izaaa7
05.12.08, 21:18
Dziewczyny, wiem, ze macie duze doswiadczenie z walka o alimenty, chcialam
przedstawic problem mojego serdecznego przyjaciela:
Zostaly zasadzone mu alimenty, ktorych nie jest w stanie
fizycznie placic. Ma mala firme i jedzie od roku na stratach, ale sedzina nie
rozumie, co to jest kredyt kupiecki czy zycie na kredyt w upadajacej branzy.
Dodam, ze matka dziecka to pracownica sadu oraz ze byla to jedna noc - nie
byla nigdy partnerka mojego przyjaciela, stad sie wzielo dziecko. Nie
dopuszcza ojca do dziecka, choc to normalny, uczciwy, niepijacy lagodny czlowiek.
Jakas makabra.
Matka dziecka ewidentnie szuka sponsora, kupila sobie duze mieszkanie, zyje
ponad stan, a przyjaciel jezdzi dziesiecioletnim oplem i nie ma mieszkania -
wynajmuje, ciezko pracuje, ma dla siebie 600 zl na zycie na miesiac, nie
jezdzi nigdy na wakacje, nie ma polis ubezp., zyje z dnia na dzien, a alimenty
zasadzono na 500 zl. Do tej pory z trudem placil 300zl dobrowolnie.
Co zrobic, gdy jest podejrzenie, ze sedzina nie jest uczciwa
(wszystkie papiery, pisma, zalaczniki swiadczyly na jego korzysc)?
Czy apelacja cos da, czy bedzie ta sama sedzina? Apelacja kosztuje ok. 600 zl.
Co zrobic?
Trzeba teraz podjac walke, bo ta dziewczyna za pol roku zlozy pozew o 900 i
dostanie 700..
Prosze o pomoc, jakies wskazowki, moze inne, adekwatne fora...
Bardzo dziekuje.
Byc moze jest to ostatnie forum, na ktore powinnam sie udac, ale moze jednak
Wy jakos ten problem lepiej rozumiecie?
Moj przyjaciel zlozy pozew o widzenia w nast. tygodniu, ale maly ma 3 lata,
moze byc trudno. Dziewczyna nie pozwala mu wejsc do domu (ogolnie rzecz biorac
jest caly czas wsciekla, ze sie z nia nie ozenil), nie mowiac o spedzeniu
czasu z dzieckiem wspolnie.