Moja córcia niedługo kończy 4 miesiące i akurat na wiosnę... znienawidziła
spacery. Kiedyś nawet 2-3 godziny spacerowałyśmy, teraz ledwo uda się
pociągnąć godzinę, z tego 40 minut na rękach, bo w wózku wrzeszczy, jak
opętana. Próbuję jej wieszać zabawki, dawać różne grzechotki, gryzaki... nic,
uspokaja się tylko na rękach. Jeśli wkładam ją śpiącą, to i tak prześpi max.
pół godziny... To koszmar, już niejeden raz biegłam z nią do domu wrzeszczącą
na cały regulator...




Jest zawsze nakarmiona i przewinięta przed spacerem, zęby jej nie idą, w domu
śpi ładnie, więc o co chodzi??
Czy macie jakieś pomysły i rady?????