Mały ma niecale trzy tygodnie, ogromna potrzebe ssania (kciuk, paluszki, pielucha...). Przez dwa tygodnie z kawalkiem przybral prawie kilogram

, bo cycek potrzebny czasami i co godzinę... Zastanawiam sie nad odaniem mu smoka, bo sa sytuacje, kiedy ewidentnie jest najedzony, a jeszcze cos by sobie possał.
Starsza tez miala smoczek, sluzyl nam glownie na spacerach i samodzielnie go odrzucila kolo siodmego miesiaca. Karmilam ja piersia dwa lata.
Mam nadzieje, ze i teraz nie zaburze malemu odruchu ssania i nie odrzuci piersi... Tylko czy jest jakis lepszy/gorszy moment na uzycie uspokajacza?