Dodaj do ulubionych

nauka samodzielnego zasypiania

07.05.10, 14:34
Doradźcie co robić.
Chodzi o naukę zasypiania. Wprowadzić ją od razu - wieczorem i w ciągu dnia -
czy stopniowo??
Udało mi się (jestem dumna z siebie i synka) nauczyć syna zasypiać
samodzielnie wieczorem. Oczywiście po kąpieli dostaje cycusia, to go bardzo
wycisza i uspakaja, potem odkładam go do łóżeczka i sam zasypia. Jak marudzi
to głaszczę go po główce i mówię cichutko że pora spać. Na początku było
strasznie, płakał okropnie. Teraz podchodzę do niego 1 lub 2 i śpi. Chociaż
przedwczoraj była porażka i skończyło się cycusiem, ale chyba bolał go
brzuszek bo pierdki szły. Kilka razy zdarzyło się, że także rano
zasnął sam, oczywiście od razu po karmieniu, czyli jak był wyciszony i "nassany"
Niestety w dzień nie daje rady. Płacze strasznie, ssie rączki, kciuka, moją
rękę, moje włosy, ewidentnie szuka ssania. No i nie mam serca go
przetrzymywać. Może jakoś stopniowo nauczy się sam zasypiać w dzień. Problemem
jest to pierwsze wyciszenie, tylko ssanie go uspakaja. On chyba ma jeszcze
dużą potrzebę ssania.

Karmię piersią, często - co 2 godziny, mały zasypia przy piersi (niestety) -
także dochodzi mi kolejne cycolenie, i czasem wychodzi że co godzinę jest przy
cycu, bo raz je a raz chce spać.

Co myślicie? uczyć stopniowo? czy radykalnie?
nie chcę być złą mamą, serce mi się kraje jak on płacze...
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 14:59
      jesli zostawiasz placzace, rozpaczajace i ssace piastki niemowle w
      lozeczku samo, to jestes okrutna mama sad Znajdz sobie inny obiekt
      do eksperymentowania, a dziecku daj spokoj. I piers, jesli jej chce.
      Nawet nie napisalas, w jakim wieku masz dziecko, ale z opisu
      wyglada, ze to malenstwo.
      • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 15:31
        syn ma 5,5 miesiąca. nie zostawiam go płaczącego, ale trzymam na rekach i tule.
        chce zeby sam zasypiał, bo przy piersi trwa to bardzo długo i nie chce jej
        puscic. bywalo ze w dzien wysypiał sie przy mnie z piersią w buzi, a wieczorami
        siedzialam z nim 1,5godziny do momentu aż mocno zasnie i zebym mogla go odłożyc.
        A gdybym musiała iść do pracy to jakby zasypiał? ktoś musiałby go nauczyć
        zasypiać bez piersi i też by płakał.
    • kaka-llina Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 15:20
      A tak bardzo potrzebujesz żeby sam zasypiał? Wmówiono nam, że dzieci maja same
      zasypiać, ale ja nie rozumiem po co? Kiedyś same się naucza... Teraz przytulaj,
      karm i sie głupotami nie przejmowac proszę...
      Moja ma prawie 9 m-cy sama nie zasypia a ja nie widze takiej potrzeby.. To, że
      serce ci sie kraje to powinien byc sygnał dla ciebie, że cos robisz źle! Jak
      dziecko płaczę to nalezy zrobić coś zeby przestało! Taki mamy jako matki
      instynkt i jego powinnyśmy słuchać!
      Pozdrowienia
    • edi-85 Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 15:23
      a to twoje dziecko to smoczkowe jest? bo jeżeli ma silną potrzebę ssania to może
      smoczek pomoże w usypianiu
      • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 15:33
        smoczka nie chce, wypluwa od zawsze
        • atrapcia Re: nauka samodzielnego zasypiania 08.05.10, 02:14
          Próbuj do skutku, moja córka zasmoczyła mając 5,5 miesiąca właśnie. Coś
          marudziła jak zwykle więc wiedziona instynktem poszłam po smoczek i dałam... A
          ona zaciągnęła i już nie oddała smile Od razu z paskudnej płaczliwej marudy
          zmieniła się w kochane dzieciątko (nareeeeeeszcie!!). Teraz jęczy tylko przez
          ząbkowanie ale bez smoka byłaby katastrofa smile
          • mika_p Re: nauka samodzielnego zasypiania 10.05.10, 21:38
            A po cholerę teraz smoczkowac dziecko, jak własnie wyrasta z największej
            potrzeby ssania?
            • atrapcia Re: nauka samodzielnego zasypiania 18.05.10, 11:17
              Sęk w tym, że teraz jej się ta potrzeba nasiliła. Chociażby po to, żebym mogła
              zacząć normalnie funkcjonować zamiast siedzieć sztywno z dzieckiem przy cycku i
              całymi dniami wysłuchiwać wycia. smile Dziecko jest nie do poznania, zaczęła się
              lepiej rozwijać od kiedy jest spokojniejsza i weselsza. A smoka teraz używa od
              czasu do czasu, nawet nie śpi z nim.
    • nikaa818 Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 15:33
      w jakim wieku jest Twój maluch? na pewno nie ucz zasypiania
      samodzielnego przed ukonczeniem przez niego 3 miesięcy.takie maluchy
      nie są na to gotowe, nie potrafia się same uspokoić i wyciszyć.
    • syswia Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 15:45
      Dziecko musi byc gotowe na nauke samodzielnego zasypiania. Moj tez
      piersiowy (wiec nieprawda, ze piersiowe dzieci musza zasypiac tylko
      przy piersi i to jest norma) i byl gotowy okolo 4 miesiaca. Po
      prostu obserwowalam dziecko i kladlam spac wtedy kiedy byl zmeczony.
      Na poczatku zasypial zaraz po najedzeniu sie, ale po jakims czasie
      udalo mi sie przyzwyczaic go do spania po aktywnosci, a nie
      jedzeniu. Wielu pediatrow i stomatologow mowi, ze to jest
      najkorzystniejsze dla dziecka.

      Odradzam podawanie smoczka, jesli dziecko jest malutkie. Mozesz mu
      zaburzyc technike ssania piersi. Nawet jesli starszy, to tez bym nie
      podala. Dziecko moze sie obejsc bez smoczka. Pozniej masz jeden
      klopot mniej. SMoczek uzaleznia. Znam wiele mam, ktore sobie chcialy
      ulatwic zycie, a teraz pluja w gebe wink

      Okolo 4 miesiaca wprowadzilam nauke spania - od razu w ciagu dnia i
      na noc. Stosowalam tez sam rytual i bardzo szybko zlapal. Obylo sie
      bez wielkiego plakania. Przestrzegam jednoczesnie przed zbyt dlugim
      czekaniem na te nauke. O ile Ci zalezy na tym, zeby syn zasypial sam
      w swoim lozeczku, to zrob to, jak tylko wyczujesz, ze jest gotow.
      Mysle, ze wiele mam na poczatku ma dobre intencje, fajnie jest
      obserwowac, jak dziecko odplywa przy piersi, fajnie jest dziecko
      kolysac, fajnie jest spac z malenstwem. Jednak, po jakims czasie
      wielu rodzicow jest po prostu zmeczonych a maluszek juz sie
      przyzwyczail. I wtedy jest dramat domowy...
      Powodzenia wink
      • syswia Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 15:50
        5,5 mies i je co godzine? Troche czesto. Moim zdaniem ostatni
        dzwonek na nauke samodzielnego zasypiania. Ja bym tez zaczela
        wprowadzac stale pokarmy i starala sie wydluzac przerwy miedzy
        karmieniami.
        • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 16:04
          a jak mam wydłużać przerwy między karmieniami? wprowadziłam mu na razie
          marchewkę i jabłko. ale jak zjadł cały słoiczek marchewki to i tak chciał pierś
          jeszcze.

          a Ty jak uczyłaś zasypania? mogłabyś opisać w skrócie jak to wyglądało? był płacz?
          • syswia Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 18:13
            jesli sie porzadnie najada, to nie powinien byc glodny w przeciagu
            godziny. jestes pewna, ze sie najada, a nie tylko ciumka? moze
            podajesz piers za kazdym razem, kiedy poplakuje, a on wcale nie jest
            glodny? ile wazy i czy ma dobre przyrosty - to sie liczy najbardziej.

            pisalam kilka razy na forum o moim podejsciu, znajdz sobie w
            wyszukarce moje posty z ostatnieo miesiaca
    • wilhelminaslimak Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 16:03
      Ja tam od 3 dni uczę mojego 3 miesięcznego syna samodzielnego zasypiania w dzień
      (wieczór i w nocy zasypia bez problemowo).
      Widzę, że ziewa lub jest marudny (przeważnie ok. 2h od ostatniej drzemki) kładę
      do łóżeczka, on oczywiście zaczyna płakać lub wyć, zależy jak mu leży. Ja go
      głaszczę i odchodzę. Robię rundkę do kuchni (ok. minuta) i znów podchodzę i
      kładę rękę na główce. I odchodzę. Przeważnie moje podejście powoduje, że wpada w
      jeszcze większy szał zamiast się uspakajać. No i tak do skutku - powiem
      brutalnie, chociaż wcale to takie brutalne nie jest.
      Zasypia po (na razie test na 8 drzemkach) 3 do 6 minutach. Z tym, że nie cały
      czas wyje, przeważnie po 2-3 minutach się uspakaja i tylko sobie marudzi. Śpi
      1h. Takich drzemek ma 3-4 dziennie.

      I powiem szczerze, że ja kicham na wszystkie metody głoszone na forach, że
      dziecko ma być noszone, tulone, spać przy cycku jak chce. Przez te wszystkie
      metody, które do tej pory stosowałam mój syn w ogóle nie spał całymi dniami!
      Przysypiał lub zasypiał przy cycu, odkładałam do łóżeczka lub nie, i budził się
      z wrzaskiem po 10 minutach. Jak go nosiłam to zamiast się uciszać to wył jeszcze
      bardziej. Tak samo z nami w łóżku nie potrafi zasnąć, a jak już to tylko chwilę
      drzemie i pobudka za 10 minut.
      • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 16:13
        u mnie było i jest to samo! nie mam już siły na to.
        ostatnio nawet myślę o zakończeniu karmienia piersią i przejścia na butlę,
        ewentualnie pierś 2-3 razy dziennie.

        mój też ryczy bardziej jak do niego podchodzę. ale drze się dłużej niż Twój (6
        min.), i drze się bardziej i bardziej. dzisiaj dałam spokój po ok 10-15 min.
        • magdal-ena78 Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 17:11
          Przede wszystkim nie sluchaj "madrych rad" ze dziecko jest za male
          na samodzielne zasypianie i nic zlego w zasypianiu przy piersi:
          owszem jesli tylko Ci to odpowiada a jak widac nie. Dziecko od
          urodzenia jest w stanie samodzielnie zasypiac, jesli tylko odkladne
          konsekwentnie do lozeczka. Ja tak robilam i teraz gdy moj synek ma 4
          miesiace nie zna czegos takiego jak zasypianie na rekach (karmie
          mm), a jak karmilam piersia tez odkladalam. Jesli chcesz to zmienic,
          a lepiej teraz niz pozniej, odkladaj po kazdym karmieniu, kiedy
          dziecko jest w polsnie i jeszcze czai ze jest na rekach. Gdy
          odlozysz spiace i sie przebudzi nic dziwnego ze placze bo oststnia
          rzecza jaka pamieta to cyc wiec gdzie on sie podzial? Kiedy placze
          poglaszcz po buzi lub trzymaj za raczke, ja tak robilam, ale kiedy
          placze przytul i odluz ponownie. Moze sprobuj smoczek jesli dziecko
          ma silna potrzebe ssania, lepsze to niz takie dlugie karmienie.
          • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 18:14
            może rzeczywiście w dzień zacznę go odkładać po karmieniu (a tak naprawdę po
            uspokojeniu ssaniem)jak będzie przysypiał.
            jeny czemu to jest takie trudne.
            • mruwa9 Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 18:45
              rozgwiazdunia napisała:

              >
              > jeny czemu to jest takie trudne.

              1. Bo nikt nie obiecywal, ze bedzie latwe,
              2. Bo walczysz z dzieckiem, zamiast je zaakceptowac takie, jakim
              jest, przyjac je z calym dobrodziejstwem inwentarza, potrzebami,
              humorami. Chcialas wojny, to ja masz sad
              3. Bo niemowleta tak maja, ze nie lubia, nie potrafia same zasypiac.
              I niby dlaczego musza to robic? Bo jakis niewydarzony psycholog,
              jeden i drugi, tak pospolstwu wmowil?
              • syswia Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 19:14
                1. Bo nikt nie obiecywal, ze bedzie latwe,

                Ja mam latwo, bo sama siebie nie sabotuje.

                > 2. Bo walczysz z dzieckiem, zamiast je zaakceptowac takie, jakim
                > jest, przyjac je z calym dobrodziejstwem inwentarza, potrzebami,
                > humorami. Chcialas wojny, to ja masz sad

                A co z potrzebami matki, ojca i pozostalego rodzenstwa? Przestaly
                sie liczyc? U mnie w domu sie nie wojowalo z dziecmi, tylko sie je
                wychowywalo.

                > 3. Bo niemowleta tak maja, ze nie lubia, nie potrafia same
                zasypiac.
                > I niby dlaczego musza to robic? Bo jakis niewydarzony psycholog,
                > jeden i drugi, tak pospolstwu wmowil?

                Potrafia, tylko trzeba im pomoc. Tak samo jak trzeba im pomoc
                nakarmic sie i pomoc nauczyc sie nocnika i wielu, wielu innych
                rzeczy zanim beda umialy sobie pomoc same.


                Szanuje Cie Mruwa za Twoja wiedze dotyczaca karmienia piersia, ale
                nie potrafie zrozumiec tego zero-jedynkowego podejscia. Naprawde,
                nie wszystkie matki MUSZA karmic piersia i nie wszyscy rodzice MUSZA
                spac z dziecmi, zeby byly zdrowe i szczesliwe. Jak sama twierdzisz,
                kazde dziecko jest inne i sluza im rozne metody. Ani mleko matki ani
                wspolne spanie nie jest remedium na wszystkie problemy swiata.
                Bardzo nie podoba mi sie to w jaki sposob przydeptujesz matki, ktore
                chca zyc inaczej od Ciebie i poszukuja innych rozwiazan. Nazwanie
                ich pospolstwem jest co najmniej malo eleganckie; sugeruje, ze sa
                gorsze, zle zajmuja sie swoimi dziecmi, nie maja wiedzy. Jednym
                slowem, Twoje posty sa tak skonstruowane, zeby wywolac wyrzuty
                sumienia. Nie wiem, czy robisz to umyslnie, czy po prostu masz jak
                najlepsze checi i przekazujesz, to, co sprawdzilo sie u Ciebie.
                • mruwa9 Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 20:39
                  nawet w tym watku pojawilo sie kilka glosow, przykladow dzieci
                  latwych w obsludze, ktore bezbolesnie nauczyly sie zasypiac. Ale
                  niektore dzieci sa trudniejsze w obsludze i wowczas zmuszanie ich do
                  samodzielnosci, do ktorej nie sa gotowe, jest po prostu okrutne,
                  a "nauka" samodzielnego zasypiania to brutalna tresura, okupiona
                  morzem wylanych lez (czesto po obu stronach), miernymi efektami,
                  albo efektami, bedacymi nie dowodem na to, ze kazde dziecko moze
                  nauczyc sie spac, ale poddaniem sie dziecka, pozbawieniem go
                  poczucia bezpieczenstwa, przekonaniem, ze trzeba oszczedzac energie,
                  bo chocby sie walilo i palilo, dziecko zostanie olane i pozostawione
                  samo ze swoim cierpieniem.
                  Jesli nauka samodzielnego zasypiania trudnych spaniowo dzieci ma
                  polegac na wyplakiwaniu sie i w efekcie zasnieciu ze zmeczenia, w
                  placzu i rozpaczy, to chyba lepiej jednak usypiac dziecko przy
                  piersi. Bo, wbrew gloszonym teoriom, NIE KAZDE dziecko (niemowle)
                  moze nauczyc sie spac. Moze, ale w odpowiednim wieku. I to zwykle
                  raczej blizej drugich, niz pierwszych urodzin. I jesli sie to
                  zrozumie, to mozna zaoszczedzic sporo energii, sil i lez. Bo nie
                  zawsze cel uswieca srodki.
                  • czarny_eda82 Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 20:52

                    może twoje dziecko ciebie potrzebuje i tej twojej piersi co godzine, nie każde dziecko, śpi ładnie i pięknie za dnia i nocy, wiec może wstrzymaj się z tą nuaką, skoro próbowałaś różnuch sposobów i nic z tego nie wychodzi to twoje dziecko potrzebuje ciebie, moja córka ma 10 miesięcy , potrzebuje żebym ją tuliła i trzymała za rękę, noszenie sobie darowała dopiero niedawno, dzieci piersiowe są troszkę inne bo potzrebują ciepła piersi, wiec może mu tego nie abieraj a 5,5 miesiąca to jeszcze naprawdę małe dziecko, mi w takim wieku do głowy nie przychodził nauki, skoro postanowiłam karmić piersią wiedziałm, że bedzie jej potrzebowała przed snem.
                  • magdal-ena78 Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 21:26
                    Nie zgodze sie z Toba, nawet trudne dzieci sa w stanie samodzielnie
                    zasypiac, mozna je tego nauczyc bez morza lez i zostawiania do
                    wyplakania, Jestes odrobine zamknieta w swoich wnioskach, nie
                    bierzesz pod uwage potrzeb matki ktora najwyrazniej jest zmeczona i
                    chce cos zmienic i nie pisz ze nikt nie obiecywal ze bedzie
                    latwo.Oczywiscie ze nie ale mozna sobie ulatwoc zycie. Mam
                    przyjaciolke ktora ma bardzo wrazliwe dziecko, z tych ktore
                    potrzebuja duzo noszenia, ona nauczyla je zasypiac w lozeczku w 3
                    dni, konsekwenja odkladania, poniewz byla zmaczona tym ze dziecko
                    domaga sie ciagle piersi i tylko przy niej zasypia.
                  • syswia Re: nauka samodzielnego zasypiania 08.05.10, 01:49
                    Ktokolwiek uczyl Cie wykorzystywania srodkow perswazji w slowie
                    pisanym wykonal dobra robote. Podziwiam. Prawie uwierzylam w to, ze
                    jestem okrutna matka, bo moj syn zasypia sam. Tylko, ze my tu mowimy
                    o nauce samodzielnego zasypiania dzieci, ktore sa na to gotowe, a
                    nie o pozostawianiu dziecka do wyplakania sie az do zasniecia ze
                    zmeczenia. Popelniasz powazne naduzycie, tylko po to, zeby wzmocnic
                    sile swojej wypowiedzi.

                    Ja uwazam, ze kazdy ma takie dziecko, jakie sobie urodzil i
                    wychowal. To rodzic (matka) decyduje o wszystkim, co wiaze sie z
                    dzieckiem, a nie odwrotnie. I nie ma to nic wspolnego z miloscia czy
                    tez szacunkiem do dziecka jako odrebnego czlowieka. Po prostu, nawet
                    jesli matka karmi na zadanie lub spi z dzieckiem, to jest to jej
                    decyzja, a nie dziecka.

                    Problemem nie jest nauczenie dziecka samodzielnego zasypiania. To
                    jest pikus. Problemem jest to, ze rodzic (matka) nie potrafi byc
                    konsekwentny w swoich wyborach dotyczacych dziecka. I to dziala w
                    obie strony.

                    Na przyklad matka z roznych wzgledow na poczatku uczy dziecko
                    zasypiania przy piersi i wspolspania a pozniej, kiedy jej to zaczyna
                    jej doskwierac, nagle probuje przestawic dziecko, ktore sila rzeczy
                    jest zdezorientowane. Zdezorientowane i pozbawione dotychczasowej
                    rutyny dziecko oczywiscie placze. Matka probuje uspic dziecko w
                    lozeczku kilka razy. Dziecko placze. Matka nie wytrzymuje, podnosi,
                    buja/podaje piers, bo dotychczas tylko to dzialalo. Raz, drugi,
                    trzeci. Dziecko troche sie uspakaja. Matka wraca do nauki
                    samodzielnego zasypiania. Dziecko placze znowu i nie chce usnac
                    samemu/samej bez bujania/piersi. Matka nie wytrzymuje placzu. Wraca
                    do poprzedniej rutyny. Taka niestety jest zazwyczaj kolej rzeczy.
                    Matka jest jeszcze bardziej zmeczona, a nauka samodzielnego
                    zasypiania "nie dziala, bo jej dziecko jest trudne w obsludze".

                    Dla dziecka najwazniejsza jest stabilnosc i rutyna. Nie ma znaczenia
                    jaka. Taka, ktora Ty promujesz lub taka, ktorej ja jestem
                    zwolenniczka. Niestety, najwiekszym destabilizatorem jest mama
                    zmeczona i zestresowana. A jest zestresowana, bo cyrki w nocy
                    zazwyczaj odbijaja sie tez na jej relacji z mezem i pozostalymi
                    dziecmi. I mowie tu o mamie niepracujacej. Nie wyobrazam sobie, jak
                    trudne, stresujace i meczace to musi byc dla matek, ktore jeszcze
                    dodatkowo pracuja poza domem i musza nie tylko jako tako
                    funkcjonowac w ciagu dnia, ale osiagac jakies rezultaty w pracy.
                    • figa33 Dodam coś od siebie (bardzo długie...) 10.05.10, 10:50
                      syswia, podoba mi się to co napisałaś, jest to w gruncie rzeczy
                      kwintesencja tematu - wszelkie wybory, pomysły, rutyny itp na tym
                      etapie życia dziecka pochodzą wyłacznie od rodziców.

                      Chciałam założyć osobny wątek na podobny temat, ale podepnę się już
                      pod ten, żeby nie dublować.
                      Można powiedzieć, że ja sama ukręciłam sobie na siebie bat i tym
                      gorzej się z tym czuję, że była to moja własna decyzja.
                      Moja córka (10 miesięcy) śpi ze mną od samego początku. Podkreślam
                      ze mną. Mój biedny mąż wyemigrował do salonu już pierwszej
                      nocy po powrocie ze szpitala. Początkowo, wbrew pozorom, miało to
                      sens. Ponieważ ja siedziałam w domu przez pół roku, a on pracował,
                      to spanie w osobnym pokoju było dla niego dobrym rozwiązaniem,
                      biorąc pod uwagę liczne (czasem i 7 krotne) pobódki w ciągu nocy.
                      Ponieważ karmiłam (i nadal karmię), to nie mogliśmy podzielić się
                      karmieniem dziecka w nocy, co praktykuje wiele rodzin (karmiących
                      butelką).

                      Po pół roku niestety musiałam wrócić do pracy. Spanie z dzieckiem
                      wydawało mi się tym bardziej idealnym rozwiązaniem, bo oczywiście w
                      dalszym ciagu budziła się kilka razy - a to domagając się jedzenia,
                      a to po prostu bliskości. Karmiąc przez sen można powiedzieć że
                      wstawałam naprawdę wyspana i bez problemu mogłam funkcjonować w
                      pracy (inna sprawa, że od końca zimy przestawił jej się troche zegar
                      i budzi się o 5:30, ale sprawę załatwia wcześniejsze pójście spać).

                      No i wszystko byłoby pięknie,córka zadowolona, nigdy w nocy głodna,
                      zawsze dopieszczona, w poczuciu bezpieczeństwa itp itd gdyby nie to,
                      że już od dawna najbardziej cierpi na tym nasz związek.
                      Chyba nie muszę zagłębiać się w szczegóły ale każdy może sobie mniej
                      więcej wyobrazić, jak po dłuższym czasie funkcjonują najbliżsi sobie
                      ludzie, którzy tak naprawdę żyją praktycznie osobno. Z każdym dniem
                      jest coraz gorzej.

                      Obiecałam sobie, że chciałabym karmić do skończenia roku, niby
                      zostały "tylko" dwa miesiące. W praktyce przynajmniej 3 bo chcemy w
                      lipcu jechać na miesiąc na wakacje do rodziny męza, gdzie karmienie
                      piersią będzie idealnym, praktycznym i najzdrowszym rozwiązaniem
                      (oczywiście nie sama pierś). Ale mam wrażenie że każdy kolejny dzień
                      takiego stanu jeszcze bardziej oddala nas od siebie.

                      ALe wracając do tematu samodzielnego zasypiania. Oczywiście moje
                      dziecko nigdy nie potrafiło i nie potrafi zasypiać samodzielnie.
                      Zarówno w dzień, jak i w nocy do usypiania służy pierś i ręce. Kiedy
                      jestem w pracy, babcia usypia córkę na kolanach, spiewając kołysanki
                      itp. Zwykle nie trwa to specjalnie długo, bo zawsze dobrze wyczuwa
                      moment. Mała usypia a babcia odkłada do łóżeczka. Wieczorem jest w
                      sumie podobnie, tylko ja nie śpiewam, po kąpieli i wszelkich
                      rytuałach przytulam córkę, daję pierś (zwykle nawet nie je
                      specjalnie dużo, bo przed kąpielą jest kaszka), puszczam cichutko
                      muzykę relaksacyjną (mam kilkanaście płyt "Solitudes" - bardzo
                      polecam nie tylko do klimatu przy usypianiu, ale także dla
                      zestresowanych rodziców celem wyciszenia) i mała śpi po kilku
                      minutach. Potem odkładam, ale nie do łóżeczka, tylko do łóżka, robię
                      barykadę z kołder, poduszek i czego tam się da, żeby nie zleciała
                      jak się obudzi. Kładę się spać koło 23:00, wtedy od razu córka się
                      przytula, cyca i dalej śpi. W nocy budzi się kilka razy (dziś np 2).
                      Za każdym razem, kiedy zorientuje się, że jest za daleko od mamy, z
                      płaczem leci do mnie przez pół łóżka, wtula się, łapie kurczowo,
                      jakby od tego zależało jej przeżycie. nie wiem czy to lęki
                      sepacaryjne,czy przyzwyczajenie.

                      Wiem natomiast, że w takiej sytuacji samodzielne usypianie
                      praktycznie w ogóle nie wchodzi w grę. W ten weekend podjęłam jedną
                      (wow!) próbę nie tyle samodzielnego zasypiania, ile w ogóle spania w
                      łóżeczku. Na pewno zrobiłam to bez sensu, bo oczywiście się nie
                      udało. Do momentu uśnięcia wszystko robiłam jak zwykile - kąpiel,
                      pielęgnacja, ubieranie,muzyka, karmienie, zaśnięcie u mnie na
                      rękach. Zamiast do łóżka, odłożyłam do łóżeczka. Pospała tak nawet
                      dwie godziny, obudziła się więc od nowa - cycuś, lulanie, odłożenie.
                      Po godzinie obudziła się ponownie. Nie udało się już tak łatwo
                      odłożyć, bo ile razy kładłam, oczy otwierały się od razu i nie było
                      mowy o zostaniu w łóżeczku. Po pół godzinie oczywiście
                      skapitulowałam i kładąc się sama, zabrałam córkę do łóżka. Jestem
                      oczywiście zła, że nic nie wyszło, ale czego właściwie się
                      spodziewałam ?

                      Tak więc perspektywa kolejnych miesięcy (lat??) z dzieckiem w łóżku
                      jest realna. Z dzieckiem = bez męża. On uważa, że to było łóżko dla
                      nas dwojga, i naturalnie ma rację. Czy kiedyś będzie gotowa na
                      samodzielne zasypianie ? pewnie tak, ale kiedy ? Czy wtedy mój
                      związek zdoła się już zupełnie rozpaść ?

                      Z jednej strony strasznie zależy mi na tym karmieniu do roku, ale
                      czy na pewno za wszeklą cenę ? Inna sprawa, już zupełnie na inny
                      post, że właściwie nei wiem, kto bardziej potrzebuje tego
                      wszystkiego - karmienia i wspólnego spania - moja córka, czy ja
                      sama. Bo ja sama przyzwyczaiłam się do tego tak bardzo, że nawet
                      odkładając ją do łóżeczka w weekend, już czułam jak ściska mnie
                      serce, że coś być może się skończy.
                      Mogłabym pisać i pisać na ten temat, ale i tak lekko chyba
                      przesadziłam z długością i nie wiem, czy komuś w ogóle chciało się
                      to doczytać do końca...
                      • magdafront Re: Dodam coś od siebie (bardzo długie...) 10.05.10, 21:33
                        No wlasnie, ja tez mam przy,usowa "separacje" z mezem - jakos sobie
                        radzimy, "odwiedzam" meza wink ale nie przypuszczalam decydujac sie
                        na dziecko ze to bedzie tak dlugo trwac (moj maly tez ma 10 m-cy).
                        Ja z uporem maniaka odkladam go do lozeczka, tez dlatego ze
                        panicznie sie boje ze spadnie z lozka a ja czasem w nocy musze do
                        lazienki - nie moge przeciez przekladac go wtedy z miejsca na
                        miejsce bo sie wybudzi. Widze powoli jakies efekty, przesypia coraz
                        wiecej czasu w lozeczku, z tymze niestety nie zawsze jestem wyspana.
                        Tak jak pisalam wczesnie jestem jeszcze na wychowawczym wiec nie
                        wiem czy ta metoda jest do wytrzymania jak Ty pracujesz, bo jednak
                        trudno padac na twarz w pracy. Moze sprobuj na wakacjach.
                        Moja najwieksza zmora jest to, ze nie wiem jak malego uspic bez
                        cycka, w ktorym NIC nie ma a on i tak chce glownie na nim usypiac.
                        Jak sie budzi w nocy to jest kompletnie rozbudzony i bujanie na
                        rekach itp nie pomaga, a cycus go wycisza. Czasem bryka 1.5 - 2
                        godzin zanim padnie z powrotem i cycus jest w robocie nawet 2
                        razy... Natomiast w dzien spie razem z nim, jeszcze ma 2 drzemki i
                        przynajmniej jedna jest ze mna (druga w wozku albo tez ze mna jak
                        pogoda jest nie-wozkowa) i tutaj tez mnie czeka uczenie bez cycusia
                        i jeszcze zeby w lozeczku... Stopniowo musze sie za to zabrac, tylko
                        odsypiam w dzien nozna nauke spania w lozeczku big_grin
                      • mika_p Re: Dodam coś od siebie (bardzo długie...) 10.05.10, 21:55
                        Figa, ale dlaczego po 1 nocy uważasz, że juz trzeba się poddać? Dwie godziny
                        dziecięcego snu w łóżeczku - na seks wystarczy wink Zabierz męża do łóżka, a jak
                        mała sie obudzi, to niech maż ci ją przyniesie, a sam pójdzie do salonu na
                        resztę nocy.

                        Chcesz nauczyć dziecko dwóch rzeczy: samodzielnego usypiania i samodzielnego
                        spania. Zastanów się, co jest dla ciebie wazniejsze albo co jest łatwiejsze do
                        wykonania. Na razie masz całkiem niezłą perspektywę częsciowego spania
                        oddzielnie. Dlaczego masz nie spróbować w kolejne noce, tylko chcesz się poddac
                        po jednej? Tylko dlatego, że nie została uwieńczona natychmiastowym sukcesem.

                        U nas trwało to długo.
                        Najpierw zaczeło się od tego, że początek nocy spędzałam w małżeńskim łóżku, a
                        po pierwszej pobudce spałam z córką (ma pełnowymiarową wersalkę od
                        niemowlęctwa). Potem - a już chyba nie karmiłam wówczas - jak córka się budziła,
                        szłam do niej, pilnowałam, zeby zasnęła, i wracałam do małżeńskiego łóżka.
                        Później zaczełam głębiej spać i rano okazywało się, że śpie z córką, a mąż na
                        córczynej wersalce. Bo męzowi nie chciało się jej odprowadzać i pilnowac, żeby
                        usnęła, tylko kładł ją koło mnie, a sam się wynosił.
                        I własciwie dopiero ostatnio Mała przestała przytuptywac do nas, a jest w
                        zaawansowanym wieku przedszkolnym.
                        Karmiłam piersią półtora roku, nocne karmienia zredukowałam jak miała 14-15
                        miesięcy, samodzielne zasypianie weszło, jak Mała miała koło roku. Nie napisze,
                        jak to zrobiłam, bo i tak mi nikt nie wierzy wink
                        • rozgwiazdunia Re: Dodam coś od siebie (bardzo długie...) 12.05.10, 10:14
                          napisz proszę jak nauczyłaś córkę zasypiania
                        • rozgwiazdunia Re: Dodam coś od siebie (bardzo długie...) 12.05.10, 17:56
                          mika_p odpisz proszę
                          • mika_p Re: Dodam coś od siebie (bardzo długie...) 13.05.10, 22:36
                            Już, już smile

                            Nauka samodzielnego zasypiania polegała na tym, że powiedziałam "idź spac, babo,
                            mleko już było", a ona poszła do łóżka i zasnęła.
                            Finalnie, bo jak się przyjrzeć bliżej, to był dłuższy proces.

                            Po kąpieli planowo miało być karmienie piersią i dziecko miało spać. Okazywało
                            się, że dziecko wcale nie ejst śpiące, po mleku szło się bawić, potem znowu
                            mleko, znowu zabawa i tak długo. W momencie, kiedy miałam dość, ograniczyłam
                            cykle do 3, potem do 1. Jak sie dziecku znudziła zabawa, to informowałam, że
                            mleko już było i ma isć spać.
                            Równolegle w dzień też ograniczałam karmienia, a najwazniejsze, że wprowadziłam
                            zasadę, że karmię na leżąco. Nie odmawiałam karmienia piersią, tylko
                            wyruszałyśmy na poszukiwanie poduszki, na której mogłam złożyć głowę - często
                            Mała zaczynała zajmowac się czymś innym i okazywało się, ze pierś nie ejst
                            konieczna w danej chwili. (w ramach ciekawostki: żądanie piersi zgłaszane rpzez
                            dziecko zaczęło się objawiać przynoszeniem mi poduszki).
                            I jak już było jasne, że karmienie ejst tylko na leżąco, to po tych 3, czy 1
                            cyklu, siadałam na łóżku, Mała sobie łaziła po mnie, pokładała się i w końcu
                            zasypiała - bez piersi, bo ode mnie siedzącej się piersi nie domagała.
                            Pewnego dnia byłam czymś zajęta przy kompie, więc odbyło się tak, jak napisałam
                            na samym początku:
                            powiedziałam "idź spac, babo, mleko już było", a ona poszła do łóżka i zasnęła.
                            • rozgwiazdunia Re: Dodam coś od siebie (bardzo długie...) 14.05.10, 10:30
                              No jestem w szoku i gratuluję powodzenia nowatorskiej metody!! smile
                              A ile miesięcy miała wtedy córa? Co miałaś na myśli że w dzień ograniczałaś
                              karmienia??
                              • mika_p Re: Dodam coś od siebie (bardzo długie...) 14.05.10, 11:03
                                Koło roku miała.
                                Z ograniczaniem chodziło o to, że wcześniej była karmiona na żądanie, a mnie to
                                przestało odpowiadać, więc kombinowałam różne metody odwracania uwagi,
                                proponowałam coś innego do picia czy jedzenia, ustaliłam ten rytuał z pozycją.
                                To ostatnie przydało się pół roku później, jak finalnie kończyłam karmienie
                                piersią, ostateczne odstawienie polegało na tym, że usiadłam wink Bo karmiłam
                                tylko na leżąco i tylko nad ranem, i tylko jak było widno, czasami wychodził
                                długi maraton dopóki nie wstałyśmy. A jak podjęłam decyzję, że już nie chcę, to
                                obudzona przez żądne mleka dziecko usiadłam i dziecko momentalnie straciło
                                zainteresowanie. A we wrześniu świt jeszcze wcześnie, kura, nie wyspałam się sad
                                No, ale to był jedyny minus.

                                Dla porównania, Pierworodny juz mając 8-9 miesięcy w dzień nie ssał, za to całe
                                noce, od wieczora do rana.
                                • rozgwiazdunia Re: Dodam coś od siebie (bardzo długie...) 14.05.10, 11:16
                                  Ja postanowiłam uczyć małego stopniowo- jak pisałam niżej parę minut temu. Mam
                                  nadzieję że się uda.
                    • memphis90 Re: nauka samodzielnego zasypiania 18.05.10, 17:30
                      Tylko, ze my tu mowimy
                      > o nauce samodzielnego zasypiania dzieci, ktore sa na to gotowe, a
                      > nie o pozostawianiu dziecka do wyplakania sie az do zasniecia ze
                      > zmeczenia.
                      Nie? To dlaczego niektóre mamy piszą tu o płaczącym w łóżku dziecku,
                      głaskanym po głowie co minutę i ponownie zostawianym?

                      > Ja uwazam, ze kazdy ma takie dziecko, jakie sobie urodzil i
                      > wychowal. To rodzic (matka) decyduje o wszystkim, co wiaze sie z
                      > dzieckiem, a nie odwrotnie.
                      Mylisz się. Dziecko to odrębny człowiek, a nie glina do
                      kształtowania. Od urodzenia ma swoje własne, indywidualne cechy,
                      temperament, charakter. Możesz robić co tylko chcesz, ale z
                      choleryka flegmatyka nie ulepisz. I temu małemu człowiekowi należy
                      się szacunek- w tym uwzględnianie jego potrzeb, a nie robienie
                      wszystkiego pod wygodę mamusi. Tym bardziej przeraża mnie to, co
                      napisałaś, że to matka decyduje kiedy karmi głodne dziecko- a
                      ono nie ma tu nic do powiedzenia...

                      Nie wyobrazam sobie, jak
                      > trudne, stresujace i meczace to musi byc dla matek, ktore jeszcze
                      > dodatkowo pracuja poza domem
                      Ja pracuję zawodowo. I ponieważ nie walczyłam z moim dzieckiem, nie
                      przestawiałam go na siłę na "jedynie słuszną drogę", dostosowywałam
                      się do jego potrzeb (w tym- karmiłam na żądanie)- nie byłam
                      zestresowana, przemęczona i sfrustrowana. A moje dziecko jest
                      pogodne, spokojne, szczęśliwe- choć o naturze choleryka.
                • memphis90 Re: nauka samodzielnego zasypiania 18.05.10, 17:18
                  > A co z potrzebami matki, ojca i pozostalego rodzenstwa? Przestaly
                  > sie liczyc?
                  Jak masz w domu 3-miesięczne niemowlę, to jego potrzeby są pierwsze.
                  Dokładnie tak. Dlaczego? Dlatego, że dziecko w tym wieku wymaga
                  zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, nie ma zachcianek i
                  fanaberii.

                  U mnie w domu sie nie wojowalo z dziecmi, tylko sie je
                  > wychowywalo.
                  Zostawianie dziecka płaczącego w łóżku to nie wychowywanie. Ciekawa
                  jestem, jak nauczysz je korzystania z nocnika- zostawisz w zasikanym
                  ubraniu aż zrozumie? Jak nauczysz jedzenia- zostawisz głodne nad
                  talerzem z łyżką w łapie?

                  > Potrafia, tylko trzeba im pomoc. Tak samo jak trzeba im pomoc
                  > nakarmic sie i pomoc nauczyc sie nocnika i wielu, wielu innych
                  > rzeczy zanim beda umialy sobie pomoc same.
                  No właśnie, pomóc, nauczyć. A nie- zostawiać z problemem same, na
                  zasadzie "powyje i padnie".
      • memphis90 Re: nauka samodzielnego zasypiania 18.05.10, 17:13
        No i tak do skutku - powiem
        > brutalnie, chociaż wcale to takie brutalne nie jest.
        Nie jest brutalne? Jak można niemowlę zostawaiać samo płaczące w
        łózku? Dziecko się przecież nie uspokaja (a już szczególnie nie,
        jeśli mama co minutę znika), tylko w końcu pada ze zmęczenia. Ja
        nigdy nie testowałam takich barbarzyńskich metod na moim dziecku.
        Mam córcię karmioną piersią do 16mż, usypianą tak, jak akurat
        chciała. Zasypiała sama, w łóżeczku, a jeśli jej nie wychodziło-
        przy piersi. Teraz mam dziecko, które samo zasypia wieczorem- kładę
        ją do łózka, wychodzę, zamykam drzwi. Bez stresu, bez płaczu,
        • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 19.05.10, 15:29
          fajnie że udało Ci się bezproblemowo oduczyć dziecko zasypiania bez cycka. mam
          nadzieję że mi tez się tak uda.
          na razie odpuściłam naukę samodzielnego zasypiania.
    • magdafront Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 18:04
      Ja mam podobny klopot - maly ma 10 m-cy ale wieczorem, w nocy i
      czasem rano jeszcze potrzebuje cycusia. Ja juz praktycznie nie mam
      pokarmu ale go to zupelnie nie zniecheca wink Smoczka nie chce za
      zadne skarby, zreszta od poczatku byl do niego wrogo nastawiony...
      W dzien sie czasem udaje go polozyc bezcycusiowo ale musi padac na
      twarz.
      Mam nadzieje ze sie jakos nauczy bo nigdy sam nie konczy karmienia,
      a jak wyciagam piers to mnie gryzie okropnie...
      Probowalam suszarki i takiego projektora marki Smoby ale niewiele to
      dalo.
      Ja jestem na wychowawczym, wiec mam troche czasu na te nauke ale tez
      mnie to martwi.
      Mam nadziej ze Ci sie uda. Pozdrawiam!
      • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 07.05.10, 18:32
        mi pomogła suszarka przy nauce wieczornej. na rękach nie chciał sie uspokoić, a
        jak mąż włączał suszarkę do o razu byla cisza. Niestety już nie działa... sad
    • dori.28 [...] 09.05.10, 22:45
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • zona_mi dori.28 11.05.10, 12:20
        Widzę dwa rozwiązania:
        1. Przestajesz reklamować aukcje na Allegro.
        2. Blokujemy Ci konto.
        Wybierz, proszę.
        • camelka_wik Re: dori.28 11.05.10, 15:03
          no nareszcie ktoś się za to wziął
          • zona_mi camelka_wik 11.05.10, 15:42
            "Ktoś" nie jest w stanie przeczytać każdego postu, za to każdy
            użytkownik forum może i powinien zgłaszać zauważone nieprawidłowości
            moderatorkom (koszem, mejlem) - to ułatwi utrzymanie porządku
            antyreklamowego na forum.
            • b.bujak Re: camelka_wik 11.05.10, 16:21
              zona_mi napisała:
              za to każdy
              > użytkownik forum może i powinien zgłaszać zauważone nieprawidłowości
              > moderatorkom (koszem, mejlem) - to ułatwi utrzymanie porządku
              > antyreklamowego na forum.

              tak właśnie stało się w tym przypadku...
              dziękuję!
              smile
    • ola_wroclaw Re: nauka samodzielnego zasypiania 10.05.10, 10:37
      ja nie wiem co to jest nauka zasypiania.
      Moja zasypia sama od razu, zarówno wieczorem jak i w dzień.
    • sugarka Re: nauka samodzielnego zasypiania 11.05.10, 13:20
      Rozgwiazdunia, mam nadzieje, ze znajdziesz skuteczna metode.

      Moja corcia ma prawie 8 tygodni, karmie wylacznie piersia na zadanie.

      Przez pierwsze kilka tygodnia przeprowadzilam sie do jej pokoju i
      spalysmy w jednym lozku, po uplywie kolejnych tygodni odkladalam ja
      do lozeczka, ale wciaz spalam w jej pokoju, w okolicach 6 tygodnia
      wrocilam do sypialni malzenskiej smile a malutka usypia w swoim
      lozeczku, a scislej w moich badz meza ramionach by byc potem
      odlozona do lozeczka.

      W ciagu dnia spedzamy czas razem (mala w koszyku, na kocu, przy
      piersi, na rekach) w pokoju dziennym. Nie dyscyplinuje jej, slucham
      tego co chce mi powiedziec. Czasami bywa to frustrujace, prowadzi
      do lez, czasami odkladam ja placzaca do lozeczka na kilka minut
      tylko po to by ukoic swoje nerwy - i wcale nie uwazam ze jestem
      zla/okrutna mama!

      Kazde dziecko jest inne - tak to dziala u mnie...

      Powodzenia!
    • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 11.05.10, 18:36
      próbowałam w niedziele nauki spania na drzemkę, ale niestety porażka! nie dałam
      rady wytrzymać jego wrzasków, cały się spocił, zaflikał, dusił się, nie chciał
      się uspokoić nawet na rękach.
      także po tej akcji stwierdziłam, że jeszcze za wcześnie..
      cieszę się że chociaż wieczorem daje się szybko odłożyć do łóżeczka, a nie jak
      kiedyś po 1-1,5godziny.
      • agick Re: nauka samodzielnego zasypiania 12.05.10, 12:54
        moje dziecko zasypia wieczorami i na pierwszą (poranną drzemkę), drzemka
        po ołudniu musi być ze mną i basta. sama nie chce zasnąć i ja to
        zaakceptowałam. ważne, ze sama spi w łóżeczku w nocy, czyli jak Twój
        synek. daj chłopkaowi spokójsmile
        • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 12.05.10, 13:14
          w jakim wieku masz dziecko? uczyłaś zasypiania wieczorem? a drzemka po południu
          z Tobą przy piersi czy przytulona?
          • enamerele Re: nauka samodzielnego zasypiania 12.05.10, 20:37
            Ja tez się podpinam pod ten wątek.
            Mam w domu miesięczną terrorystkę i sztab jej "podwładnych". Zaczęło się
            oczywiście typowo, po przyjściu ze szpitala wszyscy się zachwycali, brali na
            ręce, lulali, śpiewali, młoda się przyzwyczaiła no i teraz są cyrki. W dodatku
            również często zasypia mi i przy cycu i przy butli (dokarmiam ją). Zje trochę,
            za mało, aby sobie dobrze podjeść i momentalnie zasypia, tak, że nie jestem w
            stanie jej obudzić. Kładę więc ją do łóżeczka, śpi góra 20 min i zaczyna płakać.
            Więc ją dokarmiam i powtarzam akcję z łóżeczkiem lub jak już nie chce jeść
            kolejny ochotnik bierze na rączki, lula itp. Tak więc karmienie rozciąga nam się
            do dwóch godzin, spania praktycznie brak. Po trzech tygodniach zbuntowaliśmy
            się, bo ciężko znaleźć rodzinie czas na cokolwiek innego, niż zabawianie młodej.
            Próbowaliśmy wdrożyć metodę samodzielnego zasypiania Tracy Hogg, parę razy nam
            wyszło, ale ostatnio kiszka, wogóle nie śpi w dzień, zasypia tylko na spacerze,
            jak dobrze trzęsie wózkiemsad Co położymy do łóżeczka, mała się zaraz orientuje i
            drze. Bierzemy na rączki - spokój. I tak w kółko, aż ponownie robi się głodna.
            Dziś usypialiśmy ją jakieś 1,5 godz i dalej nie jestem pewna rezultatówsad Może
            któraś z was doradzi mi, co robię źle? Jestem wykończona fizycznie i psychicznie.
            • kawka74 Re: nauka samodzielnego zasypiania 12.05.10, 20:40
              po przyjściu ze szpitala wszyscy się zachwycali, brali na
              > ręce, lulali, śpiewali, młoda się przyzwyczaiła no i teraz są cyrki.

              Czy branie na ręce, lulanie, i tak dalej działa nadal?
              • enamerele Re: nauka samodzielnego zasypiania 12.05.10, 21:00
                Działa, ale nie zawsze i zajmuje coraz więcej czasusad
                • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 12.05.10, 21:37
                  może trafił Ci się typ nieśpiocha? smile córka koleżanki też nie spała w dzień.
                  spróbujcie zainteresować ją karuzelą nad łóżeczkiem, pokazać jakieś grzechotki.

                  mój syn przez pierwsze 2 miesiące jadł bez przerwy, dosłownie! tyle że noce
                  przesypiał po 6-8godzin odkąd skończył miesiąc. Ale w dzień to była masakra.
                  Odkładałam go, a on po 3 minutach już się darł, a ja zdążyłam tylko siku zrobić.
                  A Ty dokarmiasz po każdym karmieniu piersią? bo jeśli tak to powinno jej na
                  dłużej starczyć.
                • sugarka Re: nauka samodzielnego zasypiania 12.05.10, 22:12
                  Enamerele,

                  a moze jak Maluszek usnie na rekach to poloz go do lozeczka, ale
                  przescieradlo uprzednio ogrzej np. termoforem.

            • aqnieszkabb Re: nauka samodzielnego zasypiania 13.05.10, 23:40
              > Mam w domu miesięczną terrorystkę i sztab jej "podwładnych".

              Nic nie robisz źle. Po prostu miesięczne dziecko ma często w pupie "detektor"
              łóżeczka. U naszego synka detektor działał do 3,5 miesiąca. Nie dało się go
              odłożyć do łóżeczka po uśnięciu, niezależnie jak by nie usnął. A potem nagle mu
              się odmieniło. I od półtora miesiąca daje się odkładać na luzaka, nawet jak
              otworzy oczy to tylko po to, żeby się ułożyć i spać dalej. Ważnym punktem jednak
              było to, żeby stosować te same metody odkładania dla każdego spania - i w dzień
              i w nocy.
              A co do samodzielnego zasypiania, to młody potrafi zasnąć sam, bo czasami mu się
              zdarzy jak się zapomni. Ale zasadniczo nie chce, ma być cycek i basta. Za
              miesiąc zaczynam odstawianie od piersi i ciekawa jestem, jak on na to zareaguje.
              • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 14.05.10, 10:27
                w jakim wieku masz syna?
                • aqnieszkabb Re: nauka samodzielnego zasypiania 14.05.10, 11:01
                  rozgwiazdunia napisała:

                  > w jakim wieku masz syna?

                  W tej chwili 5 miesięcy. I nie czuję się kompetentna zgadywać, jak jeszcze
                  kwestie snu zmienią mu się w ciągu najbliższych miesięcy, bo zmieniają mu się
                  delikatnie i stopniowo stale. Nauczyłam się, że na siłę go nie mogę niczego
                  nauczyć, bo wszelkie próby nauki samodzielnego zasypiania na siłę owocowały
                  koszmarnym darciem się. Czyli - albo nie mogłam go w ogóle zostawić w łóżeczku,
                  bo się nie uspakajał ani na chwilę, albo jeśli się uspokoił to tylko po to, żeby
                  minutę później wpaść w histerię. Chętnie bym zobaczyła panią Tracy Hogg jak go
                  uspakaja, naprawdę. suspicious
                  • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 14.05.10, 11:08
                    dokładnie! też bym to z miłą chęcią zobaczyła!
                    mój syn nawet na rękach się na uspakajał. muszę wymyślić jakąś metodę, która
                    stopniowo nauczy go tego zasypiania.. na razie zamówiłam pluszaka-przytulankę i
                    mam zamiar zawsze wieczorem dawać mu ją do przytulenia w trakcie karmienia. nie
                    wiem czy to da jakieś efekty ale może jak będzie bardziej kumaty to sam będzie
                    ją trzymał i brał do spania. a potem jakoś może się uda zabrać pierś. ehh
                    chciałabym żeby to się udało...
                    • dobi53 Re: nauka samodzielnego zasypiania 14.05.10, 13:22
                      ja tez chce sie za to zabrac i weekend przekladamy lozeczko do naszej sypialni.
                      Juz sie boje co to bedzie, generalnie lubie bac sie na zapas crying. Czy kupilas
                      jakas specjalna maskotke?
                      Zastanawiam sie jak dlugo ma trwac w ciagu jednego wieczoru ten proces
                      odkladanie i uspokajanie?
                      • syswia Re: nauka samodzielnego zasypiania 14.05.10, 14:01
                        u mnie pierwszego dnia 30 minut - zaczelam od 30 sekund
                        drugiego dnia 15 minut
                        4go zasnal po 5 minutach

                        po co lozeczko ma byc w waszej sypialni?
                    • anusia2002 Re: nauka samodzielnego zasypiania 14.05.10, 14:11
                      Witaj rozgwiazdunia
                      Napiszę jak to wyglądało u mnie, może Ci pomoże.
                      Już pisałam to w innych wątkach i ktoś może mnie posądzić o monotematyczność ale co mi tam.
                      Mój syn też zasypiał tylko przy piersi trochę mnie to męczyło więc zaczęłam robić tak:
                      - Bardzo często odkładałam syna do łóżeczka w czasie jego aktywności. Bawiłam się z nim, śpiewałam itp. Dzięki temu czas spędzony w łóżeczku wydłużył się i młody nawet je polubił. Oczywiście nic na siłę jak tylko zaczynał marudzić od razu go wyciągałam.
                      - Karmiłam na leżąco więc siłą rzeczy syn wtulał się w moją bluzkę. Często naciągał ją sobie na buzię i tak zasypiał. Przy drzemkach dziennych nie odkładałam syna do łóżeczka. Spał na moim łóżku, przykładałam mu tylko pieluchę do buzi. Tak się do tego przyzwyczaił, że teraz śpi tylko u siebie oczywiście z pieluchą lub kocykiem przy twarzy.
                      Taki stan rzeczy trwa u nas prawie dwa miesiące i mam nadzieję że tak zostaniesmile
                      Powodzenia dla Ciebie i Twojego maluszka
                      pozdrawam
                    • aqnieszkabb Re: nauka samodzielnego zasypiania 14.05.10, 18:06
                      Ja już przeszłam jedną naukę z moim maluchem - kiedy miał niespełna 3 miesiące
                      uczyłam go spać w łóżeczku w jego pokoju. Bo wcześniej spał z nami. Najpierw
                      "zatrybił" na tydzień, potem się buntował i część nocy spędzał znów z nami, a po
                      3 tygodniach na zmianę buntu i spania w łóżeczku nagle się okazało, że nie ma
                      problemu, śpi w łóżeczku i w ogóle ossochozzi, przecież on jest grzeczny. wink
                      Także nie ma tak, że nie da rady nauczyć. Da radę, tylko może się okazać, że
                      nauka będzie trwała miesiąc, albo, że trzeba wyczekać inny moment.
                    • aqnieszkabb Re: nauka samodzielnego zasypiania 18.05.10, 11:45
                      Uzupełniam.
                      Od dwóch dni młody robi nam numer i czasami zasypia sam. Pierwszy raz
                      przedwczoraj, nakarmiony leżał w łóżeczku i po kwadransie spał, nawet nie
                      zakwilił. A wczoraj w nocy zasnął sam dwa razy, pomarudził trochę i zasnął.
                      Jestem w szoku, bo nic specjalneo nie zrobiłam w tym celu. O_o
                      • rozgwiazdunia Re: nauka samodzielnego zasypiania 18.05.10, 12:13
                        to super. gratuluję! a w jakim wieku jest synek?
            • ewkaatje_1 Re: nauka samodzielnego zasypiania 18.05.10, 14:21
              metoda samodzielnego zasypiania TH jest dla dzieci, które skończyły 3 miesiące -
              Twoje dziecko jest za małe !!! Niestety niektóre miesięczniaki tak mają i taka
              ich uroda, coś jest z tym detektorem łóżeczka wink. Trochę pomoże stały tryb dnia
              (spanie wszystko rozwala no ale z czasem może bedzie lepiej). I konsekwencja -
              nic nie działa od pierwszego razu. Mój syn uczył się zasypiać łącznie 2
              tygodnie,choć efekty były już po 3 dniach męki i później też czasami zdarzały
              się problemy. Ale bez konsekwencji nic nie działa i tylko dziecku robi się w
              głowie zamieszanie. A każda przerwana, niekonsekwentna próba budzi u dziecka
              niepokój, lęk i nastepna będziejeszcze gorsza
              • enamerele Re: nauka samodzielnego zasypiania 20.05.10, 10:08
                Ja tez się chwilowo poddałam, choć udało mi się nauczyć moją małą samodzielnego
                zasypiania w nocy - po prostu po karmieniu kładziemy ją na bok, gasimy światło i
                się nie odzywamy. O dziwo, zawsze skutkujesmile W dzień dalej nie śpi, ale
                przynajmniej nie krzyczy - być może problem tkwił w bólach brzuszka i wzdęciach.
                Lubi usypiać na ramionach - trudnosmile Ale przynajmniej jak się ją potem przekłada
                do łóżeczka to śpi nadal (przeważnie). Dołożyliśmy jeszcze smoka i na razie
                odpuściliśmy wychowanie i zasypianie w samodzielności...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka