Moje drogie. Ten wątek nie jest po to, żebyście nie pocieszały i mówiły ze się nic nie stało. On nie jest też po to, żebyście dawały mi rady. On jest tylko i wyłącznie po to żebyście się nade mną poużalały i popisały jaka jestem biedna.
Przyjechałam sobie do hotelu. To mój pierwszy dzień odpoczynku. Przebrałam małego z jednorazowki w wielorazowkę. Trochę mi się nie chciało, ale stwierdziłam, że nie ma się co lenić bo przeprać wieczorem w ręku taka pieluchę to przecież dwie minutki, a jednak zdrowiej, mały w jednorazówkach czasem mi się odparza no i w ogóle. Dosłownie 5 minut później była kupa. No dobra, myślę sobie. Trudno no. Rozebrałam małego, wsadziłam pod kran, położyłam na łóżku na ręczniku i myślę sobie "tyłek lekko czerwony to ty się tu wietrz z tym gołym tyłkiem a ja wypiorę tę pieluchę". 2 minut później wracam i co? MAŁY POPRAWIŁ! W kupie był ręcznik i dwa koce - jeden nasz a drugi hotelowy. O Młodzieży nie wspomnę bo się jeszcze przeturlać po tym dała radę. KOSZMAR. Nie znoszę sprzątać kupy. To mi psuje całą radość z macierzyństwa. Właśnie dlatego staram się NHN stosować, tylko nie zawsze mi wychodzi. O JA NIESZCZĘŚLIWA

(((((( fuj.