mysza285
09.07.09, 09:26
Może eks obnizyć alimenty mając na utrzymaniu konkubine i dziecko 1,5 roczne?
Nie wiem czy dziewczyna jest bezrobotna czy na wychowawczym, pracowac jak eks
twierdzi nie musi, bo go stac utrzymywac rodzine, zadnych dodatków na dziecko
nie dostaje , bo niby dochód jej przekroczył średnią- tak eks się kiedyś zalił.
Eks ma działalnośc gosp.- nie wiem ile zarabia- prowadzi firme w POslce i
Czechach, w trakcie budowy domu- w zasadzie juz tam zamieszkali,wykańcza, ma
kilka działek budowlanych, 2 x do roku zmienia auta- audii, bmw, górna
pólka,ale wszytsko na firme, wszytsko na kredyt- lesingi wrzuca w koszt firmy,
w ogóle wszytskie koszty wrzuca w wydatki firmy nawet prywatne- pamietam za
małzeństwa-co nie kupiliśmy to fkt na firmę eksa, ucieka w koszty,zeby strate
wykazywac i jak najmniej podatku płacic.
Dostaje 1000zł alimentów + dodatkowo przedszkole dziecka- to nasza umowa
słowna- czyli 3 tys. rocznie dodatkowo,
ogolnie nie narzekam, ale widze,ze eks za kazdym razem zaczyna wypominac ,ze
płaci, ze terminowo, ze to taka masa pieniedzy, ma mase kredytów, które musi
spłacać, rodzicom swoim auto spłaca- na zgode, bo numer mi zrobił i załatwił
sobie dziecko na boku i troche teściowie się wkurzyli. Narzeka, ze domu
wykończyc nie ma za co( co nie pzreszkadzalo kupic kabrioletu na raty w tym
roku i wyjechac na urlop za granice) i zagaduje mnie czy nie obnizyłabym
alimentów sama!?,albo moze znalazłabym sobie faceta!!!? To lżej by mi
było...to bez komentarza.
Zastanawiam się czy czegoś nie szykuje, jak się wr. czego bronic?
Koszt wykazać jestem w stanie na dzieko 2 tyś- sama się ostatnio zdziwiłam, ze
az tyle, tata - wpada raz z tygodniu i na tym wkład w wychowanie syna się
kończy, z tego to widze to łatwiej mu dac pieniadze i ma święty spokój. Choć z
racji tego, ze konkubina jego nie pracuje przebąkiwał, ze obnizyłby alimenty a
za to dziecko 2 weekendy od piatku do poniedziałku spędzało by czas u niego?
Syn nigdy u taty nie nocował,jakoś tata wczesniej nie nalegał na to,syn jest
za tata ale widze,ze ma żal o siostre i panią taty, chodzi tam niechętnie,choc
nie nastawiłam nigdy go przeciw. Tata pracuje od poniedziałku do soboty
włącznie, wiec synem to raczej konkubina musiałaby się zając.
Nie wiem czy się za duzo tata dziecka nie zakredytował i teraz szuka wolnych
pieniązków.Usłyszałam ostatnio,ze dziecko to wychowuje się przy okazji, bo
mieszka ze mną a konkubina eksa to załawia całe worki ciuchów dla córki po
100zł taka zaradna....nie to co ja, ze tyle alimentów dostaje....i dziecku
ubrania w sklepie kupuje.
To moga byc argumenty w sadzie przeciwko mnie?
Ja nie pójde obniżac alimentów, eks myśle, ze tez nie bedzie miał odwagi, ale
nigdy nic nie wiadomo, wole być pzrygotowana.
Podpowiecie coś?