magda.tyl
09.10.07, 11:24
Mój syn ma 11 tygodni i od początku miał problemy z zaśnięciem.
Niestety przyzwyczailiśmy go do zasypiania na rękach przy bujaniu.
Postanowiłam go nauczyć zasypiać samodzielnie w łóżeczku no i
zaczęło się... Kiedy widzę że jest zmęczony i zaczyna ziewać kładę
do łóżeczka, wyciszam cichym mówieniem ale rozpoczyna się 20
minutowe wycie (dosłownie). Biorę go na ręce, uspokajam, szumię do
uszka, ale kiedy tylko się nachylam żeby go położyć, zaczyna się od
nowa. W końcu jakoś zasypia już raczej z przemęczenia. Muszę mu przy
tym trzymać rączki bo strasznie macha i jeszcze się nakręca, a od
szumu do ucha zasycha mi w gardle. Rytm dnia ma raczej ustalony:
jedzonko, przewijanie, zabawa i drzemka. Czasami zostawiam go bo
jestem bezsilna i spocona, zastanawiam się czy płacz mu nie
zaszkodzi i czy w końcu coś się zmieni. Trwa to od 5 dni i żadnej
zmiany nie ma.