Hej! 17.03 zostalismy szczesliwymi rodzicami naszej nacudowniejszej slodkiej
coreczki- Kasi. Nie obylo sie bez komplikacki- Mala urodzila sie przez cc.
Od samego poczatku mialam problemy z laktacja, bo nie mi szansy, abym karmila
coreczke piersia (byla karmiona sztucznie), w 3 dobie byla juz ze mna na sali
i zaczela sie nasza walka o karmienie piersia.Nie bylo latwo, bo Kasia juz
zdazyla sie przyzwyczaic, ale w 4 dobie udalo nam sie i wlasciwie juz tylko
raz byla dokarmiana.W miedzy czasie na prawde wiele przeszlam. Najpierw
bpokarmu, a potem zastoj i ogromny bol! Polozne sciskaly mi piersi powodujac
dodatkowy bol, a mleko i tak nie lecialo. Dopiero jedna z bardziej
humanitarnych i doswiadczonych pan podlaczyla mnie do laktatora. W ten sposob
udroznily sie kanaliki mlekowe i poplynela (choc nie od razu) "rzeka mleka".
Teraz juz od 2 dni jestesmy w domu i mimo, iz bardzo ciesze sie z karmienia
piersia, za kazdym razem przezywam koszmar! Gdy corka zaczyna ssac i pare
mniut poznie, odczuwam straszny bol i to wcale nie brodawek, a calej piersi
piersi. Czuje jakby ktos wysysal ze mnie zawartosc piersi przez mala dziurke
w brodawce. Boli mnie cala piers, do tego stopnia, ze z bolu sciskam do krwi
reke mojego meza.NIe umiem dokladnie opisac bolu, ale jest na prawde wielki.
Chcialam mala karmic do 6 m-ca zycia, ale juz teraz zastanawiam sie jak to
zniose. Na prawde boli!!!
Moze ktoras z Was miala cos podobnego, choc nikomu nie zycze

( Czy to
kiedys minie? Ten wstretny bol odbiera mi radosc karmienia. HELP!
Pozdrawiam- Asia