moja prawie 3,5 miesieczna corka zasypia zawsze ze smoczkiem. kiedys go nie chciala i strasznie plakala czy to w wozku czy wieczorem gdy miala isc spac. jakze sie ucieszylam ze w koncu pokochala ten uspokajacz. nio ale teraz to mam ochote jej go poprosu albo wywalic albo przykleic do buzi. ona zasypia ok 20:00 i budzi sie co 3 h do karmienia. tak bylo zawsze i ok ma prawo , jest malenka . ale teraz to co sie w nocy wyprawia to juz przesada. pomiedzy pobudkami na karmienie ona z 4 razy placze - za kazdym razem jak smoczek wypadnie z buzi. musze go szukac w lozku -czasem sie uda czasem nie jak nie zdarze to placz ze hhoho. dla mnie stres i walka z czasem no i jak sie domyslacie nie spie prawie wcale. cala noc trwa zabawa w szukanie i wsadzanie smoczka do buzi.

jak wloze to znow spi jakby nigdy nic. juz zaczelam kombinowac zeb jej go przewiazac gumka dookoloa glowy albo przykleic na stale do buzi ..

to naturalnie zarty ale juz kurde powoli nie wyrabiam. mialyscie tez tak i jak sobie z tym poradzic. ? sory za bledy ale nie mam polskiej klawiatury i pisze szybko bo mala sie obudzila.