Dodaj do ulubionych

Jestem nadwrażliwa?

24.11.09, 12:35
Witam
Chciałam sie was porazić, bo juz mam wątpliwości co do swojego postepowania.
Mam obsesje na punkcie bakterii, zarazków, wirusów i chorób. W związku z tym
chyba juz przesadzam jeśli chodzi o czystość, higienę. Nie jestem pedantką,
nie pucuje codziennie podłóg( może dlatego że jeszcze mój syn nie raczkuje),
ale bezczelnie zwracam uwage jeśli nie umyje ktos rąk a wyciaga je po moje
dziecko( mydło antybakteryjne znika u mnie jak kamfora). Nie chodzę z synem na
basen bo jak pomyśle o mnożących sie tam bakteriach, zarazkach, gronkowcach
itp.to mi az niedobrze. Na kilometr omijam osoby z katarem i nie pozwalam
nikomu sie zbliżyc jesli kaszle.
Mam pomału tego dosyć. Jak widzę mamy co pozwalaja sie "uodparniać" na
wszystko, bezstresowo patrzą jak bawi sie ich dziecko na podłodze, liże dywan
i pcha do buzi jakieś cuda, to naprawde szczerze im zazdroszczę. Wiem że
powinien sie uodparniac na bakterie, ale ja nie potrafie ocenić co jest dla
niego bezpieczne. Co przezywam jak zetknie sie z jakąś np. nieumyta rekom to
moje. Ciśnienie mi skacze w momencie, bujna wyobraźnia zaczyna malować jakieś
czarne scenariusze o chorobie i zarazkach. Kiedyś jakiś miły pan w sklepie
pogłaskał mojego syna po rączce, zdębiałam, miałam ochotę zwrócic mu uwage, po
wyjsciu ze sklepu odrazu wytarłam mu rączke chusteczką ale miałam już zrąbany
cały dziń.
Muszę chyba szybko coś z tym zrobić bo jak syn zacznie chodzić, dotykać i
wkładac do buzi wszystko co zobaczy to ja szybko zejde z tego świata. A nie
chce chować syna pod kloszem i ciągle mu czegoś zabraniać. Czytam to forum od
jakiegoś czasu i nie zetknęłam sie z podobnym przypadkiem( może nie czytałam
uwaznie). Jak jest u was? Też byłyście albo nadal jesteście przewrażliwione
na tym punkcie?
Obserwuj wątek
    • kiniox Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 12:48
      Bynajmniej. Ja jestem z tych matek, które - mówiąc w dużym uproszczeniu,
      "bezstresowo patrzą jak bawi sie ich dziecko na podłodze, liże dywan i pcha do
      buzi jakieś cuda". Nie wiem, dlaczego bierzesz "uodparniać" w cudzysłów. To
      naprawdę uodparnia. Spróbuj trochę wyluzować zanim dziecko zacznie pełzać, bo
      zejdziesz na zawał. Ale, oczywiście, przesada w żadną stronę nie jest dobra.
    • budzik11 Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 12:49
      O nie! Moje dzieci wychowywały sie od noworodka na podłodze (na kocu), a jak
      zaczęły z niego złazić - były wszędzie - w kuchni, łazience, nawet do garażu
      zdarzyło się doraczkować. Nie mam manii czystości, odkurzam raz na kilka dni.
      Latem dzieci raczkowały po trawie, bawiły się błotem (własny ogród z piaskownicą
      i basenikiem), nie raz wyciągałam z buzi ślimaka czy liście. Żyją, mają się
      dobrze, chorują w normie.
      IMO rzeczywiście masz obsesję, osobiście znam panią, która zanim pozwoli dziecku
      zjechać ze zjeżdżalni, najpierw wyciera ją nawilżaną chusteczką, dzieku nie
      wolno podnieść z ziemi kamyka czy patyka, bawić się w piaskownicy, grzebać w
      ziemi (na własnej działce) bo... sobie paznokcie ubrudzi. Tragedia, szkoda mi
      takich dzieci.
      • dziub_dziubasek Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 13:02
        Nie jestem i nigdy nie byłam, dwójka moich dzieci od maleńkości chowana na
        podłodze- nie sterylnej i nie mytej co chwilę (raz dziennie lub raz na dwa trzy
        dni w zależnosci od sezonu). Starszak nawet jadł czasami na podłodze. Na
        spacerze bawią się w piaskownicy, w błocie, w kałuży, podnoszą liście, patyki,
        kamyki (tylko śmieci nie pozwalam podnosić smile ).
        Moje dzieciaki są zdrowe, świetnie się rozwijają.
        Masz obsesję, zdecydowanie.
      • lidoszek28 Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 13:09
        no wiem wiem ...podobno brudne dziecko to szczęśliwe dziecko wink tylko że mi
        chodzi raczej nie o brut z błota, trawy czy piasku. Ja mam bardziej fioła na
        punkcie ludzkich zarazków i bakterii.
        Właśnie takie posty utwierdzają mnie w przekonaniu, że schizuje. Bedzie pewnie
        mi troche cieżko, ale musze zmienic moje nastawienie do tego badziewiawink Bo
        fakt...szkoda dziecka.
      • kasia.46 Re: budzik11 24.11.09, 14:50
        budzik11 napisała:

        > O nie! Moje dzieci wychowywały sie od noworodka na podłodze (na
        kocu), a jak
        > zaczęły z niego złazić - były wszędzie - w kuchni, łazience, nawet
        do garażu
        > zdarzyło się doraczkować. Nie mam manii czystości, odkurzam raz na
        kilka dni.
        > Latem dzieci raczkowały po trawie, bawiły się błotem (własny ogród
        z piaskownic
        > ą
        > i basenikiem), nie raz wyciągałam z buzi ślimaka czy liście. Żyją,
        mają się
        > dobrze, chorują w normie.
        > IMO rzeczywiście masz obsesję, osobiście znam panią, która zanim
        pozwoli dzieck
        > u
        > zjechać ze zjeżdżalni, najpierw wyciera ją nawilżaną chusteczką,
        dzieku nie
        > wolno podnieść z ziemi kamyka czy patyka, bawić się w piaskownicy,
        grzebać w
        > ziemi (na własnej działce) bo... sobie paznokcie ubrudzi.
        Tragedia, szkoda mi
        > takich dzieci.


        Masz bardzo szczęśliwe dziecibig_grin my też uwielbiamy biegac na bosaka
        po błocie na naszej działcewink
        • pagaa Re: budzik11 24.11.09, 16:36
          smile))))))) my jak jechalismy do babci, to po deszczu obowiązkowo z gołymi stopami
          w błoto! szaleństwo się tam działo, a błotko między paluchami to sama frajda i
          super zabawa, oj było mycia potemwink
          • budzik11 Re: budzik11 25.11.09, 09:19
            My mieszkamy na wsi i dzieciaki po deszczu biegają po drodze (nieutwardzona
            polna, bo na podwórku mamy kostkę i trawnik i błota nie ma)) i taplają się w błocie.
      • monnap Re: Jestem nadwrażliwa? 25.11.09, 05:08
        Kiedy moj syn byl noworodkiem jak najbardziej zwracalam
        odwiedzajacym uwage jesli chodzi o mycie rak.Wiekszosc moich
        znajomych robilo tak samo. Po okolo 3miesicach, po pierwszych
        szczepieniach juz nie pilnowalam tej zasady tak mocno. Gdy syn
        zaczal raczkowac nie udalo sie niestety uniknac kontaktu z podloga
        i roznymi "dziwnymi" przedmiotami. Nadal myje synowi rece dosyc
        czesto, po kazdej wyprawie na zakupy lub obiad.
        Nie nalezy przesadzac z czystoscia, ale tez nie mozna sobie tak do
        konca odpuscic i udawac ze sie nie widzi jak niemowle zuje buty
        (moj syn probowal swoich wlasnych w wozku). Mysle, ze na basenie
        bedziesz dosyc bezpieczna (chlor lub ozon w wodzie skutecznie
        zabije zarazki) o ile nie bedzie tam chorych dzieci.
    • symbolica Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 13:09
      Moje dziecko tez chowane podłogowo, tez nie w sterylnych warunkach, tez nie
      biegam, ręce ma myte kiedy ma jeść i po posilku, w piskownicy tez się bawiła z
      dziećmi, pisku tez spróbowała.. jednak od noworkdka jakos zwracalam uwagę by
      myć ręce zanim się z nia ktos przyjdzie pobawić- wchodza goście dworu, z
      autobusu, zakaszlani i jakoś mało komu przychodziło to do głowy, cześć się
      obrażała na chwilę... pamiętam że niecierpiałam jak ktos całowal ja w ręce
      które ona za chwile pakowała do buzi- jakoś na tym punkcie była przeczulona.
      ale dziecko rośnie i jakoś przestałam zwracać na to uwagę, nie choruje mi w
      ogóle od urodzenia kiedy "uodpornieni" równiesnicy sa juz po 10 i często więcej
      antybiotykach.. Wyznawałam zasade że na chorowanie ona ma jeszcze czas- pewnie
      nastapi to wieku przedszkolnym, po to on jest..
      • kasia.46 Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 14:56
        zgadzam się symbolica , mój też podłogowy, też z innymi dziecmi w
        piaskownicy, czy na basenie,ma już 2lata i tylko raz w życiu
        zachorował i brał antbiotyk (jakieś 2msc temu).
    • deela Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 13:12
      noooo pieknie 7 m-czne dziecko nie nauczy sie raczkowac jesli nie bedze
      przebywalo na podlodze
      to jest fobia i to sie leczy
      • lidoszek28 Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 13:35
        nie marwi mnie to że nie raczkuje. Ja nie raczkowałam wcale , mąż też nie. Syn
        próbuje odrazu wstawać. Jak go położe na podłodze to jest wielki ryk,
        przekrecanie sie na plecy i próby podnoszenie sie.
        co do fobii to wiem że sie ją leczy....mam nadzieje ze jednak to mnie ominie i
        rady innych mam mnie skutecznie wylecząwink
        Aha zaznaczam ze nie jestm pedantką! Bałagan a brut to dla mnie duża różnica.
        • lidoszek28 Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 13:39
          brud miało być!!! wink
          • deela Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 13:46
            moje dziecko praktycznie wychowuje sie na dywanie - odkurzanym mak 2 razy w tyg
            wlasnie 5 m-czniak podbiera 3 latkowi puzle
            bez przesady z tymi bakteriami
            a z ta fobia to nie kpilam tylko powaznie mowie
            • ciepla.kawa Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 14:05
              Lidoszek, choćbyś chciała to nie uda Ci się uchronić dziecka przed
              zarazkami, wirusami i innymi bakteriami. Nie można dać się
              zwariować. Takim sposobem sfiksujesz.
              Ja trochę też mam fioła na punkcie chorób ale tylko trochę.
              Jak mamy się spotkac ze znajomymi to przede wszystkim pada pytanie -
              czy wszyscy są zdrowi? A dotykanie przez obcych ludzi czy całowanie
              dziecka po rękach to juz inna para kaloszy - nie znoszę i jestem
              gotowa gryźć.
              Więc moja droga - zdrowy rozsądek przede wszystkim.
              • becitka87 Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 14:09
                zgadzam się z forumowiczką powyżej. Nie uchronisz dziecka przed bakteriami choćbyś nie wiadomo jak się starała. Jak tak dalej pójdzie to oszalejesz. Powoli się musisz zacząć bić się z tą myślą,że Twoje dziecko niedługo zacznie raczkować, potem chodzić i wtedy będzie Cię czekała zabawa w piaskownicy, w domu na podłodze,itp. Trzymaj się! Napewno Ci się uda to przezwyciężyć.
            • lidoszek28 Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 14:06
              No z fobii sie raczej nie kpi. Mam jeszcze jedna bardzo boje sie pajaków. nie
              lecze tego wink po prostu omijam miejsca gdzie moga być. A co do bakterii i innego
              swinstwa, jak do tej pory tez wolałam ich unikac. Ale z tego co tu widzę jestem
              nadwrażliwa i nadszedł czas zmierzyc sie z tymi mikroskopijnymi upiorami smile
              • deela Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 15:21
                eee tam
                ja tez mam jedna durna fobie ale poniewaz jest strasznie durna latwo jej uniknac :o
              • budzik11 Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 15:26
                Wiesz, chronienie dziecka przed chorobami nie polega na trzymaniu go pod
                kloszem, w sterylnych warunkach, tylko właśnie na wystawianiu go na kontakt z
                zarazkami, żeby organizm miał szansę wytworzyć przeciwciała przeciwko bakteriom
                i wirusom. Jak dziecko będzie z dala od zagrożeń, jego system odpornościowy po
                prostu nie nauczy się radzić sobie z tymi, jak to napisałaś "mikroskopijnymi
                upiorami" i zrobisz w ten sposób dziecku krzywdę. Bo prędzej czy później
                wyfrunie spod twoich sterylnych skrzydełek - pójdzie do żłobka, do przedszkola -
                i wtedy będzie chorował bardziej niż inne dzieci. Nie tędy droga.
    • haniu.la Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 14:05
      Kiedyś jakiś miły pan w sklepie
      > pogłaskał mojego syna po rączce, zdębiałam, miałam ochotę zwrócic mu uwage, po
      > wyjsciu ze sklepu odrazu wytarłam mu rączke chusteczką


      A czy była to chusteczka dezynfekująca, bo ja nie to po co przecierałaś,
      wszystkie bakterie i tak zostały na rączce.
      Nie da się stworzyć sterylnych warunków do wychowania dziecka, ważne
      jest, żeby dziecko zasiedlić swoją domową florą bakteryjną, to tez je chroni.
    • marzeniee22 Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 14:13
      Mam 3 miesiecznego synka i ama dokladnie jak Ty. Tyle, ze u mnie
      wiaze sie to ze swinska grypa i jestem swiadoma, ze mam
      niezle "kuku" jesli o to chodzi. Kazdy musi myc rece jak wchodzi do
      domu, jak dotknie malego raczke to tez wycieram. Nie lubie jak
      znajomi chca go brac na rece. Nawet nie chodze do koleznaki, ktora
      ma male dzieci, bo jedno chodzi do przedszkola i ciagle cos lapie, a
      potem kaszle na mojego. Juz sil mi brak, bo nie umiem z tym walczyc,
      a pedantka tez nie jestem.
    • kasia.46 Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 24.11.09, 14:41
      Moja szwagierka ma 10msc niemowle, którego jestem chrzestną, mała
      nie jje sama łyżeczką bo pobrudzi firmowe ubranko, gdy dotknie nie
      obranego banana matka karci ją i myje antybakt. mydłem jej rączki,
      jej wszystkie zabawki są wyprane w dziecięcym proszku, a grzechotki
      wparzone i przetate spirytusemsad Dziewczynka nie może korzystac z
      placów zabaw i piaskownic z których wcześniej korzystały inne
      dzieci. Pilnuje jej babcia, która po przyjściu do domu szwagieki
      musi umyc się antybakteryjnym mydłem i założyc wcześniej
      przygotowane ubranie, wyprane w dziecięcym proszkuuncertain Mała nie może
      raczkowac po pokoju, bo za dużo zarazków i bakterii, ma wielki
      materiałowo-siatkowy kojec robiony na zamówienie (oczywiście wyprany
      i sterylny) i siedzi w nim jak małpasad Podłogi szorowane są 2razy
      dziennie raz płynem, raz środkiem dezynfekującym, meble czyszczone z
      kurzu co drugi dzień, nie mają w domu kwiatów, osadza się na nich
      kupe brudu. Łazienka przechodzi dezynfekcje po każdym korzystaniusad
      Mała zjada tylko jedzenie: słoiki i ekologiczna żywnośc'. Soki pije
      tylko z sokowirówki (wydaje się że super, bo zdrowe ale...) robiony
      jest w chwili do spożycia po 30min wylewany do zlewu, bo osadziły
      się w nim zarazki. Dziecko to nigdy nie dostaie słodyczy (tak
      twierdzi jego matka) nigdy nie będzie obcowało ze zwierzętami, nie
      będzie chodziło do przedszkola, bo to same zarazki i brudne dziecisad
      Ciekawe jak ona to przeżyje jak córka do szkoły zacznie chodzicbig_grin
      Teraz gdy mamy sezon grypowy jej rodzice z chwilą wejścia do domu
      zakładają maski, babcia też, zdejmują je tylko do spania. Dziecko
      nie wychodzi na spacer, nie chodzi na szczepienia i wizyty
      kontrolne, bo ryzyko zachorowań w zime jest ogromnesadNas też
      poprosili żebyśmy nie odwiedzali małej, aż do kwietnia!sad Jestem
      ciekawa jak wychowają tą biedną dziewczynkę, czy na takiego samego
      snoba:/? W to trudno jest uwierzyc, trzeba zobaczyc to samemu, niby
      oboje mają po 38lat (ich pierwsze dziecko)a zachowują się jak nie z
      tej planety. Biedna małasad
      • becitka87 Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 24.11.09, 15:06
        Kasiu nie bądź zła,ale to co napisałaś to mnie przeraża! Aż oczy przecierałam ze zdumienia. Współczuje temu dziecku. A rodzice? Robią najgorsze z najgorszych! Zabierają dziecku cała frajdę dzieciństwa, poznawania nowych przedmiotów i uczenia się nowych umiejętności. Nie rozumiem tych ludzi. Pozdrawiam!
        • titta Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 25.11.09, 15:12
          Zabranie frajdy dziecku to nic.
          Robia z malej kaleke, ktora - nieuodporniona - bedzie ciezko
          odchorowywac kontakt z ludzmi czy jakakolwiek niesterylna rzecza.
          Jest tez duze prawdopodobienstwo alergi i chorob: skornych i ukladu
          pokarmowego: jak sie wybije bakterje to ich miejsce z checia zajma
          grzyby.
      • deela Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 24.11.09, 15:25
        o maaaaaaatko to to juz naprawde choroba jest
        szkoda dzieciaka albo bedzie taka sama wraiatka jak mamusia albo bedzie mialo w
        szkole totalni przesrane albo jak wytarza sie z dzieciarami w piakownicy
        doprowadzi matke do zawalu
        a co do przerwy w szczepieniach to ja akurat tez zrobilam mlodemu przerwe bo u
        nas nie dosc ze zeby wejsc do dzieci zdrowych trzeba sie przedrzec przez
        korytarz chorych to jeszcze nie ma zapisow na wizyty tylko jest przyjmowanie w
        kolejnosci przyjscia
        bez sensu
        a swoja droga moze by na nich naslac polozna srodowiskowa? jako osoba
        wyksztalcona medycznie moze przemowi im do rozumu i uswiadomi im ze KRZYWDZA
        dziecko?
        • tscina Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 24.11.09, 16:09
          jakiś czas temu, gdy pisałam o córce mojej bratowej, która nie wychodziła na
          dwór i trzymana była ciągle w domu w temperaturze 28 stopni, pisałaś, że to nie
          moja sprawa, że co to za wciskanie nosa w nie swoje sprawy itd.
          z czystej ciekawości, nie złośliwie: skąd ta zmiana, że nagle proponujesz nawet
          pielęgniarkę dla tej bądź co bądź szalonej mamy?
          • deela Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 24.11.09, 16:17
            wiecne odkazanie dziecka moze spowodowac u niego okropne alergie i opozniony
            rozwoj ruchowy (w tym kosmicznym wynalazku w ktorym ja trzymaja)
            a ciagle siedzenie w domu raczej nie
            poza tym kasia opisuje to bez emocji jeno ze zdziwieniem ty bylas tak oburzona
            ze zaplulas brode i kolana - wscibska baba z ciebie
            • tscina Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 24.11.09, 16:24
              ehhh widzę, że nadal sfrustrowana i nieokiełzana niczym niekulturalna nastolatka
              sama w swoich poglądach się gubisz
            • tscina Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 24.11.09, 16:28
              na marginesie odkażanie a wieczne trzymanie w domu powoduje według Ciebie różne
              skutki?
              dokształć się więc troszkę a następnie wypowiadaj, może sama skontaktuj się z
              jakąś pielęgniarką
              nie fatyguj się odpowiadaniem bo nie zamierzam czytać - słabo mi się robi, co
              internetowa anonimowość robi z takimi babsztylami jak Ty
              • deela Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 24.11.09, 17:55
                wsciska baba wscibska baba
                nananananana
        • a_weasley Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 24.11.09, 20:47
          Deela napisała:

          > szkoda dzieciaka
          <ciach rozwinięcie tego trafnego niestety spostrzeżenia oraz
          scenariusz bynajmniej nie najczarniejszy z możliwych>
          > a swoja droga moze by na nich naslac polozna srodowiskowa?

          I co taka położna zrobi? Wrażenie na nich? Wolne żarty. Co im taki
          średni personel, oni wiedzą swoje. Powiem więcej, na pewno mają na
          poparcie swoich teorii dzieło jakiegoś profesora. Każda teoria
          została uzasadniona przez jakiegoś profesora. Pieluchowanie
          przedszkolaków również.
          A wkroczyć władczo czy zawiadomić tzw. Kogo Trzeba - do czego tu się
          można oficjalnie przyczepić? Że w domu jest za czysto?!
          Po trzecie zaś, stety czy niestety, za wychowanie dzieci odpowiadają
          rodzice. Na wielu rodziców chętnie by ten i ów nasłał odpowiednie
          organy, bo mu się nóż w kieszeni otwiera i uważa, że krzywdzą
          dziecko. Pewnie nieraz Kowalski tak myśli o Malinowskim, a
          Malinowski o Kowalskim. I co? I nic. Mogą sobie podyskutować, zacząć
          unikać się nawzajem, ewentualnie utrzymywać stosunki nie nakłaniając
          swoich dzieci do kolegowania. I to wszystko. Ogólnie biorąc na
          szczęście, bo ani byśmy się nie obejrzeli, a nikt, kto chowa dziecko
          trochę inaczej niż przewiduje wzorzec ustalony przez Bardzo Mądrych
          Ludzi, nie znałby dnia ani godziny.
          Mnie też się nóż otworzył, kiedy słuchałem relacji o upiornej babci. Albo kiedy ta czy inna mama czy babcia
          straszyła mną dzieci "ten pan cię zabierze" (czarnowłose 1,92 m w
          skórze widocznie dobrze się na takiego stracha nadawało).
          • deela Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 25.11.09, 11:47
            nie wiem co taka polozna moze zrobic, moze uswiadomi moze nie
            wszak kazac im nie kaze
            • lidoszek28 Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 25.11.09, 15:17
              na mnie wrażenia by na pewno nie zrobiła, jeszcze czyściutką i wyprasowaną
              ściereczką bym pogoniławink
              • deela Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 26.11.09, 01:17
                hihi
                to juz zboczenie
        • minerwamcg Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 24.11.09, 22:54
          deela napisała:

          > szkoda dzieciaka albo bedzie taka sama wraiatka jak mamusia albo
          bedzie mialo w
          > szkole totalni przesrane albo jak wytarza sie z dzieciarami w
          piakownicy
          > doprowadzi matke do zawalu

          Deelo, gdyby to było tylko to co piszesz, to jeszcze by można
          powiedzieć, że przeszło ulgowo i dziecko miało sakramenckie
          szczęście.
          Opowiadano mi historię dziewczynki, która miała
          równie "higienicznych" rodziców, i skończyło się to znacznie,
          znacznie gorzej. W trzecim roku życia dziewczynka miała alergię na
          wszystko, zerową odporność, nie skutkowały już żadne nawet
          najsilniejsze antybiotyki, a na tle alergicznym pojawiła się taka
          astma, że dziecko czwartych urodzin nie dożyło.
          Niestety, mała została dosłownie mówiąc zapielęgnowana na śmierć. I
          doprawdy trzeba by tu kogoś potężnie stuknąć w łeb, zanim historia
          się powtórzy.
      • pagaa Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 24.11.09, 16:32
        jestem w szoku!
        to albo ja jestem wyrodną matką, albo ktoś tu grubo przesadzauncertain rety....
        • kasia.46 Re: Mam nieszczęśliwą chrześnicę:( 25.11.09, 12:08
          Chciałam coś zrobic w tym kierunku, rozmowy i tłumaczenia nie
          pomagają raczej biorą mnie za idiotkę, która chce zaszkodzic ich
          dzieckusad Ta kobieta omotała mi bratasad oboje krzywdzą córkę,
          świadomie czy nie, nie wiem. Co ja mogę więcej z tym zrobic, dziecko
          czyste, najedzne, zadbane, warunki mieszkaniowe super, dziecko
          posiada wszystkie niezbędne akcesoria zabawki, jest kochane, nie
          przejawia niepokojących zachowań, w domu cicho, spokojnie, czysto,
          istna sielanka i na tym temat się zamykauncertain
    • sandi_01 Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 14:55
      W skrócie. Powinnaś to zmienić, ponieważ znam taki przykład bardzo dobrze. Matka
      mojego męża jak był mały codziennie pucowała podłogę, efekt taki, że obecnie mój
      mąż jest alergikiem na wszystko co go otacza. Nie warto wychowywać dziecka pod
      kloszem, bo się przedobrzy w drugą stronę. A tak swoją drogą ja też córce
      wycieram rękę, jak ktoś obcy ją dotyka. Nigdy nie wiadomo co ta osoba miała w
      rękach, a dzieci wciąż wpychają rączki do buźki.
    • tscina Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 16:17
      jesteś
      pamiętaj, że dziecko nie będzie w stanie złapać odporności, gdy nie będzie miało
      kontaktu z zarazkami, wirusami i bakteriami
      jasne, nie musi od razu zjadać piasku z osiedlowej piaskownicy, ale trzymanie
      dziecka z dala od potencjalnych źródeł zarażeń chorobami przynosi zupełnie
      odwrotny skutek
      lepiej żeby pociecha złapała od kogoś kilka razy katar czy lekkie przeziębienie
      trwające 3 dni niż potem od razu coś poważniejszego
      z doświadczenia wiem co mówię
      a swoja drogą, to sama twierdzisz, że jesteś już tym zmęczona Więc albo powoli
      zacznij "odpuszczać" albo szykuj się na jakiś szalony maraton "strzeżenia
      higieny" gdy mały zacznie pełzać
      • ma_niusia Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 17:20
        Ja mam półrocznego synka, to moje pierwsze dziecko. Przed porodem miałam fioła
        na punkcie czystości i sterylizacji, wszystko idealnie czyste, antybakteryjne,
        sterylne!!! Pierwsze chyba dwa tygodnie, może więcej wytrzymałam. A teraz Mały
        leży na podłodze na macie czy na kocu, czasami z niej spełźnie na dywan
        (odkurzany w miarę potrzeb, 2 razy w tygodniu), liże wszystkie zabawki i pcha do
        buzi wszystko co mu wpadnie w łapki (pilnuję co mu wpada w te łapki). Owszem,
        butelki sterylizuję jeszcze. Ale spacery obowiązkowe codziennie! Sprzątam jak
        mam czas, siłę i możliwość (nie mam brudno, ale wcześniej byłąm totalną pedantką
        - niestety przy takim brzdącu nie da się utrzymać porządku - porozrzucane
        zabawki, ani czystości - chrupki rozgniecione wtarte w wersalkę czy koc). Mały
        wogóle nie choruje, raz miał lekki katarek smile
        Ale mycia rąk przed braniem na ręce Młodego, tego, żeby osoby kontaktujące się z
        nim były zdrowe oraz zakazu całowania Synka (w cokolwiek, przecież on wszystko
        obliże, a aktualnie najchętniej nawet stopy) - pilnuję! Chociaż jak raz sie
        zdarzyło, że Dziadek nie umył rąk to nie siałam paniki i nie leciałam na ostry
        dyżur wink tylko upomniałam na przyszłość.
        Widzisz, u mnie to jakoś samoistnie przeszło od pedanterii (przed ciążą
        potrafiłam codziennie sprzątać całe mieszkanie - na szczęście mam malutkie) do
        "normalności". Cieszę się zdrowiem i dobrym humorem Małego i wolę poświęcić czas
        na spacer czy zabawę z nim niż na sprzątanie i szorowanie. A moja głowa wolna od
        takich paranoi jest spokojniejsza i dzięki temu mam więcej cierpliwości i
        uśmiechu dla Dziecka smile
        Życzę Ci tego samego!
    • 18_lipcowa1 jestes i to trzeba leczyc 24.11.09, 17:36
      bo moim zdaniem ''gruba przesada'' to jest i tak lekko powiedziane
      • lidoszek28 Re: jestes i to trzeba leczyc 24.11.09, 20:16
        No nic. Czas zmienić moj sposób myslenia, odrazu zastosuje terapie wstrząsową,
        powyrzucam wszystkie gryzaki i dam Antkowi buta do gryzienia wink
        Dzieki dziewczyny, przekonałyście mnie. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu,
        jak to kiedyś powiedział mój ginekolog.
        • minerwamcg Z umiarem, z umiarem :) 24.11.09, 22:38
          lidoszek28 napisała:

          > No nic. Czas zmienić moj sposób myslenia, odrazu zastosuje terapie
          wstrząsową,
          > powyrzucam wszystkie gryzaki i dam Antkowi buta do gryzienia wink

          Taka terapia wstrząsowa to też nic dobrego... Może na początek daj
          świeżo wyprane tenisówki? smile
        • 18_lipcowa1 Re: jestes i to trzeba leczyc 25.11.09, 09:18
          i dam Antkowi buta do gryzienia wink




          nie umarlby ...
        • zgorzelecka ja mam tak samo jak Ty 26.11.09, 22:18
          mam identyczne myślenie jak Ty. Moje drugie dziecko ma pół roku. I doskonale Cię
          rozumiem, Nie chodzi tu o błoto z przydomowego ogródka, to mnie nie przeraza,
          ale najbardziej bakterie z cudzych rąk, ciuchów itp. Mam obsesje na punkcie
          mycia rąk wszystkich którzy przychodzą, niestety nie umiem zawsze zwrócić uwagę,
          a czasami jak się zwraca to nie skutkuje. Do znajomych z dziećmi też rzadko
          chodzę. Jak starsza córka wraca z przedszkola od razu ściągam z niej ciuchy i
          przebieram w czyste, a te siup do prania. Ale w domu nie mam absolutnie
          sterylnie czysto, właściwie wszędzie chaos. I nie myję codziennie podłóg jak
          powiedziała któraś dziewczyna na początku mówiąc o tobie, że jesteś
          przewrażliwiona. Zabawek też nie myję codziennie, raz lu dwa razy w tyg. Tak
          jakos te nasze własne bakterie lubię ale te z klamek, guzików windy, poręczy....
          te są dla mnie straszne
          • lidoszek28 Re: ja mam tak samo jak Ty 26.11.09, 22:46
            Na ten brud i bakterie z poręczy, klamek, guzików od windy itp. mam sposób,
            noszę zawsze w torebce antybakteryjny żel (bez użycia wody). Zawsze go używam
            jak nie mam dostępu do wody i mydła. smile
    • agick Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 19:57
      ja ma 3 miesieczne dziecko - butelki i smoki sterylizuję co dwa trzy dni, myje
      je w wodzie bieżacej z uzyciem szczoty i płynu. mleko rozrabiam w wodzie
      przegotowanej ale jest to kranówka. ciuchy młodej piorę z moimi ubraniami, w
      moim normalnym proszku. czekam aż zacznie łazic po podłodze i nie zamierzam jej
      tego zabraniaćsmile
      jedna rzecz robię podobnie - proszę by umyć ręce zanim zabierze się ktoś za
      branie na ręce. chodzi mi głównie o tę cholerną grypę teraz. i omijam dużde
      skupiska ludzkie. ale to teraz, boje się tego nowego wirusa. jak sie urdziła w
      sieprniu laziłysmy wszędzie.
    • klubgogo Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 20:59
      No chyba masz jakieś halo na tym punkcie. Ja tez nie cierpię, gdy brudne obce łapska próbują dotknąc mojego malucha, ale bez przesady.
      Czym prędzej dziecko zetknie się z brudem tego swiata, tym szybciej sie uodporni (z zachowaniem pewnych reguł, np. niewkładania rąk do sedesu czy kosza na smieci).
      Czy Ty tez myjesz ręce mokrą chusteczka, gdy tylko wyjdziesz z tramwaju? Nie chcesz chyba myślec, kto przed Tobą dotykał tej samej rurki, bo można popaśc w jakąs paranoję.
    • nati.82 Re: Jestem nadwrażliwa? 24.11.09, 21:24
      Tak, jesteś nadwrażliwa. Jak ci dziecko zacznie się samodzielnie poruszać to je
      zawiesisz w powietrzu, żeby nie dotykało podłóg, stołów itp.?
    • ola_motocyklistka Re: Jestem nadwrażliwa? 25.11.09, 12:07
      Jesteś nadwrażliwa.

      Jeśli takie zachowania jakie opisujesz psują Ci cały dzień-na Twoim miejscu
      zgłosiłabym się do psychologa. Na moja oko masz coś typu "nerwica natręctw" Czy
      jakoś tak.
      Piszę to bez ironii
      Moje dziecko jest podłogowe-celowo. Niech się zaznajamia z domowymi zarazkami.
      • lidoszek28 Re: Jestem nadwrażliwa? 25.11.09, 15:02
        Domowe zarazki a brudna łapa obcego faceta to różnica prawda? Albo zakatarzony
        sąsiad nachylający sie nad dzieckiem, no albo ten basen z chlorowana woda,co
        niby pozabija bakterie, ale w 100 procentach pewna nie jestem( tam wchodzą
        dorośli, ze wszystkim co maja na sobie i w sobie) chodzi mi o różne opryszczki
        grzybice i inne cuda
        Nie róbcie ze mnie nie zrównoważonej idiotki, która histeryzuje jak zobaczy
        pyłek na podłodze.
        Uważam i zawsze tak myślałam, ze dziecko zwłaszcza małe, powinno byc czyste i
        mieć czysto dookoła. I ja jestem od tego by mu to zapewnić. Przyjdzie czas na
        uodparnianie sie jak bedzie miał kontakt z rówieśnikami.
        Tak czy inaczej duzo w sobie zmienie, ale pewne dotychczasowe zasady zachowam i
        bede ich przestregac.
    • atena12345 Re: Jestem nadwrażliwa? 25.11.09, 12:14
      mysle, że nadwrazliwa to za słabe słowo w Twoim przypadku. Masz
      zwyczajnie nerwicę i radze zaczac z tym walczyć, bo zarazisz tym
      dziecko (polecam detektywa"munka" smile)
      Może na poczatek pozwól mu wylizać wasz dywan, albo pomietosić
      kapcia smile))
      Ja tez uważam, że trzeba myc rece i to dosc często, ale używamy
      zwykłego mydla a nie żadne tam antybakteryjne.
      Zdarzyło się, że Młody wylizał kółka od wozka... no Ty chyba byś
      padła martwa wink
    • atucapijo Re: Jestem nadwrażliwa? 25.11.09, 15:09
      jestes nadwrazliwa. zwl. biorac pod uwage wiek dziecka
      ja na poczatku bylam za to za grzeczna, np moje 3 tyg dziecko
      dostalo infekcji oka, nie wiem, czy zatkany kanalik lzowy, czy co (
      lzy lecialy, wiec raczej nie), na co babcia-tesciowa stwierdzila, ze
      moj M mial tak samo, ze tak ma byc. o mycie rakbyly walki, a maly
      ur. w zimie, przylazili i nawet nie zdejmowali butow, a tesc nawet
      plaszcza ( w domu goraco, on czerwony jak upiòr, ale sie nie
      rozebral), chocia zprzeforsowalam, zeby sie przykryl pielucha na
      morkym od deszczu ramieniu, znaim wezmie malego na rece.... do ok 3
      mcy kazalam sie myc i pucowac, potem, jak wszystko zaczelo ladowac w
      buzi, wyluzowalam. maly mial z 6 mcy jak go sadzalismy w pielusze
      nad brzgiem morza, a on sie taplal, jak fala sie przyblizala, jak
      mial 7-8 mcy to raczkowal po wodzie, bral muszelki do rak, czasami
      do buzi, jak mu sie udalo przemycic, jadl piase. nic mu nie ejst, i
      nie bylo. teraz sie zdarza, ze jak wywali smoka na ziemie, to go
      tylko wytre chusteczka, albo oplucze woda min z butli na spacerze, i
      spoko. odkad go przylkapalam, jak opblizywal podeszwy butow, ktore
      wrocily pol godziny wczesniej z dworu, to sie juz nie rzucam i nie
      myje non stop. odkurzam max co 2 dni, mycie podlog jak zdaze, staram
      sie tez co 2-3 dni.
    • kartoffeln_salat Re: Jestem nadwrażliwa? 25.11.09, 23:19
      Ja jestem pedantką, codziennie myję podłogi bo młody zasuwa na
      brzuchu i zjada wszystko co się nawinie, wszystko mamy wyprane i
      wyprasowane, wymyte, wyszorowane, wyparzone, raz na tydzień myję
      wszystkie zabawki z placu zabaw, za kazdym razem czyste sliniaki,
      ubranie przebieram czasem w ciągu dnia, jak coś spadnie na podłogę
      to idzie do wyparzania, szoruję wanienkę, piorę raz w miesiacu
      prześcieradełka i wszystkie kocyki z łóżeczka....
      I nie przejmuję się tym, bo tak po prostu lubię miec, niech sobie
      myślą co chcą to w końcu mój wybór że tyle na to tracę czasu.

      Omijam kichaczy, każe myć łapska, patrzę co oni mu dają, nie chodzę
      do przychodni i zatłoczonych miejsc bo teraz choróbska.

      Ludzie tak mówią, zeby dziecko się hartowało, ale dla mnie to jest
      przepraszam trochę niechlujstwo, to moja prywatna sprawa, a dzieciak
      i tak bedzie jadł piasek z piaskownicy, lizał podłogę i macał
      bezpańskie koty.... . Rób jak ty uważasz, tylko faktycznie nie
      wpadej w fobię, że większości bakterii nie widać a one tam są smile

      Moje zdanie jest takie że wiele niepotrzebnych rzeczy bierze sie z
      brudu i braku higieny, a przede wszystkim z brudnych rak.

      • kartoffeln_salat Re: Jestem nadwrażliwa? 25.11.09, 23:25
        Ale to co jest opisane wyżej o tej dziewczynce trzymanej pod kloszem
        to już faktycznie przesada.
      • kasia.46 Re: Jestem nadwrażliwa? 26.11.09, 21:22
        kartoffeln_salat napisała:

        > Ja jestem pedantką, codziennie myję podłogi bo młody zasuwa na
        > brzuchu i zjada wszystko co się nawinie, wszystko mamy wyprane i
        > wyprasowane, wymyte, wyszorowane, wyparzone, raz na tydzień myję
        > wszystkie zabawki z placu zabaw, za kazdym razem czyste sliniaki,
        > ubranie przebieram czasem w ciągu dnia, jak coś spadnie na podłogę
        > to idzie do wyparzania, szoruję wanienkę, piorę raz w miesiacu
        > prześcieradełka i wszystkie kocyki z łóżeczka....
        > I nie przejmuję się tym, bo tak po prostu lubię miec,
        >
        O Boże!
      • joshima Re: Jestem nadwrażliwa? 26.11.09, 22:50
        A inne choroby z alergiami na czele z nadmiaru higieny tongue_out
        • kartoffeln_salat Re: Jestem nadwrażliwa? 27.11.09, 12:26
          Eeee tam, i tak jest wszędzie pełno brudu (według mnie), więc siłą
          rzeczy się uodporni.
    • green-blue-eye Re: Jestem nadwrażliwa? 26.11.09, 10:29
      co do mycia rak przed podejsciem do niemowlecia-mam to samo.nienawidze jak ktos
      przychodzi z zewnatrz,nie daj boze jeszcze wysmarka nos i lapie mi za
      dziecko!mojej siostrze musialam zwrocic uwage,bo skonczyla palic papierosa i od
      razu dotyka mojej corki(3 miesiecznej).dlonie ma przesmierdniete cygarami a moje
      dziecko pcha lapki do buzi.to chyba nie jest przesadasmilejesli chodzi o pelzanie
      po dywanie-nie mozna przegiac w druga strone,bo chyba my nie jemy nic z podlogi
      to dlaczego dziecko ma zbierac okruchy z brudnego dywanu i je jesc.mysle ze jak
      mala zacznie raczkowac bede codziennie odkurzac dywanysmileale zeby panikowac i
      wyobrazac sobie rozne choroby to chyba lekka przesada.troche luzusmilepozdr.
    • anianiunia2507 Re: Jestem nadwrażliwa? 26.11.09, 21:19
      Ale sie naczytalam!!!!!
      eeehhh ja tez lubie porzadek ale bez przesady!!!!
      ta historia tej malej dziewczynki to jakis obled!!!
      no ale co tu mozna zrobic?

      ja osobiscie pozwalam malej na wlazenie wszedzie gdzie tylko chce
      oczywiscie teraz wszystko laduje w buzi bo ida jej zeby i podloga jest w ciapkismile
      zabawki myje raz na jakis czas-ciepla woda i mydelko( zwykle)
      co do dotykania to tez nie nienawidze brudnych lap!!!!
      szczegolnie jak ktos skonczyl palic i tymi smierdziuchami dotyka malej!!!!!!!!!!!
      zabic!!!!
    • zabulin Re: Jestem nadwrażliwa? 27.11.09, 09:53
      Szczerze, z sympatią i bez złośliwości radzę ci, żebys zaczęła
      szukać dla siebie pomocy. Nie wiem psychologa, męza, babbci, szwagra
      kolezanki- kogokolwiek, kto cię wyprostuje.
      Bo masz problem. Nie twoja wina, a tylko ci ciężko, bo cięzko tak
      żyć. I naprawde ci wspołczuję, bo sie umordujesz.

      Ale nie chodzi tylko o ciebie, ale o twoje dziecko. Bo jak sobie nie
      pomożesz, to biedne bedzie.

      Wyjaławiasz wszystko, co znajduje sie w okolicy twojego syna. Jak
      tak dalej pojdzie, to dziecko będzie tak niezwyczajne bakterii, że
      zabije go pierwsza lepsza, z która się zetknie, gdy pojdzie do
      szkoły.
      I każde przeziebienie będzie się u was przeradzać w anginę albo
      zapalenie płuc.
      Będzie tak nieodporny, ze zaczniesz szukać namiotów tlenowych.

      Umiar: ja tez proszę, aby osoby chore, zakatarzone nie brały go na
      ręce, nie całowały, nie odwiedzały nas akurat wtedy. Ale ostatnio
      wszyscy, z którymi miał kontakt sa zdrowi, a on sie pochorował. A
      kuku.

      Wycieranie dziecku reki jak go ktoś pogłaska. Widzisz, ze to chore,
      prawda???

      Twój syn pojdzie kiedys do szkoły, dasz mu dyche na batonik albo
      bułę. Pani w sklepiku da mu reszte, czyli monetę, która przeszła
      przez milion rąk i twój syn przytomność straci, bo zetknie się z
      czsymś niesterylnym.

      Ratuj siebie i dziecko i to prędko,
      Powodzenia życze i trzymam kciuki.
    • judytka01 Re: Jestem nadwrażliwa? 27.11.09, 21:34
      Ja nie mam fioła na punckie bakteri i dziecko zje czasem jakiegoś chrupka z podłogi, choc nie powiem mam lekkie wyrzuty sumienia smile Zwracam uwage na dwie rzeczy: nie pozwalam nikomu lizać jego smoczka, sama też tego nie robię, ani łyżeczki, druga sprawa to staram się mu często myć ręce w szczególności jeśli raczkuje w łazience obok ubigacji czy innych brudnych miejsc.
      • misiowa83 Re: Jestem nadwrażliwa? 29.11.09, 22:31
        jesteś stuknięta i powinnaś iść do psychiatry,bo swoją
        nadopiekuńczością robisz dziecku krzywdę
        • lidoszek28 Re: Jestem nadwrażliwa? 30.11.09, 00:47
          yhy, dziekuje za rade.
          • ania_kr Re: Jestem nadwrażliwa? 30.11.09, 14:37
            Ja mam raczkującego malucha w domu. Podłogi myję codziennie, bo dziecko chodzi
            gdzie chce. Zabawki piorę lub myję raz na kilka tygodni. Parę razy przydarzyło
            się Kubie "zapoznać bliżej" z kapciami, kółkami od wózka, kiedyś dopadł
            ziemniaki w siatce. Żeby było jasne - nie daję mu tego do zabawy, tylko dziecko
            dorwało, zanim się zorientowałam chwilka minęła. Od kiedy Kuba chodzi po
            mieszkaniu nie miał pleśniawek (wcześniej, gdy jeszcze leżał, a ja wyparzałam
            wszystko nie mogliśmy ich wyleczyć).
            Inna sprawa z obcymi - kilka razy zwróciłam gościom uwagę, najdelikatniej jak
            mogłam, że oczywiście mogą wziąć dziecko na ręce, ale muszą je najpierw umyć,
            zakatarzonego chrześniaka odesłałam do domu, gdy przyszedł nas odwiedzić i wcale
            nie wydaje mi się to dziwne.
            Jeśli sama czujesz, że przesadzasz nie ma innej rady jak wyluzować, pomyśl co
            dałabyś radę zmienić, nie wszystko na raz i pozwól na to dziecku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka