Dodaj do ulubionych

odwrotny problem... - pomocy

05.12.08, 21:18
Dziewczyny, wiem, ze macie duze doswiadczenie z walka o alimenty, chcialam
przedstawic problem mojego serdecznego przyjaciela:


Zostaly zasadzone mu alimenty, ktorych nie jest w stanie
fizycznie placic. Ma mala firme i jedzie od roku na stratach, ale sedzina nie
rozumie, co to jest kredyt kupiecki czy zycie na kredyt w upadajacej branzy.

Dodam, ze matka dziecka to pracownica sadu oraz ze byla to jedna noc - nie
byla nigdy partnerka mojego przyjaciela, stad sie wzielo dziecko. Nie
dopuszcza ojca do dziecka, choc to normalny, uczciwy, niepijacy lagodny czlowiek.

Jakas makabra.

Matka dziecka ewidentnie szuka sponsora, kupila sobie duze mieszkanie, zyje
ponad stan, a przyjaciel jezdzi dziesiecioletnim oplem i nie ma mieszkania -
wynajmuje, ciezko pracuje, ma dla siebie 600 zl na zycie na miesiac, nie
jezdzi nigdy na wakacje, nie ma polis ubezp., zyje z dnia na dzien, a alimenty
zasadzono na 500 zl. Do tej pory z trudem placil 300zl dobrowolnie.



Co zrobic, gdy jest podejrzenie, ze sedzina nie jest uczciwa
(wszystkie papiery, pisma, zalaczniki swiadczyly na jego korzysc)?
Czy apelacja cos da, czy bedzie ta sama sedzina? Apelacja kosztuje ok. 600 zl.
Co zrobic?

Trzeba teraz podjac walke, bo ta dziewczyna za pol roku zlozy pozew o 900 i
dostanie 700..

Prosze o pomoc, jakies wskazowki, moze inne, adekwatne fora...
Bardzo dziekuje.

Byc moze jest to ostatnie forum, na ktore powinnam sie udac, ale moze jednak
Wy jakos ten problem lepiej rozumiecie?

Moj przyjaciel zlozy pozew o widzenia w nast. tygodniu, ale maly ma 3 lata,
moze byc trudno. Dziewczyna nie pozwala mu wejsc do domu (ogolnie rzecz biorac
jest caly czas wsciekla, ze sie z nia nie ozenil), nie mowiac o spedzeniu
czasu z dzieckiem wspolnie.
Obserwuj wątek
    • de_la_hoya Re: odwrotny problem... - pomocy 05.12.08, 21:41
      www.ojcowie.pl

      znam polecam
      prezes sympatyczny, panowie się wspierają

      współczuję koledze ale skoro zrobił dziecko to powinien na nie płacić
      to że ma kredyt nikogo nie obchodzi a że branża upada, tym bardziej
      jakby matka dziecka szukała sponsora to by się bzyknęła z takim z którego co
      najmniej 1500 miesięcznie by ściągała (jak znalazł na ratę kredytu
      mieszkaniowego będzie)
      sama piszesz, że pracuje tzn nie nie jest siedzącym na tyłku nierobem
      a co do mieszkania... znasz ją? wiesz skąd miała pieniądze na mieszkanie? skąd
      wiesz, że żyje ponad stan?

      ciut obiektywizmu
      • izaaa7 Re: odwrotny problem... - pomocy 05.12.08, 21:55
        pytalam o mozliwosci apelacji, czy bedzie ta sama sedzina i inne sprawy.

        twoja osobista opinia mnie nie inteersuje.

        tak, znam ja i jej sytuacje, a ty wcale. idz, zalej sie tym jadem.
        • de_la_hoya Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 00:28
          izaaa7 napisała:

          > pytalam o mozliwosci apelacji, czy bedzie ta sama sedzina i inne sprawy.
          >
          > twoja osobista opinia mnie nie inteersuje.
          >
          > tak, znam ja i jej sytuacje, a ty wcale. idz, zalej sie tym jadem.

          to idź do prawnika on ci za 200zł wejdzie w tyłek i poklepie po plecach
      • izaaa7 Re: odwrotny problem... - pomocy 05.12.08, 21:58
        jezlie wszystkie takie jestescie i jeszcze korumpujecie sedziow, to kij wam w oko.


        gdy sie z nim bzykala, twierdzila, ze jest na tabletkach (wiem, to glupie wirzyc
        kobietom wtej materii) i on wydawal jej sie - desperatce - calkiem dobrym kaskiem.

        widze, ze o obiektywizm nie mam co prosic, jestescie siebie warte.
        • izaaa7 Re: odwrotny problem... - pomocy 05.12.08, 22:02
          Pewnie, ze zyje ponad stan - kupila sobie mieszkanie w nowym budownictwie, 3
          pokoje - na kredyt. Dotad mieszkala u bogatych rodzicow w domu jednorodzinnym.
          Jezdzi ladna nowa toyota. Mysle, ze bardziej jej zalezy juz teraz na zrobienie
          mu na zlosc niz cos innego.

          ale nie prosilam o zdanie, tylko o sytuacje, co zrobic, gdy sedzina moze byc
          kolezanka powodki?



          • de_la_hoya Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 00:38
            izaaa7 napisała:

            > Pewnie, ze zyje ponad stan - kupila sobie mieszkanie w nowym budownictwie, 3
            > pokoje - na kredyt. Dotad mieszkala u bogatych rodzicow w domu jednorodzinnym.
            > Jezdzi ladna nowa toyota. Mysle, ze bardziej jej zalezy juz teraz na zrobienie
            > mu na zlosc niz cos innego.

            zazdrość cię zrzera i tyle
            sama sobie przeczysz
            piszesz, że jakaś panna chce się dorobić kosztem twojego kolegi i że za te marne
            grosze (zapytaj czy dziewczynom 500zł starcza na dziecko) żyje jak hrabina... po
            czym, w tym wątku piszesz, że dziewczyna jest z bogatego domu i pewnie do tej
            pustej główki w życiu ci nie przyszło, że rodzice jej pomogli... żeby ich córka
            i wnuczka żyły na poziomie a nie od pierwszego do pierwszego z ołówkiem w ręku...
            • izaaa7 Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 00:55
              "zrzera"?
            • izaaa7 Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 00:57
              To chyba oczywiste, ze jej pomagaja, wariatko! O tym pisze!!

              Chciala sie przerzucic z rodzicow na meza i jej nie wyszlo - wiec sie msci. Paniala?
              To idz spac.
        • chalsia Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 00:09
          apelacja to inny sąd, inny skład sędziowski (na dodatek 3 sędziów na raz)


          izaaa7 napisała:

          > jezlie wszystkie takie jestescie i jeszcze korumpujecie sedziow, to kij wam w oko.

          i Tobie też
          • izaaa7 Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 00:18
            Przepraszam, ale ponioslo mnie, nie spodziewalam sie tak cynicznej, nieludzkiej,
            bezmyslnej i bezwarunkowo "prokobiecej" postawie Twojej przedmowczyni.

            Bardzo dziekuje za odpowiedz o apelacji, chodzilo mi wlasnie o takie fakty.
            Nikt nie chce oszukiwac, tylko sprawiedliwosci choc troche. I uczciwosci, a to
            glebszy i trudniejszy temat.

            Jak sie czyjas opinia ogranicza do "zrobil dziecko niech placi", to radze pojsc
            do psychologa i nie robic zlej slawy samotnym matkom.

            Pozdrawiam.






            • de_la_hoya Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 00:43
              izaaa7 napisała:

              > Przepraszam, ale ponioslo mnie, nie spodziewalam sie tak cynicznej, nieludzkiej
              > ,
              > bezmyslnej i bezwarunkowo "prokobiecej" postawie Twojej przedmowczyni.

              twoja postawa to dopiero jest fantastyczna
              co tu zrobić, żeby ojciec dziecka nie płacił za dużo na dziecko a najlepiej żeby
              w ogóle nie płacił
              i kto tu jest cyniczny i nieludzki?

              > Jak sie czyjas opinia ogranicza do "zrobil dziecko niech placi", to radze pojsc
              > do psychologa i nie robic zlej slawy samotnym matkom.

              no tak
              on nie zrobił dziecka
              jak sama wcześniej napisałaś bzyknął sobie pannę a to dziecko to tak niechcący,
              ot wypadek przy pracy
              a co do robienia złej sławy samotnym matkom to sama ją właśnie robisz twierdząc,
              że samotne matki są samotne, bo śpią z kim popadnie i łapią na dziecko po czym,
              za 500zł alimentów prowadzą luksusowe życie
              • izaaa7 Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 00:54
                ale jestes uparta.probujesz udowodnic cos, o czym nie masz bladego pojecia.

                nie bede ci rysowac calej sytuacji, jak to bylo 3 lata temu i jak jest teraz.
                probujesz swoim efektownym pyskowaniem arbitralnie ustalic, ze ty masz racje, a
                ja cos pomieszalam.

                tworzysz fakty, na ich podstawie budujesz swoje zdanie, aroggancko i efektownie
                je przedstwiasz, pozamiatane.
                twoja brocha, ale z rzeczywistoscia ma to niewiele wspolnego...

                idz sie przewietrz.

        • de_la_hoya [...] 06.12.08, 00:33
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • geve Re: odwrotny problem... - pomocy 07.12.08, 15:02
          Przy okazjonalnych kontaktach seksualnych, kulturalny mężczyzna
          używa prezerwatyw. Jak wiadomo, bzykanie sie z nieznajomą osobą
          niesie za sobą nie tylko ryzyko zapylenia ale przede wszystkim
          szerzenia chorób przenoszonych droga płciową.
      • izaaa7 Re: odwrotny problem... - pomocy 05.12.08, 23:13
        i jeszcze co to za zwrot - "zrobil dziecko"

        o ile znam sie na biologii, to kobiety maja wplyw na to, czy zachodza w ciaze
        czy nie - na pewno bardziej niz mezczyzni.

        to one "robia dzieci".


        tylko w sytuacji gwaltu kobieta nie ma zadnego wplywu na to czy dziecko jest
        poczete czy nie. mezczyzna prawie nigdy nie ma.

        poza tym, jak nie chce, to nie zajdzie. mezczyzna nie ma tego komfortu.




        nie badz taka swieta.

        • de_la_hoya Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 00:49
          izaaa7 napisała:

          > i jeszcze co to za zwrot - "zrobil dziecko"

          spłodził będzie lepszym określeniem?

          > o ile znam sie na biologii, to kobiety maja wplyw na to, czy zachodza w ciaze
          > czy nie - na pewno bardziej niz mezczyzni.

          to albo o innej biologii rozmawiamy albo doucz się

          > to one "robia dzieci".

          chciałabym to zobaczyć, poważnie

          > tylko w sytuacji gwaltu kobieta nie ma zadnego wplywu na to czy dziecko jest
          > poczete czy nie. mezczyzna prawie nigdy nie ma.

          kobieta, to sobie może co najwyżej papierosa po wszystkim zapalić
          jak doczytasz w książkach to będziesz wiedziała kto i kiedy ma wpływ

          > poza tym, jak nie chce, to nie zajdzie. mezczyzna nie ma tego komfortu.

          no to żeś pojechała
          ukończyłaś chociaż podstawówkę?
          kurcze, to ciekawe co piszesz... ciekawe dlaczego tyle lasek co chce zajść nie
          zachodzi i dlaczego te które nie chcą to zachodzą?
          ha! już wiem! one nie wiedzą czego chcą!

          > nie badz taka swieta.

          a gdzie ja napisałam, że święta jestem?
          • izaaa7 Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 01:13
            nie musze sie juz uczyc, kochanie.

            jak krowie na rowie:

            gdy kobieta nie chce zajsc w ciaze, bierze tabletki. A juz na pewno nie klamie,
            ze je bierze. To przewaznie dziala. Jak nie ma takiej pustej glowki, jak Twoja,
            to nie zajdzie, gdy nie chce.

            Mezczyzna musi jej wierzyc na slowo, a prezerwatywa to zalosny srodek
            antykoncepcyjny.
            O tym pisalam, mowiac o kontrolowaniu prawdopodobienstwa zajscia w ciaze.

            Kobiety "robia dzieci" - gdyby to mezczyzni mieli decydowac, kiedy i czy miec
            dzieci, to by ludzkosci juz dawno nie bylo. Prosciej dla Ciebie: za maly bylby
            przyrost naturalny. Paniala?



            Nie wiedzialam, ze w taki sposob jeszcze kiedys w zyciu bede musiala z kims
            wymieniac zdania.


            Nie wiedzialam, ze na tym forum gryza!!!


        • oliwija Re: odwrotny problem... - pomocy 07.12.08, 07:31
          izaaa7 napisała:

          > i jeszcze co to za zwrot - "zrobil dziecko"
          >
          > o ile znam sie na biologii, to kobiety maja wplyw na to, czy
          zachodza w ciaze
          > czy nie - na pewno bardziej niz mezczyzni.

          wiesz o ile ja sie znam na biologi kobieta sama sobie nie moze
          zrobic dziecka. potrzebuje póki co do tego jeszcze drugiej osoby
          jakim póki co nadal jest facet.

          > to one "robia dzieci".
          no bardzo ciekawe... kobiety robią dzicie same... a znasz przepis na
          zrobienie dziecka? chętnie wiele z nas na pewno by poznała... moze
          by wyszlo coś fajnego z tylko naszymi cechami.....

          >
          > tylko w sytuacji gwaltu kobieta nie ma zadnego wplywu na to czy
          dziecko jest
          > poczete czy nie. mezczyzna prawie nigdy nie ma.

          zawsze ma. moze założyć gumke. i nie mów ze to nie ten komfort
          wspólżycia...... jak chce miec luksus to niech sie liczy z tym ze
          moze za 9 miesiecy zostac tatusiem.
          >
          > poza tym, jak nie chce, to nie zajdzie. mezczyzna nie ma tego
          komfortu.

          owszem w 99% jak nie chce to nie zajdzie. facet nawet jak chce to
          nie zajdzie. hehe . I nieoskarazj nas o jad...... zaczęłaś bardoz
          nie ładnie... obrzucając błotem te kobitke..... nie znasz na 100%
          całej sutyacji tylko jak sądze z opowiadań "tatusia" Zazwyczaj
          sędzina czy sędzia jest "przekupiony" w drugą stronę tzw
          tatusiową...
          nich facet skłąda apelacje.... tak jak piszą dziewczyny przy
          apelacji zawsze jest inny sklad sędziowski.
          >
          >
          > nie badz taka swieta.
          >
          jak i ty
    • de_la_hoya Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 00:58
      izaaa7 napisała:

      > Ta matka dziecka kupowala jakeis drogie mleko w puszkach od samych urodzin
      > dziecka - bo jak powiedziala, nie chce sobie zepsuc ksztaltu cyckow. To ona zyj
      > e
      > ponad stan, nie ja czy moj brat.

      hahahahahaha
      lepiej, żeby krowie dawała
      tobie powiedziała, że o cycki dba?
      proszę cię, ja znam tą historię wyłącznie z twojego opisu i do tego mogę się
      ustosunkowywać
      nie twierdzę, że twój brat jest dzianym indorem
      być może nie ma kasy
      ale prawda jest taka, że należy ponosić konsekwencję swoich czynów
      konsekwencją jego czynu jest dziecko a wg naszego prawa temu dziecku należą się
      alimenty, bez względu na to czy jego tatuś bzyknął mamusię raz w życiu albo czy
      mamusia jest łajzą żyjącą ponad stan

      chyba nie masz dzieci ale jak będziesz je miała to nie życzę ci, żeby ich ojciec
      cię zostawił a sąd przyznał 500zł alimentów
      obyś się nie przekonała na ile te 500zł starcza

      i cieszę się, że mi się link w pierwszym poście nie wkleił, bo jeżeli twój brat
      jest choć w połowie taki jak ty, to tam pomocy nie uzyska
      • izaaa7 Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 01:17
        > tobie powiedziała, że o cycki dba?

        nie, jemu. staral sie jak mogl na poczatku. probowal z nia byc, gdy sie
        dowiedzial, ze jest w ciazy. jeszcze ci malo?
        • izaaa7 Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 01:35
          i okazala sie mniej wiecej taka sama przemadrzala jedza jak ty, to z nia nie
          wytrzymal.
    • de_la_hoya Idz na forum ojców... 06.12.08, 01:04
      a nie pytasz matek jaki jest myk na pozbawienie ich kasy na dzieci...
      • izaaa7 Re: Idz na forum ojców... 06.12.08, 01:31
        nie chodzi o pozbawienie tylko o wywazenie sum.

        jak ktos nie ma, to nie da wiecej, niz moze dac.

        to ty wlasnie mowisz jak ktos, kto nie wie, co to nie miec do pierwszego.

        do tego brat chce sam sie moc dzieckiem zajac, spotkac, poznac! - a matka nie
        odbiera telefonow, pisze obrazliwe smsy na kazda prosbe o spotkanie z dzieckiem.

        jesli wszystkie takie jestescie, to obojetne, jakie pieniadze dostaniecie,
        wychowacie pokraki emocjonalne.

        bez odbioru, tu gryza, truja i pluja, a ja sie zarazam.






        • de_la_hoya Re: Idz na forum ojców... 06.12.08, 13:01
          izaaa7 napisała:

          > nie chodzi o pozbawienie tylko o wywazenie sum.

          jakie wyważenie sum?
          jeżeli utrzymanie dziecka kosztuje np 1000zł miesięcznie to tyle kosztuje
          matka dziecka ponosi koszty plus koszty opieki nad dzieckiem tak zwana naturalna
          alimentacja (wyobraź sobie, że to też kosztuje) a ojciec dziecka daje kasę,
          mniejszą lub większą
          i nie ma tu znaczenia, że matka dziecka jest z bogatego domu, bo sama może
          zarabiać 1300zł
          a wy powinniście się nogami ze szczęścia po tyłkach kopać, że twój siostrzeniec
          (o ile nim jest) i syn brata/przyjaciela żyje w dobrych warunkach

          > jak ktos nie ma, to nie da wiecej, niz moze dac.

          jak nie będzie chciał to nie da
          ale co ma wisieć nie utonie
          czego nie da to komornik odbierze
        • zjawa1 izaaa7 06.12.08, 13:52
          Jesli oczekujesz rzetelnej informacji, opisz obiektywnie dana
          sytuacje.
          Po pierwsze:
          Jesli ktos podejmuje sie wspolzycia to musi liczyc sie z jego
          konsekwencjami.
          Po drugie:
          Jak mozna w tak przedmiotowy sposob traktowac dziecko?
          Po trzecie:
          Piszesz, ze pan, z ,,ledwoscia" placil 300zl!
          a ile chcialby placic? 50zl?
          Wybacz ale i to zasadzone 500zl jest smiesznie niska kwota!
          Obowiazek utrzymania dziecka, spoczywa na obojgu rodzicow!
          Po czwarte:
          Naprawde zal mi tego panawink))
          Biedny, zostal wrobiony przez kobiete, ktora jezdzi nowa Toyota
          podczas gdy on, 10-letnia blaszanka marki Oplel.
          Do tego tego te dlugi, kredyty, upadajaca firma...
          Sztraszne... Musze przyznac, ze dziewczyna wiedziala gdzie szukac,,
          sponsora", jak to napisalas.

          Ta historia naprawde mnie wzriszyla. W ogole jak mozna oczekiwac
          odpowiedzialnosci od pana, ktory chcial tylko raz, jednej nocy
          pobzykac sobie panienke i zapomnial o prezerwatywie... A moze byly z
          byt drogie jak na budzet prezesa upadajacej firmy?

          Sprawy formalno-sadowe:
          Apelacja odbywa sie w sadzie okregowym a nie w rejonowym, a wiec
          jest zupelnie inny zespol sedziowski.
          Jesli tak bardzo chce widywac ,,swoja wpadke" moze wniesc wniosek do
          sadu o ustalenie odwiedzin!
          • tygrysio_misio Re: izaaa7 06.12.08, 15:03
            obowiazek spoczywa...ale rodzic ma obowiazek zapewnic dziecku takie zywot na
            jaki go stac..jednych stac na pleaceniu mu 3tys..innego na ledwoie 200zl..

            pewnie nie przejdzie Ci to przez mysl... ale zasadzone na dziecko 300zl to jest
            (przy zalozeniu ze matka dolozy tyle samo) 600zl na dziecko...

            wezmy na przyklad 3 osobowa rodzine ..to jest 1800 na cala rodzine... a
            zapewniam Cie,ze sa ludzie ktorzy zyja za mniej kiedy np jedna strona nie pracuje

            300zl jest zupelnie wystarczajace na przezycie... jesli ojca nie stac na
            fundoanie dziecku nie wiadomo czego to wlasnie tyle powinien placic

            o prezerwatywie bylo pisane wiele razy..nie wiemy czy to prawda czy nie..ale
            upieranie sie mimo wszytsko,ze bylo bez..kiedy opierasz sie tylko na tym co jest
            napisane.. jest totalna glupota
            • de_la_hoya Re: izaaa7 06.12.08, 15:47
              tygrysio_misio napisała:

              > obowiazek spoczywa...ale rodzic ma obowiazek zapewnic dziecku takie zywot na
              > jaki go stac..jednych stac na pleaceniu mu 3tys..innego na ledwoie 200zl..

              masz rację, problem w tym, że dziecko to są jakieś koszty i chcąc nie chcąc
              trzeba je ponosić
              i nie chodzi o życie ponad stan, bo 500zł przy założeniu, że ojciec dziecka nic
              innego dziecku nie zapewnia to niewiele... głupie przedszkole to ok 300zł

              > pewnie nie przejdzie Ci to przez mysl... ale zasadzone na dziecko 300zl to jest
              > (przy zalozeniu ze matka dolozy tyle samo) 600zl na dziecko...

              pamiętaj, że matka spełnia też wobec dziecka naturalną alimentację
              w tym przypadku on daje 300zł (teraz 500) i żyje sobie dalej, nie interesuje go
              nic poza tym a matka dziecka musi rano zrobić śniadanie, zaprowadzić do
              przedszkola, odebrać z przedszkola, zorganizować dziecku czas, musi znaleźć czas
              na to, żeby jechać i kupić ubrania, żeby znaleźć opiekę na czas choroby dziecka,
              żeby skombinować kasę na życie w przypadku gdy na okoliczność choroby dziecka
              wyda nieziemską sumę na leki (co trudne nie jest) a ojciec wtedy ma to gdzieś -
              zapłacił ile nakazali a matka niech się teraz martwi

              > wezmy na przyklad 3 osobowa rodzine ..to jest 1800 na cala rodzine... a
              > zapewniam Cie,ze sa ludzie ktorzy zyja za mniej kiedy np jedna strona nie pracu
              > je

              ale wtedy jest coś takiego jak MOPS a tam zawsze jakimś groszem sypną, dadzą
              ubrania, czasami dają jedzenie
              no i jak jedna strona nie pracuje to odpada żłobek/przedszkole

              > 300zl jest zupelnie wystarczajace na przezycie... jesli ojca nie stac na
              > fundoanie dziecku nie wiadomo czego to wlasnie tyle powinien placic

              chyba na wegetację
        • miaowi Re: Idz na forum ojców... 17.12.08, 00:11
          Nie obrażaj nas, chciałaś wiedzieć to ci ludzie odpowiadają.

          Przedstawiłaś sytuację wyjątkowo jednostronnie - a z całym szacunkiem ja nie
          wierzę w takich biednych misiów co to ich wszyscy naokoło dymają na kasę za
          niewinność.
          Prawda jest taka, że kobieta ma prawo co najmniej raz w roku prosić o podwyżkę
          alimentów i prawdopodobnie ją dostanie. Mniejszą lub większą.
    • zzuuza Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 09:01
      Pewnie, ze zyje ponad stan - kupila sobie mieszkanie w nowym budownictwie, 3
      pokoje - na kredyt. Dotad mieszkala u bogatych rodzicow w domu jednorodzinnym.
      Jezdzi ladna nowa toyota. Mysle, ze bardziej jej zalezy juz teraz na zrobienie
      mu na zlosc niz cos innego.

      ale nie prosilam o zdanie, tylko o sytuacje, co zrobic, gdy sedzina moze byc
      kolezanka powodki?



      Matko, dawne takiej bzdury nie czytałam.
      Kobieto puknij sie w głowę, piszesz że żyje ponad stan tak? to przepraszam za
      czyje te pieniadze bo chyba nie za te alimenty marne w kwocie 500 zł. Ja możesz
      pisać że złapała sponsora.
      Kobieta, która ma bogatych rodziców, stać ją na kupno mieszkania 3 pokojeoweo,
      nawet na kredyt, który przecież musi spłacać, zrobiła sobie dziecko z
      początkującym biznesmenem upadającej branży, któremu na zycie zostaje tylko 600 zł.
      Zastanów się co piszesz, to raczej on poszedł do łóżka z kobietą myśląc, że jak
      zrobi jej dziecko, to żeniąc się z nią ustawi się na całe życie.
      A tu co: niespodzianka: dziewczyna sama sobie wychowa dziecko, dając sobie nawet
      przy pomocy rodziców świetnie radę, a Wam nic do tego.
      Bardzo dobrze że nie związała się z nieudacznikiem, który całe życie spędziłby
      na rozkręcaniu swojego upadającego interesu za jej pieniądze i pieniądze jej
      rodziców.

      Brawo dla tej dziewczyny!!!!!
      • kasia111177 Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 11:25
        Pewnie tego kredytu to jej udzielili na zaświadczenie o alimentach...
        Gratuluję plemników bratu - przedarły się i przez zaporę z tabletek
        i z prezerwatywy.
        Drogie mleko z puszki - karmię piersią, więc się nie znam - ale z
        tego co kojarzę, to w puszce sprzedawane jest mleko dla dzieci
        alergicznych wypisywane na receptę przez lekarza i nie sądzę, żeby
        jakaś mama podawała je jedynie dla swego widzimisię.
        A brat po trzech latach ma zamiar złozyć wniosek o widzenie z
        dzieckiem - rychło w czas! Gdyby mi ktos nie pozwolił widywać swego
        dziecka tego samego dnia założyłabym sprawę w sądzie i nie czekała
        trzy lata na nie wiadomo co.
        A w zyski z działalnośći rzędu 600 złotych nikt nie uwierzy. Poza
        tym - sąd nie bierze pod uwagę ile się zarabia, tylko to ile może
        się zarobić. brat niech schowa dumę do kieszeni i skoro ma dziecko
        niech idzie do pracy - najniższa pensja jest wyższa niż jego 600
        złotych zysku. No chyba, że chce się być panem właścicielem firmy i
        pracą nie zhańbić...
        • szafirowa_noc Re: odwrotny problem... - pomocy 14.12.08, 22:08
          jak będzie siedział na kasie to i 1500 dostanie, a uwagi o prezerwatywach i
          wydaje mi się normalnym podejściu do jednonocnych kontaktów seksualnych są jak
          najbardziej na miejscu, w ciążę nie zachodzi się w pojedynkę, no znane są
          przypadki gdzie nawet przy tabletce para dorabia się zapłodnienia, nie mówmy że
          to niemożliwe, ale było myśleć przed a nie skamleć po. dziecko które się poczęło
          jest krwią z jego krwi i kością z jego kości i nic już nigdy tego nie zmieni.
          jest tatą, a bycie tatą to przyniesienie w zębach dziecku środków do życia i
          pamiętanie o bezustannej opiece nad nim aż do wieku szkolnego, no powiedzmy do
          8-9 lat. nie ma znaczenia czy dziewczyna jest bogata czy biedna, znaczenie dla
          mnie ma fakt, że jest ojcem tego dziecka a to powinno go obligować do jakichś
          konkretnych działań. jak dziewczynie zabraknie na wykarmienie dziecka czy
          lekarstwo, to przyjdzie opieka, dziecko zabiorą i będzie miał własne dziecko w
          państwowym domu dziecka!!!
          • oliwija Re: odwrotny problem... - pomocy 17.12.08, 08:07
            szafirowa_noc napisała:

            >, w ciążę nie zachodzi się w pojedynkę, no znane są
            > przypadki gdzie nawet przy tabletce para dorabia się zapłodnienia,
            nie mówmy że
            > to niemożliwe,

            to jest możliwe. sama jestem takim przypadkiem. Nawet po zajściu w
            ciże przy dokladnie dobranych tabletkach przez 12 tygodni nie
            wiedzialm ze zaciążylam. ... coż los widocznie lubi platac figle...
            hihi

            ale było myśleć przed a nie skamleć po. dziecko które się poczęł
            > o
            > jest krwią z jego krwi i kością z jego kości i nic już nigdy tego
            nie zmieni.
            > jest tatą, a bycie tatą to przyniesienie w zębach dziecku środków
            do życia i
            > pamiętanie o bezustannej opiece nad nim aż do wieku szkolnego, no
            powiedzmy do
            > 8-9 lat.

            a co potem? potem sie dziecko gdzies komuś oddaje na
            utrzymanie... . Z tego co mi wiadomo to ojciec ( czytać plodziciel)
            ma obowiazek partycypować w kosztach utrzymania dziecka do co
            najmniej 18 roku życia,... a z wiekiem koszty rosną.....


            >nie ma znaczenia czy dziewczyna jest bogata czy biedna, znaczenie
            dla
            > mnie ma fakt, że jest ojcem tego dziecka >a to powinno go
            obligować do jakichś
            > konkretnych działań

            masz racje powinno... tylko ze nikt do tej pory w Polsce nie
            wynalazł skutecznego sposoby na płodzicieli ,którzy nie
            majazamiaru palcić. Za to znają 1001 sposóbow aby ukryweac przed
            wszelkimi urzędnikami swoje wysokie dochody wraz z rzeszą swojej
            jakże inteligentnej rodzinki.


            jak dziewczynie zabraknie na wykarmienie dziecka czy
            > lekarstwo, to przyjdzie opieka, dziecko zabiorą i będzie miał
            własne dziecko w
            > państwowym domu dziecka!!!

            no sorry ale niekótrych płodzicieli ta wersja nie rusza.... maja w
            nosie to co sie z ich potomkiem jednym drugim dziesiątym dzieje....
            oni przeciez są wolnymi ludzmi...... ale do czasu....
    • mamajeans Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 11:54
      jak dobrze wyrobic w sobie wewnetrzny spokoj i nie reagowac
      emocjonalnie na teksty typu: ona go wrobila w dziecko, ewidentnie
      szuka sponsora, kij wam w oko, itp., itd. a odpowiedzi jakie
      dostalas nie sa przesiakniete jadem, sa po prostu logiczne.
      chcialoby sie krzyknac :wiecej logiki. Po co od kilku lat, swiadomie
      babrac sie w upadajacej branzy? Odprowadzac niebotyczne zusy, vaty i
      podatki dla 600 zl dochodu? Trzeba pamietac, ze sad bierze pod uwage
      mozliwosci zarobkowe pozwanego. a te czesto sa wyzsze niz to co sie
      wykazuje w 100 papierach, pismach i zalacznikachsmile
    • magdmaz Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 11:59
      Hm. Dziwna sprawa.
      Ja bym powiedział, że mężczyzna, który został ojcem, powinien szybciutko
      poszukać sobie zajęcia, które pozwoli mu zyć na lepszym poziomie i uczestniczyć
      w utrzymaniu dziecka - 500 zł to nie są wygórowane alimenty, powiedziałbym, że
      raczej zupełnie uczciwe. Natomiast człowiek prowadzący własna działalność
      gospodarczą powinien założyć, ze jego dochody będą na poziomie średniej krajowej
      (tak zakłada ZUS i od tego nalicza składki, na przykład) i jeśli przez dłuższy
      okres czasu nie jest w stanie tego osiągnąć, to należałoby własny interes zwinąć
      i iść się gdzieś zatrudnić. Może niekoniecznie średnią krajową, ale jestem
      pewna, że byłby w stanie zarobić kwotę, która pozwoliłaby mu opłacać te 500 zł
      dla dziecka.
    • de_la_hoya Re: odwrotny problem... - pomocy 06.12.08, 12:46
      bratu/przyjacielowi radzę porzucić swoją firmę i wziąć się do roboty
      wtedy i na alimenty starczy i na waciki
      co do spotkań z dzieckiem... skoro przez 3 lata olewał to co mu się nagle
      tatusiować zachciało?
      tak to już jest jak chłopak znikąd udający prezesa chce złapać na kasę pannę z
      bogatego domu
      pewnie ta jego gumka dziwne dziurawa była...

      typowy tatusiek i jego rodzinka/nowa partnerka
      • zjawa1 de_la_hoya 06.12.08, 13:22
        Zaskoczyly mnie Twoje wypowiedzi, bo po raz pierwszy calkowicie sie
        z Toba zgadzamsmile)))!!
        • kasia111177 Re: de_la_hoya 06.12.08, 14:09
          Pani izaaa7 założyła taki sam wątek tutaj, zobaczcie co jej
          poradzili:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=88166137&v=2&s=0
          nie wiem śmiac się, czy płakać.
          • de_la_hoya a wiecie że on ma 2 dzieci? 06.12.08, 14:49
            "na starszego syna 400
            na mlodszego placi 300"

            czyżby 2 razy zestaw guma plus pigułki nie zadziałał?
        • de_la_hoya zjawa1 06.12.08, 14:21
          zjawa1 napisała:

          > Zaskoczyly mnie Twoje wypowiedzi, bo po raz pierwszy calkowicie sie
          > z Toba zgadzamsmile)))!!

          może dlatego, że nie jestem samotna potrafię być obiektywna
          tak samo jak istnieją ojcowie olewający dzieci tak samo istnieją matki żerujące
          na ojcach i traktujące dziecko jak kartę przetargową
          tu ewidentnie pan stara sie wykręcić z obowiązku alimentacyjnego bo matka ma
          dzianych rodziców i jeszcze bezczelnie kupiła sobie mieszkanie zamiast mieszkać
          z dzieckiem pod mostem lub co najwyżej w przytułku
    • dynema Re: odwrotny problem... - pomocy 07.12.08, 00:02
      1) Facet musi byc jakis przyglupi , jesli siedzi w czyms co nie daje
      mu nawet minimalnej krajowej. Sedzia ocenia mozliwosci zarobkowe a
      nie zarobki, dlatego fakt ze ktos chce przez kilka lat sprzedawac
      liscie mlecza przez internet bo to jego hobby, nijak sie ma do
      alimentacji - bo kazdy myslacy czlowiek wzialby sie do prawdziwej
      pracy.

      2) Jesli tamta kobieta za 300 zlotych miesiacznie kupila sobie
      samochod i 3 pokojowe mieszkanie to daj mi do niej kontakt - chetnie
      ja zatrudnie aby zarzadzala moimi finansami- w obecnych czasach
      rzadko sie widzi taka dzwignie finansowa.

      3) Z calego twojego posta bije zazdrosc i zawisc. Przykro sie to
      czyta.

      4) Niestety nalezy sie pogodzic z tym ze nie uda mu sie
      zasponsorowac dzialalnosci upadajacej firmy - katastrofy pieniedzmi
      bogatych tesciow. Taki fajf.
      • karolina331 Re: odwrotny problem... - pomocy 07.12.08, 12:30
        A niech facio idzie klatki schodeowe myć, rowy kopać, jak firmy
        prowadzić nie umie. I niech się cieszy, że US do tej pory tolerował
        same "straty" w firmie.
        A DZIECKU SIĘ NALEŻY!
        Jeszcze jeden cwaniak z głupią siostrzyczką...
        A dawaj braciszkowi kasę, jak ci tak nieroba żal!
    • szafirowa_noc Re: odwrotny problem... - pomocy 14.12.08, 21:45
      a dla mnie prostą się wydaje złożenie przez tego faceta sprawy o zmniejszenie
      alimentów , podaniu konkretnych powodów , czyli dokumenty itd, w innym sądzie. z
      drugiej znów strony, co to za facet, co własne dziecko wycenia na 500 zł,
      pieluszki i mleko, to nie wszystko, nie wiem czy ja bym tak umiała. 50 zł to nie
      jest całkowite utrzym,anie dla dziecka, i wie o tym doskonale każda matka co
      chodzi jak durna i szuka butów na zimę, wiosnę, potem na lato i kapcie,
      pominąwszy kurtki które wystarczają na 3 lata jak się umie pomyśleć i podszyć
      rękawki czy zawinąć... ale pomijając szczegóły i subiektywne oceny, to po prostu
      musi zrobić krok który uniemożliwi jej działanie po kumotersku...
      • mama_ameleczki napisala ile wynosi tak strasznie wielka kwota 15.12.08, 15:27
        ktora rujnuje biedaczka? bo nie nie doczytalam?
        • de_la_hoya Re: napisala ile wynosi tak strasznie wielka kwot 15.12.08, 15:35
          500zł
          • mama_ameleczki Re: napisala ile wynosi tak strasznie wielka kwot 16.12.08, 09:02
            de_la_hoya napisała:

            > 500zł


            w takiem razie ....bez komentarza...
    • tu_nia Re: odwrotny problem... - pomocy 15.12.08, 17:23
      normalnie nie wytrzymam- a gdzie Twoj przyjaciel trzymal wacusia,dzieci nie
      biora sie znikad-jedna noc? moze i jedna ale konsekwencje na cale zycie. ja bym
      zasadzila normalne alimenty, co z tego ze ma kredyt. matka dziecka tez ma- bo ma
      dziecko i musi gdzies mieszkac .bardzo dobrze wreszcie jakis normalny sad.
      • madziulec Re: odwrotny problem... - pomocy 15.12.08, 19:03

        Dla mnie najgorsze jest to, ze mozna miec wlasna firme, zyc super i wykazywac straty albo gowniany dochod. Dzieki temu ojcowie pokazuja, ze maja 600 zl dochodu. Moj eks pokazywal w picie 1400 pln, do tego mial czynsz 700, opieka med 1000, leasing 1600, alimenty 800. Dziwie sie, ze takimi osobami nie zajma sie skarbowki. I co ciekawe, tacy ludzie maja normalne dochody gdy staraja sie o kredyt.
        • tu_nia Re: odwrotny problem... - pomocy 16.12.08, 16:34
          a z zcego ten biedny eks placil leasing 1600? to sadu nie zastanowilo.
          • madziulec Re: odwrotny problem... - pomocy 16.12.08, 19:20

            Pierwszego sedziego zastanowilo, podliczyl dochody mojego eksa na jakies 5 tys. Chcialam tylko pokazac ogolna tendencje do zanizania dochodow. A to daje niski wymiar podatku. Problem, ze skarbowka wierzy w to, ze ktos prowadzi niedochodowy interes
            • tu_nia Re: odwrotny problem... - pomocy 17.12.08, 16:33
              u mnie pani sedzina ktorej nie chce sie prowadzic sprawy-od wrzesnia kiedy byla
              ostatnia rozprawa czekam na jakis termin-wmawia mi ze ojciec nie osiaga dochodow
              z gospodarstwa rolnego bo "przeciez mowi ze nic z tego nie ma"-nie biorac
              zupelnie pod uwage zenie liczy sie czy osiaga czy nie tylko czy moglby osigac
              czy nie w obiektywnych warunkach. poziom naszych sadow jest niestety zenujacy w
              wiekszosci przypadkow -nadzieja w okregowkach i w apleacjach..
    • parowkowa [...] 18.12.08, 12:57
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • tu_nia Re: odwrotny problem... - pomocy 19.12.08, 15:05
        sama bym tego lepiej nie napisala- sponsora szuka, oburzajace lagodnie mowiac,
        to jest OJCIEC a nie sponsor i jego pism obowiazkiem ustawowym zreszta jest
        plaic za to tylko ze smie sie nazywac ojcem. a sponsora to ty malenka szukasz,
        skoro ci zal tych marnych 500zl ktore ten zalosny zigolo ma placic na WLASNE
        dziecko. mialby 500 zl wiecej na Ciebie..zalosna jestes. zastanwo sie lepiej jak
        taki ktos kiedys potraktuje Ciebie.
    • silawoli biedna izaaaaaaaaaaaaaaaa;( 19.12.08, 21:19
      biedny facetcrying przespał się z jakąś..... a Ty nie możesz tego znieść
      i jeszcze trzeba ponosić konsekwencje, ojej bardzo Ci współczuję mam
      nadzieje ,że jednak alimenty o które pozwała matka dziecka będą
      adekwatne do potrzeb życiowych potomka a nie do dochodów ( a raczej
      ich braku)hormonalnie rozchwianego chłopa POWODZENIA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka