gliwiczanka1
08.10.04, 20:42
Nigdy nie sądziłam, że będę na tym forum pisać o poważnym problemie, który
dopadł mojego Michałka. Do tej pory do tych największych problemw zaliczały
się kolki, wysypki czy też trudności z karmieniem piersią. Dzis wróciłam ze
szpitala, jestem z moim 3,5 miesięcznym synkiem na trzydniowej przepustce. U
Miśka stwiedzono chorobę zwana małopłytkowości. Zaczęło się prozaicznie, od
wylwe nad oczkiem. Sądziłam, że uderzył się grzechotką. Potem pojawiły się
kolejne kwiaczki. W szpitalu na szczęście wykluczono białaczkę. Czy któraś z
was zetknęła się w praktyce z tą chorobą? Lekarze twierdzą, że jedna z jej
wersji, po podaniu wystarczającej liczby płytek krwi, ustępuje samoistnie. Są
jednak i "trudniejsze" wersje. Proszę o pomoc.