pocalina
17.10.07, 10:43
Kiedys kolezanka mi napisala, zebym nie czytala tyle w necie, bo
tylko sie nawyszukuje chorob w dziecku. Dzisiaj stwierdzilam, ze
internet to czasami zbawienie. Moje dziecko mialo biegunki (5-
tygodniowey synek). Nie mijaly 2 tygodnie, wiec zrobilam posiew
kalu. Laboratorium wyhodowalo Enterococcus faecalis. Taki byl wynik:
Enterococcus faecalis obfity, odporny na wszystkie antybiotyki.
Bylam przerazona, wiec pytam laborantke zanim pojde z tym do
lekarza, czym to leczyc, jak nawet na penicyline nie jest wrazliwy.
Ona do mnie: "To nie jest grozna bakteria. Lekarz ustali leczenie.
No coz, penicylina i amplicylina nie zadzialaja". Zapytalam ja tak z
praktyki, co ze szczepieniem, jakie ma miec za 2 dni. Ona na to: "No
niestety. Najpierw lekarz musi to wyleczyc antybiotykiem, a dopiero
wtedy drugi posiew i wtedy szczepienie". Wyszlam cala blada
zastanawiajac sie, skad mojemu Maluchowi takie cos sie przyplatalo.
W domu wlaczylam kompa i szukam w necie. I co znajduje?! Ze to
bakteria fizjologicznej flory ukladu pokarmowego!!!!!! A ona mowila,
ze trzeba to leczyc!!!!!! Nie wiem, czy tu u mnie tacy wszyscy
niewyksztalceni sa? Jak bylam w ciazy i robilam wymaz z pochwy i
okazalo sie, ze wyhodowano Lactobacillus. Jak poszlam z tym wynikiem
do ginekologa, to powiedzial, ze jest NIEKOMPLETNY, bo nie ma
antybiogramu, czyli jakim antybiotykiem zwalczac tego
Lactobacillusa... Co za ciemniak? Zwalczac to, co jest potrzebne i
naturalne, co nawet Lactovaginalem trzeba uzupelniac???? Oj ci
lekarze i laboranci.....