taka1edna
08.03.15, 07:44
Dzień dobry,
naprawdę nie mam pomysłu, co może być przyczyną coraz gorszej jakości snu.
Od pierwszego do piątego miesiąca przesypiana była cała noc.
W piątym miesiącu zaczęło się budzenie. Na początku raz, potem kilka razy w nocy, jak mi się zdawało, na jedzenie (karmię piersią).
Od około ósmego miesiąca dziecko budzi się co dwie godziny. Budzi się i godzinę płacze. Jeśli dam jej wtedy jeść, to cicho je, a potem wraca do płaczu (mam wrażenie, że jej obojętne, czy dostanie jeść). Działa: noszenie (aż przestanie się zanosić), a potem taką jeszcze popłakującą odkładam do łóżeczka i głaszczę ją po plecach i mówię ciii. Czasami niezbędne jest też wspomaganie się kołysanką. Gdy próbowałam w nocy zmienić jej pieluszkę albo zaproponować wodę do picia, kończyło się jeszcze większym rykiem.
Za dnia problemu nie ma:
wstaje 7.00
je o 9.00 jakiegoś owoca
śpi 11.00-12.30 (zasypia przy piersi)
je 13.00 obiad (to co jej ugotuję lub słoiczek)
je 15.00 pierś
je 17.30 kaszkę ok.110ml
śpi 19.00 (usypia przy piersi)
(przy czym te godziny są dość dokładne, nie wiem skąd się ona zna na zegarku, ale bardzo ceni sobie rutynę).
Na początku myślałam, że to można usprawiedliwić ząbkami i skokiem rozwojowym. Teraz mam wrażenie, że przez to usprawiedliwianie dziecko się zupełnie rozregulowało i naprawdę nie mam pomysłu jak to naprawić.