lidoszek28
24.11.09, 12:35
Witam
Chciałam sie was porazić, bo juz mam wątpliwości co do swojego postepowania.
Mam obsesje na punkcie bakterii, zarazków, wirusów i chorób. W związku z tym
chyba juz przesadzam jeśli chodzi o czystość, higienę. Nie jestem pedantką,
nie pucuje codziennie podłóg( może dlatego że jeszcze mój syn nie raczkuje),
ale bezczelnie zwracam uwage jeśli nie umyje ktos rąk a wyciaga je po moje
dziecko( mydło antybakteryjne znika u mnie jak kamfora). Nie chodzę z synem na
basen bo jak pomyśle o mnożących sie tam bakteriach, zarazkach, gronkowcach
itp.to mi az niedobrze. Na kilometr omijam osoby z katarem i nie pozwalam
nikomu sie zbliżyc jesli kaszle.
Mam pomału tego dosyć. Jak widzę mamy co pozwalaja sie "uodparniać" na
wszystko, bezstresowo patrzą jak bawi sie ich dziecko na podłodze, liże dywan
i pcha do buzi jakieś cuda, to naprawde szczerze im zazdroszczę. Wiem że
powinien sie uodparniac na bakterie, ale ja nie potrafie ocenić co jest dla
niego bezpieczne. Co przezywam jak zetknie sie z jakąś np. nieumyta rekom to
moje. Ciśnienie mi skacze w momencie, bujna wyobraźnia zaczyna malować jakieś
czarne scenariusze o chorobie i zarazkach. Kiedyś jakiś miły pan w sklepie
pogłaskał mojego syna po rączce, zdębiałam, miałam ochotę zwrócic mu uwage, po
wyjsciu ze sklepu odrazu wytarłam mu rączke chusteczką ale miałam już zrąbany
cały dziń.
Muszę chyba szybko coś z tym zrobić bo jak syn zacznie chodzić, dotykać i
wkładac do buzi wszystko co zobaczy to ja szybko zejde z tego świata. A nie
chce chować syna pod kloszem i ciągle mu czegoś zabraniać. Czytam to forum od
jakiegoś czasu i nie zetknęłam sie z podobnym przypadkiem( może nie czytałam
uwaznie). Jak jest u was? Też byłyście albo nadal jesteście przewrażliwione
na tym punkcie?