Dodaj do ulubionych

Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zająć...

21.03.12, 11:23
Waszym maleństwem?

Mój od urodzenia wykąpał małego 2 razy i to pod moim ogromnym naciskiem. Wanienkę przynosi mi może raz na 2 tygodnie. Nie przebrał synka ani razu, raz był na spacerze. Na siłę muszę mu dawać na ręce dziecko.

Mam wrazenie,że jestem samotną matką wszystko musze robic sama...prac, sprzatac, prasować, robic zakupy itp... czy Wasi męzowie Wam pomgają w opiece nadmaluszkiem i w domu?
Obserwuj wątek
    • natalusk synek ma 3 miesiace 21.03.12, 11:24

      • kw0 Re: synek ma 3 miesiace 21.03.12, 11:40
        moj mąż bardzo dużo mi pomaga, umie się córką zająć i wszystko przy niej zrobi, jest w niej po uszy zakochany. Spróbuj jakoś męża zachęcić, żeby więcej czasu poświęcił dziecku i czasami zajął się nim przez całe popoludnie, żebyś Ty mogła odpocząć, wyskoczyć do sklepu itp. Myślę, ze Twój mąż może się też obawiać kontaktu z takim małym dzieckiem, zeby nie zrobic mu krzywdy, bo moze nie wie jak trzymac, jak zabawić takie malenstwo. Powodzenia!
    • mykejla Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 11:41
      wiem co czujesz. Czasem sobie tłumaczę, że On chodzi do pracy i jest zmęczony. Ale ja też przecież jestem zmęczona i jakby chociaż raz wieczorem zmienił pieluchę albo uspał dziecko, to ja mogłabym się zdrzemnąć. Ale nie...
      Jak już wykąpię Młodego, nakarmię i uśpię, to jeszcze trzeba pranie powiesić, naczynia umyć, poprasować i obiad ugotować i się wyspać, bo za 3h znowu karmienieuncertain
      I dziwi się, że nie mam siły i ochoty na sexuncertain
      Nawet w weekend jest a jakby Go nie byłouncertain

      I mówię, proszę: zajmij się dzieckiem, bo ja muszę..." i tu pada mnóstwo rzeczy, które muszę. A on sam z siebie nie wpadnie na to żeby mi pomócuncertain

      A tak cieszył się, że tatusiem zostanie.

      Może oni to wynieśli po prostu z domu? W ich domu ojciec nie był ojcem, który wychowuje dzieci. I myślą, że tak wygląda ojcostwo. Dlatego ja mojemu suszę głowę, że oboje jesteśmy rodzicami, oboje mamy obowiązki wobec dziecka. Ale mieszkanie też jest wspólne i też dzielimy się obowiązkami. Bo inaczej bym się zajechała albo uciekła z domu smile

      Więc nie krępuj się i warcz na męża, że ma pomóc i koniec. A jak mu się coś nie podoba, to trudno. Dziecka nie zrobiłaś w końcu sama tongue_out
      • shoja Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 11:52
        zajmuje się tak samo jak ja, a czasami nawet lepiej.
        tak samo z domem i w ogóle życiem wspólnym. jesteśmy razem i wszystko robimy razem.
        ale znam też z autopsji inny sposób działania męża/partnera - i współczuję. ja nie potrafiłam tego przewalczyć. moim zdaniem nie można tego usprawiedliwiać wychowaniem - to zwykły egoizm, brak empatii i brak wyobraźni w kwestii uświadomienia sobie jaki ogrom pracy trzeba wykonać przy opiece nad dzieckiem i prowadzeniu domu.
        • toya666 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 22.03.12, 10:35
          shoja napisała:
          > nie można tego usprawiedliwiać wychowaniem
          > - to zwykły egoizm, brak empatii i brak wyobraźni


          A ja mysle, ze obie rzeczy po troche. Moja mama tak rozpiescila mojego brata (mnie nie, bo ja jestem dziewczyna (?!?!)), ze jak wracal wieczorem od kolegow, to mial kanapki przygotowane i torebke herbaty z cukrem w kubku - wystarczylo zalac wrzatkiem herbatke i kolacja gotowa. Oczywiscie brudne rzeczy mogly lezec wszedzie - no problem.

          Biedny moj brat zawsze doznawal szoku, kiedy mama jechala opiekowac sie babcia i ja przejmowalam stery w domu tongue_out

          Tak wiec uwazam, ze skoro w domu mezczyzna tak jest traktowany, to wydaje mu sie to zupelnie normalne. Takim typom trzeba wytlumaczyc, ze my nie jestesmy z pokolenia meczennic, mezczyzna tez ma cos do roboty w domu smile
        • merci77 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 25.03.12, 11:23
          gdy jest w domu zajmuję się córką, teraz jest to już prawie 3 latka.Nie ma go na codzień w domu ,bo nie pracuje w PL, jak mała miała miesiąc wyjechał na 6 tyg, byłam sama, ale dawałam radę,jednak nie miałam problemów ze snem i karmieniem małej.Mąz wraca do domu na 2-3 tygodnie i znowu wyjezdza na 4-5 tyg,takze jest steskniony i zakochany w córce.
          Po urodzeniu sama kąpałam bo wolałam ja, ale mąż przewijał, pomagał nalewać wodę do wanienki, przynosić, uczestniczył we wszystkim oprócz karmienia piersiąsmile
          gdy jest w domu, jest podział obowiązków, on np odkurza ja myje podłogi, gdy idę do pracy poproszę go o umycie okien bo ja np nie wyrobie się z czymć, to też je umyje,zrobi zakupy, pójdzie na spacer z dzieckiem, nawet potrafi ugotować obiad a w weekend robi nam śniadania naleśniki czy cosik innegosmilebawi sie z malą i wariuje.
          sprobuj pogadac z mezem, on tez powinien miec obowiazki domowe,a nie wszytsko na Twojej glowie, nie dziwie sie,ze nie masz checi na wiele rzeczy bo zwyczajnie jestes zaharowana.
      • ponponka1 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 15:09
        mykejla napisała:

        to jeszcze trzeba pranie powiesić, n
        > aczynia umyć, poprasować i obiad ugotować i się wyspać, bo za 3h znowu karmieni
        > euncertain


        Nie upierz, nie ugotuj mu obiadu (wszak dziecko nie potrzebuje - jako niemowle wystarczy mleko i kaszki), nie wyprasuj, nie zmywaj naczyn. I powiedz muz ze jestes zmeczona zeby to robic.
        • toya666 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 22.03.12, 10:30
          Zgadzam sie z ponponka1. Ja robie tyle, na ile mam sile (zawsze). Ogolnie jestem aktywna i umiem sobie zaplanowac tak obowiazki, ze sie wyrabiam z tym, co musze. Ale uwazam tez, ze zarabianie sie na smierc jest bez sensu.

          Obiad mozna zamowic, prasowanie nie ucieknie, naczynia tez poczekaja. A zmeczona mama to nie jest dobra mama. Musisz sie wyspac.
    • panna.sarabella Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 11:46
      mój pierwszą córkę zawsze kąpał bo ja się bałam że mi się wyślizgnie z rąk wink na spacery chodził, przewijał, karmił. Jak doszłam jako tako do siebie po porodzie to dałam mu spokój w nocy i to ja nocami wstawałam, żeby sie do pracy wysypiał, ale jak wróciłam do pracy to wstawaliśmy na zmianę. Generalnie nawet mi nie pomagał tylko zwyczajnie brał udział w opiece nad dzieckiem. Ale faktem też jest, ze dużo rzeczy musiałam mu powiedzieć: zrób to i to, bo się biedak nie domyślał... i tak mu zostało do dziś wink
    • kondolyza Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 11:56
      potrafi się zająć.
      od początku mają stałe rytuały czyli kąpiel codzienna to domena męża oraz weekendowe spacery, znikają wtedy z domu na 2-3 godziny.
      to są stałe zwyczaje.
      na codzień oczywiście pomaga jeśli może, bo wraca z pracy po 16.
      zdarza się raz na jakiś czas rewizja oczekiwać i wtedy na nowo ustalamy sobie że np. codziennie będzie małą zabawiał jakaś interaktywną zabawką czy książką z której akurat się uczymy, albo raz na jakiś po potrząśnięciu że za mało tego wspólnego czasu-wychodzi wcześniej z pracy, zabiera małą na spacer.
      poza tym nigdy nie ma problemu z moimi popołudniowymi wyjściami z domu, w tym tyogodniu akurat tak wyszło że wychodzę 4 razy, on wtedy zostaje ze wszystkim i radzi sobie bez problemu, bez grymaszenia i jest bardzo zadowolony że mają swój czas.
      aha, zakupy robi mąż-wszystkie ciężkie wody, proszki, pudła, żebym ja nie musiała tego dźwigać i codziennie zahacza o piekarnię więc ja nie muszę wędrować po nie, tylko on wyskakuje z samochodu w drodze do lub z pracy.
    • sennen22 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 12:22
      Moja mała obecnie 4,5 ms, od urodzenia bardzo płakała. Po 1,5 ms okazało się, że ma bardzo duże napięcie mięśniowe i musi być rehabilitowana. Przez 1,5 ms owszem, mój mąż nie zajmował się dzieckiem, ja karmiłam, ja usypiałam, mała w ogóle niestety nie spała, ale czynnie uczestniczył, przynosił szykował wannę, mył butelki, zakupy, obiady na wynos. To był dla nas okropny czas.
      Jak zaczęliśmy rehabilitację, masowaliśmy na zmianę, te bardziej skomplikowane ćwiczenia wykonywałam sama, mąż ją masował i rozluźniał. Bał się jednak, i tak jest do dziś, chwycić naoliwione dziecko lub mokre. Każdą kąpiel od urodzenia robimy razem.

      Przełomem był mój nieoczekiwany pobyt w szpitalu. Okazało się , że mam resztki popłodu i musiałam iść na łyżeczkowanie. Dogadałam się z lekarzem, że chce zostać na noc w szpitalu. Mój mąż był pawie 2 dni kompletnie sam z małą. Miał nawet bojowe zadania, jak jechać do neurologa na drugi koniec miasta, masaże, kąpiel, w nocy też był sam - z tego co wiem spał z nią w łóżku. Zostawiłam mu kartki w kuchni dotyczące najmniejszej pierdoły, nawet takiej, że ma zalewać butelki wrzątkiem, zestaw na spacer, co ma robić rano, plus minus plan dnia, kartki wiszą do dziś.
      Dużo mu to dało, docenił moją pracę z dzieckiem na codzień, wcześniej na moje prośby pomocy odpowiadał że jest zmęczony, zestresowany etc. Od ms nauczyłam córkę zasypiać samodzielnie zarówno w dzień jak i w nocy w swoim łóżeczku, za 2 ms idę na operację wycięcia tarczycy, mąż też pewnie zostanie sam, kto uspia sam w łożeczku wie, że są gorsze dni, ale nie można się poddawać, a boję się , że mąż nie będzie miał tyle samozaparcia co ja i mi ja "popsuje" usypiając , no ale to jeszcze trochę czasu.

      Prawda jest taka, że kobiecie jest b przykro jak facet mało się angażuje. Ale prosić się o to, też przykra sprawa. Pogadać można raz, drugi. Jest jeszcze szansa, że jak dzieci dorosną, zaczną mówić, facet bardziej się otworzy ?
      • sennen22 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 12:25
        PS. Tak jak napisała przedmówczyni, nie ma tak dobrze, że wpadnie na coś sam..ale przynajmniej widać chęć i przełamanie lodów. Śmiałam się, że człowiek musi się rozchorować aby otworzyły się komuś oczy..
    • tomelanka Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 12:32
      ja kp i kapie wink
      maz wynosi pampersy zuzute irobi zakupy (ja tylko jakies drobne przy okazji spaceru, ale to maz wie co trzeba kupic i co sie konczy) big_grin
      a reszte robimy na zmiane-przewijamy, przebieramy, usypiamy, robimy herbate, wstajemy jak kweka, chodzimy na spacer (przewaznie ja, maz w weekendy, bo w tygodniu zbyt pozno wraca)
      robi tez w domu, oczywiscie jak wraca o 23 z pracy a o 4 czy 5 musi wstac to tylko rano smieci zabiera, a ja mu nawet kanapki do pracy robie wink ale jak wraca wczesniej to odkurza, laduje/oproznia zmywarke, sklada/wiesza pranie, bardzo czesto tez robi "obiad" przewaznie jemy go ok. 20 jak maly juz lezy u siebie w lozeczku

      ale zeby sprawiedliwosci stalo sie zadosc-oprocz wyniesienia smieci, zrobienia jedzenia, wyciagniecia poczty, zrobienia zakupow musze powiedziec: tomasz poodkurzaj tylko dokladnie, tomasz powies pranie, tomasz ja tez jestem zmeczona wiec do cholery oproznij pieprzona zmywarke wink hehe
      • kalina886 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 13:30
        Jak ma czas i jest w domu (a jest niestety żadko) to potrafi zrobić prawie wszystko przy dzieciach: zabawi, przewinie, nakarmi, wykąpie, wyjdzie na spacer, zrobi zakupy itp.
        Jedyne czego nie robi to nie myje tyłka pod kranem jak młodsza zrobi kupę. Husteczkami owszem wytrze, ale pod kranem się boi umyć, więc muszę ja myć, a on zakłada pieluchę.
    • boo-boo Współczuję 21.03.12, 13:31
      Tobie faceta, a dziecku ojca.
      Mój mąż mi nie pomaga- mój się najnormalniej w świecie naszym dzieckiem zajmuje jak na drugiego rodzica przystało. Nigdy w życiu nie musiałam mojego męża prosić o coś żeby zrobił- dla niego to jest normalne, że jest ojcem z prawdziwego zdarzenia,a nie tylko biologicznym.
      Takiego faceta jak twój to bym spakowała i za drzwi wystawiła- w końcu jak sama stwierdziłaś sama nieźle sobie radzisz, a po co się jeszcze nierobem w domu denerwować.
      • aniaturek0409 Re: Współczuję 21.03.12, 13:58
        Takie rady to mnie bawią. Mój jest cacy a jak twój jest be to go pogoń.
        Skoro facet wyrósł w rodzinie gdzie baba była od garów i dzieci a pan mąż od pracy i siedzenia w fotelu to trzeba sobie takiego osobnika wychować. Faceci z reguły są niedomyślni i jak im palcem nie wskażesz to nie zrobią nic ( oczywiście są wyjątki a na forum to prawie wszyscy ojcowie/mężowie są wspaniali). Mój M zabierał na spacer jak mu powiedziałam sam z siebie raczej na to nie wpadł. Jak córcia miała 3 miesiące prawie nic przy niej nie robił. Ale im dziecko było starsze tym więcej się nim zajmował. Teraz córa ma dwa lata i spędza z nią prawie całe weekendy na zabawie. Ja w tym czasie sprzątam i gotuję i tylko jedzenie im donoszę i usypiam, bo mała zasypia tylko przy piersi (chociaż klika razy zdarzyło się, że zasnęła u M). Przebieramy i kąpiemy na zmianę.
        • boo-boo Re: Współczuję 21.03.12, 19:38
          No biorąc pod uwagę, że mój się wychowywał bez ojca to na pewno dorastał w domu gdzie "pan mąż od pracy i siedzenia w fotelu" był.
          A mnie bawią takie usprawiedliwiania i porady, że męża sobie trzeba wychować. Wychowuje to się dzieci albo psa sobie można wychować- najlepiej jest się związać z kimś dorosłym umysłowo do roli męża i ojca.
          Dorosłe chłopy, a za grosz empatii i rozumu nie mają- po co sobie dziecko robić jak rola ojca ma polegać tylko na zrobieniu........
          • frytka_81 Re: Współczuję 29.03.12, 21:28
            Dokładnie, wychowywać to ja mogę moje dziecko, ale faceta?!?
            Nigdy w życiu, to nie moja rola.
        • sennen22 Re: Współczuję 21.03.12, 22:08
          2 lata i usypia tylko na piersi?? O Matko...biedne dziecko, a raczej biedna TY.....aż mi ciarki przeszły na widok 2 latka ssącego cycka...
          • aniaturek0409 Re: Współczuję 21.03.12, 23:04
            a mi ciarki przechodzą jak widzę dzieci z kawałkiem śmierdzącej gumy w buzi, brrr
        • 3-mamuska Re: Współczuję 30.03.12, 02:07
          aniaturek0409 napisała:

          > Takie rady to mnie bawią. Mój jest cacy a jak twój jest be to go pogoń.
          > Skoro facet wyrósł w rodzinie gdzie baba była od garów i dzieci a pan mąż od pr
          > acy i siedzenia w fotelu to trzeba sobie takiego osobnika wychować. Faceci z re
          > guły są niedomyślni i jak im palcem nie wskażesz to nie zrobią nic ( oczywiście
          > są wyjątki a na forum to prawie wszyscy ojcowie/mężowie są wspaniali). Mój M z
          > abierał na spacer jak mu powiedziałam sam z siebie raczej na to nie wpadł. Jak
          > córcia miała 3 miesiące prawie nic przy niej nie robił. Ale im dziecko było sta
          > rsze tym więcej się nim zajmował. Teraz córa ma dwa lata i spędza z nią prawie
          > całe weekendy na zabawie. Ja w tym czasie sprzątam i gotuję i tylko jedzenie im
          > donoszę i usypiam, bo mała zasypia tylko przy piersi (chociaż klika razy zdarz
          > yło się, że zasnęła u M). Przebieramy i kąpiemy na zmianę.


          NO racja,moja przy corce 2 razy zmienil pampersa z kupa,przez caly okres pieluch 18 miesiecy.Za to poswiecal czas starszemu synowi.
          To tez pewnie powinnam za drzwi wystawic.

          Teraz przy najmlodszym synku zmienia i to z juz 4.5 roku i smieje sie ze to zemsta ze corki nie przebieral.

          Poprostu robilo mu sie niedobrze i tyle.
      • spkasienka Re: Współczuję 26.03.12, 21:32
        Podoba mi się to, co piszesz. Właśnie takie mam melodyje w głowie ale odwagi mi brak.
    • gemmi18 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 14:11
      Współczuję Ci sad. Mnie z takim facetem byłoby zwyczajnie przykro. Miałabym wrażenie, że nie czuje potrzeby bycia tatą, mimo że nim się stał z własnego wyboru. A przede wszystkim pękałoby mi serce, że cierpi na tym dziecko, które nie ma kontaktu z tatą. A 3 miesiące to początek nawiązywania kontaktu przez dziecko, wspaniały czas.
      U mnie jest całkiem inaczej, na szczęście.
    • emila.dudek Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 14:36
      Współczuję...
      Mój mąż robi/robił to samo przy dziecku co ja.
      Ostatnio wylądowałam w szpitalu na 5 dni i dali sobie radę sami.
    • jehanette Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 14:43
      ... nie, mój M. nie pomaga... tylko normalnie się swoją córką zajmuje: przewija, ubiera, kąpie, nosi, śpiewa, zabawia, gada i co tam jeszcze trzeba, od pierwszych minut życia. Tylko karmię ja, bo ja mam piersi wink no i usypiam wieczorem ja, bo przy cycku.

      Może pogadaj z mężem od serca, może nie jest złym szowinistą, tylko zwyczajnie się boi, ma opory bo od małego słyszał, że facet to nie potrafi się dzieckiem zająć, że kobieta umie lepiej, że to niemęskie etc? może go ten mały człowiek przeraża troszkę? Spróbuj może go zainteresować jak mały się bawi, to może wtedy zaskoczy jakiś kontakt miedzy nimi i mąż się przełamie?
    • ponponka1 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 15:14
      natalusk napisała:

      >
      > Mam wrazenie,że jestem samotną matką wszystko musze robic sama...prac, sprzatac
      > , prasować, robic zakupy itp...

      A czemu to wszytsko robisz? Zostaw to na glowie meza.

      czy Wasi męzowie Wam pomgają w opiece nadmalusz
      > kiem

      To tez jego dziecko wiec sie nia nie opiekuje - on sie nia zajmuje

      > i w domu?

      Tak, jest typem ktoremu trzeba przypomniec, pokazac, powiedziec. Zatem ja jedynie musze dbac o to by go dopilnowac by zrobil to o co prosze smile
    • wuika Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 15:17
      Nie, nie pomagają, zajmują się. Jedyną rzeczą, którą się nie zajmuje, to karmienie piersią.
    • 18_lipcowa1 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 15:27

      > Mam wrazenie,że jestem samotną matką wszystko musze robic sama...


      jestes samotną matka
      lepiej by było kopnac takiego tate w du....
      mniej sprzątania i gotowania chociaz
    • lidek0 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 19:07
      Mój zajmował i zajmuj się na tyle na ile powinien czyli dzielimy obowiązki po połowie, od początku był włączany we wszystko. A Ty wszystko robisz sama bo sobie na to pozwalasz, przepraszam, ale tak właśnie jest. Wystarczy młodego i tatusia wystawić na spacer, zostawić ich samych w domu na kilka godzi i tatuś nabierze wprawy.
    • kamelia04.08.2007 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 20:16
      wszystko potrafi zrobic i wykąpac, i pieluche zmienic, i ubrac, i dac jesc.
      Tylko nie zawsze chce, zwłaszacza przy młodszej trzeba mu wciskac do rąk. Zajmie sie nią, jak widzi, że jestem na skraju i mam ochote młodsza rozszarpac.
    • mozyna Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 21.03.12, 22:39
      proponuje zostawic go samego z dzieckiem na dzien/kilka dni
    • syswia Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 22.03.12, 01:57
      oczywiscie, ze tak - co za pytanie
      maz od urodzenia sna uczestniczyl w pielegnacji i wychowaniu
      obecnie syn ma 2,5 roku i maz chyba wiecej sie nim zajmuje niz ja
    • melancho_lia Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 22.03.12, 07:37
      Mój mąż zajmował się maluchami od pierwszych chwil ich zycia. On przecinał pepowine, ubierał dzieciaki jeszcze na sali porodowej (pod okiem nieco zdziwionych położnych, bo "chłopy to zwykle niechętne temu są"), kąpał dzieci, nosił wyjące niemowlaki, bym choc trochę pospała, zmieniał pieluchy, wychodzil na spacer- wszystko na równi ze mną. Jednoczesnie pracował zawodowo, ale po pracy nie lezał brzuchem do góry tylko starał się mnie odciążyć.
      Zagoń swojego do roboty, zostaw mu dziecko na godzinkę i skocz do fryzjera. I uwierz, ze da sobie radę.
      • natalusk Dziewczyny pomogłyście :) 22.03.12, 07:56
        heh zobaczymy na jak długo smile Wczoraj męzowi dałam do poczytania Wasze posty i chyba się wystraszył:
        - przyniósł sam z siebie wanienkę pierwszy raz od dwóch tygodni
        - posprzątał po sobie po kolacji
        - wyniósł śmieci
        - jak poszłam spać pojechał na zakupy
        - a dzisiaj rano sam z siebie wstał i zaproponował, że zajmie się synkiem a ja mam poleżeć sobie jeszcze...

        Normalnie nie ten sam mąż i tata smile
        • sennen22 Re: Dziewczyny pomogłyście :) 22.03.12, 08:34
          Brawo za odwagę ! Nie każdy by miał siłę tak postąpić smile Gratuluje Wam i życzę powodzenia !
    • ania.stp Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 22.03.12, 08:34
      Tak sobie czytam i...są dwie grupy. Jedna to dziewczyny, które mają cudownych mężów/partnerów we wszystkim pomagających, a druga, które tego "szczęścia" nie mają i ta grupa krytykowana jest przez tą pierwszą.
      A nic nie jest czarno-białe. Ojciec mojego dziecka uwielbia spędzać z nim czas. Wszystko przy nim zrobi, jeśli trzeba. Fakt, wiele rzeczy trzeba pokazać palcem, powiedzieć, napisać na kartce, zadzwonić i przypomnieć.
      Ale w praktyce, to ja robię większość codziennych rzeczy. Co wynika z tego, że od jakiegoś czasu próbujemy zbudować sobie domek. Jego nie ma w domu prawie wcale, a jak wraca, to jest już właściwie noc. Zdarza się, że nie ma czasu wpaść do domu zjeść obiad. Tak jest od poniedziałku do soboty włącznie.Nie zawsze ma siłę, żeby wyjść nawet w niedzielę z nami na spacer. Nieraz od znajomych na ulicy słyszałam, że jestem słomianą wdową. Śmiać mi się wtedy chce. Dodam, że kiedy ja byłam w szpitalu i rodziłam młodę, na budowie trzeba było przypilnować kilku spraw, teść umierał w innym szpitalu, teściowa chorowała w domu. I lepiej bądź gorzej, ale mój partner wszystko ogarniał.
      Myślę, że tu na forum, są także dziewczyny, których mężowie/partnerzy pracują od rana do nocy, czasem nie ma ich w tygodniu wcale, bywają w delegacjach, na trasach, za granicą...
      Więc myślę, że rady na temat 'wychowywania' itp. nie zawsze są na miejscu...
      Fakt, każdy z nas pewne rzeczy wynosi z rodzinnego domu...
    • toya666 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 22.03.12, 08:54
      Wspolczuje Ci. Ale mysle, ze moga byc tego 2 powody:

      1. Wyniesione tradycje z domu. Mama wszystko robila w domu, tata pracowal a w domu odpoczywal. Mama sie nie buntowala, znaczy, ze tak bylo dobrze.

      2. Twoj maz boi sie tak malego dziecka. Albo sie krepuje, ze cos zrobi gorzej niz Ty. W koncu Ty masz juz wprawe, lepiej trzymasz dziecko, szybciej ubierasz, sprawniej przewijasz. Nie poprawiaj meza jesli zrobi cos zle.
      Moj dziadek 'nie dotykal' swoich dzieci dopoki nie skonczyly roku. Mowil, ze sie boi, ze cos im zrobi. A byl zlotym czlowiekiem i nie wynikalo to z braku checi ale z obaw. Bawil sie z dziecmi, rozmawial z nimi itd. Ale wszelkie zabiegi musiala wykonywac babcia...

      Porozmawiaj z mezem DLACZEGO sie dzieckiem nie zajmuje. Bo na kazdy powod bedzie inne rozwiazanie.
    • karol-cia15 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 22.03.12, 10:41
      mój mi pomaga co prawda w kąpaniu to baaaardzo rzadko, ale przewija małego bawi się z nim bierze na ręce, akurat na to narzekać nie mogę.
    • heja5 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 22.03.12, 11:26
      a ja myślę, że jest jeszcze jeden powód, o którym tu nie czytałam - tzn., że supermatki same wszystko zrobią najlepiej. A mężowie robiąc coś, ciągle słyszą - "zrób to tak..." , "źle robisz...", "źle trzymasz..." itp, itd.. więc w końcu przestają robić cokolwiek. Nie mówię, że tak jest w tym przypadku, ale często tak się zdarza.
      Druga sprawa - trzeba rozmawiać o swoich oczekiwaniach i dzielić obowiązki. Nie trzeba być supermatką, wystarczy być matką. Prasować można przed założeniem, a jeśli dziecko nie ma problemów skórnych to wcale nie trzeba. Generalnie wychodzę z założenia, że nie ma się co napinać - opieka nad dzieckiem to 24 godzinna harówka i ograniczam się do minimum, odsypiam razem z małym w porze drzemek, gotuję bo lubię, nie prasuję i wbrew pozorom moje mieszkanie nie zarasta brudem i nie tonę w śmieciach i brudnych ubraniach wink
      Obowiązki dzielimy na dwoje - sprzątamy razem, pranie też każde nastawić umie, ugotować też. Trzeba tylko ze sobą rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać, a jak nie skutkuje to zaniechać wszystkiego i opiekować się tylko dzieckiem. zobaczymy jak długo wytrzyma.
      • kondolyza Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 22.03.12, 13:05
        a propos prasowania-ja już dawno nie prasuję większości rzeczy, żadnych body itp. tylko takie które źle wyglądają nieuprasowane. a nasze rzeczy po prostu suszę na wieszakach-nie ma załamań i dla większości rzeczy wystarczy. koszule mąż prasuje sobie sam.
      • mgd3 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 29.03.12, 12:02
        heja5 napisała:

        > a ja myślę, że jest jeszcze jeden powód, o którym tu nie czytałam - tzn., że su
        > permatki same wszystko zrobią najlepiej. A mężowie robiąc coś, ciągle słyszą -
        > "zrób to tak..." , "źle robisz...", "źle trzymasz..." itp, itd.. więc w końcu p
        > rzestają robić cokolwiek. Nie mówię, że tak jest w tym przypadku, ale często ta
        > k się zdarza.

        O to to. Mój mąż po porodzie nie przebierał i nie przewijał dziecka - bo sama uważałam, że za mało delikatny jest i jeszcze zepsuje wink Skakał dookoła - podawał pieluszki, ubranka, wszystko przynosił/odnosił - a nawet jak po m.w. tygodniu przemógł się co do przewijania - to w wersji - "ty ją rozbierz i ubierz a ja przewinę". Samodzielnie przebierać się odważył jak już mała z miesiąc miała smile Zresztą - na wszelki wypadek wychodziłam z pokoju, bo patrzeć na to nie mogłam bo cały czas coś robił "nie tak" wink
        Ale takiego nastawienia jak u autorki wątku sobie nie wyobrażam sad Przykre to strasznie. sad
        U mnie mąż natychmiast po pracy biegł do małej i zajmował się nią do wieczora - do mnie przychodzili tylko na karmienie. Co uważałam za oczywiste - bo skoro przez 9h jej nie widzi to przecież logiczne, że chociaż ze 2 godziny przed snem chce z nią spędzić.
    • aniaurszula Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 23.03.12, 21:32
      jak przycisne to pamaga ale robi wszystko aby jak najmniej mi pomoc, najlepiej wychodzi mu usypianie dziecka i potem luz , dziecko spi a on siedzi i mowi ze pilnuje
      • pudelek09 Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 23.03.12, 22:24
        pomaga, sa w sobie nawzajem zakochani,czasem poprasuje,umyje naczynia,pojdzie z mala na spacerek,zostanie jak ja na zakupy wyskakuje
    • olka_only Re: Czy Wasi mężowie/ partnerzy potrafią się zają 24.03.12, 21:50
      może z czasem się rozkręci? może jest zagubiony...?

      U nas było odwrotnie - mąż się super odnalazł od początku. to ja już miałam większe obawy przed kąpaniem i ubieraniem niż ON...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka