wrzesien_2009
02.02.15, 10:52
Moj syn od urodzenia zawsze wstawał o 6...jak w zegarku.
Obecnie skonczyl 10 miesięcy i od 1 stycznia wstaje o 5 a od dobrych kilku dni o 4:30....
Nowy rok przywitał katarem i budzil się nawet co godzine chcac na rece...
Akceptowalam to ze wzgledu na chorobe....potem zaczal isc zabek...
Sytuacja się powtarzala. Domagal się rak po 20 min a budzil sie co godzinę, poltora. Nie moglam go odlozyc, siedziec ani polozyc do swojego lozka bo zaraz byl placz... tylko wzięłam na ręce to wtulal się i zasypial.
Zabek wyszedl...w nocy śpi nienajgorzej-budzi sie i domaga smoka albo jeczy -ale ranne pobudki zostaly.
W nocy synek nie je... popoludniu spi max 2h tylko raz od ok 11.
Wieczorem regularnie zasypia o 19.
Niestety pozniejsze proby polozenia go nie zdały egzaminu bo i tak budzi sie tak samo.
Wiem, że powinien sam zasypiać ale wciąż nie jest to mozliwe.
Probowalismy go nauczyc i niestety się nie udalo.
Wydawalo mi się, że im dziecko wieksze to dluzej spać powinno. Maly raczkuje, codziennie wychodzimy na spacer... powinien być zmęczony.
Jestem zmartwiona bo po pierwsze im wcześniej wstaje to później chce iść szybciej spać. ..a przecież nie mogę mu na to pozwolić bo w końcu wyjdzie na to, że zamieni sobie dzień na noc. ..pozatym przetrzymanie powoduje gorsza jakość snu.
Następny problem to taki ze lada chwila czeka mnie powrot do pracy...
Czy któraś mama miała taki problem? jak sobie radzilyscie?
Czy minęło? Rozkladam rece...