Tak przeglądam wątki o usypianiu i właściwie wszędzie pojawia się: nie bujać dziecka! Rozumiem dlaczego, bo dziecko się przyzwyczai. Sama mam takie przyzwyczajone

ma 2,5 miesiąca i usypia tylko bujane.
Od początku tak było, że aby usunąć musiała mu się kiwać głowa, inaczej ryk zamiast snu. Naprawdę nic innego nie pomagało: trzymanie na rękach, zostawienie w spokoju, kładzenie spać o różnych porach (zaraz po drzemce też, po pierwszych oznakach zmęczenia) i nic. I tak jest do dzisiaj. Na pierwszą drzemkę usypia po dosłownie 3 ruchach głowy, z każdą kolejną jest gorzej, wieczorem działa już tylko 15 minut skakania na piłce. Fakt, ze mogę potem odłożyć i śpi te 2-4 godziny, ale to już się robi uciążliwe, bo wazy już prawie 7 kilo.
Stąd moje pytanie: jeśli nie bujanie to co? Wyplakiwać nie chcę, czekać za drzwiami na to aż się sam ulula płaczem-mantrą nie zamierzam. Czasem odpływa przy karmieniu, ale to rzadko.
Czy jest jakaś alternatywa?