Dodaj do ulubionych

Podpis obojga rodzicow

31.03.09, 09:26
Czesto przewija sie do czego jest potrzebny podpis obojga rodzicow.
Wczoraj moje dziecko przynioslo do podpisania kwit, ze rodzice
wyrazaja zgode na wyjazd na wycieczke, lalala, po czym wyraznie bylo
zaznaczone, ze ma byc podpis OBOJGA rodzicow i dzieci zostaly przez
wychowawczynie poinstruowane, ze tak wlasnie teraz wymagaja i maja
byc oba podpisy.
Zglaszalam wychowawczyni, ze ojciec mojego dzieckia jest pozbawiony
wladzy rodzicielskiej, wiec sadze, ze nie bedzie robila problemow,
jednak na wszelki wypadek, zeby nie stresowala dziecka (ktore juz ta
kartka niezle zestresowala) pogadac musialam, ze jakby cos, to zeby
nie wdawal sie w tlumaczenia, nie przejmowal, tylko powiedzial, ze
wychowawczyni ma sie ze mna kontaktowac, jesli ma watpliwosci.

O jak mnie wkurzaja takie sytuacje!
Obserwuj wątek
    • karolina331 Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 09:53
      Zaoszczędziłabyś dziecku stresów, gdybyś na początku roku
      poinformowała szkołę, że jesteś JEDYNYM PRAWNYM opiekunem dziecka i
      poprosiła o załatwianie WYŁĄCZNIE z Tobą wszelkich tego typu
      formalności.
      W szkole też są ludzie i dużo potrafią zrozumieć.
      • kammik Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 09:59
        > W szkole też są ludzie i dużo potrafią zrozumieć.

        Wątpię. W szkolnych papierach mojego dziecka nie raz gryzmoliłam o sytuacji
        rodzinnej. Na koniec podstawówki zaś wręczono mi list gratulacyjny, w którym
        gratulowano sukcesów wychowawczych i podziwiano zaangażowanie również ojca
        dziecka (bezkontaktowego). Poczekałam do końca uroczystości i poszłam do
        dyrekcji wyrzygać jej, co o tym myślę.
        • pelagaa Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 10:12
          Hehe wink
          No widzisz Kammik i dzieki tej informacji ojciec dowie sie, ze list
          pochwalny dostal za swoje zaangazowanie i bedzie wreszcie mial z
          kogo byc dumny, a moze i mamo-ciocia pochwali sie gdzies zdolnym i
          odnoszacym sukcesy pasierbem?
      • pelagaa Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 10:01
        Gdybys doczytala, co ja napisalam, wiedzialabys, ze wychowawczyni
        byla informowana o sytuacji.
        A wychowawczyni mowila ogolnie do klasy, wiec nie sadze, aby
        tekst "a ciebie drogie dziecko to nie dotyczy, bo mamusia zglaszala
        sytuacje z ojcem" poprawil humor mojemu dziecku.
        W szkole sa ludzie, ale niestety nasza wychowawczyni do nich nie
        nalezy, bo to nie pierwszy jej wyskok. Poprzednia wychowawczyni byla
        aniolem, a ta sie nie nadaje do pracy z dziecmi, tak tez bywa,
        szkoda, ze dzieci na tym cierpia.
    • krolowazla Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 09:56
      Pelagaa podpisz dziecku sama kwitek, a dodatkowo zrób ksero dokumentu, gdzie
      jest wyraźnie napisane, ze ojciec jest władzy pozbawiony, włóż do koperty i daj
      dziecku, aby przekazało wychowawczyni. W razie watpliwości, zapisz swój numer -
      wychowawczyni może zadzwonić i sie dopytac.
      • pelagaa Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 10:03
        Ale ja do akt dziecka dolaczylam juz wczesniej wyrok o pozbawieniu
        wladzy rodzicielskiej, wychowawczyni telefon moj ma, tez jest w
        aktach.
        Podpisalam sama, dziecko pouczylam, ze w razie watpliwosci, ma nic
        nie tlumaczyc, tylko odeslac pania do mnie.

        Co nie zmienia faktu, ze mnie takie sytuacje wkurzaja.
        • krolowazla Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 10:10
          No jeśli w aktach jest, to podpisz sama, a dziecko niehc nie tłumaczy, tylko
          powie, ze mama prosi o telefon w razie pytań.

          Masz rację to zależy od wychowawczyni.
    • karolina331 Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 10:24
      Doczytałam.
      Jednak uważam, że życzliwa i rzeczowa rozmowa wiele może załatwić.

      Nie musisz być nieuprzejma, to nie ja jestem nauczycielką Twojego
      dziecka i to nie ja sprawiłam mu przykrość.
      Taktowna nauczycielka nie robiłaby demonstracji przy całej klasie.
      Może Ty jesteś po prostu konfliktowa i to się odbija na Twoim
      dziecku? Nie powinno tak być, ale czasem tak jednak się zdarza, że
      nauczyciele swoje frustracje i niemiłe przejścia z agresywną matką
      przelewają na dziecko.
      • pelagaa Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 10:36
        Mam kiepskie zdanie o wiekszosci nauczycieli, niestety na podstawie
        doswiadczen szkolnych. A Twoja odpowiedz ani nie byla uprzejma, ani
        pomagajaca, wiec nie wiem czego oczekiwalas w zamian.
        Moje dziecko mialo wspaniala wychowawczynie i wiem, jak to powinno
        wygladac, jesli ktos ma powolanie do tego zawodu, ma swietna
        polonistke,ktora jest dla calej klasy wielkim autorytetem, czego nie
        mozna powiedziec o obecnej wychowawczyni.
        A Ty nam tu prezentujesz klasyczne myslenie nauczycielskie, odnosnie
        obwiniania za swoja nieudolnosc pedagogiczna rodzicow.

        A sytuacja, jak juz napisalam, byla na forum KLASY i nie byla
        wymierzona personalnie w MOJE dziecko. W tej klasie nie tylko moje
        dziecko ma taka sytuacje. Ale ja sie juz nie dziwie, ze tak jest w
        szkolach, skoro nauczyciele nie potrafia czytac ze zrozumieniem.
        • karolina331 Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 10:46
          Nie jestem nauczycielką i o współczesnych nauczycielach mam raczej
          nienajlepsze zdanie (jak o większości ludzi zresztą).

          Czytuję Cię czasem i widzę, jak reagujesz.
          Ponoszą Cię często emocje i zdaje się, że walczysz z całym
          otoczeniem o rzeczy niewarte nerwów.
          To nic złego, ale Twoje dziecko na tym cierpi.
          Zrobisz, jak zechcesz, to przecież Twoje dziecko.

          Pracowałam bardzo długo w fundacji pomagającej samotnym matkom i
          wiem, jak czasem reagują. Chciałam Ci pomóc.
          Nie, to nie.
          • eevita do karoliny 31.03.09, 11:17
            Dobre...pelagaa pisze,że poinoformowała o sytuacji wychowawczynię, a
            Ty ją pouczasz, że powinna poinformować wychowawczynię, i że jej
            dziecko ma przez nia stresy, z powodu tego niepoinformowania
            oczywiście.. i jak tu sie dziwić, że dziewczyna się denerwuje...
            • madziulec Re: do karoliny 31.03.09, 11:54
              Tak naprawde to dzieci samotnych rodzicow czuja sie od razu gorsze.

              Na swieta jest pytanie w przedszkolu: czyj tata przebierze sie za mikolaja?
              Co ma takie dziecko odpowiedziec, ktore albo ma ojca bezkontaktowego albo
              takiego co co prawda kontaktowy jest, ale.. nie chce sie specjalnie angazowac...

              Potem widza, ze ojcowie przychodza po inne dzieci..

              No i jeszcez pani w przedszkolu... Z takimi tekstami...
              • karolina331 Re: do karoliny 31.03.09, 12:22
                Ty jesteś mądra kobieta, Madziulec, więc sama już rozumiesz, że
                wszystko zależy od nastawienia.

                Powiem Ci tak.
                Trafiały do mnie kobiety tak pokaleczone psychicznie, że płakać się
                chciało. One wszystkie myślały o sobie, że są gorsze, WSTYDZIŁY się
                swojego statusu i siłą rzeczy takie myślenie przejmowały ich dzieci.
                Niepotrzebnie.
                Kobieta samotnie wychowująca dziecko nie jest gorsza, a jej dziecko
                także nie jest gorsze - ma tylko INNĄ sytuację rodzinną.
                Jeśli potraktujesz to NORMALNIE, Twoje dziecko też będzie to
                traktowało normalnie, a także otoczenie przyjmie sytuację Twoją i
                dziecka za trudną, ale normalną.

                Gdybyś (czego Ci oczywiście nie życzę) straciła w wypadku nogę - też
                uważałabyś to za coś wstydliwego?
                Nie.
                Po prostu wystarczy swoją sytuację traktować naturalnie i rzeczowo,
                bez wstydu, niedomówień i agresji - wtedy wszytko robi się
                łatwiejsze.

                Nauczycielka to też kobieta, też może mieć problemy małżeńskie
                (teraz, albo za chwilę) i jak się z nią po ludzku porozmawia - z
                pewnością zrozumie.
                • madziulec Re: do karoliny 31.03.09, 12:37
                  Nawiazujac do podanego przypadku sama pewnie wiesz, ze w przypadku utraconej
                  nogi (czy jakiejkolwiek konczyny) wystepuja tak zwane bole fantomowe, ktore
                  obrazuja "tesknote za utracona rzecza".

                  I tak jak noge czy reke mozna zastapic proteza, to czlowieka nie zawsze.

                  Tak wiec w utracie czlowieka podobnei wystepuja te bole fantomowe, przynajmniej
                  ja tak uwazam, a swinstwem (delikatnie mowiac) jest przypominanie : "o a ty tam
                  nei masz reki, nie zapominaj o tym".


                  I to tak tylko luzno w temacie
                  • karolina331 Re: do karoliny 31.03.09, 13:20
                    Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.
                    Tym też różnią się od siebie kobiety.
                    Jedne są dzielne i idą dalej, a inne nie.

                    Nie będziesz przecież przez całe życie rozmyślać nad tym, co Ciebie
                    spotkało? A pies tańcował z gostkiem, który Ciebie nie potrafił
                    docenić! Jeszcze będziesz w życiu szczęśliwa.
                    Tylko... wyluzuj i zacznij się śmiać.
                    • madziulec Re: do karoliny 31.03.09, 14:02
                      To nie jest to, czy sie bedzie myslec czy nie.

                      Dziecko chodzi do szkoly i np. tu wlasnie na sile przypominaja (chociaz sa
                      informowani).

                      Mi na sile przypominaja w przedszkolu, mimo ze sobie tego nie zycze..


                      I co? Przeciez panie w przedszkolu maja mezow wiec musza pokazac, ze sa lepsze.
                      • karolina331 Re: do karoliny 31.03.09, 14:07
                        TERAZ MAJĄ, a co będzie za rok?
                        Ty przynajmniej masz to najgorsze już za sobą.
                        Co Ciebie obchodzi jakaś obca bźdźągwa? Że zadziera nosa? A niech
                        zadziera, na zdrowie!

                        Ty masz swoje sprawy ZAŁATWIAĆ, a nie PRZEŻYWAĆ.
                      • chalsia Re: do karoliny 31.03.09, 14:07
                        > I co? Przeciez panie w przedszkolu maja mezow wiec musza pokazac,
                        ze sa lepsze.

                        Madziulec, znowu Ci gorzej jak widać po powyższym. Spiskowa teoria
                        dziejów objęła już wszystko i wszystkich ? - jak u Nash'a.
            • karolina331 Re: do karoliny 31.03.09, 11:57
              Nikogo nie pouczam.

              Według mnie nie poinformowała szkoły o faktach SKUTECZNIE i teraz
              jej dziecko spotkała przykrość.
              Moim zamiarem było zwrócić uwagę tej pani, że czasem warto rozmawiać
              z nauczycielką po ludzku, jak kobieta z kobietą, nawet wówczas,
              kiedy uważa się tę nauczycielkę za głupka.

              Ton wyższości jest dobry, ale nie tam, gdzie na tym tonie tracimy.
              Nie chciałam jej nakręcać, ani bezsensownie współczuć, bo to nic nie
              da. Niech się kobieta zwyczajnie uspokoi i pomyśli, jak załatwić
              skutecznie problem na przyszłość, aby oszczędzić własne dziecko.

              Zresztą, to jej kłopot, nie mój.
              • kammik Re: do karoliny 31.03.09, 12:08
                Teraz się skup:
                nauczycielka WIE o tym, że ma w klasie co najmniej jedno dziecko wychowujące się
                bez ojca (w to, czy pozostałe matki skutecznie - znaczy wlasciwie jak, skoro
                twoim zdaniem przekazanie oswiadczen i dokumentow to moze byc za malo - o tym
                poinformowały, nie wnikam). Chodzi o to, że ów pedagog, czy raczej powinnam
                napisać głupia torba ma wrażliwość na poziomie futerału na młotek i nie
                zastanowiła się nad tym, co bredzi. Tudzież bredzić zaczęła z premedytacją.

                > jak załatwić
                > skutecznie problem na przyszłość, aby oszczędzić własne dziecko.

                Odstrzał sanitarny głupków uczących w szkole?
                • karolina331 Re: do karoliny 31.03.09, 12:28
                  Ależ ja rozumiem, że nauczycielka może być głupia. I pewnie jest.
                  Należy SPRÓBOWAĆ sprawę załatwić dla dobra dziecka.
                  Nawet przenosząc dziecko do innej szkoły.

                  Znikam, bo nie mam czasu na kłótnie.
                • pelagaa Perly przed wieprze... 31.03.09, 14:51

                  > Teraz się skup:

                  Eeeeeeee... chyba nie da rady tongue_out

                  Nieskuteczne poinformowania i przenoszenie dziecka mi wystarcza, aby
                  ocenic sposob zaimpregnowania na wiedze i slowo pisane.
    • adsa_21 Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 10:38
      przy skladaniu podania do szkoly tylko ja sie podpisalam. Pani w
      sekretariacie zadnych uwag nie zglaszala. Do podania dolaczylam
      klauzule, ze ojciec nie ma prawa bez mojej wiedzy i zgody decydowac
      o sprawach dziecka. Plus ksero wyroku, ze miejsce zamieszkania
      dziecka jest przy matce i ze dziecko jest pod moja stala opieka.
      Mysle, ze to wystarczy i zadnych problemow z tytulu wyjazdow,
      wycieczek nie bedzie.
    • madziulec Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 10:54
      I to jest wlasnie przyklad czegos, o czym kiedys pisalam.

      Zdaje sie, ze wtedy mi nie wierzylas...
      • pelagaa Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 14:54

        > Zdaje sie, ze wtedy mi nie wierzylas...

        W co ci nie wierzylam? Zawsze powtarzam, przy kazdej okazji, ze
        czasem jest potrzebny podpis obojga rodzicow, choc wiekszosc matek
        nie mialo z tym problemu. Ja osobiscie mam drugi raz, wczesniej przy
        zabiegu operacyjnym, teraz w szkole.
        Ale teraz juz nie bede miala z tym problemu, bo mam wyrok sadu,
        chodzilo mi raczej o niedelikatnosc wychowawczyni, bo moje dziecko
        przyszlo do domu z tekstem, ze na wycieczke nie pojedzie, bo
        przeciez ojciec sie nie podpisze.
        • julia68 Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 15:38
          A na jakiej podstawie szkoła żąda podpisu obojga rodziców pod zgodą
          na wyjazd na wycieczkę? Nawet standardowy zapis w wyrokach
          rozwodowych ogranicza prawa ojca (lub matki) do decydowania o
          istotnych sprawach dziecka, a wycieczka z pewnością taką sprawą nie
          jest. A jak matka chwilowo jest nieobecna, bo na rodzinę w Irladii
          haruje, albo ojciec jest marynarzem, dyplomatą, żołnierzem w
          Pakistanie, to co, dzieciak na wycieczkę za karę nie pojedzie?
          Co do dramatycznej kondycji szkół w tym nauczycieli - zgadzam się z
          Pelagą. Grupa zawodowa niedouczonych, leniwych, niekompetentnych,
          sfrustrowanych, roszczeniowych osobników. Jedno dziecko mam w
          prywatnej szkole, drugie w publicznej - różnicy nie widzę.
        • madziulec Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 16:29
          Mi tez bardziej chodzi o moralna czesc Twojego zalu, bo jakis musialas miec, ze
          powstal ten o to watek.

          Gdy pisalam kilkakrotnie, iz mam problemy z tylko banalna rozmowa z pania
          psycholog to oczywiscie nikt w to nei wierzy.
          Ale mi akurat na rozmowie z pania, ktora nei widzi roznych dysfunkcji dziecka
          nie zalezy.

          Tobie na wycieczce dziecka zalezy. Diecko przyszlo roztrzesione do domu.
          Ciebie czeka wyprawa do szkoly, mimo ze wydawalo Ci sie ze sprawa jest
          zalatwiona, poniewaz wyrok dostarczylas.
          Czyli masz gorzej.

          Moja empatia i zrozumienie tematu jednak pozwalaja mi na to, ze Ci wspolczuje.
          • pelagaa Re: Podpis obojga rodzicow 01.04.09, 08:36
            Nie czeka mnie wyprawa do szkoly. Pani dostala z moim tylko podpisem
            zgode, dziecko powiedzialo, ze jesli to nie wystacza, to ma dzwonic
            do mnie i pani dostla cudownego olsnienia, albo nawrotu pamieci
            chyba, bo powiedziala "acha" i ani nie zadzwonila, ani dalej nie
            bylo problemu.
            Nie mam gorzej.
            Sytuacje takie mnie wkurzaja, jak pewnie kazda samotna matke. Tyle,
            ze mnie wkurzaja, jak sie NA DZIECKU odbijaja, mnie nie trapi zal za
            exem, wiec odczuwam pewnie inaczej pewne tematy, kiedy jakies
            pytania dotycza mnie, czy wyjasnienia musze skladac ja. Nie czuje
            sie przesladowana przez mezatki itd.
            Moje dziecko nie przyszlo ze szkoly roztrzesione, raczej smutne, bo
            myslalo, ze nie pojedzie na wycieczke. Temat nieobecnosci ojca mamy
            przepracowany i choc bylo ciezko w przeszlosci z emocjami na ten
            temat, teraz to w duzym stopniu przyschnieta rana.

            Watek powstal, bo mnie wkurzaja takie sytuacje, ale tez dlatego, ze
            wiele osob udowadnia, ze podpis ojca tak naprawde nigdy nie jest
            potrzebny i wladza rodzicielska, czy raczej jej pozbawianie nie ma
            wiekszego sensu. Ja uwazam, ze stan faktyczny nalezaloby potwierdzic
            wyrokiem sadu, jesli ma sie oczywiscie solidne argmenty.

            Za wspolczucie dziekuje, choc naprawde nie bylo mi potrzebne, to nie
            byla tragedia, tylko zwykle wkurzenie.
    • kicia031 Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 11:15
      Moj Ex jest kontaktowy, choc nie przesadnie, ale ja i tak
      samodzielnie podpisuje wszelkie formularze zaznaczajac, ze nie
      jestem w stanie sie skontaktowac z ojcem w tak krotkim terminie.

      od 14 lat nie mialam problemu.
      • guderianka Re: Podpis obojga rodzicow 31.03.09, 16:56
        Nie miałam takiej sytuacji ale może mam za małe dzieci.
        Mnie zastanawia jedno :czyż nie byłoby "wyróżnieniem"dziecka (w
        sensie negatywnym )gdyby dostało inną informację niż pozostałe
        dzieci?
        Wydaje mi się,że takie zgody rodziców na coś tam są pisane wg
        sztampowego wzoru, stworzonego na podstawie sytuacji rodzinnej
        większości a nie mniejszości
        Ale może się mylę-bo nie wiem jak było u was. Nie podejrzewam za to
        na pewno złośliwego i przemyślanego zachowania pani, która w jakimś
        celu dała właśnie tak sporządzoną notkę
        • pelagaa Re: Podpis obojga rodzicow 01.04.09, 08:43
          > Nie podejrzewam za to
          > na pewno złośliwego i przemyślanego zachowania pani, która w
          > jakimś celu dała właśnie tak sporządzoną notkę

          Ja raczej podejrzewam bezmyslnosc, po prostu brak wyobrazni i
          empatii. Bo jak moze poczuc sie po takim tekscie dziecko, ktore ojca
          nie ma, albo takie, ktore ojca widuje tylko od swieta?
          W klasie mojego dziecka jest dwoje dzieci wychowywanych przez
          dziadkow (z roznych przyczyn, jedno jest sierota, drugiego rodzice
          wyjechali), nie wiem, czy jest to prawnie zatwierdzone, jest kilkoro
          dzieci rozwiedzionych rodzicow, kilkorga dzieci ojcowie sa za
          granica. Wiem, ze jest to jednak mniejszosc, bo nie stanowia 51%,
          ale pewnie za 40%-45% tak, a to juz naprawde nie jest margines
          klasy.

          Poza tym nie wiem, czy przepisy sie zmienily, czy cos innego
          spowodowalo zmiane drukow na podpis obojga rodzicow, bo moje dziecko
          jezdzilo wczesniej na wycieczki i wystarczal moj podspis i druki
          byly inne.
          • guderianka Re: Podpis obojga rodzicow 01.04.09, 18:10
            Jakby nie było-sytuacja mało komfortowa uncertain
          • burza4 Re: Podpis obojga rodzicow 01.04.09, 19:41
            właśnie się zastanawiam - od kiedy to do takiej pierdoły konieczne
            są podpisy obojga rodziców? nawet w pełnej rodzinie to bezsensowne
            • annakate w kwestii formalnej 01.04.09, 22:03
              Nie ma obowiązku, by decyzje w sprawach dziecka podpisywali oboje rodzice.
              Wżaden sposób nie wynika to z kodeksu rodzinnego. jesli rodzic ma pełna władzę
              rodzicielska to może wykonywać ją samodzielnie, niezaleznie co z władzą drugiego
              rodzica. Drugi rodzic może się co najwyżej nie zgodzić i w razie konfliktu
              rozstrzyga sąd.jedynymi wyjatkami, gdzie wprost wymagany jest podpis obojga
              rodziców jest wniosek o paszport i dowód osobisty dla dziecka poniżej 13 rż.
              mogłabym jeszcze zrozumieć wymóg zgody obojga na inwazyjne zabiegi medyczne - po
              to, żeby uniknać pretensji w razie niepowodzenia pod tytułem "a ja się nie
              zgadzałem" ale żądanie zgody obojga na wycieczkę szkolna to jest juz gruba przesada.
              Ale podkreślam, zasadniczo wystarcza zgoda jednego rodzica - bo drugi może być w
              delegacji, chory lub niezainteresowany dana sprawą. I nie każdy ma ochotę
              tłumaczyc się z detali zycia rodzinnego, skoro nie ma takiego obowiązku.
              • geve Re: w kwestii formalnej 01.04.09, 22:44
                Dziecko swego czasu sporo przebywało w szpitalach, przeszło kilka
                operacji, uczęszczało do dwóch przedszkoli, podróżwao ze mną - nikt
                nigdy nie wymagał ode mnie jakiegokolwiek podpisu ojca i całe
                szczęście, bo ten zupełnie bezkontaktowy. Poza formalnościami
                związanymi z wyrobieniem paszportu, zgoda ojca nie była do niczego
                potrzebna aż do teraz - otóż rejonowa szkoła podstawowa wezwała mnie
                do zapisu córki do klasy 0 (większość zerówek przeniosły gminy do
                szkół, pozostawiając je jedynie w przedszkolach specjalistycznych).
                A wezwała mnie pisemnie adresując korespondencję do exa i mnie z
                nazwiskiem exa, mimo, że nie noszę nazwiska ojca dziecka, co stoi
                jasno w posiadanych przez szkołę dokumentach, na mój i dziecka adres
                zameldowania mimo, że ex nigdy nie mieszkał w moim mieszkaniu ani
                nie był zameldowany(o tym akurat mogła szkoła nie wiedzieć).
                Zgłosiłam się do tej placówki z informacją, iż dziecko będzie
                realizować edukację na tym poziomie w okolicznej placówce
                przedszkolnej do której uczęszcza (właśnie specjalistycznej) i
                złożyłam już w przedszkolu stosowne oświadczenie oraz grzecznie
                zwróciłam uwagę, iż nie nazywam się i nigdy nie nazywałam X tylko Y,
                a pan X nigdy nie mieszkał pod tym adresem i próżno wysyłać
                korespondencję na jego nazwisko, do mnie czy do niego, bo mnie
                listonosz nie ma w zasadzie prawa listu wydać, a ojciec go nie
                odbierze, a ja mu nie przekażę, bo jest bezkontaktowy, samodzielnie
                wychowuję córkę i jestem jedynym faktycznym jej opiekunem.
                Pani zanotowała, ja podparafowałam i wyszłam. Po czym po 2
                tygodniach znowu otrzymuję pod moim adresem korespondencję
                pt.”Państwo: Pan i Pani X” z prośbą o dostarczenie pisemnego
                poświadczenia przez ojca dziecka zgody na realizowanie przygotowania
                przedszkolnego córki w dotychczasowym jej przedszkolu.
                Najwyraźniej koło szkoły przejechała betoniarka. Nie zamierzam
                reagować.
                • guderianka Re: w kwestii formalnej 01.04.09, 23:07
                  geve-ja również dostałam takie wezwanie do zapisania córki do
                  zerówki. Wezwanie ze szkoły rejonowej było wypisane na mnie i imię
                  mojego męża a nazwisko exa (po rozwodzie nie wróciłam do
                  panieńskiego)-ciekawa jestem jak sobie wydedukowali ? wink
                  • virtual_moth Re: w kwestii formalnej 02.04.09, 09:13
                    guderianka napisała:

                    > Wezwanie ze szkoły rejonowej było wypisane na mnie i imię
                    > mojego męża a nazwisko exa (po rozwodzie nie wróciłam do
                    > panieńskiego)-ciekawa jestem jak sobie wydedukowali ? wink

                    Ciekawesmile
                    Jeszcze ciekawiej u mnie - wezwanie ze szkoły było zaadresowane na imię i nazwisko... dzieckasmile Prosty sposób na uniknięcie komplikacji. W szkole nikt nie pytał o ojca i nikt nie wymagał podpisu. Co więcej, dziecko poszła zapisac babcia (jako ze mader w pracytongue_out) i potrzebowali tylko mojego telefonicznego potwierdzenia. Moze to nie jest super zgodne z literą prawa, ale moim zdaniem dobrze świadczy (na początek) o szkole.
                • pelagaa Re: w kwestii formalnej 02.04.09, 07:39
                  Hehe wink Kapitalny przyklad wink Pewnie, ze nie reaguj, przeciez to
                  nie do Ciebie adresowane wink Jesli zwyklym listem przyszlo, to do
                  kosza, a jesli poleconym trzeba bylo nie odbierac, tylko napisac, ze
                  takie osoby nie zamieszkuja pod tym adresem.
                  Duuuuza byla ta betoniarka wink
    • madalenka25 Re: Podpis obojga rodzicow 02.04.09, 09:51
      no to ja mam szczęscie smilealbo rozgarnieta kadre pedagogiczną bo na
      korespondencji między mna a szkoła jest zawsze podpis rodzica lub
      opiekuna i luzik :-0
    • e-emma-e Re: Podpis obojga rodzicow 11.11.09, 12:35
      pelagaa napisała:

      > Czesto przewija sie do czego jest potrzebny podpis obojga rodzicow.
      > Wczoraj moje dziecko przynioslo do podpisania kwit, ze rodzice
      > wyrazaja zgode na wyjazd na wycieczke, lalala, po czym wyraznie
      bylo
      > zaznaczone, ze ma byc podpis OBOJGA rodzicow

      Pomijając już sytuację autorki wątku, zbieranie podpisów obojga
      rodziców w sytuacji wyjazdu na wwycieczkę jest moim zdaniem
      przesadną asekuracją szkoły.

      K.r.o.:
      Art. 97.
      § 1. Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom,
      każde z nich jest obowiązane i uprawnione do jej wykonywania
      .
      § 2. Jednakże o istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają
      wspólnie; w braku porozumienia między nimi rozstrzyga sąd opiekuńczy.

      A więc każde z rodziców posiadających władzę rodzicielską może
      działać samodzielnie jako przedstawiciel ustawowy dziecka.
      Przedstawiciel ustawowy ma uprawnienia na przykład do reprezentacji
      dziecka przed organami państwa. Zgoda na wyjazd dziecka na wycieczkę
      szkolną z pewnością nie zalicza się do spraw istotnych.
    • agnieszka_i_dzieci Re: Podpis obojga rodzicow 11.11.09, 14:21
      U nas w przedszkolu tez bywają kartki do podpisania przez obydwoje rodziców.
      Od początku przedszkola wiadomo,ze dzieci ojca bio nie znają, od jakiegoś czasu
      jest pozbawiony władzy.
      wszelkie papiery podpisuję ja sama, albo (ostatnio niektóre papiery na zebraniu)
      ja i "tatuś"- czyli mój partner, traktowany ogólnie jako tata dzieci.
      Nigdy nie było z tego powodu problemu, pytań, gadania, ani wspominania na ten
      temat dzieciom. Na szczęście

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka