dzięki Waszym wątkom dotyczącym ubierania maluszka zaczęłam się przyglądać w
czym mazluszki jeżdżą/ chodzą ubrane. I wiecie co zauważyłam>? Że starsze
mamy/ babcie może i przegrzewają dziecko, ale młodsze... hmmm... robią
maleństwu syberię. Za oknem 16 stopni, maszeruję sobie dzielnie na przystanek,
ja w sweterku, mijam ludzi w kurtkach i co widzę? Widzę mamuśkę z odkrytym
brzuchem (bo w pępku kolczyk, więc musi byc widać

) a dziecię w wózeczku leży
jak przy 30 stopnioiwych upałach - jakiś cienki kaftanik nałożony na bodziaka
i tylko skarpetki! dziecię się drze (może z zimna) ale mamuśka gada ze swoją
rówieśnica - też na oko 18-19

No i druga na przystanku - dziecię starsze i
mówiące w cienkiej sukieneczce i klapeczkach woła siku a matka też młodziutka
się wkurza - dopiero sikałaś! No jakby mi zimno było to też by mi się sikać
chciało

Często widzę tu apele o nieprzegrzeanie dziecięcia, więc może jakiś
apelik w sprawie niemrożenia. Ale wiem, wiem, tutaj same świadome mamusie,
ubierające dzieci w zależności od pogody. Pozdrawiam