Dodaj do ulubionych

chrzciny dziecka nieślubnych rodziców-pomocy?

24.04.05, 00:00
Musimy zorganizować chrzciny naszej córeczki, ale same schody, bo nie mamy
ślubu. Czy ktoś już wydeptał jakąś drogę w Warszawie lub okolicach. może
gdzieś jest jakiś przyjazny ksiądz, który ochrzci dziecko nie patrząc na życie
rodziców.
Proszę o wszelkie informacje.
Dzięki
Monika, mama Maji
Obserwuj wątek
    • malgra Re: chrzciny dziecka nieślubnych rodziców-pomocy? 24.04.05, 00:07
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=23061320
    • anna_adamowicz Re: chrzciny dziecka nieślubnych rodziców-pomocy? 24.04.05, 10:27
      hej nie wiem jakiego typu masz problem i do jakiej parafii nalezysz poniewaz zadna z nich nie powinna stwarzac problemu wydaje mi sie ze to zalezy od ksiedza[oni tez nie wszyscy sa tacy swieci] nasze chrzciny odbyly sie w malym miasteczku bez problemu dlatego nie martw sie jak nie twoja parafia to inna obok dopusci twoje dziecko do chrztu to dzis nie az taki problem .a wszyscy czepija sie slubu och ten swiat zeby tylko kazda para po slubie dobrze wychowywala dzieci izyla zgodnie z kodeksem moze tez pomyslala bym o slubie nie martw sie
      • agus8 Re: chrzciny dziecka nieślubnych rodziców-pomocy? 24.04.05, 11:37
        to zalezy od ksiedza, ja wlasniemam chrzciny za soba i tez nie mamy slubu.
        Mozesz to zrobic bez zadnych przeszkod w kosciele na pl.Trzech Krzyzy, ale tam
        trzeba miec zaswiadczenie ze swojej parafii, a pytalas sie juz u siebie? tez
        myslalam ze bedzie problem, ale nie bylo, wazniejsze bylo:chrzestni i co
        laska..no i ok.
        • azia2004 Re: chrzciny dziecka nieślubnych rodziców-pomocy? 24.04.05, 13:06
          My mamy slub cywilny, czyli w oczach kosciola jestesmy single.
          Moj ksiadz, bardzo ortodoksyjny nie robil problemu z chrztem.
          Musialam miec tylko zaswiadczenie ze swojej obecnej parafii. Gorzej z
          chrzestnymi, bo tu juz numer bez slubu nie przejdzie.
          Musza miec zaswiadczenia o praktykowaniu.
    • maya_maya pytałam w swojej parafii 24.04.05, 20:58
      no i proboszcz, podobno strasznie fajny gość, powiedział, że nasze dziecko w
      świetle kościoła nie może zostać ochrzczone, bo my nie mamy śłubu i ...bla,bla,bla
      Ale on, proboszcz, gościu, który ma pewne przywileje, może dać jakąś tam
      dyspensę, jak obiecamy, że się pobierzemy i zrobi wyjątek i ochrzci dziecko w
      sobotę ( a nie w niedzielę) po mszy.

      taaaa, tyle, że my nie planujemy ślubu i nie chcę mu obiecywać czegoś do czego
      nie jestem przekonana. Zdziwił mnie fakt, że dziecko może być ochrzczone jak ma
      ślubnych rodziców. Kurna, kiedyś robili krucjaty, chrzcili muzułmanów i podanów
      grożąc im śmiercią, a tu takiego niewiniątka nie chcą ochrzcić, bo rodzice nie
      mają ślubu...........

      dlatego pytam o takich duchownych, którzy nie ocenią mojej córeczki miarą mojej
      krnąbnąści tylko przyjmą w grono chrześcijan i już...
      • olcia3221 Re: pytałam w swojej parafii 25.04.05, 01:42
        idz do innej parafi łaski ci nie robi i nie musi wymuszacz slubu! jego zasranym
        obowiązkiem jes przyjąc dziecko do koscioła odprawic egzorcyzm i ochrzczic
        dziecko! a slub chce wymusic bo to dodatkowa kasa dla nich!ja chrzciłam dzis
        maleństwo i w katedrze miałam sie tłumaczyc przed proboszczem jakie sa
        przeciwnosci by go zawrzec a w innym kosciele nawet nie pytali o slub ani nawet
        ojca dziecka wazna była tylko wola ochrzczenia dziecka!
        • rafal_h1 Re: pytałam w swojej parafii 25.04.05, 07:29
          Cześć!

          Też tak myśleliśmy - jednak okazało się inaczej. Zostawiam to bez komentarza,
          bo po co się denerwować. Dla Toruniaków w takiej sytuacji proponuję omijać
          katedrę i pojechać pod miasto.

          Pozdrowienia
          Rafał
          • moniaweg Re: pytałam w swojej parafii 25.04.05, 07:39
            Mieszkam w Lodzi, w tamtym roku moi znajomi rowniez bez slubu (nawet cywilnego)
            ochrzcili dziecko bez problemu.
            Rowniez uwazam, ze to kwestia ksiedza.
            Powodzenia!

            Pozdrawiam Monika mama Mai smile)))
      • ggosia1 Re: pytałam w swojej parafii 25.04.05, 07:56
        He4j, miałam te sama historię, ale może jeszcze gorzej, bo w ojciec nie tylko
        innej wiary, ale też koloru... a księdza nigdy nie przyjęliśmy (nb, w tym czaie
        zawsze byliśmy w pracy)a działo to sie w centrum oświerconego katolicyzmu, w
        krakowie, 1 km od rynku głónego. tez ewentualny chrzest poza msza w sobote.
        wściekłam się, popłakałam etc, i po prostu poszłam nie do swojej parafii, tylko
        do innej, znanej z otwartości,prowadzonej przez kapucynów gdzie po prostu
        wyłożyłam kawę na ławę co chcę, beż żadnych kompromisów. I ojciec był bardzo
        zdziwiony, chrzest był normalny z innymi dziećmi w niedzielę.tylko ojciec
        musiał odbyć bardzo przyjacielska pogawękę z przeoryem czy cos i podpisac zgodę
        na wychowanie dziecka w wierze katolickiej. tak naprawdę bardzo miło wspominamy
        to wydarzenie
        • alicja0 Re: pytałam w swojej parafii 25.04.05, 10:42
          Dziwi mnie to, że osoby bez ślubu kościelnego chcą ochrzcić dziecko. I to bez
          ślubu kościelnego, nie żeby nie mogli, jak np. rozwiedzeni, ale "do czego nie
          jestem przekonana"..??!
          W Kościele Kat. chrzest to nie fajna tradycja rodzinna, nawet jakby ksiądz był
          niehalo i liczył tylko na kasę itp.
          Ale - mniejsza z tym.
          Po ww. postach widać wyraźnie, że mamusie w przeważającej większości nawet nie
          wiedzą jakie są warunki wymagane do realizacji chrztu, skoro piszą w tonie,
          jakoby chrzest się każdemu należał bez wyjątku (a tekst o zasranym obowiązku..
          afuj).
          Kościół Kat. zachęca do chrztu dzieci i to już te najmłodsze, nawet
          kilkudniowe. Chrztu z reguły nie powinno się odmawiać, CHYBA ŻE proboszcz w
          wyniku rozmowy z rodzicami dziecka nabędzie przekonania, że rodzice nie są w
          stanie wychować dziecka po katolicku lub ich pojęcie o chrzcie nie jest spójne
          z nauką Kościoła Kat. Wówczas roztropnym jest odsunąć chrzest dziecka na
          później, a jednocześnie podjąc starania o powrót rodziców dziecka na "łono
          Kościoła" np. poprzez ich udział w katechezach przygotowujących do ślubu
          kościelnego itp. A nóż, może się nawrócą..
          Cóż, wiara jest ostoją Kościoła wink
          Dlatego w jednym kościele proboszcz nie wyrazi zgody na chrzest, a w innym
          kościele chrzest będzie bez problemu. Tylko dlatego tak się dzieje, że w jednym
          kościele proboszcz nie jest przekonany, że rodzice wychowają dziecko po
          katolicku, a w drugim kościele mają dużą nadzieję, że jednak jakimś cudem uda
          się tym rodzicom wychować dziecko po katolicku. I tyle. Szukajcie, a
          znajdziecie wink)
          Na marginesie: pieniądze dawane księdzu z okazji sprawowania sakramentu chrztu,
          ślubu itd. to nie zapłata w rozumieniu handlowym, więc "skoro płacę, to
          wymagam".
          Pieniądze stanowią ofiarę, z której wierni utrzymują swoich kapłanów, bo gdyby
          ich nie utrzymywali, to by ich nie mieli. To dość oczywiste. A gdyby ich nie
          mieli, to nie mieliby również dostępu do sakramentów. Dlatego wspólnota
          wiernych wręcz z ochotą powinna wspierać swoich kapłanów (jak również
          utrzymanie swoich świątyń), jeśli zależy im na posiadaniu takowych.
          Ale sakramenty są również udzielane "bezpłatnie" jeśli warunki finansowe nie
          umożliwiają przekazania ofiary. Tylko głupio gadać o kiepskich warunkach
          finansowych, jakoby kogoś nie było stać na ofiarę na kościół, gdy jednocześnie
          wyprawia huczne wesele albo na chrzciny kupuje wystawną wyprawkę...
          Natomiast nie bronię tu pazernych księży, bo i tacy się przytrafiają.
          Życzę jednak, żeby z chrztem się Wam powiodło smile)
          • marjotka Re: pytałam w swojej parafii 25.04.05, 11:21
            A czy ktos moze chrzcil gdzies w Poznanaiu, gdzie obylo sie bez problemów?

            Pozdrawiam
            • basiadahl Re: pytałam w swojej parafii 27.04.05, 22:18

              My chrzcilismy dziedziaszka w Lodzi, w mojej parafii. Obylo sie bez problemow
              (tata jest protestantem). Obiecalismy, ze wezmiemy slub, im wczesniej, tym
              lepiej (powiedzial ksiadz). Ale jeszcze do tego nie doszlo.
              Pozdrawiam mocno
              basia i antos
          • maya_maya Re: pytałam w swojej parafii 25.04.05, 19:00
            A mnie dziwi, że Ciebie coś dziwi w sytuacji, której do końca nie poznałaś.
            Wrzuciłaś do jednego worka wszystkich, kórzy nie wzięli ślubu.
            Jeśli dla Ciebie "przekonanie się" własne co do słuszności pewnych wydarzeń nie
            jest istotne to współczuję. To pewnego rodzaju ograniczenie, ale i wygoda.
            Powiedziane zostało, że śluby się bierze i już - więc bierzmy - nie ważne, czy
            ktoś wierzy w to czy nie.
            Znaczenia ofiary również nie musisz nikomu tłumaczyć - każdy wie na czym polega
            - a z sakramentem udzielanym bezpłatnie się nie spotkałam, nawet w tych
            najbiedniejszych rodzinach.
            Jak znasz przykłady, to chętnie posłucham, włącznie z namiarami, przyda mi się
            do reportażu przygotowywanego dla gazety, niestety do tej pory nie udało mi się
            nic zdobyć.
            Chrzest to sakrament, który jest wejściówką do Rodziny Bożej. Nikt do końca nie
            wie, czy będzie w stanie wychować dziecko po katolicku, ale tak się zakłada i
            tak się przyrzeka. W końcu o ile jestem osobą zdrową umysłowo i mam prawo wyboru
            to mam prawo do złożenia przysięgi. A skoro przysięgam to biorę to na siebie,
            więc spełniam kryteria.
            Dziwi mnie Twoja postawa, która zalatuje mi lekką dewocją, ale szanuję Twoje
            zdanie. Taka osoba jak Ty powinna poczytać sobie przypowieści biblijne, a
            szczególnie o synu marnotrawnym.
            Nie zgodzę się, że roztropnym jest odsunąć chrzest dziecka na póżniej, bo
            rodzice decydują, że chcą by och dziecko przyjęło wiarę i przyrzekają i koniec.
            A jeśli ksiądz nie wierzy to niech się modli o głębszą wiarę w ludzi a nie
            odsyła ich z kwitkiem.
          • olcia3221 do alicji0 26.04.05, 01:47
            tak,chrzest nalezy sie kazdemu bez wyjątku kto wyraza taką wole!tak wierze w
            Boga a kapłan jest sługą Bozym którego rece sa wykorzystane do udzielenia
            sakramentu!a jesli czyjes pojecie o chrzcie nie jest spójne z nauką koscioła to
            ma to uswiadomic skorygowac i nauczyc na naukach przed chrzcielnych!swiątynie
            mozna utrzymac z ofiar codziennych(udzielając sakrametu zyskuje jednego
            wiernego więcej który moze pózniej ofiarowac co dzień jak mu sie w zyciu
            powiedzie) a nie z udzielania sakramentów a jak sie okazało(przy okazji smierci
            Karola Wojtyły)msze mogą odbywac sie równiez pod gołym niebem i zapewne bedzie
            na nich więcej wiernych bo i zbłąkane owieczki mogą trafic! nie jest moim
            obowiązkiem utrzymywac księzy worzących d... mercedesami! i nie jest prawdą ze
            by ich nie było gdyby nie kasa bo co nie którzy mają jeszcze powołanie i
            zmiezają tropem swietego Franciszka i innych a nie kierują sie zasadą:"Kto ma
            księdza w rodzinie tego bieda ominie"!
            • ezagraj Re: do alicji0 26.04.05, 10:36
              Prawda jest taka że każdy ksiądz to tylko człowiek i popełnia błędy. Nie
              popieram zakazu odmawiania chrztu świętego dzieciom ludzi którzy nie maja ślubu
              kościelnego poniewaz to w życiu różnie bywa. Może kiedys się zreflektują i
              wezma ten ślub jeszcze inni nie mają tej możliwości i mieć nie będą. Co do
              ofiar i ich słuszności to polemizowałabym czy są słuszne i uwierz to wcale nie
              jest tak że jak powiesz że cie nie stać na tyle to każdy ksiądz ci powie ok to
              daj tyle na ile cię stać. My mieszkamy z mężem w Kielcach i tu w Katedrze w
              której oboje byliśmy chrzczeni chcieliśmy wziąść ślub (mój mąż w chwili naszego
              ślubu nadal był parafianinem tego kościoła) usłyszeliśmy że ślub to kosztuje bo
              padło ptanie chcecie świece odpowiedz chcemy , chcecie dywan , światło ect.
              odpowiedz chcemy i wyszło 2500zł no to sorry ale mnie nie stać. I co taka musi
              byc ofiara bo ksiądz musi mieć windę i złote krany? (tak u nas w Katedrze tak
              jest dlatego min. Papież Jan Paweł II jak był to się bardzo zdenerwowal i nie
              spał w Katerdze tylko poszedł do seminarium i było zamieszanie bo Papież zginął
              a plebania stoi otworem dla niego. Przepraszam Cię bardzo jak uważasz że księża
              powinni żyć w takim przepychu którego nawet w Rzymie nie ma, a oni ponoc
              przyrzekali żyć w ubustwie) . Muszę jednak Was pocieszyć że są księża z
              powołania. Moi rodzice teraz mieszkaja od kilku lat pod Kielcami w Samsonowie
              gmina Zagnańsk i tam jest ksiądz Stanisław który udziela sakramentów nawet za
              darmo. My za ślub i za chrzciny naszej córki dawaliśmy datek tyudzień po
              sakramencie i ksiądz nas się pytał czy aby napewno ma to od nas przyjąc bo może
              nam te pieniądze są bardziej potrzebne niż jemu. Za ślub ofiara była 350zł i
              ksiądz się cieszył a za chrzciny 100zł w Kielcach bez 400zł nie podchpodz bo
              jest co łaska ale nie mniej niż...
              Smutne to, że takich księży jest mało, a naszą wiarę niejednokrotnie
              postrzegamy przez takich księży którzy biorą i czasami odwracamy się od
              Kościoła choć tak nie powinno być.
              Pozdrawiam Edyta
              • odojoachim do moniaweq 26.04.05, 11:23
                czy mozesz powiedziec gdzie chrzcili? szukam kosciola gdzie moge bez problemow
                ochrzcic dziecko, jestem po slubie cywilnym, nie chodze do kosciola juz 2 rok.
                moze wiesz gdzie twoji znajomi chrzcili i czy u nas tez nie bedzie problemu
                • moniaweg Re: odojoachim 26.04.05, 15:03
                  W kosciele w Lagiewnikach

                  Pozdrawiam Monika
          • izia30 Re: do alicji 26.04.05, 12:27
            co do opłat co łaska to z moich doświadczen w wielu kosciołach w warszawie
            niestety jest normalny cennik, i nikt nie moze zapłacić mniej niz to jest
            ustalone, oczywiście wiecej jaknajbardziej mile widziane.
            też nie mam ślubu koscielnego, też nie widze takiej potrzeby, jeżeli rozmawiamy
            w kategoriach Boga, to ja wierzę ze w jego oczach jesteśmy małzonkami, bo nie
            wazne gdzie i co sobie slubjemy, i za ile, ważne że uczciwie. bo ja chcę byc
            uczciwą żoną i matką przed bogiem a nie księdzem. i nie wierzę żebym się
            nawróciła po wysłuchaniu nie wiadomo ilu godzin bzdurnego kazania ksiedza, który
            o małzeństwie wie tyle ile sam wyczytał z ksiażek.
            wiele z nas chce ochcić dziecko, nie tylko z wiary ale i koniecznosci, bo Polska
            niestety jest krajem fanatyków, czy wiesz jak sie traktuje dzieci które nie idą
            do komunii jak inne? bo ja wiem. i dlatego chcę ochrzcić swoje dziecko,
            tak wogóle uwazam ze chrzest niemowlaka to nic innego jak narzucanie temu
            człowiekowi wiary, a tak nie powinno być, ale niestety istnieje taka
            koniecznosc, po to by dziecko mogło spokojnie dorastac.
    • wiosenna_anna Re: chrzciny dziecka nieślubnych rodziców-pomocy? 26.04.05, 11:43
      maya_maya napisała:

      > Musimy zorganizować chrzciny naszej córeczki, ale same schody, bo nie mamy
      > ślubu. Czy ktoś już wydeptał jakąś drogę w Warszawie lub okolicach. może
      > gdzieś jest jakiś przyjazny ksiądz, który ochrzci dziecko nie patrząc na życie
      > rodziców.

      dlaczego MUSICIE?
      dlaczego nie poczekacie az sama zadecyduje czy chce byc ochrzczona?
      dlaczego wy wybraliscie zycie bez ślubu - niezgodnie z naukami Kościoła a ją na
      siłę chcecie uczynić "chrześcijanką"?
      • magdaaa73 Re: chrzciny dziecka nieślubnych rodziców-pomocy? 26.04.05, 11:59
        Też nie rozumiem konieczności-może dlatego,że rodzina krzywo patrzy.Obłuda...
        Możesz dokonać chrztu z wody w obecności świadków -ksiądz do tego nie jest
        potrzebny.Wtedy to nic nie kosztuje.Przecież juz zyjecie bez ślubu.A dziecku
        nie dacie wyboru? A jaki przykład katolicki dacie(przecież po to sie chrzci)-na
        starcie życie wg Kościoła w grzechu.Nie mówie o rozwodnikach-bo tym księza nie
        odmawiają chrztu.
        • maya_maya Do wszystkich mądrali! 28.04.05, 13:47
          Nie rozumiecie "koniczności" chrztu, bo z tego co widzę zrozumieć nie chcecie.
          Nikt się mnie nie zapytał czemu chcę ochrzcić dziecko, ale za to wiele z Was
          pisze o tym, że konieczność wypływająca z układów rodzinnych to obłuda!
          Zatem pragnę oświadczyć, dla tych wszystkich, którzy pragnęli mnie tutaj
          umoralniać, że chcę ochrzcić dziecko ze względu na to, by znalazło się w
          Rodzinie Bożej, dlatego, że jak przydaży się choroba lub wypadek i jak dziecko
          umrze, to żeby miało wstęp do raju, bo teraz póki nie jest ochrzczone nie ma,
          dlatego, by dostąpiło sakramentu, który niesie za sobą dary od Boga.
          Dlaczgo kojarzycie ślub rodziców z chrztem dziecka?? Piszecie o życiu w grzechu
          i takie tam banały... A wzięłyście pod uwagę, że ojciec dziecka jest ateistą i
          ślub byłby tylko wydarzeniem rodzinnym a nie prawdziwym sakramentem. Może chcę
          przygotować go na tę chwilę, zapoznać go z Bogiem, sprawić by uwierzył i
          pokochał, a nie odbębnił przysięgę w garniturze.
          A jeśli chodzi o dawanie wyboru, to sorki, ale ja mam prawie 30 lat i mogę
          decydować o sobie bardziej niż kilkumiesięczne dziecko. Po za tym co oznaczają
          wogóle słowa "a dziecku nie dacie wyboru"???
          Jeśli Wasze dziecko zechce mieć pierwszą inicjację seksulaną w wieku 10 lat, czy
          dacie mu wybór??????????????
          Zapraszam do dyskucji.
      • k.tomaszewska Re: chrzciny dziecka nieślubnych rodziców-pomocy? 09.05.05, 22:20
        My mamy tylko slub cywilny (moj maz jest po rozwodzie i wedlug Kosciola nasze
        malzenstwo jest niewazne)i wlasnie bedziemy chrzcic Igorka w Żyrardowie. Nie
        bylo najmniejszych problemow. Ksiadz tylko powiedzial, ze nie mozemy pojsc do
        spowiedzi bo w naszym przypadku jest to mozliwe jedynie gdy bedziemy
        slubowac 'biale malzenstwo' lub tez mozemy poprosic o spowiedz w przypadku
        choroby, wypadku itd. Dlatego tez nie wymagali od nas zaswiadczenia o
        spowiedzi - jedynie od rodzicow chrzestnych.
    • mamakrolika Re: chrzciny dziecka nieślubnych rodziców-pomocy? 27.04.05, 22:32
      Ja powiem, ze sie strasznie czepiacie albo księży albo chrzczenia albo Moniki. Ja tez przeszłam swoje jeśli chodzi o ślub, różnych księży i ludzkie opinie ale nie będę się wywnętrzać.
      Moniko spokojnie ochrzcisz swoje dziecko w kościele parafialnym w Falenicy. Porozmawiaj z księdzem proboszczem- Markiem, naszym chrzestnym rodzicom nawet zaświadczenia odpuścił, naprawdę mądry facet. Życzę wszystkiego dobrego.
      Helena
      • odojoachim do moniaweq 28.04.05, 12:49
        jakbys mogla mi szczegóły troszkę naświetlić, tzn. ile ksiądz chciał, jakie
        papierki itp. byłabym ci wdzięczna, oczywiście jeżeli wiesz coś. proszę bo ja
        nie mam jak tam pojechać się dowiedzieć. mieszkamy w Rumii, koło 3-miasta, a w
        łodzi chrzcimy bo tam cała nasza rodzina. bardzo wielkie dzieki jakby co.
        • moniaweg Re: do odojoachim 29.04.05, 08:14
          Moze popros kogos z rodziny, zeby podeszli do sekretariatu koscielnego najpierw
          w Twojej parafii i dowiedzieli sie, czy chrzest dziecka w Waszym wypadku jest
          mozliwy. W Lagiewnikach warunkiem chrztu byla obietnica zlozona ksiedzu, ze
          rodzice sie pobiora (oni naprawde maja taki zamiar, ale w blizej nieokreslonej
          przyszlosci).
          Kazda parafia ma swoje zwyczaje - niektore wymagaja dowodow (karteczek) ze
          spowiedzi od chrzestnych, inni potwierdzenia ze swojej parafii, ze chrzestni
          moga byc chrzestnymi.
          Ja za chrzest bede placila 100zl pomimo tego, ze corcie bede chrzcila w sobote,
          a nie standardowo wniedziele.
          Polecam tez ksciol na Sienkiewicza przy Tuwima (chyba "Trzech krzyzy"?), z tego
          co slyszalam tam tez sa zyciowi ksieza smile

          Powodzenia
    • marceliszpak79 Re: ja też miałam ten problem... 28.04.05, 07:48
      Z punktu widzenia przepisów Kościoła nie ma czegoś takiego jak zakaz chrzczenia
      dzieci, nawet nie-katolików, więc argumentowanie odmowy brakiem ślubu
      kościelnego itp to zmyłka. Z punktu widzenia kapłana należy się jednak
      zastanowić po co sie to robi, czy jest to tylko wrzucenie dziecka do wody, czy
      coś WIĘCEJ za tym stoi - wiara, wychowywanie w wierze itd. Każdy sakrament ma
      swoją godność i tej godności bronią kapłani, od których zależy decyzja.
      Udzielenie sakramentu to w końcu nie kilogram mąki, którą można kupić w
      supermarkecie, a wielu ludzi tak to traktuje, co jest zwykłym świętokradztwem.
      Z punktu widzenia bezpieczeństwa duchowego dziecka, każdy może w krytycznej
      sytuacji ochrzcić dziecko kreślac znak krzyża na jego czole, nawet nie
      chrześcijanin i wola ta jest wiążąca dla Boga.

      Na temat chrztu poczytać możesz pytania i odpowiedzi tutaj:
      www.mateusz.pl/pow/040509.htm
      www.mateusz.pl/pow/030503.htm
      Polecam zresztą inne odpowiedzi dotyczące chrztu:
      www.mateusz.pl/pow/poprzednie.htm
      www.mateusz.pl/pow/
      A TERAZ DO RZECZY smile - na Służewiu jest Zakon Dominikanów, na ulicy
      Dominikańskiej, bodajże numer 2. Mogę dzisiaj spisać terminy otwarcia
      kancelarii i jakiś kontakt, jeśli chcesz. Z ojcami i proboszczem gada się tu
      jak z najlepszym przyjacielem i klimat jest zupełnie inny niż zazwyczaj w
      parafiach, zawsze Cię wysłuchają, pójdą na rękę i spróbują znaleźć rozwiązanie
      problemu. Dla mnie był to właśnie koniec problemów z chrztem, które tworzyli mi
      kapłani w innych parafiach i gorąco polecam ten Zakon.
      • alicja0 Re: ja też miałam ten problem... 28.04.05, 15:06
        maya_maya:

        czas zacząć czytać posty, do których się ustosunkowujesz. Wystarczyło mi
        stwierdzenie, że nie jesteś przekonana do ślubu kościelnego, żeby się dziwić
        dlaczego chcesz chrztu dziecka, bo to świadczy wyraźnie o tym jakie masz
        podejście do wiary i sakramentów.
        Piszesz, że mąż jest ateistą, a Ty, wierząca katoliczka chcesz go przybliżyć do
        wiary, wychodząc za mąż bez ślubu kościelnego, rozpoczynając z nim współżycie
        seksualne (bo rozumiem, że dziecko jest wasze, a nie adoptowane) czyli czynisz
        wszystko, aby utwierdzić męża ateistę w przekonaniu, że dobrze wybrał nie
        wierząc w Boga, bo nikt, nawet jego ukochana żona sama nie wierzy, w to co się
        deklaruje - nie wyznaje wiary katolickiej w całej jej nauce, tylko sobie
        wybiera, co jej wygodniej. Chrzest dziecka na przykład Ci pasuje, bo to
        takie "w razie czego", gdyby dziecku się coś stało, to dziecko ma bilet do
        Nieba.
        Kobieto, jakże się sama oszukujesz.
        Jeśli masz trudności z ustaleniem co powinna zrobić katoliczka, która pokocha
        ateistę, to przeczytaj sobie jeśli już nie katechizm KK, to np.Quo vadis big_grinDD
        Dla leniuszków - jest wersja zekranizowana.
        A na poważnie - istnieje możliwość ślubu kościelnego dla pary, gdzie jedna z
        osób to ateista (przysięgę składa osoba wierząca). Wystarczy tylko chcieć się
        dowiedzieć, a nie zaczynać życie nie po katolicku naiwnie się tłumacząc, że
        przecież nie mam wyboru.
        ALe gdyby nawet nie było takiej możliwości zawarcia zw.małżeńskiego - czyż
        prawdziwie wierząca katoliczka nie powinna jednak wstrzymać się ze ślubem, do
        czasu aż przyszły mąż się nawróci, zamiast rozpoczynać życie rodzinne w grzechu.
        Gdzie tu logika, albo - gdzie tu wiara?
        Jak chcesz kogoś nauczyć kochać Boga, skoro nie praktykujesz wiary, którą - jak
        domniemuję - wierzysz, że otrzymałaś od Boga w Kościele Katolickim?

        TO nie moja prywatna nauka, ale nauka Kościoła, stąd DZIWI mnie fakt, że ktoś
        nie ma przekonania (z jakichkolwiek względów) do ślubu kościelnego, (a więc tak
        naprawdę trudno tu mówić o świadomym praktykowaniu wiary katolickiej w świetle
        nauczania Kościoła Katolickiego), ale upiera się przy chrzcie dziecka.

        Co do czytania przypowieści bibilijnych - czytam razem z przypisami smile)
        I czytam komentarz KK do tych nauczań - może dlatego różnimy się w poglądach.

        Natomiast o tym, że roztropnym jest odsunąć chrzest na później - to znów nie
        moje prywatne poglądy, ale oficjalna nauka Kościoła.
        Możesz się z tym nie zgadzać, ale .. jeśli komuś zależy na włączeniu dziecka do
        Kościoła Kat. (i jakiegokolwiek innego) musi respektować jego naukę, a nie
        liczyć na to, że Kościół dostosuje się do jego widzimisię.
        To działa we wszystkich grupach zformalizowanych: prywatnych szkołach,
        stowarzyszeniach itd. Chcesz być w tej grupie - musisz resektować ich zasady.
        Jeśli nie, to albo sam sobie utwórz swoją grupę, albo cierp w milczeniu.

        Natomiast w kwestii bezpłatnych sakramentów - już na tym wątku ktoś podał taki
        przykład, więc słabo szukasz. Ja wyszłam za mąż, gdy mąż jeszcze studiował i w
        warszawskim kościele akademickim zwolniono nas z jednej z opłat, BO dobrze
        znali naszą sytuację finansową, nie tylko z deklaracji ustnych.

        olcia3221:

        może wpierw rodzice udadzą się na nauki przedchrzcielne, a potem poproszą o
        sakrament, skoro nie wiedzą na czym sprawa stoi?
        Co do utrzymania kościoła z ofiar codziennych - toć się uśmiałam!!!
        Kobieto, w jakim kraju żyjesz? W Afryce? Tam zresztą również, mimo piszczącej
        biedy, parafianie z ochotą sponsorują swój kościół.
        MOże zapytaj się swego proboszcza, ile wydał tylko na same ogrzewanie kościoła,
        żeby ludziom w zimę zęby nie szczękały, a potem ile zbiera na tacę w tygodniu.
        Bo ja wiem i nawet przy podstawowej matematyce, nijak to się nie bilansuje.
        I jeszcze raz, bo może trudno to dociera:
        nie bronię księży pazernych na kasę, którzy mają super auta, złote klamki w
        oknach itd. Między księdzem pazernym, a księdzem, który ma żyć jak
        św.Franciszek czyli powietrzem i zamiast jeść ma przeprowadzać fotosyntezę w
        żołądku, jest jeszcze bardzo duża przestrzeń do dyspozycji i roztropnych
        działań parafian.
        Żyjecie Panie w Polsce, gdzie kościół stoi na każdym rogu. Nie wiecie, jak
        macie dobrze - o ile Wam zależy na dostępie do sakramentów.
        Zapoznajcie się z codziennością parafii katolickich w Afryce, w Korei, w
        Chinach, to może przestaniecie się tak rzucać.
        I jak zdarta płyta powtórzę - nie bronię księży, którzy żyją w dobrobycie, gdy
        ich parafianie ledwo ciągną koniec z końcem.
        Bronię normalnej, właściwej dla chrześcijanina postawy, jaką jest utrzymanie w
        przyzwoitości własnej świątyni i zapewnienie swojemu kapłanowi godziwego
        utrzymania, a przez godziwe rozumiem gdzie spać, co jeść, ubrać się ciepło i
        mieć działający rower lub samochód, jeśli parafia duża, a ksiądz ma zamiar
        odwiedzać swoje owieczki.
        Sama nie trawię księży bogaczy, ale to już inna opowieść.

        Izia30:

        ALeż oczywiście, że możesz wierzyć, że jesteś godziwą żoną dla swego męża, mimo
        braku ślubu kościelnego. Tak np. wierzą ateiści.
        Tylko jeśli tak mówi katolik, to jego wiara nie jest spójna z nauką Kościoła,
        którego wiarę ponoć wyznaje.
        Swoim postem tylko potwierdzasz, że nie rozumiesz czym są sakramenty, skoro
        akceptujesz chrzest dla opini publicznej. I nie bredź o Pani o prześladowaniach
        w Polsce z tytułu braku chrztu czy komunii.
        A wiesz jak traktuje się katolików praktykujących swoją wiarę "na poważnie" -
        np. zwalnia się ich z pracy, bo nie godzą się na nieuczciwe, korupcyjne
        działania swego pracodawcy.
        Mam się licytować z Tobą kto kogo bardziej prześladuje?

        Drogie Panie - zamiast sobie współczuć w jakim to okropnym państwie żyjemy,
        gdzie księża mają mercedesy i liczą na kasę od biednych parafian, może tak jak
        wyżej przytoczony tu św.Franciszek - zaczniecie same, na poważnie praktykować
        wyznawaną wiarę, zamiast wymagać jej od księży?
        Te, które znają historię św.Franciszka, wiedzą, że porzucił on bogactwo domu
        rodzinnego i postanowił żyć naprawdę wiarą, którą wyznawał. I uczynił to w
        czasach, gdy hierarchia Kościoła Kat. bardzo się wynaturzyła, rozpasała i
        pławiła w bogactwach. Można powiedzieć, że św.Franciszek przyczynił się do
        reformy moralnej Kościoła w swoich czasach.
        Więc i Wy, wierzące z całego serca parafianki swoich parafii - możecie
        rozpocząć uświęcanie własnego Kościoła - OD SAMYCH SIEBIE.
        Historia Kościoła Kat. zna takie przypadki smile)
        I zawsze dobrze na tym Kościół wychodził, a więc.. która pierwsza?
        Przypominam, że ja nigdzie nie deklarowałam, że jestem katoliczką smile))
        • mariap10 Re: ja też miałam ten problem... 28.04.05, 16:06
          AMEN. smile
        • iwo777 Re: ja też miałam ten problem... 28.04.05, 21:07
          Pewnie masz dużo racji w tym co piszesz,(pozwalam sobie na Ty ponieważ taka
          forma jest tu przyjęta), nie rozumiem tylko dlaczego dałaś sobie prawo
          oceniania i osądzania. W twych słowach daje się wyczuć pogardę dla kogoś kto
          zakłada rodzinę bez sakramentu ślubu, osobiście uważam że Bóg błogosławi nie
          tylko tym głośno krzyczącym w pierwszych ławkach w kościele, ale tym zagubionym
          i szukającym drogi do Niego także. Dowodem może być to dzieciątko, które On
          powołał do życia. Maya jest osobą dorosłą i wie co robi. Pytanie tylko co
          lepsze: szukanie prawdy i ewentualne błądzenie, czy bierne funkcjonowanie w
          naukach kościoła.
          Niech ten rzuca kamieniem, kto jest bez winy.
        • maya_maya Do alicja0 i osób o podobnych poglądach! 29.04.05, 00:20
          No moja droga. Szacuneczek dla poświeconego czasu na tą dyskusję. Szkoda tylko,
          że wszystko kupy się nie trzyma.
          Piszesz: (...)Przypominam, że ja nigdzie nie deklarowałam, że jestem katoliczką
          smile))(...)i poddajesz w wątpliwość fakt, że należysz do Kośioła, ale zapiminasz,
          że wcześniej pisałaś o tym, że wzięłaś ślub w kościele akademickim. Korelucjąc
          to z tym, że osoba, który bierze SAKRMANET w KOŚCIELE to katolik, który musi
          respektować naukę Kościoła i żyć zgodnie z jego zasadami a nie wg włąsneego
          widzimisię. Zatem, skoro wzięłaś ślub...

          Na argument z powieścią:"Quo vadis" rzeknę "Tajemnice reinkarnacji" też fajna
          KSIĄŻKA. KSIĄŻKA powtórzę.

          Nie pisałam nic o moim ślubie w żadnej jego formie, bo takowego nie było.
          Jesteśmy parą, wyznaliśmy sobie miłość, przyżekliśmy sobie być ze sobą do końca
          życia. Może powiesz, że to słabe nitki. Odpowiem - byłam ostatnio w sądzie, na
          tablicy ogłoszeniowej o wyrokach na kilkadziesiąt wywieszonych karteczek 90%
          dotyczyło rozwodów, reszta to odszkodowania i takie tam.

          Jak chcę kogoś nauczyć Boga nie praktykując wiary?????????
          Postawą uczciwej, dobrej i czułej osoby, Wspierając potrzebujących,
          niewstydzącej się miłości do Boga wśród znajomych... Widzę, że dużo czasu
          poświęcasz na pisanie postów i zagląanie na forum NIEMOWLE. Skoro taki z ciebie
          wzorowy katolik to ile razy byłaś na forum Chore dziecko, strata dziecka - albo
          na podobnym, przeczytałaś tragiczne historie matek, które marzą o tym, by
          rozmawiać o problemach typu "gdzie ochrzcić" i powiedziałaś dobre słowo.
          Znajdujesz na to czas i siły, czy tylko łatwo ci dyskutować tutaj na tym forum.
          Przeczytaj historię Stasia, który urodził się jako wcześniaczek, żył 4 godziny,
          matka nawet go nie obejrzała tylko zwinęła się do domu po porodzie. Pielęgniarki
          zdążyły ochcić maleństwo wielkości torby cukru, ale żaden ksiądz z 7
          obdzwonionych parafii nie chciał pogrzebać Stasia bo wymagana była obecność
          matki. Nie liczyło się to, że był ochrzczony wodą. Na pytanie co zrobić z
          niemowlakiem każdy odpowiadał - NIE WIEM. Tak więc Staś został ubrany w
          spzitalne ubranka, położony na tetrowej pieluszce w pudełku od butów i zakopany
          w rogu cmentarza wieczorem. I co Ty na to, kochana? Jaką zasadę Kościoła
          Katolickiego zacytujesz, by wytłumaczyć mi i wszystkim, że te zasady są ok, a
          jak chcę je zmieniać to mam być rewolucjonistką.
          A jeśli już o tym mowa, to chcę Ci oświadczyć, że jestem właśnie częścią
          rewolucji w kościele, a dzieje się to w taki sposób, że gdyby nie tysiące takich
          jak ja nikt by nic nie wskórał. Nie każdy musi być Wałęsą by obalić komunizm,
          ale Wałęsa sam by nie zrobuł jakby nie było tysięcy stoczniowców, setek
          internowanych, ucisku społecznego i milionów przykładów złego zarządzania
          państwem. Mój problem to jedne z wielu, taki ksiądz zbiera to wszystko do kupy,
          potem księża zgłaszają problem do biskupa a ten jedzie na sobór. Mam gnić pod
          mostem w imię chrztu córki? A nie pomyślałać nigdy, że opowieście o świętych
          zaierają niekiedy przenośnie...?
          Odsuwanie chrztu na później - super pomysł, tylko czemu dziecko nie może pójśc
          do nieba, jak umrze przed chrztem - bo to zmycie grzechu pierworodnego. Ja chcę
          zmyć ten grzech i już. Mówisz, że powinnam się sama najpierw nawrócić na dobrą
          drogę. A jeśli to nigdy nie nastąpi, to co? Moje dziecko razem ze mną do piekła?
          A co powiesz o dzieciach z domów dziecka, kto ma decydować o ich chrztach? Jeśli
          reguły, to równe dla wszystkich. Piszesz, że jeden ksiądz może ocenić, że jestem
          rokującą chrześcijanką, inny, że jeszcze trochę muszę nad soboą popracować,
          czyli od czego to zależy. Od zasad kościoła czy od oceny księdza. A skoro od
          oceny, bo już na to pytanie odpowiedziałaś to raczej nie należy zmieniać zasady
          tylko kryteria oceny. Czyli czynnik ludzki - i wyszło na moje, czyli sedno w
          księdzu, nie w zasadach.
          A to, że kościół stoi na każdym rogu - to bolesna prawda, bo wystarczyłby co
          drugi, a resztę można by przebudować na domy dziecka i przytółki. A jeśli chodzi
          o wielkość hołdu dla Boga to myślę, że ten drugi sposób wykorzystania kośioła
          byłby równie wspaniały.
          Podyskutujmy jeszcze trochę, bo ciekawa jestem, co zagożali katolicy na to
          wszystko. Tylko proszę o używanie racjonalnych argumentów, bo emocjonalne
          uniesienia i rzucanie moralnych hasełek umocni mnie w przekonaniach, że nie
          macie racji.
          • alicja0 Re: Do alicja0 i osób o podobnych poglądach! 29.04.05, 10:01
            Żal czytać, żal pisać... Nic nie rozumiesz - szkoda.
            JAK WCZEŚNIEJ pisałam, w Kościele Kat. ślub może wziąć katolik z niekatolikiem,
            stąd nie pisz, że muszę być katoliczką, bo... wzięłam ślub w kościele
            akademickim.
            Dalej - owszem, o ślubie nie pisałaś, ale używając pojęcia "mąż" wprowadziłaś w
            błąd, bo w prawie polskim to pojęcie jest zarezerwowane dla osobnika płci
            męskiej, który zawarł małżeństwo. Jeśli w Twoim słowniku słowa znaczą coś
            innego, niż jest to ogólnie pojęte, to nie da się z Tobą rozmawiać, bo nijak
            się nie zrozumiemy.
            A to, że rozwodów jest wiele.. co to ma do rzeczy?
            Sorry, ale to wyjątkowo .. bezsensowna logika: skoro innym się nie udało być
            małżeństwem, to ja również nie zawrę zw.małżeńskiego.
            Dla mnie takie argumenty są niepoważne.
            A to, że aktualnie Twoje dziecko nie ma nawet ochrony w prawie cywilnym (bo
            przyjęcie ojcostwa nie daje wszystkich praw, jakie ma dziecko w cywilnym
            małżeństwie), to już masz w nosie, bo "my się kochamy". Eh..

            Piszesz mi ściskające za serce doświadczenia innych ludzi. Ja też mogę napisać
            dużo innych, równie bolesnych - i CÓŻ Z TEGO?
            Że przepisy dot. pochówku na cmentarzu kościelnym są takie, że nie przewidziano
            pochówku dziecka porzuconego? A kto ma przewidzieć, że są takie wyrodne matki,
            co porzucają własne dziecko? Nawet prawo cywilne nie jest w stanie przewidzieć
            wszystkich przypadków, ale pomysł z grzebaniem dziecka w rogu cmentarza... to
            najwyraźniej efekt tego, że szpital nie chciał sprawy załatwić do końca. Są
            cmentarze komunalne, można poradzić się prawnika.. Ale rozumiem, że ludzie
            czasem nie wiedzą, co zrobić.

            Natomiast co do chrztu dziecka rodziców niepoślubionych, bo w końcu o tym jest
            ten wątek:
            chrzest dziecka to jak sama zauważasz, włączenie w Rodzinę Bożą. Poza zaletami
            chrztu jak możliwość zbawienia, są też pewne konsekwencje, które jako
            katoliczka pragnąca chrztu dziecka powinnaś wiedzieć: chrzest to zobowiązanie
            osoby przyjmującej chrzest do dążenia do świętości, do zbawienia. Jeśli osoba
            nie podejmie takiego działania i będzie trwać w grzechach, to nauka Kościoła
            mówi również o potępieniu. Nie moja wina, że taka jest nauka Kościoła Kat. ale
            tak jest. I z tego bierze się przepis, aby w sytuacji, gdy istnieją poważne
            wątpliwości co do tego, że dziecko będzie wychowane po katolicku, roztropnym
            jest odsunąć chrzest na później. Oczywiście nikt nie gwarantuje, że nawet przy
            dobrej, katolickiej rodzinie dziecko wychowa się na dobrego katolika, ale
            przynajmniej ma jakiekolwiek szanse. Dlatego, generalnie chrzci się dzieci,
            nawet rodziców niepoślubionych sobie, ale czasem niestety lepiej się z tym
            wstrzymać. Czy tak powinno być w Twoim przypadku? Cóż, nie wiem do końca i nie
            w chodzę w kompetencje księdza, ale Twoja postawa daje trochę do myślenia.
            Jeśli do parafii zgłasza się para, która nie tylko kontestuje ideę ślubu
            kościelnego, ale nawet nie rozumie sensu ślubu cywilnego, to naprawdę można
            mieć duże wątpliwości co do katolickiego wychowania ich dziecka.
            Co innego, gdy para nie ma ślubu "bo tak życie się układa", a co innego para,
            która ma przekonanie, że ślub jakikolwiek nie jest im potrzebny.
            Ślub czy to cywilny czy kościelny jest oficjalną, publiczną deklaracją, że
            chcemy być ze sobą razem i przyjmujemy wynikające z tego prawa i obowiązki.
            Dlatego prawo cywilne daje pewne udogodnienia osobom w zw.małżeńskich, bo
            chroni rodzinę, jaką tworzą. Ślub kościelny jak wiemy, jest sakramentem i dla
            osób wierzących ww. deklaracja ma sens, gdy jest składana wobec Boga i w całej
            społeczności wiernych, bo jakby na to nie patrzeć, żyjemy chcąc czy nie chcąc -
            w społeczności jakiejkolwiek, ale tak żyjemy. Dlatego przed daną społecznością
            deklaruje się ważne sprawy jak np. ślub, bo w ramach założonej rodziny rodzi
            się na ogół nowy człowiek. Jest to tak ważna sprawa dla społeczności, że chroni
            się rodzinę, aby ten nowy człowiek miał możliwość wzrastać prawidłowo.
            Dlatego ślub musi mieć deklarację publiczną, a nie prywatną, bo prywatną sprawą
            jest to czy się kochamy, ale publiczną to, że zakładamy rodzinę.
            Nie jestem w stanie wyjaśnić tego prościej, a możliwości forum są dość
            ograniczone.
            Dlatego, wracając do tematu, skoro nie macie ślubu jakiegokolwiek, tym bardziej
            wyglądacie na osoby mało poważne: nie jesteście w stanie podjąć się nawet
            zobowiązań świeckich, bo ich nie rozumiecie, a co dopiero podjąć się wychowania
            w wierze, co wymaga znacznie więcej heroizmu niż ślub cywilny.

            Powiem szczerze - daleka jestem od oceniania CIebie, bo każdy ma w swoim życiu
            różne, nie zawsze mądre decyzje. Ale wkurzają mnie ludzie, którzy żądają, a nie
            wiedzą czego żądają i jeszcze się obrażają, że nie dostają, tego czego chcą.
            Cóż, to taki defekt mojego charakteru, nad którym ciągle pracuję.
            Jeśli tak bardzo zależy Ci na chrzcie dziecka, to zapewnij mu dobrych rodziców
            chrzestnych. Ale zapewnij naprawdę dobrych rodziców chrzestnych - myślę, że
            wtedy żaden ksiądz nie odmówi chrztu dziecka. Chyba, że sam jest niehalo.

            Natomiast nie zgodzę się z Twoim poglądem, że przybliżasz Boga innym, będąc
            osobą przyzwoitą, uczciwą itd. Taką osobą może być i ateista. Sama znam wielu
            ateistów bardzo uczciwych, pracowitych, serdecznych i pomocnych, ale nikogo
            jeszcze nie zbliżyli do Boga. Jeśli chcesz kogoś zbliżyć do Boga, to niestety
            trzeba trochę więcej. I sama wiesz, czego potrzeba tak naprawdę, ale to
            niestety kosztuje, czasem bardzo wiele. I nie jedynie w sensie finansowym.

            Napisałaś:
            "Widzę, że dużo czasu poświęcasz na pisanie postów i zagląanie na forum
            NIEMOWLE. Skoro taki z ciebie wzorowy katolik to ile razy byłaś na forum Chore
            dziecko, strata dziecka - albo na podobnym, przeczytałaś tragiczne historie
            matek, które marzą o tym, by rozmawiać o problemach typu "gdzie ochrzcić" i
            powiedziałaś dobre słowo."

            Po pierwsze: na pewno dużo czasu nie poświęcam na to forum, jeno bardzo szybko
            i sprawnie piszę na klawiaturze, stąd ta Twoja pomyłka :p
            Trafiłaś kulą w płot, a chciałaś być taka rezolutna.
            Sama mam małe, prawie 5miesięczne dziecko, stąd czytam sobie od czasu do czasu
            forum edziecko, bo nieraz można coś znaleźć ciekawego, ale nie poświęcam temu
            forum wiele swej uwagi, bo wolę poświęcić jej wychowaniu i opiece mojemu
            dziecku. Zresztą to chyba widać, bo odpowiedziałam hurtem na uwagi do mojego
            pierwszego posta, gdyż nie mam czasu na zaglądanie na to i inne fora. Ale skoro
            zaczęto "pić" do mnie, stąd wracam na ten wątek już trzeci raz, żeby
            odpowiedzieć. Z drugiej strony nie mogę zobowiązać się do tego, że będę tu
            wielce dyskutować, bo moje dziecko wymaga dużo uwagi.

            Po drugie:
            forum o stracie dziecka zawiera dużo ludzkiego bólu. Ale chyba dla Ciebie nie
            znaczy to, że inne ludzkie tragedie są mniej warte uwagi? Moje dziecko ma
            bardzo złą diagnozę lekarską i nie muszę wchodzić na forum o stracie dziecka,
            żeby mieć o czym myśleć.
            Nie tylko na forum o stracie dziecka ludzie mają problemy, a ja nie jestem w
            stanie i nie jest to moją misją, aby odpowiadać ma wszystkie ludzkie problemy
            na tym i innym forum.
            Włączyłam się jedynie w ten wątek, ale też nie mam zamiaru długo tu bywać, z
            prozaicznej przyczyny: są inne sprawy ważniejsze, niż rozmowa z osobą, która i
            tak ma w nosie co piszę (ewentualnie: są małe szanse, że zrozumie o czym piszę).
            Pozdrawiam!
            • alicja0 Re: Do alicja0 i osób o podobnych poglądach! 29.04.05, 10:11
              Errata: wycofuję się z tego, że pisałaś o "mężu" - faktycznie pisałaś jedynie o
              ojcu dziecka, a ja naiwna, uznałam, że ojciec to mąż. Sama wprowadziłam się w
              błąd, bo czytając Twój i inne posty umknęło to mojej uwadze i jedynie wydawało
              mi się, że uważasz ojca dziecka za swojego męża. Dlatego przepraszam, że Ci to
              wytknęłam na początku mojego powyższego postu, bo nie miałam racji. Pozdrawiam!
              • marceliszpak79 Re: Do alicja0 i osób o podobnych poglądach! 29.04.05, 10:46
                Dobrze się czyta Twoje posty Alicja, ale nie wiem dlaczego dałaś wyżej
                odpowiedź pod moim postem. W zasadzie nie wiadomo komu odpowiadasz. Ja nie mam
                męża ateisty smile
                • alicja0 Re: Do alicja0 i osób o podobnych poglądach! 29.04.05, 14:31
                  Sorry, że dałam RE: w ten sposób, że sugeruje odpowiedź dla Ciebie smile)
                  Miałam kiedyś problem techniczny, że moje odpowiedzi pojawiały się w środku
                  wątku, co nie było najlepsze, stąd zaczęłam robić RE: zawsze do ostatniej
                  wypowiedzi, ale faktycznie, muszę zweryfikować swój system odpowiedzi smile)))
                  A w moim wpisie oczywiście chodziło o autorkę wątku, i sądząc po jej
                  odpowiedzi, zorientowała się, że to do niej. Pozdrawiam i dzięki za zwrócenie
                  uwagi!
            • maya_maya Re: Do alicja0 i osób o podobnych poglądach! 29.04.05, 11:55
              Niestety Alicjo, ale prosiłam o arguemnty a nie o wylewanie żali. A skoro nawet
              nie przyznajesz się do własnej wiary, to nie mamy o czym rozmawiać. I czytaj
              uważniej posty bo niepotrzebnie się nakręcasz wrzucając sobie autosugestię.
              Nie podejmę dalszej dyskusji, bo ktoś zwrócił uwagę, że to nie na tym forum i
              racja.
              Mam nadzieję, że jak Twoje dziecko dorosnie, Ty zreformujesz swój światopogląd,
              bo inaczej może być kiepsko...
              Pozdrawiam,
              Monika
              • alicja0 Re: Do alicja0 i osób o podobnych poglądach! 29.04.05, 14:50
                Ludzie "światli" mówią, że katolicy powinni zachować swoją wiarę jako sprawę
                prywatną, a już na pewno nie powinni kierować się nią w życiu publicznym itp.,
                stąd pozwolę sobie swoją wiarę zachować w prywatności, żeby nie zostać uznana
                za gbura i ciemnogrodzianina ha, ha
                Tutaj na forum pozwoliłam sobie tylko wyjaśnić i sprostować pewne błędne teorie
                na temat katolicyzmu.
                Natomiast wydaje mi się, że jednak nie wystarczy mówić, kim się jest, ale
                trzeba być tym, za kogo się podaje. A przynajmniej solidnie próbować smile

                Mam nadzieję, że jak moje dziecko urośnie, ani mój ani mojej córki światopogląd
                nie będzie przypominał tak pokrętnej wersji katolicyzmu, jaką Ty aktualnie
                wyznajesz, bo inaczej może być naprawdę kiepsko..

                I odpowiedz sobie sama, kto ma bardziej kiepsko:
                Ty, która masz problem z chrztem dziecka (mam nadzieję, że przejściowy), czy
                inny katolik, który tego problemu nie ma?

                Pozdrawiam i rozumiem, że nie muszę już śledzić tego wątku..
                • marceliszpak79 Re: Do alicja0 i osób o podobnych poglądach! 29.04.05, 15:49
                  > Natomiast wydaje mi się, że jednak nie wystarczy mówić,
                  > kim się jest, ale trzeba być tym, za kogo się podaje.

                  Święta racja. Jan Paweł II mówił, że ludzie nie lubią słuchać nauczycieli, ale
                  chętnie słuchają świadków. Większą siłę będzie miało świadectwo własnego życia
                  niż słowne moralizatorstwo. Trzeba sobie uświadomić, że Kościół to nie
                  biurokratyczna instytucja, ale my wszyscy, jako wspólnota. My jesteśmy
                  Kościołem. Tak więc, jacy jesteśmy, jakie jest nasze życie, jakie dajemy
                  świadectwo - tak ludzie postrzegają Kościół (w domyśle katolicki).

                  I nie zachowuj Wiary dla siebie, bo dobrze gadasz smile Może tylko przydałoby się
                  mniej ironii i autorytatywności, bo ktoś może to odebrać jako agresję, a
                  pisanie o Wierze na forum to też dawanie świadectwa.
                  • alicja0 Re: Do alicja0 i osób o podobnych poglądach! 29.04.05, 19:19
                    Dzięki! smile)
                    W real'u jestem podobno lżej strawna ;DDD
                    Ale pracy nad sobą nigdy nie za wiele smile))))
                    Pozdrawiam i do "zczytania" na innym wątku.
    • ggosia1 Admin, skasować, pomyliła fora.............. 29.04.05, 10:22
      Admin, skasować, pomyliła fora...
    • maya_maya Dziękuję mamom za informacje! 29.04.05, 11:46
      Dziękuję mamom za pomoc - szczegónie informacje z adresami, napewno znajdę
      miejsce, gdzie będę mogła ochrzcić moją córeczkę.
      Przepraszam również za tę jałową dyskusję z osobą alicja0, bo nie była ani
      potrzebna, ani warta czytania. Dałam się wciagnąć w duskusję, która powinna się
      odbywać na innym forum, daltego jeśli ktoś ma taką władzę to może smiało kasować
      atki odbiegające od tematu.
      Sam temat myślę, że jednak dotyczył tego forum i był jak widać ciekawy.
      Pozdrawiam,
      Monika, mama 5-cio miesięcznej Maji
      • odojoachim do moniaweq 29.04.05, 16:40
        dziekuje ci bardzo za pomoc smile bardzo mi pomogłaś. do jezuitów (3 krzyży) wiem
        że mogę śmiało iść. bliżej jednak mi do łagiewnik. pozdrawiam.
    • lolalilu Re: chrzciny dziecka nieślubnych rodziców-pomocy? 30.04.05, 01:03
      Cudowny ksiądz jest w kościele pokamedulskim na Bielanach ul. Dewajtis (przy
      UKSW). Kościół jest piękny, atmosfera niepowtarzalna, a ksiądz probosz bardzo
      miły i ludzki. Telefon 839 05 00. Pojedźcie tam w niedzielę na 11 na mszę
      świętą - jestem pewna, że będziecie chcieli, żeby właśnie tam ochrzczone
      zostało Wasze dziecko.

      Na dole jest bardzo miła kawiarnia, w której można urządzić skromne przyjęcie.
      • marceliszpak79 Re: chrzciny dziecka nieślubnych rodziców-pomocy? 30.04.05, 08:05
        Bardzo urokliwe miejsce i ksiądz też przesympatyczny. Niestety odmówił chrztu
        dziecka argumentując, że Biskup go "ochrzanił" i zakazał mu wtrącania się w
        sprawy innych parafii i może tylko chrzcić dzieci z jego własnej.
        Prawdopodobnie mógłby ochrzcić mając na piśmie zgodę na chrzest poza parafią,
        co może (ale nie musi) być trudne do uzyskania dla "nieślubnych". Mówię "nie
        musi" bo to najczęściej zależy od tego na kogo się w kancelarii parafialnej
        trafi.
        • onikat Re: chrzciny KRAKÓW -pomocy? 01.05.05, 00:03
          A może ktoś będzie tak miły i poradzi mi gdzie kierować się w Krakowie??
          Będę bardzo wdzięczna za informacjesmile
          pozdrawiam
          monika i zuzanka
          • onikat Re: chrzciny KRAKÓW -pomocy? 01.05.05, 22:47
            Jednak będę upierdliwa i poprosze jeszcze raz smile

            pozdrowionka
            • maya_maya Re: chrzciny KRAKÓW -pomocy? 02.05.05, 09:13
              Chętnie bym Ci podpowiedziała, ale sama szukam takowego w Warszawie. Mamy mi w
              tym bardzo pomogły i poczęstowały informacją o takch miejscach. Jednakże z
              uwagi na to, iż temat postu przyciągnął też osoby niepożądane, które nie bacząc
              na tematykę tego forum zaczęły umoralniać inne mamy "Jak to śmiemy żądać chrztu
              dla naszych dzieci skoro żyjemy w grzechu" i mimo, że to nie miejsce na takie
              dyskusje nie dały się stąd przepędzić to ten wątek stracił chyba
              zainteresowanie, dlatego proponuję Ci założenie nowego. Napisz w temacie
              Kraków - będziesz w ten sposób miała większe szanse.
              Przy okazji, napisz dlaczego chcesz ochrzcić dzidzię mimo, iż nie masz ślubu z
              ojcem ojcem dziecka, może tym mamom, które zjadły zęby na zasadach
              funkcjonowania kościoła trochę się rozjaśni w umysłach.
              Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • kocibrzuch Re: chrzciny dziecka nieślubnych rodziców-pomocy? 02.05.05, 13:28
      www.archidiecezja.lodz.pl/czytelni/prawo/k4t1r3.html
      Kan. 868 -

      § 1. Do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się:

      1° aby zgodzili się rodzice lub przynajmniej jedno z nich, lub ci, którzy
      prawnie ich zastępują;

      2° aby istniała uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po katolicku;
      jeśli jej zupełnie nie ma, chrzest należy odłożyć zgodnie z postanowieniami
      prawa partykularnego, powiadamiając rodziców o przyczynie".

      Chęć ochrzczenia dziecka wydaje mi się już dostatecznie "uzasadnioną nadzieją".
      A każdym razie trudno tu mówić, że jej "zupełnie nia ma".

      Powodzenia. PS. W Krakowie próbujcie u dominikanów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka