anielka25
21.08.05, 21:27
Witam!
Bylismy tydzień w Łebie.
Oczywiście wszystko by było ok gdyby nie jeden incydent. Juz teraz mogę o tym
mówić i pisać spokojnie ale wcale nie było mi do smiechu.
Otóż mój synek w czwartek gdy leżał sobie na środku łóżka w naszym wynajętym
pokoiku w Łebie spadł na ziemię. Spuściłam, go na 2 sekundy bo sięgałam po
coś i to wystarczyło... Niby leżał na środku tego łóżka ale musiał zrobić dwa
obroty i bum... wyskokość łóżka taka sobie ale wyglądało to strasznie...
Oczywiściwe zaczął strasznie płakać a ja wpadłam wpanike. Też płacz na końcu
nosa. Poleciałam zaraz do najbliższej przychodni i pani doktor postraszyła
mnie że moze mieć wstrząs mózgu bo taki blady i trzeba natychmiast jechać do
szpitala. A najbliższy szpital wcale nie tak blisko - w Lęborku, więc zaraz
zadzwoniłam po męża, który akurta pojechał na takie szkolenie firmowe. Michał
zerwał sie z tego szkolenia, przyjechał i pojechaliśmy na pogotowie. Tam
zbadał Mateusza lekarz , zrobili mu prześwietlenie głowy i na szczęście
skończyło sie tylko na strachu. Kazali go obserwować i jechać z powrotem.
Rzeczywiście było w szystko ok ale mam solidną nauczke na przyszłość.
Tak więc choć nic sie nie stało to nadal mam wyrzuty sumienia, że go nie
dopilnowałam. Dobrze chociaż że wszystko tak sie skończyło.
I tak oprócz wypoczynku ten tydzień nad morzem wiele mnie nauczył i dał mi do
myślenia.
A napisałam o tym bo chyba potrzebowałam to z siebie wyrzucić i może
ostrzec...