makathya104
19.05.08, 14:52
moja 5,5 miesięczna córeczka ciągle płacze. już na porodówce była jednym z
najgłośniejszych dzieci. jak skończyła 3 tygodnie zaczęły się kolki więc
ciągle płakała - co ja nie robiłam żeby jej ulżyć. jak skończyła 3 miesiące
przyszła kolej na ząbkowanie i dalej tylko płacz. może moja mała ma małą
odporność na ból (żele na dziąsełka i syropki przeciwbólowe chyba jej nie
pomagają). dodam, że karmię ją piersią - mała przybiera bardzo ładnie na
wadze. w domu panuje spokojna atmosfera z mężem bardzo się kochamy więc córcia
z moim mlekiem nie wyciąga żadnych stresów i napięć a pomimo to jest bardzo
niespokojna. jak wybierzemy się gdzieś do rodziny, znajomych czy nawet do
przychodni na szczepienie to od razu jest krzyk. spacery w
wózku też nie należą do najłatwiejszych. jak włączy jej się syrena
to ludzie za mną się oglądają. córeczka najlepiej jeszcze czuje się
w domu wśród zabawek choć i tak co 5 minut wybucha płaczem wtedy muszę wziąć
ją na ręce ponosić trochę, zainteresować czymś innym. dodam jeszcze że w
nocy śpi nie najgorzej, w dzień też 3 razu ucina sobie drzemkę, więc o co może
chodzić jej z tym ciągłym płaczem. może po prostu to taka mała beksalala. czy
któraś z was miała podobny problem i jak sobie z nim poradziła?