Dodaj do ulubionych

Mrozy- załamałam się!!!!!!!

22.01.06, 17:40
właśnie usłyszałam w prognozie pogody, ze mróz powyżej -10stopni utrzyma sie z
małą przerwą do połowy lutego...załamałam sie...moje dziecie po dwóch dniach
posiadówki w domu bez spacerku szaleje a co dopiero tyle czasu???? co robić???
może otwierac drzwi balkonowe i chodzic z mała ubraną w kombinezon po domu
udając spacer??? a może macie jakieś inne sprawdzone sposoby????
Obserwuj wątek
    • figrut Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 22.01.06, 19:20
      U nas mroz -20 [kujawsko-pomorskie]. Dwie godziny temu wrocilam z dzieciakami z
      1,5 godzinnego spaceru. Moje jak nie wyjda, to pozniej wyja z nudow. Dla
      wlasnego zdrowia psychicznego wole wyjsc. Dzieciaki na sankach, cieplo ubrane,
      zawiniete w koce - teraz, po takim mroznym spacerze bez szalenstw daja sie
      polozyc spac [zwykle zasypiaja okolo 22].
      • mart44 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 22.01.06, 19:23
        Właśnie wróciłam z kościoła (Kraków), mróz wyszczypał mnie w nos i w policzki.sad
        NIe narażę na coś takiego mojego synka, ale może kiedyś, w pełnym słońcu, na pół
        godzinki wyjdę...
    • ewus2005 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 22.01.06, 19:34
      Ja 'pakuję' Zosię (6,5 miesiąca) tak jakbyśmy szły na spacer, otwieram drzwi
      balkonowe, stawiam wózek przy oknie, Zosia zasypia. Potem wózek wstawiam do jej
      pokoju i otwieram mniejsze okno i tak sobie śpi. Nic jej nie marznie, sprawdzam
      kark, rączki, buźkę i są ciepłe. Robię tak od mniej więcej tygodnia i nic się
      nie dzieje.

      Pozdrawiam
      Ewa
    • a_gurk Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 22.01.06, 20:46
      Ja dzisiaj nie wytrzymałam i wyszłam na półgodzinny spacer. Mała ma pół roku.
      Było piękne słońce i stwierdziłam, że taki krótki wypad jej nie zaszkodzi.
      Ubrałam ją ciepło, zwłaszcza nogi i ręce, wsadziłam w nosidełko i poszłam do
      lasku, który koło nas rośnie. Ale u nas (Poznań) nie ma tych największych
      mrozów i wychodzę z małą prawie codziennie (ja lub mąż, kiedy jestem w pracy).
      • majowa77 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 22.01.06, 21:52
        Ja też wychodzę. Chociaż na pół godziny. Wiem, ze więcej czasu zajmuje łącznie
        ubieranie i rozbieranie, ale przynajmniej coś się dzieje
    • kashanna Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 22.01.06, 23:55
      Rzeczywiście- dzisiaj- tzn w niedzielę trochę przyciągneło (w cieniu było - 21
      stopni), ale ja nie widzę żadnego powodu, żeby w taki piękny, słoneczny dzień
      odmówić dziecku spaceru. Co prawda mój synek ma teraz półtora roku ale wychodzą
      u nas mamy równiez z młodszymi dziećmi. Sztuką jest dziecko odpowiednio ubrać
      (koniecznie szaliczek dodatkowo zasłaniający usta)na cebulkę i nasmarować
      dobrze buzię kremem. Spokojnie wychodzę z moim małym codziennie nawet na
      godzinkę ( z przerwą na 10 minutowe zakupy w sklepie).
      Franio ma radochę, bo trochę jedziemy na sankach, później dla rozgrzewki- on
      ciągnie sanki, albo biega sobie gdzieś obok. Oczywiście staram się być jak
      najdłużej na słońcu, nie w cieniu. Do tej pory wychodziłam z domu codziennie i
      mały nie ma nawet śladu kataru. Wcześniej mieszkałam w górach i jako dziecko
      sama z moim małym bratem przy takich mrozach jeździłam na sankach. Nic nam nie
      było. I to wierutne bzdury, że dziecko w taki mróz może się nabawić zapalenia
      płuc. Jeżeli przy okazji byle podmuchu wiatru nie wyprowadza się go na zewnątrz-
      to się zgodzę. Dziecko niezahartowane jest zagrożone infekcją. Ale w przypadku
      zdrowych, wybieganych urwisów, grzech po prostu siedzieć w taką pogodę w domu.
      pzdr
      k
      • wielorybka Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 00:03
        dużo zalezy od wieku dziecka - co innego kilkutygodniowy a co innego dwulatek
      • figrut Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 00:13
        . I to wierutne bzdury, że dziecko w taki mróz może się nabawić zapalenia
        > płuc. Jeżeli przy okazji byle podmuchu wiatru nie wyprowadza się go na zewnątrz
        > -
        > to się zgodzę. Dziecko niezahartowane jest zagrożone infekcją.
        Jak najbardziej sie z Toba zgadzam. Moje wszystkie dzieci sa z
        lata. Starszy synek jak zaczely sie mrozy ok. -20 w 2002 roku, mial 5 miesiecy -
        oczywiscie na spacery wychodzilismy z opuszczona budka i bez tej "ceratki"
        wozkowej [do dzis nie wiem jak sie toto zaklada]. Z trzymiesiecznym tez bym
        normalnie wyszla, z noworodkiem - nie.
        • karina1974 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 11:08
          figrut napisała:

          > Jak najbardziej sie z Toba zgadzam. Moje wszystkie dzieci sa z
          > lata. Starszy synek jak zaczely sie mrozy ok. -20 w 2002 roku, mial 5
          miesiecy
          > -
          > oczywiscie na spacery wychodzilismy z opuszczona budka i bez tej "ceratki"
          > wozkowej [do dzis nie wiem jak sie toto zaklada]. Z trzymiesiecznym tez bym
          > normalnie wyszla, z noworodkiem - nie.

          Moja też z 2002 roku i też z niąw te mrozy wychodziłam - na sankach opatulona
          na maxa, ledwo siedzieć umiała tongue_out
    • clio1979 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 10:07
      Ja muszę myśleć podwójnie - za dziecko i za psa. Mała chorowała zeszły tydzień,
      więc i tak musiałysmy siedzieć w domu. Oczywiście bez spacerów jest sajgon, nie
      śpi , potem jest zła itd itp.Jednak przy takim mrozie to sobie spaceru nie
      wyobrażam, nie mówiąc już o psie, który po 5 minutach na takiej temperaturze
      podkurcza łapy i nie jest w stanie iść.
      Tak więc siedzimy w domu, wozimy się w wózku i czaSEM przysypiamy.
      KOszmar.
      • kubusiowa78 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 11:21
        W Łodzi w tej chwili - 17 ,spacer sobie darujemy,bo Kuba ostatnio chorował,ale
        pocieszam się,że wg prognoz w środku tygodnia bedzie lepiej,bo musimy leciec do
        poradni...Przed chwilą jakiś instytut meteorologii podał,że w sobote następna
        fala mrozów,jeszcze większych niż teraz (do -45).Masakra,rano byłam w sklepie i
        wszystkie gile mi w nosie zamarzłysmile))))
        Ciepłe pozdrowienia
      • ania28.1 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 11:23
        co kraj to obyczaj...w takie mrozy z dzieckiem do roku sie nie wychodzi. Co
        oczywiscie nie znaczy ze jak wyjdziesz to zaraz musi sie cos stac; jedne dzieci
        to przeczymaja inne; a po co ryzykowac. Ja wychodzac na taki mroz mam po 15
        minutach dosyc a tu przeczytalam o godzinnym spacerze....brrr wspolczuje
        dziecku. A co do szalika przykrywajacego usta- tez bład. Pozdrawiam
        • rita75 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 13:24
          tu przeczytalam o godzinnym spacerze....brrr wspolczuje
          > dziecku. A co do szalika przykrywajacego usta- tez bład.

          No...ja rowniez wspolczuje, to juz zakrawa na sadyzm winkBylam na prawie
          godzinnym galopie po miescie i myslalam, ze mi twarz odpadnie, a nie mam skory
          dziecka...
          A co do tych nieszczesnych szaliczkow, zakrywajacych usta- poodobno to
          niebezpieczne, bo pod nimi wytwarza sie para wodna, ktora zamarznieta, moze
          okazac sie niebezpieczna- zdaniem lekarza.
          • figrut Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 13:47
            Moje dzieci na spacery w takie mrozy wychodza bardzo chetnie, wiecej - nie chca
            wracac do domu. Ja, wysmarowana na twarzy wazelina nie marzne - dzieci maja
            smarowane dwie warstwy tluszczu.
            Jesli chodzi o lekarza - mam do nich baaardzo ograniczone
            zaufanie. Najpierw przekonalam sie o ich "nieomylnosci" na moich dzieciach
            [trojce], a przed 10 minutami na mojej mamie, ktora wlasnie dzwonila ze
            szpitala. Dzieki jej strachowi przed operacja na pecherz moczowy [ktora miala
            miec dzisiaj], wymusila na lekarzach dodatkowe badanie z wziernikiem i...
            okazalo sie ze pecherz jest zdrowy, to na nerce sa kamienie. Wczesniej badalo ja
            czterech bardzo dobrych lekarzy - kazdy wykrywal cos innego.
            • rita75 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 13:51
              > Jesli chodzi o lekarza - mam do nich baaardzo ograniczone
              > zaufanie

              czyli- "ludzie uciekajta- doktory jadą!!" smile)))))))))
              • figrut Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 14:00
                rita75 napisała:

                > > Jesli chodzi o lekarza - mam do nich baaardzo ograniczone
                > > zaufanie
                >
                > czyli- "ludzie uciekajta- doktory jadą!!" smile)))))))))
                Czytaj prosze ze zrozumieniem. Ograniczone nie znaczy - zadne.
                • rita75 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 14:22
                  to byl tylko zart, ale widac dla niektorych to obce slowo
      • figrut Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 12:05
        nie mówiąc już o psie, który po 5 minutach na takiej temperaturze
        > podkurcza łapy i nie jest w stanie iść.
        Ja mam suczke husky, wiec taka pogoda to dla niej raj. Dzieciaki
        ciagna na spacer, bo suczka ciagnie ich na sankach i maja radoche.
      • takaja3 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 14:57
        mam ten sam problem, tzn chwilowy problem bo pies to nie problem
        ale jestem sama cały tydzień (mąż tylko w weekendy) no i jak jest taka
        temperatura to moja sunia starsznie cierpi
        ona jest taka wariatka że nawet w taki mróz by latala
        tak brałam małą i szłyśmy na dłuugi spacer do parku
        mała w wózku spała a sunia latała za piłeczką
        no ale w taki mróz maej nie wyciągne (ma 2 m-ce)
        no i suka cierpi - bo lepcimy tylko na chwilke na siku na dół i do domu
        nie ma zabawy z piłeczką
        pozdro
    • anias29 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 11:33
      Mój ma 11 miesięcy, zarówno w sobotę jak i w niedzielę był na dworze tak pół
      godziny (wczoraj było -15 u nas). Był ciepło ubrany i wcale nie zmarzł,
      aczkolwiek buzi mu szalikiem nie zasłaniam. Dziś nie wychodzimy, ale to mnie po
      prostu się nie chce.
    • paskowka1973 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 13:06
      No ja z moim 2,5 miesięcznym synkeim nie ryzykuję spacerów w taki mróz.
      Pediatrzy zalecają do -5 st. A w Wawie na termometrze mam -19st. Ale ubieram
      małego jak na dwór i wózek pod otwarty balkon, chociaż na 15-20 min, a potem
      uchylam lufcik i jeszcze z godzinkę śpi. A ja surfuję, tylko, że mi ręce
      grabieją na klawiaturze smile
      • izabela93 Re: Mrozy- załamałam się!!!!!!! 23.01.06, 13:36
        ja też siedze w domu bo mimo że cały czas z mała wychodziłam (julia ma 5
        miesięcy). to nie chce ryzykować. dorosły ledwo oddycha w takie mrozy a co
        dopiero taki maluch
        pozdr
        • behemot79 Paskowka... 23.01.06, 14:54
          Hi, hi, hi mam to samo! Mlody opatulony w kombinezonie i nosidle spi, az mu sie
          uszy trzęsą, a mnie zimno, ze ho, ho!Kilkanie nic nie pomaga, ręce grabieją,
          jak grabiały...Chyba pójdę do łazienki, tam cieplejsmile
          • mala.mi2 Re: Paskowka... 23.01.06, 17:16
            ja swój sposób na spacer opisałam w poście pt.: "spacer bez
            wychodzenia"...reewelacyjnie sie sprawdził...dzidzia happy!!! a to
            najważniejsze..smileaby do wiosny!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka