Witam wszystkich forumowiczów

Mam pytanie - otóż moja narzeczona, przyszła żona, ma dziecko z poprzedniego
związku.
"Ojcu" w lutym zeszłego roku sąd odberał całkowicie władzę rodzicielską (za
znęcanie się
nad matką dziecka, kompletny brak zainteresowania dzieckiem, niepłacenie
alimentów itd itp można długo wymieniać..)
Mimo to nie dał za wygraną i złozył apelację, rozprawa apelacyjna ma sie odbyc
początkiem września.
Czy może ktoś z forumowiczów miał podobnym przypadek, czy ma on jakieś szanse
w tej sprawie?
Nakłamał z odwołaniu wyroku co sie dało, ze chce odbudowawać więzy rodzinne ze
pisał listy (ktore nigdy nie doszły)...
Co do faktów - ani razu nie odwiedził dziecka ani nie zadzwonił w tym okresie,
poza telefonen z groźbami karalnymi
zgłoszonym przez nas na policję.
Czy sąd apelacyjny może wrócić sprawę do ponownego rozpatrzenia, jeśli na
przykład przed sądem zacznie udawać kochanego i czułego tatusia?