Dodaj do ulubionych

Samodzielne a delegacje

12.11.08, 13:22
Moja kolezanka rozstała się z mężem. Winni oboje, sprawy rozwodowej jeszcze
nie załozyli. Ale nie o tym chce pisac.
Koleżanka bardzo często jeździ w delegacje zostawiając 10 letnie dziecko w
domu pod opieka starszej ( 83-85 lat)i niepełnosprawnej prababci. O swoich
wyjazdach nie informuje ojca dziecka, dziadkowie nie żyją. Zdarza się, ze
dziecko opuszcza lekcje, bo prababcia nie dala rady wyprawic do szkoły.
Delegacje zdarzają sie co najmniej raz w miesiącu i trwają 4-5 dni. Żal mi
dziecka... Co Wy na to? Pogadać z koleżanka czy sobie odpuścić. Nadmieniam, że
gdyby odmówiła wyjazdów nie straciłaby pracy.
Obserwuj wątek
    • agus-ka Re: Samodzielne a delegacje 13.11.08, 09:30
      O czym chcesz pogadać? 10 letnie dziecko potrafi się samo ubrać i
      wstac na zajęcia o czasie. A jesli nie potrafi to może zaproponuj
      jej swoją pomoc?
    • pelagaa Re: Samodzielne a delegacje 13.11.08, 10:40
      Ja na to, ze to nie Twoja sprawa.

      > Nadmieniam, że gdyby odmówiła wyjazdów nie straciłaby pracy.

      Coz za doglebne rozeznanie w sytuacji kolezanki.
      Wscibstwo i dorabianie ideologii moim zdaniem.

      A jak Ci tak zal dziecka, to sie nim opiekuj przez tych kilka dni w
      miesiacu.
      • protozoa Re: Samodzielne a delegacje 13.11.08, 11:03
        Dziecka mi zal, ale mam swoje sprawy, swoja pracę, swój dom, swoje dzieci i wolę
        oberzec serial w telewizji niz opiekowac się dzieckiem kolezanki.
        Natomiast pytam, bo widzę, ze jej dziecko jest przez kilka dni w miesiącu pod
        opieką prababci, która tak naprawdę sama potrzebuje opieki. Moim zdaniem to
        igranie z ogniem - prędzej czy póxniej się coś stanie. Dla matki 2 latka 10
        latek to duże dziecko, dla matki 19 latka - małe. A dziecko niedopilnowane może
        znaleźć się w niebezpieczeństwie. Tu na życzenie matki.
        • pelagaa Re: Samodzielne a delegacje 13.11.08, 11:43
          > Dziecka mi zal, ale mam swoje sprawy

          Skoro tak, to sie nimi zajmij, zamiast wsciubiac nos w sprawy
          kolezanki, ktorej nie zamierzasz pomoc, tylko zamacic.
          Niedobrze mi sie robi od takich zyczliwych.
          Naslij na nia ops, a potem badz zdziwiona, ze napluje ci w twarz
          przy najblizszej okazji.
        • agus-ka Re: Samodzielne a delegacje 13.11.08, 15:42
          To przepraszam bardzo co chcesz zrobic? Pomóc nie chcesz ani
          samodzielnie ani nijak. To co chcesz jej powiedziec? Idź na
          bezrobotne bo dziecko do szkoly nie poszło?

          A Twoim zdaniem 10-latek nie umie sie ubrać i zrobić sobie kanapki?
          Jesli tak to chyba chowasz swoje dzieci pod dużym kloszem.

          Nie chcesz pomóc to daj kobiecie żyć tak jak umie najlepiej. I
          najlepiej obejrzyj sobie kolejny serial bo jeszcze ktoś Cię poprosi
          o wyręczenie w pewnej sprawie.
          • protozoa Re: Samodzielne a delegacje 14.11.08, 07:51
            Forum jest otwarte i każdy może zadać pytanie.
            Mam 19 letnie dzieci, które są samodzielne, jeżdżą po świecie, ale gdy miały 10
            lat nie zostawiałabym ich z osobą starszą i niedołężną - ze względu na
            bezpieczeństwo obu osób.
            Chciałam poznac Wasze zdanie - poznałam.
            Szkodaa, że Samodzielne mamy aż kipią od agresji, chociaż.....to p[ozostawię bez
            komentarza.
    • kajda28 Re: Samodzielne a delegacje 13.11.08, 10:51
      powinnaś chyba najpierw pogadać z koleżanką, zanim tutaj napisałaś, w końcu to
      jej sprawa. Jeżeli ona nie widzi w tym problemu, to albo możesz jej zaufać że
      jest dorosłą osobą, kocha swoje dziecko i robi tak jak uważa za słuszne, albo
      pogadać z paniami OPS.
    • alabama8 Re: Samodzielne a delegacje 13.11.08, 14:47
      Wyprawić do szkoły 10-cio latka? Takich już się do szkoły nie
      wyprawia. Dzwonisz i przypominasz że ma wstać z wyrka i za 30 minut
      wyjść do szkoły. Dziecko pewnie korzysta z tego że matki nie ma w
      domu i urządza sobie wagary. Czy koleżanka widzi w tym jakiś problem?
      • qmata888 Re: Samodzielne a delegacje 13.11.08, 23:52
        Dziecka mi zal, ale mam swoje sprawy, swoja pracę, swój dom, swoje
        dzieci i wolę
        oberzec serial w telewizji niz opiekowac się dzieckiem kolezanki.

        Przepraszam,to po co ty wogole tu o tym piszesz?Moze wlasnie leci
        serial hahaa.Podejzewam,ze wiecej czasu poswiecasz forum niz
        zajeloby wyprawienie kolezanki dziecka do szkoly.Ogladaj lepiej te
        seriale a kolezance moze pomoze inna kolezankawink
        • protozoa Re: Samodzielne a delegacje 14.11.08, 07:55
          Koleżance nie pomoże żadna koleżanka, bo jesli juz kogos prosi to własnie mnie.
          Do ojca dziecka nie zwróci sie o pomoc - ambicja nie pozwala.
          Przypominam, ze forum jest OTWARTE , moga na nimpisać i zadawac pytania nie
          tylko samodzielne. Chyba, że o czyms nie wiem.
      • protozoa Re: Samodzielne a delegacje 14.11.08, 07:53
        Tak, widzi problem. Może dzwonić i 10 razy, prababcia głucha jak pień, dziecko
        nie reaguje na telefony. Do szkoły idzie, o ile idzie, ubrane nieadekwatnie do
        pogody, choroba goni chorobę. Zje albo nie - najczęściej zamiast obiadu, którego
        prababcia nie odgrzeje- słodycze.
        Moim zdaniem to nieprawidłowe, koleżanka wzdycha, ale robi swoje.
        • agus-ka Re: Samodzielne a delegacje 14.11.08, 08:35
          No dobrze, zacznijmy od początku.
          Co w takim razie proponujesz?
          • protozoa Re: Samodzielne a delegacje 14.11.08, 15:17
            Watek powstał po to, abym dowiedziała się od NORMALNYCH Samodzielnych Mam, a nie
            agresywnych i sfrustrowanych kobiet takich jak pelagaa czy jest to normalna i
            akceptowalna sytuacja.
            Moim zdaniem nie. 10 latek jest małym dzieckiem i o ile incydentalnie moze
            zostać w domu bez opieki, o tyle zostawianie go na 1 tydzień w miesiącu pod
            "opieką" osoby która sama potrzebuje wsparcia jest lekkomyslne. Chciałam
            wiedzieć co sądzą o tym inne Panie. Zaznaczam, bo wiem to od koleżanki, która
            sama o tym mówiła, ze wyjazdy sa oderwaniem sie od codzienności, swego rodzaju
            rozrywką ( zahaczają o soboty i niedziele).
            Chcę jej pomóc, ale nie zajmować się ZA NIA JEJ DZIECKIEM. Zapewne większość mam
            ( samodzielnych i niesamodzielnych) woli choćby obejrzec serial w telewizji niz
            odrabiac cyklicznie lekcje z cudzym dzieckiem. Pomóc można incydentalnie - co
            tez niejednokrotnie robiłam. Dziecko ma tez wbity do komórki mój telefon, gdyby
            cos złego się stało .
            Ktos tam pisze, że nie wyobrażam sobie jakim problemom musi stawiac czoła
            Samodzielna Mama. Cóz, w każdej rodzinie ktoś czemus musi stawiać czoła. Ja,
            choć mam męża, bardzo często mam na głowie hydraulika, malarza, wymianę opon
            itd. Tez jestem samodzielna, choc w innym rozumeniu tego słowa.Gdy wróciłam do
            pracy po urlopie wychowawczym, gdy dyżurowałam mój mąż był samodzielny, bo
            musiał sam opiekować się w nocy małymi bliźniakami. Moja kuzynka sama
            pielęgnowała umierającego męża, inna matkę.
            • chalsia Re: Samodzielne a delegacje 14.11.08, 23:20
              > Moim zdaniem nie. 10 latek jest małym dzieckiem i o ile
              incydentalnie moze
              > zostać w domu bez opieki, o tyle zostawianie go na 1 tydzień w
              miesiącu pod
              > "opieką" osoby która sama potrzebuje wsparcia jest lekkomyslne.
              Chciałam
              > wiedzieć co sądzą o tym inne Panie. Zaznaczam, bo wiem to od
              koleżanki, która
              > sama o tym mówiła, ze wyjazdy sa oderwaniem sie od codzienności,
              swego rodzaju
              > rozrywką ( zahaczają o soboty i niedziele).
              > Chcę jej pomóc, ale nie zajmować się ZA NIA JEJ DZIECKIEM.

              sama sobie odpowiedziałaś.

              Zgadzam się, ze zostawianie 10-ciolatka pod opieka osoby w tym
              wieku jest lekkomyslne i potencjalnie niebezpieczne. Ale matka nie
              ma ochoty NIC z tym zrobić. Ty - osobiście (choć to byłaby jedyna
              forma pomocy) - tez nie.
              Czyli co?
              Ano nic, sytuacja patowa, wszystko zostaje po staremu, bo na siłę
              kobiecie zycia nie zmienisz ani jej podejścia do niego.
              Ewentualnie, jak ktos pisał, możesz nadać sprawę do OPS/MOPS czy
              jak to się zwie, że dziecko jest pozbawione własciwej opieki.
        • pelagaa Re: Samodzielne a delegacje 14.11.08, 08:42
          Donies koniecznie na nia do OPS, bachora zabiora, w domu dziecka
          bedzie lepiej dopilnowany, matka ci na pewno podziekuje, a ty
          strzepniesz raczki z poczuciem spelnienia obowiazku obywatelskiego.
          Tak czegos nie doczytalas, czegos nie wiesz. Nie wiesz JAK wyglada
          zycie samotnej matki i przed jakimi wyborami codziennie staje. I
          choc to forum publiczne nie sadze, abys byla w stanie zrozumiec te
          osoby, do ktorych jest skierowane.
          • guderianka Re: Samodzielne a delegacje 14.11.08, 08:54
            Możesz pomóc w jeden sposób- pomagając fizycznie. Jeśli nie jesteś w
            stanie pomóc jej w zorganizowaniu opieki dla dziecka-czy też
            służenia własną osobą lub dania pomysłu na wynajęcie niani-nie rób
            nic bo pogorszysz tylko sytuację jej i jej dzieci.
            • jerka09876 Re: Samodzielne a delegacje 14.11.08, 22:08
              nie wtrącaj sie od życia Koleżanki




              a moze jakiś donos cie kreci.. he?

              tragedia!!!
              • protozoa Re: Samodzielne a delegacje 15.11.08, 13:46
                Tragedia to będzie wtedy, gdy prababcia zostawi np. odkręcony gaz. Donosik mnie
                nie kręci, bo nie mam w zwyczaju na kogokolwiek donosić. Ty pewnie tak, bo
                oceniasz mnie najprawdopodobniej według siebie.
                Pewnie, że najlepiej sie nie wtrącac, udawać, że nic sie nie widzi o niczym nie
                wie i najwyżej potem przeczytać w gazecie o tragedii.
                Ostudziłyście bardzo skutecznie moją chęć pomocy. Ba moją chęc rozmowy z
                koleżanka i uzmysłowienie jej, że może jednak dobrze by było zrewidować swoje
                postepowanie i zredukować ilość wyjazdów=rozrywki.
                P.S. Przy takim podejściu zaczynam rozumieć, że nie nalezy reagowac na płacz
                dziecka za ścianą, podbite oko sąsiadki, włóczące się maluchy po podwórku o
                północy. Ba lepiej nie widzieć jak mąż bije żonę. Cóz całe życie człowiek się uczy.
                • chalsia Re: Samodzielne a delegacje 15.11.08, 14:47

                  > Ostudziłyście bardzo skutecznie moją chęć pomocy. Ba moją chęc
                  rozmowy z
                  > koleżanka i uzmysłowienie jej, że może jednak dobrze by było
                  zrewidować swoje
                  > postepowanie i zredukować ilość wyjazdów=rozrywki.


                  a czy Ty gdziekolwiek napisałas, że zamierzasz z nią o tym
                  porozmawiać ? Nie. To zawsze możesz zrobić.
                • kajda28 Re: Samodzielne a delegacje 15.11.08, 15:26
                  Jedyne co powinnaś zrobić to z nią porozmawiać, i to jeszcze zanim tutaj
                  napisałaś (chyba się powtarzam).
                  A poza tym dziwi mnie jedna rzecz , dziecko ma 10 lat, ma tel. komórkowy, i tata
                  nic nie wie o wyjazdach Twojej koleżanki- to chyba trochę kiepski ten tata,
                  ewentualnie jemu też nie pasuje zajmować się dzieckiem w dni kiedy byłaby taka
                  potrzeba. Więc też nic dziwnego że Twoja koleżanka nie dzwoni do niego z prośbą
                  o opiekę nad małym.
                  i jak widzisz że ktoś kogoś bije, to najlepiej zadzwonić na policję, no chyba że
                  masz ze 120 kg wagi, 180 cm wzrostu i jesteś mężczyzną, płacz dziecka za ścianą-
                  jeżeli to nie kolka, a rodzice należą do patologi, maluchy na podwórku o
                  północy- na to wszytsko jest policja, a jeżeli już napewno OPS - ale to dopiero
                  następnego dnia.
                  • protozoa Re: Samodzielne a delegacje 15.11.08, 20:30
                    Dzwoniąc na policję - w sprawie krzyków czy błąkającego się dziecka tez nalezy
                    się przedstawić więc idąc tokiem rozumowania niektórych Samodzielnych Mam lepiej
                    sie nie wtrącać.
                    Jednym z powodów rozpadu małżeństwa mojej koleżanki były jej wieczne wyjazdy.
                    Facet miał dośc i jej i stałego siedzenia z małym i ...pewnie samego małego.
                    Koleżanka zabroniła dziecku dzwonić do ojca i informować o swoich
                    nieobecnościach. A ojciec pewnie też dzwoni rzadko. Z tego co wiem alimentów
                    równiez nie płaci, ba nie sa nawet zasądzone, a koleżanka ma problemy finansowe,
                    bo co jakiś czas pożycza ode mnie drobne sumy.

                    • kajda28 Re: Samodzielne a delegacje 15.11.08, 20:40
                      > Dzwoniąc na policję - w sprawie krzyków czy błąkającego się dziecka tez nalezy
                      > się przedstawić więc idąc tokiem rozumowania niektórych Samodzielnych Mam lepie
                      > j
                      > sie nie wtrącać.

                      nie należy się wtrącać, jeżeli nie ma zamiaru się pomóc a tylko pogadać że ktoś
                      źle się zachowuje. To żebyś poinformowała OPS to nie były ironie, jeżeli
                      naprawdę uważasz że dziecku grozi niebezpieczeństwo pod opieką niedołężnej babci
                      nawet powinnaś poinformować odpowiednie instytucje. Oczywiście najpierw pogadać
                      z samą zainteresowaną- jako swoją koleżanką.
                      • protozoa Re: Samodzielne a delegacje 15.11.08, 20:49
                        Albo nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumieć. Zastanawiałam się czy pogadać czy
                        nie, a jesli pogadać to w jakiej konwencji. Uważam, że zawiadamianie pomocy
                        społecznej jest złe, bo dziecku może rzeczywiście grozic dom dziecka a poza tym
                        nie mam natury donosiciela.
                        Nie mam wprawy w rozmowach z samodzielnymi mamami ( widać to jak na dłoni w tym
                        wątku). Nie wiem jakich argumentów miałabym uzyć, skoro moja koleżanka wyjeżdża
                        bo chce sie odreagować. Dla niej fakt, że dziecko nie pójdzie do szkoły, że nie
                        zje posiłku ( zje natomiast słodycze), że przeziębione nie będzie leczone nie ma
                        większego znaczenia. Jak dotąd nic poważnego sie nie stało. Jak dotąd.....
                        • kajda28 Re: Samodzielne a delegacje 15.11.08, 20:56
                          to musisz się zastanowić co jest bardziej niebezpieczne dla dziecka: bycie samym
                          z babcią, czy rozmowa koleżanki z paniami OPS. I jaki dom dziecka? myślę że
                          gdyby dostała wezwanie do sądu o odebranie praw rodzicielskich to by
                          zrezygnowała z wyjazdów i dziecka nikt by nie zabrał.
                          • protozoa Re: Samodzielne a delegacje 15.11.08, 21:24
                            Czasem panie z OPS działają dość gorliwie a sądy wylewają dziecko z kąpielą.
                            Ponadto nie mam natury donosicielki, a tu byłby to rodzaj donosu.
                            Uważam, uważałam i zdania nie zmienię, że "opieka" prababci jest niebezpieczna.
                            Chciałam to uzmysłowić koleżance, nie wiem jak, bo może zareagowac tak jak
                            niektóre Samodzielne. Pomoc z mojej strony może być incydentalna i wtedy gdy mam
                            na to i czas i ochotę. Najchętniej napuściłabym dziecko na mamę, może to
                            skłoniłoby ją do zmiany postępowania.
                            • kajda28 Re: Samodzielne a delegacje 15.11.08, 21:30
                              > Ponadto nie mam natury donosicielki, a tu byłby to rodzaj donosu.

                              szkoda ze moi sąsiedzi też tak myśleli, jak byłam dzieckiemsad może gdyby mieli
                              inne zdanie to ja miałabym szansę na normalniejsze dzieciństwo...
                            • chalsia Re: Samodzielne a delegacje 15.11.08, 22:49
                              > Ponadto nie mam natury donosicielki, a tu byłby to rodzaj donosu.

                              no cóż, nic nie poradzimy na to, ze mylisz donosicielstwo z
                              działaniem w słusznej sprawie.
            • agus-ka Re: Samodzielne a delegacje 14.11.08, 22:35
              dokladnie tak. Ewentulanie możesz skrzyknąc pare kolezanek, zeby też
              jej pomogły, np na zmianę.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka