joanekjoanek
11.05.05, 14:40
Hej,
Mój synek (5 miesięcy) wykonał wczoraj wieczorem swojego Debiutanckiego Pawia. Nigdy wcześniej nie wymiotował, ulewał czasem, na brzuch cierpi często i gęsto, ale rzygu jeszcze nie było.
Paw był bardzo dorodny - dziecko zasnęło ok. 21:00, po pewnym czasie usłyszeliśmy z sypialni takie małe kaszlnięcie, ale nic się dalej nie wydarzyło, więc nie podeszliśmy. Okazało się później, że już wtedy zwymiotował w łóżeczku (śpi w pozycji bocznej ustalonej, więc na szczęście nic nie miało prawa mu się stać). Po pół godzinie znowu kaszlnięcie, tym razem głośniejsze, więc podbiegłam, wyjęłam dziecko z łóżeczka, a dziecko zarzygało całą sypialnię. Co ciekawe, spało dalej, chlipnęło sobie ze dwa razy, wtuliło się i spało.
Na szczęście na tym się skończyło. Odłożyłam go do łóżeczka, po godzinie podałam parę łyczków chłodnego naparu z rumianku i mięty, po trzech godzinach ssał pierś.
Dzisiaj czuje się źle, jęczy, marudzi, wreszcie zaczyna płakać, zalicza już czwartą drzemkę. Zamiast piersi zaczęłam podawać bebilon pepti, jak nie ozdrowieje, to pobiegniemy jutro do lekarza. Mam wrażenie, że się czymś "przytruł", może coś zjadłam niedobrego, może połknął jakiegoś paprocha, nie wiem. Ale tymczasem chciałabym się dowiedzieć, jak postępujecie z maluszkami przy jednorazowych wymiotach? Po jakim czasie od rzygu podajecie coś do picia? Czy odstawienie na jakiś czas od piersi jest dobrym pomysłem? (ja się też bardzo źle żołądkowo czuję) Czy podawać gastrolit, mimo, że wymioty nie powtórzyły się? Co jeszcze można podać takiemu dziecku, żeby mu ulżyć? (w końcu wymioty to nic przyjemnego)
Dzięki z góry za podzielenie się doświadczeniami.
Pozdrawiam,
Joanna z Glutusiem Zarzyganym