....skonczylo 7 miesiac zycia...a chodzi mi konkretnie o noce, bo to one sa
przyczyna mojego wykonczenia.
Moj syn przez pierwsze 3 miesiace zycia przesypial cale noce, nawet po 12
godz. ciagiem, pozniej sie to pogorszylo, budzil sie raz, potem 2 razy
dziennie, a teraz to juz jest tragedia- budzi sie co chwile- doslownie co
chwile, stan taki juz trwa z tydzien czasu albo wiecej, zastanawiam sie czy
to ma zwiazek z zabkami- jeszcze nie wyrznal mu sie ani jeden. Karmie go
wciaz piersia, wiec pobudki nocne czesto koncza sie na przystawianiu do cyca,
smoczka nie uznaje, wiec to jedyne najlepsze rozwiazanie, choc i ono czasem
nie skutkuje bo....no wlasnie...bo nie wiadomo co mu jest i o co mu chodzi.
Ale najgorsze w tym wszystkim to jest dla mnie to, ze od miesiaca
przerzucilam go do wozka, spi wiec w naszej sypialni, no trudno sie mowi ale
ja co chwile nie bede biegala do jego pokoju. Bujam wiec mocno ten wozek, bo
innego rozwiazania nie widze, ale to jest straszne- nigdy nie przypuszczalam,
ze tak moze sie dziac.......
Obiecalam sobie i chce aby moje dziecko spalo w swoim lozeczku, tak jak na
poczatu. Boje sie ze teraz moze sie odzwyczaic i nie bedzie chcial w nim
spac, ale tak byc nie moze. Na razie nie ma takiej opcji zeby go znow
przeniesc do lozeczka, bo i on co chwile bedzie marudzil i ja wysiade
psychicznie.
Czy ktos wie, co sie dzieje z moim dzieckiem?

Czy to kolejny skok rozwojowy
czy co? No glupie to straszne, ale nie daje mi spokoju, prosze podzielcie sie
swoimi opiniami