Dodaj do ulubionych

chrzest - problem

21.07.06, 19:26
witajcie
wiem, ze byly juz watki na ten temat, mimo to mam do Was pare pytań. Mam małe
dziecko, które wychowuje sama. oczywiscie byl problem zeby ksiadz wogóle
zgodzil sie na chrzest, skonczylo sie na tym ze zrobi w sobote, bo mniej
ludzi itp. mam takie pytanie jak to wyglada organizacyjnie? tzn z tego co
ksiadz mi powiedzial, np. dostane(i chrzesni tez) kartki do spowiedzi. wiem,
ze to dosyc osobiste pytanie ale jak to jest, ide do spowiedzi i wyciagam
kartke do podpisu? i czy wogole musze isc do spowiedzi? prawde mowiac wierze
w Boga, ale kosciół to dla mnie instytucja, samej spowiedzi nie rozumiem tym
bardziej, nie czuje potrzeby spowiadania sie a jesli mam isc tylko po podpis
to mija sie celem. nie wiem, moze to tylko ja mam takie zachamowania wink
powiedzcie jak to bylo u Was, i co moge zrobic?
Obserwuj wątek
    • kanaviosta Re: chrzest - problem 21.07.06, 19:48
      chrzest to przyjęcie Twojego dziecka do społeczności Kościoła. będziesz przyrzekać, że wychowasz je w wierze. bez spowiedzi sakrament ten uważa się za nieważny. po zakończonej spowiedzi albo na jej początku powiedz, że jest to spowiedź przed chrztem Twojego dziecka i potrzebujesz podpis.
      • ninkasz od kiedy chrzest bez spowiedzi jest niewazny??!! 23.07.06, 09:27

      • jowita771 Re: chrzest - problem 24.07.06, 09:35
        kanaviosto, doczytaj coś na ten temat, bo straszną bzdurę napisałaś, chrzest
        jest ważny czy ze spowiedzią czy bez.
    • iziula1 Re: chrzest - problem 21.07.06, 20:09
      Wiesz, ale ja nie zgodziłabym się aby moje dziecko było chrzczone ukratkiem.
      Jak jakiś wyrzutek.
      To,że wychowujesz je sama nie jest tego powodem.
      Porozmawiaj z księdzem i wywalcz chrzest na normalnych zasadach.
      O ile jesteś w stanie.

      Samotne macierzyństwo to nie wyrok, mineły czasy kiedy piętnowano takie dzieci
      i matki wyrzuceniem ze społeczności lokalnej.
      Jestem katoliczką i dziwie się,że ksiądz tak postepuje zamiast byc ponad
      uprzedzenia. Zamiast przyciągac ludzi do Boga on ich odpycha.
      Pozdrawiam
      Iza
      • agastrusia Re: chrzest - problem 23.07.06, 07:54
        A my mieliśmy chrzest po mszy - wprawdzie w niedziele - ale jak już wszyscy
        wyszli. Sami jedni bez tłumów i innych dzieciaczków. Było super. Znacznie
        bardziej uroczyście. I nie czułam się jak wyżutek.
    • kiniak22 Re: chrzest - problem 21.07.06, 20:35
      jesli chodzi o ten chrzest w sobote to nie musi byc akurat wtedy i masz prawo
      ochrzcic dziecko w niedziele, my jestesmy bez slubu koscielnego i ksiadz nam
      powiedzial ze jesli bysmy sie "wstydzili" chrzcic w niedziele-bo do komunii nie
      moglismy przystapic, to moglismy wybrac sobie jakikolwiek inny dzien tygodnia,
      no ale my po bozemu i jak wszyscy ochrzcilismy w niedziele, ksiadz nie robil nam
      zadnych poblemow no oprocz oczywiscie komunii, co zas sie tyczy ciebie, to skoro
      chcesz ochrzcic dziecko wiec kosciol zaklada ze zapewne jestes osoba wierzaca i
      praktykujaca i jako rodzic powinnas przystapic do komunii tym bardziej ze nie
      masz zadnych innych przeszkod, wiec do spowiedzi musisz isc, a z ta karteczka to
      jest tak jak poprzedniczka napisala ze wystarczy powiedziec ksiedzu przy
      konfesjonale i po sprawie
      • gedoarman Re: chrzest - problem 26.07.06, 16:06
        My z mężem również nie mamy ślubu kościelnego (cywilny tak) i chcielibyśmy
        ochrzcić dziecko. Ksiądz w naszej parafii nam odmówił, tzn. powiedział, że
        owszem ochrzci ale dopiero kiedy weźmiemy ślub kościelny. Czy ktoś z was może
        wie, gdzie w Warsawie chrzczą "Dzieci bezbożników"smile? Byłabym wdzięczna za
        jakieś namiary.
        pozdrawiam
    • lacido Re: chrzest -to nie problem 22.07.06, 21:15
      W zeszłą niedzielę chrzciłam swojego synka.MOja sytuacja była podwójnie
      skomplikowana.Po pierwsze jestem panną, ale okazało się, że to problem tylko
      dla mnie.Ochrziłam synka u dominikanów, nikt nie stwarzał problemów, nie
      zaproponowano mi ukradkowego chrztu tylko razem z innymi dziećmi a
      zastanawiałam się nad tym, czy nie zrobić tego jakoś dyskretnie ze względu na
      siebie bo to jednak przykro patrzeć na szczęśliwe pełne rodziny.Łezka mi się w
      oku zakręciła, że mój synek jest bez tatusia.Ale było wspaniale i nie żąłuję bo
      to w końcu wspaniała chwila.Co do spowiedzi to nikt mi nie kazał-celowo użylam
      tego słowa-nie sugerował, słowem o tym nie wspomniał a nie jestem jeszcze
      gotowa żeby spokojnie rozmawiać na temat przeszłości więc do komunii nie
      przystapiłam wg mnie tak było uczciwiej.Podczas składania dokumentów zostałam
      zapytana czy ojciec będzie na chrzcie i jeszcze raz przed samym chrztem,
      oczywiście nie było go.kolejnym "ekscesem" było wybranie na chrzesnego nie-
      katolika, nikt mnie nie próbował przekonać żebym zmieniła zdanie wyjaśniono
      tylko że będzie on miał status świadka chrztu ale dla mnie to bez różnicy ja to
      się nazywa.Poszukaj wyrozumiałego księdza, który nie będzie Cię do niczego
      zmuszał.Powodzenia
      • kasiap80 Re: chrzest -to nie problem 23.07.06, 18:19
        Nie czytałam wszystkich postów, bo już mi sie nnawet nie chce, bo takie watki
        tu czest. Ludzie nie rozumie Was???? Dlaczego chcicie dzieci do tego w Kosciele
        katolickim, jeśli nie chcecie wychowywac ich w wierze katolickiej????? Po co???
        Chrzest jest przyjeciem do Koscioła na całe życie, po co włączać do Niego
        Dziecko jeśli nie będzie miało możliwości poznać Go i sie w nim zakochać, bo
        rodzice mu tego nie przekażą, bo traktuja Kościół jako instytucje, po co
        dziecku kolejna instytucja???? za mało papirkó i formalności ma w życiu???
        Dziwni jesteście! wszystko można sobie wytłumaczyć, tylko jaki w tym sens????
    • bamboo Re: chrzest - problem 22.07.06, 21:42
      my sami wybraliśmy sobotę na chrzest ze względu na przyjezdną rodzinę, ale to
      rzeczywiście różnica móc wybrać, a mieć narzucone z góry.
      ksiądz żadnej kartki do spowiedzi nam nie dał ufając nam, że i tak wyspowiadamy
      się. jak widać, co ksiądz to inne podejście.
      z drugiej strony wybacz, ale spytam wprost, po co chcesz chrzcić dziecko, skoro
      jak wynika z treści, chyba nie jesteś zaintresowana wychowywaniem go w wierze?
      OK, nie moja sprawa...
      więcej możesz poczytać w prawie kanonicznym
      www.archidiecezja.lodz.pl/prawo.html
      pozdrawiam,
    • agastrusia Re: chrzest - problem 23.07.06, 07:51
      A możesz powiedzieć po co wogule chcesz chrzcić dziecko skoro nie masz nic
      wspólnego z Kościołem? Tak na wszelki wypadek? Jeśli tak to daruj sobie i nie
      męcz się - tak bez urazy.
    • dagu75 Re: chrzest - problem 23.07.06, 08:50
      Jesli chcesz to zrobić, nie przejmuj sie różnymi tekstami. Bo żeby wierzyć,
      niekoniecznie trzeba chyba ufać instytucji kościoła?( celowo z małej litery).
      Ja nie dostałam kartki do spowiedzi, ale jak sama byłam chrzestną, dostałam i
      ksiądz podpisywał.Wcześniej sie o tym mówi. Co do samej mszy, to moja córeczka
      prawie całą mszę przesiedziała w zachrystii ( propozycja księdza, żeby dziecko
      sie nie męczyło, miała rok) a sam chrzest był po mszy. Tak u nas jest.
      A nie możesz zmienić kościoła i księdza?Bo to ty wybierasz, nie on, wydaje mi
      sie, że ksiądz jest dla ludzi nie na odwrót, jemu powinno zależeć w
      przyciągnięciu wiernych?
      • traganek Re: chrzest - problem 23.07.06, 09:33
        Też nie rozumiem po co chcesz czcić dziecko? Bo tak wypada? Żeby rodzina nic
        nie gadała? Skoro sama nie wierzysz (bo niestety jeśli nie wierzysz w
        instytucję kościoła to równa się z tym że nie wierzysz wogóle- myśl sobie co
        chcesz o tym)to przecież dziecka nie wychowasz w wierze katolickiej. A może
        liczysz że sam chrezst wystarczy i ktoś inny o to zadba. Dziwi mnie strasznie
        takie myślenie.
        • an_qa Re: chrzest - problem 23.07.06, 11:09
          bzdura...

          nie uwazam zeby nietolerowanie instytucji rownalo sie z niewiara. W dobie
          ksiezy-zlodziei, pedofili, ojcow etc to nie ma znaczenia...

          ja rozniez bede chrzcila dziecko niedlugo, z mezem nie mamy slubu koscielnego
          tylko cywilny, jesli ksiadz zapyta dlaczego to powiemy prawde- nie stac nas na
          taki wydatek. A slubu w kosciele nie chce miec na "odwal sie", aby tylko byl.
          Chce aby bylo pieknie a wiem ze nie stac nas na "piekny" slub.

          A wiara w Boga to nie wiara w ksiedza...
          • agastrusia Re: chrzest - problem 23.07.06, 11:28
            a ile wegdług ciebie kosztuje ślub kościeln. Bo mnie tyle co opłaty urzędowe no
            i co łaska czyli tyle na ile nas było stać i tyle ile chcieliśmy dać i nikt się
            nie krzywił. A ślubu udzielało nam trzech księży i było bardzo uroczyście.
            • an_qa Re: chrzest - problem 23.07.06, 12:00
              to trafilas na fajnych ksiezy... u nas co laska, nie mniej niz 500, a za
              pozwolenie na slub w innej parafi tez sie placi...
              po drugie sukienka i tak moge wymieniac i wymieniac. Przeciez nie podjade pod
              kosciol polonezem i zachwyce sie "o jaki piekny slub"...
              • agastrusia Re: chrzest - problem 23.07.06, 13:15
                Nie no oczywiście nie ma to jak dobra pokazówka a sakrament - kto tam by sie tym
                przejmował.
                • an_qa Re: chrzest - problem 23.07.06, 13:23
                  wiesz ile wydalismy na slub cywilny??

                  70 zl w urzedzie, 200 na garnitur, 130 na sukienke, 500 na przyjecie i 800 na
                  obraczki. A teraz napisz ile kosztuja przygotowania do koscielnego... Na pewno
                  nie 2000zl...
                  • agastrusia Re: chrzest - problem 24.07.06, 11:42
                    Wiesz obrączki są zawsze potrzebne niezależnie od rodzaju branego ślubu,
                    przyjęcie też. Natomiast urząd kosztował mnie pewnie tyle samo co i ciebie a za
                    msze zapłaciłam 400, suknia i garnitur po 500.
            • evikas Re: chrzest - problem 23.07.06, 12:28
              Same oplaty urzedowe juz stanowia niemala kwote, a co laska w naszym kosciele
              wynosi 200 zl., do tego trzeba zaplacic organiscie, mysle, ze za mniej niz 100
              zl. rowniez nie zagra, a bez organisty nie mozna. Koszty slubu koscielnego sa
              wiec calkiem spore.

              Jesli chodzi o chrzest, to my z mezem rowniez bardzo rzadko chodzimy do
              kosciola. Zas wiara nie jest jednoznacznie zwiazana z Kosciolem. Jest mnostwo
              ludzi, ktorzy co niedziele chodza do kosciola na msze, a potem wszystkich
              obgaduja, zas po powrocie do domu robia awantury, w ciagu tygodnia pija i na
              rozne sposoby znecaja sie nad rodzina. A te babcie co regularnie chodza na
              msze? Wielu z nich zywi wielka nienawisc i zlosliwosc wobec innych ludzi. Czy
              takie osoby w oczach Boga sa lepsze (bo co tydzien chodza do kosciola), niz
              ludzie, ktorzy tam nei chodza, lecz sa zyczliwi i pomocni wobec innych?

              Gdy jestem w kosciele nie potrafie sie w pelni skupic na mszy, to jest zbyt
              monotonne i czesto mysli biegna wlasnym torem. A takie odbebnienie
              coniedzielnej mszy tylko po to, by moc powiedziec, ze co tydzien chodze do
              kosciola, moim zdaniem, zupelnie nie ma sensu ani zadnej wartosci religijnej.
              Rozgladajac sie po ludziach zebranych na mszy, widze, ze nie tylko ja mam
              klopoty z koncentracja i skupieniem.

              Sama niedlugo zostane mama i rowniez planuje ochrzic moje dziecko. Po co? A
              chociazby po to, by inne dzieciaki pozniej sie z niego nie nasmiewaly, ze nie
              zostalo ochrzczone, zeby nie mialo problemow, gdy wiekszosc klasy bedzie sie
              przygotowywac do pierwszej komunii czy bierzmowania. A dzieciaki potrafia byc
              okrutne, nawet te z wielce poboznych rodzin. Zas dziecko samo w przyszlosci
              zadecyduje, czy chce aktywnie uczestniczyc w zyciu Kosciola, czy tez nie. W
              kazdym razie, nie bedzie pozbawione takiej szansy.

              To, co sie dzieje w Kosciele Katolickim na calym swiecie, naprawde, nie napawa
              duma i optymizmem. Zreszta, co tu mowic o calym swiecie, gdy sasiadka urodzila
              syna, bedacego owocem jej spotkan z jednym z naszych ksiedzy, drugiego odeslano
              do innej parafii ze wzgledu na naduzywanie alkoholu i to z pewnoscia nie sa
              jedyne i odosobnione przypadki.

              Zas dziecko nie jest odpowiedzialne za zachowanie swoich rodzicow i nie powinno
              sie mu odmawiac prawa do Chrztu. Natomiast jesli chodzi o samotne
              macierzynstwo, to jest to czesto znacznie lepsze wyjscie dla samego dzieciatka,
              niz zycie w "pelnej" rodzinie - pelnej nieporozumien, awantur, smutku i braku
              milosci miedzy rodzicami.
              • novalee1 Re: chrzest - problem 23.07.06, 16:20
                Ochrzcilam wczoraj dziecko u angielskiego lokalnego ksiedza.Bylo
                wspaniale.Zadnych przymusow jesli chodzi o spowiedz,zadnych
                pytan,niepotrzebnych oplat,serdeczna atmosfera.Oj podoba mi sie to.
                • traganek Re: chrzest - problem 23.07.06, 16:39
                  Zdumiewające jest to co piszecie.Chrzest po to, żeby dzieci się nie
                  naśmiewały... niezłe. Gratuluję dziecku takiej zapobiegliwej mamywink))))
                  • dagu75 Re: chrzest - problem 23.07.06, 22:15
                    To nie zapobiegliwość. To reakcja wobec ksenofobicznego i zakłamanego polskiego
                    społeczeństwa, wpajającego nienawiść i niezdrową ciekawość dzieciom.
                    • agastrusia Re: chrzest - problem 24.07.06, 11:47
                      Nie oceniaj innych względem siebie. Miałąm koleżanke, która była chrzczona
                      podczas pierwszej komunii św. i nie przypominam sobie aby ktoś z niej drwił.
                      Było to zupełnie normalne zjawisko.
                • tusiek22 Re: chrzest - problem 23.07.06, 16:58
                  widze, że odpowiedzi sa rózne. i dziwie sie niekórym bardzo. jak możecie
                  oceniac innych, oceniac wiare? - Wy którzy sami jestescie tacy "święci", bo jak
                  sie domyslam co tydzien chodzicie do kościoła i nie rozumiecie jak można
                  chrzcic dziecko nie czujac jednoczesnie potrezby spowiedzi, i nie przyjmowac
                  koscioła jako czegos wiecej niz instytucja. dla mnie kosciół zawsze byl i jest
                  wspolnotą, przede wszystkim wspolnota. nie instytucja. zawsze bylam osoba
                  wierzaca, nie latajaca do koscioła co niedziele, ale wierzaca, jezdzilam na
                  reklekcje, kochalam Boga. ale zycie roznie sie toczy, niewazne. od momentu w
                  ktorym dowiedzialam sie o ciaży bylam sama. juz nawet pomine to, ze zaden ksiadz
                  (sposród tylu zawsze chetnych do pomocy) nigdy nie spytal czy daje sobie rade.
                  urodzilam dziecko i oczywiscie problem z ochrzczeniem. krew mnie zalewa jak
                  slysze o wychowaniu w wierze które dla wielu ogranicza sie do
                  wychowania "kościelnego": niedzielne msze, swieta, majowe itp. chyba lepiej
                  wychowac dziecko wierzace w Boga a nie księży, dziecko z właściwym systemem
                  wartosci, pelne milosci i wrazliwe na zło.
                  wiec dlaczego chce ochrzcic skoro tak przeszkadzaja mi dzialania kosciola. tak
                  jak wypowiedziala sie jedna osoba: zeby nie czulo sie gorsze, inne, zeby moglo
                  przystapic do komunii, slubu. moze do ego czasu cos sie w kosciele zmieni, moze
                  bedzie wiecej wiary niz obludy. mam wiec pytanie do osob które mnie rozumia -
                  czy moge nie isc do spowiedzi, czy chrzest bedzie rownie wazny jesli nie
                  przystapie do komunii? i co jesli ksiadz nie bedzie chcial ochrzcic w
                  niedziele? mieszkam w miejscu gdzie jest tylko jedna parafia wiec wyboru nei
                  mam.
                  • oza74 Re: chrzest - problem 23.07.06, 17:45
                    możesz nie iść do spowiedzi, możesz być niewierząca i możesz ochrzcić dziecko,
                    ale do spowiedzi iść muszą rodzice chrzestni, chrzest będzie ważny. jeśli
                    ksiądz nie będzie chciał ochrzcić w niedzielie możesz w tej sprawie napisać do
                    kurii. swoją drogą czy ważny jest dzień tygodnia? my też chrzciliśmy w sobotę
                    choć w naszej parafii chrzty odbywają się w niedziele. ale wiesz, myślę, że ci
                    co chodzą do kościoła wierzą w Boga a nie w księży, ksiądz jest TYLKO
                    pośrednikiem. i nie oceniaj zbyt pochopnie tych co chodzą co niedzielę na mszę,
                    naprawdę znasz życie każdego z nich?
                  • sybillka1 Re: chrzest - problem 23.07.06, 21:05
                    Popieram i zgadzam się z Tobą.Podobnie jak Ty też jestem osobą wierzącą ale w
                    Boga nie w Kościół i nie w Księży!Też nie latam co niedziela do kościoła i nie
                    czuję się przez to gorszą katoliczką.Nigdy nikomu krzywdy nie zrobiłam, nigdy
                    nikomu nic nie ukradłam,staram się żyć według 10 przykazań i to jest dla mnie
                    ważniejsze od chodzenia co niedzielę do kościoła!Chrzciłam dzieci w sobotę po
                    południu bez gapiów-to jest sakrament dla rodziny a przedewszystkim dla dziecka
                    i nie ważne czy odbędzie się w sobotę czy w niedzielę czy może w poniedziałek!
                    Dlatego dziwi mnie dlaczego się tak uparłaś na tą niedzielę??? Pozdrawiam.
                  • dagu75 Re: chrzest - problem 23.07.06, 22:20
                    Nie denerwuj się. Już i tak ciężko to przeżywasz. To tylko Twoja decyzja,
                    najważniejsze, żebyś wychowała dziecko na osobę myślącą, odpowiedzialną. W
                    chrzcie chodzi o to, że chcesz wychowac dziecko w wierze katolickiej. Ja nie
                    szłam do spowiedzi, rozamwiałam o tym z księdzem, wiem, że przekazuję dzieciom
                    to, co zawiera religia.
                    I nie oburzajcie się,mamy święcie wierzące w instytucję kościoła. Nie mam
                    zamieru płaszczyć się tylko dlatego, że ktoś został wyświęcony, nie mając
                    odrobiny przyzwoitości i pokory w sobie.
              • dagu75 Re: chrzest - problem 23.07.06, 22:13
                Zgadzam się z Tobą.
    • kasiap80 Re: chrzest - problem 23.07.06, 18:20
      Nie czytałam wszystkich postów, bo już mi sie nnawet nie chce, bo takie watki
      tu czest. Ludzie nie rozumie Was???? Dlaczego chcicie dzieci do tego w Kosciele
      katolickim, jeśli nie chcecie wychowywac ich w wierze katolickiej????? Po co???
      Chrzest jest przyjeciem do Koscioła na całe życie, po co włączać do Niego
      Dziecko jeśli nie będzie miało możliwości poznać Go i sie w nim zakochać, bo
      rodzice mu tego nie przekażą, bo traktuja Kościół jako instytucje, po co
      dziecku kolejna instytucja???? za mało papirkó i formalności ma w życiu???
      Dziwni jesteście! wszystko można sobie wytłumaczyć, tylko jaki w tym sens????
      • oza74 Re: chrzest - problem 23.07.06, 18:32
        dla spokojnego sumienia? że może dziecku coś złego się przydaży i nie pójdzie
        do nieba mając grzech pierworodny? nie wiem, teoretyzuję
    • kakot Re: chrzest - problem 23.07.06, 18:37
      tusiek, o ile pamiętam rozmaite kościelne przepisy, rodzice dziecka w ogóle nie muszą być katolikami. W tym momencie ważni są rodzice chrzestni, którzy przyjmują na siebie zobowiązanie wychowania dziecka w wierze itd. Decyzja należy do Ciebie - albo pójdziesz do spowiedzi i zwyczajnie poprosisz księdza o podpis, to normalna sprawa, na pewno się nie zdziwi; albo zorganizujesz chrzest w kościele z mniej średniowiecznym księdzem i powiesz mu wprost, że do spowiedzi nie pójdziesz.
      (nb. dyskryminowanie samotnej matki przy chrzcie to jest zgroza i woła o pomstę do nieba, a co najmniej o obszerny list do biskupa zawiadującego Twoją diecezją, nóż mi się w kieszeni otwiera, jak o takich rzeczach słyszę!)
    • alicja0 Re: chrzest - problem 23.07.06, 21:04
      A ja to nawet chciałam chrzcić w sobotę, bo w niedzielę są dłuższe Msze Św. smile)
      Ponieważ chrzciłam 2 tygodniowe dziecko w zimę, to bałam się, że długi pobyt w
      zimowym kościele będzie zagrożeniem dla zdrowia córeczki smile)
      Ostatecznie, chrzest odbył się w niedzielę w takim tłumie ludzi, że było czasem
      aż za gorąco wink
      Natomiast jeśli nie rozumiesz celu spowiedzi, jej istoty itp. to LEPIEJ nie idz
      do spowiedzi, bo najprawdopodobniej i w najlepszym przypadku będzie nieważna.
      Jeśli ksiądz z parafii Cię przymusi do spowiedzi (chociaz nie jest to wymóg
      ważności chrztu dziecka), to idź do konfesjonału (do innego księdza), powiedz
      skąd się wzięłaś u niego, co sądzisz o spowiedzi i o chrzcie dziecka, to może
      podpisze Ci kartkę na zasadzie odbytej rozmowy.
      Myślę, że zrozumie, gdy mu powiesz, że nie chcesz oszukiwac i udawać spowiedź
      dla kartki, ale chciesz ochrzcić dziecko.
      W zasadzie przyjęta jest zasada, że chrztu dziecka odmawia się wyłącznie wtedy,
      gdy jest ewidentna przeszkoda do wychowania dziecka w wierze katolickiej.
      Jeśli nie mówisz kategorycznie, że chrzest to tylko tradycja, a i tak nie
      wychowasz w wierze katolickiej (tj. m.in. zgoda na katechezę dziecka), to nie
      można odmówić Ci chrztu dziecka. Twoja pozycja tzw. samotnej matki jest nawet
      lepsza niż niesakramentalnego związku małżeńskiego, które czasem mają nie do
      przeskoczenia przeszkody do przyjęcia sakramentów w Kościele (np. małżeństwo z
      rozwodnikiem).
    • ninkasz Re: chrzest - problem 23.07.06, 23:03
      powiem Ci szczerze ze ochrzcilabym dziecko w innym kosciele. ksiadz Ci laski
      nie robi - samotne macierzynstwo to zaden wstyd! zamierza inaczej traktowac
      Twoje dziecko bo nie wychowuja go oboje rodzice? bedzie takie podzialy robil za
      chwile na religii itp. dal boga Twoje dziecko jest takie samo jak kazde inne,
      jest tyle samo warte. nie pozwolilabym tak traktowac swojego dziecka. poza tym
      zasady zasadami (prawo kanoniczne itd) ale to ksiadz jest dla ludzi a nie
      odwrotnie.
      • evikas Re: chrzest - problem 26.07.06, 13:27
        Mi sie wydaje, ze dzien tygodnia nie powinien miec tu zadnego znaczenia. Co za
        roznica, czy dziecko zostanie ochrzczone w sobote, niedziele, czy jakis inny
        dzien. Oburzaja mnie jednak argumenty ksiedza typu: "bo mniej ludzi to zobaczy".

        A takie niby pobozne spoleczenstwo polskie jest pelne uprzedzen, ksenofobii i
        nietolerancji wobec kazdego, kto ma odmienne zdanie. I co sie tu dziwic, ze
        ludzie, ktorzy nie uczeszczaja na msze co niedziele, chca jednak ochrzcic swoje
        dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka