Dodaj do ulubionych

Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypianiu?

20.02.08, 22:36
zwane także chusianiem lub usypaniem na rączkach - oto temat moich dywagacji.
I bynajmniej nie chcę zajmować się tematem przytulana, pieszczot, zaspokajania
potrzeby bliskości a wyłącznie czynnymi technikami usypiania dzieci.
Jak grzyby po deszczu pojawiają się wątki "Jak nauczyć samodzielnego
zasypiania/zasypiania w łóżeczku?". Terminologia jest zabawna ale jeszcze
bardziej pokrętne tłumaczenie rodziców, że np. "dziadkowie nauczyli", "nie
chciał inaczej zasnąć" czy "bo potrzebowała mojej bliskości" - to cytaty z
oryginalnych wątków.
A potem jest lament, bo "waży już 10 kg", kręgosłup mi siada", jak długo
jeszcze" lub co najciekawsze "padam z wycieńczenie po 2 godzinach codziennej
walki".
Czytając opisy takich "tragedii" stwierdzam, że to forum robi się nudne i
monotematyczne. Ciekawe dlaczego nigdy nie spotkałam sie z wątkiem np. "Jak
oduczyć samodzielnego zasypiania?". Rozumiem, że wieczorne mycie garów,
podłóg, prasowanie ton ubranek, pranie czy miliony domowych obowiązków to
ciężka praca, ale czytanie głupot na forach, pisanie maili, wieczorny
shopping, plotkowanie przy piwku ze znajomymi, czy po prostu przygotowywanie
pysznej kolacji, romantyczna kąpiel oraz seks z mężem na dywanie w
towarzystwie widzów jak gumowe misie i pluszowe komórki to też nudy??? A może
ja jestem wyrodna, bo nie trzęsę swoim synkiem na dobranoc i tryskając
egoizmem przyjemnie spędzam wieczory? Dlatego pytam - po co to robicie??? Pani Wąż
Obserwuj wątek
    • saha_ra Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 20.02.08, 22:45
      czy spodziewasz się odpowiedzi od mam husiających? nie liczyłabym.
      • paniwaz Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 20.02.08, 22:52
        No tak, pewnie teraz chusiają. Pani Wąż
        • saha_ra Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 20.02.08, 22:58
          wiesz kołysanie dzieckiem w róznych płaszczyznach ma zbawienny wpływ
          m.in. na zmysł równowagi, lekarze polecają. Ale przyzwyczajenie
          malucha do zasypiania na rękach mamy -podobnie jak ty -uważam za
          nierozsądne i opłakane w skutkach.
        • daga_j Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 12:02
          A mnie denerwuje wymądrzanie się mam, których dzieci jakoś od początku zasypiają
          odłożone do łóżeczka gdy tylko ziewną, noce przesypiają od urodzenia, nie mają
          kolek, nie mają alergii. I to tak po prostu same z siebie, można powiedzieć że
          mamusie na to nie miały wpływu, a jednak mądrzą się, po co inne mamy "wymyślają"
          sobie noszenie na rękach dla uspokojenia dziecka, niejedzenie produktów
          mlecznych ("przecież ja jadłam wszystko i małemu nic nie było!") i tego typu
          rzeczy. Czemu podtykasz mu pierś na każde zakwilenie? (a nie wie, że dziecko nie
          tylko z piersi je ale się przy niej uspokaja) czemu bujasz na rękach, ja tylko
          głaskam w łóżeczku i zasypia (a nie pomyśli, że jej dziecko jest inne, jedno
          uspokaja się i wycisza i oczka przymyka dopiero bujane na rękach) Czytałam
          artykuł o bujaniu, czemu od noworodka dzieci lubią to i starsze dzieci też lubią
          huśtawki? Bo to jest dla nich naturalne jak były u mamy w brzuchu to prawie
          ciagle miały bujanie, kołysanie (były też inne argumenty, nie pamiętam teraz).
          Cieszcie się, jeśli Wasze dzieci ładnie śpią, jedzą bez problemów brzuszkowych
          itd., ale jak inne mamy miewają z tym problem to nie bądźcie zdziwione "jakim
          cudem!"
          Założę się, że jak dziecko, które tak pięknie samo zasypia w łóżeczku pewnego
          wieczora się rozpłacze na całego to w końcu je mama weźmie na ręce i pobuja, jak
          odłoży do łóżeczka a ono się znowu rozpłacze to znowu je utuli - takim sposobem
          jaki ZADZIAŁA czy to będzie bujanie czy głaskanie. Po prostu na jedne dzieci
          działo to, na inne coś innego, jedynie nie pochwalam zostawiania płaczącego
          dziecka samotnie w łóżeczku. A pytania mam "jak to zmienić, że dziecko nauczone
          zasypiać na rękach a waży już 10kg" - są dowodem na to, że mamy wcześniej po
          prostu reagowały na wołanie swojego dziecka tak jak umiały je uspokajały, ale w
          pewnym momencie dziecko dorasta i już nie musi płakać zasypiając w łóżeczku,
          trzeba mu tylko pomóc w nauce tego, bo przyzwyczaiło się inaczej. I o to pytają
          mamy, jak inne to zrobiły?
          Ja czytając to forum staram się być coraz bardziej wyrozumiała dla różnych metod
          postępowania, choć są inne od moich, poradzę, owszem, ale jak czegoś nie
          rozumiem to lepiej wzruszyć ramionami niż "krzyczeć" na jakąś kobietę, że głupio
          robi. (no chyba, że ewidentna krzywda się dzieje to też mam ochotę zareagować
          słowem)
    • fammpirella Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 20.02.08, 23:09
      ha, a ja mysle ze to poczatkowo bylo najlatwiejsze. polulalam
      lub "wycycalam" i dziecie spi. ja moge wyprasowac pieluchy....a
      teraz zamiast pobiadolic na forum lulam.
      tak krytykowana jest na tym forum Tracy Hogg. ja nie naleze do slepo
      podarzajacych za jej wskazowkami mam, ale mi ulatwila zrozumienie
      fukncjonowania tej nowej, najukochanszej istotki w moim zyciu. bo
      chcialam ja zrozumiec (jak w podtytule ksiazki)... bo chce uniknac
      mozliwie najwiecej bledow. nie wprowadzac i nie utrwalac zlych
      nawykow. ile walk stoczylam zeby mi je pod moja chwilowa nieobecnosc
      nie "ululiwano" (dziadkowie kochani uncertain), nie psuto, tego co udalo
      NAM sie juz nauczyc....
      wszystkim lulajacym i cycajym na dobarnoc polecam ta lekture. i
      odwagi dziewczyny. ZADNA to tresura ino normalnosc. chyba ze chcecie
      za jakis czas zaprosic do siebie supernianie...
      ps. bujanie, hustanie to wielka radocha i niezbedny czynnik do
      prawidlowego rozwoju blednika, ale na litosc boska, nie usypiacz!!!
      (co innego uspokajaniesmile
      • paniwaz Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 20.02.08, 23:13
        Fampirella, właśnie uświadomiłaś mi, ze husianie pisze się przez samo ha bo to
        chyba od huśtawki. Przepraszam wszystkich za tę ortograficzną wpadkę, ale to nie
        znane w moim słowniku słowo i ślepo je skopiowałam z cudzej wypowiedzi. Pani Wąż
        • fammpirella Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 20.02.08, 23:40
          phi tam, nawet Prezydentowi zdarzją sie bledy typu: Benhauer...wink
          tudzież inne kwiatkismile
    • ocelot2 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 20.02.08, 23:21
      He,
      założyłas wątek jeszcze bardziej nonsensowny od wątków przez Ciebie
      krytykowanych.
      • fammpirella Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 20.02.08, 23:26
        obawiam sie, ze w tym watku nonsensem jest jedynie przedmiot:
        lulanie celem wprowadzenia dziecka w stan snu jak i inne czynnosci
        majace na celu utrudnienie dziecku samodzielnego zasypiania.
        ja wiem, ze to trudne, ale skoro tylu matkom sie udaje, to moze
        warto sprobowac? krzywda nikomu sie nie stanie....
    • mw144 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 07:53
      Ty mądra kobieta jesteśsmile)
    • magda1237 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 08:08
      Ja nie lulam i nie bujam. Wkładam dziecko do łóżka i sama się kładę
      obok na chwilę i dziecko zasypia bardzo szybko (5-10 minut). Później
      co prawda zaczynają się schody (ciągłe pobudki, popłakiwanie,
      pojękiwanie, jedzenie co 3 godziny) i nocki i tak z głowy. Wieczorów
      raczej nie mam dla siebie bo moje dziecię dużo snu nie potrzebuje i
      zasypia najwcześniej o 21, a najczęściej ok 22-23. Więc to że się
      nie lula nie oznacza że wieczór można np. miło spędzić.
      Raczej mamy lulające Ci nie odpowiedzą na pytanie, bo niby co mają
      powiedzieć(napisać). Że zrobiły błąd ucząc dziecko zasypiania na
      rękach, podczas gdy na wstępie krytykujesz takie postępowanie.
      Zresztą kiedyś dziecko z tego wyrośnie, przecież do 18 lat nie
      będzie chciało bujania do snu.
      • marta_st1 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 08:11
        ja też lulałam, a teraz synek sam zasypia, więc nie widzę problemu.
        • nullik Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 08:45
          Moje dziecie ładnie zasypia samo... I tak juz od 10 miesięcy.
          Kiedys pisałam tutaj na forum, że tak jest i jedna z mam odpisała mi
          wtedy, że póki co mam sie takim stanem rzeczy cieszyć, bo nadejdzie
          okres ząbkowania lub inna jeszcze sie sytuacja zdarzy i sielanka sie
          skończy... Zęby wychodzą... a dziecię o 19,30 juz sobie smacznie
          spi. Bez wspomagania jakiegokolwiek. I nie wyobrażam sobie innego
          scenariusza.
          Często wyjeżdżamy z domu. Jeżdzimy do znajomych, do teściów... tam
          też dzieciak zasypia o stałej porze, bez wrzasków, bez krzyków,
          mimo, że dziadkowie go cały czas na rekach noszą, rozpieszcaja
          okrutnie... Wychodzę z takiego założenia: skoro babciu chcesz mi
          pomóc i zając się wnuczkiem, to sobie radź... Nie ingeruję... No
          więc jest tak, że u babci synuś jest rozpieszczany ... ale wracamy
          do domu i jest jak zwykle... jak w domu... Synuś chyba to czuje i
          jest grzeczny.
    • madz-ia80 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 08:57
      Bardzo dobry post. Ja nie lulałam, ale też dodam, że miałam od
      początku dziecko wmiarę bezproblemowe. Na początku usypiało przey
      piersi, ale pewnego dnia przestało być tak pięknie i musiałam coś
      wymyśleć. A naczytawszy sie właśnie postów pt " co zrobić - bujam
      lulam...." stwierdziłam, ze tej metody się nie chwycę. Jak to
      powiedziała moja położna "Jeśli chcesz bujać dziecko do snu i w ten
      sposób je usypiać wez 10 kg worek ziemnieków i zobacz jak to będzie
      za rok..." Przeczytałam pare książek, wprowadziłam łatwy plan i
      jakoś poszło. Do teraz pamiętam jak mój skołowany mąż widząc, ze
      niunia jest śpiąca, a ja powiedziałam, że jadła godzinę tem i jej
      nie dam piersi do usypiania pytał " co teraz robimy?". Wkładaliśmy
      do łóżeczka i wymyślaliśmy metodę, naszą metodę. Własnej kompozycji
      piosenka, głaskanie, wkłądanie smoka, branie na chwilkę na rączki
      itd. Teraz mała ma prawie pół roku i jakoś leci.
      Wiem jednak, że gdyby dziecko miało kolki wyglądało by to inaczej,
      ale jeśli dziecko ich nie ma to mamy początkujące na tym forum
      powinny uczyć się na błędach innych i czytać takie właśnie posty.
      • agata688 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 09:28
        madz-ia80 napisała:

        > Wiem jednak, że gdyby dziecko miało kolki wyglądało by to inaczej,
        > ale jeśli dziecko ich nie ma to mamy początkujące na tym forum
        > powinny uczyć się na błędach innych i czytać takie właśnie posty.


        Dobrze,ze wzielas to pod uwage!!!!!!!moj maly od samego poczatku spi w swoim
        łóżeczku (byl tam po prostu zanoszony polozony i lulu),ale pewnego dnia i nas
        dopadly KOLKI-tak rozowo wtedy nie bylo-noszenie,bujanie,jazda wozkiem i co
        tylko zeby tylko mu ulzyc.na szczescie trwaly u nas ok.1.5 mies. i z dniem w
        ktorym sie skonczyly ,skonczylo sie bujanie-ba..nawet za tym nie tesknil!!teraz
        mlody idzie spac ok.19-i tak jak napisala Pani Waz caly wieczor moj!!!dodam
        jeszcze,ze jest to moj pierworodny wyczekany,wymarzony synus i swiata poza nim
        nie widze,ale zeby sie torturowac-NIGDY!!!chcialam jeszcze napisac ze
        dziecko--[moj akurat za tydzien skonczy 3 mies.]-rozumie!!!trzeba tylko do niego
        mowic!!!!pozdrawiam
      • paniwaz Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 09:53
        Kilka scenariuszy idiotycznych zachowań rodziców z obserwacji własnych:
        1. Rodzice z córeczką odpoczywają nad morzem, dziewczynka tak gdzieś 2-2,5 roku,
        pięknie mówi np. "Mama, chcieś, źlobie ci babe ź konfityjami" Nagle rodzice
        wymyślają, że pora snu, więc mama bierze małą na rączki, siada pod parasolem i
        buja. Młoda robi wszystko, ale nie śpi. Po 15 min wkracza do akcji tata, ale z
        tą różnicą, że buja córkę na stojąco - też bez efektu po kolejnym kwadransie.
        Więc bierze córkę i wózek, idą na koniec plaży pod wydmy, wkłada córkę do wózka,
        stawia wózek na dwóch bocznych kołach!!! i buja. Po 20 min. poddaje się,
        uryczane i rozhisteryzowane dziecko łka jeszcze kilka minut w ramionach mamy i
        spokojnie wraca do lobienia baby ź konfitujami a mama z tatą odbywają dość
        emocjonującą dyskusję na temat problemów ze snem ich dziecka, w której bierze
        udział pół plaży.
        2. Moja przyjaciółka nauczyła synka zasypiania bujając go w foteliku
        samochodowym, więc dziecko od urodzenia do dzisiaj (ma 7 miesięcy) tam właśnie
        zasypia. Potem przenosiny do łóżka rodziców, chwila snu i powrót do źródła. I
        tak całą noc w interwałach 10-60 minutowych. Niestety od porodu odwiedziłam ja
        raz, bo stale jest przemęczona, niewyspana i twierdzi, że to jeszcze nie
        dojrzała macierzyństwa. Czyżby? Ma 32 lata.
        3. Niedawno usłyszałam opowieść mamy, która wyznała, że od półtora roku nigdzie
        nie wyszli z domu z mężem po 19:00, bo od początku zasypiają na łóżku z synkiem
        pomiędzy nimi. Młody tak się przyzwyczaił do tego schematu, że nawet na
        wakacjach chodzili po 20:00 spać. Ale oni wydają się być szczęśliwi, bo dzień
        zaczyna się dla nich przed 4:00. Ciekawe jak długo wytrzymają?
        4. Moi przyjaciele nauczyli zasypiania swoją pierwszą córkę w wózku i Młoda
        tylko w nim spała do prawie 1,5 roku - wyobrażacie sobie to? Ale to jeszcze nic,
        bo zasypiała wyłącznie w wózku i żeby nogi jej nie zwisły w rozkładany podnóżek
        wkładali deskę owiniętą ręcznikiem! Jak kiedyś weszłam podczas procedury
        usypiania i zobaczyłam tę scenę, to bekę miałam przez 3 dni. Przy drugim dziecku
        nie popełnili już takiego błędu.
        5. Moja koleżanka zaczęła bujać córkę z bezradności i niewiedzy jak dzisiaj
        twierdzi. Mała płakała wieczorem z nieznanych im powodów(95% mam z tego forum
        znałoby przyczynę, ale nie oni), mąż wzmagał płacz Malej więc się nie zbliżał i
        zostawała tylko mama oraz bujanie na rączkach. Wytrzymali 2 lata - córka bujanie
        a rodzice małżeństwo, bo jak twierdzą ostatni raz kochali się przed ciążą.
        Obecnie Mała skończyła 3 lata a proces rozwodowy w toku.

        Przykłady mogłabym podawać w nieskończoność, ale wniosek jest jeden - błędy
        rodziców w ustalaniu dzieciom wzorca snu odbijają się głośnym echem zarówno na
        ich życiu osobistym (relacjach między sobą, kontaktach ze znajomymi, etc.) oraz
        co najgorsze na psychice dziecka, gdzie sen oznacza dla co niektórych przykry
        obowiązek.
        To tyle tytułem uzupełniania tematu. Pani Wąż
        • babcia47 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 15:45
          to co napisałaś w trzeciej części chyba jest najlepsza odpowiedzią!
          W szpitalu instrukcji obsługi do dziecka nie wydają!Poczatkowo
          odruchowo biorąc dziecko na rece sie je buja, tak jak odruchowo
          większość ludzi zmienia głos zwracając się do malucha czy po prostu
          uśmiecha.. Coś w tym jest, że początkowo noworodkowi bujanie w
          ramionach pomaga w uspokojeniu czy zasnięciu (moze to wspomnienie
          czasu bycia w brzuszku)..a potem zaczyna sie klasyczne
          przyzwyczajenie. Przy pierwszym dziecku rodzice eksperymentuja i
          starają się "ululać" dziecko w taki sposób, który wydaje im sie
          najlepszy..lub w taki, który okazał się wielokrotnie skuteczny!!
          Sama popełniłam ten błąd przy pierwszym synu, ale te metody, które
          skutkowały przy małym niemowlaku z czasem stały sie nie tylko
          nieskuteczne ale i uciązliwe dla nas i otoczenia..doszlismy do
          wielogodzinnego bujania w wózku (mały miał kolki do ukonczenia 5-
          tego miesiąca). Przy drugim dziecku rodzice są juz bardziej
          doświadczeni i potrafią stosować tylko te metody, które są
          odpowiednie w danym wieku (bujanie noworodka) i unikać tych, które
          stały się "mordęgą" przy pierwszym..no cóż rutyna!! smile))
          • babcia47 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 15:52
            ups..to było w piątej części..
      • ata-26 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 22:10
        po co bujanie?już piszę.mam syna ma 9mies.teraz jest ok ale początki
        były straszne!mój maluszek od początku miał straszne kolki.nic nie
        pomagało.trzeba było go nosić i lulać.też byłam zdania że nie będę
        bujała ale stało się inaczej.gdy probowałam uspokoic je inaczej
        zanosił się.kochane mamy które tak się wymądrzacie i krytykujecie
        mamy lulające odpowiedzcie mi czy wasze maleństwo robilo sie sine i
        przestawało oddychać bo choc raz się zaniosło???moje tak robiło.i to
        bardzo często.nie mogłam go zostawić na chwilę bo ciągle się
        zanosił.leżeliśmy w szpitalu gdy mały mial 3mies.zrobili mu mnóstwo
        badań ale wszystko było ok.zostalo bujanie.z prostego powodu-bałam
        się o mojego synka.gdy tylko zaczynał płakać od razu był brany na
        ręce.zasypiał tylko w moich ramionach.teraz ma 9mies.wszystko się
        zmieniło.zasypia sam...no prawie sam.kładę się na chwilkę obok niego
        i po 5min śpi.sam do tego dorósł.każde dziecko jest inne.może
        gdybyście miały takie dziecko jak ja to byście zrozumiały i głupio
        nie krytykowały mam lulających.ale nie jest powiedziane że przy
        następnym dziecku was to nie czeka...
    • sabciass Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 09:33
      Głupoty opowiadasz kobieto, rozumiem, że jesteś zwolenniczką
      odkładania noworodka do łóżeczka i niech drze mordę, bo przecież
      ważniejsze jest się napić piwka niż utulić dziecko do snu?
      Z jednym się zgodzę, też denerwuja mnie posty jak oduczyć i o
      dwugodzinnej walne. Ja pozwoliłam mojemu dziecku i jego układowi
      nerwowemu dojżeć na moich rękach(a dokładnie w chuście) teraz ma
      prawie 8 miesięcy i już od dawna zasypia sama. Boże, w końcu to
      tylko kilka miesięcy, jeżeli to dla kogoś za dużo, to może nie
      powinnien się decydować na dziecko.
      • olcia.kaktus Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 09:49
        jeżeli będziesz przy dziecku, które płacze, czasem pogłaszczesz po główce i
        potrzymasz za rączkę w ramach uspokojenia, to nie będzie się darło, mimo, że nie
        bierzesz na ręce i leży we własnym łóżeczku.
        Ale jak nauczysz, że każdy płacz powoduje branie na ręce, to dziecko będzie to
        wykorzystywać wcześniej, niż się spodziewasz.
        • agata688 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 09:55
          dokladnie.zgadzam sie z olcia.kaktussmile
          no moze ja mialam to szczescie,ze moj bedac noworodkiem "nie darl mordy" i teraz
          tez tego nie robi!!!tyle,ze nie "wciskam " go na sile do lozeczka,tylko znam
          swoje dziecko i wiem kiedy jest spiacy!!!
        • sabciass Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 09:57
          Naprawdę uważasz, że noworodek jest w stanie cokolwiek wymuszać i
          spryciarz jeden sobie wykalkuluje, że jak popłacze to go na ręce
          wezmę? Jakoś bardziej logiczne wydaje mi się tłumaczenie, że to jego
          naturalna potrzeba bycie na rękach i słuchanie bicia serca mamy, w
          końcu miał to przez dziewięć miesięcy. Oczywiście, jak najbardziej
          jestem za nauką samodzielności, ale wtedy gdy dziecko jest na to
          gotowe,powolutku i nic na siłę.
          • agata688 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 10:20
            sabciass napisała:

            > Naprawdę uważasz, że noworodek jest w stanie cokolwiek wymuszać i
            > spryciarz jeden sobie wykalkuluje, że jak popłacze to go na ręce
            > wezmę? Jakoś bardziej logiczne wydaje mi się tłumaczenie, że to jego
            > naturalna potrzeba bycie na rękach i słuchanie bicia serca mamy, w
            > końcu miał to przez dziewięć miesięcy. Oczywiście, jak najbardziej
            > jestem za nauką samodzielności, ale wtedy gdy dziecko jest na to
            > gotowe,powolutku i nic na siłę.


            nie,nie uwazam,ze noworodek potrafi cokolwiek wymusic,ale tez nie napisalam,ze
            wogole go nie mialam na rekach.Chodzi w tej chwili o usypianie!!! ale takie
            dziecko ok.3 mies. juz jest sprytniejsze smile))
            • slon39 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 08.03.08, 20:58
              Agata688 jeśli chodzi o usypianie to jak mój synek miał te 3 m-ce to sie
              naczytałam, że takie małe dziecko już można uczyć samodzielnie zasypiać i tego
              mojego biednego szkraba uczyłam...3 tygodnie i tylko tyle miałam z tego, że się
              niepotrzebnie napłakał, a sam się spać nie nauczył. Dopiero jak skończył 5 m-cy
              to się naumiał prawie bez stresu, już po prostu więcej rozumiał.Więc Ci powiem,
              że może dziecko 3 miesięczne jest "sprytniejsze", ale nie każde dziecko jest
              gotowe to tak wielkiego wydarzenia jakim jest samodzielne zasypianie. Też jestem
              zdania, że nic na siłę i trzeba kierować się własnym zdrowym rozsądkiem. Na
              szczęście to robiłam już wiele razy, bo zdając się na to forum czasami bym
              popełniała wielkie błędy i w tej chwili bym miała zestresowanego a nie
              uśmiechniętego szkraba.
          • babcia47 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 16:12
            zdziwisz się ale chyba jednak potrafi..mój pierwszy syn zamiast jak
            kazde przyzwoite niemowlę od 3 tygodnia do 2-go miesiąca najeść się
            i po zmianie pieluchy spac..prowadził "życie towarzyskie"..tzn leżał
            sobie w łózeczku, rozglądał po pokoju..ale ja musiałam siedzieć
            obok..tylko siedzieć! Kiedy próbowałam odejśc na chwilę, żeby np.
            powiesić pranie za chwile zaczynało sie stękanie, popłakiwanie a w
            końcu wrzask..aż nie wróciłam i nie usiadłam obok łóżeczka..i tak
            puki nie zasnął (na rączki nie wymagał wtedy jeszcze)..a niestety
            miewał nawet kilkugodzinne okresy czuwania. Niestety potem
            rozpoczęły sie kolki, które trwały prawie do końca piątego
            miesiąca..i to dopiero była "jazda" Drugi syn najadł się i
            przewinięty spał..tak że do trzeciego miesiąca prawie nie
            wiedziałam, ze mam drugie dzieciosmile)) Nauczyłam się też wcześnie
            rozpoznawać objawy kolki i im zapobiegać..tak, że mieliśmy tylko ze
            3 alarmy połączone z noszeniem i uspokajaniem..
            • sabciass Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 25.02.08, 19:27
              To twoim zdaniem oznacza wymuszanie? To zwykły instynkt, niemowle ma
              zakodowane, że obecność dorosłego oznacza przeżycie, nieobecność
              śmierć, dlatego dziecko płacze kiedy cię nie widzi i tyle.
              • babcia47 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 26.02.08, 15:26
                tak! niezależnie od przyczyn..robił to swiadomie i tylko w stosunku
                do mniesmile
        • slon39 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 08.03.08, 20:47
          Nie do końca się z tym zgadzam. Jestem jak najbardziej za tym żeby nie na każde
          wołanie, płacz dziecka reagować od razu biorąc na rączki, ale są różne dzieci i
          jedne na głaskanie po główce reagują a inne nie. Mój synek przez jakiś czas
          reagował, później mu się coś odwidziało i to już nie działało. Ani podobne
          sposoby. Więc trochę mnie takie wypowiedzi wnerwiają, bo sugerują, że jest jeden
          niezbity i sprawdzony sposób i POWINIEN działać na każde dziecko, a dzieci są
          RÓŻNE i ZMIENNE. I zawsze będzie tak, że jak ktoś nie miał dziecka kolkowego i
          problemowego czy też zwyczajnego płaczka to nigdy nie zrozumie rodzica, który
          takie dziecko ma. Oczywiście ten pierwszy będzie sypał właśnie różnymi
          niezawodnymi sposobami i patrzył na tego drugiego z niedowierzaniem, że nie
          działa???
          • slon39 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 08.03.08, 21:01
            To było do wypowiedzi olci.kaktus.
      • paniwaz Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 10:01
        sabciass napisała:

        > Głupoty opowiadasz kobieto, rozumiem, że jesteś zwolenniczką
        > odkładania noworodka do łóżeczka i niech drze mordę, bo przecież
        > ważniejsze jest się napić piwka niż utulić dziecko do snu?
        Nie jestem zwolenniczką ani takiej przemocy wobec dzieci ani fizycznej a
        usypiania w łóżeczku w przyjaznej atmosferze, bez żadnych łez - miałam nadzieję,
        że tak to przedstawiłam, jeżeli nie jest to czytelne to prostuję. A określenie
        "drze mordę" nie przystoi mamie. Chciałabyś usłyszeć kiedykolwiek " Niech to
        pani dziecko tak nie drze mordy!" No właśnie. Pani Wąż
        • sabciass Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 10:19
          określenia drze mordę użyłam zeby zobrazować okrucieństwo takiego
          uczenia samodzielności. Uwierz mi, ze niewiele jest dzieci którym
          wystarczy przyjazna atosfera zeby zasnąc, jeżeli takie masz, to
          gratuluję, ale napewno zdążyłaś zauważyć, że każde dziecko jest
          inne. Moja potrzebowało mojej bliskośi, a ja nie miałam nic
          przeciwko jej dawaniu. Więc w czym problem?
          • 0betty842 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 10:24
            > Uwierz mi, ze niewiele jest dzieci którym
            > wystarczy przyjazna atosfera zeby zasnąc, jeżeli takie masz, to
            > gratuluję, ale napewno zdążyłaś zauważyć, że każde dziecko jest
            > inne. Moja potrzebowało mojej bliskośi, a ja nie miałam nic
            > przeciwko jej dawaniu. Więc w czym problem?

            Zgadzam się.
          • agata688 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 10:25
            sabciass napisała:

            Uwierz mi, ze niewiele jest dzieci którym
            > wystarczy przyjazna atosfera zeby zasnąc, jeżeli takie masz, to
            > gratuluję, ale napewno zdążyłaś zauważyć, że każde dziecko jest
            > inne. Moja potrzebowało mojej bliskośi, a ja nie miałam nic
            > przeciwko jej dawaniu. Więc w czym problem?


            Pani Waz raczej chodzilo o rodzicow,ktorzy na sile usypiaja dziecko,nawet wbrew
            jego woli(przyklad z plazy),a potem skarza sie lub sa wykonczeni "trudami
            rodzicielstwa"!pozdr.
          • ruda73 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 23.02.08, 22:51
            sabciass
            zgadzam się z każdym Twoim postem w tym wątku.
            Jestem mamą dwóch córek - pierwsza zasypiała bez większych problemów i bardzo
            szybko przesypiała całą noc. Druga - chciała się przytulać, czuć bicie serca
            itd. Obu starałam się dać to czego potrzebowały: młodszą nosiłam w chuście,
            bujałam i kołysałam. W końcu z tego wyrosła. Nigdy nie było to dla mnie problemem.
            Wiecie co? Kiedyś będziecie jeszcze chciały ponosić te wasze dzieci, całować,
            przytulać trzymać godzinami na kolanach i usłyszycie: mamo, zostaw jestem już
            duża. Dlaczego jeśli one tego potrzebują to nie maja tego dostać? Rozwalają mnie
            posty w stylu: mam 3 tygodniowe dziecko, jutro wigilia, jak ja przeżyję bez ryby
            albo czy naprawdę nie mogę pić mleka jak karmię piersią a dziecko ma skazę. To
            naprawdę dla Was taki problem?
            Przecież to tylko kilka miesięcy, A dzieci już nigdy więcej nie będą małe...
            Pozdrawiam

    • 0betty842 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 10:03
      A ja wam powiem jeszcze cos innego!Kazde dziecko jest inne i nie
      kazda metoda działa!Paniwaz ma dziecko ktore nie wymaga lulania
      itp,ale są dzieci z którymi naprawdę nie idzie sobie poradzić.Moj
      maly (8 m-cy) jest bardzo płaczliwym i marudnym dzieckiem.Nie lulam
      go do snu bo to na niego nie działa.Od samego początku usypiam go w
      łóżeczku więc teraz powinien usypiac bez problemu.Niestety,czasem
      namęczę sie bardziej niz niejedna mama która lula swoje dziecko.Wiec
      powtarzam:nie kazde dziecko idzie nauczyć samodzielnego
      zasypiania.Dodam,że naczytałam sie dużo o tym i na mojego malego nic
      nie działa.Poprostu,czasem zaśnie bez problemu a czasem z wielkim
      trudem (i zawsze w łóżeczku).
      • masia0106 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 10:36
        Pytanie kto badziej potrzebuje tego bujania i lulania?
        Bo są rodzice,którym sie tylko wydaje,że maluch potrzebuje ich
        bujania, nawet nie dają szansy dziecku nauczy się samodzielnie
        zasypiac.A pożniej lament na forum.
        • kwiatek02 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 10:48
          Moje dziecko zasypiało wiele miesięcy w kołysce. Jak była całkiem
          maleńka zasypiała wyłacznie na rekach - zapewniam, że nic mi sie od
          tego nie stało, nie jestem nieszczęśliwa i stłamszona. Zawsze
          uważałam, że do 18 roku zycia nie bedę bujać dzieciaczka. Dziś nie
          musze tego robić, bo młoda sama wyrosła.
          • sabciass Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 10:56
            No właśnie, nie nosić, bo się nauczy, nie bujać bo nie będzie
            chciało samo spać, no przecież nie poniesiemy dzieci na maturę, to
            tylko kilka miesięcy, ja naprawdę nie widzę w tym problemu.
    • habina Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 10:53
      Generalnie moj Maluszek usypia sam w lozeczku wlasciwie od poczatku
      (corka rowniez zasypiala sama po ukonczeniu bodaj 1 miesiaca), lecz
      sa takie chwile, ze trzeba wziac slodziaka na rece i troche polulac,
      pospiewac, widac, ze potrzebuje bliskosci mamy/taty , nie pomaga ani
      glaskanie po glowce lezacego w lozeczku szkraba, ani trzymanie za
      raczke, ani spiewanie, nic... wiec biore na raczki , troche bujam,
      odkladam do lozeczka i spi i widac, ze tego potrzebowal...
    • bo_hes Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 11:19
      po to, zeby dziecko czulo bliskosc mamy.
      • 1r1 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 06.03.08, 14:21
        rózne są dzieci ...baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo rózne. po to to chusianie
        czy huśtanie ,lulanie , noszenie etc. jak dzieci urosną to dopiero
        widać kto to jest? i dlaczego? a tu na forum jest nie inaczej? nie
        rozumiem po co to pytanie? a właśnie chyba też dla takich mam co
        były chusiane albo nie husiane a teraz chusiają albo nie husiaja i
        maja problem z tym ,albo też pytają po co to robić? ????):
    • magda1237 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 12:25
      Już pisałam że nie noszę mojego dziecka do spania, ale nie wiem czy
      to moja zasługa (bo nigdy tego nie robiłam i dziecko się nie
      przyzwyczaiło) czy po prostu taki z niej typek, że po prostu nie
      lubi. Zauważyłam, że nawet nie da jej się uśpić na rękach. Wygina
      się niesamowicie i płacze. Moim rodzicom i teściom nie mogłam tego
      wytłumaczyć, że dziecko nie lubi noszenia i zawsze jak jesteśmy u
      rodziców lub teściów w porze spania to chcą mi udowadniać że nie mam
      racji i próbują małą wziąć na ręce i uśpić. Ja nie protestuje ale
      się w duchu śmieję bo wiem że to nic nie da. I tak po chwili mi ją
      oddają z komentarzem uśpij ją jak chcesz. Teściowa jest wręcz
      obrażona że mała nie chce spać u babci na rączkach, skoro 4 swoich i
      wnuka bujała i działało (a ja nie ukrywam że wtedy mam satysfakcję).
      Moi rodzice zaczęli nawet usypiać po "mojemu" jak zdarzy się, że
      młoda jest na noc/dzień u nich. Na moje dziecko noszenie działa jak
      płachta na byka. Ona po rostu jak zasypia to tak dziwnie się do tyłu
      odgina i kładzie sobie na głowie poduszkę. Robi tak od urodzenia
      (chodzi o to wyginanie się) i na rękach nie miałaby takiej
      możliwości. Początkowo nawet myślałam że może to coś z napięciem
      mięśniowym ale pediatra to wykluczyła. Sam proces usypiania trwa do
      10 minut. Niestety zabrakło mi konsekwencji w usypianiu małej w
      łóżeczku. Śpi na kanapie ... ze mną. Mąż w drugim pokoju sam. Jak
      tylko mała zacznie lepiej spać (na razie ma bardzom, bardzo
      niespokojny sen) i mniej jeść (co 3 godziny mimo 8,5 m-ca),
      przeniosę się do drugiego pokoju a ona będzie sama spała na tej
      kanapie.
      Każdy nie robi jak chce, oczywiście jeżeli mu to nie przeszkadza.
      Chcesz nosić to noś, nie to nie noś. Ale zgodzę się, że dziecko w
      którymś momencie trzeba zacząć uczyć samodzielności, pokazywać
      delikatnie że wiele rzeczy może już robić samo. Każda matka powinna
      ten moment wyczuć sama kiedy jej dziecko jest gotowe, bo każde
      dziecko jest inne i nie ma tu reguł - moja do miesiąca zasypiała
      tylko i wyłącznie przy cycu a przez kolejne 4 miesiące sama po
      odłożeniu do łóżeczka. W 5 miesiącu pojawił się kryzys z jedzeniem w
      nocy i spaniem i zostało, że śpi na kanapie ze mną.
      Mam przykłady w rodzinie i naprawdę porażka jaką krzywdę można
      zrobić dziecku nie pozwalając mu na odrobinę samodzielności (m.in.
      dziewczynka ma 11 lat i śpi z mamą ).
      • agata688 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 14:45
        magda1237 napisała:

        > Zauważyłam, że nawet nie da jej się uśpić na rękach. Wygina
        > się niesamowicie i płacze


        identycznie moj malutki robi.on poprostu czuje sie bezpiecznie w swoim lozeczku
        i nie kojarzy mu sie z czyms strasznym.ps.zreszta tylko my wiemy ile bylo
        przeprowadzonych rozmow z kubusiem,tygryskiem,prosiaczkiem i klapouchym (ma taka
        karuzelke z maskotkami) smile))
    • sitanka Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 15:03
      Hmmm...ale po co 2 godziny usypiać dziecko?Jakkolwiek?
      Wydaje mi się,że jak jest w miarę ustalony rytm dnia,to i pory
      spania można obczaić.Oczywiście mogę się mylićsmile
      Ja bujam,lulam,noszę przy usypianiu.Bo lubię.Tylko,że to trwa kilka-
      kilkanaście minut.To może się nie liczy:p
    • przedszkolak2 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 19:53
      A ja nie lubię skrajnych postaw.
      Pamiętam,że córka była bujana, ale przyszedł czas, kiedy zaczęła
      zasypiać w łóżeczku, ssała smoka, ale mając 2 lata zrezynowała,od
      mniej więcej 4-go miesiąca życia spała z nami w łóżku, mając 3 lata
      przeniosła się do własnego pokoju.
      Dałam dziecku wszystko, czego, moim zdaniem, na danym etapie
      potrzebowało. Córka wyrosła na samodzielną i fajną dziewczynkę, a ja
      okres jej wczesnego dzieciństwa wspominam mile.
      • margo_kozak Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 20:25
        to i ja sie wypowiem

        dzieci same potrafia zasypiac ale to my rodzice nie umozliwiamy im
        tego.
        sami je uczymy lulania, bujania, spania w wozku itp. najpierw dajemy
        cos dziecku, przyzwyczajamy je do stalego sposobu zasypiania a potem
        chcemy im to odebrac, czyli oduczyc zlego nawyku.

        moje dziecko zasypia samo w lozeczku.
        ale do ok. 7-8 miesiaca spal z nami. nie przeszkadzalo mi to, bo
        karmilam piersia.
        wrocilam do pracy, przestalam karmic cycem a moj M. nauczyl spac
        Jasia w lozeczku.
        od tamtego momentu jestesmy szczesliwi.
        kapiel, mleko, chwila kokoszenia, odkladamy do lozeczka, mowimy
        dobranoc i jas zasypia w ciagu kilku minut.

        ostatnio z nudow przeczytalam ksiazke "usnij wreszcie"
        napisana bardzo ciekawie, polecam wszystkim majacym problemy
        • margo_kozak Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 20:26
          a i jeszcze jedno

          moja znajoma ma corke ponad dwu-letnia i mala ciagle spi z
          rodzicami, bo mamusia nie ma odwagi sie przeciwstawic.
          jakos nie potrafie tego zrozumiec
    • ridibunda Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 21.02.08, 21:45
      Bo ja ją lubię tak usypiać, chociaż waży prawie 10 kg i plecy mnie bolą jeszcze
      po znieczuleniu. Przed 18 na pewno zmienimy ten nawyksmile
      • zilka9 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 22.02.08, 08:44
        Ja też lubie lulać bo odpływa mi w 5-10min.I mam cały wieczór dla
        siebie.Kocham go i daje mu tyle miłości i bezpieczeństwa ile uważam
        za słuszne.Każdy ma na temam usypiania własne zdanie i nie należy
        nikogo krytykować.Twoje dziecko uspypia samo.Super,nauczyłaś,dałaś
        rade.Ja bym nie dała.Nie widze w lulaniu nic złego.Mały to lubi
        (przyzwyczaił się)i mi jest dobrze.
        Nigdy nie usypiałam go dłużej niż 20min.Jeśli po 10min lulania nie
        ma zamiaru spać to widocznie nie jest zmęczony i kłade go za
        40min.Nic na siłę.Skąd te 2 h usypiania?
        Pozatym teraz lulam i chciałabym żeby spał sam a za 2 lata będzie na
        odwrót on będzie chciał spac a jak będę chciała lulać.Kożystam ile
        moge.
        Naprwde drogie mamy temat nie jest sensowny bo każdy usypia dziecko
        jak chce i nie należy nikogo oczerniać z tego co robi.Twój ładnie
        śpi?A mój ładnie je.Cos za coś.Jedno dziecko da się nauczyć inne nie
        i koniec kropka.
        Pozatym dla mnie to metoda 5-10-15 jest za brutalna bo ja bym mojemu
        dziecku nie pozwoliła tyle płakać.Kiedyś sam się nauczy
        zasypiać.Wiedziałam na co się decyduje jak zaszłam w ciążę.
        P.S.Co jest nietaktownego z spaniu z własnym dzieckiem nawet do 2
        lat?Ja nie widzę problemu...
      • paniwaz Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 22.02.08, 08:48
        ridibunda napisała:

        > Bo ja ją lubię tak usypiać, chociaż waży prawie 10 kg i plecy mnie bolą jeszcze
        > po znieczuleniu. Przed 18 na pewno zmienimy ten nawyksmile

        Pierwsza uczciwa odpowiedź "bujającej mamy" w tym wątku. To rozumiem, ktoś coś
        lubi i do tego się przyznaje będąc świadomym wszelkich niedogodności. Medal za
        odwagę! Pani Wąż
    • agnieszka369 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 22.02.08, 09:41
      Po co bujanie?Ciekawe w jaki sposób uśpiłabyś 4msc niemowlę z
      AZS ,zakolkowane do granic możliwości,zanoszące się od płaczu?
      Położyłabyś do łóżeczka i wyszła z pokoju?Jesli tak to może nie
      nadajesz się na matkę!Nie powiem że jest łatwo,dziś ma 9msc i
      zasypia tylko przy piersi ale ja tak CHCĘ!To że dostaje ode mnie
      tyle miłości wróci do mnie kiedyś ze zdwojoną siłą!Wiem -bo mam syna
      który ma 9 lat i córkę która ma lat 15 i świata nie widzą poza swoją
      matką.Czego życzę wam wszystkim i tym co lulają i tym co nie lulają.
    • anneczka78 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 22.02.08, 12:08
      A ja od początku lulam, tulę i noszę. Najpierw musiałam, bo synek
      miał tak straszne kolki, że pierwsze 3 miesiące całe przepłakał,
      potem tez nie było dużo lepiej. Teraz ma 10 miesięcy, jest pogodnym
      i w miarę spokojnym dzieckiem, waży pewnie z 10 kg, a ja cały czas
      lubię (!!!) go nosić i on też to uwielbia.
      • silje78 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 22.02.08, 22:54
        a ja nie widzę nic złego w tym, że moja córka zasypia przytulona do
        mnie lub męża. czasami leży na moich kolanach, czasami na rękach.
        zasypia w kilka minut. w dzień odkładam ją do łóżeczka i siedzę
        obok. na noc zasypia wtulona w nas. po zaśnięciu ląduje w łóżeczku i
        śpi w nim całą noc. z reguły nie "woła" nas w nocy, choć są noce, że
        musimy wstać do niej 2-3 razy.
    • gercia5 Jak nauczyłam dziecko zasypiać samo! 25.02.08, 00:05
      Moja spała ze mna od urodzenia, bo miała kolki i to takie ze wyła o
      różnych porach dnia i nocy. I ja po prostu nie miałam siły do niej
      wstawać ani jej odkładać, ja w ogole nie mialam sily na nic
      (zrozumie tylko ten co przezyl kolki). Moglabym tylko lezec i zeby
      ktos przynosil mi ja na karmienie. Tak sie czulam caly miesiac.

      Kolki mineły, zasypiała w lózeczku ale nad ranem znow ja bralam do
      siebie bo chcialam sie wyspac a nie wstawac co godzine. (bo tyle
      razy przebudzala sie nad ranem). Nie wiedziałam czemu sie budzi tak
      czesto, myslalam ze to problemy z gazami, ktore zbieraja sie po
      calej nocy. Wiec o 4 nad ranem staralam sie ja odgazowac, ale
      plakala nadal, az wreszcie odkrylam ze nic nie pomaga tylko
      jedzenie. No coz stwierdzilam ze ma zapotrzebowanie na jedzenie nad
      ranem co godzine, moze rzadziej.Nie wiedziałam wtedy ze dziecko 5-6
      miesieczne nie musi juz jesc tak czesto w nocy. A ja cala noc co 2-3
      godziny i od 4 nad ranem jak pisalam co godzine.

      A pozniej jak miala 8 miesiecy gdy wychodzily zęby utrwalila sobie
      nawyk zasypiania przy piersi. W ten sposob lagodzila bol. Nie bylo
      juz mowy o odkładaniu do łóżeczka. I tu zaczał sie 'koszmar'. Zęby
      sie wyrżnęły, ból minął, a nałóg zasypiania przy piersi został. I
      doszło do tego ze budziła sie cała nac 8- 9 razy a nad ranem co pół
      godziny. Juz wiedziałam ze nei jest glodna tylko chce zasnąc przy
      piersi. Ryk potworny jak nie dałam tego co chce.
      I wtedy bardzo pomogły mi fora pod tytułem jak nauczyć dziecko
      zasypiać samodzielnie. Zrozumiałam wiele rzeczy, a wszystkie moje
      błedy wynikały z niewiedzy. Ja myślałam ze dziecko samo zrobi sobie
      coraz dłuższe przerwy nocne. I sie nie doczekałam.
      Ktoś polecał ksiązke Tracy Hogg "Jak rozwiązywać problemy
      wychowawcze". Zakupiłam i zastosowałam to co tam było napisane o
      zasypianiu. Czytalam jeszcze "Każde dziecko moze nauczyc sie spać"
      (nie pamietam autora) ale to tylko po to aby zrozumiec fazy snu
      dziecka. Nie podoba mi sie ta metoda zostawiania dziecka samego w
      pokoju.
      Nauka zasypiania zajeła mi 12 nocy (uczyliśmy razem z męzem bo sama
      nie dałabym rady) i robiliśmy trochę błedów, ale to tylko po to aby
      uspokoić krzyczące dziecko( na poczatku głaskaliśmy mocno po
      plecach). A pózniej bez głaskania. Śpiewałam albo mówiłam do
      niej.Najdłużej krzyczała pół godziny, cały czas z nia byłam i
      kładlam jak wstawała. Efekt jest taki ze teraz klade ja do łożeczka,
      wstanie raz dwa razy bez krzyku, pomarudzi troche jak ja położe i
      juz sie uspokaja. A pózniej lezy i zasypia przez 10 - 15 minut. Spi
      całą noc 10 11 godzin bez jedzenia. Czasami sie jeszcze obudzi w
      nocy, ale mam nadzieje ze coraz rzadziej. Wiec było ciężko, ale
      warto. Pisze to wszystko, bo może komuś sie przyda.
      • mar6ta22 Re: Jak nauczyłam dziecko zasypiać samo! 25.02.08, 13:58
        witam
        Moja córeczka ma ponad 8 miesięcy. Do tej pory zasypiała przy
        butelce mleka lub ze smoczkiem leżąc w swoim łóżeczku, bez lulania i
        kołysania, tylko przy włączonej karuzelce. Zaśnięcie zajmowało jej
        dosłownie 10 minut i spała do rana. Niedawno przeszła operacje
        związaną z rozszczepem podniebienia miękkiego, i od tej pory zaczeły
        sie problemy z zasypaniem. Na początku myślałam że to przez to że
        może ją buzia boli. Ale od operacji mineło już 3 tygodnie a ona
        dalej nie zasypia tak jak kiedyś i budzi sie w nocy około 2-3
        razy.Po operacji nie moge dać małej smoka uspokajacza do spania.
        Czasem uda się że zaśnie przy butelce....,ale jestem świadoma tego
        ze zaraz wyjdą jej ząbki i zasypianie przy mleku będzie
        niekorzystne dla jej ząbków. Czy moge ją usypiać podając jej przy
        zasypianiu wodę do picia? Co o tym sądzicie? Z obserwacji widze ze
        małej brakuje smoka i przy zasypianiu chce tylko coś possać.... jak
        poradzić sobie z tym!
        Widze tu na forum sporo doswiadczonych mam, i prosze o poradę, co
        zrobić aby oduczyć małą zasypiania przy butelce z mlekiem lub
        piciem.... Zaznaczę że nie chcę wracać do smoka uspokajacza, bo nie
        widzę w tym sensu skoro niedługo i tak trzeba go odstawić...
        Pozdrawiam Mama Martynkismile
        • agata688 do mar6ta22 25.02.08, 14:22
          mar6ta22 napisała:


          > Czasem uda się że zaśnie przy butelce....,ale jestem świadoma tego
          > ze zaraz wyjdą jej ząbki i zasypianie przy mleku będzie
          > niekorzystne dla jej ząbków. Czy moge ją usypiać podając jej przy
          > zasypianiu wodę do picia? Co o tym sądzicie? Z obserwacji widze ze
          > małej brakuje smoka i przy zasypianiu chce tylko coś possać.... jak
          > poradzić sobie z tym!
          > Widze tu na forum sporo doswiadczonych mam, i prosze o poradę, co
          > zrobić aby oduczyć małą zasypiania przy butelce z mlekiem lub
          > piciem.... Zaznaczę że nie chcę wracać do smoka uspokajacza, bo nie
          > widzę w tym sensu skoro niedługo i tak trzeba go odstawić...


          moim zdaniem lepiej,zeby zasypiala ze smokiem uspakajaczem,niz ze
          smokiem+jedzenie lub picie!!nie dosc,ze ssie to jeszcze przez sen "zapycha"
          sobie zoladek-i tu wydaje mi sie ze niedlugo bedziesz miala do oduczenia dwoch
          zlych nawykow a nie jednego!
          lepiej daj jej smoka,jak mocniej zasnie to zabieraj a z czasem ja
          oduczysz.jeszcze nie jest taka "dorosla".
          oczywiscie zrobisz jak uwazasz.pozdrawiam i powodzenia!
          • mar6ta22 do agata688 25.02.08, 14:41
            dzięki za pomoc
            równiez zycze powodzenia i pozdrawiam
        • mar6ta22 Re: Jak nauczyłam dziecko zasypiać samo! 26.02.08, 10:18
          mała nie umie zasnąć bez butelki w buzisad gdy tylko wyjme jej
          butelkę z buzi podczas zasypiania to otwiera oczka i płacze.... jak
          juz zasnie to butelka jest jej niepotrzebna. dodam ze niechce wracac
          do smoka uspokajacza.....
          prosze o porady, moze któras z mam byla w podobnej sytuacji
          • daga_j Re: Jak nauczyłam dziecko zasypiać samo! 26.02.08, 21:16
            No racja, że nie wracać do smoczka uspokajacza! A woda do picia to bardzo dobry
            pomysł, kto tam pisze, że źle przyzwyczaić do jedzenia lub picia - ok, ale woda
            nie może zaszkodzić, czasem to wręcz super, że dziecko wodę na wieczór wypije
            jeśli jest takie, że mało pije w dzień. Przyzwyczajenie do wody na wieczór nie
            grozi niczym, a jak dziecko stwierdzi, że nie taka dobra woda jak mleko to może
            samo zrezygnuje z butli? (skoro płynie tam tylko woda to po co?) i będzie
            lepiej. Powodzenia!
            • ewa-krystyna Re: Jak nauczyłam dziecko zasypiać samo! 27.02.08, 13:22
              ani woda ani melko nie sa odpowiednie dla dziecka usypiajacego samodzielnie w
              lozeczku... dziecko nigdy nie powinno byc pozostawione bez wzrokowego nadzoru
              doroslego z butelka w reku,bo jest mozliwosc zahlysniecia... smoczek jest za to
              calkowicie bezpieczny,a ostatnio nawet stwierdzono,ze pomaga zapobiegac smierci
              lozeczkowej u dzieci...
              • mar6ta22 Re: Jak nauczyłam dziecko zasypiać samo! 27.02.08, 17:16
                moje dziecko nie zostaje samo w łózeczku z butelką. ja jej podaje
                mleko lub wode w butelce
                • 0betty842 Do mar6ta22 28.02.08, 21:16
                  Moj maly ma 8 m-cy.Usypiał dokładnie tak samo jak twoja mala:butla z
                  mlekiem lub herbatka.Wode probowałam mu dawac ale tylko 2 razy bo
                  potem jak poczuł ze woda to tak dlugo sie wydzieral az mleko
                  dostał.W tej chwili uypianie wygląda tak:maly lezy w łóżeczku,smok w
                  buzi(Ty możesz spróbować bez),pieluszka w rączce a ja szeptem
                  śpiewam;"szła dzieweczka do laseczka"-nic innego nie działa (czasem
                  szeptem opowiadam mu rózne rzeczy) i głaszczę go po rączce.Maly
                  patrzy,słucha,zamyka oczy i spi.Ale początki nie były takie latwe i
                  nie powiem ze za kazdym razem jest tak idealnie-czasem tez sie
                  napocę bo marudzi. Moze zamiast smoka daj małej pieluszkę lub jakąś
                  inną przytulankę.Moj maly na początku bardzo obojętnie traktował
                  pieluszkę ale teraz ją uwielbia,potem jakiegos misia wprowadzę
                  zamiast pieluszki.
      • panda02-4 Re: Jak nauczyłam dziecko zasypiać samo! 25.02.08, 15:10
        Gratulujęsmile bardzo bym chciała,żeby nam też się w końcu udało.....
        Czy pomogła w tym wszystki, ksiązka T. Hogg " Jak rozwiązywac
        problemy wychowawcze" czy może jakas inna ?
        pozdrawiamsmile
        • saha_ra Re: Jak nauczyłam dziecko zasypiać samo! 27.02.08, 21:41
          Jak czytam teksty typu "okrucieństwo uczenia samodzielności", to
          jestem w szoku. Drugi szok następuje kiedy po raz setny zarzuca się
          mamom nielulającym wychodzenie z pokoju gdy dziecko rozpaczliwie
          płacze. Ludzie....skąd wam takie rzeczy przychodzą do głowy? Czy wg
          was zawsze fakt, że dzieciątko przesypia całą noc w swoim łóżeczku
          czyni z jego matki zimną wydrę? Jak można tak myśleć? My wychodzimy
          z pokoju dziecka tylko i wyłącznie wtedy kiedy ono dobrze zaśnie. I
          zawsze jesteśmy przy nim kiedy zapłacze. A poza tym to bzdura, że
          takie nam się dzieci urodziły. Jasne, może wręczono nam w
          szpitalu "model łatwo przesypiający noc" ? Nie. To że dzieci ładnie
          śpią jest wynikiem naszych żmudnych starań i żelaznej konsekwencji.
          (nie mylić z brakiem czułości). Zapracowałyśmy sobie na to.
          • paniwaz Re: Jak nauczyłam dziecko zasypiać samo! 27.02.08, 22:47
            Wypowiedź saha_ry pragnę uzupełnić jeszcze informacją, że dzieci "nie bujane"
            nie oznacza "nie kochane". Ponadto pozostając w jej tonie dodam, iż nasze dzieci
            także potrafią obudzić się w nocy, przed zaśnięciem gasują po łóżeczku, milion
            razy wstają, wywalają misie i poduszki z łóżeczka, miewają kolki, sraczki,
            rzygaczki, katar, rosną im zęby oraz mają swoje słabsze dni, co nie przeszkadza
            im w samodzielnym zasypianiu we własnych łózkach. Pani Wąż
            • pucia14 nie rozumiem 28.02.08, 09:25
              a ja nie rozumiem tego cisnienia na samodzielne zasypianie w
              łóżeczku.dlaczego tak?
              jestem mamą 4 dzieci z tego 3 w wieku nastoletnim a najmłodsze ma 9
              miesiecy.zasypianie nigdy nie było dla mniwe problemem i nigdy nie
              zastanawiałam się ze mogłoby być inaczej. noworodek przy
              piersi ,niemowlak z mamą, starszak na swoim łózeczku przychodzą
              momenty w zyciu dziecka gdy dojrzewa do zmian do przesypiania nocy,
              do korzystania z nocnka, do pójścia na 1 randkę. i każde z tych
              dzieci jest inne Twoje ma 6 miesięcy zasypia o 19 śpi do 6 bez
              budzenia się we własnym łóżeczku?super!!moje ma 9 zasypia o 22
              budzi się na cyca co 2 h i śpi ze mną a wstaje o 9 i też jest super
              ważne że oboje rozwijają sie prawidłowo.wydaje mi się ze to właśnie
              ten nacisk że dziecko w tym wieku "musi" samo zasypiać i spać jest
              powodem tych rozpaczliwych postów o zasypianiu.i zaczynają sie
              dramaty bo "roczniak powinien dwa razy spać i najpóżnie wstać o 15
              żśeby zdążyć usnąć o 19"a jesteśmy na plaży i dzieciak spać nie chce-
              jesteśmy widocznie złymi rodzicami albo jeszcze bardziej
              prawdopodobnie z naszym dzieckiem jest coś nie tak.
              przyjdzie dzień że wszystkie nasze dzieci będa zasypiać samodzielnie
              we własnym łóżku a potem znów będa chciały zasypiać z kimś tyle że
              już nie będzie chodzić o rodzica... taka jest kolej rzeczy
              • zilka9 pucia14 :) 29.02.08, 07:50
                pucia14 napisała:

                > a ja nie rozumiem tego cisnienia na samodzielne zasypianie w
                > łóżeczku.dlaczego tak?
                > jestem mamą 4 dzieci z tego 3 w wieku nastoletnim a najmłodsze ma
                9
                > miesiecy.zasypianie nigdy nie było dla mniwe problemem i nigdy nie
                > zastanawiałam się ze mogłoby być inaczej. noworodek przy
                > piersi ,niemowlak z mamą, starszak na swoim łózeczku przychodzą
                > momenty w zyciu dziecka gdy dojrzewa do zmian do przesypiania
                nocy,
                > do korzystania z nocnka, do pójścia na 1 randkę. i każde z tych
                > dzieci jest inne Twoje ma 6 miesięcy zasypia o 19 śpi do 6 bez
                > budzenia się we własnym łóżeczku?super!!moje ma 9 zasypia o 22
                > budzi się na cyca co 2 h i śpi ze mną a wstaje o 9 i też jest
                super
                > ważne że oboje rozwijają sie prawidłowo.wydaje mi się ze to
                właśnie
                > ten nacisk że dziecko w tym wieku "musi" samo zasypiać i spać jest
                > powodem tych rozpaczliwych postów o zasypianiu.i zaczynają sie
                > dramaty bo "roczniak powinien dwa razy spać i najpóżnie wstać o 15
                > żśeby zdążyć usnąć o 19"a jesteśmy na plaży i dzieciak spać nie
                chce-
                > jesteśmy widocznie złymi rodzicami albo jeszcze bardziej
                > prawdopodobnie z naszym dzieckiem jest coś nie tak.
                > przyjdzie dzień że wszystkie nasze dzieci będa zasypiać
                samodzielnie
                > we własnym łóżku a potem znów będa chciały zasypiać z kimś tyle że
                > już nie będzie chodzić o rodzica... taka jest kolej rzeczy

                Mam dokładnie takie samo zdanie.Ciesze się,że są na forum mamy z
                dłuższym stażem,które mogą się z nami podzielić swoim doświadczeniem.
                Pozdrawiam gorąco Zosia.
                • rozalk Re: pucia14 :) 02.03.08, 13:27
                  Ja również podtrzymuję zdanie,że każde dziecko jest inne i ma inne potrzeby snu.Mam 2 dzieci(5 lat,5-mies.).Każde o różnych potrzebach w okresie niemowlęcym.Malutka nie chce noszenia,zasypia sama.Ale to nie ze wzgl.na moje doświadczenie,bo starszą kiedyś nosiłam!Jest inna!Tak samo z jedzeniem-kaszka jest bleee.Charakter ma tu duże znaczenie.Potratujmy forum jako forma przekazywania swojej wiedzy i swego doświadczenia,a nie tylko krytyki.
                  Pozdrawiam WSZYSTKIE mamy.
              • agu.lka Re: nie rozumiem 03.03.08, 09:33
                ja też nie rozumiem dlaczego nie które mamy upieraja się żeby
                dziecko zasypiało samo przecież my także potrzebujemy bliskości
                drugiej osoby a co dopiero takie małe bezbronne istotki. Moja
                malutka ma 3i poł miesiąca i czasami zasypia sama ale zdarza sie ze
                bardzo placze i wtedy usnie dopiero na moich rekach. Kazde dziecko
                jest indywidualne i kazda mama najlepiej wie jak zaspokoic potrzeby
                swoich maleństw.
    • lidek0 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 04.03.08, 15:53
      Dla mnie to droga na skróty dla rodziców o odkladania nauki
      samodzielnego zasypiania na później. A dziecko im starsze tym
      mocniej protestuje. Nauczone usypiania na rekach coraz bardxiej
      będzie się tego domagać. Warto od razu uczyć zasypiania w łóżeczku.
      Potem czytam posty mam jak to maluchy nie chcą same zaypiać a mam
      chętnie spędziłaby wieczór inzcaej niż nosząc malca na rękach.
    • budzik11 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 05.03.08, 18:48
      ale czytanie głupot na forach, pisanie maili, wieczorny
      > shopping, plotkowanie przy piwku ze znajomymi, czy po prostu przygotowywanie
      > pysznej kolacji, romantyczna kąpiel oraz seks z mężem na dywanie w
      > towarzystwie widzów jak gumowe misie i pluszowe komórki to też nudy??? A może
      > ja jestem wyrodna, bo nie trzęsę swoim synkiem na dobranoc i tryskając
      > egoizmem przyjemnie spędzam wieczory? Dlatego pytam - po co to robicie??? Pani
      > Wąż
      >
      Bo wszystkie wyżej wymienione czynności są milion razy mniej przyjemne niż
      usypianie dziecka smile Moja starsza ma prawie 2,5 roku i nie potrafi usnąć sama,
      a ja spędzam dużą część wieczoru (po tym, jak juz "ululam" młodszego) na
      przytulaniu się z córką, głaskaniu jej główki i czytaniu bajek. I naprawdę
      milion razy bardziej wolę tę formę relaksu (dla mnie to relaks, nie walka) niż
      "piwko ze znajomymi". A młodszego to już w ogóle rozpieściłam i rozpaprałam, bo
      go ciągle noszę w chuście (vide: moja sygnaturka), nawet na spacer. I jakoś nie
      narzekam na kręgosłup, za to uwielbiam jak przytulony do mnie zasypia.
      >
      • 1r1 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 06.03.08, 14:25
        no i super vide! (: sie mi podoba
      • lidek0 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 07.03.08, 07:35
        Ale my tu piszemy o czymś zupełnie innym. Sama czytam dziecku bajki
        na dobranoc, czasami śpiewam kołysanki i przytulam się do iego. Ale
        potem wychodzę i dziecko zasypia samo. Umiejętnośc samodzielnego
        zasypiania to po prostu usamodzielnianie dziecka. Piszemy o
        maluszkach noszonych na rękach, bujanych i lulanych aż nie usną. To
        zupełenie co innego. Nikt nie pisze, że wieczorem po kapieli nie
        wolno przytulić się do dziecka, pogłaskać czy opowiedziec bajkę - to
        akurat jest piękne i wiele daje dziecku. Chodzi jedynie o usypianie
        np 6 miesięczniaka tylko i wyłacznie na rękach nosząc i bująjąc.
        Jak moje dziecko miało 7-8 miesięcy po kapieli było przytualnie,
        pieszczoty ale mały sam zasypiał w łóżeczku i nie wyobrażałam sobie
        noscić go do zaśnięcia na rękach tym bardzije, że kręgosłup mam
        tylko jeden a czasami po prosty źle się czułam i sama chciałam jak
        najszybciej się położyć.
        • budzik11 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 07.03.08, 10:37
          lidek0 napisała:

          > Ale my tu piszemy o czymś zupełnie innym. Sama czytam dziecku bajki
          > na dobranoc, czasami śpiewam kołysanki i przytulam się do iego. Ale
          > potem wychodzę i dziecko zasypia samo.

          A moje zasypia zanim zdążę wyjść wink

          Piszemy o
          > maluszkach noszonych na rękach, bujanych i lulanych aż nie usną. To
          > zupełenie co innego. Nikt nie pisze, że wieczorem po kapieli nie
          > wolno przytulić się do dziecka, pogłaskać czy opowiedziec bajkę - to
          > akurat jest piękne i wiele daje dziecku.

          Bujanie i kołysanie też wiele dziecku daje smile Mój młodszy i starsza jako
          niemowlak zasypiali przy piersi, ew. byli "dokołysywani" chwilę do zupełnego
          zaśnięcia. Trzymałam/trzymam dziecko nakolanach lekko się kołysząc, nie cierpi
          na tym ani mój kręgosłup, ani ręce, a ja lubię patrzeć jak dziecko zasypia i nie
          jest to dla mnie żadnym wysiłkiem. No i dla dziecka to, jak się domyślam, duzo
          przyjemniejsze zasnąć będąc przytulonym do mamy (lub taty) niż zasnąć samotnie w
          łóżeczku.
          Nie oceniam nikogo, dla mnie po prostu usypianie dzieci jest przyjemnością a nie
          przykrym obowiązkiem, który odbębniam czekając na "prawdziwe" wieczorne
          przyjemności.
          Ja zresztą wychowuję dzieci nosząc je i tuląc, pozwalam niemowlakowi być
          niemowlakiem, na samodzielność przyjdzie czas.
          • lidek0 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 09.03.08, 18:06
            Nie twierdzę, że bujanie i kołysanie czy lulanie to nic ważnego dla
            dziecka. Pisze o nauce samodzielności w zzasypianiu. Poza tym
            samodzielne zasypianie nie musi oznaczać samotnego zasypiania,
            przynajmniej nie zawsze. Dalej jak sądzę wątek dotyczy czegoś
            innego. Nie napisał, ze jest to przykrym obowiązkiem, jedynie tym,
            że nie dajemy dziecku się usamodzielnić.
            • pucia14 Re: Po co bujanie, lulanie, noszenie przy usypian 12.03.08, 08:40
              usamodzielnić dziecko..... zasypiałaś kiedyś sama, samiusieńka w
              domu?jakoś tak dziwnie, zasnąć nie możnqa i człowiek się budzi często
              (chyba ze już długo się samotnie mieszka)małe dziecko każde
              zniknięcie rodzica kojarzy jako zniknięcie "na zawsze" między 8 a 12
              miesiącem dopiero zaczyna rozumieć że wyjście mamy z pokoju nie
              oznacza że jej nie ma NIGDZIE a jak sie budzi samo w łóżeczku to że
              w ogóle jest samo NA ŚWIEWCIE tak jak pisałam wcześniej dzieci są
              różne i różnie na tę samotność reagują i dlatego jedne po
              przebudzeniu gadają i bawią się a inne krzyczą w niebogłosy wołając
              mamę.nie nazwałabym uczenieM samodzielności korzystanie z
              naturalnych cech charakteru dziecka albo jak w skrajnych przypadkach
              tresowanie tygodniami w atmosferze płaczu(bo powinno)
              POWINNO być szczęśliwe DO CZEGO DĄŻĄ WSZYSTKIE MAMY......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka