Moje złote dotychczas dziecko przerodziło się w ciągu dwóch ostatnich tygodni
w jakiegoś potwora normalnie!
W dzień jestem z nim sama, więc wiadomo, że chciałabym mieć chwilę oddechu lub
z godzinkę na pracę...Synek spał dotąd ślicznie od 12,30 do 15 albo i dłużej.
Wyglądało to tak, że o 12 dostawał jeść po czym wystawiałam go w wózeczku na
ogródek i mogłam posprzątać, zrobić obiad czy właśnie popracować. Od kilku dni
nie ma o tym nawet mowy! Rozbił tą śliczną drzemkę na z góry nie określone
półgodzinne drzemki w ciągu dnia - no nic się z tym nie da zrobić! Na domiar
złego pomimo prowadzenia skrzętnych notatek za cholerę nie da się tych drzemek
przewidzieć i czegoś zrobić! Karmienie to dramat! Niby domaga się jeść ale
zjada 40 ml i wypluwa. Za chwilę drze się znowu... Do tej pory wszystko było
jak w zegarku a teraz??? Zbliża się pora karmienia - proponuję butelkę - ble,
kaszkę - ble, inną kaszkę - też ble! W końcu dzieć zaczyna wyć i zasypia...
albo wyje albo się wścieka.... Wieczorami jest najgorzej! Zasypia mi przy
smoczku, budzę żeby cokolwiek zjadł, ten mi wyje, kombinuję z mniejszym
smoczkiem/ większym smoczkiem/ innym żarciem - no cuda na kiju! Już nie wiem
co i kiedy mu podawać kompletnie zgłupiałam!
Na dodatek zbiega się to wszystko z zakupem domu - wiadomo poszukiwania,
kredyty, chcemy kupić coś w niemczech bo jest taniej ale niemieckie biura
nieruchomości chyba nie chcą zarobić bo za chiny nie można się umówić na
obejrzenie czegokolwiek! Boję się że nie zdążymy - z wynajętego mieszkania
musimy się wyprowadzić do końca czerwca nawet nie znaleźliśmy jeszcze nic co
by było interesujące. A jeszcze mi się monitor zepsuł i mi mruga i drży chyba
tylko dlatego żebym się nawet wyżalić nie mogła


Dziewczyny powiedzcie mi kiedy się ten cholerny skok rozwojowy skończy bo
osiwieję chyba!