Dodaj do ulubionych

Dla przestrogi...

10.11.09, 15:52
Przeczytalam w dzisiejszej gazecie:
Rodzice 3-miesiecznego niemowlecia wystawili wozek z dzieckiem na
werande, zeby dziecko spalo na powietrzu. Podchodzac do wozka za
ktoryms razem, zobaczyli, ze na twarzy dziecka lezy ich wlasny kot.
Kota przegonili, ale dziecko juz, niestety, nie zylo. Nawet
natychmiastowa akcja pogotowia ani proby przywrocenia dziecka do
zycia w szpitalu nic nie pomogly. Pediatra powiedzial, ze dla tak
malego dziecka wystarczaja dwie minuty bez tlenu, zeby sie udusic.
Ekstremalny przypadek, ale jednak sie wydarzyl...
Dobrze uwazac, jesli sie ma kota i niemowle w domu.
Obserwuj wątek
    • kasia.46 Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 15:57
      Właśnie przed tym ostrzegałam durnowate osóbki posiadające kocie w
      domu, oczywiście zostałam wyśmianacrying
      • duzeq Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 18:34
        A masz kota w domu?
        • kasia.46 Re: duzeq 10.11.09, 21:27
          duzeq napisała:

          > A masz kota w domu?


          miałam, kotka miała 4lata trzymana w domu, jak urodził się synek i
          spał w pokoju w wózku położyła się mu na buzi, dobrze że byłam obok
          i w pore zauważyłam i ją zgoniłam od tej pory mieszka w piwnicy,
          kiedyś ktoś założył wątek o kotach i jedna z dziewczyn opisała
          podobną sytuace z tym że tamto dziecko nie miało tyle szczęścia i
          zmarło
    • joshima Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 16:07

      Waka10 napisała:

      > Przeczytalam w dzisiejszej gazecie:
      W "Fakcie", czy w "Życiu na gorąco"?
      • aka10 Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 16:24
        joshima napisała:

        >
        > aka10 napisała:
        >
        > > Przeczytalam w dzisiejszej gazecie:
        > W "Fakcie", czy w "Życiu na gorąco"?


        Tutaj link, prosze bardzo:

        www.dn.se/nyheter/sverige/spadbarn-kan-ha-kvavts-av-katt-1.991066

        Poczytaj sama.
        • figrut Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 17:36
          > Tutaj link, prosze bardzo:
          >
          > www.dn.se/nyheter/sverige/spadbarn-kan-ha-kvavts-av-katt-1.991066
          >
          > Poczytaj sama.
          Gdybyś Ty sama przeczytała, napisałabyś na forum, że nie jest pewne, iż to kot
          był przyczyną śmierci dziecka, gdyż bierze się tu pod uwagę również SIDS.
          Koty mają to do siebie, że kładą się tam, gdzie jest niekorzystne promieniowanie
          co oznacza żyły wodne, skupiska promieniowania (gniazdka, kable itp.) oraz chore
          miejsca co w tym wypadku MOGŁO, choć nie musiało oznaczać martwe dziecko.
          • aka10 Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 18:43
            Poczekamy, zobaczymy.

            Figrut napisala:
            >"chore
            > miejsca co w tym wypadku MOGŁO, choć nie musiało oznaczać martwe
            dziecko."
            To wg. mnie spekulacje.

            Czy to byla SIDS, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, ze kota znaleziono
            lezacego na twarzy dziecka.
            Moze dwa zbiegi okolicznosci na raz.

            Pozdrawiam.
          • green_land Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 20:20
            > Koty mają to do siebie, że kładą się tam, gdzie jest niekorzystne
            >promieniowanie
            > co oznacza żyły wodne, skupiska promieniowania (gniazdka, kable
            >itp.) oraz chore
            > miejsca co w tym wypadku MOGŁO, choć nie musiało oznaczać martwe
            >dziecko.
            Dość naciągana interpretacja. Zyły wodne ani inne promieniowanie
            wywiera wpływ co najmniej miesiącami. Trudno wiec w tym wypadku
            mówić o zabójczym ich działaniu.
            Co do kota - kładzie się na chore miejsca, ale nigdy nie widziałam,
            by kotu wpadło do głowy kłaść się na czyjejś twarzy czy włazić na
            głowę, nawet jeśli ta jest poważnie chora. Może kot leżał obok
            główki dziecka, przyduszając je - a że trwało to wystarczająco
            długo, skończyło się śmiercią dziecka. Czy miał w tym udział SIDS -
            bardzo możliwe, ze te dwie rzeczy nałożyły sięuncertain
            • figrut Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 20:47
              > Dość naciągana interpretacja. Zyły wodne ani inne promieniowanie
              > wywiera wpływ co najmniej miesiącami. Trudno wiec w tym wypadku
              > mówić o zabójczym ich działaniu.
              Nigdzie nie napisałam, że dziecko zmarło z powodu żył wodnych. Napisałam tylko o
              zachowaniu kotów, że kot lubi kłaść się w takich miejscach, gdzie jest złe
              promieniowanie, a takie jest również przy chorych miejscach i martwych ludziach.
              Tak, to spekulacja jak i "pewniak", że kot był przyczyną zaduszenia dziecka.
              Mógł być, mógł nie być. SIDS również jest zjawiskiem niewyjaśnionym. Były kiedyś
              sugestie, że SIDS najczęściej dotyka dzieci z rodzin niezbyt o nie dbających i
              sugerowano, że rodzice sami mogli powodować bezdechy.
            • joshima Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 22:34
              green_land napisała:

              > Co do kota - kładzie się na chore miejsca, ale nigdy nie widziałam,
              > by kotu wpadło do głowy kłaść się na czyjejś twarzy czy włazić na
              > głowę, nawet jeśli ta jest poważnie chora.
              To mało wiesz o kotach. Nasz kot notorycznie układał się mojej siostrze na
              tarczycy.
        • ponponka1 Re: Dla przestrogi... 12.11.09, 18:14
          Aka w artykule jest wyaznie napisane

          Men enligt uppgifter till Sundsvalls Tidnings nätupplaga är det inte säkert att
          det var katten som orsakade barnets död. Det kan handla om ett fall av plötslig
          spädbarnsdöd, skriver tidningen.

          Co w krotkim tlumaczniu znaczy, ze nie jest pewne czy to kot przyczynil sie do
          smierci dziecka czy tez byla moze to nagla smierc niemowlecia....

          Teraz niech sie wszyscy zastanowia czy
          a) aka nie zna szwedzkiego i straszy czyms czego nie rozumie
          b) aka zna szwedzki ale celowo pominela te zdanie bo nie lubi kotow

          smile
          • aka10 Re: Dla przestrogi... 12.11.09, 22:05
            ponponka1 napisała:

            > Aka w artykule jest wyaznie napisane
            >
            > Men enligt uppgifter till Sundsvalls Tidnings nätupplaga är det
            inte säkert att
            > det var katten som orsakade barnets död. Det kan handla om ett
            fall av plötslig
            > spädbarnsdöd, skriver tidningen.
            >
            > Co w krotkim tlumaczniu znaczy, ze nie jest pewne czy to kot
            przyczynil sie do
            > smierci dziecka czy tez byla moze to nagla smierc niemowlecia....
            >
            > Teraz niech sie wszyscy zastanowia czy
            > a) aka nie zna szwedzkiego i straszy czyms czego nie rozumie
            > b) aka zna szwedzki ale celowo pominela te zdanie bo nie lubi kotow
            >
            > smile

            Usmiechnelam sie wink Ani jedno ani drugie nie jest prawda.
            Co do naglej smierci, to spekulacje, co do kota, to pewnik, ze go
            tam znalezli. Napisze, jak bedzie w 100% wiadomo, dlaczego dziecko
            nie zyje. Pozdrawiam.
    • bubcia75 Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 18:00
      Nie siejcie kotofobii...jak w domu jest kot i niemowlę, to wystarczy
      zwracać uwagę, żeby kot nie właził do łóżeczka. Ja mam 2 kotki i
      dziecko i jakoś żyją wszyscy. Bardziej bym się bała mieć psa, takiej
      niebezpiecznej rasy. A w tę podlinkowaną historię nie wierzę, tak
      samo jak w większość rzeczy w prasie i necie.


      • zadomowienie Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 20:51
        "Bardziej bym się bała mieć psa, takiej niebezpiecznej rasy"
        A Ty kochana bubcio75 nie siej psofobiismile
        ...Żarcik... Jestem szczęśliwą posiadaczką synka i dwóch psów.
        Zaborczych, bo ze schroniska - każdego trzeba kochać bardziejsmile
        I niestety w wiekszości pogryzień jest to wina rodziców/ dorosłych.
        Nasze psy od poczatku mogły obwąchać małego, tłumaczone im było któż
        to jest. Nie były karcone jak dotchnęły go nosem, czy liznęły w
        rekę. Nie poszły w odstawkę. Do tego stopnia "dbają" o niego, że
        nikt obcy dziecka nie dotknie. Syn może z nimi robić wszystko.
        Natomiast wracając do tematu to licho sie znam na kotach, ale moim
        zdaniem to WŁAŚNIE był błąd rodziców, że tak same dziecko
        zostawili...
        • joshima Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 22:38
          No bez przesady. Przecież jak dziecko zaśnie to nikt nie siedzi godzinę nad nim
          i nie wpatruje się w nie. Dzieci sypiają same, w łóżeczkach, wózkach czy innych
          miejscach. Dla czego nie miałabym postawić dziecka na tarasie własnego domu,
          skoro sobie smacznie śpi (pomijam kwestię zabezpieczenia dziecka, żeby nie
          wypadło, nie zjechało itp. jako oczywistą)?
          • zadomowienie Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 20:12
            Nie jestem zwoleniczka zostawiania dziecka samego na dworze
            . Nawet gdy śpi. A juz napewno nie w momencie jeśli w poblizu
            sa zwierzęta.
            Rozmumien fakt, że nie można popadac w paranoję i siedziec przy
            dziecku gdy to śpi(dla mnie jest to właśnie moment wytchnienia i
            mozliwości zrobienia czegoś w domu), ale na dworze samego syna nie
            zostawiam. A zostawianie dziecka pod sklepem to dla mnie oznaka
            debilizmu(tak przy okazji mi sie przypomniało).
            • joshima Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 20:28
              zadomowienie napisała:

              > Nie jestem zwoleniczka zostawiania dziecka samego na dworze Nawet gdy śpi.

              A jaka jest różnica po której stronie drzwi na taras śpi dziecko, skoro i tak
              przy nim nie siedzisz?
              • zadomowienie Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 20:57
                Taka, że skoro na dworze są psy, a ja na tarasie zostawiam dziecko
                to psy bawiąc sie moga np. przewrócic wózek.
                Ja mam dwa duze psy, dośc silne i masywne - smiało mogą przewrócic
                wózek.
                Dwa. Zakładam ,że jesli juz jakies mamy zostawiaja dziecko na dworze
                to maja moskitiery. Ja dla przykładu znam dziewczynę, która zostawia
                dziecię na balkonie (nie wychodzi z nim wogóle na dwór - tylko
                balkonuje) i latem nie zakrywała nawet firanką. Osy, muchy i inne
                latawicesmile miały dostęp do jej córki.
                Co do kotów, jak juz napisałam, nie jestem specjalistką (miałam może
                jednego jako mała dziewczynka), ale wychodze z założenia, że pies
                czy kot, czy chomik to tylko zwierzeta i nie mozna im ufać w 100%.
                Mimo tego ,że moje dożki uwielbiają syna NIGDY im do końca nie
                zaufam. Zawsze jestem obok gdy mały jest z nimi na ziemi.
                Dwoni domofon? Ok!! Niech dzwoni - dziecko do kojca - ja do drzwi.
                Kipi garnek, dzwoni telefon - bez różnicy. Schemat zawsze jest ten
                sam. Dziecko do kojca. Za kratysmile jak to mówi mój małżoneksmile
                Nie popieram natomiast pozbywania sie zwierząt wraz z pojawieniem
                sie dziecka. Czy to kot czy pies. Nie po to brałam pod opiekę
                schroniskowce zeby je teraz wyrzucać. Nigdy nie zrozumie takich
                ludzi. Oczywiscie zwierzeta i dziecko w domu to zdwojona uwaga, ale
                mysle ,że warto.
                • joshima Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 21:36
                  zadomowienie napisała:

                  > Taka, że skoro na dworze są psy, a ja na tarasie zostawiam dziecko
                  > to psy bawiąc sie moga np. przewrócic wózek.
                  Skoro psy są na dworze, to prawdopodobnie są również w domu, to jaka różnica.
                  Psy można zamknąć w boksie smile


                  > Co do kotów, jak juz napisałam, nie jestem specjalistką
                  No widzisz? A okazuje się, że koty można wychowywać.


                  > Nie popieram natomiast pozbywania sie zwierząt wraz z pojawieniem
                  > sie dziecka. Czy to kot czy pies. Nie po to brałam pod opiekę
                  > schroniskowce zeby je teraz wyrzucać. Nigdy nie zrozumie takich
                  > ludzi.
                  No to przynajmniej tu się zgadzamy. Ja mam w domu całą menażerię (poza psem i
                  kotami jeszcze gady) i rzucało mną jak się mnie pytano co ja teraz zrobię ze
                  swoimi żółwiami, wężami i jaszczurkami.
                  • zadomowienie Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 22:04
                    Joshima smile

                    Toż Ci piszę droga kobito ,że w domu bardzo tego pilnuję. Jeśli
                    dzieć idzie na taras to nigdy z psami bo czas snu mego syna jest
                    moim "wolnym" czasem. Nie chce wtedy stać przy dzrwiach balkonowych
                    i patrzeć co robia psy. W boksie ich nie zamykam bo po to wypuszczam
                    je na dwór zeby pobiegały.
                    Co do tego czego sie nasłuchałam będąc w ciąży i majac psy to
                    najdelikatniejsze było to ,że "psy mi zjedza dziecko" smile
    • deela Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 18:10
      brzmi jak urban legend
    • thorgalla Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 18:16
      To tragedia ale wszystkiego nie da się przewidzieć.
      Sama mam dwa koty,które po za jednorazowym zainteresowaniem przy
      pierwszym spotkaniu,nie podchodzą do dziecka.
      Boją się jej gwałtownych,nieskordynowanych ruchów.
    • nini6 Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 18:53
      Już widzę to masowe pozbywanie się kotów z domów z niemowlętami... Biedne kocieje.
      Nie wierzę w takie bzdury jak uduszenie spiącego dziecka przez kota.
      • klubgogo Re: Dla przestrogi... 10.11.09, 19:04
        I ja nie wierzę, faktycznie kot mógł położyc się na już martwym dziecku.
    • anianiunia2507 Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 13:52
      u nas zdarzylo sie cos podobnegosad tzn. brat mojego meza kiedy byl niemowlakiem
      i ladnie spal w lozeczku zostal wlasnie "napadniety" przez kota a mianowicie
      moja tesciowa kiedy podeszla do wozka zobaczyla ze milusi kotek wlozyl juz czesc
      ogona do buzi dzieckasad
      na szczescie nic sie nie stalo bo reakcja byla szybka ale lepiej nie bede juz
      dalej pisac co stalo sie z kotemsmile
      • anianiunia2507 Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 13:53
        sorry nie wiem czy spal w wozku czy w lozeczku bo wyzej napiaslam i to i to ale
        to i tak nie wyzne!
      • memphis90 Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 22:06
        Buhahaha... Mam uwierzyć, że kot celowo włożył dziecku ogon do ust? Najpewniej
        celem uduszenia? Co za głupoty...

        > na szczescie nic sie nie stalo bo reakcja byla szybka ale lepiej nie bede juz
        > dalej pisac co stalo sie z kotemsmile
        Coś zabawnego pewnie- sądząc po uśmieszku? Łopatą w łeb czy zdychaj sobie na
        ulicy? Takie postępowanie powinno być karalne... A nie, czekaj, JEST karalne!
    • kaska3237 Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 17:43
      Bylam z dzieckiem na wakacjach u rodzicow cale 2 miesiace, rodzice
      maja 3 koty i wszystkie sie jej panicznie baly bo ciagle sie
      ruszala, nawet raz do niej nie podeszly nawet jak spala.
      A co do psow to kolezanka miala AMSTAFA jak jej sie siostra urodzila
      i siostra mogla z psem robic wszystko i pies jej nic nie zrobil a
      mowia ze to mordercza rasa. Tylko ludzie sie morduja i to my
      jestesmy mordercza rasa, my jestesmy winni jak pies pogryzie dziecko
      bo to tylko pies, nie moge patrzec jak moja sasiadka bije i kopie
      psa ma bernardyna i trzy letnia corke tylko czekac az bedzie
      tragedia, a po zwroceniu uwagi uslyszalam zebym sie nie wtracala,
    • zona_gabaja Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 17:52
      mam dwa koty w domu, dwa razy probowaly wskoczyc do wozka jak dziecko spalo.
      nie zostawilabym dziecka samego na balkonie. a osy?komary?ptaki?
      watpie w SIDS, wg mnie to kot.zwierze to tylko zwierze.
      • joshima Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 20:04
        zona_gabaja napisała:

        > mam dwa koty w domu,

        Ja również, tylko moje są wychowane. Kiedy w domu pojawił się wózek i łóżko
        (trochę wcześniej niż dziecko, właśnie po to, żeby zdążyć nauczyć zwierzęta
        zachowania w nowej sytuacji) tylko kilka razy koty ze zwykłej kociej ciekawości
        próbowały tam wleźć. Wiadomo coś nowego to trzeba sprawdzić, czy tam się fajnie
        śpi. To wystarczyło. Nigdy więcej tego nie próbowały.

        Jeśli zaś chodzi o osy i inne owady, to wystarczy moskitiera. Co do ptaków, to
        kondorów w Polsce nie ma, a bociany to dzieci noszą tylko w bajkach, a tak
        naprawdę to nie, więc nie ma ryzyka, że mogą porwać. Po wróblach nie spodziewam
        się raczej niczego złego.
        • zona_gabaja Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 21:22
          no widzisz, a ja swoich niewychowalam.
          a ja tam wole patrzec na dziecko jak spi na zewnatrz.lepiej dmuchac na zimne niz
          potem zalowac. ale kazdy robi co chce i jak chce, wiec nara.
    • miska_malcova Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 18:02
      bzdury na resorach
      • kasia.46 Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 18:07
        miska_malcova napisała:

        > bzdury na resorach


        jasne bo nigdy Cię coś podobnego nie spotkało, może jednak dla kogoś
        będzie to przestrogą, a skoro w to nie wierzysz to przynajmiej
        powstrzymaj się od komentarzy.
        • joshima Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 20:05
          To forum publiczne i każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Szczególnie jeśli robi
          to w sposób nieubliżający nikomu. Przyzwyczaj się do tego, albo nic już nie pisz.
        • miska_malcova Re: Dla przestrogi... 12.11.09, 11:37
          kasia.46 napisała:

          > miska_malcova napisała:
          >
          > > bzdury na resorach
          >
          >
          > jasne bo nigdy Cię coś podobnego nie spotkało, może jednak dla kogoś
          > będzie to przestrogą, a skoro w to nie wierzysz to przynajmiej
          > powstrzymaj się od komentarzy.

          Nie zamierzam się powstrzymywać od komentarzy, jak czytam takie bzdury bez
          pokrycia! Nie moge pozwolić, aby powtarzać plotki na temat kotów.
    • buszynska Re: Dla przestrogi... 11.11.09, 21:41
      wszystko sie moze zdarzyc i dobre i zle........
    • gosiaczek265 Re: Dla przestrogi... 12.11.09, 11:43
      Nie twierdzę, że tak nie jest ale wychowałam dwoje dzieci z kotem w
      domu... Nigdy nic podobnego nie mialo miejsca. Fakt, że kot był
      nauczony nie wchodzic do łóżeczka jak spało w nim dziecko. Kilka
      razy dostała (kotka) w skóre (zaraz miłosnicy zwierząt mnie
      zlinczują wink)i jak byłam w domu omijala łóżeczko szerokim łukiem.
      • joshima Re: Dla przestrogi... 12.11.09, 16:24
        gosiaczek265 napisała:

        > Kilka
        > razy dostała (kotka) w skóre (zaraz miłosnicy zwierząt mnie
        > zlinczują wink)

        Bez przesady, kota czasem trzeba skarcić wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka