Dodaj do ulubionych

sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować?

13.08.08, 15:15
córka ma dwa tygodnie,przez najbliższe pół roku będę z nią w domu sama. mąż pracuje, nie ma go 10h dziennie. mieszkamy w Irlandii, nie mamy tu żadnej rodziny. w naszej miejscowości nie znam kompletnie nikogo. to dopiero dwa tygodnie, a już czuję, że mam trochę dość. nie mam z kim słowa zamienić cały dzień. chcę do ludzi sad
co robić??
Obserwuj wątek
    • kasiapro1 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.08.08, 15:26
      1)wrocic do domu
      2)wziasc kogos do pomocy a samej zajac sie soba,zakupami,kosmetyczka.
      Bedzie ciezko,sama juz to widzisz.
      To nie na moje nerwy,zeby siedziec przez caly dzien z dzieckiem,moze
      sie przelamiesz i jakos pojdzie?
      • mruwa9 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.08.08, 15:30
        3. wyjsc z domu, miedzy ludzi. Wpakowac dziecko do wozka/chusty i
        wypruwac z domu. Polakow w iRLANDII POMALU ZACZYNA BYC WIECEJ, NIZ
        SAMYCH iRLANDCZYKOW, sorry za capslocka, wlaczyl sie przypadkowo,
        wiec niemozliwe, zebys nie znalazla sobie jakiegos towarzystwa.

        Kasiapro1, co znaczy u Ciebie pkt.1? Do jakiego domu ma wrocic?
        Przeciez jej dom jest teraz w Irlandii, z mezem/partnerem. Chyba, ze
        masz na mysli powrot pod kiecke do mamusi? To ostatnia rzecz godna
        polecenia mlodej rodzinie...
        • kasiapro1 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.08.08, 15:34
          Pkt.nr 1 oznacza powrot do Pl.
          Dlaczego pod kiecke?
          Przeciez ludzie ktorrzy wyjezdzaja tez maja tu mieszkania,czesto
          prowadzili samodzielne gospodarstwo.
          Jak mieszkalam za granica to nie spalilam mostow tylko mialam gdzie
          wrocic,wiec co w tym dziwnego?
          U nas skonczyl sie kontrakt i wrocilismy.
          Tak tez objawia sie tesknota za krajem,typowy dylemat emigrantow
          • memphis90 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 02.12.08, 10:04
            > Przeciez ludzie ktorrzy wyjezdzaja tez maja tu mieszkania,czesto
            > prowadzili samodzielne gospodarstwo.
            Taaaa, jasne, zostawiają majątki, cadillaki, lukratywne posady, żeby sobie ot
            tak wyjechaćuncertain

            > Jak mieszkalam za granica to nie spalilam mostow tylko mialam gdzie
            > wrocic,wiec co w tym dziwnego?
            No to się ciesz. Ja, gdybym wyjechała, naprawdę nie miałabym do czego wracać.
            • my-alena Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 03.12.08, 09:27
              > > Przeciez ludzie ktorrzy wyjezdzaja tez maja tu mieszkania,czesto
              > > prowadzili samodzielne gospodarstwo.
              > Taaaa, jasne, zostawiają majątki, cadillaki, lukratywne posady, żeby sobie ot
              > tak wyjechaćuncertain

              Owszem są tacy którzy wyjeżdżają ot tak sobie. My tak wyjechaliśmy. Zostawiliśmy
              mieszkanie w Warszawie, rodzinę, przyjaciół i znajomych i bynajmniej nie z
              powodu pieniędzy. Wyjechaliśmy bo nadarzyła się okazja. Postanowiliśmy spróbować
              czegoś innego i tyle. Wrócić możemy w każdej chwili bo mamy do czego, ale na
              razie nie chcemy bo tu gdzie jesteśmy życie jest znacznie spokojniejsze niż w
              Warszawie.

              Alena
    • madz-ia80 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.08.08, 15:30
      Nie widzę problemu, jeśli znasz angielski. Znajomości z innymi
      mamami w parkach, piaskownicach, na spacerach są nagminne. Tematy na
      temat dzieci nigdy się nie kończą smile)))
      A jeśli masz problemy z językiem to zaplanuj sobie np za 2 miesiące
      wyjazd do rodziny do Polski i zostań tam 2 tygodnie. Będziesz miała
      cel. Im mniejsze dziecko tym lepiej zniesiecie podróz. Głowa do
      góry! Ja urodziłam 30-08 i macierzyński przypadł mi na beznadziejną
      zimową porę. Też myślałam, że zwariuję w domu. A teraz z uśmiechem
      na ustach planuję jak zorganizować 1wsze urodziny mojego "diabła
      tasmańskiego"
      • plustka28 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.08.08, 16:59
        Spróbuj za pomocą netu nawiązac kontakt z mamami -polkami
        mieszkającymi w Irlandii ,napewno jest ich wiele.Życzę powodzenia.
        • brandywina Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.08.08, 17:43
          Na pocieszenie - ja nie w Irlandii, ale w Warszawie. O dwóch lat tu mieszkam i
          też jestem de facto sama. Z dala od rodziny, przyjaciół. Mąż też po 10 godzin
          poza domem. Moja mała ma 4 tygodnie i zaczynają się naprawdę trudne chwile.
          Co ja robię? Odliczam dni trzech pierwszych najtrudniejszych miesięcy. Potem
          będzie już łatwiej, a i dziecko zacznie gaworzyć, więc można nawiązywać pierwsze
          dialogi wink.
          No i spacery. Może poznam jakąś matkę i będzie można pogadać o pieluchach,
          smoczkach i sposobach na kolki. Będzie dobrze!
          Brandywina
          • maleninki Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.08.08, 22:19
            ja też w warszawie, a mąż pracuje nawet w soboty smile był ze mną i z dzieckiem
            tylko przez pierwsze 2 tygodnie. jakoś zleciały te 3 mce sam na sam z młodą.
            mamy super regularny plan dnia i jakoś dajemy radę smilegdzie mieszkasz, może uda
            się wybrac na wspólny spacer?
            • glu-sia Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 01.12.08, 16:07
              Ja też sama z dzidzią siedzę przez cały dzień - chętnie zapoznam inne mamy -
              gdzie dziewczyny mieszkacie? Ja na Ursynowie. Jeśli jesteście zainteresowane
              bliższą znajomością, to dajcie znać! smile
              • hanah.vic Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 01.12.08, 21:07
                O dziewczynki, ja bardzo chętnie-mieszkam na Mokotowie, ale mam
                znajomą mamę z Ursynowa i chętnie tam wpadam.Może zorganizujemy
                jakieś spotkanie, np.pod Multikinem na Ursynowie, to pod samym
                metrem, mozna iśc na kawę, lub coś innego.Co Wy na to ?
                • evasolo Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 02.12.08, 22:16
                  O to my bardzo chetnie!, wlasnie pisalam, ze moge przejechac sie na
                  Ursynow bez problemu, tez jestesmy z Mokotowa.
                  Dajcie znac smile
                • hanah.vic Spotkanie 03.12.08, 21:07
                  Dziewczyny, to jak z tym spotkaniem? bo widzę że wszystkie chętne,
                  ale jakoś brak ustaleńwinkMoże w przyszłym tygodniu ?dajcie znać
                  • evasolo Re: Spotkanie 03.12.08, 21:21
                    ja jestem za, podajcie tylko kiedy i gdzie, dostosujemy sie. Byle
                    nie padalo smile
                    • evasolo Re: Spotkanie 08.12.08, 16:26
                      to jak ze spacerkiem dziewczyny?
                      • grunia77 Re: Spotkanie 14.12.08, 16:41
                        hej, ja też jestem z mokotowa, chętnie się podłączę pod spacer jeśli to nadal
                        aktualnesmile A gdzie dokładnie mieszkacie? Ja niedaleko Łazienek.
                        pozdrawiam.
                        • evasolo Re: Spotkanie 14.12.08, 19:52
                          hej, ja caly czas jestem chetna, mieszkamy przy Rakowieckiej
                          niedaleko Pol mokotowskich ale do Lazienek tez nie jest daleko smile
                          napisz na gazetowgo smile
                          • grunia77 Re: Spotkanie 14.12.08, 21:11
                            napisałam na gazetowegosmile
                            pzdr.
              • maleninki glu-sia :D 02.12.08, 09:44
                ja na bemowie ul. hery, a Ty?
                • glu-sia Re: glu-sia :D 02.12.08, 14:54
                  oj... to trochę daleko, bo ja mieszkam na ursynowie, a dokładnie na natolinie
                  • kamisa7 Re: glu-sia :D 02.12.08, 21:47
                    Miałam ten sam problem, gdy urodziłam pierwszą córeczkę. Na spacerkach
                    notorycznie gadałam przez telefon. Dziś,półtora roku później znów chodzę na
                    spacerki, z młodszą a wózek starszej pcha jej niania. Juz dzięki bogu mam do
                    kogo się odezwać. Jakoś mało chętnych do rozmowy mam na tym moim osiedlu. Oczy
                    podkrążone i chodzą jak zombi. Może przyjaciółki nie znalazłam, ale zawsze kogoś
                    zagadałam. No chyba, że to ja czułam się jak zombiwinkpo jakiejś nocce.
                    • glu-sia Re: glu-sia :D 10.12.08, 22:37
                      Zgadzam się z Tobą...większość matek spacerujących z wózkami to napuszone
                      kobiety, sprawiające wrażenie, że wystarczy Im własne towarzystwo ... no ew.
                      malucha ;-(
                      • frida_a Re: glu-sia :D 10.12.08, 23:58
                        Ja już tak siedzę 6 miesiąc i nie zwariowałam smile grunt to dobrze zorganizować
                        sobie czas smile
                  • evasolo Re: glu-sia :D 02.12.08, 22:11
                    hej,
                    ja mieszkam na Mokotowie i mam ten sam problem, spacerujemy sami z
                    synem, pytalam na forum czy nie ma ktos ochoty na wspolne spacery
                    ale jakos nie bylo odzewu. W sumie metrem na Natolin nie jest daleko.
                    My mozemy przejechac sie na Ursynow w razie czego smile

                    pozdrawiam,
                    Pat
                  • maleninki Re: glu-sia :D 03.12.08, 10:11
                    oo, 2 lata temu mieszkałam na stryjeńskich smile z bemowa to faktycznie kawał drogi sad
            • monikadr1 do maleninki 03.12.08, 18:33
              U mnie podobnie, całe dnie sama. Mieszkam na Bielanach (okolice lotniska Bemowo.
              Jeśli masz ochotę, pisz na @ gazetowy (mam nadzieję, ze poczta gazetowa działa).
              • magnolia22 Re: do maleninki 03.12.08, 21:59
                hej Dziewczyny - dołączam się do grona "samych-mam" - u mnie Mąż
                dodatkowo wyjeżdża w delegacje, a Maluch ma skończone 4 tygodnie,
                więc wyobraźcie sobie jak trzęsę kolanami przed każdą jego
                delegacją. DOCENIŁAM momenty, kiedy nie ma go w domu "tylko" 10
                godzin.

                Monikadr1 - ja niedaleko mieszkam, też Bielany, okolice Leclercka smile
                szkoda że pogoda taka średniawa, bo spacery albo mamy na balkonie,
                albo trzy razy wokół bloku i wiatrzysko nas przegania z powrotem do
                domu. Gdyby było pięknie i ciepło, to byśmy biegali na spacery do pl
                wilsona i z powrotem smile
                • monikadr1 Re: do maleninki 08.12.08, 19:38
                  Oooo, to blisko rzeczywiście. Jak byś miała ochotę się spotkać, pisz na @
                  gazetowy albo gg 5806641.
    • marsupilami25 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.08.08, 17:48
      Wyjdz z domu to podstawa. Gdziekolwiek, park, centrum handlowe byle do ludzi. Poszukaj na necie kontaktu z mamami w Irlandii. My znalazlysmy sie przez NK, da sie ;-P Glowa do gory ;-P
    • karolina_zet Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.08.08, 18:17
      rozejrzyj sie wokol za grupami dla mlodych mam - na pewno bedzie ich
      sporo - rodzilas tam? chodzilas do szkoly rodzenia? czesto mamusie
      tworza mniej badz bardziej formalne grupy i lubia sie spotykac,
      nawet na kawe. zapytaj health visitor - moze i one cos prowadza - w
      mojej okolicy byly spotkania dla mam karmiacych piersia, i
      szkola "porodzeniowa" - to juz byly dwa dni w tyg, jeden dzien
      spotykalysmy sie na kawie i jeden dzien chodzilam do lokalnego
      children's centre. a od 3 mies zycia na basen z mala - i tak lecia
      tydzien za tygodniem.
      zaplanuj tez jakis wyjazd - niekoniecznie dlugi i do Pl - bedziesz
      miala na co czekac.
      albo zapros kogos do siebie na dluzej(z Pl?)
      trzymaj sie.
    • mmm_marta Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.08.08, 18:23
      nie trzeba być w Irlandii, żeby to samo przeżywać smile. ja w Warszawie
      mam podobnie. Mąż w pracy 10h dziennie, moi rodzice nie żyją,
      teściowoe 400km od nas. nie mamy w wawie nikogo i do tego malutka
      nie w pełni sprawna, więc na codzień masę stresów i nerwów. tysiące
      razy myślałam że oszaleję. ale jakoś z każdym dniem jest łatwiej.
      dasz radę kochana, to przejściowy (początkowy) kryzys. z czasm
      przywykniesz, zorganizujesz sobie życie. tak jak Dziewczyny pisały,
      wyrusz w świat, nie zamykaj się w czterech ścianach.
      Zresztą, z czasem, już niebawem Twoja córeczka bedzie coraz bardziej
      kontaktowa, a wtedy wyprłni tę lukę, o której piszesz.
      Pozdrowienia i głowa do góry smile
      • wirginia-1 ??? 13.08.08, 18:58
        Straszne macie problemy: ,, mąż pracuje 10 godzin". A co mają
        powiedzieć Te, które nie mają partnera? Wy, pewnie w takiej sytuacji
        wylądowałybyście w psychiatryku! Drogie panie, bez przesady!!!!
        • mmm_marta Re: ??? 13.08.08, 19:10
          boli Cię noga? eeetam, nie narzekaj, pomyśl co czuje ten bez nogi. w
          tym styulu jest twój post
          nie oburzaj się koleżanko droga, bo każdy ma swoje własne problemy,
          dla niego najważniejsze i wszelkie porównywania się nijak mają.

          z mojej perspektywy (chore dziecko), powinnam wyśmiewać tego typu
          problemy, jak ma autorka wątku, ale po co niby? tak jak mówię, każdy
          ma swoje kłopoty i uszanuj że o nich pisze, prosząc o radę
        • agsa22 Re: ??? 08.12.08, 19:20
          wirginia-1 napisała:

          > Straszne macie problemy: ,, mąż pracuje 10 godzin". A co mają
          > powiedzieć Te, które nie mają partnera? Wy, pewnie w takiej sytuacji
          > wylądowałybyście w psychiatryku! Drogie panie, bez przesady!!!!

          jejku po co taka zlosliwosc?
    • mamuskaignasia Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.08.08, 19:13
      Hey My mieszkamy w Dublinie.Latwo powiedziec wyjdz do ludzi itp. Ja od 4mcy chodze sama na spacery, w domu jak juz mam chwile wolna moja jedyna rozrywka jest net i tv. Choc probowalam nawiazac znajomosci z innymi mamami-porazka wiec wiem jak to jest.Daj znac jak masz ochote na plotywink Pozdrawiam.
      • agama77 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.08.08, 19:29
        mieszkamy w londynie i krótko po ur Małej też miałam ten problem.
        ale chodząc co 2 tyg do baby clinic ważyć dziecko, poznałam kilka
        mam Polek. z jedną zaprzyjazniłam sie nawet. czyli poczekalnia w
        baby clinic, gp -to dobre miejsca do nawiązywania znajomoścismile))
      • jusspy Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 18.12.08, 08:55
        Hi, cztalam twoj post na gazeceie pL odnoscie mam samych w domu, ja
        tez w dubliniem D12, jak chcesz mozemy sie spotkac, pozdrawiam,
        Justyna mama 3 l i 3mies.
    • tu_mama dopisuje się :-( 01.12.08, 15:36
      ja też będe sama z dzieckiem
      córa ma 3 tygodnie, mąż od dziś wrócił do pracy, będzie wracał
      17.15, a ja będe cały dzień sama..
      byłam przerażona, ale jest 15.30 a my obie jakoś żyjemy uncertain
      bez większych histeri, tylko córa mało śpi w dzień, jakoś
      niespokojnie, nerwowo.. boje się, że mam mało pokarmu. jade dziś
      zważyć ją w przychodni - zobaczymy jak przybiera na wadze.
      i chyba kupie mleko w proszku, może podam jej w nocy.. bo karmienie
      co godzine wykończy mnie ;-(

      mam nadzieje, że bez większych ubytków w psychice dotrwam do dnia,
      gdy mała skończy 3 m-ce (albo prześpi noc..)

      Boże daj siłe..
      • silyya Re: dopisuje się :-( 01.12.08, 15:57
        A w jakim mieście w Irlandii mieszkasz?
        Mąż(czy chlopak) nie pracuje z żadnym Polakiem,który ma dziewczynę
        czy żonę,z którą mógłby cię poznać?
        Ja na szczęście mam tu znajomych,ale wiem co czujesz, bo na początku
        też było mi ciężko.
        Z każdym dniem będzie coraz lepiej,tylko nie chowaj się przed
        ludźmi smile.
        Pozdrawiam.
        • tu_mama Re: dopisuje się :-( 01.12.08, 16:00
          ja mieszkam w Polsce, ale w mieście gdzie nie mamy z mężem rodziny
          (napływowi jesteśmy..)
          i ta zima..
    • olla_1985 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 01.12.08, 16:00
      Tez mieszkam w Irlandii i tez jestem sama cale dnie. Wiem jak to
      jest, gdy nie ma sie do kogo buzi otworzyc i z kim wyjsc na spacer
      lub wypic kawe. SYnek ma 5,5 miesiaca i rzeczywiscie dobrym sposobem
      na przetrwanie jest czekanie na kolejny wyjazd do Polski. Chociaz
      odliczanie dni powoduje, ze ciagna sie one jeszcze bardziej, ale
      zostaly nam juz tylko 2 tygodnie smile
      U nas w Cork mamusie wpadly na swietny pomysl i na forum oglosily
      spotkania mam z Cork i okolic. Wiem ze spotykaja sie regularnie.
      Niestety dla mnie takie spotkania to raczej bylaby katorga. Maly
      nienawidzi wychodzic z domu i gdziekolwiek by nie byl to placze.
      Takiego mam niestety wrazliwca. Maz tez pracuje cale dnie (12
      godzin). WYchodzi jak maly jeszcze spi i wraca jak maly juz spi,
      wiec zyje od weekendu do weekendu. Jakos to jest, nie narzekam choc
      czasami naprawde ciezko. Synek duzo placze i ciagle trzeba go nosic
      na rekach. Wiec jak musze zrobic obiad lub cokolwiek innego biore go
      w nosidelko i razem gotujemy i sprzatamy.
      Pozdrawiam wszystkie dzielne mamusie, ktorym brakuje rozmow o niczym
      z przyjaciolka smile
      • m.mikroskopek Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 01.12.08, 17:00
        ja mieszkam w Polsce ale tez całymi dniami siedzę sama w domu. Mąż wychodzi ok 7
        a wraca ok 22. Mała ma teraz 4 miesiące i już jest coraz lepiej, ale było
        ciężko na początku.
      • camel_3d jazu...czy wy tam znajomych nei macie??? 02.12.08, 11:11
        przeciez wys nikt w domu nie zamyka na sile.. idz na plac zabaw, do parku,
        takich mam z dziecmi w irlandii jest duzo...
        • agsa22 Re: jazu...czy wy tam znajomych nei macie??? 09.12.08, 13:26
          No zima to napewno na dworze pelno mam z wozkami.Biegaja slalomem po alejach
          unikajac kropel deszczu(ktory o tej porze roku pada na wyspach niemal
          codziennie).Istnieja tacy ludzie,ktorym ciezko nawiazywac jest zupelnie nowe
          znajomosci.Dlaczego niektorzy nie potrafia tego poprostu zrozumiec?
    • behemot_666 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 01.12.08, 19:39
      Ja mialam pierwszy miesiac lekka depresje, mieszkam a Czechach, nie znalam tu
      zadnych mam, rodzina daleko... no i siedzialam sama w domu i nie moglam
      wytrzymac. po miesiacu zaczelam chodzic z malym na spacery, czasem do znajomych,
      ale nadal nie mialam nikogo z dzieckiem - no i wiekszosc ze znajomych miala czas
      wieczorem albo w weekend a wtedy ja mialam w domu meza wiec sie nie nudzilam. Az
      w koncu zaczelam czytac ogloszania w gazetkach dla mam - rubryka towarzyska z
      cyklu szukam mamy na wspolne spacery no i znalazlam. Od kiedy wrocilam do pracy
      mam tyle spotkan ze znajomymi, innymi mamami i zajec ze zaczynam powoli tesknic
      za slodka bezczynnoscia z pierwszego miesiaca.
    • mamazuzika Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 02.12.08, 09:34
      czescwink,to i ja sie pozale,mam7 miesieczniaka,ktory nie znosi :wozka,spacerow
      ,ludzi,halasu uff,a do tego 5latke ktora codzien trzeba odprowadzic i odebrac z
      pszedszkola.mieszkam w berlinie juz troche i nadal nikogo nie znamsad
    • smolkowicz_a Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 02.12.08, 09:57
      Pomyśl, że nie jest tak źle, bo mąż za te 10 godzin będzie w domu.
      Ja byłam sama przez 8 miesięcy. Mąż pracował za granicą i
      przyjeżdżał tylko raz na 2,3 miesiące na kilka dni. Nawet do porodu
      jechałam sama. I co? Żyję, więc i ty przeżyjesz. Nie było łatwo,
      zwłaszcza, że do dzisiaj nie przespałam ani jednej nocy. Teraz mąż
      jest w polsce ale wraca z pracy po 17-tej. Dłuży mi się bez niego
      ale jakoś daję radę.
      Głowa do góry!
    • emigrantka34 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 02.12.08, 10:50
      Jestem w podobnej sytuacji.
      Pozostaje Ci
      1) kontakt emailowo/skypowo/telefoniczny z przyjaciolmi/znajomymi w
      Polsce;
      2) forum
      3) wychodzenie na dlugie spacery jak tylko poczujesz sie silniejsza
      (wiem, ze zima, ale od czego mamy kombinezony, czapki);
      4) ogladanie filmow, gdy dziecko spi;
      5) czytanie ksiazek, gdy dziecko spi;
      6) spanie, gdy dziecko spi;

      • emigrantka34 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 02.12.08, 11:00
        zapomnialam dodac, ze moj maz byl ze mna w domu jeden dzien po
        powrocie do domu, gdyz jest freelencerem - a wiec nie ma urlopusmile
    • camel_3d twoja wina, twoaj wina..twoja bardzo..itd 02.12.08, 11:10
      a czemu nie znasz nikogo w miejscowosci????

      no to czas najwyzszy.. wyjsc z malym do jakiegos parku i pogadac z innymi
      mamami..no chyba ze jezykowo troche ciezko...
      • agsa22 Re: twoja wina, twoaj wina..twoja bardzo..itd 09.12.08, 13:32
        hahah a co Ty myslisz,ze mamy o tej porze roku tam siedza po kilka godzin
        dziennie.Ja to widze je owszem wielkimi hmarami ale...w centrum chandlowym.Za to
        w parku psy biegaja po trawnikach z wlascicielami jedynie...Wiosna to co innego
        ale ja z angielkami np nie rozmawiam,bo wiekszosc nie jest pozytywnie nastawiona
        do emigrantow(chyba normalne).Chyba,ze ktoras sama zagada(czasem sie zdarza).
        • camel_3d Re: twoja wina, twoaj wina..twoja bardzo..itd 12.12.08, 12:41

          > ale ja z angielkami np nie rozmawiam,bo wiekszosc nie jest pozytywnie nastawion
          > a
          > do emigrantow(chyba normalne).Chyba,ze ktoras sama zagada(czasem sie zdarza).

          no jasne, a jak maja zmienic zdanie, skoro emigranic z anigelkami si enie chca
          zadawac..
          sam jestem emigrantem i 99% moich znajomych to Niemcy..a mamy Niemki nie maja z
          tym problemu, ze jestem w Polski..kwiestia podejscia i jezyka..
          choc wiadomo, ze np prostaka si enie przekona, jak mama jest zwykla prostacza to
          zebys nie wiem jak sie starala to ona i tak cie nie polubismile
          • agsa22 Re: twoja wina, twoaj wina..twoja bardzo..itd 12.12.08, 19:06
            W Niemczech jest troche innaczej.Jeszcze jak bylo cieplo bylam z chlopakiem w
            parku z naszym dzieckiem.Maly lezal na kocyku na trawie,a po trawie biegal pies
            ogromny.Nie wiem co to z arasa jakis mieszaniec ale byl byczy.No i bez
            kaganca.Moj chlopak powiedzial babce zeby zalozyla mu kaganiec albo wziela go na
            smycz i kawalek odeszla bo moze krzywde zrobic dziecku nawet nie koniecznie
            chcacy.A ona wyczaiwszy jego nie angielski akcent wykrzyczala mu w twarz,ze ona
            tu jest troche wczesniej niz my i poki co to my mamy zabrac swojegodzieciaka i
            wynosic sie z krajusmileTakich sytuacji jest wiecej nie bede tu kazdej szczegolowo
            opisywac.Mam rodzine w Niemczech i wiem,ze tam jest troche innaczej.Jeszcze
            minie troche czasu zanim sie do nas przyzwyczaja.Tylko nie wiedziec dlaczego
            murzynow akceptuja.No ale oni byli tutaj tez wczesniej od nas...Takze jezyk to
            nie jest jedyna bariera.
    • bafami Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 02.12.08, 13:34
      A ja myślę, że jesteś przerażona bo to dopiero 2 tygodnie i dziecko
      jeszcze nie uregulowane. Jak już będziecie mieli stałe pory
      spacerów, karmień i takich tam to będzie Ci łatwiej. Kup dobry
      wózek, żebyś mogła z dzidzią i na spacer i do sklepów chodzić i
      jakoś to będzie.

      Jak ja urodziłam 2 sierpnia, to mąż miał 3 tyg urlopu. POtem
      zostałam sama ze starszą córką i maleństwem, też byłam przerażona
      jak sobie poradzę z dwójką. Ale sobie poustawiałam wszystko, chaos
      opanowałam i jest super.

      Idź do parku, na pewno jakaś mama się napatoczy na ławkę. Albo
      zobacz czy jakaś sąsiadka też nei ma małego dziecka. Otwórz się na
      ludzi.
      • camel_3d bafami..mysle, ze problem tkwi gdzie indziej... 02.12.08, 16:29
        nie wiem kim jest autorka i jaka jest jej pozycja spol. ale mysle, ze po prostu
        wyjechala z mezem za granice, on jest w pracy, a oka ze wzgledu na brak pracy i
        jezyka nie ma znajomych irlandzkich..a byc moze w miesci enie ma tez polakow.
        ale to tylko takie gdybanie...
        zreszta autorka sama napisala, ze nei ma znajomych..wiec to jest glwonym
        problemem... przypuszczelnie bariera jest jezyk... same spacere moze juz kilka
        dni po porodzie robic..ale one chyb ai tak nie wiele pomagaja, jak sie przez
        caly dzien nie ma do kogo odezwac..sad mozna hyzie dostac.
        Sam pracowalem z domu przez tydzien...no kurde zalamka...
        teraz pol dnia jestem w biurzesmile pol w domu..udffff uffff



        • agsa22 Re: bafami..mysle, ze problem tkwi gdzie indziej. 09.12.08, 13:45
          No z ta pozycja spoleczna to chyba lekka przesada jak i z ta praca...Kwestii
          pracy kiedy kobieta ma dwutygodniowe dziecko sie nie rozwaza.A ja poprostu
          mysle,ze znalazla sie w nowym miejscu(o czym wspomniala).Nie ma zadnych
          znajomych z Polski(o czym wspomniala).Moze i nie zna jezyka,a moze zna(nie
          wspomniala).A jesli nie zna to sie wkoncu nauczy jesli ma zamiar tam
          zycsmileNormalna kolej rzeczy.duzo nagdybales ale pomysl spaceru na zawarcie
          znajomosci to troche kulawy pomysl.

          Polakow na wyspach jest wiecej niz komus sie mogoby wydawac.Dlatego napewno juz
          niedlugo zawrze jakies POLSKIE znajomosci.Jestem o tym przekonanasmile
          • camel_3d Re: bafami..mysle, ze problem tkwi gdzie indziej. 12.12.08, 12:43
            > ale pomysl spaceru na zawarcie
            > znajomosci to troche kulawy pomysl.

            czemu? mnie sie udalo poznac kilka fajnych osob wlasnie dzieki spaceromsmile
            spotykamy sie teraz co jakis czas.


            > Polakow na wyspach jest wiecej niz komus sie mogoby wydawac.Dlatego napewno juz
            > niedlugo zawrze jakies POLSKIE znajomosci.Jestem o tym przekonanasmile

            straszna perspektywasmile)) na poczatku trzeba raczej pomyslec o znajomych
            "lokalnych"..
            • agsa22 Re: bafami..mysle, ze problem tkwi gdzie indziej. 12.12.08, 18:52
              Wiesz w Anglii to raczej trudno nawiazac znajomosc w parku.Podejrzewam,ze w
              Irlandii rowniez ze wzgledu na pore roku jaka teraz mamy.Ciagle pada deszcz.A
              znajomi lokalni nieraz(choc to nie regula)raczej nie sa skorzy do nawiazywania
              kontaktow.Nie rozumiem czemu mowisz,ze perspektywa wielu Polakow na wyspach jest
              taka straszna.Mysle,ze jestes nieco zarozumialy.A z ta pozycja spoleczna autorki
              watku to byla mocna zlosliwosc...
    • agsa22 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 08.12.08, 19:16
      Nie wiem jak u Ciebie w Irlandii ale u mnie w Anglii sa takie miejsca cos jak
      przedszkola na kazdej dzielnicy gdzie przychodza mamy z dziecmi.To jest
      bezplatne.Wiec moze tez cos takiego jest u was.Przychodza tam dzieci w roznym
      wieku.Takze jak ma trzy miesiace to mozna juz spokojnie sie w takie miejsce
      udac.Mozna tam zawrzec znajomosci z innymi mamami.Moze zapisz sie np.na
      Angielski(jesli nieznasz perfekt)na weekendy.Nie wiem czy w Irlandii tak mozna
      ale to wkoncu wyspy wiec moze akurat tam tez tak mozna.Zapisalam sie do collegu
      na te nauke angielskiego.Tam tez mozna zawiazac nowe znajomoscismile
      • magdziolek87 to co ja mam powiedzieć? 12.12.08, 10:49
        Mój mąż wyjeżdża na pół roku na szkolenie. Od 1 marca a ja mam
        termin na 15 marca. Może będzie przyjeżdżał do domu na soboty i
        niedziele. Może, bo nie wiadomo jak ustawią mu egzaminy.
        Mieszkamy z moimi rodzicami. Moja mama jest chora na alzheimera a
        więc nie pomoże mi kompletnie nic wręcz będzie przeszkadzać.
        Wszystko w domu robie ja. Sprzątanie, gotowanie, pranie, nawet
        robienie jedzenia dla dwóch wielkich psów. Mogę liczyć tylko na to
        że będzie przyjeżdżać teściowa która strasznie działa mi na nerwy i
        pomoże w czymkolwiek
        • niecierpliwa3 Re: to co ja mam powiedzieć? 12.12.08, 11:35
          O rany, że też akurat w takim terminie ma to szkolenie... Nie wiem, jaką macie
          sytuację, ale ja na jego miejscu zrezygnowałabym. Raz, że Tobie będzie ciężko z
          opieką na dzieckiem i prowadzeniem domu, a dwa - że mąż nie będzie widział
          dziecka przez pierwsze pół roku jego życia sad
          Może jednak da się jeszcze coś zrobić, trzymam kciuki!
        • agsa22 Re: to co ja mam powiedzieć? 12.12.08, 18:54
          Wszyscy mamy problemy to normalne.Jesli bardzo Ci z tym zle mozesz zalozyc sobie
          tez watek na ten tematsmile
    • aniol02 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 12.12.08, 21:31
      Dwie,ewentualnie trzy lamki dobrego winna...wink
      • bestmama_olka Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 13.12.08, 23:23
        ja mieszkam w uk w malej miescince i nawet jesli mam tu jakis
        polskich znajomych to nie spotykamy sie jakos specjlanie czesto.
        wiekszosc czasu spedzam z moim synkiem ktory juz ma prawie 4
        miesiace. od poczatku wlasciwie bylam z nim ciagle sama bo ktos musi
        zarabiac. teraz przed swietami moj chlopak ma tylko jedne dzien
        wolny (jest kucharzem) a takto od rana 10 do 23-24 jest w pracy. po
        takim maratonie na pewno bedziemy wykonczeni jeszcze na dodatek
        oboje sie rozchorowalismy jakas masakra wink
        autorka tego postu ani razu sie juz nieodezwala ale jestem opewna ze
        w irandii jest podobnie jak tu. ja gdy moj synek mial ok 3 miesiace
        poszlam na spotkania mam dzieci w tym samym wieku. organizowane
        przez sluzbe zdrowia bezplatne 2,5 godzinne spotkania mam. trwalo to
        piec tygodni a teraz spoytkamy sie na kawie czy na spacerze i jest
        ok.
        poza tym dziekuje stworcy za skype wink dzieki temu mam jeszcze
        przyjaciol w polsce smile
        pozdrawiam smile
        • mamka.n Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 14.12.08, 06:55
          Dziewczyny no nie panikujcie.. wiecej pozytywnego podejscia do
          zycia.. mieszkam w australi.. zero rodziny bo wszyscy siedza w
          kraju.. sa super znajomi ale kazdy ma swoje zycie..(nikt nie
          przyjedzie ugotowac/sprzatnac bla bla bla..itd.. jestem z malutka w
          domu sama po 3tygodnie regularnie bo maz ma taka prace..(dzwoni za
          to po 3 razy dziennie..hehe..komora goraca..) i jakos sobie radze od
          samego poczatku.. (no 1sze 2 m-ce maz byl z nami-nabral urlou) teraz
          siedzimy same.. ale po sniadanku pakujemy sie i na spacerki/sklepy
          gdzie SAME CZASAMI MAMY KAWUSIE I LUNCHYK.. zapisalam sie na
          spotkania z baby klubu i tam poznalam 15 fajnych matek z maluszkami
          o podobnym wieku do mojej.. spotykamy sie 1 w tygodniu -bardzo
          regularnie..i mamy o czym pogadac..wymienic sie
          wrazeniami/smutkami..
          A jezeli jestem na skilpach/czy siedze na kawce sama z mala to wiele
          matek/ludzi krazacych po shoppingu rowniez zagada(choc nie
          zawsze) .. bo a to sliczna dziewczynka .. a to ile ma juz miesiecy..
          bo np.mala sie usmiechnie do kogos.. no nie wiem moze niektorzy
          szybciej nawiazuja znajomosci jak inni.. a moze to tez i jezyk..bo
          wiem ze kilkanascie lat wstecz bym sie krepowala odezwac z bardzo
          poczatkujacym i limitowanym ang. nie wiem.. (zaraz nie skoczcie na
          mnie ze to bezczelne) moj Boze nie w tym zamiar.. ale jednak sama
          cos takiego mialam czlowiek bal sie odezwac ..
          Tak wiec kapanie/gotowanie/sprzatanie/zajmowanie sie mala/zakupy/ no
          i wogole itp.itd..co nie tylko.. jestem TYLKO JA .. ale jak maz
          wraca to mam wielki odpoczynek..smile
          Po Swietach dojdzie dodatkowy obowiazek bo bedzie plywanie naszego
          skarba..
          pozdrawiam
          • mamka.n Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 14.12.08, 07:19
            Zapomnialam dodac: sa i ciezkie dni.. takie ze mysle ze doslownie
            zfixuje.. ale... nic innego mi nie pozstaje jak wziasc sie w garsc i
            myslec ze nastepny dzien bedzie lepszy.. potem zrelaxowac sie na
            spacerze.. kawusi..wygadac do kolezanek (jesli je masz..) odliczam
            jeszcze dni do przylotu meza..itp.. jak wyzej pisalam w poscie.. jak
            sie bedziesz dolowac i uzalac nad soba to zginiesz.. wpedzisz sie w
            jakas skrajnosc.. trzeba sobie radzic w zyciu..byc silna..i to
            zamierzam.. pozdrawiam..
            jak bede miala jakis dolowy dzien to moze tez wpisze cos (-) na
            forum..tymczasem ciesz sie babusiem..
          • mikami27 Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 15.12.08, 16:07
            Cześc Dziewczyny!
            Ja też praktycznie sama wychowuje synka (8 tygodni).Mąż wyjeżdża do
            pracy o 5 rano wraca o 18.Na dodatek mieszkam na wsi, gdzie
            praktycznie nikogo nie znam.Biorę więc wózek owijam maluszka w 3
            kocyki i jeździmy po lesie przez bite 2 godziny.Pozatym słucham
            radia, staram sie sporo czytać najświerzszej prasy i tyle.Oczywiście
            stały rytm dnia jakoś mnie ratuje.Nie jest łatwo ale staram sie by
            trudności i smutki nie przysłoniły mi radości z wychowywania.
            pozdrawiam wszystkie mamysmile
    • mmiicchheellee Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 18.12.08, 17:18
      ja mieszkam w anglii i też praktycznie całe dnie spedzam sama z
      dzieckiem....kiedyś jak byłam w parku poznałam takiego anglikia był
      tam z cureczką czasem jak go spotkam zamienimy kilka zdań ale
      głownie spaceruję sama...mam znajomą która ma dziecko w wieku mojej
      małej ale ona jest taka spotka się ze mną pogadamy a potem roznosi
      ploty i obgaduje więc wolę jednak sama....u nas jest małe miasteczko
      a ludzi tzn chodzi mi o polaków nie są zbyt przyjaźni...tak to już
      jest u nas teraz jestem 7 tyg w polsce i odżyłąm 8stycznia znów
      wracam....
    • atucapijo Re: sama w domu z dzieckiem - jak nie zwariować? 18.12.08, 18:59
      ja we vwloszech, tata Maxa w ogole nie mial urlopu po jego
      urodzeniu, bo ma wlasny wine bar- nie mozna zamknac... od wczoraj
      wychodze sama na spacerki, zachodze do znajomych sklepowych, pisz
      smsy do mam ze szkoly rodzenia, da sie przezyc. zeby pogoda byòa
      lepsza to gbym gyla bardziej aktywna, ale w kolko leje... cud ze
      znajdujemy godzinke bez deszczu albo wiatru... zaprzyjaznij sie z
      piekarzem itp-moze tu latwiej,bo Wlosi sa otwarci i zawsze zagaduja,
      jeszcze w czasie ciazy mialam kibicow. i wychodz- ja w2 domu mam
      baby bluesa na maxa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka