Dodaj do ulubionych

pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodze!

28.03.08, 13:32
chciałabym wszystkich uczulić na pielęgnację siusiaka u chłopców. Odciągajcie
napletek, nawet jak ciężko schodzi! Myjcie i szorujcie! niw wierzcie temu, co
mówią w szkołach rodzenia i piszą w pismach (że bardzo delikatnie, etc.) My
odciągaliśmy delikatnie, po czym dziecko dostało ciężkiego zakażenia układu
moczowego i tydzień leżało w szpitalu. Ból, gorączka, okropne przeżycia dla
dziecka i rodziców. Całe szczęście, że po zakażeniu nie ma śladu (a mogły być
na przykład blizny na nerkach na całe życie), nie zostało ono też spowodowane
żadnymi wadami układu moczowego. Po prostu brudny napletek doprowadził do
choroby. Można było jednak łatwo uniknąć tej choroby, gdybyśmy mocniej
odciągali i bardziej zdecydowanie myli siusiaka. Piszę te słowa ku
przestrodze, chcąc uchronić jak najwięcej ludzi przed podobnymi błędami.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lynette Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 13:36
      A ja powiem: nie odciągać w ogóle, nawet delikatnie. Niemowlakowi
      można w ten sposób tylko zaszkodzić. Na odciąganie przyjdzie czas,
      jak dziecko będzie starsze.
      • gretchen1234 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 13:53
        Nie zgadzam się z tobą. Mój 3,5 miesięczny synek zachorował właśnie dlatego, że
        tak myślałam i tak mi wmówiono w szkole rodzenia, w ogóle wszędzie się tak mówi,
        a to bzdura czystej wody. W szpitalu przy zakażeniu odciągnęli napletek synkowi
        tak, że aż trochę rozkrwawili, ale dzięki temu dopiero porządnie wyczyścili cały
        zalegający brud (byli to urolodzy i nefrolodzy z Centrum Zdrowia Dziecka, czyli
        najlepszego szpitala dziecięcego w Polsce, a nie jacyś barbarzyńcy). Za dwa dni
        wszystko się ładnie zagoiło, żadnej krzywdy dziecko nie doznało, napletek nadal
        jest w całości, zapewniam. Lekarze przykazali nam codziennie odciągać napletek,
        codziennie trochę dalej. Teraz codziennie z mężem "pracujemy" nad siusiakiem,
        schodzi coraz ładniej, brudu nie ma, a dziecka wcale to nie boli. Trzeba to
        oczywiście robić z wyczuciem, a nie brutalnie, przykładać rywanol, gaziki, etc.
        Najlepiej poprosić pediatrę, żeby pokazał jak to zrobić. Ale odciągać trzeba!
        Pewnie, że nie każde dziecko, którym rodzice nie odciągają napletka, zachoruje
        na zakażenie układu moczowego. Ale akurat moje zachorowało. I mogło to mieć
        następstwa na całe życie. Wczoraj wróciliśmy właśnie z badań i wszystko jest ok,
        ale wcale tak nie musiało być. Kto nie chce, niech nie wierzy, piszę to dlatego,
        żeby was ustrzec przed tym, co sama przeżyłam. Gorączkujące i płaczące dziecko
        na dożylnym antybiotyku w szpitalu to był po prostu czarny koszmar. Oby nigdy
        się nie powtórzył.
    • mw144 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 13:42
      Ku przestrodze: Trzeba było nie odciągać wcale, nie byłoby
      mikrourazów na napletku i zakażenia ukł moczowoego.
      • gretchen1234 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 13:55
        no więc nie odciągaliśmy wcale, nie było mikrourazów na napletku i było
        zakażenie układu moczowego. Co Ty na to?
        • a.g.g.a Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 13:59
          My odciągamy synkowi napletek po kąpieli i czyścimy siusiaczka,gdyż
          zrasta i robi się stulejka.Kilku pediatrów zaleciło nam,by tak
          właśnie robić
        • mw144 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 14:16
          W pierwszym poście piszesz: "My odciągaliśmy delikatnie". Jako
          niedoświadczona matka też tak robiłam, bo tak zaleciła "mądra"
          pediatra. Skutek - podrażnienie skóry napletka, początki zapalenia
          ukł. moczowego i początki stulejki mimo że po urodzeniu napletek
          ładnie schodził z samego czubka. Poszłam do innego lekarza,
          zapalenie udało się zaleczyć w zalążku i dostałam całkowity zakaz
          odciągania napletka do 2 r.ż. Po odciąganiu na napletku zostały
          niestety małe blizny, które od czasu zostawienia siusiaka w spokoju
          i rowoju dziecka nieco złagodniały i stulejka się cofnęła.
        • budyniowatowe Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 14:29
          gretchen1234 napisała:

          > no więc nie odciągaliśmy wcale, nie było mikrourazów na napletku i
          było
          > zakażenie układu moczowego. Co Ty na to?


          Ja mam dwoch synow, teraz juz sa w wieku szkolnym. Zadnemu nic nie
          odciagalam i nie majstrowalam przy siusiaku. Zaden nie mial nigdy
          zakazenia ukladu moczowego. Co Ty na to?
        • deela Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 23:35
          cos lzesz
          czy nie napisalas wczesniej
          "My
          odciągaliśmy delikatnie, po czym dziecko dostało ciężkiego zakażenia układu
          moczowego "
          a ja mlodemu nigdy przy siusiaku nie majstrowalam i nie ma zadnych problemow
    • musam Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 14:22
      w szwajcarii i austrii pediatrzy rowniez nie polecaja manipulacji
      napletka.
      U moich chlopakow nigdy nie mialam z tym problemow, a nie naciagalam
      nic na sile.
      Ty chyba jakies wyjatki ze dochodzi do takich infekcji.
    • budzik11 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 14:23
      A ja wiem tyle, że wszelkie infekcje i problemy najczęściej wynikają z
      majstrowania przy siusiaku. Nic nie zamierzam odciągać. Zamknięty napletek jest
      normalny i naturalny i nie wolno nic przy nim ruszać a już na pewno nie
      "szorować". To tak, jakby małej dziewczynce robić irygacje dopochwowe, żeby jej
      tam w środku wymyć.
      • mk271 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 14:39
        nam tez lekarze nic nie kazali robic przynajmniej do skonczenia roku a potem
        zobaczymy
        • gretchen1234 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 15:22
          Hej! Uściślę więc: odciągaliśmy napletek bardzo delikatnie w kąpieli, właściwie
          trudno to nazwać odciąganiem, bo było to po prostu delikatne mycie siusiaka,
          normalna higiena. Nie wiem, czy można nazwać to "majstrowaniem". Nie neguję
          waszych doświadczeń i tego, że ktoś wychował dwoje dzieci nie odciągając
          napletka i wszystko było ok. Podaję tylko swój przypadek i niech każdy wyciągnie
          wnioski. Mówię też wam to, co powiedzieli mi wybitni lekarze z Centrum Zdrowia
          Dziecka w Międzylesiu (naprawdę świetni!) A więc: u dziecka ze stulejką, a tę ma
          większość niemowlaków, należy CODZIENNIE odciągać i myć napletek. Nie może się
          tam gromadzić żaden brud, bo to on, drogą wstępującą, prowadzi do namnażania się
          bakterii (zwłaszcza coli) i zakażeń. A jak powiedziałam, że "w szkole rodzenia
          kazali nie majstrować", to spojrzeli na mnie jak na wariatkę. Nigdy tego
          spojrzenia nie zapomnę. Jeden urolog powiedział wtedy dosadnie: "każdy facet
          codziennie sobie tak myje, więc dziecku proszę też tak myć". smile)) Inna pani
          doktor, może trochę przesadzając, powiedziała że należy "szorować szczotką
          ryżową". I ja szoruję, a moje dziecko nie ma żadnych blizn, jest zdrowe i
          szczęśliwe. I wreszcie jest jałowy mocz, a badanie ogólne i krwi idealne!
          Pokazano mi, jak to robić umiejętnie i ja na pewno będę to robić dalej.Jestem
          przekonana, że zakażenie zrobiło się właśnie z powodu zbyt delikatnego mycia i
          tak mi zresztą powiedziano w CZD. A nie z powodu jakichś mikrourazów. Pozdrawiam!
          • gretchen1234 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 15:29
            i jeszcze a propos stwierdzenia, że "to wyjątki, że dochodzi do takich
            infekcji".Otóż wcale nie! Poczytajcie sobie statystki. Infekcje od brudnego
            napletka są bardzo częste! A to, że lekarze w austrii i szwajcarii nie każą
            odciągać, mnie w ogóle nie przekonuje. Tak się składa się mieszkałam kilka lat w
            jednym z tych krajów i nie jestem przekonana, czy tam są najmądrzejsi lekarze
            na świecie.
          • budzik11 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 16:00
            gretchen1234 napisała:

            >Jeden urolog powiedział wtedy dosadnie: "każdy facet
            > codziennie sobie tak myje, więc dziecku proszę też tak myć". smile))

            To że "każdy facet sobie tak myje" to nie znaczy, że trzeba tak myć
            niemowlakowi. Niemowlak nie jest dorosłym mężczyzną i jego gruczoły nie
            funkcjonują tak jak u dorosłego mężczyzny, chyba widzisz różnicę?

            Inna pani
            > doktor, może trochę przesadzając, powiedziała że należy "szorować szczotką
            > ryżową". I ja szoruję, a moje dziecko nie ma żadnych blizn, jest zdrowe i
            > szczęśliwe. I wreszcie jest jałowy mocz, a badanie ogólne i krwi idealne!

            A ja NIE szoruję i małemu nigdy nic nie było, też nie ma żadnych blizn, bakterii
            w moczu ani podobnych sensacji. I niech tak zostanie.

            I jednak będę trzymała się tego, co zaleca ogromna większość lekarzy, a nie
            jacyś "naprawdę świetni" z CZD.
            > m!
            • 79julka Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 16:16
              mam dwoch synkow,chodze do dobrego pediatry,"siusiaczki"moich synkow
              ogladal rowniez chirurg i kazdy z nich powiedzieli ze do 2 roku
              zycia dziecka nic sie nie robi z siusiaczkiem wiec poslucham jednak
              ich,jeden syn ma 6 lat i wyszlo mu to na dobre,drugi synek ma 9 mies
              i nie zamierzam rowniez nic odciagac.Co do okreslenia WYBITNI to ku
              Twojej przestrodze WYBITNI lekarze przez pomylke mojemu znajomemu
              usuneli zdrowa nerke a nie chorą wiec tak za bardzo tym wybitnym nie
              ufaj.....bo czasami nie tytuł i nazwiska swiadcza o kompetencji.
    • tobi00000 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 16:23
      To może i ja dołączę do dyskusji. Powiem jak było w naszym
      przypadku. Do 3 miesiąca życia odciągaliśmy napletek podczas
      kąpieli. Faktycznie zbierała sie tam mastka w naprawdę sporych
      ilościach. Ok 4 miesiąca zrobiła sie małemu stulejka i nie było mowy
      o odciągani. Tak bardzo zarosło że została maleńka dziurka na
      siusiu. Zostawiliśmy siusiaka w spokoju, bo i nie było czego
      odciągać. Myliśmy tylko leciutko. Teraz synek ma 8,5 miesiąca. I
      wyobraźcie sobie, że tydzień temu siusiak, a właściwie napletek
      zaczął sie otwierać. Teraz mały ma super siusiaczka i nie potrzebny
      bedzie żaden zabieg. Tak więc z własnego doświadczenia widzę że nie
      warto odciągać bo samemu można zrobić dziecku krzywdę. A co do mycia
      siusiaka to myć ale nic nie kombinować.
      Pozdrawiam.
      • budzik11 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 16:32
        A jeszcze mi się przypomniało - słyszałam ostatnio w TV wypowiedź urologa - żeby
        malutkim chłopcom nic nie ruszać, nawet jak wydaje nam się, że napletek za
        ciasny, nie odchodzi itp - już oni sobie z nim poradzą w okresie dojrzewania bez
        pomocy rodziców wink
        • ata-26 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 16:48
          a w moim przypadku było tak: moja siostra swojemu synkowi ściągała
          napletek i mnie również do tego namawiała.nieraz pokłóciłyśmy sie z
          tego powodu.a ja do 6mies nic nie majstrowałam przy nim.i co?mój
          synek dostał zakażenia układu moczowego.to było coś strasznego!i ja
          również ostrzegam wszystkie mamy żeby jednak ściągały napletek.każda
          matka ma swój rozum zrobi to co uzna za dobre dla swojego
          dziecka.ale może niewarto się tak upierać przy swoim.obyście tylko
          nie musiały płakać z bólu z waszym dzieckiem jak ja.to że jeden syn
          nie miał majstrowane i nic mu nie było nie znaczy że drugiemu też
          nic nie bedzie.ja nauczyłam sie na własej skurze.gdybym wcześniej
          posłuchała siostry zaoszczędziłabym maluchowi wiele cierpień...
          • gretchen1234 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 17:04
            oj ata, doskonale cię rozumiem i cieszę się, że ktoś mnie poparł, przytaczając
            podobny przykład! Zazdroszczę niektórym osobom niezłomnej pewności co do sposobu
            pielęgnacji dziecka. Ta niezachwiana pewność siebie przychodzi łatwo, kiedy
            wszystko jest ok, ale jak dziecko zachoruje, szybko ulega weryfikacji.
            • betty842 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 17:31
              Mnie tez pani urolog (ordynator na pediatrii) kazała ściągać
              napletek.Jest to osoba dość młoda więc podejrzewam ze ma "świeże"
              informacje na temat pielęgnacji siusiaka.
            • juleczka181180 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 17:38
              Moim zdaniem pediatra ogląda na wizycie siusiaka i sama stwierdza czy trzeba coś
              robić. Nam nasza pediatra od poczatku powiedziała, zeby absolutnie nic nie
              odciagac do 2 r.ż.! Tylko ona w ramach kontroli to robi i sprawdza raz na jakiś
              czas czy wszystko jest ok.
              • betty842 juleczka181180 28.03.08, 17:50
                Ok zgoda,ale jeśli dziecko nie choruje to chodzisz z nim co jakis
                czas do pediatry tylko po to zeby sprawdziła siusiaka? My bylismy
                ostatni raz jak mały miał 6,5m i kazała się nam zgłosić jak mały
                skończy rok (do szczepienia).Załużmy ze mały nie choruje wiec nie
                bedzie u pediatry pół roku (przez ten czas wiele moze się
                zdażyć).Aaa,a pediatra to nie urolog dziecięcy...
    • patrycja25.live Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 17:46
      Jakis czas temu synkowi(10,5 m-ca) koncowka siusiaczka zrobila sie czerwona i zapytalam o to tesciowa(wychowala 5 chlopcow) kazala lekko odciagac i czyscic z bialej wydzielinki, ktora sie tam zbiera, teraz tak robie, nie codziennie, ale tak ze trzy razy w tygodniu po kapieli. Po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi jestem skolowana, czyscic czy nie, a najgorsze jest to, ze chyba jednoznacznej odpowiedzi na to nie ma, a moj pediatra tez mi raczej na to nic nie poradzi bo jego wybitnym napewno nie mozna nazwac.
      • awonas Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 17:58
        Zaczęłam odciągać po zakażeniu układu moczowego. Zalecenie lekarza. I jak na
        razie wszystko w porządku.
        • b.bujak Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 20:51
          u nas było podobnie - infekcja ukladu moczowego w wieku ok 7 mies. -
          od tamtej pory pielęgnacja siusiaka odbywa się z odsunięciem
          napletka
    • ewe02 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 21:32
      W moim przypadku było podobnie też słuchałam rad "dobrych" lekarzy, którzy
      mówili nie ściągać napletka.Synek mając trzy miesiace dostał zakarzenia układu
      moczowego bakteria klepsiella pneumoni dostał antybiotyk.Po leczeniu zlecono
      kontrolny posiew moczu i okazało sie,że bakteria dalej jest w tej samej
      ilości.Dostał następny antybiotyk i zlecono usg jamy brzusznej, które na
      szczęście wyszło dobrze.Trafiliśmy do nefrologa, który ściągnął synkowi napletek
      tak że pojawiła się krew.Kazała nam trzy razy w tygodniu tak robić podczas
      kąpieli i stwierdziła że bakteria nie jest w organiźmie tylko pod napletkiem.Po
      tygodniu w końcu posiew moczu wyszedł jałowy.Powiedziała że ten drugi antybiotyk
      wcale nie był potrzebny ponieważ bakteria była pod napletkiem i wystarczyło
      ściągać go i myć porządnie mydłem w środku.Robię tak do tej pory ma juz osiem
      miesięcy
    • ewe02 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 21:37
      Co jakis czas robie badanie ogólne moczu i nawet żadne bakterie nie
      wychodzą.Więć moim zdaniem napletek trzeba ściągać!!!!!!!!!!!
    • emkz Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 22:29
      Mieszkam w UK, i pomimo, że tu na pewno nie mam najmądrzejszych
      lekarzy na śiwecie, to jednak ordynatorowi oddziału pediatrycznego
      ufam: nic nie ściągać (do 2 roku zycia wszystko sie kształtuje), myć
      delikatnie; kiedy siusiak pęcznieje (robi się ja balon) przy
      siusianiu, wtedy należy zwrócić się do lekarza, bo jest prob;em, z
      którym natura może sobie sama nie poradzić...

      A moja bratowa odciągała, i łaśnie od tego odciągania maluszek
      dostał w końcu takiej infekcji, że hej...
      • hanalui Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 28.03.08, 22:38
        Tez mieszkam na Wyspach i tu tez obowiazuje zakaz dotykania siusiaka
        w celach sciagania czegokolwiek.
        Gdyby natura uwazala ze tak uksztaltowany siusiak jest nieodpowiedni
        to wygladalby on inaczej.
        Ale niech kazda mama robi co chce...jak pasuje jej ze ktos do krw
        drze skore z tak waznej rzeczy jaka dla chlopca jest siusak to jej
        sprawa...najwazniejsze dac sobie wmowic ze to konieczne i to
        przyczyna
        • b.bujak Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 29.03.08, 10:19
          hanalui napisała:

          > Ale niech kazda mama robi co chce...jak pasuje jej ze ktos do krw
          > drze skore z tak waznej rzeczy jaka dla chlopca jest siusak to jej
          > sprawa...

          trochę się zagalopowałaś koleżanko z tym "darciem do krwi"! nikt
          nigdy nie powiedział ani nie napisał, że napletek trzeba odciągać na
          siłe - wręcz przeciwnie - nalezy to robić delikatnie, z wyczuciem na
          tyle, ile można skórkę odsunąć swobodnie; nawet jesli jest niewielka
          stulejka, to z czasem przy DELIKATNYM odciąganiu napletek staje się
          bardziej elastyczny i w końcu odciąga się bez problemu;

          > Gdyby natura uwazala ze tak uksztaltowany siusiak jest
          nieodpowiedni to wygladalby on inaczej.

          natura stworzyła ludzkie dziecko jako najbardziej bezradne i
          uzależnione od rodziców zwierzę (biologicznie rzecz ujmując
          oczywiściesmile) - jak chce jeść to krzyczy zamiast przypełznąć do
          piersi matki, przez długi czas trzeba mu wycierać pupę po kupie itd,
          poza tym natura nie ukształtowała niemowlęcia w pieluszce !
          pamiętajmy, że to pieluchy (a w szczególności jednorazowe!) są
          jednym z istotnych przyczyn zakażeń układu moczowego u dzieci -
          ograniczają wentylację a gdy dziecko nasika tworzy się kompres z
          moczu - idealna pożywka i warunki do namnażania bakterii
          • hanalui Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 29.03.08, 20:31
            b.bujak napisała:

            > hanalui napisała:
            >
            > > Ale niech kazda mama robi co chce...jak pasuje jej ze ktos do
            krw
            > > drze skore z tak waznej rzeczy jaka dla chlopca jest siusak to
            jej
            > > sprawa...
            >
            > trochę się zagalopowałaś koleżanko z tym "darciem do krwi"! nikt
            > nigdy nie powiedział ani nie napisał, że napletek trzeba odciągać
            na
            > siłe - wręcz przeciwnie - nalezy to robić delikatnie, z wyczuciem
            na
            > tyle, ile można skórkę odsunąć swobodnie; nawet jesli jest
            niewielka
            > stulejka, to z czasem przy DELIKATNYM odciąganiu napletek staje
            się
            > bardziej elastyczny i w końcu odciąga się bez problemu;

            To poczytaj wczesniejsze posty o szorowaniu szczotka ryzowa, o tym
            ze lekarze sami oddzieraja ze az pojawia sie krew. I nawet niektore
            mamy to pochwalaja


            >
            > > Gdyby natura uwazala ze tak uksztaltowany siusiak jest
            > nieodpowiedni to wygladalby on inaczej.
            >
            > natura stworzyła ludzkie dziecko jako najbardziej bezradne i
            > uzależnione od rodziców zwierzę (biologicznie rzecz ujmując
            > oczywiściesmile) - jak chce jeść to krzyczy zamiast przypełznąć do
            > piersi matki, przez długi czas trzeba mu wycierać pupę po kupie
            itd,
            > poza tym natura nie ukształtowała niemowlęcia w pieluszce !
            > pamiętajmy, że to pieluchy (a w szczególności jednorazowe!) są
            > jednym z istotnych przyczyn zakażeń układu moczowego u dzieci -
            > ograniczają wentylację a gdy dziecko nasika tworzy się kompres z
            > moczu - idealna pożywka i warunki do namnażania bakterii
            >

            Jak dla mnie moje dziecko pod wzgledem fizycznym przez nature
            zostalo stworzone doskonalym. imo ze placze, sika robi kupki i jest
            bezradne big_grin.
            A siusiak ma skorke na zoledzi przyrosnieta bo tak widocznie ma
            byc...jak to powiedzal jeden z madrych lekarzy....napletek mozna
            porownac do paka rozy, ktory pozostaje zamkniety i scisniety i
            rozkwita wtedy kiedy przychodzi jego pora. Nikt nie otwiera pakow
            rozy be zakwity wczesniej przeciez big_grin

            Moze zamiast majstrowania przy siusiaku czesciej zmieniac dzieciom
            pieluszki niz czekac az bedzie wazyc 2kg i bedzie w niej kupa...bo w
            Polsce trzeba oszczedzac wiec biedne dzieci nosza kilogramy miedzy
            nogami smile
            Z innych rzeczy ktore moga powodowac infekcje i na ktore nalezaloby
            zwrocic uwage to:
            srodki do pielegnacji, mydla, zbyt chlorowana woda (np z basenu,
            wiele mam przeciez chodzi z dzieciaczkami), srodki piorace i
            detergenty, antybiotyki i lekarstwa, zbyt mala ilosc wypijanych
            napojow powodujaca zbyt duza koncentracje moczu

            Co do mastki to tez ma ona swoje bardzo wazne zadanie: nawilzanie
            zoledzi, nadawanie jej gladkosci delikatnosci i elastycznosci. Ma
            dzialanie antybakteryjne i antywirusowe, natomiast odciaganie
            napletka, wymywanie i szorowanie pod powoduje niszczenie wlasciwej
            flory bakteryjnej i wlasnie to powoduje zakazenie i podraznienia.
            Ale jak juz mowilam niech kazda mama znajdzie sobie dobrego lekarza
            i niech jemu ufa. Jesli chce tak szorowac to jej sprawa...moje
            dziecko ma prawie rok i nic nie majstruje, nic mu nie jest. W
            rodzinie tez nikt nic nie majstrowal przy siusaiakach chlopcow i u
            zadnego nic nie bylo smile. A moze to po prostu taka uroda smile
            • gretchen1234 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 29.03.08, 23:37
              Piszesz że "niektóre mamy pochwalają, że lekarze oddzierają napletek, aż pojawi
              się krew". Rozumiem, że jeśli Twoje dziecko miałoby ciężki ZUM, biłabyś lekarzy
              po rękach i nie dała wymyć mastki? Czy pojawienie się krwi na siusiaku, kiedy
              powstała wyższa konieczność, należy Twoim zdaniem traktować jako czyn karalny?
              Porównanie do róży jest piękne poetycko, ale ma niewiele wspólnego z
              rzeczywistością. Teza zaś, że "mastka ma działanie antybakteryjne i
              antywirusowe" jest po prostu nieprawdziwa. Mastka może i nawilża, ale na pewno
              nie działa antybakteryjnie, wręcz przeciwnie. Tak samo jak nieprawdą jest
              stwierdzenie, że wymywanie powoduje zakażenie. Jak widać to właśnie niewymywanie
              powoduje zakażenie.
              • hanalui Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 30.03.08, 01:09
                gretchen1234 napisała:

                > Piszesz że "niektóre mamy pochwalają, że lekarze oddzierają
                napletek, aż pojawi
                > się krew". Rozumiem, że jeśli Twoje dziecko miałoby ciężki ZUM,
                biłabyś lekarzy
                > po rękach i nie dała wymyć mastki? Czy pojawienie się krwi na
                siusiaku, kiedy
                > powstała wyższa konieczność, należy Twoim zdaniem traktować jako
                czyn karalny?
                > Porównanie do róży jest piękne poetycko, ale ma niewiele wspólnego
                z
                > rzeczywistością. Teza zaś, że "mastka ma działanie antybakteryjne i
                > antywirusowe" jest po prostu nieprawdziwa. Mastka może i nawilża,
                ale na pewno
                > nie działa antybakteryjnie, wręcz przeciwnie. Tak samo jak
                nieprawdą jest
                > stwierdzenie, że wymywanie powoduje zakażenie. Jak widać to
                właśnie niewymywani
                > e
                > powoduje zakażenie.

                Jak dla mnie to mozesz nawet swoje dziecko obrzezac...nic mi do
                tego...twoje dziecko rob z nim co chcesz.
                Ja jednak wierze innej niz ty szkole...tu wypowiedz lekarza na ten
                temat:
                Napletek dziecka 5 miesięcznego jest wąski i przyklejony - ma tak
                ok. połowa chłopców w tym wieku. NIe jest to więc choroba, nie mogła
                się Bozia aż tak pomylić. Czasami nie można nawet dojrzeć ujścia
                cewki lub trzeba do tego trochę cierpliwego nacisku na siuraka. W
                tym wieku jeśli oddaje mocz bez problemu to NIE MA TEMATU.
                Argumenty pediatryczne o większej częstości zakażeń tylko wyjątkowo
                znajdują potwierdzenie - lepiej zweryfikować posiew pobierając mocz
                cewnikiem (ktos może mówić że jak tu pobrać skoro nie widać ujścia
                ale nie słuchajcie go) i wysiewając od razu w rzetelnej pracowni.
                Najczęściej okaże się jałowy. Wątpliwości wyniakjące z wątpliwych
                posiewów może dodatkowo rozwiać w dzisiejszych czasach USG układu
                moczowego.
                Naturalna historia jest taka, że napletek w pierwszych latach życia
                bardzo zmienia zwoje właściwości - robi sie elastyczny, przestaje
                pękać przy odciąganiu i przestaje mieć tendencję do zlepiania się z
                żołędzią. Przeświacająca przez napletek biała mastka określana
                jako "perełka" lub "kaszak" (cystat - skierowanie pediatrysmile) nie
                jest niczym złym. W którym momencie może ona zropieć. Ropa rozkleja
                napletek i żołądź. Dzieje się to w klimacie miejscowego stanu
                zapalnego, który nie jest jednak groźny dla "przyrodzenia". Więcej
                niepotrzebnych cierpień przysparzają przedwczesne siłowe manipulacje
                niektórych lekarzy. Taki stan zapalny można potraktować jako sygnał,
                że naplettek chce już być dorosły, odlepić go do końca (chirurg) i
                od tego momentu dbać jak u starszego. Jeśli stan zapalny pojwi się u
                niemowlęcia i napletek jest jeszcze wąski (pękający) nie ma co
                walczyć - przepłukac przez 2-3 dni igłą z kulka pod napletkiem,
                porzymoczki z rivanolu - - "zaleczyć".
                Każdy siurak jest inny - arbitralnie przyjętą granicą powyżej której
                wypada napletek uruchamiac są 3 urodziny. Osobiście trzymam się tej
                zasady lub robię od niej pewne odstępstwa trochę na oko oceniając
                siuraka jako niemowlęcego lub szkolnego.
                U małych dzieci nie powinno się odklejać napletka bo: 1. będzie
                pękał, bliznowaciał jeszcze bardziej aż zrobimy prawdziwą bliznowatą
                stulejkę 2. rodziec nie dadzą rady pielęgnować wąskiego jeszcze w
                tym wieku napletka, wszystko dla dziecka jest niezrozumiałym
                gwałtem, czasami można jeszcze zrobić załupek który wymaga
                interwencji chirurgicznej 3. odklejony w tym wieku napletek często
                tylko czeka 2 dni nieuwagi by się spowrotem przykleic.
                Maści sterdydowe jak najbardziej działają i chętnie stosuję w tych 3-
                latków i starszych - Dermovate, Kuterid (jeśli w danym momencie
                produkują) czy Diprolene. Nie dłużej niż 10 dni 2xdz wmasowując w
                szczyt napletka. Ewentualnie powtórzyc po miesiącu te 10 dni. Trzeba
                też cierpliwosci i podejścia (nic na siłe) - przekupić synka i
                przekonac. Hydrocortison jest słabym sterydem - myślę, że za słabym.
                Lekarze którzy nie mają z czego życ imają się różnych sposobów -
                jedni namawiają chorych na płatne zabiegi inni w prywatnych spółkach
                mających kontrakt z NFZ dostają za te zabiegi pieniądze. Proszę to
                brać pod uwagę (nie piszę tego chętnie ale pewne rzeczy są nagminne
                poza granice przyzwoitości).

                • gretchen1234 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 30.03.08, 12:37
                  Nie wiem, dlaczego piszesz o jakimś obrzezaniu. Dyskutujemy przecież, każdy
                  przedstawia swoje argumenty. Dlatego powstrzymajmy się od takich osobistych
                  komentarzy, ok? Pewnie ty nie chciałabyś,żebym ja napisała że "jak dla mnie to
                  Twoje dziecko może zarosnąć brudzie", prawda? Sądzisz, że masz rację, dobrze.
                  Inni sądzą inaczej i mają ku temu mocne argumenty, poparte praktyką i zdaniem
                  lekarzy. Przekleiłaś kawałek z jakiejś książki, świetnie. Jeśli kogoś to
                  przekona, to super.Mnie nie przekonało. Pozdrawiam
        • gretchen1234 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 29.03.08, 18:20
          Z tak ważnej rzeczy dla chłopca jaką jest siusiak należy właśnie wymywać
          bakterie, bo z tą ważną rzeczą po nawracających zakażeniach mogą być poważne
          problemy. Problemy mogą być też potem z innymi ważnymi rzeczami: z nerkami, na
          których po zakażeniach mogą pojawić się blizny na całe życie. A potem jest na
          przykład niewydolność nerek i przeszczep. Mało? Wyjątek? Niewiarygodne?
          Zapraszam na oddział nefrologii! Ja popatrzyłam, płakałam tydzień i
          rzeczywiście, po tym wszystkim "dałam sobie wmówić" lekarzom, że tak ważny
          narząd dla chłopca jak siusiak należy myć! Jako i my się wszyscy w tych
          miejscach myjemy! smile
      • gretchen1234 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 29.03.08, 18:12
        Być może bratowa odciągała nieprawidłowo, "na siłę" i stąd infekcja. Trzeba to
        robić umiejętnie, żeby nie zrobić krzywdy dziecku. Najlepiej zapytać dobrego
        lekarza urologa, bo pediatrzy bywają różni.
    • mpjlycha Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 29.03.08, 08:12
      Amnie sie wydaje ze to nie ma reguły. Mnie jeden lekarz mowił zeby odciagac
      delikatnie napletek, drugi mowił zeby absolutnie nic nie robic, a ja
      zgłupiałam. Zdałam sie na intuicje i na doswiadczenie meza jak pielegnawac te
      czesc ciała u faceta. W koncu kto jak kto ale on to wie lepiej niz jasmile U
      zadnego z trojki chłopcow nic nie robilismy i zadnego zakazenia nie było. To tak
      jak z dziewczynkami, matki myja, pielegnuje i jedna dostanie zakazenia a inna
      nie. Poprostu sa rozne choroby i jedno dziecko zachoruje a drugie nie i czasami
      najlepsza pielegnacja nie pomoze.
    • budzik11 Gretchen! 29.03.08, 08:34
      1. Fajnie, że chcesz pomóc innym mamom i ostrzegasz ich przed chorobą.
      Współczuję twojemu synkowi, że cierpiał z tego powodu. Ale przyznasz jednak, że
      jesteście w mniejszości - jednak większość rodziców nic nie rusza i nic złego
      się nie dzieje. To tak, jakbyś ostrzegała ludzi "Nie używajcie samochodów, bo
      zdarzają się wypadki!". No zdarzają się, ale są to wyjątki. Tak samo z chorobami
      - nie czyń z wyjątku reguły - bo reguła jest taka, że nic sie nie dzieje jak się
      nie majstruje przy siusiaku.
      2. Nie mycie ("szorowanie") wcale nie jest przyczyną zapalenia układu moczowego.
      Czy normalnie dbający o higienę mężczyźni nie chorują? Czy kobiety, które
      chorują na zapalenie pęcherza, nie myją się?
      3. Różne są szkoły pielęgnacji dzieci i każdy lekarz jest przekonany do swoich
      racji. Mało kto wie, że jest też dziewczęca odmiana stulejki - synechia. Polega
      na sklejeniu warg sromowych. I też różni lekarze różnie to traktują - jedni
      rozrywają na siłę nawet, jak nic się nie dzieje, inni leczą maściami sterydowymi
      sklejenie, inni zalecają interwencję dopiero kiedy zaczyna się jakas infekcja
      (wtedy leczy sie po prostu infekcję), natomiast samego sklejenia radzą nie
      ruszać, bo pod wpływem estrogenu produkowanego od wieku dojrzewania wszystko
      wraca do normy. No i komu tu wierzyć? A przerobiłam ten problem, bo mam córkę, a
      teraz mam też synka. I jestem zdania, że póki nic sie nie dzieje - nie ruszać.
      Jak wejdzie infekcja, co może się zdarzyć, oczywiście - wtedy leczyć. Ale nie
      "włazić z butami" i nie szarpać dziecięcych narządów płciowych, nie "szorować" itp.
      • gretchen1234 Re: Gretchen! 29.03.08, 18:08
        Nie sądzę, żebyśmy byli w mniejszości. Raczej obawiam się, że dzieciom, które
        nie mają odciąganego napletka, nie dzieje się nic, bo a) albo nie mają stulejki
        i mastka wymywa się podczas kąpieli "sama" b) albo organizm jest odporny na
        bakterie, które pod napletkiem SĄ, bo zalegająca mastka na 100 procent im
        sprzyja i one się tam na pewno rozwijają, zwłaszcza coli. Ale nie każdy jest
        odporny na bakterie i stąd choroby. Może gdyby wszyscy odciągali i myli swoim
        dzieciom napletek, nie byłoby zakażeń w ogóle? Skąd wiesz, że "reguła jest taka,
        że nic się robi przy siusiaku"? Bo powiedziało tak kilku lekarzy i powtórzyło to
        kilka pism? A jak za dziesięć lat się okaże, że to było błędne podejście? W
        latach 70. na przykład nie zalecano karmienia piersią i kazano karmić co trzy
        godziny, nawet jak dziecko się darło. Nie zalecano przytulania, bo "rozpuści się
        dziecko".Co Ty na to?
        • budzik11 Re: Gretchen! 30.03.08, 11:07
          gretchen1234 napisała:

          > Nie sądzę, żebyśmy byli w mniejszości. Raczej obawiam się, że dzieciom, które
          > nie mają odciąganego napletka, nie dzieje się nic, bo a) albo nie mają stulejki
          > i mastka wymywa się podczas kąpieli "sama" b) albo organizm jest odporny na
          > bakterie, które pod napletkiem SĄ, bo zalegająca mastka na 100 procent im
          > sprzyja i one się tam na pewno rozwijają, zwłaszcza coli. Ale nie każdy jest
          > odporny na bakterie i stąd choroby. Może gdyby wszyscy odciągali i myli swoim
          > dzieciom napletek, nie byłoby zakażeń w ogóle? Skąd wiesz, że "reguła jest taka
          > ,
          > że nic się robi przy siusiaku"? Bo powiedziało tak kilku lekarzy i powtórzyło t
          > o
          > kilka pism? A jak za dziesięć lat się okaże, że to było błędne podejście? W
          > latach 70. na przykład nie zalecano karmienia piersią i kazano karmić co trzy
          > godziny, nawet jak dziecko się darło. Nie zalecano przytulania, bo "rozpuści si
          > ę
          > dziecko".Co Ty na to?

          Ja na to, że OCZYWIŚCIE że są tam bakterie, nie ma chyba miejsca w ciele
          człowieka, gdzie by ich nie było. Są w uszach, w przewodzie pokarmowym, pod
          napletkiem, w pochwie, w ustach - wszędzie. Człowiek nie jest jałowy. Ale dopóki
          nie grzebiemy bez potrzeby tam, gdzie nie trzeba, te bakterie sobie siedzą i
          krzywdy nie robią. Dopiero nasza zewnętrzna ingerencja najczęściej prowadzi do
          zakażenia. Dochodzi też do niego kiedy np. człowiek jest ogólnie osłabiony i ma
          słaby układ odpornościowy, ale niewiele to ma wspólnego z odciąganiem czy nie
          odciąganiem napletka. A co do reguły - nie wiem, może 30 lat temu też było
          zalecenie, żeby masowo odciągać chłopcom napletki, ale teraz widocznie lekarze
          doszli do wniosku, że jest to szkodliwe, bo, jak twierdzisz "paru lekarzy i
          kilka pism" zaleca, żeby tego nie robić. Natomiast NIGDY nie słyszałam zalecenia
          lekarza, żeby odciągać. A z cała pewnością nie posłucham rady jakiejś anonimowej
          internautki, która twierdzi, że jej syn miał problemy z tym związane. Samochodem
          też jeżdżę mimo, że masa ludzi miała wypadki, nawet zginęła w ich wyniku. Jednak
          znakomitej większości samochód krzywdy nie robi.
          A czy ty nigdy nie miałaś infekcji układu moczowego, albo narządów rodnych?
          Jakiejś grzybicy, czy czegoś podobnego? Jeśli miałaś, to czy dlatego, że się nie
          myłaś??
          • gretchen1234 Re: Gretchen! 30.03.08, 12:44
            Przecież nikt Ci nie każe słuchać rad "anonimowej internautki". Słuchaj lekarzy.
            Napisałam swoją historię po to, żeby skłonić ludzi do zastanowienia się i
            konsultacji z lekarzami, po to, żeby matki poszukały informacji na ten temat i
            zrozumiały, że nie należy ślepo wierzyć w jedną teorię, choćby nie wiem jak była
            rozpropagowana. Myślę, że moja historia i kilka opowiedzianych tu historii o ZUM
            powinno skłonić myślące i rozsądne osoby do tego, żeby zapytać kilku lekarzy
            opinię na ten temat. W moją historię możesz sobie wierzyć lub nie, ja wiem, że
            piszę szczerą prawdę. Pozdrawiam
            • budzik11 Re: Gretchen! 30.03.08, 20:39
              Ależ ja nie twierdzę że kłamiesz! Po prostu uważam, że to, co przytrafiło sie
              twojemu synkowi to po prostu pech, a nie wina nieodciągania napletka. Wiele
              (większość?) osób nie dociąga i nic się nie dzieje, a z pewnością zdarzają się
              też infekcje u maluchów, którym ten nieszczęsny napletek odciągano. I dlatego
              wasz przypadek wcale mnie nie przekonuje. Mimo wszystko doceniam twoje dobre
              chęci, bo fajnie, że ktoś chce dzielić się swoim doświadczeniem, żeby pomóc
              innym, ale nie zawsze te rady są dobre dla wszystkich.
    • ez-aw Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 29.03.08, 08:54
      Nie tylko lekarze z Centrum mówią aby odciągać. Byłam z 6 tygodniowym synem na
      Niekłańskiej. Lekarka odciągnęła napletek, by wyczyścić przed pobraniem próbki
      moczu. Kiedy powiedziałam że ja tego nie robię, stwierdziła - właśnie dlatego są
      zakażenia. Przez dwa tygodnie w szpitalu syn miał codziennie odciągany napletek
      przy obchodzie. Teraz kontrolnie robię to raz w tygodniu.
    • agata688 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 29.03.08, 10:48
      zupełnie nie rozumiem mam,ktore "najeżdżają" na gretchen!!
      ona napisala wlasne zdanie na wlasnym przykladzie!i raczej chciala dobrzesmile
      a niektore z was wiedza NAJLEPIEJ,ze nie nalezy odciagac napletka,pomimo,ze tego
      jak widac nie wiedza sami lekarze,bo zdania maja podzielone.
      Niech kazda matka robi jak uwaza za słuszne,bo kazda chce jak najlepiej dla
      swojego dzieckasmile
      pozdrawiam
      • gretchen1234 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 29.03.08, 23:42
        agata, dzięki za poparcie! jak widać, włożyłam kij w mrowisko....smile
    • lukimama Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 29.03.08, 11:44
      gretchen całkowicie sie z tobą zgadzam! mielismy podobny problem, ale odrazu trafilismy na dobrego lekarza. wychodzily nam bakterie w posiewie moczu,robilismy kilka tych posiewow i ciągle nowa bakteria(e-coli tez) ale synek całkiem zdrowy, zadnych innych objawow zakazenia ukl.mocz. Lekarka zrobila wymaz z pod napletka i okazalo sie ze bakterie siedzą wlasnie pod napletkiem! nie w srodku! i kazala obmywac co dzien pod tym napletkiem. Kolejny posiew,juz po odciąganiu napletka wyszedł jałowy....i tak jest do dzissmile I dzieki mądrej lekarz obyło sie bez antybiotyku! Tak wiec mamusie, odciągajcie napletek u synków, delikatnie obmywajcie. Wyjdzie im to na zdrowiesmile Pozdrawiam.
    • limmar Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 29.03.08, 20:42
      Mam 5 latka w domu, mąż pokazał jak myć, sam zresztą początkowo syna mył, od
      jakiegoś czasu, synek sam o to dba, zawsze podczas kąpieli odciąga i delikatnie
      myje. Jak dotąd nie było problemu.
      • hanalui Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 29.03.08, 21:37
        limmar napisała:

        > Mam 5 latka w domu, mąż pokazał jak myć, sam zresztą początkowo
        syna mył, od
        > jakiegoś czasu, synek sam o to dba, zawsze podczas kąpieli odciąga
        i delikatnie
        > myje. Jak dotąd nie było problemu.

        Ale mam nadzieje ze widzisz roznice miedzy pieciolatkiem a
        niemowlakiem? 5 letniemu dziecku napletek juz powinien sam schodzic
        a niemowlakowi jeszcze nie i tu rozbija sie cala sprawa big_grin
        • limmar Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 30.03.08, 18:19
          Oczywiście, że widzę różnicę, ale jesteśmy przykładem, który o higienę siusiaka
          dba już 5 lat i nie było jak na razie skuchy.
          • hu1979 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 30.03.08, 19:04
            A mnie pani doktor kazała myć ,delikatnie odciągając, a ja sie boję, kompletnie
            tego nie czuję,
            tam jest coś białego i jakby sztywnego.... strasznie ciężko to usunąć, nie wiem
            czy to trzeba usuwać czy nie a jak poczytałam całą tę dyskusję to juz w ogóle
            zgłupiałam,
            dodam,że wychowuję synka sama, na pomoc mężczyzny żadnego nie moge liczyć i
            sama juz nie wiem....
            • limmar Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 30.03.08, 19:10
              Delikatnie i nic na siłę! Po prostu myj. Nic nie usuwaj ale myj.
    • marcelina1115 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 30.03.08, 22:41
      mój syn ma 13m. do 1 roku życia niec nie dotykała, niczego nie
      ściągałam - zgodnie z opinią 3 pediatrów i 1 w TV! Pewna nowa Pani
      pediatra na wizycie powiedziala ojjjj stuleka - bedzie w przyszlości
      zabieg.... zmartwiłam się. Spotkalam przyadkiem koleżankę i
      opowiedziala mi histroię swego 17m syna - też nie odciągała zgodnie
      z zaleceniami pediatry - w końcu poszła do urologa i dostała OPR że
      właśnie takie głupie zalecenia mówią pediatrzy że należy delikatnie
      odciągac i myć - to naturalne bo TAM się zbiera brud! i tak jak mamy
      pewnie dziewczynkom myją a nie tylko płuczą po wierzchu tak też
      należy myć chłopcom! Syn kolezanki miał mały zabieg (mocniejsze
      ściągnięcie skórki)- po tym 3 dni wyjęte z życiorysu! przy każdym
      oddawaniu moczu płacz niemiłosierny, gorączka, marudzenie. Następnie
      ja poszłam do innej Pani pediatry która powiedziała że wszystko jest
      PIĘKNIE ( ach Ci lekarze!!) i żebym w kąpieli odciągała i myła.
      Poszłam specjalnie do urologa i też potwierdził że TAK nalezy robić.
      Więc słucham, aczkowlwiek nie jest to łatwe ale próbuję ! pozdrawiam!
      • kajkasz1 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 31.03.08, 00:37
        Może ja napiszę z punktu widzenia mamy dziecka, które ZUM w ciagu
        pierwszego roku życia miało kilka razy, na oddziałach patologii
        dziecięcej i nefrologii też leżało. Mam synka, u którego w 3 m.ż.
        rozpoznano obustronny refluks III stopnia. Chorobę, która w obrazowy
        sposób polega na tym, że dziecku mocz cofa się poprzez moczowody z
        powrotem do nerek. Kontakt z nefrologami miałam różny. Zwiedziłam
        dwie poradnie i "osiadłam" przy lekarzu prywatnym. I powiem tyle.

        Kiedy malutkiemu nie "majstrowałam" przy siusiaku był spokój.
        Kiedy tylko zaczynałam coś robić zaczynały się problemy i zapalenia.
        A kiedy "majstrowałam"?
        Wtedy, kiedy miał mieć robiony posiew.
        Niewielu rodziców wie, że aby zrobić badanie moczu na posiew
        ABSOLUTNIE NIE WOLNO pobierać go do woreczka. Bo wynik jest
        niemiarodajny. Mój nefrolog pierwsze 4 wyniki wyrzucił do kosza. Pod
        napletkiem są bakterie i nie wynika to z niedomycia. Czasem jest ich
        więcej, czasem mniej. Ale prawie zawsze wpływają na "obraz" posiewu.
        Aby pobrać mocz należy delikatnie odciągnać napletek, wymyć,
        WYJAŁOWIĆ i pobrać ŚRODKOWĄ PORCJĘ MOCZU. Nie pytajcie jak,
        spędziłam wiele godzin nad umywalką zabawiając mojego syna.
        Przy odciaganiu napletka chcąc nie chcąc dochodziło do mikrourazów,
        ranek, które podatne były na zakażenie.
        Ja robiłam to zawsze w łazience nad umywalką.
        Nigdy w wannie, bo wiadomo, że woda w wanience służy do umycia
        różnych części ciała, w tym też pupy zabrudzonej kupą.
        A niestety bakterie "kałowe" są przyczyną wielu zakażeń dróg
        moczowych. Winne są tu także na pewno po części jednorazowe
        pieluchy, wycieranie pupy chusteczkami i "przetrzymywanie"
        dzieciaków z kupą.
        W każdym razie lekarz prywatny, który jako pierwszy i jedyny uważnie
        przyjrzał się mojemu synowi, zalecił mi jak najmniejszą ingerencję
        podczas mycia aż do skończenia 2, 3 roku życia.
        Wiadomo, posiewy muszę robić często, ale odkąd stosuję się do jego
        zaleceń problem zakażeń mamy w miarę opanowany.
        A pomysł z odrywaniem napletka na siłę do krwi to dla mnie zwykłe
        pastwienie się nad dzieckiem. Czasami nie da się tego uniknąć, np.
        przy cewnikowaniu dzieci ze stulejką lub z bardzo wąskim napletkiem,
        ale to tylko w razie konieczności. Dla higieny jest zabronione.
        Powstają mikrourazy, które ulegają bliznowaceniu, co skutkuje
        zwężeniem napletka i kolejnymi urazami przy ściąganiu. Poza tym to
        zwyczajnie boli. Boli normalnie, na "sucho". A pomyślcie jak musi
        boleć, gdy dziecko siusia. Kiedy napletek małego był "żywą raną" po
        badaniach zabiłabym każdą lekarkę, która mu to zrobiła. Bo te kilka
        dni przeżywaliśmy tylko dzięki czopkom przeciwbólowym.

        Jeśli faktycznie maluch nie ma stulejki, wąskiego napletka itp.
        przypadłości, jeśli napletek sam schodzi i daje się odciągnąć to co
        innego. Wtedy można go pielęgnować bez obaw, że urazimy delikatną
        skórę dziecka. Ale na siłę?

        Co do zakażeń - faktycznie uszkadzają nerki, zwłaszcza te, które są
        długotrwałe i przebiegające z gorączką. No i te nawracające, które z
        reguły są znakiem poważniejszego schorzenia.
        • budzik11 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 31.03.08, 12:00
          Ja też robiłam posiew, ale złapałam mocz do jałowego pojemniczka (nie do
          woreczka). Lekarka kazała odciągnąć napletek, dokładnie umyć i zdezynfekować
          Rivanolem (czego nie zrobiłam, bo nie miałam Rivanolu, poza tym to chyba jest na
          alkoholu, nie chciałam dziecku sprawiać bólu). Napletka nie odciągnęłam (bo się
          nie da, nie szarpałam na siłę), nie dezynfekowałam, umyłam tylko siusiaka
          delikatnie wacikiem, woda i mydłem, a mocz wyszedł i tak jałowy.
    • betty842 Niech kazda mama robi to co karze jej lekarz! 31.03.08, 08:19
      Kazdy ma inne zdanie na ten temat i niech kazda sobie robi jak chce!
      To wcale nie jest powiedziane ze jak odciągamy albo nie odciągamy ze
      bedzie jakies zapalenie!Oby go nie było.
      A,słowo do kajkasz1 i innych mam ktore uważają ze przy odciąganiu
      napletka powstają mikrourazy.Trudno porównywać niemowlę i dorosłego
      mężczyznę ale budowę siusiaków to mają taką samą! I jakoś nic mi nie
      wiadomo ze przy sciąganiu napletka (samemu czy w inny sposóbsmile
      powstają jakieś mikrourazy! To akurat jest śmieszne! A co do
      majstrowania to napewno nie jest niebezpieczne jeśli mama umięjętnie
      to robi.Bo jeśli robi to źle to faktycznie moze zaszkodzić.
    • emilka82 Re: pielęgnacja siusiaka - rodzicom ku przestrodz 31.03.08, 21:52
      Ja nic nigdy nie majstrowałam i 2 tygdonie temu Igorek (2 lata i 7 m-
      cy) dostał zapalenia napletka. BYlismy w niedziele na pogotowiu, na
      drugi dzien u chirurga na kontroli. Okłady z rivanolu, furagin, i
      maść robiona. Mieliśmy iść na kontrole za 6 tygodni. Dziś znów coś
      go zaczęło boleć, mam mega doła i gdzieś z nim muszę iść, wezwałabym
      pediatrę do domu, tylko czy mi pomoże, bo jak mam iść do chirurga w
      kolejkę i nie dogadać się to jestem załamana. Igorek drze się jak
      obdzierany ze skóry już na korytarzu w każdej przychodni....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka