mam mały problem z Młodym i nie bardzo wiem jak reagować, doradźcie proszę.
Dziecko ogólnie jest jak aniołek ale zaczęły nam się ostatnio ciężkie dni.
Młody chce coś dostać a jak nie dostanie to jest płacz, nie taki zwykły tylko wrzask(wydaje dziwne gardłowe dźwięki a potem nakręca się coraz bardziej aż dochodzi do histerii). Bo on chce i koniec... To samo kiedy próbuje wstać przy meblach, za wysoko trochę dla niego i nie może podnieść tyłka więc od razu wrzeszczy, jak go nie zajmę czymś innym (i to nie może być stara zabawka, musi to być coś czego jeszcze nie widział/ nie dotykał) to wrzeszczy tak, że go uspokoić nie można.
I tak przez cały dzień, dziś na spacerze też tak zrobił bo widział psa i się cieszył a jak pies się schował za blokiem to od razu wrzask - musiałam go na rękach targać do domu bo nie mogłam go niczym uspokoić i tak spacerowanie nam się skończyło po niecałej godzinie
Mąż twierdzi, że nas próbuje, bo jak zapłacze to dostanie to czego chce i mam nie reagować na jego płacz to za kilka dni przestanie. A ja pękam po chwili bo on najpierw wrzeszczy a potem już naprawdę płacze, pojawiają się łezki i "krztuszenie" Zresztą uspokoić go to sztuka bez jakiejś nowości. Nie chciałabym żeby było z niego dziecko co w sklepie kładzie się na podłodze i wrzeszczy bo mama nie chce czegoś kupić ale pozwalanie mu na płacz w którym tylko się mocniej nakręca też nie wydaje mi się dobrą metodą. Więc jak odwracać uwagę, to chyba też nie za dobry sposób? Macie jakieś lepsze pomysły?