paniwaz
20.02.08, 22:36
zwane także chusianiem lub usypaniem na rączkach - oto temat moich dywagacji.
I bynajmniej nie chcę zajmować się tematem przytulana, pieszczot, zaspokajania
potrzeby bliskości a wyłącznie czynnymi technikami usypiania dzieci.
Jak grzyby po deszczu pojawiają się wątki "Jak nauczyć samodzielnego
zasypiania/zasypiania w łóżeczku?". Terminologia jest zabawna ale jeszcze
bardziej pokrętne tłumaczenie rodziców, że np. "dziadkowie nauczyli", "nie
chciał inaczej zasnąć" czy "bo potrzebowała mojej bliskości" - to cytaty z
oryginalnych wątków.
A potem jest lament, bo "waży już 10 kg", kręgosłup mi siada", jak długo
jeszcze" lub co najciekawsze "padam z wycieńczenie po 2 godzinach codziennej
walki".
Czytając opisy takich "tragedii" stwierdzam, że to forum robi się nudne i
monotematyczne. Ciekawe dlaczego nigdy nie spotkałam sie z wątkiem np. "Jak
oduczyć samodzielnego zasypiania?". Rozumiem, że wieczorne mycie garów,
podłóg, prasowanie ton ubranek, pranie czy miliony domowych obowiązków to
ciężka praca, ale czytanie głupot na forach, pisanie maili, wieczorny
shopping, plotkowanie przy piwku ze znajomymi, czy po prostu przygotowywanie
pysznej kolacji, romantyczna kąpiel oraz seks z mężem na dywanie w
towarzystwie widzów jak gumowe misie i pluszowe komórki to też nudy??? A może
ja jestem wyrodna, bo nie trzęsę swoim synkiem na dobranoc i tryskając
egoizmem przyjemnie spędzam wieczory? Dlatego pytam - po co to robicie??? Pani Wąż