    faceci,a zwyczajnie Ci z nimi nie wyszlo to..coz taki loswink dziecko
                    tez bedzie pewnie bladzic w poszukiwaniu partnera dla siebie
                    • redtower Życie z kimś nowym cd.... 19.10.08, 23:11
                      ....a teraz ciąg dalszy...
                      wszystkie pesymistki zasmucę... nadal jest wspaniale... nadal jestem
                      pewna, że to ten wspaniały... jedyny... oddany... kochający i
                      kochany smile
                      Mój mały Skarb super się z moim Onym zgrał... i cudownie jest
                      patrzeć jak razem coś robią smile
                      Mamy czasami problemy po powrocie Skarba od Eksa, bo wtedy Skarb nie
                      do końca jest grzeczny (myślę, że Eks niestety coś mu do głowy
                      wbija...sad), ale po kilku dniach wszystko wraca do normy i kolejny
                      miesiąc upływa w spokoju smile

                      Wspaniale jest też nosić w brzuchu małą dzidzię mojego Onego i
                      przygotowywać się na jej przyjście na świat... Niesamowite jak
                      inaczej to może wyglądać kiedy mężczyzna Ciebie kocha i chce żeby
                      było Tobie dobrze... smile))

                      Dodam jeszcze, że chociaż nie myślałam, że kiedyś to się stanie...
                      zupełnie nie czuję się już Samodzielną...
                      ...powoli uczę się nie odpowiadać za wszystko sama... oczywiście...
                      czasami cieżko jest mi oddać swoje prawo decydowania o wszystkim smile
                      W ostatecznym jednak rozrachunku wspólne decydowanie z Onym jest
                      milsze i chyba jednk łatwiejsze smile

                      to chyba na tyle... Wszystkim Samodzielnym życzę szczęścia z nowym
                      Onym albo (o ile tak sobie życzą) bez niego...smile
                      Pozdrowionka,
                      Towerek
                      • madziulec Re: Życie z kimś nowym cd.... 20.10.08, 10:24
                        a ja nie chcialabym opowiadac o kim nowym "On" nawet z duzej litery pisanym wink))

                        coz wink))
                        • ca.melia Re: Życie z kimś nowym cd.... 20.10.08, 13:50
                          Madziulec kiedyś ta żółć Cię zeżre, zobaczysz. A zazdrość o każde
                          powodzenie kogoś innego do cna wypali resztki mózgu.

                          Tower - dla mnie bomba. Jesteś szczęśliwa, dzieciak zadowolony.
                          Po każdej burzy w końcu wychodzi słońce.

                          Dbajcie o siebiesmile) i o "Onego"
                          • redtower Re: Życie z kimś nowym cd.... 20.10.08, 14:03
                            smile) Madziulec... dla mnie bez różnicy jak piszę, czy... "M."
                            czy "Ony", czy "Next"...smile To tylko forma przekazania informacji
                            kiedy nie masz zamiaru pisać imienia i nazwiska, i nie uważam żeby
                            to moje "Ony" miało wydźwięk negatywny smile)
                            Dla mnie ważniejsze jest aby pisać o kimś kogo kochasz i szanujesz z
                            wielkiej litery smile
                            Pozdrawiam,
                            Towerek
                            • madziulec Re: Życie z kimś nowym cd.... 20.10.08, 14:10
                              Po pierwsze nie napisalabym nigdy Next, bo dla mnie od razu jest to jakies takei
                              niesmaczne. Nie napisze on, bo dla mnie on to sasiad, znajomy, ktokolwiek.

                              Ktos kto jest mi bliski ma imie. Imie, ktore pewnie nosi wielu innych facetow,
                              wiec moge spokojnie podac jego imie. Bo sie tego nei wstydze.
                              Tak jak sredniowieczni rycerze nosili imie swoich dam na choragwiach. A jak sie
                              wstydzisz tego imienia... Szkoda. I smutne, ze musisz sie kamuflowac. Bo z
                              szacunkiem to juz wtedy zaczyna byc na bakier. Milosc moze byc ukryta, w koncu
                              wiele kobiet ma ukrytych kochankow.
                              • triss_merigold6 Re: Życie z kimś nowym cd.... 20.10.08, 14:47
                                No wiesz... ja piszę per aktualny, mimo, że pan jest obecny od 2
                                lat. Kamuflaż mam w dupie, najwyżej będzie rozwód z mojej winy.
                              • guderianka Re: Życie z kimś nowym cd.... 20.10.08, 16:11
                                Tia
                                A dlaczego pisząc o synu Michale używasz zwrotu Myszol ?tongue_out
                          • madziulec Re: Życie z kimś nowym cd.... 20.10.08, 14:06
                            Ales Ty zazdrosna wink) ZE ktos ma mozg wink)))
                            • redtower Re: Życie z kimś nowym cd.... 26.10.08, 18:53
                              smile No tak... i teraz mamy rozmowę o tym jak kto siebie i swoich
                              bliskich nazywa... Na całe szczęście mało co mnie obchodzi, że komuś
                              nie podoba się, że nie mam zamiaru podawać imienia mojego Onego smile
                              I szczerze mówiąc zastanawia mnie z czego wynika ta predyspozycja do
                              czepiania się takich rzeczy... czyżby jednak z zawiści, samotności,
                              ze złości, że komuś może się jednak jakoś dobrze ułożyć? Po co
                              tworzyć jakieś zupełnie niepotrzebne dywagacje o rodzaju nazywania?
                              No cóż... współczuję... ja na całe szczęście nie mam takich
                              problemów i nie czepiam się szczegółów smile)))
                              Pozdrawiam,
                              Towerek
                              • atlanta.10 Re: Życie z kimś nowym cd.... 27.10.08, 21:42
                                kurczę jak ja Ci zazdroszczę redtower, moje życie legło w gruzach
                                rok temu... zostałam zamieniona na starszy model i to w momencie
                                kiedy miało przyjść na świat moje - o typowy zwrot kobiety
                                porzuconej "moje" - nasze drugie dziecko... myślałam że umrę w sumie
                                to nie wiem jak ja przez to przeszłam a raczej dalej przechodzę,
                                właśnie w ostatni weekend miałam kolejny spadek formy bo
                                stwierdziłam iż faktycznie nie jestem sama bo mam dwóch synów 4 lata
                                i 16 miesięcznego to jestem cholernie samotna... własnie jestem na
                                etapie stwierdzania że mnie w życiu już nic nie czeka... dwoje
                                malutkich dzieci no i boginią seksu i powabu też nie jestem a co
                                gorsza to te moje szczęścia absorbują 100% mojego czasu - totalny
                                brak życia prywatnego

                                a tak bardzo chciała bym mieć się do kogo przytulić, mieć z kim
                                porozmawiać o tym co mnie cieszy i tym czego się boję, cholernie
                                chciała bym być kochana... ale na dzień dzisiejszy to dla mnie
                                odległa abstrakcja

                                więć uważam za coś wspaniałego że kobiety takie jak ja skopane przez
                                życie potrafią odbudować w sobie zaufanie i być szczęśliwe

                                wszystkiego dobrego redtower i inne którym się udało wyjść z doła smile
                                • redtower Re: Życie z kimś nowym cd.... 28.10.08, 19:40
                                  atlanta.10 u mnie mineło 2,5 roku zanim spotkałam mojego
                                  Kochanego smile Właściwie zanim go drugi raz spotkałam, bo przecież już
                                  go znałam smile
                                  Mam nadzieję, że Ty za jakiś czas też spotkasz kogoś kto udowodni,
                                  że jest godny zaufania i Twojego oddania...

                                  Mój synek (5 lat)jest bardzo pomocny... i Twój 4-latek zapewne za
                                  chwilę też będzie Tobie pomagał i będzie nieco lżej smile
                                  Pozdrowionka...
                                  ...i nie załamuj się... spójrz w oczy Twoich chłopaczków, albo
                                  popatrz jak śpią... mi to przynosiło wiele otuchy kiedy byłam
                                  samotna...
                                  Towerek
    • atilka Re: Życie z kimś nowym...:) 28.10.08, 23:25
      Ja rostałam się z eksem jakies 3 lata temu, ale tak stanowczo 8 mcy
      temu. Mam nadzieję, że kiedys kogos pokocham i ktos pokocha mnie i
      synka. Narazie mam z tym problem czuje sie jak kaktus który
      wszystkich odstrasza, Dopóki facet traktuje mnie po koleżeńsku to
      jestem otwarta, sympatyczna, i wesoła, ale jesli zauważę, że coś
      więcej mógłby chcieć zmykam gdzie pieprz rośnie. Nie chce byc sama,
      ale nie potrafię sie otworzyć, a umówienie sie z kimkolwiek to
      szczyt moich możliwości. Rezygnuję na starcie. Może dlatego ze eks
      nadal pałęta się w moim życiu, a ja mu na to pozwalam, bo jestem
      zbyt grzeczna i uprzejma, żeby powiedzieć spadaj. Poza tym jest
      ojcem mojego synka, i płaci alimenty więc muszę utrzymywac z nim
      dobre relacja. Ale codzienne telefony z pytaniami co u ciebie, kiedy
      mieszka z inna laską, to chyba przesada! Mobilizuje się, żeby
      uprzejmie mu powiedzieć spadaj!
      Ale miałam zacząc od tego, że gratuluję redtower szcześcia, i znam
      kilka przykładów, kiedy małżeństwa po długoletniej znajomości
      ropadały się, a kolejne szybkie zwiazki żyją ze soba szczęsliwie.
      Powodzenia smile)
      • ostrasiostra Re: Życie z kimś nowym...:) 29.10.08, 08:11
        > temu. Mam nadzieję, że kiedys kogos pokocham i ktos pokocha mnie i
        > synka.

        Nie licz na to, że jakikolwiek facet pokocha Twoje dziecko. Fajnie będzie, jeśli
        będzie uczestniczył w jego wychowaniu - to w zasadzie maksimum, na co możesz liczyć.

        OsTra
        • kilowisni Re: Życie z kimś nowym...:) 02.11.08, 17:56
          Ostra?To taka prowokacyjka?Bo chyba aż tyle zgorzknienia w Tobie nie ma?Faceci
          to nie zawsze interesowne monstra smile
          • ostrasiostra Re: Życie z kimś nowym...:) 03.11.08, 07:45
            Żadna prowokacja i nie było w mojej wypowiedzi zgorzknienia - spytaj dowolnego
            psychologa.
            Chociaż nie, lepiej takiego z doświadczeniem.

            OsTra
        • chainsmoker Re: Życie z kimś nowym...:) 03.11.08, 00:00
          ostrasiostra napisał:

          > > temu. Mam nadzieję, że kiedys kogos pokocham i ktos pokocha mnie
          i
          > > synka.
          >
          > Nie licz na to, że jakikolwiek facet pokocha Twoje dziecko. Fajnie
          będzie, jeśl
          > i
          > będzie uczestniczył w jego wychowaniu - to w zasadzie maksimum, na
          co możesz li
          > czyć.
          >
          > OsTra
          znalazłam, a raczej on znalazł mnie, jest świadomy swojej wartości,
          przystojny, intelignentny, zaradny. I pokochał moje dziecko chyba
          bardziej ode mnie, bo to z nim myje samochód i gra w piłkę a nie ze
          mną. Ci co adoptują dzieci też je kochająsmilezresztą ten co umie
          kochać pokocha kogoś kto na to zasługuje.
          • ostrasiostra Re: Życie z kimś nowym...:) 03.11.08, 07:47
            A jak długo się znacie?

            OsTra
          • guderianka Re: Życie z kimś nowym...:) 03.11.08, 08:26
            Ostra-Ja również takiego znalazłam, a raczej znaleźliśmy się oboje.
            Kochamy się wszyscy i wszyscy się szanujemy, mąż jednakowo traktuje
            swoją przysposobioną córkę (sam dążył do adopcji, wyszło to z jego
            inicjatywy) i swoją rodzoną. Ale być może to jeden z tych wyjątków
            potwierdzających regułę.
            • ostrasiostra Re: Życie z kimś nowym...:) 03.11.08, 08:46
              I oby Wam się dalej dobrze wiodło.

              OsTra
          • monika108 Re: Życie z kimś nowym...:) 07.05.09, 08:29
            nie wierzę że ktoś mnie pokocha. ale najważniejsze jest dla mnie to aby ktoś pokochał mojego synka on tego potrzebuje.ma 4 lata a przeżył więcej niż większość dorosłych ludzi sadżadne dziecko nie zasługuję na to aby przeżyć rozwód rodziców.
        • kammik Re: Życie z kimś nowym...:) 03.11.08, 08:24
          > Nie licz na to, że jakikolwiek facet pokocha Twoje dziecko.

          Nie tak ostro, siostro smile Lepiej chyba wymagać od życia/ludzi więcej
          niż mniej i nie godzić się na bylejakość, prawda?
          • ostrasiostra Re: Życie z kimś nowym...:) 03.11.08, 13:13
            Oczywiście. Ale brak miłości, to jeszcze nie bylejakość. Tym bardziej, że
            szacunek w takich relacjach w zupełności wystarczy.
            I co za tym idzie rozczarowanie w przyszłości znacznie mniejsze.

            OsTra
            • miaowi Re: Życie z kimś nowym...:) 03.11.08, 14:27
              Pójdę pod prąd - zgodzę się z Ostrą.
              Ja nie wierzę w to, żeby ktokolwiek pokochał moje dziecko.
              Szacunek - to już bardzo dużo ,zważywszy na to, że wiekszość ojców naszych
              dzieci nie miała szacunku do WŁASNYCH POCIECH.
              Nie nastawiam się na to, że moje dziecko będzie miało ojca - ale po moich
              przejściach wiem, że lepiej żaden niż psychopata.

              Na marginesie - ja jestem z tych, które nie wierzą w drugi raz, nie wierzą w to,
              że dziewczyna z dzieckiem może znaleźć partnera i nauczyły się funkcjonować jako
              całe jabłko, a nie połówka szukająca drugiej połówki.
              Dopiero po 2 latach od rozstania mogę powiedzieć, że się tego nauczyłam.
              • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 07.11.08, 20:42
                współczuję bardzo... strasznie żyć z takim podejściem... cieszę się
                że ja jestem całkowicie inną osobą i inaczej podchodzę do życia...
                pozdr.
                Towerek
                • miaowi Re: Życie z kimś nowym...:) 08.11.08, 22:53
                  E, nie, ja nie narzekam. Jak do tej pory nie sprawdzałam się w związkach, nie
                  mam wspomnień ani wzorców z dobrych związków, więc nawet nie mam za czym
                  tęsknić. Luzik. Się żyje.
            • kammik Re: Życie z kimś nowym...:) 03.11.08, 16:23
              > Ale brak miłości, to jeszcze nie bylejakość.

              Jak dla kogo.

              > szacunek w takich relacjach w zupełności wystarczy.

              Jak komu.
              Konkluzja dość oczywista - różnie bywa smile
              • ostrasiostra Re: Życie z kimś nowym...:) 03.11.08, 21:00
                Naprawdę uważasz, że partner MUSI oprócz Ciebie pokochać również Twoje dziecko?
                A co jeśli ktoś ma czwórkę potomstwa? Skąd wziąć tyle miłości?

                OsTra
                • triss_merigold6 Re: Życie z kimś nowym...:) 03.11.08, 21:58
                  Osobiście zakładam, że powinien przynajmniej obdarzyć je akceptacją,
                  sympatią i życzliwością. Aktualny otrzymał bardzo klarowny i
                  wielokrotnie powtarzany przekaz, że moje dziecko przez własnego ojca
                  jest bardzo kochane i od niego oczekuję nie tyle uczuć ojcowskich
                  tylko cierpliwości, sympatii i wyczucia. Empatii po prostu z dużą
                  dozą tolerancji na etapy rozwojowe małego dziecka. To się sprawdza
                  ale widzę, że relacja między aktualnym a moim dzieckiem zmienia się
                  od miesięcy z koleżeńskiej na bliższą.
                  • ku11bus Re: Życie z kimś nowym...:) 03.11.08, 22:17
                    Dla Redtowerka...Jak mam rozpoznać swoją Drugą Połowę? Nie
                    bojąc się ryzyka.Ryzyka porażki,odrzucenia,rozczarowań.Nigdy nie wolno nam
                    rezygnować z poszukiwania Miłości.Ten,kto przestaje szukać,przegrywa życie.P
                    Coelho.
                    • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 07.11.08, 21:10
                      W moim przypadku to chyba nie była kwestia szukania... mam chyba
                      szczęście...
                      Szczerze mówiąc od dawna wyobrażałam sobie jakiego mężczyznę
                      chciałabym kiedyś poznać...
                      Kiedy po raz kolejny w moim życiu pojawił się On (znaliśmy się wiele
                      lat temu) nie sądziłam, że to jest właśnie Ten, o którym tyle czasu
                      myślałam... Ten, którego lepiłam codziennie z maluśkich kawałków
                      moich życiowych dobrych i złych doświadczeń...
                      Chyba postanowiłam zaryzykować, opierając się na dawnych
                      wspomnieniach, które pozostały mi w głowie o Nim... zaryzykowałam i
                      teraz wiem, że wygrałam...smile

                      Jak rozpoznać drugą połowę? Nie wiem...
                      Ale z całą pewnością nigdy w życiu nikomu nie powiem, że nie warto
                      jest wierzyć, że nie warto jest mieć nadzieję...
                      Pomimo tego co przeszłam... wierzę w dobro, miłość, szacunek i
                      oddanie... wierzę, że są podstawą naszej egzystencji smile

                      Ryzyko porażki, odrzucenie, rozczarowanie... nie boję się chyba
                      tego... Może za bardzo zapadły mi w głowie słowa "upadamy...
                      podnosimy się... i to jest własnie piękne"... smile
                      Pozdrowionka,
                      Towerek
                • kammik Re: Życie z kimś nowym...:) 04.11.08, 07:16
                  Nic nie musi, to wolny kraj. Ja też nic nie muszę, prawda? Pytania o
                  pokochanie czwórki dzieci nie bardzo rozumiem - to miłość jest
                  towarem reglamentowanym, który wystarcza tylko dla pierwszej dwójki-
                  trójki?
                  • ostrasiostra Re: Życie z kimś nowym...:) 04.11.08, 07:35
                    Reglamentowanym? No coś w tym jest. Nie każdy jest Panem Jezusem z
                    niezgłębionymi pokładami miłości - moje na pewno by na tyle nie wystarczyły.


                    OsTra
                    • kammik Re: Życie z kimś nowym...:) 04.11.08, 07:39
                      Eee, bez przesady. Swoje piąte też kochałabyś mniej niż pierwsze?
                      Chociaż może jak urodzę piąte, to przyznam ci rację smile
                      • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 07.11.08, 21:14
                        Nieźle... jestem w szoku, że coś takiego wogóle moża napisać...
                        Jakoś sobie nie wyobrażam, że nie wystarczy mi miłości dla mojego 4-
                        go dziecka... to jakieś chore podejście jest... niewyobrażalne...
                        przynajmniej dla mnie...
                        Towerek
                        • qmata888 Re: Życie z kimś nowym...:) 14.11.08, 20:16
                          Przeczytlam wszystkie wypowiedzi Towerku,przyznam,ze sama nie
                          zdecydowalabym sie na drugie dziecko(obecnie mija 9 miesiecy naszego
                          zwiazku).Nie wiem,czy wogole sie zdecyduje(watpie).Moj mezczyna
                          traktuje mnie i moje dziecko naprawde bardzo dobrze,kocha nas.Tak.To
                          moge powiedziec,chociaz zawsze i tak bede brala poprawke po moich
                          doswiadczeniach.
                          Cieszy mnie to,ze jestes szczesliwa,wrecz tryskasz szczesciem. Ja
                          tez moge powiedziec,ze szczescie mnie spotkalo,moja rana sie juz goi
                          i wszystko jest na dobrej drodze.
                          Pozdrawiam i zycze powodzenia
                          • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 15.11.08, 18:39
                            SUPERRR!!! Bardzo się cieszę z Twojego szczęścia!!! Dla mnie
                            wyznacznikiem szczęścia oczywiście nie jest to, czy kobieta za raz
                            będzie miała w nowym związku kolejne dziecko, czy nie... zdaję sobie
                            sprawę z tego, że spora cześć kobiet nie ma zamiaru mieć drugiego
                            dziecka i jest to dla mnie całkowicie normalne smile
                            Ja bardzo chciałam mieć kolejne dziecko... dwoje to dla mnie
                            minimum... a wymarzyłam sobie... tak naprawdę troje smile
                            Mam faktycznie szczęście, że trafiłam akurat na tego a nie innego
                            mężczyznę. Jestem za to bardzo wdzięczna losowi smile
                            Pozdrowinka i wyszystkiego najlepszego.
                            Towerek
    • kontoemi Re: Życie z kimś nowym...:) 10.11.08, 11:46
      Cieszę się bardzo, że widzę taką wypowiedź. Ja właśnie jestem na etapie
      podejmowania decyzji czy odejść od ojca mojego dziecka. Nie mamy ślubu - bo on
      tego nie chce, za to mamy 8-mio miesięczną córeczkę. Mieszkam w jego
      mieszkaniu...JEGO mimo, że przez półtora roku było to NASZE mieszkanie. Muszę
      godzić się na brak szacunku dla moich potrzeb, brak wsparcia, pozostawianie mnie
      samej z dzieckiem kiedy on realizuje swoją pasję,czasami poświęca mi i dziecku
      tylko max dwa wieczory w tygodniu. Robi mi wymówki że mnie utrzymuje (razem
      zdecydowaliśmy że zostanę na wychowawczym do skończenia przez dziecko roku żeby
      nie oddawać jej do żłobka), po kłótniach wychodzi z domu i wraca po 24 godzinach
      nie martwiąc się co ze mną i dzieckiem.. i wiele innych rzeczy, których znieść
      nie potrafię...
      Boję się odejść, bo boję się samotności, tego że nie poradzę sobie sama z
      wychowaniem dziecka, że córeczka będzie miała jego ciężki charakter i zejdzie na
      złą drogę... i że z nikim nie uda mi się już związać...
      • miaowi Re: Życie z kimś nowym...:) 10.11.08, 14:40
        Przede wszystkim przemyśl wszystko bardzo dokładnie. Na pierwszym miejscu jest
        dobro dziecka - jakim ojcem jest twój partner? Cierpliwym? Ciepłym? Czy może
        jest inaczej?
        Odchodząc od partnera nastaw się, że decydujesz się na samodzielne
        macierzyństwo, a nie że raz dwa kogoś znajdziesz. Choć pewnie znajdziesz -
        spoko, to tylko ja jestem taka kobieta z żelaza, większośći się jednak udaje.
        Ale chodzi o to, żebyś była świadoma tego, że decydujesz się na bycie samej, a
        nie z kimś nowym. Jeżeli jesteś w stanie udźwignąć tę świadomość, to w porządku.
        • atlanta.10 Re: Życie z kimś nowym...:) 11.11.08, 15:24
          Przede wszystkim przemyśl wszystko bardzo dokładnie. Na pierwszym
          miejscu jest
          > dobro dziecka
          owszem dobro dziecka jest najważniejsze ale czy to jest dobro? Nie
          wydaje mi się... ojciec który po kłótni z matką dziecka znika na 24
          h bez słowa wyjaśnienia nie jest dobrym czułym troskliwym i
          opiekuńczym ojcem i tu proszę miłych pań nie ma się co czarować...
          faceta po prostu przerosło życie nie dojrzał do bycia ojcem i czyimś
          partnerem życiowym... to fakt że po odejściu od niego decydujesz się
          na samodzielne życie ale lepiej żyć samej niż być wiecznie
          sfrustrowaną mamą z powodu wyskoków partnera... lepiej żeby twoja
          córeczka miała jednego szczęśliwego rodzica niż dwoje
          sfrustrowanych... sprawa u ciebie jest o tyle prostrza że nie macie
          ślubu... mój mąż wyprowadził się w lutym z domu zostawiając mnie z
          dwójką dzieci ale wyprowadził się dlatego że to ja postawiłam
          warunek albo ja i dzieci albo jego kochanka którą miał już od prawie
          roku...a ja musiałam znosić jego wybryki i romantyczne wyjazdy z
          paniusią że to niby szkolenia służbowe - bo oni razem pracują...
          sytuacja ta doprowadzała mnie do szaleństwa bo doskonale wiedziałam
          z kim jest i co robi - bo przecież jak sie jest z kochanką to się
          jej za rączkę nie trzyma i w oczka nie patrzy... podjął decyzję ze
          się wyprowadza... oj na początku nie było mi łatwo gdyż łudziłam się
          że wybierze mnie i dzieci... ale czas leczy rany i moi synowie w tej
          chwili mają raczej zadowoloną z życia mamę a nie frustratkę
          zastanawiajacą się gdzie jest i co robi ich ojciec... a piszę że
          raczej zadowoloną bo prawda jest taka że czasami zdarza mi się być
          cholernie zmęczoną byciem samotną mamą dwóch małych smyków ale to
          przechodzi... ale jedno jest pewne czas jest i dobrym doradcą i
          świetnie leczy rany .... więc każda ważna decyzja życiowa powinna
          być podjęta na spokojnie i po głębokim przemyśleniu... bo przez
          jakiś czas napewno będziesz samotną mamą... ale nie oznacza to że
          będzie tak zawsze
          • chainsmoker Re: Życie z kimś nowym...:) 14.11.08, 21:33
            tak naprawdę to chyba żadna kobieta, która wyniosła złe
            doświadczenia nie zaufa odrazu nowemu partnerowi, najpierw musi
            oswić się że to tylko ona wychowuje dziecko, i nawet jak się z kimś
            zwiąże zawsze będzie w niej iskierka niepewności czy ten związek też
            się nie rozpadnie. jestesmy w o tyle gorszej sytuacji od kobiet
            bezdzietnych które rozstają się ze swoimi mężczyznami, bo nasze
            dziecki przywiązują się siłą rzeczy do naszych nowych partnerów. I
            chyba przede wszystkim trzeba uważać żeby poznać dziecko z nowym
            partnerem dopiero wtedy kiedy czujemy że to nie jest tylko przelotna
            ale coś poważnego.
            Nadal uważam, że mężczyzna potrafi pokochać nie swoje dziecko. Chyba
            każda z Was która żyłabym pod jednym dachem z nie swoim biologicznym
            dzieckiem i przezywałaby razem z nim jego dorastanie, dostawałaby od
            niego rysunki narysowane w przedszkolu i czułaby że to dziecko ufa
            Wam i lgnie do Was musiałaby je pokochać. Osobiście znam 2 mężczyzn
            którzy związali się z kobietami wychowującymi dzieci i w rozmowach
            ze mną szczerze przyznają że kochają te dzieci. Nie widzę powodu
            dlaczego mileiby kłamać. Nie można generalizować, oczywiście nie
            każdy facet pokocha nie swoje dziecko ale tez nie każdy biologiczny
            ojciec jest pokochac swoje biologiczne dziecko. Wszystko zależy od
            mężczyzny...chociaż jak to mówi mój: jeżeli mężczyzna kocha kobietę
            kocha też jej owoce.
      • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 15.11.08, 18:49
        Też jestem zdania, że nie powinnaśmyśleć o tym czy będziesz sama czy
        nie jeżeli tatę swojego dziecka zostawisz...
        Masz przed sobą trudną decyzję i powinnaś myśleć tylko o swoim
        dziecku i o sobie... mój synek jest kochany, wspaniały i ciepły -
        chiociaż jego tata wcale taki nie był... Myślę, że w odpowiednim
        momencie zostawiłam jego tatę... nie przejął po tacie najgorszych
        cech... nie przejął braku szacunku do ludzi...
        Skup się na teraz, a nie na przyszłych związkach... to podstawa smile
        Jak wszystko poukładasz przyjdzie czas na kolejne kroki...
        Pozdrawiam Ciebie cieplutko...
        Towerek
    • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 24.01.09, 00:12
      A dziś napiszę troszkę o dalszym ciągu mojego szcześcia... Tak! Tak!
      nadal jestem szczęśliwa w nowym związku! Do tego urodziła nam się
      wspaniała córeczka...
      Nie spełniły się na razie czarne wizje roztaczane nad moją osobą...
      i moim wyborem smile
      Mój On po roku jest nadal wspaniały i opiekuńczy... dbamy o siebie,
      kochamy się i razem pokonujemy wszystkie niedogodności smile
      On dba o mojego synka... i nie wierzę w to, co kiedyś ktoś pisał na
      forum... że meżczyzna nigdy nie będzie kochał "obcego" dziecka...smile
      Pozdrawiam serdecznie!
      Towerek

      • krowa_laciata Re: Życie z kimś nowym...:) 24.01.09, 03:25
        Super smile Mało się tu udzielam ale czytałam Twój wątek. Też
        zdecydowałam się na kolejny związek i dość szybko (świadomie) na
        dziecię z tego związku. W promocji dostaliśmy drugie gratis wink Dwa
        lata mieszkamy razem, wzięliśmy ślub, a nasze szkraby mają rok... ku
        rozczarowaniu wszystkich, którzy prorokowali, że g...o z tego
        wyjdzie i za szybko wspólne mieszkanie i dzieci i ślub... jest
        suuupeeer big_grin M jest super dla moich dzieci, naszych dzieci, dla
        mnie... i nie mialam pojęcia, że tacy faceci jeszcze po tym świecie
        chodzą wink
        • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 28.01.09, 23:34
          Gratuluję z całego serca i cieszę się Twoim szczęściem tak jak
          swoim, jesteś kolejnym potwierdzeniem, że dobry związek jest
          możliwy smile)
          Pozrowionka,
          Towerek
      • anetina Re: Życie z kimś nowym...:) 28.01.09, 07:45
        redtower napisała:

        > A dziś napiszę troszkę o dalszym ciągu mojego szcześcia... Tak! Tak!
        > nadal jestem szczęśliwa w nowym związku! Do tego urodziła nam się
        > wspaniała córeczka...
        > Nie spełniły się na razie czarne wizje roztaczane nad moją osobą...
        > i moim wyborem smile
        > Mój On po roku jest nadal wspaniały i opiekuńczy... dbamy o siebie,
        > kochamy się i razem pokonujemy wszystkie niedogodności smile


        i tak trzymać dalej
        super, że wam się ukłąda smile

        buziaczki w piętki dla córeczki smile


        > On dba o mojego synka... i nie wierzę w to, co kiedyś ktoś pisał na
        > forum... że meżczyzna nigdy nie będzie kochał "obcego" dziecka...smile
        >



        mężczyzna jest w stanie pokochać "obce" dziecko
        mam taki egzemplarz w domu smile

        jeszcze tylko domek i też chcemy powiększać rodzinkę smile

        • misiam14 Re: Życie z kimś nowym...:) 28.01.09, 07:56
          Super, gratulacje!!!! Życzę wszystkiego co najlepsze, teraz już
          tylko uśmiechać się i cieszyć sie tym co maszsmilesmile
          Oby więcej takich miłych wiadomości od szczęsliwych mamsmile
          Pozdrawiam...
        • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 28.01.09, 23:31
          >
          > jeszcze tylko domek i też chcemy powiększać rodzinkę smile
          >

          A my też odwrotnie zrobiliśmy... w pierwszej kolejności Malutka w
          drugiej nowe, większe mieszkanie!smile Powodzenia!
          Pozdrowionka,
          Towerek
    • lubie_gazete Re: Życie z kimś nowym...:) 25.01.09, 11:22
      Będzie ciężko poznać kogoś pannie z dzieckiem lub dziećmi-taki life.
      Jeżeli jednak nie nastawisz się na pierwszą klasę,tylko towar lekko uszkodzony
      (np.rozwodnik,palacz kotłowy lub ktoś z podobną pensją,nieatrakcyjny lub
      niepełnosprawny) to masz szanse!
      • kati78 Re: Życie z kimś nowym...:) 27.01.09, 18:08
        lubie_gazete napisał:

        > Będzie ciężko poznać kogoś pannie z dzieckiem lub dziećmi-taki
        life.
        > Jeżeli jednak nie nastawisz się na pierwszą klasę,tylko towar
        lekko uszkodzony
        > (np.rozwodnik,palacz kotłowy lub ktoś z podobną
        pensją,nieatrakcyjny lub
        > niepełnosprawny) to masz szanse!


        Mylisz się w całej rozciągłości!
        To co piszesz to są tylko twoje idiotyczne "przemyślenia". Życie na
        szczęście jest inne niż to co piszesz.
        • bsl Re: Życie z kimś nowym...:) 28.01.09, 09:40
          dokładnie kati78
      • redtower Re: Życie z kimś nowym...:) 28.01.09, 23:29
        lubie_gazete napisał:

        > Będzie ciężko poznać kogoś pannie z dzieckiem lub dziećmi-taki
        life.
        > Jeżeli jednak nie nastawisz się na pierwszą klasę,tylko towar
        lekko uszkodzony
        > (np.rozwodnik,palacz kotłowy lub ktoś z podobną
        pensją,nieatrakcyjny lub
        > niepełnosprawny) to masz szanse!


        Z całego serca współczuję!! smile))
        pozdr.
        Towerek
    • adsa_21 Re: Życie z kimś nowym...:) 09.05.09, 21:56
      gratuluje i powodzenia!moja znajoma poznala swojego obecnego meza
      majac na karku dlugi i faceta - psychola. Milosc wszystko zniesiesmile
      Moze ja tez kogos takiego spotkam ale jak narazie amory zupelnie mi
      nie w glowiesmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka