Dodaj do ulubionych

oblizywanie smoczka przez rodziców

18.08.10, 22:10
byłam z mężem i z dziećmi (7l. i 15m.)w naszej ulubionej knajpce
młody spał a my siedzieliśmy przy kawie i gadaliśmy pare stolików
dalej siedziały 2 dziewczyny jedna z dzieckiem ok.7 miesięcy piły
piwko paliły papierochy i klachały jak dziecku wypadł na ziemie
smoczek to mnie zamdliło kurcze wzieła do gęby i oblizała fuuuuj po
tych papierochach i piwie bleee biedne dziecko przecież mogła iść do
łazienki i go umyć wodą a nie wkładać do tej okopconej gęby!!!!!
Obserwuj wątek
    • mojmikuniu Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 18.08.10, 22:41
      Zachowanie tej dziewczyny było faktycznie obrzydliwe. Ja jestem
      wielką przeciwniczką oblizywania smoczka nawet jeśli mama wcześniej
      nie robiła tego co opisana dziewczyna. Smoczek trzeba umyć i
      dopiero podać dziecku. Oczywiście na spacerze nie zawsze jest gdzie
      i jak to zrobić więc ja mam w torbie zawsze dwa smoczki w razie
      czego, buteleczka z wodą też do tej torby mi się mieści. Znam
      dziewczyny, które oblizują smoczki, argument "to przecież
      matka".....Tak jak napisałam jestem innego zdania.
      • free-margerita Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 07:50
        Ostatnio moje dziecko + smoczek było na rękach u mojej cioci. W pewnym momencie
        smoczek spadł na ziemię, ciocia smoczek podniosła i już baaach do buzi
        swojej....W ostatniej chwili ją powstrzymałam. Ona ze zdziwieniem mowi do mnie,
        że przecież zawsze się tak robi jak smoczek spadnie.Fuuuj! Ja jestem
        zdecydowanie PRZECIW!!!!
    • fiziolek Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 18.08.10, 22:41
      totalny brak wyobrażni... W ogóle śliczny zestawik mamusia z dzieciątkiem i
      papierochem... masakra.
      • moka2 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 18.08.10, 23:02
        ja w szpitalu widzialam kiedys jak przyszla babcia do wnusia i podawala mu jakis
        deserek ze sloiczka i jak nabrala na lyzeczke to dobro cale to potem oblizywala
        aby nie spadalo z lyzeczki i tak z boku i z dolu i z gory i dopiero tak oblizane
        jedzonko wkladala do dzieciaczka buzi.
        mnie zamroczylo jak to zobaczylam. ja tez nie popieram oblizywania smoczka ale
        rzeczywiscie moze i matke bym zniosla ale nawet babcie to juz nie.
        u mnie ostatnio jest "moda" na calowanie w usta
      • zonajana Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 18.08.10, 23:10
        Mam na spacerach dwa smoczki, choc z drugiej strony, zdaza mi sie, ze jak
        butelka z mm sie przytka i wstrzasanie nie pomaga, to sama ssie, by grudke mleka
        wyciagnac. Wprawdzie nie pale i piwa przy karmieniu tez nie pije, poza tym nie
        posiadam prochnicy ani innych chorob jamy ustnej, lecz czesto caluje moje
        dziecko w usta, wiec sama nie wiem, po ktorej stronie jestem, dobrej czy zlej wink
        • metodiw Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 08:50
          zonajana napisała:
          czesto caluje moje dziecko w usta,

          To dwumiesięczne???
          • memphis90 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 11:23
            Ja całowałam od urodzenia... Jest jakaś granica wieku, od której wolno całować
            dziecko?
            • truscaveczka Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 15:22
              W usta? 16 lat zdaje się.
              • memphis90 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 21.08.10, 11:49
                He, he... smile Dobresmile
      • zonajana Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 18.08.10, 23:14
        Troche wyrozumialosci, coz w tym takiego strasznego, ze matka pali? Owszem,
        palenie jest zle. Ale matka tez czlowiek i moze miec swoje nalogi. Masakra dla
        mnie jest widok kobiety w ciazy z petem w gebie.
        • red-truskawa Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 08:18
          masakra kobieta ciezana z petem w ustach ale dla mnie rowniez masakra
          oblizywanie owych smoczków lub wlasnie sposób karmienia z oblizywaniem łyzeczki,
          a juz nie wspomne ze oblizywanie smoczka przez palacza.mamofke.

          > Troche wyrozumialosci, coz w tym takiego strasznego, ze matka pali?<
          a niech sobie pali jak chce ale do diabla niech nie lize tego smoczka bo
          calowanie z palaczem czy wylizanie przez niego czegkolwiek co potem trafia do
          ust niepalcego to jak wylizywanie popielniczki, smród jak diabli. a zamiast
          wyrozumialosci troche wyobrazni i empatii.
        • memphis90 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 11:27
          > Troche wyrozumialosci, coz w tym takiego strasznego, ze matka pali?
          To, że 10% składników dymu ma działanie rakotwórcze. Pozostałe zwiększają ryzyko
          astmy, alergii, przewlekłych chorób płuc czy serca. Składniki dymu zostają na
          ubraniach, włosach, rękach i tym potem traktujesz swoje dziecko. A palenie tuż
          przy głowie malca to kompletna zgroza. Palenie szkodzi nie tylko w ciąży...
          Miałam w szpitalu bliźniaki, które w ciągu 3 miesięcy życia 4 razy trafiły do
          szpitala z powodu duszenia się- spowodowały to papierochy, które rodzice kopcili
          (ale, oczywiście, oni nigdy nie przy dzieciach!). Niemniej jednak widać było
          wyraźnie, ze jak wracali z dymka, to dzieci z miejsca robiły się sine, a ich
          oddechy - świszczące. Rodzice problemu nie widzieli, przecież mogą mieć swoje
          nałogi.
      • erivela Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 29.08.10, 19:16
        Masakra jakaś przecież to można krzywdę dziecku zrobić, albo nie daj Boże
        opryszczką zarazić sad
    • gosiasprezynka Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 08:15
      Oblizywanie smoczka to pikuś przy tych papierochach...
    • tempera_tura Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 08:15
      Ja jestem wyrodna, mam to gdzieś. Podaje z ziemi.
      • joanka-r Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 22.08.10, 21:55
        Nigdy nie oblizywałam smoczka. Idąc na spacer w specjalnym pudełeczku miałam 2 czysty, i małą butelkę wody mineralnej, aby ewentualnie popłukać smoczek. Zawsze drażniły mnie inne matki w piaskownicy lub na spacerach, ktore pakowały smoki do swej buzi i oblizywały z piachu czy niby zarazków , paląc uprzednio papierocha. Tak samo nie lubie, gdy ktos karmiąc dziecko oblizuje łyzkę. Szczytem obrzydzenia była babcia która gryzła w gębie (sorry) szyneczke i wkładała ja taka przegryzioną/uślininą do paszczy wnusi. Co by sobie podjadła. Wówczas niewytrzymałam i zwróciłam jej uwagę...co mnie zdziwło przyznała mi rację a byłam naszykowana na zadymę na placu zabaw.
    • malazabka.de Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 08:41
      fuuuujjjj!!!!
      ale ostatnio spotkalam sie z czyms jeszcze gorszym: matka-palaczka
      pogryzla banana, wyplula z buzi i wepchnela do ust niemowlaka-prawie
      zwymiotowalam
      • red-truskawa Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 08:53
        >matka-palaczka
        pogryzla banana, wyplula z buzi i wepchnela do ust niemowlaka<

        no nie, małazabka prosze, "no ale nie przy jedzeniu, nie przy jedzeniu"
        chyba cofne, a obrzydliwa na prawde nie jestem.
        • malazabka.de Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 09:11
          sorry powinnam napisac w temacie "Nie czytac przy i krotko po
          jedzeniu"

          pozdrawiam i mam nadzieje, ze juz ci lepiej
      • agxa1 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 16:19
        napisz ze to niesmaczny zart...plizzzz sad
        • malazabka.de Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 08:24
          niestety takie zarty by mi do glowy nie przyszly...
    • aleksandra8500 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 08:47
      Straszne to jest .... tez ostatnio jechalam pociągiem i mloda
      dziewczyna tak wlasnie podawala dziecku smoczek, niby młode
      dziewczyny a tak bezmyślnie robią ehhhh w życiu bym nie dala dziecku
      nic co było oblizane, ślina dorosłego jest o wiele gorsza dla małej
      buzki i pierwszych ząbków niż zarazki z ziemi, taką informacje
      dostałam od mojego dentysty.
      • belle_amie Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 09:45
        raz mi się zdarzyło oblizać smoczek z wyższej konieczności (niedoświadczona mama
        nie pomyślała, żeby wziąć jakiś w zapasie, ostatnie krople wody poszły na
        zrobienie mleka) i od tamtej pory zawsze pamiętam, żeby mieć zapasowy i w aucie
        pełno wody do myciasmile
        jak chodzi o przebywanie w domu to daje z podłogi, jak wygląda czystosmile i tak
        dzieciaki moje już czołgają się namiętnie po podłodze, wszystko co dorwą ląduje
        w buzi więc mycie chyba nie ma sensusmile
    • carmita80 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 10:20
      Mogla oplukac w piwie. Oblizywanie jest okropnie niehigieniczne, podobnie jak
      przezuwanie jedzenia a potem dawanie go dziecku.
      • enamerele Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 15:19
        Fee! A podobno na wsiach w dawnych czasach tak się robiło - moja mama do dziś ze
        wstrętem opowiada jak jej babka przeżuwała chleb, wypluwała i dawała jej małym
        kuzynkom.
        Ja nigdy nie oblizuję i nie próbuję niczego tą samą łyżką, co potem ma jeść
        dziecko. Całować w usta też nie, całowanie zasadniczo jest niehigieniczne...
    • memphis90 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 11:22
      Nie wzięłabym do ust smoczka z podłogi w centrum handlowym. Co do kwestii
      podawania tego dziecku- tu problemu nie widzę, choć z wyżej wspomnianych
      względów raczej tego nie robiłam. Teraz wszystkie mamy spazmują, bo smoczek
      oblizany i ble, a za chwilę dziecko będzie podjadało Wam z łyżki czy widelca,
      pakowało ręce do Waszych ust, lizało Wasze lody czy wydzierało Wam nadgryzione
      jabłko. A kiedyś, o zgrozo!, zacznie się z kimś całować i wsadzać obcej osobie
      język do ust. A fuj! Ohyda!
      • falka32 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 22:37
        > Nie wzięłabym do ust smoczka z podłogi w centrum handlowym. Co do kwestii
        > podawania tego dziecku- tu problemu nie widzę, choć z wyżej wspomnianych
        > względów raczej tego nie robiłam. Teraz wszystkie mamy spazmują, bo smoczek
        > oblizany i ble, a za chwilę dziecko będzie podjadało Wam z łyżki czy widelca,
        > pakowało ręce do Waszych ust, lizało Wasze lody czy wydzierało Wam nadgryzione
        > jabłko. A kiedyś, o zgrozo!, zacznie się z kimś całować i wsadzać obcej osobie
        > język do ust. A fuj! Ohyda!

        Ohyda to jest pomyśleć sobie, którędy to dziecko wyszło na świat i czego musiało
        się po drodze nałykać i naoblizywać big_grin

        Że nie wspomnę o jedzeniu niedopałków po jakichś menelach, znalezionych koło
        piaskownicy, jedzeniu z psem z jednej miski, całowanie się z psem z języczkiem,
        wylizywanie upadłego banana z włosów i pajęczyn spod łóżka i ostatnio, ukochane
        zajęcie mojego najmłodszego - wysysanie dużego palca od nogi swojego ojca lub
        matki przez sen (tzn w czasie, kiedy ojciec lub matka śpi). Ale to się nazywa
        "niestwarzanie sterylnych warunków i budowanie odporności". Zaś ślina matki jest
        toksyczna i po prostu zabija niemowlęta. Aż strach się bać.
        • memphis90 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 08:29
          > Ohyda to jest pomyśleć sobie, którędy to dziecko wyszło na świat i czego musiał
          > o
          > się po drodze nałykać i naoblizywać big_grin
          Nie chciałam zapładniać umysłów e-matek taką straszliwą wizją big_grin
          • metodiw Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 09:28
            Hehe, wnuczka urodziła się przez cc, więc niczego nie łykała po drodze smile

            Wiadomo, że zbyt sterylnie być nie powinno i bakterie sobie żyją zgodnie na
            całej rodzinie i dziecku, mimo to lizanie smoczka, oblizywanie łyżeczek,
            całowanie malutkiego niemowlęcia w usteczka jest obrzydliwe i już! Dla mnie
            porównywalne z posiadaniem jednej, wspólnej szczoteczki do zębów
            https://emoty.blox.pl/resource/bleh.gif
            • falka32 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 10:29
              > całowanie malutkiego niemowlęcia w usteczka jest obrzydliwe i już!

              Hmm, znam obrzydliwsze rzeczy big_grin ale rozumiem, że niektórzy wolą pocałować
              niemowlę w tyłek, niż w usta big_grin
              • metodiw Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 10:42
                falka32 napisała:
                Hmm, znam obrzydliwsze rzeczy big_grin ale rozumiem, że niektórzy wolą pocałować
                > niemowlę w tyłek, niż w usta big_grin


                Z punktu widzenia niemowlęcia z pewnością zdrowiej smile
                Aczkolwiek ja najchętniej obcałowuję wnuczce czubek łebka, uszka, kolanka i
                brzuszek smile
            • memphis90 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 21.08.10, 11:50
              > Hehe, wnuczka urodziła się przez cc, więc niczego nie łykała po drodze smile
              >
              To akurat niedobrze. Ma w związku z tym zwiększone ryzyko kolonizacji jelit
              Clostridium, Candidą i Staphylococcami.
              • metodiw Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 21.08.10, 13:30
                memphis90 napisała:
                To akurat niedobrze. Ma w związku z tym zwiększone ryzyko kolonizacji jelit
                > Clostridium, Candidą i Staphylococcami.


                Pewne rzeczy zależą od nas, inne nie.
    • atrapcia Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 19.08.10, 13:17
      To jeszcze nic - na mnie się śmiertelnie obraziła teściowa, którą
      opieprzyłam, kiedy dziecku oblizała smoczek w czasie kiedy chorowała
      na opryszczkę. Oczywiście oprócz tego oblizywała jej łyżeczki i
      całowała prosto w język i została za to zrąbana na potęgę. A mimo to
      nadal nie dociera do niej, że opryszczka dla niemowlaka może się
      okazać śmiertelna. uncertain
      • tretka Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 21.08.10, 16:46
        O fak... jak można tak zrobić? Od takiego czegoś dziecko może dostać choćby
        opryszczki jamy ustnej i w ogóle przestać jeść. A przy okazji cierpienie
        ogromne. To się nazywa brak wyobraźni... Oprychą się przecuez bardzo łatwo zarazić
        • atrapcia Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 21.08.10, 22:55
          Opryszczka jamy ustnej to nic w porównaniu do zapalenia opon mózgowych
          wywołanego tym wirusem...
          • tretka Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 26.08.10, 21:15
            Wiem, niestety. trzeba z nią bardzo uważać
    • wilma.flintstone ??????????????? 19.08.10, 17:07

      Jezu, czytam ten watek i oczom nie wierze! Naprawde uwazacie, ze
      wlasna matka (pomijajac palaczki) nie moze dziecku oblizac smoczka i
      nosicie na spacer jakies buteleczki z woda do obmywania? Moze
      zacznijcie jeszcze sterylizator nosic, a na dole wozka agregat
      pradotworczy, coby go miec gdzie podlaczyc? Zawsze wiedzialam, ze to
      forum jest pelne nawiedzonych bab, ale to juz jest szczyt szczytow.
      Leczyc sie drogie Panie i to na nogi, bo na glowe za pozno!
      https://emoty.blox.pl/resource/boisie.gif
      • tessamila72 Re: ??????????????? 19.08.10, 20:19
        brawo wilma.ja jestem fuj.....oblizuje czasem smoczek.i kocham
        wszystkie nawiedzone paniusie....jest się z czego pośmiać....
        • enamerele Re: ??????????????? 19.08.10, 20:29
          Czyli np. nie masz nic przeciwko temu jak przed podaniem ktoś Ci obliże talerz?
          • falka32 Re: ??????????????? 19.08.10, 22:44
            > Czyli np. nie masz nic przeciwko temu jak przed podaniem ktoś Ci obliże talerz?

            Zależy kto. Są osoby, w których przypadku nie przeszkadzałyby mi ich różne
            części ciała w moich ustach czy innych takich tam, więc zwracanie uwagi na
            oblizany talerz byłoby zabawną hipokryzją big_grin
            • wilma.flintstone Re: ??????????????? 19.08.10, 23:13
              falka32 napisała:

              > Zależy kto. Są osoby, w których przypadku nie przeszkadzałyby mi
              >ich różne części ciała w moich ustach czy innych takich tam, więc
              >zwracanie uwagi na oblizany talerz byłoby zabawną hipokryzją

              Otoz to. Nie takie rzeczy sie w ustach mialo big_grin (hehe, dobrze ze
              dzieci juz spia).
              • metodiw Re: ??????????????? 20.08.10, 00:51
                No to u mnie w domu zawsze przestrzegało się higieny. Moja mama nie lizała mi smoczka, ja nie lizałam moim dzieciom, córka nie liże wnuczce. Tacy już "obrzydliwi" jeteśmy uncertain

                Jakoś tak mamy wkodowane, że z mężem/własnym facetem/z którym uprawiamy seks tworzymy całość i nic nas nie obrzydza, natomiast brat/siostra/dziecko (mimo że kiedyś było częścią mnie) jest odrębnym bytem, z którym tak samo się nie ślinię, jak nie spółkuję sad

                I mimo że niejednokrotnie dziecko przez niedopatrzenie weźmie różne paskudztwa do buzi, nie jest to dla mnie argument, że ja mam mu tę buzię wylizywać.
                A już niemowlęciu w pierwszym półroczu życia na pewno nie aplikowałabym moich bakterii, bo przeciez sterylna nie jestem. Może przechowuję jakieś e-coli, toxoplazmozę, opryszczkę czy inne świństwo? Przynajmniej nie będę mieć wyrzutów sumienia, że to ja zaraziłam dziecko.
                • falka32 Re: ??????????????? 20.08.10, 01:38
                  > A już niemowlęciu w pierwszym półroczu życia na pewno nie aplikowałabym moich b
                  > akterii, bo przeciez sterylna nie jestem. Może przechowuję jakieś e-coli, toxop
                  > lazmozę, opryszczkę czy inne świństwo? Przynajmniej nie będę mieć wyrzutów sumi
                  > enia, że to ja zaraziłam dziecko.

                  Wyrzuty sumienia to tu jedyny racjonalny argument. Jeżeli masz w ustach jakieś
                  takie potworne bakterie czy wirusy, to tak czy inaczej przeniesiesz je na
                  dziecko, chyba, że po każdym kontakcie czegokolwiek z własnymi ustami myjesz to
                  a najlepiej dezynfekujesz. Włącznie z własnymi palcami. A sterylność, jak wiemy,
                  szkodzi smile

                  Ja mam tak, ze własnych, domowych bakterii się nie brzydzę - wszystko jedno, czy
                  z buzi, czy z d.... i mam wrażenie, że mieszkając pod jednym dachem i tak się
                  jest skolonizowanym wspólnie przez mniej więcej to samo.
                  Boję się i brzydzę obcych, spoza domu, nieznanych mi mutantów big_grin.
                • memphis90 Re: ??????????????? 20.08.10, 08:35
                  > A już niemowlęciu w pierwszym półroczu życia na pewno nie aplikowałabym moich b
                  > akterii, bo przeciez sterylna nie jestem.
                  Odsyłam do postu wyżej- w trakcie porodu zaaplikowałaś dziecku dawkę E.coli,
                  Enterococcus faecalis, Lactobacillus i ogólnie wszystko, co tylko bytuje w
                  Twoich jelitach. Poza tym S.epidermitis i wszystkie bakterie, jakie tylko masz
                  na skórze. Dziecko, kontaktując się z Twoimi rękami, ubraniami, pościelą,
                  zabawkami, wózkiem, becikiem i czymkolwiek, czego tylko dotyka, dostaje
                  bakterie, które bytują w Tobie i na Tobie. I, gdybyś tego nie robiła (nie
                  dzieliła się bakteriami), to dziecko w zasadzie nie miałoby szans na
                  przeżycie... Dziecko (jak każdy człowiek) potrzebuje bakterii do życia. A
                  toksoplazmozą kot zaraża, a nie człowiek przez dotyk czy pocałunek.
                  • easy_martolina84 Re: ??????????????? 20.08.10, 09:06
                    memphis90 napisała:

                    >w trakcie porodu zaaplikowałaś dziecku dawkę E.coli,
                    > Enterococcus faecalis, Lactobacillus i ogólnie wszystko, co tylko bytuje w
                    > Twoich jelitach.

                    A to po porodzie juz nie mozna sie zarazic tym wszystkim?Jak przed porodem bylam zdrowa i urodzilam to jestem odporna na całe życie???tongue_out
                    Ja tam uważam,ze obowiazują pewne zasady higieny:mycie rąk,mycie sztućców(a nie korzystanie z tej samej łyzki przez kilka osob),mycie zebow etc.
                    Po co mam dziecku lizac smoczek???? uncertain
                    • falka32 Re: ??????????????? 20.08.10, 10:33
                      > A to po porodzie juz nie mozna sie zarazic tym wszystkim?Jak przed porodem byla
                      > m zdrowa i urodzilam to jestem odporna na całe życie???tongue_out

                      Najpierw sprawdz sobie w guglach te nazwy, które wymieniła Memphis, zanim
                      zaczniesz ironizować i zorientuj się, o czym mowa. Bo jeżeli dopiero po porodzie
                      "zaraziłaś się" Lactobacillus, to delikatnie mówiąc, współczuję ci życia przed
                      porodem...
                      • easy_martolina84 Re: ??????????????? 20.08.10, 10:42
                        Ale ześ wybrała,jest tam e-coli np.
                        Wiec pisanie o tym,ze dziecko zaraza sie ode mnie tylko przy porodzie,a pozniej
                        juz nie(np przez sline) jest lekkim nadużyciem.
                    • memphis90 Re: ??????????????? 21.08.10, 11:56
                      > A to po porodzie juz nie mozna sie zarazic tym wszystkim?Jak przed porodem byla
                      > m zdrowa i urodzilam to jestem odporna na całe życie???tongue_out
                      Spróbuję prościej- jesteś zdrowa, bo masz w sobie właśnie te bakterie. Gdybyś
                      ich nie miała, to byś zdrowa nie była i umarła. Jeśli dziecko tych bakterii nie
                      dostanie tuż po porodzie, to szybko skolonizują je inne bakterie, w tym
                      chorobotwórcze, i też umrze.

                      > Po co mam dziecku lizac smoczek???? uncertain
                      >
                      Nie musisz, ja akurat też nie oblizywałam, bo tak samo nie lubię mieć w buzi
                      żadnych paprochów. Wolałam umyć. Ale śmieszy mnie ta hiperhigieniczność
                      smoczkowa w kontekście tego, co później robią dzieci.
                • wilma.flintstone Re: ??????????????? 20.08.10, 09:24
                  metodiw napisała:

                  > No to u mnie w domu zawsze przestrzegało się higieny.

                  Metodiw, oblizanie smoczka naprawde nie jest rownoznaczne z
                  nieprzestrzeganiem zasad higieny. Tak samo jak ugryzienie tej samej
                  kanapki, ktora przed chwila jadlo dziecko.


                  > A już niemowlęciu w pierwszym półroczu życia na pewno nie
                  >aplikowałabym moich bakterii, bo przeciez sterylna nie jestem. Może
                  >przechowuję jakieś e-coli, toxoplazmozę, opryszczkę czy inne
                  >świństwo? Przynajmniej nie będę mieć wyrzutów sumienia, że to ja
                  >zaraziłam dziecko.

                  Przesadzasz, naprawde. Z calym szacunkiem, ale takie postrzeganie
                  higieny to prosta droga do nerwicy natrectw - polecam film "Aviator"
                  jako lekcje pogladowa w tej kwestii. Dobrze ktos napisal, ze dziecko
                  ma kontakt z bakteriami poprzez nasze rece, pocalunki w policzek
                  nawet. Naprawde nie rozumiem czemu niektorzy postrzegaja usta jako
                  kloake gorsza w zasadzie niz odbyt.
      • metodiw Re: ??????????????? 19.08.10, 20:54
        Dla mnie oblizywanie smoczka jest obrzydliwe... tak samo, jak używanie z kimś wspólnej szczoteczki do zębów, brrr... W najbliższej rodzinie rzadko pijemy np. colę z gwinta (chyba że upał przyciśnie gdzieś na łączce, to ocieramy butelkę), nie jemy wspólnych gryzów (tylko odłamujemy sobie kawałek), nie całujemy w usta (zarezerwowane dla pary kochanków wink), a niemowląt to już broń boże... mają tyle innych miejsc do całowania smile
        Odkąd sięgnę pamięcią (a daleko sięgam) tak było. Nie mówiąc o tym, ze niewyobrażalne jest dla mnie dać dziecku coś, co przedtem ktoś inny trzymał w buzi sad
      • memphis90 Re: ??????????????? 19.08.10, 21:11
        A ja właśnie przed chwilą zaczytałam się podczas kąpieli mojego dziecka i kiedy
        podniosłam wzrok zobaczyłam, jak córcia w najlepsze czyści sobie zęby moją
        szczoteczką... Pewnie by mi to zupełnie umknęło, gdyby nie zaczęła dopominać się
        wrzaskiem pasty. Więc jak tu spazmować na użycie tej samej łyżeczki? big_grin
        • wilma.flintstone Re: ??????????????? 19.08.10, 22:08
          memphis90 napisała:

          >Więc jak tu spazmować na użycie tej samej łyżeczki?

          Tez kompletnie tego nie rozumiem - jak uniknac np. oblizania
          lyzeczki dziecka? Chociazby probujac czy nie za gorace. Nie pojmuje
          tez w ogole jak mozna sie brzydzic siebie nawzajem w najblizszej
          rodzinie. Rozumiem, ze moze niekoniecznie chcialoby sie z jednej
          miski jesc ze swoja ciocia czy kuzynem, ale mialabym sie brzydzic
          dziecka czy meza? Z mezem czasem jak razem cos pichcimy to probujemy
          czy wystarczajaco slone z tej samej lyzki. Zreszta sorry, ale nie
          widze roznicy miedzy tym a glebokim pocalunkiem, na przyklad. No a
          juz brzydzic sie dziecka, latac na spacery z woda w butelce i uczyc
          je, ze jak mama czy brat cos oblize, to juz obrzydliwe jest... Dla
          mnie - chore.
          • agulalula Re: ??????????????? 19.08.10, 22:17
            a jak dziecko liże zabawki ktore leza na podłodz a wy chodzicie tam
            kapciami ????
            Nie pale, nie piję, myję zęby smile, jesli jest taka konieczność
            oblize smoka i dam.
            Padłabym ze smiechu jakbym zobaczyła laskę z butelką z wodą na
            spacerze polewająca smoka !!! hihi.
            Mam ze sobą mała pieluszke, zdarza mi sie wytrzec smoka, wycieram
            zabawki ktore spadną - ale nie poleruję ich.
            Załamka... załamka!
            Same czysciochy tu ! smile
            • wilma.flintstone Re: ??????????????? 19.08.10, 23:19
              agulalula napisała:

              > a jak dziecko liże zabawki ktore leza na podłodz a wy chodzicie
              >tam kapciami ????

              Moje dziecko lize nie tylko zabawki z podlogi, ale zdarza mu sie i
              buty w przedpokoju (ostatnio chcial tez sprobowac szczotki do kibla,
              no ale zainterweniowalam w pore big_grin). A starszego syna kiedys
              zastalam na lizaniu pisej miski. Obaj zyja big_grin


              > Nie pale, nie piję, myję zęby smile, jesli jest taka konieczność
              > oblize smoka i dam.

              Ja to nawet, jak Mlody smoczek na chodnik rzuci, to podniose, oblize
              i to co wylizalam spluwam na ziemie. No przecie polykac zarazkow nie
              bede big_grin
            • houdiridi Re: ??????????????? 25.08.10, 16:56
              agulalula napisała:

              > a jak dziecko liże zabawki ktore leza na podłodz a wy chodzicie
              tam
              > kapciami ????
              > Nie pale, nie piję, myję zęby smile, jesli jest taka konieczność
              > oblize smoka i dam.
              > Padłabym ze smiechu jakbym zobaczyła laskę z butelką z wodą na
              > spacerze polewająca smoka !!! hihi.
              > Mam ze sobą mała pieluszke, zdarza mi sie wytrzec smoka, wycieram
              > zabawki ktore spadną - ale nie poleruję ich.
              > Załamka... załamka!
              > Same czysciochy tu ! smile

              ja nie jestem czyściochem i też zdaża mi sie smoczek oblizać ale ona
              prawie paliła i dała takiego śmierdzącego smoka
      • easy_martolina84 Re: ??????????????? 20.08.10, 08:56
        A po co tego smoczka w ogole oblizujecie?Domyslam sie ze po to,zeby pozbyc sie
        brudu.Tylko,ze w Waszej ślinie jest wiecej bakterii niz w tym piachu w ktory wpadł.
        Nie mozna go po prostu przetrzec chusteczka albo polac wodą,ktora dziecko ma do
        picia?
        Ja pamietam jak nie znosiłam jak mama cos slinila i wycierała mi coś z twarzysmile
        • wilma.flintstone Re: ??????????????? 20.08.10, 09:18
          easy_martolina84 napisała:

          >Tylko,ze w Waszej ślinie jest wiecej bakterii niz w tym piachu w
          >ktory wpadł.

          To stwierdzenie mozna podsumowac li i jedynie przedszkolnym
          powiedzonkiem, ktore brzmi: "walnelas jak lysy grzywka o kant
          kuli" big_grin
          • easy_martolina84 Re: ??????????????? 20.08.10, 10:43
            No ale wyjasni mi ktos po co oblizywac ten smoczek?
            • metodiw Re: ??????????????? 20.08.10, 10:58
              easy_martolina84 napisała:

              > No ale wyjasni mi ktos po co oblizywac ten smoczek?

              Bo niektórzy jeszcze nie mają kranu w domu i nie kupili smoczka z zatykającym kapturkiem wink
              • easy_martolina84 Re: ??????????????? 20.08.10, 11:09
                Najprostrzym rozwiązaniem byłby chyba smoczek na "łancuszku" przyczepianym do
                ubranka.
                Ja nie mam tego problemu,bo na spacerze smoczka na używamy,wiec w błocie sie nie
                tapla,ale gdybysmy używaly i upadlby to po prostu przelałabym go wodą albo
                wytarła chusteczką.
                Nie rozumiem po co go lizacuncertain
              • wilma.flintstone Re: ??????????????? 20.08.10, 11:33
                metodiw napisała:


                > Bo niektórzy jeszcze nie mają kranu w domu

                No wlasnie, przeca do studni nie bede za kazdym razem latac big_grin

                >nie kupili smoczka z zatykającym kapturkiem wink

                Rany, Meto, naprawde sadzisz ze da sie za dzieckiem biegac z takim
                kapturkiem???

                Co do smoczka na lancuszku, to lancuszki maja to do siebie ze
                dziecko pociagnie i klamerka puszcza. Po czym i smoczek i lancuszek
                laduja na ziemi. Po co oblizywac? No jesli smoczek upadnie na
                podloge i lezy tam sobie w kurzu, to ja jednak uwazam ze w mojej
                slinie bakterii jest stanowczo mniej niz pod sofa w salonie.
                • easy_martolina84 Re: ??????????????? 20.08.10, 11:41
                  wilma.flintstone napisała:

                  >No jesli smoczek upadnie na
                  > podloge i lezy tam sobie w kurzu, to ja jednak uwazam ze w mojej
                  > slinie bakterii jest stanowczo mniej niz pod sofa w salonie.

                  Ło matko!To w domu tez to praktykujecie????No jestem jeszcze w stanie
                  zrozumiec(chociaz ciezko mi to idzie),ze na dzialke,do lasu,do piaskownicy ktos
                  nie zabrał chusteczek czy wody i tego smoczka liźnie.
                  No ale w domuuuu???????Ile to roboty podejsc do kranu i go przepłukac? uncertain
                  • falka32 Re: ??????????????? 20.08.10, 12:24
                    Roboty może nie dużo, ale jeżeli używasz smoczka do usypiania dziecka, któremu
                    to dziecku (małemu) smoczek często wypada zupełnie niechcący albo niechcący
                    wyrywa sobie go łapką z buzi, to chodzenie z tym smoczkiem pod kran za każdym
                    razem oznacza, że po prostu nie uśpisz dziecka i tyle smile bo ważna jest szybkość
                    podania smoczka z powrotem i nie kursowanie z dzieckiem do kuchni w te i wewte.

                    I ja bym się mniej brzydziła zjeść z własnych ust, niż spod kanapy. Ze swoich
                    ust jem i żyję, większość ludzi tak robi, usta są miejscem, przez które jedzenie
                    bezpiecznie ma przejść do żołądka, to nie jelito, litości.
                    • metodiw Re: ??????????????? 20.08.10, 13:22
                      Ano, stąd prosty wniosek, że smoczek jako zapychacz/uspokajacz/usypiacz jest pomyłką, za to jest pierszym krokiem do kolejnych życiowych uzależnień, a można się obejść całkowicie bez niego tongue_out

                      Może noworodkowi z ciągłym odruchem ssania bym dała, może... Ale wciskać dziecku na siłę smoczek, które ono odruchowo, jako ciało obce i nic niewnoszące, wypluwa, po to, aby ileś miesięcy później martwić się, jak odzwyczaić od czegoś, do czego sama przyzwyczaiłam - paradoks. W między czasie jeszcze go oblizywać, fe!
                      • falka32 Re: ??????????????? 20.08.10, 20:07
                        > Może noworodkowi z ciągłym odruchem ssania bym dała, może... Ale wciskać dzieck
                        > u na siłę smoczek, które ono odruchowo, jako ciało obce i nic niewnoszące, wypl
                        > uwa,

                        Proszę cię, skoro się deklarujesz jako rodzina bezsmoczkowa, nie wypowiadaj
                        mądrości jakbyś troje dzieci na smoczkach wychowała i wszystko wiedziała big_grin
                        Dziecko nie wypluwa. Dziecku wypada. Czasami otwiera buzię do płaczu, bo go coś
                        zaboli i nie wie o tym, że wtedy ten smoczek może mu wypaść. Dziecko macha
                        nieskoordynowanie łapkami i zaczepia o smoczek. A potem wyje, bo nie ma smoczka.
                        Bo był a zniknął. Mówię o małym niemowlęciu, które nie kuma bazy, a nie o
                        10-miesięczniaku, który sam sobie znajdzie smoczek po ciemku w łóżku i nie
                        wyrwiesz mu go z paszczy nawet granatem. Pierś dzieci też wypuszczają z buzi,
                        jeżeli są niespokojne, tylko jak słusznie mruwa zauważyła, w większości
                        przypadków pierś nie spada na podłogę i nie turla sie pod kanapę.
                        • metodiw Re: ??????????????? 20.08.10, 20:35
                          falka32 napisała:
                          Proszę cię, skoro się deklarujesz jako rodzina bezsmoczkowa, nie wypowiadaj
                          > mądrości jakbyś troje dzieci na smoczkach wychowała i wszystko wiedziała big_grin


                          Napisałam dalej w tym poście, że chodzi mi o oblizywanie również łyżeczek, którymi karmimy niemowlę, smoczka od butelki (bo paproch zatkał) czy całowanie maleńkiego niemowlęcia w usta. To wszystko jest obrzydliwe i niehigieniczne sad

                          Poza tym, wychowałam dwie córki, teraz pomagam opiekować się wnuczką - każda miała smoczek! To nie to, że uparłam się ja, a teraz moja córka, że nie podamy. Smoczek był i jest (bo a nuż dziecko będzie chciało?) i za każdym razem, wkładany do buzi, NIE WYPADAŁ z bezwładnych usteczek, tylko był wypluwany jak coś, czego ewidentnie dziecko chce się pozbyć!
                          Po co zatem na siłę wciskać po raz kilkunasty i jeszcze przytrzymywać, żeby nie mogło wypluć, tylko musiało się pogodzić z obecnością tego świństwa, zapychającego buzię? Przecież to bzdura. Pchać dziecku na siłę coś, niesłużącego do karmienia, nieprzyjemnego w dotyku, niepachnącego matczyną piersią?
                          Zamiast wziąć na ręce i utulić płaczące niemowlę, bo głodne lub przerażone bez matki, wciska mu się na siłę kawałek gumy i próbuje wmówić, że to coś zastąpi mu mamę, ukoi strach przed całym światem?
                          Potem będzie kolejny "uspokajacz" - telewizor, a potem dziecko się nauczy, że nie warto prosić matkę o zainteresowanie i sięgnie po inne "uspokajacze".
                          • falka32 Re: ??????????????? 20.08.10, 23:02
                            wkładan
                            > y do buzi, NIE WYPADAŁ z bezwładnych usteczek, tylko był wypluwany jak coś, cze
                            > go ewidentnie dziecko chce się pozbyć!
                            > Po co zatem na siłę wciskać po raz kilkunasty i jeszcze przytrzymywać, żeby nie
                            > mogło wypluć,

                            Ale czego to dowodzi? Że moje dzieci też wypluwały, tylko ja głupia nie wpadłam
                            na to, że wypluwają, czy że twoje chciały ssać, a ty głupia nie umiałaś tego
                            rozpoznać i brałaś wypadanie za wypluwanie?
                            Czy może najbardziej prawdopodobna wersja, że jedne dzieci smoczków nie lubią i
                            nie chcą a inne lubią i chcą i że mój post o usypianiu dziecka, które wyje jak
                            zgubi smoczek, dotyczy właśnie tej drugiej grupy dzieci?
                            • metodiw Re: ??????????????? 21.08.10, 00:29
                              falka32 napisała:

                              Czy może najbardziej prawdopodobna wersja, że jedne dzieci smoczków nie lubią i
                              > nie chcą a inne lubią i chcą i że mój post o usypianiu dziecka, które wyje jak
                              > zgubi smoczek, dotyczy właśnie tej drugiej grupy dzieci?


                              Dowodzi tego, że smoczek jest niepotrzebnym uspokajaczem, ersatzem, którego używa się zamiast zadbać o właściwą potrzebę dziecka. Dawnie był to gałganek z cukrem lub makiem, obecnie tylko kawałek gumy, który rodzic serwuje dziecku dla swojego świętego spokoju. Dziecko, które wyje bez smoczka jest już UZALEŻNIONE.

                              Zastanów się i odpowiedz szczerze - dlaczego podałaś dziecku po raz pierwszy smoczek? Czy jesteś pewna, że natura urządziła to w taki sposób, że noworodek potrzebuje kawałka gumy w buzi? Czy może jednak ciepła matczynej piersi?
                              • falka32 Re: ??????????????? 21.08.10, 14:33
                                > Zastanów się i odpowiedz szczerze - dlaczego podałaś dziecku po raz pierwszy sm
                                > oczek? Czy jesteś pewna, że natura urządziła to w taki sposób, że noworodek pot
                                > rzebuje kawałka gumy w buzi? Czy może jednak ciepła matczynej piersi?

                                Pierwszemu dziecku podałam, żeby nie umarł z przeżarcia albo nie zachłysnął się
                                własnym pawiem. Nie interesują mnie wersje alternatywne pt. powinnaś skupić się
                                wyłacznie na tym, żeby dziecko opanowało sztukę nieodżywczego ssania piersi oraz
                                zrezygnować ze studiów i całej reszty, bo to wszystko przez podawanie butelki
                                raz w tygodniu. Podałam smoczek i skończył się problem chlustania szklankami
                                mleka a przerwy między karmieniami wydłużyły się do 2 -3 godzin. Naturę mam gdzieś.

                                Drugiemu i trzeciemu podałam dlatego, że miałam również inne zajęcia życiowe,
                                niż bycie smoczkiem 24 godziny na dobę. Naturę miałam gdzieś, bo to nie ona za
                                mnie zarabiała pieniądze i opiekowała się pozostałymi dziećmi. Byli uzależnieni
                                a potem uzależnienie zakończyli w dwa dni i w tej chwili nie są uzależnieni. I co?
                                Dziecko, które nie jest głodne a wyje bez piersi, bo nie może zasnąć ani się
                                uspokoić bez wymamłania cycka również jest uzależnione. Od dokładnie tego samego
                                - czegoś do ssania.

                                Metodiw, i nie wal we mnie tymi tekstami o cieple matczynej piersi, bo na mnie
                                to naprawdę nie działa, mam na karku 4 dychy, troje dzieci i to dosyć śmiesznie
                                brzmi. Nie jestem twoją wnuczką smile
                                • metodiw Re: ??????????????? 21.08.10, 15:37
                                  Falka, ja Ci niczym nie walę, ja odpisuję...
                                  Licytować też się nie będziemy, ile kto ma lat i ile dzieci odchował.
                                  Ty masz swoje doświadczenia, ja swoje. Pozostańmy przy nich, ok? Bo i tak mocno skręciłyśmy główny wątek smile
                                  • falka32 Re: ??????????????? 22.08.10, 00:06
                                    > Falka, ja Ci niczym nie walę, ja odpisuję...
                                    > Licytować też się nie będziemy, ile kto ma lat i ile dzieci odchował.
                                    > Ty masz swoje doświadczenia, ja swoje. Pozostańmy przy nich, ok? Bo i tak mocno
                                    > skręciłyśmy główny wątek smile

                                    Ja się nie licytuję. Chcę ci uświadomić, że wśród twoich rozmówców są również
                                    ludzie, którzy odpowiedzieli sami sobie na te wzniosłe pytania już kilkanaście
                                    lat temu i zabiegi stylistyczne w rodzaju "odpowiedz sobie szczerze, czy natura
                                    tak chciała" mogą spowodować, że sama się wygłupisz big_grin
                                    • metodiw Re: ??????????????? 22.08.10, 09:02
                                      falka32 napisała:
                                      że sama się wygłupisz big_grin

                                      Jeżeli tak bardzo chciałaś miec ostatnie słowo w tej dyskusji, to proszę Cię
                                      bardzo. Ustępuje się temu, no......
                              • houdiridi Re: ??????????????? 30.08.10, 09:27
                                metodiw napisała:


                                >

                                >
                                > Zastanów się i odpowiedz szczerze - dlaczego podałaś dziecku po
                                raz pierwszy sm
                                > oczek? Czy jesteś pewna, że natura urządziła to w taki sposób, że
                                noworodek pot
                                > rzebuje kawałka gumy w buzi? Czy może jednak ciepła matczynej
                                piersi?

                                jakbyśmy chcieli żyć zgodnie z naturą to nadal mieszkalibyśmy w
                                jaskiniach
                        • ciociacesia jak nie? 21.08.10, 12:48
                          > jeżeli są niespokojne, tylko jak słusznie mruwa zauważyła, w większości
                          > przypadków pierś nie spada na podłogę i nie turla sie pod kanapę.
                          moja sie turla, wiec daje mezowi do oblizania
                  • aretahebanowska Re: ??????????????? 20.08.10, 14:13
                    > >No jesli smoczek upadnie na
                    > > podloge i lezy tam sobie w kurzu, to ja jednak uwazam ze w mojej
                    > > slinie bakterii jest stanowczo mniej niz pod sofa w salonie.
                    No i słusznie wilma czyni! Ślina zawiera bakteriobójczy lizozym big_grin.
                • metodiw Re: ??????????????? 20.08.10, 11:59
                  wilma.flintstone napisała:
                  Rany, Meto, naprawde sadzisz ze da sie za dzieckiem biegac z takim
                  > kapturkiem???


                  Szczerze, to nie wiem, bo my jesteśmy rodziną bezsmoczkową. Odnoszę się raczej do smoczków butelkowych, łyżeczek do karmienia, grzechotek i gryzaków.
                  Gdyby jednak moje dziecko (lub wnuczka) używało smoczka, brałabym na spacer zapasowy z kapturkiem, to raz, a dwa - wieszałabym maluchowi na tasiemce u szyi. Małego szkraba i tak nie spuszczam z oka, a takiemu, które już łazi i chwilowo znika z widoku, na pewno nie pozwoliłabym ssać smoka. Dla mnie duże dzieci ze smokiem w dziobie wyglądają kuriozalnie sad
                  • easy_martolina84 Re: ??????????????? 20.08.10, 12:10
                    metodiw napisała:

                    >Dla mnie duże dzieci ze sm
                    > okiem w dziobie wyglądają kuriozalnie sad

                    Tu sie zgodzę.Wiele dzieci ok 3-letnich na placu zabaw ma smoczki w buzi!Mnie tez sie to nie podoba,te dzieci probuja cos powiedziec,bełkocząc cos z tym skoczkiem w buzi.Tak jakby mialy nakaz trzymania tego smoczka dla świetego spokoju.
                    Ostatnio widzialam bardzo duza dziewczynke,ktora malo tego,ze przyjechala na plac zabaw wozkiem,w ktory ledwo sie mieściła,to po wyjęciu z wózka mamusia momentalnie wetkneła jej smoczek i tak "zakneblowana" pobiegła sie bawićsad Dla mnie to kuriozalne i smutne zarazem.
                    No to odbiegłam troche od tematusmile
                    • easy_martolina84 poprawka 20.08.10, 12:11
                      skoczkiem=smoczkiem tongue_out
                    • wilma.flintstone Re: ??????????????? 20.08.10, 12:24
                      easy_martolina84 napisała:

                      > metodiw napisała:
                      >
                      > >Dla mnie duże dzieci ze sm
                      > > okiem w dziobie wyglądają kuriozalnie sad
                      >
                      > Tu sie zgodzę.Wiele dzieci ok 3-letnich na placu zabaw ma smoczki
                      <w buzi!


                      A ja sie nie zgodze, bo dziecko chodzace to nie tylko 3-latek, ale
                      takze zabkujacy roczniak. I co, tez mu ten smoczek odbierac na sile,
                      bo juz chodzi? uncertain

                      Co do Twojego pytania wyzej to tak, praktykuje oblizanie smoczka w
                      domu, bo mi sie nie chce 50 razy na godzine biegac do kranu? A, no i
                      jak to umyc pod kranem? Przeciez to potem idzie do dziecka buzi, a
                      wiadomo z forum ze sie dziecku kranowy nie podaje. Czyli co, Zywcem
                      Zdroj polewac? Ech.....
                      • easy_martolina84 Re: ??????????????? 20.08.10, 13:44
                        wilma.flintstone napisała:

                        >A, no i
                        > jak to umyc pod kranem? Przeciez to potem idzie do dziecka buzi, a
                        > wiadomo z forum ze sie dziecku kranowy nie podaje. Czyli co, Zywcem
                        > Zdroj polewac? Ech.....
                        >
                        Juz nie przesadzaj.Naczynia tez zamiast myć wylizujesz?A dziecka łzyzeczke myjesz w Żywcu?
                        P.S To ładnie macie zasyfiony ten smoczek,jak caly dzien zamiast go myć to Go "ciumkacie"-raz mama,raz dzieć smile
                      • easy_martolina84 Re: ??????????????? 20.08.10, 13:45
                        wilma.flintstone napisała:
                        > A ja sie nie zgodze, bo dziecko chodzace to nie tylko 3-latek

                        A ja napisalam o 3-latkach a nie o zabkujacych roczniakach.
                        • wilma.flintstone Re: ??????????????? 20.08.10, 13:58
                          easy_martolina84 napisała:

                          > A ja napisalam o 3-latkach a nie o zabkujacych roczniakach.

                          W takim razie napisalas nie na temat, bo tutaj jest mowa o
                          niemowletach, a forum zwie sie "Niemowle".
                          • easy_martolina84 Re: ??????????????? 20.08.10, 15:14
                            To bardzo przepraszam,czy jak pojde na kolanach do Częstochowy to wystarczy?
                            • wilma.flintstone Re: ??????????????? 20.08.10, 15:45
                              easy_martolina84 napisała:

                              > To bardzo przepraszam,czy jak pojde na kolanach do Częstochowy to
                              >wystarczy?

                              Jako osobe niereligijna, tego typu ofiary niestety malo mnie
                              poruszaja. Wystarczy, ze przyjmiesz do wiadomosci iz oblizujac
                              dziecku smoczek matka wsadza go sobie do ust, a nie w odbyt, bo
                              takie sie odnosi wrazenie czytajac Twoje posty. To wszytsko.
                              • easy_martolina84 Re: ??????????????? 20.08.10, 16:21
                                No niestety,takiej ofiary Ci nie złoże,bo dla mnie lizanie smoczka dziecka jest
                                niehigieniczne.
                              • jeza_bell Re: ??????????????? 20.08.10, 17:06
                                Wystarczy, ze przyjmiesz do wiadomosci iz oblizujac
                                > dziecku smoczek matka wsadza go sobie do ust, a nie w odbyt

                                Po co w takim razie każdemu osobna szczoteczka do zębów?
                                Jak rodzina to rodzina- jedna dla wszystkich w zupełności powinna wystarczyć.

                                Tej samej kategorii matki PRZEŻUWAJĄ niemowlakom mięso i podają je wprost ze swoich ust na łyżeczkę dziecku. Właściwie idąc tym torem myślenia- why not?

                                https://emoty.blox.pl/resource/dobani.gif
                                • wilma.flintstone Re: ??????????????? 20.08.10, 18:08
                                  jeza_bell napisała:

                                  >razie każdemu osobna szczoteczka do zębów?

                                  Coz, jesli nie dostrzegasz roznicy miedzy oblizaniem smoczka a
                                  usuwaniem spomiedzy zebow resztek jedzenia, czasem zalegajacego tam
                                  juz kilka godzin, to ja juz na o niestety nic nie poradze. Bujna
                                  wyobraznia ludzi na forach juz od dawna mnie nie zaskakuje.
                                  • metodiw Re: ??????????????? 20.08.10, 18:24
                                    wilma.flintstone napisała:
                                    Coz, jesli nie dostrzegasz roznicy miedzy oblizaniem smoczka a
                                    > usuwaniem spomiedzy zebow resztek jedzenia, czasem zalegajacego tam
                                    > juz kilka godzin, to ja juz na o niestety nic nie poradze.


                                    A przed oblizaniem smoczka myjesz zęby, czy liżesz tym, co masz w ustach od
                                    ostatniego mycia? Tymi resztkami rozkładającego się jedzenia itd.??? Sądzisz, że
                                    nie nabierasz tego razem ze śliną?
                                    • jeza_bell Re: ??????????????? 20.08.10, 19:00
                                      metodiw napisała:

                                      > A przed oblizaniem smoczka myjesz zęby, czy liżesz tym, co masz w ustach od
                                      > ostatniego mycia?

                                      Dokładnie.

                                      Równie przerażająca jest próchnica w większości jamach ustnych matek oblizujących smoczek ząbkującemu maluchowi.
                                      Średniowiecze, jak słowo daję... I bezmyślność.
                                      • easy_martolina84 Re: ??????????????? 20.08.10, 21:40
                                        Nie no,jakie średniowiecze-normalka przecież.Sztućce po męzu tez wylizac i zjesc obiad,po co wodę marnować?
                                        Jama ustna niektorych matek miedzy jednym myciem a drugim sie nie brudzi i jest jałowa.
                                        W samej ślinie-jakby nie patrzeć-wydzielinie są okropności.
                                        No ale widać,kazdy robi to co lubi.
                                        Ja uwazam,ze smoczek jest na tyle osobistym sprzetem co np szczoteczka do zębow i nie wyobrażam sobie paprać go dzieku w mojej ślinie.
                                        • wilma.flintstone Re: ??????????????? 20.08.10, 22:53
                                          easy_martolina84 napisała:

                                          > Nie no,jakie średniowiecze-normalka przecież.Sztućce po męzu tez
                                          >wylizac i zjesc obiad,po co wodę marnować?

                                          Jezu, jaka Ty jestes blyskotliwa i dowcipna, szal! Napisz cos
                                          jeszcze, bo lektura takich postow to normalnie uczta intelektualna.
                                          • easy_martolina84 Re: ??????????????? 21.08.10, 09:23
                                            wilma.flintstone napisała:

                                            > Jezu, jaka Ty jestes blyskotliwa i dowcipna, szal! Napisz cos
                                            > jeszcze, bo lektura takich postow to normalnie uczta intelektualna.

                                            Juz mi sie nie chce.
                                      • wilma.flintstone Re: ??????????????? 20.08.10, 22:48
                                        jeza_bell napisała:


                                        > Równie przerażająca jest próchnica w większości jamach ustnych
                                        >matek

                                        Musi byc, ze sadzisz wedlug siebie, bo ja tam prochicy nie mam.


                                        > Średniowiecze, jak słowo daję... I bezmyślność.


                                        Straszne, normalnie zadzwon na Policje!
      • ct19 Re: ??????????????? 21.08.10, 00:18
        w sumie ja się podpisuję. Bez przesadyzmu dziewczyny-nie jesteście
        trędowate, nie zrobicie dziecku krzywdy w ten sposób...
    • mruwa9 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 10:58
      no i widzicie, kolejny argument za tym, zeby nie dawac niemowletom
      smoczkow wink
      Piersi nie mozna wypluc i upuscic na podloge wink
      • falka32 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 11:06
        > Piersi nie mozna wypluc i upuscic na podloge wink

        Jesteś przekonana, że w każdym przypadku się nie da? big_grin
        • mruwa9 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 11:12
          no, mysle, ze nie za bardzo w sytuacjach opisywanych w watku wink
        • wilma.flintstone Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 11:29
          falka32 napisała:

          >
          > Jesteś przekonana, że w każdym przypadku się nie da? big_grin

          O to trzeba by spytac na forum DKP big_grin
          • mruwa9 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 11:36
            taa... dziecko, masz tu piers, ale nie odchodz za daleko, zebym cie
            widziala.
            (sama tak widzialam wlasna przyszlosc wink )
    • monikamar3-3 a fuuuuj! 20.08.10, 15:18
      bleee ja ktak mozna? po papierosach i piwku ? o zgrozo!!!
    • ajsza1127 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 21:35
      Jakoś mam wrażenie że kiedyś mamy nie miały takich problemów jak dzisiejsze
      nowoczesne matki bo w butach używanych nie wolno chodzić chodzika nie wolno
      używać a i tak rosną same cherlawe te dzieciaki bo siedzą tylko przed komputerem
      i telewizorem i się w ogole nie ruszają a mamą się wydaje że to wina chodzika
      czy tego że w dzieciństwie nosiły buty po starszych dzieciach smile a wracając do
      tematu aczkolwiek zdarza mi się oblizać smoczek ale nie robię tego publicznie bo
      wiem że bym została zaraz zlinczowanasmile mój mąż myje zawsze jeszcze się mu nie
      zdarzyło oblizać smoczek moi rodzice też są przeciwnikami oblizywania ale ja
      czasem wolę oblizać smoczek niż dać dziecku taki z brudnej podłogi.
      • metodiw Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 21:40
        ajsza1127 napisała:
        a mamą się wydaje

        ????

        zdarza mi się oblizać smoczek ale nie robię tego publicznie
        Tzn. masz w nosie higienę, tylko przed ludźmi udajesz, że tego nie robisz? big_grin

        ja
        > czasem wolę oblizać smoczek niż dać dziecku taki z brudnej podłogi.

        nawet z czystej podłogi lepiej iść z nim pod kran wink
    • sinusoidaa Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 20.08.10, 22:17
      Czytam ja sobie wszystkie te wpisy i dochodzę do wniosku, ze każda
      po trochu ma rację. Jedna nie obliże, bo sama nie zjadlaby czegoś
      polizanego wcześniej przez inną osobę, drugiej to nie robi różnicy.
      I wszystko jest ok, bo jedna i druga MA WYBÓR. Dziecko takiego
      wyboru nie ma, weźmie do buzi smoczek/łyżeczkę wylizaną przez
      mamę/babcię/ciocię. Należę do tych osób, które nie oblizują smoczka,
      jeśli mogę, myję wodą (poza domem), w domu zawsze opłuczę pod
      bieżącą wodą (na marginesie, gdyby woda Żywiec leciała w kranach,
      sanepid wyłączyłby ujęcie, mam na myśli zawartosć bakterii). Nigdy
      też nie spróbuję potrawy dwa razy tą samą łyzeczką, gotując np.
      zupę. ot, takie zboczenie. Są osoby, w których domach nie zjem nic,
      bo nie lubię np. jedzenia prosto z gara, kiedy potrawa w tym garze
      ma być podana innym. po prostu tak mam i już.
      I na kolejnym marginesie, jestem brzydliwa, nie "obrzydliwa" smile
      A wracając do meritum, nie jestem zwolenniczką sterylności, dziecko
      musi wychowywać się w normalnych warunkach, powinno miec styczność i
      ze "złymi" bakteriami, żeby się na nie uodpornić. Ale dlaczego mam
      przenosić dziecku na smoczku bakterie odpowiedzialne za próchnicę?
      • memphis90 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 21.08.10, 12:02
        (na marginesie, gdyby woda Żywiec leciała w kranach,
        > sanepid wyłączyłby ujęcie, mam na myśli zawartosć bakterii)
        Bla, bla, bla, raz w badaniach sprzed kilku lat (2004 to był?) znaleziono tam
        bakterie.
    • ct19 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 21.08.10, 00:16
      mam taką sytuacje na szczepeniu-pierwsze szczepienie a wiec
      maleństwo i dylemat co ze smoczkiem. Ja młoda mama, dziecko mi się
      wygina na wszystkie strony9niecierpiał być rozbierany, ubierany),
      wrzeszczy, pielęgniarki chcą odemnie papiery. I ten dylemat-jedną
      ręką trzymam dziecko na przewijaku w drugiej smoczek. Nie wiele sie
      zastanawiajac włożyłam smoczek do buzi(chyba lepsze to niż położyć
      obok na przewijaku gdzie leżało bóg wie ile różnych innych dzieci).
      Jedna z pielęgniarek wszczęła ALARM, i kazanie łącznie z zawołaniem
      pani doktor-aby i ona mi truła... ogólnie sama sobie sie dziwie że
      sobie na to pozwoliłam ale przemilczałam całą sytuację.

      Ok, dobrze mówicie że nie powinno się tego robić i faktycznie
      lizanie smoczka przez babcie, ciotke i reszte rodziny jest
      obrzydliwe, ale nie przesadzajmy. ile razy całując swoją pocieche w
      usta(pocieche która obficie się ślini)połykacie śline dziecka i
      wzajemnie?? Ja kiedy nie miałam wyjścia brałam smoczek do buzi i
      oddawałam go dziecku... nie robiłam tego za każdym razem, ale kilka
      razy się zdarzyło i jest ok.



    • luscinia Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 21.08.10, 23:01
      Jedna z moich większych traum dzieciństwa, to kiedy miałam brudną buzię i moja
      mama pluła na chusteczkę a potem mi tą chustką szorowała pyszczydło...
      Nadmienię, że mama paliła jak lokomotywa...
      A smoczka nie oblizywałam córce, więc i synowi nie muszę, szczególnie, że mój
      dwumiesięczniak szczerze smoka nienawidzi big_grin
    • minerwamcg Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 26.08.10, 22:39
      Nie palę, zęby mam zdrowe, smoczka nie oblizywałam, bo mała miała
      przypięty do ubrania, a zresztą używała trzy miesiące i sama
      zrezygnowała. Co do całowania, oblizywania, dawania nad- czy
      odgryzionego kawałka popełniłam chyba wszystkie możliwe grzechy,
      najwyraźniej jednak dziecku to nie zaszkodziło.
    • klaudi007 do tych co oblizują 30.08.10, 12:33
      Dziewczyny piszecie że dziecko i tak wszystko wkłada do buzi ale to dopiero
      4miesięczne ZASZCZEPIONE dziecko!!! właśnie z wiekiem dziecko nabiera
      odporności... i co innego wkłądać rocznemu dziecku oblizanego smoczka (nigdy tak
      nie robie) a co innemu pchac oblizanego smoczka albo calować w usta noworodka!!!

      Ja na przykład nigdy bym sie nie napiła po moim tacie jakoś sie brzydze mama
      siostry chłopoak ok ale nie mój ojciec i wyobraźcie sobie co ja czuje jak on mi
      z dumą opowiada że jak byłam mała to jadłam pomemłane mięsko prosto z jego buzi
      FUJJJJJ Nie chciałabym nigdy wzbudzać obrzydzenia u swojego dziecka....
    • shellerka Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 31.08.10, 08:50
      przy pierwszym - nie oblizywałam, tylko leciałam wyparzać.
      przy drugim - oblizuję jak nie mam pod ręką kranu z wodą.
      przy trzecim pewnie będę wsadzać do buzi taki podniesiony prosto z podłogi.

      pierwszy - non stop chory
      drugie - ani razu nie zachorowało
    • joann_80 Re: oblizywanie smoczka przez rodziców 31.08.10, 11:49
      dla mnie to naturalny odruch, jednak jakbym miała możliwość opłukania
      smoczka to wolałabym go opłukać.
      Oblizywanie smoczka dziecka po piwsku i papierosach jest okropne i
      moim zdaniem świadczy o braku wyobraźni, jednak samo całowanie w usta
      swojego własnego dziecka jest najnormalniejsze w świecie i wszystkim
      którzy zwracali mi na to uwagę byli odsyłani na drzewo.
      Więź matki z dzieckiem jest tak silna ,że takie rzeczy dla niektórych
      "obrzydliwe" są jak najbardziej na miejscu.
      Jednak ile ludzi tyle opinii....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka