Dodaj do ulubionych

samodzielne zasypianie

01.02.09, 16:17
pytanie moje kieruje do mam ktore przeszly przez nauke samodzielnego
zasypianaia, jak tego dokonaly i skad mialy sile przetrwac placz maluszka? ja
dopiero chce zaczac uczyc mojego babelka i juz sie boje jak to wytrzymama, a
musze sprobowac choc nie wiem czy nie za wczesnie (3,5 msc), a sama zawalilam
uczac zasypiac malego na rekach, wiem tragedia ale przy usypianiu malego
zawsze przypomina mi o tym moj kregoslup...
Obserwuj wątek
    • mruwa9 pogadaj z wyszukiwarka 01.02.09, 16:26
      bo ten temat byl poruszany, bez przesady, tysiace razy. I sa dwie
      szkoly: nie oduczac, przeczekac, az dziecko bedzie dojrzale do
      samodzielnego zasypiania (ale nikt Ci nie obieca, ze bedzie to w
      pierwszym roku zycia, raczej blizej drugich urodzin, czasem dopiero
      trzecich), i druga szkola- wytoczyc wojne wlasnemu dziecku, nie
      ogladajac sie na nic, a na pewno nie na potrzeby dziecka i nauczyc
      nie tyle samodzielnego zasypiania, ile tego, ze nie mozna na mame
      liczyc wtedy, gdy sie jej najbardziej potrzebuje, chocby sie plakalo
      i krzyczalo godzinami, do bolu gardla i do wymiotow. Mama nie
      przyjdzie, bo nie. Trzeba zasnac z wycienczenia placzem.
      sa metody posrednie, jesli dziecko jest latwe w obsludze i daje sie
      uglaskac do zasniecia, ale wszelkie metody ksiazkowo-podrecznikowe
      sprawdzaja sie glownie w przypadku tych bezproblemowycyh dzieci,
      latwych w obsludze.
      • anja0123 Re: pogadaj z wyszukiwarka 01.02.09, 21:50
        Nie mruwa, to nie sa dwie szkoly, to tylko Twoja ich interpretacja.
        Piszesz z taka zawiscia, jakbys byla zazdrosna, bo innym sie
        powiodlo, a Tobie nie.
        do autorki watki - nie, nie jest zawczesnie, sama zreszta piszesz,
        ze martwisz sie, ze sama doprowadzilas do takiego stanu. wlasnie
        wtedy, gdy zaczynamy od poczatku, najlatwiej jest uniknac
        drastycznych metod. Po prosto dziecko od samego poczatku ma wpajane
        zdrowe nawyki. Tu nie chodzi o pozwolenie wyplakania sie, ale przede
        wszystkim o zadbanie, by dziecko mialo regularny tryb dnia. wszystko
        w tej samej kolejnosci: 1 dziecko sie budzi - 2 jedzenie i
        przewijanie - 3 zabawa z opiekunem - 4 zabawa samodzielna w kojcu -
        5 przy pierwszych oznakach zmeczenia dziecko kladzione jest spac. I
        taki cykl powtarzamy kilka razy w ciagu dnia, w kolko. samodzielna
        zabawa jest bardzo wazna - nie tylko uczy dziecko od poczatku, ze
        nie ma nic zlego, jak chwilke pobedzie samo, ale przede wszstkim
        pozwala mu na naturalne wyciszenie, a rodzicom na zaobserwowanie
        oznak zmeczenia. Jesli dziecko placze po polozeniu do lozeczka:
        staly rytual, glaskanie po glowie, uspokojenie, znowu odlozenie do
        lozeczka, wyjcie z pokoju, znowu wejscie po pieciu czy dziesieciu
        minutach i tak do skutku. Bardzo czesto tak malym dzieciom
        przeszkadzaja w zasnieciu wlasne raczki. Pomaga zawiniecie w kocyk
        czy pieluszke. Ja przez pierwsze pol roku stosowalam specjalnie do
        tego celu zaprojektowany spiworek, ktory nie pozwala dziecku na
        machanie raczkami, bicie sie nimi po buzi itp. Dziala rewelacyjnie.
        • myszabw Re: pogadaj z wyszukiwarka 06.02.09, 21:35
          Mam pytanie do anja0123:
          ile czasu trwa u Twojego Dziecka zabawa z opiekunem a ile samodzielna, tak w
          przybliżeniu. W jakim wieku jest Twoje Dziecko. Jakie zabawy w kojcu mu
          podsuwasz? Jak wygląda to u Was wieczorem, czy wówczas także bawisz się z
          Dzieckiem, a potem bawi się ono samo?
          Ja stosuję Łatwy plan wg. Tracy Hogg. Sprawdza się. W niewymuszony sposób
          uporządkował nam dzień, zajęcia i posiłki. wiemy jak zorganizować sobie czas,
          żeby nie kolidował z zasypianiem i posiłkami Dzieci. Kiedy zaczynałam stosować
          ŁP, moje Skarby (bliźnięta mają 4,5 miesiąca), miały 3-godzinny plan dnia, ale
          bez żadnych problemów, płynnie i samodzielnie weszły w plan 4-godzinny, co stało
          się właśnie dzięki uregulowanemu rytmowi dnia. Przez dłuższy czas nie miałam
          problemów ani z ich drzemkami ani ze snem nocnym, ale od kiedy nie karmię ich w
          nocy - od ok. 4 tygodni- skrócili sobie drzemki i budzą się kilka razy w nocy.
          Myślę, że sytuacja by się poprawiła gdyby przyłożyć się do przygotowania do snu.
          Stąd moje pytania, bo uważam, że podział zabawy przez Ciebie podawany jest godny
          zastosowania, zwłaszcza, kiedy maluszek późno sygnalizuje zmęczenie. Moje np.
          ani nie ziewają, ani nie chowają główki, bardzo rzadko potrą oczka, ale od razu
          przechodzą do marudnego płaczu. Czas ich czuwania jest stosunkowo długi - ok. 2
          godzin. Z góry dziękuję za odpowiedź.
          Co do celowości stosowania metod podanych w poradnikach: mój synek był straszny
          na początku. Płakał non stop, nie chciał spać inaczej jak na rękach,
          podejrzewaliśmy u niego kolkę, byłam załamana, ale wszystko się uspokoiło po
          wprowadzeniu stałego planu dnia proponowanego przez Tracy Hogg. Dziś to radosne
          dziecko. Chyba mówi to samo za siebie.
          • anja0123 Re: pogadaj z wyszukiwarka 09.02.09, 15:56
            Odpisalam w mailu.
          • pecia2 Re: pogadaj z wyszukiwarka 09.02.09, 18:39
            a co to za plan? czy mogłabyś napisać coś więcej? jestem bardzo zainteresowana,
            bo moja zuzia niestety nie potrafi zająć sie sama sobą!sad pewnie trochę ją
            rozpuściliśmy w czasie kolek a teraz wielki płacz jak wychodzę z pokoju a ona ma
            sama poleżeć w łóżeczku. dzięki za odpowiedź
            • myszabw Re: pogadaj z wyszukiwarka 10.02.09, 15:32
              Łatwy plan lub też plan PROSTE to nic innego jak następujące po sobie w
              określonej kolejności zdarzenia. Po obudzeniu dziecka powinno nastąpić jego
              nakarmienie - posiłek(P) np. ok 7.00, potem nie dajesz małemu zasnąć tylko
              następuje czas zabawy - rozrywki(RO) (np.do ok. 9.00), kiedy maluch robi się
              senny przerywasz zabawę i przygotowujesz go do snu (S), chodzi o stworzenie mu
              atmosfery do spania, jak zaciągnięcie rolet, położenie spać zabawek, itp. Kiedy
              dziecko zaśnie masz czas dla siebie (TE), kiedy najlepiej jest iść ...spać. Na
              spacer idziesz w zależności od tego co dziecko robi na spacerze, jak śpi to w
              porze spania, a jak ogląda i się bawi, to w czasie zabawy. Kluczem jest
              opisywana też przez Anja123 powtarzalność zdarzeń, żeby dziecko wiedziało co
              będzie potem. Nie trzymasz się generalnie godzin, bo to nie harmonogram, poza
              początkowym okresem czasu kiedy maluch się uczy planu. U nas nie stanowiło to
              wielkiego problemu, a mam bliźnięta, które lubią się "rozjechać". Wiem, że
              pewnie skrzywisz się na myśl, że po jedzeniu trzeba nie dać spać. Wiesz mi
              dzięki temu maluch dużo lepiej zje. Zresztą po jedzeniu i tak musisz dać mu
              odbić, a wtedy i tak się wybudzi, więc po co go denerwować, lepiej mu dać się
              pobawić, a potem - jak pisze Anja123 dać chwilkę dla siebie i jak zacznie być
              senny położyć spać. kiedy wstanie znów dać jeść. Pierwszy plan dla noworodka i
              niemowlaka do ok 3-4 mieś powinien być ok. 3- godzinny i w tych godzinach
              powinnaś się mieścić, od karmienia do karmienia. potem po 4 miesiącu to już
              szkrab najczęściej przechodzi na karmienie co 4 godz., a to dzięki temu, że nie
              ma spania podczas posiłków i przekąszania między posiłkami, więc je dobrze w
              czasie karmień. Wierz mi to działa. Moje wprawdzie są wyłącznie na mieszance od
              2,5 miesięcy, ale nawet na piersi się to udawało. Pamiętaj tylko, że nie wolno
              dać przesypiać pór jedzenia i żeby dziecko spało więcej niż 3 godz. ciągiem.
              Trzeba dziecko obudzić. Ja moim daję do pół godzony drzemki po planowanej porze
              jedzenia. Będzie tak, że podczas porannej drzemki dziecko prześpi godzinę, a
              podczas kolejnej 2,5 godz. co jest dopuszczalne. czasem bawi się godzinę, a
              czasem 3. Z moimi tak się dzieje, w końcu to nie maszyny, ale wierz mi dzięki
              rytmowi dnia "P RO S TE" jakoś to się tak pięknie układa, że w miarę mają te
              same pory z przesunięciami do godziny. Dzięki planowi nie jedzą już w nocy (po
              23), a dopiero za tydzień skończą 5 miesięcy! Początki wprowadzania planu nie są
              łatwe, zwłaszcza kiedy dziecko po jedzeniu jest senne, ale da się go przecież
              zabawić. Gdybyś chciała go wprowadzić, a dziecko po jedzeniu by się pokładało,
              nie daj mu spać choćby przez pół godziny, żeby nie kojarzyło jedzenia ze
              spaniem, a kiedy wstanie zacznij rytm na nowo. Czasem dziecko całkiem zjedzie z
              planu, np. obudzi się za wcześnie, kiedy jeszcze nie jest głodne i nie ma pory
              jedzenia i nie ma siły by poszło dalej spać, ja wtedy daję się pobawić i kładę
              na nowo spać (wierz mi usypiają na nowo)i budzę pół godziny po porze karmienia.
              • myszabw Re: uzupełnienie do planu 11.02.09, 10:02
                Aha! żeby sprawa była jasna: wieczorem moje dzieci idą spać ok. 19.30 - 20.00,
                nie trzymam ich do 23.00. Ok 22-23 karmię ich przez sen bez budzenia i
                wytrzymują do 6-7. Po kąpieli która następuje między 18- 18.30 daję im kolację i
                z mężem siadamy z nimi w sypialni żeby ich wyciszyć. Troszkę śpiewamy,
                przytulamy maluszki i nastrajamy ich do snu. I tak najpóźniej ok. 20 dzieci są
                już tak senne, że usypiają w swoich łóżeczkach bez huśtania i ekwilibrystyki.
                Czasem same, a częściej siedzimy przy nich dłuższą lub krótszą chwilę i trzymamy
                ich za rączkę. Pewnie że czasem wieczorem są kłopoty z zaśnięciem i zdarzało
                się, że zasypiali o 21.00, ale było to przejściowe. Mam natomiast problemy z
                wyciszeniem ich w ciągu dnia i dlatego prosiłam o radę co do samodzielnej
                zabawy. Szczegóły co do planu najlepiej przeczytać w książce "Zaklinaczka dzieci
                jak rozwiązywać problemy wychowawcze" i zdecydować czy pasuje. Mnie T. Hogg
                przekonała, bo pozwoliła mi zrozumieć moje dzieci. Wierzcie mi wydawało mi się
                że wiem dużo o dzieciach - myliłam się. p. Hogg proponuje metodę "podnieś -
                połóż" dla nauczenia dzieci samodzielnego spania. Ja nauczyłam synka spać w
                swoim łóżeczku za jej pomocą, udało się dość łatwo, ale był malutki - miał 2 mieś.
                • mruwa9 Re: uzupełnienie do planu 11.02.09, 10:07
                  to patent dla dziecka karmionego butla. A dziecko karmione piersia,
                  ktore zasypia przy piersi i ssie przez sen?Bo musi, bo taka jest
                  fizjologia noworodka i malego niemowlaka? I takie, ktore nie da sie
                  na chwile odlozyc w lozezku, bo od razu wpada w rozpacz i dziki
                  wrzask?
                  Latwe w obsludze dzieci latwo nauczyc samodzielnego zasypiania. Z T.
                  Hogg i bez niej. A co z dziecmi nastawionymi bojowo do zycia, a
                  lozeczek w szczegolnosci?
                  Najlatwiej radzic , jak sie ma bezproblemowe i latwe w obsludze
                  dziecko.
                  • myszabw Re: do mruwa9 11.02.09, 21:38
                    Oj! Mruwa9 Ty chyba nie wiesz co to znaczy mieć bliźnięta i to charakterne!
                    Teraz jest dużo lepiej, ale gdybyś jeszcze 3 mieś. temu spędziła z nami jeden
                    tydzień to byś zobaczyła! Przede wszystkim moje Szkraby nie były „łatwe w
                    obsłudze” i do dziś nie wszystko jest idealne.
                    Ponadto czy zastanawiałaś się skąd się bierze owe nastawienie bojowe dziecka do
                    łóżeczka? Przecież dzieci się z nim nie rodzą. To my rodzice sprawiamy, że
                    dziecko je ma! Popełniamy błędy za które potem przyjdzie zapłacić i to słono,
                    nam i dziecku. Nosząc, bujając dziecko na rękach, pozwalając mu zasnąć na naszej
                    piersi. Dziecko od początku odkładane do łóżeczka (o czym też świadczą liczne
                    posty na forum), żadnej fobii łóżeczkowej nie ma, bo wie że to jest właściwe
                    miejsce do spania i czy to są wszystko dzieci łatwe w obsłudze? Co to w ogóle
                    znaczy?
                    Pomyśl też skąd mamy wiedzieć jaka jest psychika dziecka, o czym świadczą jego
                    zachowania, czy automatycznie nabywamy tę wiedzę stając się rodzicami? Nie!
                    Musimy się tego nauczyć, musi nam to ktoś przekazać, a skąd lepiej jak nie z
                    książek. Czy wiesz np. dlaczego dziecko które jest przemęczone krzyczy, nie może
                    zasnąć, a nie pada na twarz jak dorosły?
                    Co do zasypiania przy piersi, czy sądzisz że dzieci karmione sztucznie nie
                    zasypiają przy butelce? Zapewniam pięknie zasypiają. Zresztą opisując plan chyba
                    napisałam, że zakłada on budzenie dziecka które chce spać przy jedzeniu. Trzeba
                    je budzić, bo inaczej się nie najada! Pociamka trochę i śpi, a za 20 minut chce
                    jeść dalej, zmienia się w przekąszacza i ból brzuszka gotowy! Poza tym i tak
                    musisz maluszkowi dać odbić, a nie wiem jak chcesz to zrobić nie podnosząc go i
                    nie wybudzając. No chyba, że nie odbijasz narażając go na bolesne gazy i ból
                    brzuszka. Myślisz, że zaśnie słodko jak go wybudzisz podczas odbijania? A co z
                    kupką, którą zrobi podczas jedzenia? Może zostawisz żeby dziecka nie obudzić? A
                    skoro się obudzi, to dlaczego nie dać mu się pobawić, zapewniając właściwą
                    aktywność. Dlatego obudzenie dziecka po jedzeniu jest lepsze.
                    Mylisz się, co do tego że T. Hogg zakłada odłożenie dziecka płaczącego do
                    łóżeczka! Wręcz przeciwnie stosując jej metody jesteś cały czas z dzieckiem i
                    nie dajesz mu płakać w samotności. Siedzisz odpowiedni czas przy łóżeczku aż
                    zaśnie mocno, nawet jak trzeba wchodzisz z nim do łóżeczka. Dziecko wie, że może
                    na ciebie liczyć. Słowem - pokonujesz z maluszkiem tę trudną drogę uczenia
                    spania, leczysz fobię łóżeczkową. Tracy mówi: "mamy nie dajcie się zwieść
                    metodom polegającym na wypłakiwaniu się, bo zerwiecie więź zaufania z dzieckiem,
                    a jej odbudowywanie jest mozolne!".
                    Ja bym nigdy nie pozwoliła się dziecku wypłakiwać i płakać godzinami w
                    samotności nawet w imię samodzielnego zasypiania! Dlatego posłuchałam rad T. Hogg.
                    Mruwa9 może jesteś mamą, która doskonale wie co robić i nie potrzebuje pomocy,
                    ale ja dopiero po przeczytaniu książki T. Hogg, zrozumiałam moje dzieci, że to
                    ja popełniam błędy i że to ode mnie zależy w dużym stopniu „jakie będą w
                    obsłudze”. Posłuchałam rad i się udało! Nie mówię że jest idealnie, ale duuużo
                    lepiej! Pewnie mi napiszesz że jestem kiepską matką, skoro nie rozumiałam moich
                    dzieci, być może - ale mnie nikt wcześniej nie uczył bycia matką, a książkę
                    przeczytałam żeby być najlepszą matką dla moich dzieci jaką tylko potrafię.
                    Pozdrawiam!
                    • mruwa9 Re: do mruwa9 11.02.09, 23:10
                      myszabw napisała:

                      ! Wręcz przeciwnie stosując jej metody jesteś cały czas z dzieckiem i
                      > nie dajesz mu płakać w samotności.

                      Aha! Czyli, ze po prostu placze w Twojej obecnosci?
                      No bo ja wolalam jednak zrobic wszystko, zeby dziecko nie musialo
                      plakac...
                      Poza tym nadal nie widze pomyslu dla noworodka, ktory spi i ssie
                      piers jednoczesnie, bo tak noworodek i male niemowle jest
                      skonstruowane, ´potrzebuje duzo snu i duzo pokarmu, i duzo ssania, i
                      dodatkowo duzo bliskosci,miekkosci, ciepla i zapachu mamy, tak, jak
                      w trakcie ciazy. Gdzie tu miejsce na twarde i zimne lozeczko?
                      Moja kolezanka ma blizniaki. jedno z blizniat dosc szybko nauczylo
                      sie samo zasypiac, drugie bylo wlasnie niemowleciem wojujacycm, do
                      dzis, choc dzieci sa przedszkolakami, zasypianie zajmuje mu
                      wiecznosc.a wczesiej bylo czestym bywalcem sypialni rodzicow. Masz
                      jakies wytlumaczenie dla tej sytuacji, gdy dwojka dzieci w tym samym
                      wieku, wychowywanych w tej samej rodzinie i najprawdopodobniej w ten
                      sam sposob tak bardzo roznila sie i rozni swoimi obyczajami
                      zwiazanymi z zasypianiem? Czemu rodzicom chcialo sie nauczyc jedno
                      dziecko samodzielnego spania, a dla drugiego zabraklo checi i woli?
                      Oczywiscie, KAZDE dziecko mozna nauczyc spac samodzielnie, tylko w
                      przypadku pewnej kategorii dzieci bylaby to walka, proba sil, kto
                      silniejszy i kto postawi na swoim. Czyli jednak metoda na wyplakanie
                      i wymeczenie.
                      Druga rzecz, ze piszesz o bledach popelnianych przez rodzicow. IMHO
                      tu nie ma w ogole mowy o bledach, ale o roznych opcjach ,
                      koncepcjach rodzicielstwa. I o roznych charakterach dzieci, co tak
                      chetnie w poradnikach jest marginalizowane, na rzecz prostych i
                      latwych recept, rzekomo skutecznych w kazdym przypadku. A docelowo,
                      wczesniej czy pozniej, i tak wszystkie dzieci naucza sie spac
                      samodzielnie, zwykle w wieku wczesnoprzedszkolnym, czasem ciut
                      pozniej, wiec czy naprawde jest o co drzec szaty? O te pare miesiecy
                      w te czy we wte? Mgnienie oka. Moje dzieci juz od dawna nie sa
                      niemowletami i wiem, o czym pisze smile
                      • lenama_2008 Re: do mruwa9 12.02.09, 12:45
                        mruwa9 napisała:

                        > No bo ja wolalam jednak zrobic wszystko, zeby dziecko nie musialo
                        > plakac...

                        ja tez, tylko inaczej.
                        nie zawsze najlepiej jest wpychac piers - niezaleznie czy dziecko
                        placze z glodu, zimna czy innych powodow, nie zastanawiac tylko
                        szybko cyc, zeby zatkac. no bo przy innych metodach (np. wyciszenie
                        kolysankami, glaskaniem) trzeba zastanowic sie, popracowac. a tak
                        jestesmy niezastapione, tata lub inny opiekun nie da tego co mama...

                        > wczesniej czy pozniej, i tak wszystkie dzieci naucza sie spac
                        > samodzielnie, zwykle w wieku wczesnoprzedszkolnym, czasem ciut
                        > pozniej, wiec czy naprawde jest o co drzec szaty?

                        jest. o kilka lat mozliwosci funkcjonowania dzieki wypoczynkowi w
                        nocy. wiek wczesnoprzedszkolny to 3-4 lata...
                        • mruwa9 Re: do mruwa9 12.02.09, 13:07
                          a gdzie ja napisalam, ze przy placzu zawsze nalezy zatykac dziecko
                          piersia? Myslisz, ze nie probowalam, po pierwsze, dociec przyczyny
                          placzu i zadzialac przyczynowo? Czasem pomagala piers, czasem
                          noszenie, czasem uspienie, jesli maluch zmeczony (uspienie w wozku,
                          przy piersi czy na rekach) czasem po prostu zagadanie i zabawienie,
                          czy proba uglaskania w lozku, bez brania na rece.Choc uspic sie tak
                          nie dalo, moze jakies pojedyncze razy. A dla dzieci i tak jestesmy
                          niezastapione, czy tego chcemy, czy nie wink Matka jest tylko
                          jedna wink
                          (swoja droga nienawidze byc niezastapiona)
                          • lenama_2008 Re: do mruwa9 12.02.09, 15:13
                            mruwa9 napisała:

                            > a gdzie ja napisalam, ze przy placzu zawsze nalezy zatykac dziecko
                            > piersia?

                            mam wrazenie, ze w innych watkach o samodzielnym zasypianiu
                            pisalas 'piers jest dobra na wszystko'...

                            > Myslisz, ze nie probowalam
                            > Czasem pomagala piers, czasem noszenie, czasem uspienie
                            > czy proba uglaskania w lozku, bez brania na rece.Choc uspic sie
                            tak nie dalo, moze jakies pojedyncze razy.

                            nie przyznawalas sie dotad, ze probowalas... zwykle tak
                            przedstawiasz inne metody, jakby nie bylo warto probowac... [to
                            oczywiscie tylko moje wrazenie]

                            > A dla dzieci i tak jestesmy niezastapione, czy tego chcemy, czy
                            nie wink Matka jest tylko jedna wink
                            > (swoja droga nienawidze byc niezastapiona)

                            ja tez smile
                            to moje i mojej mamy ulubione powiedzenie.
                            ja i tak mam poczucie przy Mlodym, ze jestem niezastapionasmile
                        • martasz123 do lenama-2008 12.02.09, 13:13
                          > nie zawsze najlepiej jest wpychac piers - niezaleznie czy dziecko
                          > placze z glodu, zimna czy innych powodow, nie zastanawiac tylko
                          > szybko cyc, zeby zatkac. no bo przy innych metodach (np.
                          wyciszenie
                          > kolysankami, glaskaniem) trzeba zastanowic sie, popracowac. a tak
                          > jestesmy niezastapione, tata lub inny opiekun nie da tego co
                          mama...


                          Wiesz moje dziecko ma prawie 15 miesięcy i od zawsze jak ja jestem w
                          domu była i jest usypiana przy piersi, wcale nie temu, ze tak
                          wygodniej tylko poprostu zazwyczaj przed spaniem to jest jej pora na
                          mleczko. A nie zgadzam się z Tobą, ze inny opiekun z takim dzieckiem
                          sobie nie poradzi, bo u nas jest tak, ze jak ja jestem w pracy to
                          albo babcia małej, albo tata usypia ją. I ona bardzo ładnie kładzie
                          się w porze spania na łozko i po 5ciu minutach bez zadnego jęczenia,
                          plakania zasypiasmile
                          • lenama_2008 Re: do lenama-2008 12.02.09, 15:40
                            martasz123 napisała:

                            > A nie zgadzam się z Tobą, ze inny opiekun z takim dzieckiem
                            > sobie nie poradzi, bo u nas jest tak, ze jak ja jestem w pracy to
                            > albo babcia małej, albo tata usypia ją. I ona bardzo ładnie
                            kładzie się w porze spania na łozko i po 5ciu minutach bez zadnego
                            jęczenia, plakania zasypiasmile

                            ulozylas to sobie jak widac. ale poczytaj wiekszosc postow na tym
                            forum... zdesperowane dziewczyny pisza, ze nie maja juz sil, maluchy
                            usypiaja tylko przy piersi - ich dzieci nie znaja innych sposob,
                            wiec matki sa niezastapione... a wlasciwie pewne czesci ich ciala wink
                            • martasz123 Re: do lenama-2008 12.02.09, 16:10
                              "ulozylas to sobie jak widac"

                              Co sobie ułozyłam?
                              • martasz123 Re: do lenama-2008 12.02.09, 16:11
                                martasz123 napisała:

                                > "ulozylas to sobie jak widac"
                                >
                                > Co sobie ułozył

                                juz wiem o co chodzi...
                      • myszabw Re: do mruwa9 13.02.09, 21:21
                        Nie było mnie dwa dni, a tu taka dyskusja!
                        Widzę mruwa9, że cokolwiek ktokolwiek napisze i tak to zanegujesz. Ale po tym co
                        piszesz śmiem jednak twierdzić, że: nie masz zielonego pojęcia o tym o czym ze
                        mną dyskutujesz, mylisz metody nauki zasypiania, nie czytasz uważnie postów,
                        wybiórczo traktujesz wypowiedzi łapiąc za słowa.
                        Zauważ, że ja nie opisywałam metody T. Hogg do usypiania dzieci, a jedynie
                        odpowiedziałam na post o planie dnia dziecka, którego wprowadzenie wymaga
                        jedynie trochę konsekwencji od rodzica. Tobie każde uczenie dziecka
                        samodzielnego zasypiania kojarzy się z tym, że jest ono wrzucone do łóżeczka,
                        którego nie zna i ryczy tam do utraty sił. Proponuję żebyś przeczytała książkę,
                        z której plan zaczerpnęłam, a potem się wypowiadała. Ja nie pisałam o metodzie
                        „kontrolowanego wypłakiwania” i wg. poradnika „Każde dziecko można nauczyć spać
                        samodzielnie”, (mylisz metody!) nie znam ich dobrze, a jedynie z opisów i się
                        nie wypowiadam. To co jednak przeczytałam o nich nie podobało mi się czemu dałam
                        wyraz w poprzedniej wypowiedzi.
                      • myszabw Re: do mruwa9 13.02.09, 22:13
                        Miałam nic więcej nie pisać, bo dyskusję z Tobą uważam za daremną, jednak
                        odpiszę na Twoje wątpliwości, bo może jednak inne dziewczyny na tym skorzystają.
                        Przyznaję, moje dzieci miały w czasie wprowadzenia planu ok. 2,5 miesiąca, ale
                        nadal nie widzę żadnych problemów z noworodkiem czy dzieckiem młodszym niż
                        kilkumiesięczne. Oczywiście! Każde dziecko potrzebuje bliskości mamy,
                        przytulania i ponoszenia troszeczkę, ale na to jest czas nie tylko podczas
                        karmienia, bo przecież po karmieniu nadal maluszka się trzyma, po odbiciu
                        przytula i nawet można poleżeć trzymając go na brzuszku, to jest urok
                        macierzyństwa! Na przytulanki jest jednak czas podczas etapu „RO”zrywka. Chodzi
                        o to, żeby dziecka nie usypiać piersią, a podczas usypiania nie nosić, nie
                        huśtać, nie bujać, nie wozić w wózku, bo go przyzwyczajasz do tego czego nie
                        potrzebuje. To rodzice dziecku wpajają, że tak należy zasypiać i potem dziecko
                        walczy kiedy jest odkładane do łóżeczka płacząc:"hej! do tej pory inaczej mnie
                        usypialiście! co się dzieje? ja tak nie chcę?"
                        Pewnie, że nikt nie będzie wprowadzał planu dnia 3- dniowemu maluszkowi, który
                        nonstop śpi, ale dlaczego nie spróbować z 2,3–tygodniowym, kiedy tylko zacznie
                        czuwać troszkę więcej. Po posiłku wystarczy chwilka by dziecko nie spało, a już
                        masz po jedzeniu („P”osiłek) część planu „RO”zrywka, kiedy go odbijesz,
                        przewijasz. Kiedy zasypia masz kolejne etapy „S”en i „TE”. Oczywiście to wymaga
                        od rodzica obudzenia maluszka, który podczas jedzenia zasypia i wypija tylko
                        troszeczkę, a to już niewielu się podoba, bo myślą „jak zasnęło, to już niech
                        śpi żeby nie płakało”. Tylko, że za 10 minut dziecko znowu się budzi i płacze,
                        bo się nie najadło. I tu się kłania błędne rozumienie „karmienia na życzenie”,
                        które nie jest ładowaniem cyca w usteczka dziecka za każdym razem kiedy
                        zapłacze, a tylko przystawianiem go do piersi wtedy kiedy jest głodne. Ale do
                        tego trzeba dobrze znać dziecko! W właśnie plan w tym pomaga. Bo widzisz - jeśli
                        np. u noworodka który dobrze zjadł od ostatniego karmienia minęła np. godzina,
                        to kiedy zakwili, możesz przypuszczać, że jest głodny, ale jak 15 minut, to
                        trzeba się zastanowić czy przyczyną nie jest coś innego. I plan pomaga się w tym
                        zorientować. Nie błądzisz po omacku, a dziecko zjada porządnie, bo nie śpi
                        podczas posiłku, wie że po zjedzeniu będzie się bawiło, a kiedy się znuży daje
                        znaki że chce spać. Naprawdę jest łatwiej. Mama natomiast wie, w jakich porach
                        planować wizyty gości, wyjścia z domu itd. Czy to nie jest sensowne? Czujesz
                        różnicę z sytuacją kiedy dniem dziecka rządzi przypadek i chaos?
                        Oczywiście nie wiesz, ale T. Hogg podaje dwie metody usypiania, jedna z nich
                        polega na tym, że na etapie uczenia dziecka spać, trzymasz dziecko na ręku i
                        siedzisz z nim ALE!!! bez bujania i potrząsania. Dziecko musi być przygotowane
                        do snu tzn. senne, uspokojone, wyciszone (w czym pomaga plan). Kiedy widzisz, że
                        zamyka oczka, delikatnie wkładasz go do łóżeczka i siedzisz przy nim,
                        poklepujesz leciutko i szepczesz „szszszsz...”. Dziecko w chwili odkładania nie
                        powinno jeszcze spać. Co na to powiesz? gdzie tu jest bezduszny rodzic i ryczące
                        dziecko? To jest wstęp do nauki samodzielnego zasypiania, bardzo skuteczny. Tu
                        właśnie jest miejsce na łóżeczko, żeby mama mogła zebrać siły na kolejne
                        przytulanki. W przekonaniu dziecka łóżeczko nie jest wówczas złe. Zauważ też, że
                        napisałam, że T. Hogg podaje jak pokonać obawę dziecka przed łóżeczkiem, ale nie
                        poprzez wrzucenie go do łóżeczka. Ona podaje bardzo mozolny i wymagający
                        konsekwencji sposób pokazania dziecku, że łóżeczko nie kole. Jest to proces
                        długi, więc nie jest łatwy i szybki, a zatem nie jest drastyczny, ale pozwala na
                        oswojenie dziecka z łóżeczkiem.
                        Co do marginalizowania różnych charakterów dzieci << na rzecz prostych i latwych
                        recept, rzekomo skutecznych w kazdym przypadku>>: i kolejny raz kłania się
                        nieznajomość metod Tracy Hogg, która to właśnie uwzględnia, a jej metody wcale
                        nie są łatwe, bo Tracy „naprawia” nie dziecko, ale rodziców, których trudniej
                        zmienić.
                        Co do twojego zarzutu: <<po prostu placze w Twojej obecnosci, No bo ja wolalam
                        jednak zrobic wszystko, zeby dziecko nie musialo plakac...>>: Ja już wiem
                        wszystko! Zafundowałaś swoim dzieciom tzw. skrajny przypadek przypadkowego
                        rodzicielstwa, chwytającego się czego popadnie „żeby tylko dziecko nie płakało”.
                        I widzisz gdybyś wiedziała na czym polega metoda T. Hogg, to być nie pisała
                        takich bzdur! Wiedziałabyś też, że dziecko poprzez płacz do nas mówi i nie każdy
                        płacz jest zły! Wystarczy słuchać! Wiedziałabyś, że huśtanie, potrząsanie
                        dziecka tylko go stymuluje i utrudnia zasypianie, dlatego tak uspokajane dziecko
                        potrzebuje coraz więcej huśtania żeby się wyciszyć, a potem nie umie już bez
                        niego zasnąć, a dla rodziców ma to przykre konsekwencje.
                        Co do bliźniąt o których piszesz: <<wychowywanych najprawdopodobniej w ten sam
                        sposób>>: mam wytłumaczenie. 1. nie ma tak samo wychowywanych dzieci, nawet
                        bliźniąt. 2. nie wierzę, że matka nosiła oboje naraz i tylko ona zajmowała się
                        nimi samodzielnie przez cały dzień, 3. jedno z dzieci zapewne było bardziej
                        absorbujące – to niespokojne, a to drugie spokojniejsze i mniej płaczliwe, i
                        rodzice bardziej zajmowali się tym absorbującym w przypadkowy sposób, pozwalając
                        mu na wszystko, przez co ten drugi bliźniak dużo leżał, był zostawiany w spokoju
                        i rodzice nie zdążyli go zepsuć. Po prostu dziecko się przyzwyczaiło, że jest
                        odkładane i zasypiało samo. Nikt mu nie przeszkadzał w zasypianiu!!! A skoro
                        jest to przedszkolak i lądowało w sypialni rodziców, to widać, że rodzice
                        pozwalali mu na to i utrwalili w dziecku złe nawyki na lata i teraz to by z nim
                        była walka faktycznie.
                        Nie rozumiem o co chodzi w zdaniu <<IMHO tu nie ma w ogole mowy o bledach, ale o
                        roznych opcjach, koncepcjach rodzicielstwa>>. Czy chcesz powiedzieć, że Ty
                        promujesz inną koncepcję rodzicielstwa? A promuj sobie! Na zdrowie! Tylko nie
                        rozumiem po co tu zaglądasz skoro tak Ci z tym dobrze! Myślę, że szukałaś
                        szybkiej metody, dzięki której Twoje dziecko da Ci się wreszcie wyspać! Nigdzie
                        jej nie znajdziesz! To trudna i mozolna praca! A nasze dzieci są takie jakimi
                        ich ukształtujemy! I jak tu nie mówić o błędach rodziców?
                        Co do: <a docelowo, wczesniej czy pozniej, i tak wszystkie dzieci naucza sie
                        spac samodzielnie (...)czasem ciut pozniej, (...) pare miesiecy w te czy we wte?
                        Mgnienie oka.>>
                        No rozłożyłaś mnie! Ładne mi mgnienie oka parę miesięcy! Wiesz co, może Ty nie
                        pracujesz, nie masz na głowie wielu obowiązków i wystarcza Ci 3 godz. snu i to w
                        charakterze poduszki Twoich dzieci. Pewnie dla większości dziewczyn piszących na
                        forum taka porcja snu jednak nie wystarcza dla odbudowania sił, i tak jak ja
                        mają bardzo odpowiedzialną pracę i muszą dobrze funkcjonować. Poza tym zmęczonej
                        mamie nie w głowie efektywne spędzanie czasu z dzieckiem i obdarzanie go
                        miłością. Więc nauczenie dziecka spać samodzielnie jest korzystne dla
                        wszystkich! I wydaje mi się, że zakładająca motyw ma właśnie problem, z którym
                        chce sobie w rozsądny sposób poradzić, szuka wsparcia, pyta tych którym się
                        udało, żeby wybrać najlepszą dla siebie metodę. To że jest beznadziejnie to ona
                        teraz czuje i wie! Wesprzyj dziewczynę, a nie dołuj jej!
                        Rany, ale się rozpisałam!
                        • mruwa9 do myszabw 13.02.09, 23:49
                          no rzeczywiscie tak sie rozpisalas, ze ledwo dociagnelam do konca..
                          ja uparcie protestuje przeciwko stwierdzeniom "bledy" czy "zle
                          nawyki". Bo to, co dla Ciebie jest bledem czy utrwalaniem zlych
                          nawykow, dla innych moze byc po prostu podazaniem za potrzebami
                          dziecka. Sugerowanie, ze niestosowanie sie do metod T.Hogg i
                          nieuczenie dziecka samodzielnego spania w lozeczku jest bledem
                          wychowawczym to chyba naduzycie?
                          BTW dzieci mam bardzo wymagajace ( jedno z ADHD i jedno
                          niepelnosprawne, wymagajace opieki 24 godziny na dobe, oraz jedno
                          male), do pracy dojezdzam 50 km i nie mam zadnych babc ani nian na
                          podoredziu. Na brak obowiazkow naprawde nie narzekam.
                          • mruwa9 i jeszcze umknelo mi 14.02.09, 00:00
                            chyba naprawde nie bardzo sie orientujesz w fizjologii noworodka i
                            malego niemowlaka. Taki maluszek nie rozgranicza snu od jedzenia,
                            jedno i drugie dzieje sie jednoczesnie, bo jednego i drugiego
                            noworodek/male niemowle potrzebuje w duzych ilosciach i z duza
                            czestoscia, To butelke sie podaje i wynosi do kuchni po karmieniu.
                            Pokarm kobiecy trawi sie blyskawicznie i zanim dziecko dojdzie do
                            konca posilku, pokarm z poczatku posilku jest juz strawiony i
                            przychdodzi czas na kolejne karmienie. Do tego duza potrzeba snu,
                            ktora sprawia, ze dziecko znajduje sie w fazie ni to snu, ni to
                            czuwania, a w miedzyczasie ssie. U noworodka karmionego piersia
                            czesto nie da sie odroznic fazy snu od fazy jedzenia. Proba zabrania
                            piersi w fazie czuwania prowadzi do intensywnego poczukiwania
                            piersi czy ssania piastek, kciuka czesto- smoczka (bo piers nie moze
                            sluzyc jako smoczek, choc przeciez jest dokladnie odwrotnie!), a
                            jeszcze czesciej. do protestu i placzu dziecka, chcacego ssac. i
                            mylne wnioski mlodej mamy, ze pokarm "za slaby, za malo", co czesto
                            prowadzi do rozpoczecia dokarmiania mieszanka i zakonczenia
                            karmienia piersia. A ograniczanie dostepu do piersi (bo teraz ma byc
                            pora czuwania, czy zasypiania, a nie jedzenia), zastepowanie piersi
                            smoczkiem czesto skutkuje slabymi przyrostami wagi
                            noworodka/niemowleia, i znow- decyzja, czy zalecenia dokarmiania
                            mieszanka i poczatek koncza karmienia piersia.
                            • myszabw Re: do mruwa9 14.02.09, 17:10
                              Jak czytanie odpowiedzi na Twoje zarzuty cię męczy, to trzeba było nie czytać.
                              • anja0123 Re: do mruwa9 14.02.09, 22:12
                                Od siebie dodam jeszcze tylko jedno (mysza, niestety pokusa byla
                                silniejsza wink))): mruwa za kazdym razem pisze, ze wszelkie 'metody'
                                sa dla dzieci 'latwych w obsludze'. otoz jest dokladnie odwrotnie.
                                Dzieciom latwym w obsludze nie potrzebne sa zadne 'metody' - po
                                prostu opdklada sie je do lozeczka i dzieci spia. wszelkie metody
                                zostaly stworzone dla dzieci, ktore potrzebuja 'instrukcji obslugi',
                                po uwczesniejszych kontaktach ich tworcow z setkami zdesperowanych
                                rodzicow. ja sama korzystalam z metody holenderskiej pielegniarki
                                (Ria Blom), ktora pracuje z dziecmi 'nad miare placzliwymi' -
                                niespokojnymi, nieustannhie placzacymi, zamiast spac itp. W holandii
                                istnieja nawet specjalne przychodnie przyszpitalne dla dzieci
                                nadmiernie placzacych, jesli mruwa nazywa takie dzieci 'latwymi w
                                obsludze,, to ja juz naprawde nie wiem.... Ria Blom zainicjowala
                                badania naukowe na ten temat, ktore wykazaly, ze wystarczy stosowac
                                metode 'spokoju i przewidywalnosci', by zadbac o sen i dobry nastroj
                                niemowlecia.
                                • myszabw Re: do anja0123 15.02.09, 21:13
                                  Hej hej! Ja też miałam pokusę, WIELKĄ! ale sobie darowałam, uznałam że w tym
                                  przypadku nie warto. Ale bardzo dziękuję za Twoją wypowiedź! Widać nawet w
                                  Holandii gdzie wydawałoby się, że prym będzie wiodło "bezstresowe wychowanie" do
                                  kłopotów z zachowaniem i spaniem dzieci podchodzi się poważnie i dostrzega się
                                  je jako problem, a nie traktuje ich jako "podążanie za potrzebami dziecka".
                                  Tymczasem z postawy niektórych wynika,że kiedy nie można sobie poradzić z
                                  własnym dzieckiem, to najlepiej uznać, że takie są jego potrzeby. Aha!
                                  skorzystałam z Twoich rad! Bardzo dziękuję! Kładę jednego Szkraba na matę, a
                                  drugiego do leżaczka, staram się zejść im z oczu i tylko zerkam z ukrycia co
                                  robią. Zobaczymy jakie będą efekty. Pozdrawiam!
    • alicja0000 Re: samodzielne zasypianie 01.02.09, 16:28
      jak tego dokonałam? pomyślałam o tym zawczasu. Mój syn od samego początku
      zasypiał sam w łóżeczku, nie brałam go do siebie w nocy, nie kołysałam w wózkach
      i innych cudach, po prostu nie pokazywałam , że istnieje inny rodzaj usypiania
      go. Kładę kiedy jest zmeczony a nie kiedy wybija dana godzina, trzymam chwilkę
      za rączkę i mały już śpi, w nocy po karmieniu i przewinięciu kładę i od razu
      zasypia. U nas w łóżku ląduje dopiero rano koło 7, 8 wtedy z nim "gadam" "bawię
      się" - ma 3 miesiące.
    • monicek Re: samodzielne zasypianie 01.02.09, 18:31
      Moim zdnaiem takie malutkie dziecko to tylko metodą Tracy Hogg
      ("Język niemowląt") która polega na odkładaniu do łóżeczka a gdy
      zaczyna płakać trzeba wziąść na rączki i bez lulania poczekać aż
      przestanie płakać a wtedy od razu odłożyć do łóżeczka i tak w kółko
      aż maleństwo zaśnie. Może to trwać dość długo i trzeba będzie
      maluszka podnosić i odkładać po kilkadziesiąt razy ale w końcu
      maluch pojmie o co chodzi. To metoda dość delkiatna ale często
      skuteczna.
      Starsze dziecko pow. 6 m-cy można uczyć samodzielnego zasypiania
      przez zostawianie w łóżeczku i zaglądanie do niego w odpowiednich
      odstępach czau - osobiście korzystałam z tej metody (książka "Uśnij
      wreszcie") i u nas zadziałała już po pierwszewj nocy nauki.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości i powodzenia
      • jajki-ewicz Można to zrobić bez płaczu:) 01.02.09, 18:50
        Nam sie to udało. Synek ma teraz 5 miesięcy i od jakiś 3 tygodni sam zasypiasmile Na poczatku tez go przywyczaiłam do noeszenia na rekach. Potem usypiał leżąc ze mną. A potem jeszcze przy piersi. Z tym spaniem to w sumie było przez przypadek. Synek nie lubiał łóżeczka. Poleżał za dnia w nim może 10 minut i to karuzelka musiała być włączona. Kiedys jak go odkładałam po kąpieli do łóżeczka to obudził się. Jak spojrzał mi sie w oczy to zaczął się śmiać i gadać.Ja go położyłam w tym łóżeczku i wyszłam zrezygnowana do męża, że sie obudził i teraz będe go usypiac przez godzinę. A synek co?? Gadał do myszek na osłonce łóżeczka śmiał się, aż w końcu przytulił się do pieluszki i zasnął. Następnego dnia odkładałam go do łóżeczka - miał smoka i pieluszkę. Wyszłam na moment do kuchni, wracam, a on spi. I tak jest do dzisiajsmile Za dnia tez poleży w łóżeczkusmile Kluczem do sukcesu był brak płaczu. Został zostawiony w łóżeczku wtedy gdy sie smiał i bawił. Nie przestraszył się łóżeczka. Gdybym go zostawiła płaczącego to do dzisiaj byśmy sie meczyli
        • glagonia Re: Można to zrobić bez płaczu:) 01.02.09, 22:06
          A mi się spodobała sugestia z książki "Uśnij wreszcie" dotycząca tego, że
          my-rodzice musimy być wewnętrznie przekonani o tym, że samodzielne usypianie
          jest dla dziecka dobre, i że dziecko wyczuwa nasze niepokoje (np. niepokój, co
          zrobić żeby zasnął i niepewność, czy dobrze wypełniam podręcznikowe rady).
          Mój synek potrafi zasnąć sam, ale kiedy zdarza mu sie płakać, to przede
          wszystkim pilnuję siebie, żebym podchodząc do niego miała wewn pewność i spokój.
        • ax-a1 Re: Można to zrobić bez płaczu:) 07.02.09, 08:31
          popieram, mozna bez placzu, moja histroia wygladala podobnie, kilka razy probowalam - zostawiam - wychodze- a ty sobie placz, nie wytrzymalam placzu, a jak miala 6,5 m-cy, polozylam zadowolana do lozeczka dalam zabawki i zaczelam odciagac mleko, a tutaj jakas wyjatkowa cisza - a mala spi sobie przytulona do zabawki. wiec nie uwazam metody z placzem za najlepsza- mozna bez placzu. Ale moje dziecko- jak inne dziewczyny pisza- jest latwe w obsludze
        • kama_mama_olka Re: Można to zrobić bez płaczu:) 15.02.09, 00:05
          Dodam,że przez pierwsze 3 mce był stale noszony z powodu olek,ale dziecko w
          wieku 3 mcy jest jeszcze dość elastyczne powinno Ci się udać,o ile nic mu nie
          dolegasmile
    • mama2chlopakow Re: samodzielne zasypianie 01.02.09, 22:10
      obaj moi synowie od dnia narodzin spali w swoich łózeczkach.Ja
      wolalam w nocy wstac nakarmic i odłożyc do łóżeczka.Zasypiali
      sami.Nawet jak byli chorzy wolalam ja sietroszkę pomęczyc i czuwac
      przy nich.Dzis wiem,ze sie opłacalo.Wieczory zarezerwowane dla mnie
      i mężusiawink
      pozdrawiam.
      • beetek Re: samodzielne zasypianie 06.02.09, 21:50
        u nas na poczatku były kolki więc mała przyzwyczaiła się do rąk, kolki minęły w
        2 mies ale kolejny miesiąc poświęciliśmy na naukę zasypiania właśnie metodą
        odkładania do łóżeczka i brania na ręce gdy zaczynała płakać ale jak już się
        uspokoiła to znowu odkładaliśmy i tak w kółko, nie było łatwo ale teraz jestem
        dumna z siebie że mi się udało, wreszcie mamy spokojne wieczory i plecy już mnie
        nie bolą, pamiętaj że z każdym tygodniem będzie ważyć coraz więcej i będzie
        coraz ciężej oduczyć usypiania na rękach
        życzę powodzenia
        pozdrawiam
    • martasz123 Re: samodzielne zasypianie 06.02.09, 22:05
      ppaati napisała:

      > pytanie moje kieruje do mam ktore przeszly przez nauke
      samodzielnego
      > zasypianaia, jak tego dokonaly i skad mialy sile przetrwac placz
      maluszka?
      Ja nie miałam sily przetrwac i po dwóch usypianiach w ciągu jednego
      dnia zrezygnowałam z tej nauki. Wierzyłam w jakies bezsensowne rady,
      ze tak niby powinno sie dziecko usypiac. A wcale to nie jest prawdą,
      teraz mam 14to miesieczna corkę i nadal ja lub mąz kladziemy sie z
      nia i leżymy czekajac do jej uśniecia. Ale, wcale tego nie załujemy
      ze tak jest, bo ten czas tak szybko leci, ze takie momenty niedługo
      staną sie bezcenne.
    • bezunia_7 Re: samodzielne zasypianie 06.02.09, 23:18
      Mój synek ma 11 miesięcy i o samodzielnym zasypianiu nie ma mowy. To
      prawda, że przede wszystkim rodzice muszą być na to gotowi. Ja nie
      jestem, mój mąż też nie. Moją starszą córkę też rozpieszczałam,
      usypiałam na rękach, przy piersi, spała z nami w łóżku to był
      cudowny czas. Teraz ma prawie 14 lat zleciało jak z bicza strzelił,
      z samodzielnym zasypianiem do dawna nie ma problemów, czasem skradne
      całusa a przytuli się od wielkiego święta. Korzystam więc ile
      wlezie, że mój syneczek to taki pieszczoszek i tylko by się tulił
      bo wiem, że zaraz wyrośnie i zostaną mi przynajmiej wspomnienia
      cudnych chwil. Pozdrawiam wszystkie niereformowalne i nie ksążkowe
      mamy, dla któych każda chwila z maleństwem to cud a nie obowiązek.
      Macieżyństwo jest BOOOSKIE
      • martasz123 Re: samodzielne zasypianie 07.02.09, 06:58
        Dziecko to nie komputer, ktory da sie zaprogramowac jak my chcemy.
        Dziewczyny 3-4 miesieczne dzieciaczki to jeszcze maleństwo, troche
        więcej bliskości potrzebuje. Ufa bezgranicznie rodzicom, ale w
        momencie kiedy placze, a mama zostawia je samemu sobie to napewno
        nie wie co jest grane. Osoba, ktorą obdarzyła najwiekszym zaufaniem
        pozostawia je, chyba coś jest nie tak.


        bezunia_7 zgadzam sie z Tobą macieżyństwo jest BOOOSKIE
        • kawa08 Re: samodzielne zasypianie 07.02.09, 10:14
          > bezunia_7 zgadzam sie z Tobą macieżyństwo jest BOOOSKIE

          Oczywiście, że jest boskie, pod warunkiem, że potrzeby matki również
          są brane pod uwagę; gdybym zajmowała się dziecmi 24 godziny na dobę,
          to pewnie uważałabym, że jest raczej męczące, a nie boskie, a
          ponieważ dzieci się wysypiają, i ja sama moge się wyspac - w swoim
          łóżku, odpocząc, nabrac sił, więc rzeczywiście zgadzam sie, jest
          boskie;
          dziecko nie jest komputerem i nie da się go zaprogramowac, co nie
          oznacza, że wychowując dziecko mamy poruszac się po omacku i podążac
          ślepo za dzieckiem; w końcu to my jesteśmy opiekunami i pierwszymi
          nauczycielami, oprócz spełniania potrzeb dziecka uczymy je także
          pewnych zachowan, które przyjmuje za wzorce; owszem, mogę kołysac w
          wózku do zaśnięcia, bo tak szybciej zaśnie, ale czy będę chciała to
          robic, gdy dziecko będzie miało półtora roku, dwa lata? Czy na pewno
          będę chciała usypiac przy piersi? Bliskośc bliskością, ale do licha
          nie jest zbrodnią, że po całym dniu matka ma ochotę zalegnąc na
          własnym wyrze i móc zebrac mysli do kupy, obejrzec film albo po
          prostu zasnąc, bo jest zmęczona;
          Podoba mi się idea samodzielnego zasypiania, podoba mi się pomysł
          taki, że matka śpi z ojcem, a dzieci w swoim pokoju, wydaje mi się
          to zupełnie naturalne. Wszyscy się wysypiają i mają szansę odpocząc,
          zaś samo zasypianie to po prostu zasypianie, a nie cyrkowanie
          jakieś, chyba że ktoś lubi, ja akurat nie bardzo.
          • aniana18 Re: samodzielne zasypianie 07.02.09, 21:51
            ja oczywiście również popieram ideę samodzielnego usypiania,
            ale dla nas pozostała niestety tylko ideą;
            zazdroszczę wszystkim tu piszącym mamom, którym się udało
            i podziwiam, bo często taka nauka to niemało stresu dla mamy także.
            nam się nie udało. po tygodniu płaczu i histerii (nie słabnących)
            zrezygnowałam z pomysłu;
            moja córka chyba w ogóle nie nawidzi zasypiać, niezależnie od tego
            w jaki sposób ją usypiam;
            moim błędem było to, że nie uczyłam jej samodzielnego zasypiania
            od początku; tylko, że przez 2 mce miała kolkęsad
            chciałam właściwie powiedzieć, że trzeba spróbować,
            ale może się okazać, że się nie da i nie warto wtedy starać
            się nauczyć dziecko zasypiać samodzielnie za wszelką cenę.
            moja córka (obecnie ząbkująca) potrafiłaby płakać ponad godzinę,
            a i tak nie usnąć; nie mam serca;
            metoda Tracy też nie działała, ponieważ brana na ręcę z łóżeczka
            w ogóle się nie uspokajała, więc nie można jej było odłożyc po raz
            kolejny;
            życzę powodzenia!
          • martasz123 Re: samodzielne zasypianie 07.02.09, 22:29
            Pisałam, pisalam i mi sie skasowalo wszystko, ale napiszę jeszcze
            raz.
            kawa08 wogole sie z Toba nie zgadzam, bo maciezynstwo jest boskie i
            wcale to nie oznacza, ze nie mogę byc oddana swojemu dziecku. Jest
            czas kiedy dziecko jest blisko rodzicow, a pozniej troche to sie
            zmienia. Jak narazie usypiam ją ja lub mąz i nie twierdze, ze nie
            mam czasu dla siebie, bo te usypianie to jest tak naprawde chwila.
            Tak samo daję piers, chociaz moje dziecko ma juz 15cie miesiecy i
            nadal twierdze, ze nie jestem zmeczona.BO dla mnie to wszystko nie
            jest jakims przymusem, robie to bo tak chce. Ja traktuje dziecko jak
            partnera, biore tez jego potzreby pod uwagę. I nie bede jego
            stresowała tylko z tego powodu, ze ktos tam napisał jakąś książke na
            temat usypiania i stawia jakies zasady usypiania. A z mężem tez
            znajdziemy chwile dla siebie. JAk narazie dla nas obojga potzreby
            dziecka są najwazniejsze.
            • kawa08 Re: samodzielne zasypianie 08.02.09, 04:29
              Z tego co napisałaś tak trochę wynika, że robię tak jak robię, bo
              jest książka i ktoś sobie coś wymyślił, więc tak musi byc - nonsens,
              robimy tak, jak jest dobrze dla nas, dla naszej rodziny, bo tak
              naprawdę chodzi o to, żeby potrzeby wszystkich zostały wzięte pod
              uwagę;
              jeśli marta niczego nie robisz pod przymusem, to ok, twoja sprawa,
              usypiajcie się tak jak lubicie;

              poza tym także jestem zdania, że owszem, macierzyństwo jest boskie i
              jestem równie oddana dziecku, ale mam trochę inne zapatrywania na tę
              kwestię bycia oddanym, dla mnie akurat to, że usypia się piersią to
              nie jest wyznacznik oddania i spelniania potrzeb, tylko po prostu
              taki zwyczaj na spanie, ktory się stosuje, bo najprostszy; nie
              uważam, że dzieci mają potrzebę tak zasypiac, raczej zasypiają tak,
              jak zostały nauczone; ale tak jak mówię, jak ci pasuje, to róbta jak
              chceta, dla mnie w każdym bądź razie to się nijak ma do partnerstwa
              z dzieckiem.


              • czarodziejka000 Re: samodzielne zasypianie 08.02.09, 05:36
                Uwazam jak przedmowczyni smile tak dziecko zasypia jak go rodzice nauczyli. Moja
                mala ma prawie 3m i nie mam problemow z usypianiem,po prostu odf poczatku jest w
                pore odkladana do lozeczka i koniec dyskusji,moge ja poglaskac po glowce,dac
                buziaka i mala po chwili spi. NIe zna innego sposobu i wszystkim to odpowiada smile
                ( i dzieki Bogu1!!!)
                • martasz123 Re: samodzielne zasypianie 08.02.09, 07:59
                  czarodziejka000 napisała:

                  > Uwazam jak przedmowczyni smile tak dziecko zasypia jak go rodzice
                  nauczyli. Moja
                  > mala ma prawie 3m i nie mam problemow z usypianiem,po prostu odf
                  poczatku jest
                  > w
                  > pore odkladana do lozeczka i koniec dyskusji,moge ja poglaskac po
                  glowce,dac
                  > buziaka i mala po chwili spi. NIe zna innego sposobu i wszystkim
                  to odpowiada :
                  > )
                  > ( i dzieki Bogu1!!!)
                  No i super. Ja wcale nie jestem przeciwna takiemu usypianiu, jezeli
                  dziecku to pasuje. Pisalam, ze sama chciałam nauczyc tego małą, ale
                  nie za wszelką cene. Bo akurat moje dziecko strasznie plakało i
                  stwierdzam nadal, ze jezeli tak sie dzieje to "gra nie warta
                  świeczki". A teraz wcale tego nie zaluje, bo naprawde jest nam z tym
                  z tym naszym usypianiem dobrze. I z perspektywy czasu patrzę, że i
                  dobrze sie stało, ze mała nie nauczylam samodzielnego zasypiania.
                  Uwielbiam te momenty wieczorem, kiedy mala sie wtula we mnie i
                  słodko zasypia, tymbardziej ze niedawno wrociłam do pracy i juz
                  troche mniej czasu spedzamy ze sobą.
                  I pewnie, ze kazdy robi jak mu pasuje. Mi nie odpowiadało słuchanie
                  placzu mego maleństwa.
      • londine Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 00:57
        Dzięki bezunia, pocieszyłaś mnie smile My też nie jesteśmy książkowe i jak czytam,
        ile to mamy wiedzą, oczytane, zaprogramowany dzień, to stwierdzam, że coś u nas
        nie tak sad Ale widzę, że u Ciebie podobnie i rzeczywiście jest BOOOSKO smile Dla
        nas harmonogram, plan dnia, godziny nie istnieją. Żyjemy na żywioł smile Gdybym
        miała się jeszcze stresować tym, że minęła właśnie godzina drzemki a tu Malusia
        bawi się na dobre to bym już padła. U nas Misia wyznacza plan dnia smile Budzi się,
        dostaje jeść, urzęduje na maksa a jak chce spać to idziemy spać. Sama ustaliła
        sobie pory drzemek i wahnięcia są może godzinne. Śpi z nami, bo inaczej
        zwyczajnie się nie dało. Są takie i inne dzieci. Ja mam mega przytulaczka w domu
        i nawet tuż po porodzie, jeszcze w szpitalu położne dawały mi ją do łóżka, bo
        widziały, że chce się przytulić. I tak było... Pierś do buzi, wtulenie się w
        ramię i... zanim cokolwiek zjadła już spała. I tak jest do tej pory. Jak
        próbowaliśmy ją położyć spać w jej łóżeczku skończyło się budzeniem co 15 minut
        i szlochem-cała noc. Są dzieci, które idą wg schematów i takie, które schematów
        nie uznają.
        • kawa08 Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 06:52
          londine napisała:

          Dla
          > nas harmonogram, plan dnia, godziny nie istnieją. Żyjemy na żywioł

          Skoro Wam pasi, to OK, dla mnie osobiście jako dla dorosłego
          człowieka jest to średnio ciekawa perspektywa, że nie wiem, chociaż
          mniej więcej, co będę robic za chwilę;
          i ja, i dzieci lubimy przewidywalnośc, ona daje nam poczucie
          bezpieczeństwa oraz spokój;
          a druga rzecz, to ja raczej decyduję, kiedy pora na spanie, bo gdyby
          dziecko miało decydowac, to pewnie bawiłoby się do upadłego, a to
          nie o to chodzi; kładę spac, kiedy widzę oznaki zmęczenia, dzięki
          temu zasypianie bezproblemowe jest i sen dobry, a nie
          taki "przemęczeniowy";
          poruszyłaś ważną kwestię tego, kto ma w rodzinie głos decydujący,
          ale to już temat na inny wątek
          • londine Re: samodzielne zasypianie 12.02.09, 00:18
            Takie dzieci jacy ich rodzice smile Mnie akurat znużyłaby rutyna, codzienność,
            powtarzalność. To jest OK, jak nie muszę myśleć, jestem zmęczona i ogólnie
            zaliczam zniechęcenie. Wtedy rutyna jest OK. Gdybym miała żyć tak codziennie, to
            bym umarła z nudów. Nawet pracę mam jednak mało powtarzalną smile
            Co do decyzji... Mała wyznaczyła sobie sama drzemki i mniej więcej wiem, kiedy
            będzie senna i kiedy będzie chciała spać. To z reguły jest ok. 11-12 i następna
            17-18 (tak późno, bo zasypia późno, bo inaczej nie widziałabym w ogóle tatusia).
            Idziemy spać jak tylko widzę, że zaczyna marudzić, trzeć oczka.. Wtedy idziemy
            spać. I zasypia przy piersi spokojnie, bez szaleństw i bez "przemęczenia".
            Dramat jest gdy nie chce spać a ja chcę ją uspać, bo wydaje mi się, że już
            POWINNA iść spać. Wywrotki, wiercenie, marudzenie, szaleństwo, koziołki,
            gryzienie po piersi - innymi słowy dramat. Jawnie okazuje, że zmuszam ją do
            czegoś czego nie chce. Wtedy odpuszczam i... zasypia za jakąś chwilę. Tak mi się
            wydaje, że dziecko powinno jednak traktować się jak partnera i szanować JEGO
            potrzeby, a nie dostosowywać ich do siebie. Zastanów się, jakbyś się zachowywała
            jakby ktoś Tobie o godzinie 18 na przykład kazał iść spać, a ty chciałabyś
            jeszcze zobaczyć film lub zwyczajnie jeszcze Ci się nie chce. Wściekałabyś się i
            tyle i tym bardziej nie mogłabyś zasnąć.
            Cóż, są po prostu różne szkoły "obsługi" dzieci i myślę, że dużo się nie mylę
            twierdząc, że jest ich tyle co matek smile
            • ciociacesia a ile ma twoja córka? 16.02.09, 10:20
              ja tez sobie chwaliłam zycie na spontanie, ale ostatnio dziecko i sie troche
              posuło smile - nie usypia przed 23, albo musze duzo wysiłku włozyc w usypianie.
              problem o tyle ze nie mam juz czasu tylko dla meza - bo jak mi dziecko usnie to
              ja padam razem z nim smile to chyba wina trzeciej drzemki która niebezpiecznie
              zbliza sie do godziny 19 swoim trwaniem
        • myszabw Re: samodzielne zasypianie 14.02.09, 17:37
          E tam! Jaki żywioł! Z Twojego postu wynika, że właściwie to macie uporządkowany
          dzień, tyle że wprowadziło go dziecko, a nie Ty. Skoro wiesz mniej więcej o
          której córeczka pójdzie spać i po obudzeniu się dostaje jeść, a w międzyczasie
          bawi się ile ma ochotę, to prawie masz plan dnia. Myślisz że ja się przejmuję
          godzinami? Że kładę je bo wybiła 11.00 a wtedy mają spać? Nie! Ja tylko wiem, że
          ok. tego godziny mogą być zmęczone, bo takie są ich możliwości. Moje Maluchy też
          się czasem "rozjadą", wstaną wcześniej niż pora jedzenia, tzn. zanim zgłodnieją,
          opuszczą drzemkę popołudniową, itd., bo chodzi o rytm, nie o godziny. Pasuje Wam
          spanie razem? oby jak najdłużej i życzę Wam żeby przenosiny do łóżeczka we
          właściwym czasie przebiegły bezproblemowo. Ale nie usypiasz córeczki nosząc czy
          huśtając? Kładziecie się i zasypia. To może jak zaśnie spróbować ją odłożyć do
          łóżeczka? Radziłabym posiedzieć przy niej żeby jak się obudzi nie była sama i
          zaskoczona, że ciebie nie ma, a przez kilka dni wcześniej wsadzać córeczkę do
          łóżeczka w dzień na zabawę, żeby je poznała.
          Z tą piersią to jednak nie jest najzdrowiej... pomyśl o ząbkach.
          • martasz123 Re: samodzielne zasypianie 14.02.09, 19:14
            > Z tą piersią to jednak nie jest najzdrowiej... pomyśl o ząbkach


            jezeli masz na mysli, ze mleczko z piersi szkodzi ząbkom, to mylisz
            sięsmile
            • myszabw Re: do martasz123 15.02.09, 21:34
              A gdzie znalazłaś taką informację, że mleko matki nie szkodzi ząbkom? Bo ja
              gdzie nie zajrzałam, to czytam, że nawet bardzo zdrowe mleko matki może
              spowodować próchnicę, dlatego z karmieniem nocnym należy skończyć ok. 8 miesiąca.
              • kammik Karmienie a próchnica 15.02.09, 21:40
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=87925167
                Chociażby tu, z podaniem źródeł.
              • asia_i_p Re: do martasz123 15.02.09, 21:43
                Jakieś nowe badania, jest w nim jakiś czynnik antypróchnicowy, na
                długim karmieniu piersią jest więcej.
    • weviorka Re: samodzielne zasypianie 08.02.09, 09:47
      MOj synuś skonczył wczoraj 3 mieisiące i odkąd skończył miesiąc
      zasypia sam w łóżeczku. Początki były straszne bo kładąc go po
      jedzonku o 20 spac potrafił szalec, machać nóżkami i rączkami do 23,
      24. Ale nigdy nie wyciagałam go z łóżeczka nie nosiłam nie bójałam i
      niemówiłam " no śpij już" jak robią to niektóre moje kolezanki.
      Teraz zasypią zaraz po karmieniu, czasem sie troszke pomęczy, pogada
      do zabawek albo dostaje smoka i przytule go do pieluszki i śpi. A ja
      jestem taka szczęśliwa bo wieczór należy tylko do mnie i do mężasmile
      Powodzenia i pozdrawiamsmile
      • mruwa9 Re: samodzielne zasypianie 08.02.09, 09:52
        czyli, jak rozumiem, zostawialas placzace dziecko w ciezkiej
        rozpaczy przez 3 godziny samo w lozeczku?
        Masz sie czym chwalic..Trzeba bylo od razu zrzec sie praw
        rodzicielskich, mialabys bez przeszkod wszystkie wieczory dla siebie
        i meza.
        • weviorka do mruwa9 09.02.09, 11:36
          mruwa9 napisała:

          > czyli, jak rozumiem, zostawialas placzace dziecko w ciezkiej
          > rozpaczy przez 3 godziny samo w lozeczku?
          > Masz sie czym chwalic..Trzeba bylo od razu zrzec sie praw
          > rodzicielskich, mialabys bez przeszkod wszystkie wieczory dla
          siebie
          > i meza.


          Nie kochana, moje dziecko NIGDY nie płakało leżać w łóżeczku i
          mogłabyś się pochamowac z wrednymi tekstami bo chyba zazdroscisz że
          ktos Twoje dzieci nie potrafią tak zasypiac. Gadanie do zabawek i
          marudzenie przez 10 minut to nie powod zeby wyrywac dizecko z
          łóżeczka i nosić przezpół nocy.
          • mruwa9 cytuje: 09.02.09, 20:59
            Początki były straszne bo kładąc go po
            jedzonku o 20 spac potrafił szalec, machać nóżkami i rączkami do 23,
            24. Ale nigdy nie wyciagałam go z łóżeczka nie nosiłam nie bójałam

            wniosek nasuwa sie sam z twojego postu. Co strasznego moze byc w
            gadaniu do zabawek? I jak miesieczne dziecko gada do zabawek? Cos
            krecisz. Mialam trzykrotnie miesieczne dzieci i w tym wieku,
            zareczam, niemowleta nie potrafia gadac do zabawek.
            Moje dzieci zasypiaja same, wiec nie mam ci czego zazdroscic.
            • weviorka Re: cytuje: 09.02.09, 22:03
              To ze machał nóżkami oi rączkami nie znaczy że musze go wyciagać z
              łzeczka. Ale przede wszystkim nie płakał, Nigdy. Zresztą, kazdy ma
              swoje sposoby na wychowanie dzieci a to forum jest poto żeby
              podzielić sie swoimi uwagami i doświadczeniami a nie po to żeby
              komuś ubliżać i naskakiwać, ze coś robi tak czy inaczej. I wyobraź
              sobie że moje dziecko mając skończony miesiąc potrafiło już "gadac",
              co ma się rozumieć gaworzyć.
              • myszabw Re: do weviorka 14.02.09, 17:42
                przyłączam się do Twojej odpowiedzi, w całości!
      • kammik Re: samodzielne zasypianie 08.02.09, 09:54
        Pozostaje się tylko cieszyć, że mąż nie chce cie spławiać przy pomocy
        plastikowego wibratora i przytulania do szmaty.
        • weviorka Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 11:37
          kammik napisała:

          > Pozostaje się tylko cieszyć, że mąż nie chce cie spławiać przy
          pomocy
          > plastikowego wibratora i przytulania do szmaty.



          A ten komentarz to do kogo i czego?
        • weviorka Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 11:49
          kammik napisała:

          > Pozostaje się tylko cieszyć, że mąż nie chce cie spławiać przy
          pomocy
          > plastikowego wibratora i przytulania do szmaty.



          Nie musisz się wszystkim chwalić w jaki sposób zabawiasz sie z
          mężem, choć nie ma czego zazdrościć. Żałosna jestes w tych
          komentarzach!!!
    • doda8201 Re: samodzielne zasypianie 08.02.09, 09:55
      my przez 1 miesiąc usypialiśmy syna bujając się z nim w fotelu bujanym, kiedy
      skończył miesiąc po kąpieli i jedzeniu odkładamy go do łóżeczka kiedy zacznie
      ziewac, trzec oczka czy zasłaniac się pieluchą... nie zdała u nas egzaminu
      samodzielna zabawa w łóżeczku przed zaśnieciem - Młody musi miec zgaszone
      światło (inaczej się rozbudza i po chwili płacze) i włączone cicho kołysanki -
      wypracowaliśmy sobie taki schemat i zdaje on egzamin... u nas też kluczem do
      sukcesu jest pilnowanie pory ostatniej drzemki, która musi kończy się przed 17
      wtedy po kapieli i jedzeniu jest na tyle zmęczony, że czasem odpływa już w
      trakcie jedzenia...
    • atucapijo Re: samodzielne zasypianie 08.02.09, 11:22
      ja zaczelam pracowac nad tym 3 dni temu, jak czystym przypadkiem,
      synek odlozony do lozeczka po zabawie i przewinieciu, sam usnal!
      wiec okazuje sie, ze umie, tylko trzeba mu stworzyc warunki. czytam
      Tracy Hogg, i nie ze wszystkim sie zgadzam, bo nie umiem zostawic
      placzacego dziecka - wiec probuje do tego placzu nie dopuscic, i
      klasc na odpoczynek zanim jest tak tragicznie zmeczony, ze wyje na
      cale osiedle. z drugiej strony, ja tez placze ze zmeczenia - pewnie
      po mnie odziedziczyl smile tak wiec nauka samodzielnego zasypiania
      zaczela sie u nas od tego, zeby mu NIE DAC PLAKAC , zupelnie
      odwrotnie niz niektore z was pisza.
      Nie ukrywam,ze perspektywa spedzenai wieczoru z niby-mezem tez jest
      kuszaca, zwlaszcza w porownaniu do kilometrowych marszy po
      przedpokoju, z 6kg obciazeniem w garsci...
      • klepska Re: samodzielne zasypianie 08.02.09, 12:09
        nasza Hania od początku zasypia sama. W tej chwili ma prawie 6 m-cy skończone.
        Wg mnie cała tajemnicasmile tkwi w tym, że jakby od początku wiedziało, że łóżeczko
        służy do spania nie byłoby problemu. Mnie powiedział mój pediatra żeby dziecko
        kłaść zawsze spać do łóżeczka, nie gdziekolwiek na kanapie, fotelu wózku itp. W
        ten sposób nauczy się, że łóżeczko jest jej bezpiecznym miejscem. Miejscem
        odpoczynku..u nas takie rozwiązanie działa. Hania zasypia ok. 19:45 i śpi rano
        do 6:00 potem je i dalej do 8:00. Nawet jak znajomi są od czasu do czasu u nas i
        jest głośno. Mała i tak śpi.
      • igna-sia Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 14:18
        atucapijo napisała:

        > czytam
        > Tracy Hogg, i nie ze wszystkim sie zgadzam, bo nie umiem zostawic
        > placzacego dziecka

        Ja też czytam, ale nie wczytałm nigdzie, żeby napisała, że należy
        zostawić płaczące dziecko, a wręcz przeciwnie...
        Zostawienie płaczącego dziecka spowoduje utratę jego zaufania,
        stosując metodę "podnieś-połóż" trzeba cały czas być przy dziecku i
        zapewnic je, że wszystko jest ok.
    • klubgogo Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 10:49
      Zaczęłam właśnie tą trudną naukę u 3-miesiecznego dziecka. które do tej pory zasypiało wyłącznie bujane na rękach, wieczorem zwykle w płaczu.
      Stosuję metodę podnoszenia i kładzenia. Odkładam do łożeczka, głaszcze po główce, włączam pozytywkę i mówie, żeby sobie ładnie spało. Jak zaczyna płakac od razu wyciągam, uspokajam i odkładam. Tak w kółko. W pierwszy dzien wymiękłam i na noc ubujałam. Na drugi dzień zaczełam wiec od początku, ale widzę, że to odniesie skutek. Nigdy nie byłam jeszcze tak spokojna usypiajac dziecinkę, a to bardzo ważne, bo ono wszystko czuje. W wyciszeniu pomaga szszszsz i lekkie klepanie po pupce. Damy radę, tylko trzeba wytrwac.
      Trzeba też pamiętac, ze łóżeczko ma słuzyc tylko i wyłącznie spaniu.
      • mini-mini-1 Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 17:15
        moje bliźniaki mają 5 i pół miesiąca. do tej pory nie spały w swoich łożeczkach
        tylko ze mna bo tak było mi wygodniej no i karmię obydwoje piersia. ale noce
        stawały sie coraz cięzsze dla mnnie i wieczorne usypianie tylko przy cycu.
        córka musiała ssać przez 1- 2 godzin.usypinie z cycusiem w buzi a w nocy syn 8,
        9 razy jedzenie albo cycusianie bo raczej nie jadł tylko sie przytulał,a córka
        ok 5 razy więc koszmar. postanowiłam cos z tym zrobić.od tygodnia dzieci spią
        i zasypiają w łóżeczkach a ja jestem w siódmym niebie. mam czas od 21 jestem
        wolna mogę spokojnie się wykapać, oglądnąć coś lub poczytać.3 pierwsze dni były
        cięzkie syn jednego wieczoru wył przez 3 godziny ale nie ugięlam się, teraz sam
        zasypia . córeczka ma łożeczko koło niego ale jak zaśnie to popłakiwanie( bo
        teraz już nie wyje) jej nie przeszkadza i się nie wybudza. ja nakarmione
        dzieciątko odkładam do łózeczka, jest zapalona lampka lecą kołysanki i wychodzę.
        oczywiście jak bardzo płakał to wchodziłam często i tylko do niego mówiłam i
        głaskałam go, nie brałam na ręce.teraz potrafi bawić się misiem w łózeczku cos
        tam do niego gada a potem zasypia.córeczka też popłakiwała ale dałam jej
        pieluszke i teraz sie nią myzia i zasypia. trwa to do 15 minut.nie dawałam
        smoczka bo ciągle mu wylatywał i smusiałam mu podawać. nie można dać dziecu nic
        co wymaga twojej pomocy przy zasypianiu. efekt syn dzisiaj w nocy jadł 3 razy a
        córka 2.
        powodzenia.
        • deela Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 20:25
          masz koszmarna sygnaturke
          serio
          horror
    • camel_3d Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 17:33
      mialem dosc drastyczna metode od pierszych dni..do lozka, siwtlo wylaczone i koniec.
      pierwsze 4 dni byl placz po 40-50 minut. Potem sie skonczylo i do tej pory
      polozony o 20 do lozka.. od reki usypia - byle ze smokiemsmile)

      Ale tak sie zastanawielem i pewnie tez sa lepsze metody...gdzei maluch si enie
      musi tak stresowac. Choc szczerze powiedziwszy lepiej, ze zstresowla sie jak
      mial 5 dni..niz gdybym musial to teraz przerabiac kiedy ma 3.5 miesiaca.

      • malgosiczek Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 18:55
        Piszecie że łóżeczko ma służyć wyłącznie do spania żeby dziecko je z tym
        kojarzyło.A gdzie dzieciaczka kładziecie w dzień kiedy nie śpi? Ja mam jeszcze
        3-latkę szałaputa i boję się maluszka położyć gdzie indziej ażeby starsza na
        niego nie wskoczyła-no chyba,że akurat jestem w pobliżu.Jednak często muszę
        zająć się domowymi obowiązkami i wiem,że w łóżeczku maluszek jest bardziej
        bezpieczny.Czasem w tym łóżeczku sama uśnie.No i jak to rozwiązać?
        • kejciurek Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 20:11
          ja tez sie staram nie klasc synka w dzien do lozeczka, ale czsem nie mam wyboru, wiec u nas jakos to wyszlo samo, że lozeczko zostalo podzielone na 2 czesci. z jednej jest kladziony spac wieczorem, z drugiej rozkladam folie do przewijania. maly nauczyl sie, ze na stronie do przewijania nie grozi spanie w dzien i moge go tam zostawic samego nawet na godzinke, za to wieczorem klade go z drugiej strony i maly tuli sie do snu. nie znam wieczornego usypiania dziecka. klade go do lozeczka i wychodze z pokoju, a za 10 minut syneczek juz spi i tak bylo zawsze, od piewrszych dni, a ma juz 4 miesiące. cwaniak nie da sie polozyc po stronie do spania w dzien i zaczyna krzyczec. na popoludniowe drzemki zarezerwowany jest wozeczek.
    • deela Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 20:21
      jakiego placzu na milosc boska?????
      dziecko placze bierzesz je na rece uspokajasz odkladasz znowu sie rozplacze
      znowu bierzesz na rece itd chocby i 500 razy na noc, po dwoch tygodniach mniej
      wiecej dziecie bedzie zasypialo samo
      nie no sorka ale trzeba byc akims sadysta zeby "przeczekiwac placz dziecka"
      • zalka80 Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 20:41
        Proponuje posłuchac własnego instynktu macierzyńskiego a nie Tracy Hogg i innych doradców.
        • deela Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 20:53
          akurat ta metode zastosowalam intuicyjnie a potem okazalo sie ze Tracy Hogg ma
          calkiem podobne zdanie
          szokujace nie?
          • ziomas.1 Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 21:12
            Jeszcze nie wiem, czt każde dziecko może zasypiać samodzielnie -
            dopiero będziemy się uczyć.
            Tzn. wieczorne usypianie - super. Butla, przy której zwykle już
            półdrzemie, potem 5 min bujania na ramieniu do odbicia przy
            dźwiękach karuzelki, potem karuzelka off,niania w charakterze lampki
            nocnej, do łóżeczka i albo śpi od razu,albo jeszcze góra 10 min
            sapie i macha rączkami i układa się. Ale po pierwszej pobudce -
            koszmar! Odłożony śpi max 2h,potem budzi się z płaczem i nie wiadomo
            co chce.
            Musimy się nauczyć spać w nocy samodzielnie,bo spanie razem nie
            zdaje egzaminu - chce ciągle cyca do buzi, jak mu się wysunie to
            beczy,nic go nie może uspokoić; a jeść z cyca nie chce,tylko
            pociumka,ale nie je,bo jak mu raz po 2h ciumkania dałam butlę to
            wypił 150 ml i słodko odpadł. Więc musimy się oduczyć,bo to wspólne
            spanie nic nie daje tylko się męczymy,a potem on nie chce dać sie
            nikomu innemu uśpić bo tylko cyc i cyc.
            Ale nie zgodzę sie co do tego,że każde dziecko może się nauczyć
            bezproblemowo zasypiać byle od początku uczone. Mój synek już w
            szpitalu chciał być przy mnie w nocy; w domu też od zawsze były
            problemy po odłożeniu - mniejsze,większe ale zawsze. Myślę więc,że
            to jest wdrukowane w charakter małego człowieka-jeden jest
            bardziej "odrębny" od urodzenia,inny potrzebuje więcej czułości i
            odstawienie od łoża rodziców z założenia będzie trudniejsze
          • zalka80 Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 21:39
            Brawo za słuchanie swojej intuicji.
            Na szczęście dziecku też to odpowiadało.
          • zalka80 Re: samodzielne zasypianie 14.02.09, 21:04
            tak jestem w szokusmile))
            ____________________________________________________________________
            Jakoś trudno mi w to uwierzyc.Na forum każdy może każdemu wciskac kitsmile
        • myszabw Re: do Zelka80 14.02.09, 22:00
          A co jest złego w korzystaniu z cudzych rad? Co mają robić osoby które nie
          wiedzą od czego zacząć i nie mają pomysłu na swoją metodę. Można przecież
          wysłuchać i wykorzystać to co nam pasuje. Znajomość metod proponowanych przez
          osoby tym się zajmujące nigdy nie zaszkodzi, a może zainspirować. Nikt nie
          nakaże nam przecież stosować od a do z wszystkiego.
      • faq Re: samodzielne zasypianie 12.02.09, 10:07
        a co robisz jak sie nie uspokaja?
        • faq deela pytam powaznie ;) 12.02.09, 10:19
          > a co robisz jak sie nie uspokaja?
          • deela Re: deela pytam powaznie ;) 12.02.09, 18:38
            jak to co? to co kazdy? nosilam tulilam lezalam kolo niego spiewalam, cos w
            koncu dzialalo
    • karolina.chonly Re: samodzielne zasypianie 09.02.09, 22:21
      No wiec ja zmodyfikowalam troche porady ksiazkowe dostosowujac je do
      wlasnych (a raczej dziecka) potrzeb.
      Po pierwsze poczekalam spokojnie do czasu az mala ukonczyla pol
      roczku. Podobno do tego (mniej wiecej oczywiscie) czasu uklad
      nerwowy dziecka nie jest jeszcze calkiem dojrzaly i nie powinno sie
      narazac malucha na taki stres.

      Na poczatku usypianie wygladalo tak: zawsze na rekach. Co prawda
      trwalo to na szczescie kilka minut, ale mimo wszystko jak byla
      gorsza noc to za kazdym razem musialam ja wyciagac i tulic.
      W dzien to samo, a byl okres, ze nawet po zasnieciu nie moglam jej
      odlozyc, bo zaraz sie budzila, wiec prawie wszystkie drzemki byly na
      rekach!!!

      Moje dziecko jest lagodnie mowiac dosc temperamentne smile i szczerze
      przyznam, ze ogromnie balam sie nauki zasypiania i placzu.
      Jak sie okazalo milo mnie zaskoczyla.
      Cala nauka trwala jeden wieczor i to dokladnie godzine. Nauka
      zasypiania w dzien trwala kilka dni, ale nie trwalo nigdy dluzej jak
      20-30 minut.

      A wygladalo to tak:
      1. zawsze gasilam swiatlo (pomimo innych zalecen ksiazkowych), mala
      ma w kontakcie tylko takie swiatelko, co bym w razie czego nie
      polamala nog o zabawki smile
      2. nie ma czegos takiego jak aktywnosc po jedzeniu, ja uwazam, ze
      wlasnie zmeczone dziecko mniej bedzie plakalo i szybciej zasnie.
      Jest kapanie, jedzenie, kilka minut siedzimy i "rozmawiamy",
      czekamy, az sie odbije, zeby w brzuszku sie nie przelewalo i do
      lozka smile
      3. na poczatku wchodzilam co 3 przepisowe minuty, ale po 3 wejsciu
      zrezygnowalam. Okazalo sie, ze jak wychodzilam byl krzyk, po chwili
      placz byl zupelnie inny - cichszy. Jak weszlam znow, zeby sie
      poakazac i chcialam wyjsc to byl wrecz wrzask i tak na okraglo no
      wiec doszlam do wniosku, ze bez sensu lepiej ja zostawic. Okazalo
      sie, ze po kilkunastu minutach dziecko spalo. Na druga noc wsyzstkie
      te czynnosci razem zajely niecaly kwadrans, a od trzeciej nocy
      dziecko spalo jak zabite po moim wyjsciu.
      4. jedno co zostawilam to smoczek, chociaz zauwazylam, ze jak mala
      przebudzi sie w nocy i bez smoczka to potrafi ponownie bez niego
      usnac
      5. w dzien bylo ciezej, bo wiadomo jasno, wsyzstko ja rozprasza,
      musze po prostu tylko kilka razy wejsc i ja polozyc, bo tancuje po
      lozeczku i wyjsc, czasem wchodze raz, czasem 3, ale mala zasypia bez
      placzu.

      Uwazam, ze zawsze trzeba indywidualnie podejsc do tematu i wyszukac
      metod, ktore beda dla nas wsyzstkich (mam i dzieci) najmniej
      stresujace.
      Zycze powodzenia!!!
      • darkam1 Re: samodzielne zasypianie 10.02.09, 22:22
        Ja mojej córci nie uczyłam samodzielnego zasypiania. Przyznam sie
        poddałam sie stosując"zaśnij wreszcie". mała zasypiała ze mną na
        łóżku. Teraz przychodzi jednakowa godzina kłade ja do łóżeczka,
        przytula się do pieluchy i śpismile
    • malina1983-online Re: samodzielne zasypianie 12.02.09, 10:29
      Mój synek zasypiał sam wieczorem odkąd skończył 1,5 miesiąca w swoim
      łóżeczku. Jednak od około 2 tygodni budzi sie ok 5 razy w nocy. Już
      nie wiem co mam robić. Dodam , ze mały ma już od miesiąca 2 zabki na
      dole (ma 5,5 miesiąca) i zaczęłam mu rozszerzać diete ok. 3 tygodi
      temu. Jaka może być przyczyna tego nocnego kosznaru?
      • mini-mini-1 Re: deela 12.02.09, 10:58
        nie wiem co nie podoba Ci się w mojej sygnaturce.? ale tak na prawdę mnie to nie
        obchodzi.
        • mini-mini-1 Re:samodzielne zasypianie 12.02.09, 11:09
          ja nie korzystałam z książek tracy hogg, tylko z każde dziecko może nauczyć się
          spać. taki incydent że dziecko plakało dlugo zdarzył się raz, teraz nie płacze
          tylko marudzi i trwa to góra do 15 minut, uważam że warto było. nie jestem
          wyrodną matką i pewnie gdyby płakały więcej i dlużej zrezygnowałabym. w dzień
          też zasypiają w łożeczkach same i wiem że nie zrobiłam im krywdy. inne dzieci
          płaczą tysiąc razy więcej i ich mamy wychodzą z siebie. na szczęście moje
          dzieciaki są pogodne i uśmiechnięte i mają uśmiechniętą bardziej wypoczętą mamę.
          ja uważam, że każda mama najlepiej zna swoje dziecko i powinna wiedzieć co
          będzie dla niego najlepsze.
        • martasz123 Re: deela 12.02.09, 13:19
          "nie wiem co nie podoba Ci się w mojej sygnaturce.? ale tak na
          prawdę mnie to nie
          obchodzi. "
          Wiesz dla della nic nigdy nie odpowiada, ona jest wogole nastawiona
          do świata na nie,wiec na jej komentarze nie zwracaj uwagi.
          A sygnaturka jest fajna, a dzieciaczki słodziutkiesmile
          • mini-mini-1 Re: martasz123 12.02.09, 13:49
            dzięki, po prostu troche przykro mi się zrobiło bo przeciez to moje skarby, ja
            bym w życiu nikomu tak nie napisala.
            • martasz123 do mini-mini-1 12.02.09, 13:54
              > dzięki, po prostu troche przykro mi się zrobiło bo przeciez to
              moje skarby, ja
              > bym w życiu nikomu tak nie napisala.


              Chyba tylko nalezy jej wspolczuć. Poprostu ta della to chyba jakas
              nieszczesliwa kobieta. Aż mi jej troche szkoda.
            • igna-sia Re: mini-mini-1 12.02.09, 15:20
              może chodziło o te migające serduszka i gwiazdki bo można oczopląsu
              dostać, a szkraby są przesłodkie smile
              • deela Re: mini-mini-1 12.02.09, 18:34
                > może chodziło o te migające serduszka i gwiazdki bo można oczopląsu
                > dostać,
                tak sie sklada ze wlasnie o to
                a nabzdyczone mamuski zapatrzone swoje dzieci uwazaja ze to zamach na ich
                "dzidzie" czizas
        • deela Re: deela 12.02.09, 18:33
          o to ze jest niezgodna z netykieta, ma miec 4 LINIJKI
          a poza tym bije po oczach koszmarnie
        • red.kruella Re: deela ma racje 01.06.09, 21:17
          dziewczyno zmien ta sygnaturke bo oczopląsu idzie dostać....
          ja rozumiem ze chcesz sie pochwalic swoimi dziecmi,to moze bloga zalóż big_grin
    • ka_siulek1 Re: samodzielne zasypianie 12.02.09, 15:16
      Czytałam, wszystkie wypowiedzi zanim postanowiłam cokolwiek napisać
      i nie rozumiem czemu jeżeli kobieta pisze że kieruje pytanie do mam
      które przeszły naukę zasypiania to najczęściej odpowiadają mamy
      które nie stosuja żadnych metod i tylko bez sensu komentują te mamy
      które chciałyby jakieś konkretnej rady...wiem bo sama zakładałam
      posty i wiele razy ktoś bez żadnych konkretnych rad miał nawięcej
      do "powiedzenia". Ale nie ważne, ppaati zwrócła się z prośbą o
      pomoc, a ja akurat mogę coś w tej kwestii powiedzieć. Droga ppaati i
      wszystkie ine mamy które zmęczone są noszeniem swoich
      pociech...jestem właśnie w trakcie nauki samodzielnego zasypiania
      mojego ponad dziewięciomiesięcznego kloska (11 kg)...dziewczyny
      fizycznie nie dawałam rady go nosić. Modliłam sią aby zasypiał przy
      piersi bo tylko to pozwalało na spokojny dalszy sen. Inaczej
      noszenie i lulanie. Moje dziecko od pierwszych dni miało kiepski
      sen, wybudzał się często, spał tylko przytulony do mnie, kolki i
      bóle brzuszka powodowały ze pomimo wcześniejszych swoich zapewnień,
      nosiłam, lulałam, woziłam...bez tego się nie dało, bynajmniej zadne
      z nas( mieszkamy z moimi rodzicami) nie potrafiło tego dokonać.
      Małego wielokrotnie próbowałam odkładać do łóżeczka, czasem się
      bawił, zależy na jakim był etapie rozwoju, rozmawiał, itp.
      Wprowadzam rytuały od pierwszych dni, no może bez przesady bo
      wiadomo jak to jest z noworodkiem, ale w każdym razie mamy plan dnia
      dzięki któremu oboje spokojnie sobie funkcjonujemy. Ale to nie
      zdawało rezultatu, nie pomagało przy zasypianiu. Przez 3 miesiące
      mały spał u nas na brzuchu, zmienialiśmy się zmężem w nocy. Mały
      jest wypieszczony smile zresztą uwielbiam tulić to moje kochane ciepłe
      maleństwo ale przepraszam bardzo nie jestem w stanie nosić 11 kg
      chłopca przez godzinę...czy dłużej. Myśle że wyczułam dobry moment u
      synka...po prostu któregoś razu postanowiłam lulać go coraz wolniej
      i mniej...tak się zaczęło. Protestował bo coś mu nie pasowało ale
      zasnął. Później coraz później zaczęłam wyciągać go z łóżeczka, bo
      nie zawsze był to płacz, czasem marudził więc głaskałam, robiłam
      ciiii, aaaaa itp. nie rozmawiam z nim nigdy wnocy. Uspokajam
      szeptem - noc to noc. Ale wracając do tematu. Zwlekałam z
      wyciąganiem. Jak się w nocy przebudzał a słyszałam że sobie gada nie
      biegłam, jak zwykle, na złamanie karku, tylko leżałam i słuchałam,
      jak nie płakał to ok. jak zaczynał płakać to najpierw próbowałam
      pogłaskać, jak płacz się nasilał, brałam na rączki ale już leciutko
      kołysałam. Acha, jak widziałam że zasypia, oczka się jemu otwieraja,
      zamykają, odkładałam do łóżeczka.Aby sam proces zaśniecia odbył się
      bez rączek tylko w łóżeczku. Czasem go tak wkładałam po parę razy,
      aż się udawało. Czasami pogadał sobie sam i ku mojemu zaskoczeniu
      zasypiał sam. Nie widziałam jak podejść do spania w dzień bo mały
      usypia w gondoli, w której już ledwo się mieści. Kładę go tam nadal,
      ale nie bujam wózkiem. Najpierw woziłam coraz wolniej, mniej, aż
      teraz staram się nie bujać wcale. Jestem jeszcze w trakcie nauki.
      Wiadomo, że nie wszystko od razu a to długi proces, jak w moim
      przypadku, bo mału był noszony bardzo długo....odnosimy sukcesy i
      cieszę się z każdego razu kiedy udaje się mi cokolwiek nowego
      wprowadzić. Dzisiaj obie drzemki zasnął bez wożenia, spiewam, robię
      ciii, głaskam...czasem płacze, ale mój śpiew go uspokaja. Bywa i tak
      że muszę go wyciągnąć, bo bardzo płacze, więc tulimy się wtedy ale
      nie lulamy.
      • myszabw Re: do ka_siutek 1: 14.02.09, 20:40
        Przeczytałam Twój post i wybrałam te fragmenty:
        "ale w każdym razie mamy plan dnia dzięki któremu oboje spokojnie sobie
        funkcjonujemy (...)po prostu któregoś razu postanowiłam lulać go coraz wolniej i
        mniej(...) Zwlekałam z wyciąganiem (...) nie biegłam, jak zwykle, na złamanie
        karku (...)najpierw próbowałam pogłaskać (...)już leciutko
        kołysałam (...) jak widziałam że zasypia, oczka się jemu otwierają, zamykają,
        odkładałam do łóżeczka. Aby sam proces zaśnięcia odbył się bez rączek tylko w
        łóżeczku. Czasem go tak wkładałam po parę razy,(...) ale nie bujam wózkiem.
        Najpierw woziłam coraz wolniej, mniej, aż teraz staram się nie bujać wcale.
        Dzisiaj obie drzemki zasnął bez wożenia, śpiewam, robię ciii, głaskam...czasem
        płacze, ale mój śpiew go uspokaja. (...) więc tulimy się wtedy ale nie lulamy"
        i pomyślałam: O TO CHODZI! W przypadku dzieci mniej (bujania i tych wszystkich
        ceregieli) znaczy więcej (odpowiedzialności, samodzielności).Ty nie tylko masz
        plan dnia, ale też stosujesz bardzo skuteczną metodę usypiania i to jak widać
        bardzo prawidłowo, BO DZIAŁA!!! A ko mówi, że usypanie niemowląt jest łatwe i
        szybkie?! To jest mozolna praca! I nie zrażaj się, bo czasem po pewnych
        sukcesach następuje odwrót, ale trzeba to przetrzymać, nie wracać do starych metod.
        Niech Twój post będzie motywacją dla wszystkich zmęczonych PRZYPADKOWYM
        RODZICIELSTWEM! i pstryczkiem w nos tych co twierdzą, że się nie da!
        Do dzieła Dziewczyny! Powodzenia!
    • ka_siulek1 Re: samodzielne zasypianie 12.02.09, 15:23
      mam nadzieję że troszkę cociaż pomogłam. Nie jestem specjalistką,
      nie mam też wielkiego doświadczenia, nie czytałam żadnej z książek,
      choć wiem na czym polegają te metody. Studiowałam pedagogikę,
      uczyłam się trochę o psychice takiego małego człowieka i staram się
      zrozumieć potrzeby mojeg maleństwa, co jest bardzo trudne. Jestem
      mama, karmiącą, na pełnym etacie, kocham ponad życie moje malenstwo,
      świata poza nim nie widzę, ale potrzebuję po calym dniu choć chwili
      dla siebie, na odpoczynek, tym bardziej że mały nie przesypia nocy.
      Podejrzewam że gdyby nie fakt że nie dawałam rady już nosić mojego
      maluszka to nadal bym się nie zdobyła n ate kroki. Nie wiem na ile
      one będą się sprawdzały, oby jak najdłużej, ale naprawdę warto się
      zebrać w sobie. powiem tak, takie siedzenie z maluszkiem przy
      łóżeczku wcale nie jest proste, czasami się mi wydaje że łatwiej
      byłoby podnieść na rączki i polulać, tak szybciej. Ale to kołó
      zamknięte. Dzisiaj siedziałm tak z małym przez godzinę w nocy, a on
      siadał, więc bez słowa go kładła, wstawał, gadał sobie, ale dzielnie
      go gładłam za każdym razie na podusię mówiąc aaaa. W końcu
      zasnął....dziewczyny próbowac trzeba zawsze ale najważniejsze to
      wyczucie dobrego momentu, jedne dzieci są na to gotowe szybciej inne
      później ale pocieszające jest to że to na pewno kiedyś nastąpi.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • igna-sia Re: samodzielne zasypianie 12.02.09, 17:15
        ka_siulek1, nie brakuje Ci tego przytulania przy usypianiu i w nocy?
        Moja mała (6m-cy)ostatnie dwa wieczory zasypiała sama. Położyłam ją
        do łóżeczka i leżała tam przedwczoraj 40min, wczoraj godzinę zanim
        zasnęła. Gadała do siebie, bawiła się nóżkami, ale nie płakała. W
        nocy też jej nie wyciągałam tylko uspokajałam w łóżeczku smoczkiem i
        szeptem. Wczoraj miałam straszną ochotę uspać ją po staremu.
        Wcześniej zasypiała na mnie i bardzo mnie to męczyło, a teraz
        martwię się, że się to kończy...
        Moim zdaniem podstawą do nauki samodzielnego zasypiania w nocy jest
        zrobienie porządku z drzemkami w dzień. Dziecko nie może być
        wieczorem przemęczone. Moja za mało spała w dzień i wieczorem była
        zbyt zmęczona, żeby samodzielnie zasnąć. Usypianie w dzień nadal nam
        dobrze nie wychodzi - czasem trwa to godzinę zanim zaśnie, mimo, że
        widzę, że jest zmęczona. Płacze, wierci się, patrzy na mnie
        błagalnym wzrokiem, a ja ją ciągle podnoszę i kładę znowu do
        łóżeczka. Ale jest teraz weselsza między drzemkami, a poza tym
        dopiero uczymy się zasypiania, więc mam nadzieję, że niedługo i w
        dzień będzie ładnie sama zasypiała.
        • ka_siulek1 Re: samodzielne zasypianie 13.02.09, 14:45
          Igna-sia...co do tego braku przy usypianiu...nie, nie brakuje mi
          noszenia i lulania na ręku, bo od jakiegoś czasu nie dawałam sobie z
          nim rady. Waga mojego synka i mój słaby kręgosłup plus ogólne
          zmęczenia doprowadzały do tego że chciało się mi nieraz płakać.
          Owszem uwielbiam ten moment kiedy na wpół śpiącego wyciągałam go z
          łóżeczka, a moje maleństwo obejmowało mnie tymi pulchnymi rączkami i
          wtulajac główkę słodko zasypiał. Uwielbiam te momenty i takich
          owszem mi brak, ale nie zawsze bywa tak słodko a wtedy cięzko. Tym
          bardziej że mąż pracuje na zmiany i bywaja noce że jestem sama,
          wtedy na prawde nie dawałam fizycznie rady. Oczywicie, że takie
          lulania jest bardzo proste w obsłudze smile wyciągałam kwękającego
          synka z łóżeczka, tuliłam do siebie i lulanie, a teraz bywają takie
          momenty że gdy się przebudza nie wiem co znim zrobić, jaka będzie
          reakcja, jak sie będzie zachowywał, czy to już ten moment kiedy
          trzeba brać na ręce, czy zaśnie znowu sam, czy juz się mu odwidzi.
          Narazie czuję się bardzo nieswoją w tej nowej "roli" smile ale jestem
          z nas bardzo dumna, przede wszystkim z mojego dziecka że mnie
          zrozumiał smile. Przytulanie, a raczej jego ograniczenie, wynagradzamy
          sobie przy cycusiu, bo nadal karmię piersią i ak narazie wieczorem
          synek zasypia przy piersi, nie mam nad tym kontroli, je kaszke przed
          kapiela ale po wieczornej toalecie potrzebuje piersi na wyciszenie,
          na przytulenie, na zaśniećie. Nie chce narazie tego zmieniać bo jest
          mi z tym dobrze...dzisiaj w dzien nie polulałam w wóżku ani razu i
          maluch zasnął w ciągu 5 minut!!!! Więc jest się chyba czym chwalić i
          z czego cieszyć. Mały jest spokojniejszy w nocy i lepiej śpi odkąd
          sam zasypia...myślę że warto o tę umiejętność powalczyć, oczywiście
          nie kosztem siebie i dziecka. Myslę że najważniejszy jest odpowiedni
          moment, każde dziecko jest na to gotowe na innym etapie dlatego
          warto się w nie wsłuchać i obserwować, próbować...życzę sobie
          wszystkim innym mamą spokojnych, przespanych nocy i uśmiechniętych
          buziaczków naszych pociech, bo to jest w tym wszystkim
          najważniejsze. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
        • myszabw Re: do igna-sia 14.02.09, 21:29
          Jeśli maluszek nie może zasnąć chociaż chce, może w wyciszeniu pomoże mu
          zawinięcie w kocyk, tak dość ściśle, z rączkami lub choć jedną, na brzuszku,
          żeby nie wierzgał. Nie wiem w jakim wieku jest Twoja córeczka, ale niemowlaki
          można tak zawijać nawet do 7-8 miesiąca. Potrzebujesz do tego kocyk takiej
          wielkości aby móc owinąć nim dziecko dwa razy, albo dużą pieluchę. Kładziesz
          dziecko tak by główka była ponad krawędzią, jedną rączkę kładziesz na brzuszku i
          końcem przeciwległym zawijasz ciałko wkładając go pod plecki, to samo z drugą
          rączką. Nie zawijaj bioderek i nóżek. Na moje dzieci dobrze też działa położenie
          na boczku. Pod twarzyczkę włóż pieluszkę, a za plecki zrolowany kocyk. Można też
          nakryć pieluszką dziecku oczka, co pozwala odciąć się od otoczenia i wyciszyć.
          Myślę, że lepiej przeczekać trudny okres konsekwentnie wkładając córeczkę do
          łóżeczka, bo czas leżenia przed zaśnięciem będzie się skracał. Dobrze byłoby ją
          wyciszyć przed spaniem. Nie żałuj zasypiania na Tobie, pomyśl o tym kiedy
          córeczka będzie ważyła 10 - 12 kg. Czy to wytrzymasz? a jak masz wątpliwości, to
          połóż sobie na brzuch na kwadrans 10 kg cukru. Działa na wyobraźnię.A poleżeć z
          nią możesz podczas zabawy.Kiedyś nadejdzie czas czytania bajeczek i wtedy
          przytulankom przed zaśnięciem nie będzie końca.
    • dori.28 Re: samodzielne zasypianie 12.02.09, 23:31
      Jakiś czas temu znalazłam e-booka o nauce zasypiania:
      www.allegro.pl/show_item.php?item=554902657
      i po 4 dniach nauki dziecko samo zasypia, w swoim łóżeczku (a wierz mi,
      wcześniej zasypianie to była masakra).
      Metoda dla mnie bardzo przekonująca, bo dbasz o to, żeby Maluch nauczył się
      zasypiać, a jednocześnie nie czuł się "porzucony" w tym swoim łóżeczku.
      Teraz wszyscy jesteśmy szczęśliwsi i bardziej wyspani, więc gorąco polecam!! Mam
      nadzieję, że i Wam pomoże
    • kama_mama_olka Re: samodzielne zasypianie 15.02.09, 00:02
      Usypiałam maluszka siedząc na kolanach i bujając,wieczorem kładłam spać i
      głaskałam śpiewałam szeptem kołysankę i usypiał(zaczęłam ok. 3 mca).Musisz być
      przygotowana,ze pierwszy tydzień zasypianie może trwać nawet 1h;1,5h,ale
      warto,powodzenia!
      • ask-a28 Re: samodzielne zasypianie 15.02.09, 01:16
        Witam ja swojego synka usypiałam na rękach,z czasem musiałam coraz to mocniej chusiać i coraz głośniej śpiewać czasem to już był krzyk nie śpiew tak aby go przekrzyczeć go i wtedy zasypiał. Kiedyś w nocy spał w łóżeczku teraz nie będzie spał,tylko z nami w łóżku a co go dam do łóżeczka to tak płacze aż się zanosi.Synek ma 9miesięcy(9kg) i nie śpi sam ok.3 miesięcy(odkąd ząbkuje) tylko to się zmieniło że nie noszę go już tylko się przytula do nas a jak nie może zasnąć to turlam go lekko ręką na łóżku.Już się nie mogę doczekać kiedy mu wyjdą te ząbki a dopiero trzy ma,może wtedy znowu będzie jak dawniej oczywiście mówię o samodzielnym zasypianiu a nie noszeniu na rękach smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka